ania0112 Posted March 18, 2013 Posted March 18, 2013 Nauczy się! Jak już sama zaczepia to super.. troche czasu minie i zobaczy,że nic jej sie nie dzieje, ze twoja reakcja moze byc fajna i przekona się... ja mysle ze i tak duze postępy zrobiła... Quote
malawaszka Posted March 18, 2013 Author Posted March 18, 2013 Na bazarek Wielkanocny zapraszam!!!! http://www.dogomania.pl/forum/threads/241218-WIELKANOCNE-JAJA-i-ozdoby-na-sznaucery-do-23-03-g-16 Quote
Poker Posted March 18, 2013 Posted March 18, 2013 Wyobrażam sobie tę pchełkę jak się z Hondą bawi. Musi być rozkoszny widok.I ten ogonek w górze.Cud miód , malinki. Oby tak dalej. Kredka też ciut lepiej.Może wiosna idzie. Quote
Saththa Posted March 18, 2013 Posted March 18, 2013 ania0112 napisał(a):to Ty nie w temacie? Marako ma już 5 piesków - tymczasik Oti vel podsikiwacz kątów ale tzrymam kciuki zeby skonczyl z tym... widziałam Na FB skojarzyłam po okolicach w jakim przebywa. Ale z e nie w temacie to normalne;) :oops: Quote
ania0112 Posted March 18, 2013 Posted March 18, 2013 http://www.dogomania.pl/forum/threads/240708-Zaniedbany-Sznaucer-w-BDT-u-marako-Dzi%C4%99kuje!!!!?p=20611408#post20611408 tu jest link do chłopaka gdybys postanowiła nadrobic i byc w temacie:) Quote
marako Posted March 19, 2013 Posted March 19, 2013 Joga uwielbia taki świeży śnieg, jaki sypnął (i nadal sypie). Podskakuje jak piłeczka i jest wciąż przy mnie radosna, żwawa, aż miło patrzeć na nią. (ale nadal nie daje się pogłaskać, jak jest "na chodzie"). Dziś o 6:00 jak tylko wyszliśmy za drzwi, duże psy się ożywiły i zaczęły szczekać, a małe wtórować. Myślałam, że zobaczyły pług śnieżny na drodze, bo on lubi pojawić się tak wcześnie. Otworzyłam furtkę, bo pługu nie było, psy wybiegły i zamilkły i wtedy zobaczyłam 20-30 m od nas duże zwierzaki po "naszej" stronie lasu, kierujące się do tej części, która jest naprzeciw sąsiadów. Przemknęła mi myśl, że to psy Mirona, które mu się wymknęły z posesji, ale zdziwiło mnie, że nasze psy nie zamierzały do nich pobiec, no i dźwięki wydawane przez nie były jakieś dziwne. Tylko Grace ruszyła w ich stronę niezbyt spiesznie. Wtedy zdałam sobie sprawę, że to dziki, które wcale nie miały zamiaru uciekać. Nasze psy zbaraniały. Grace co prawda ruszyła je pogonić, ale jak zobaczyła że one idą wolnym krokiem i nie zamierzają uciekać, to położyła się na rogu drogi i obserwowała, nie chciała wracać, jak ją zawołałam. Reszta bandy stała jak wryta, więc zagoniłam je na posesję (wcale nie protestowały, pokornie, bez słowa wróciły za furtkę) i poszłam po Grace. Dziki (2?) sobie poszły, ale jeden został. Żeby odwołać Grace musiałam podejść w jej stronę, bałam się o nią, bo nie wiedziałam, czy on nie zawróci, albo czy ona nie zechce jednak bronić nas przed nim, ale nic, stał sobie. W sumie nigdy nie widziałam dzika tak blisko, z odległości co najwyżej 10-15 m. Grace była od niego jeszcze bliżej. Jak podeszłam na tę właśnie odległość, powoli zaczął się oddalać, a Grace wróciła do mnie. W zasadzie dopiero po powrocie dotarło do mnie, jak blisko one były i poczułam się nieswojo. Po kilkunastu minutach wyszliśmy znowu na zewnątrz posesji i pooglądałam ślady, psy powęszyły z wielkim zainteresowaniem te ślady, były poruszone. Nie wiem, czego szukały tu te dziki, może zwabił je zapach kompostu, czy śmieci. W tym samym miejscu kilka lat temu wieczorem przebiegły mi drogę też tak blisko, ale było ciemno i widziałam tylko zarys postaci, choć były blisko, wyraźnie słyszałam tylko chrumkanie. One mają siedlisko jakieś 500 m od naszego domu, tam widujemy je często, ale tutaj to jest przeżycie widzieć je pod domem. Quote
beta ata Posted March 19, 2013 Posted March 19, 2013 A dlaczego czułas sie nieswojo? One nie sa przeciez groźne, jedynie locha z mlodymi może być wkurzona, gdy staniesz między nią a małymi. Oczywiście, gdyby doszlo do takiej sytuacji, że psy zaatakowałyby dziki, to dziki broniłyby się. Jednak to też różnie bywa, pare lat temu konałam ze smiechu, gdy jamnik szorstkowłosy króliczy (20 cm wzrostu) mojej sąsiadki pogonił duże stado dzików :-D Z daleka wyglądalo to przezabawnie - biegnie grupa duzych czarnych dzików, a za nimi w pewnej odleglości pomyka taki maleńki przecineczek w podskokach :-D Teoretycznie mogły go zaatakować, ale one wiały ile sił przed nim, generalnie zwierzeta zawsze wola ucieczkę od konfrontacji, ale jasne, że lepiej nie dopuszczać do takich sytuacji. Quote
AnkaG Posted March 19, 2013 Posted March 19, 2013 U mnie notorycznie chodzą dziki (bliiisko). Ale moje sznupy na smyczach ... Quote
beta ata Posted March 19, 2013 Posted March 19, 2013 U mnie to po prostu chodzą po moim ogrodzie, tzn. po nieogrodzonej jego części, bo mam tak duży, że tylko kawałek jest ogrodzony. Jakoś nigdy nie robiły na mnie wrażenia, juz jako kilkuletnie dziecko widziałam dużego odyńca z bardzo bliska koło naszej działki, potem wiele razy w lesie, a teraz to traktuje prawie jak swoje zwierzeta domowe, w zimie wysypuje im obierki z ziemniaków i żołędzie, jesli mam nazbierane jesienią :-) ale staram sie dalej od domu, bo sąsiedzi niestety nie lubia dzików, ci, którzy uprawiaja ziemniaki...Lepiej ich zbytnio nie oswajać, bo ludzie mogą im zrobić krzywdę ("chlop żywemu nie przepuści" :angryy: ) Quote
Poker Posted March 19, 2013 Posted March 19, 2013 Niezła przygoda. Pewnie szukały jedzenia, bo znowu śnieg sypnął. Kilka lat temu pod szpitalem w Olsztynie koczowała grupa kilkunastu dzików w tym 2 lochy z małymi. Ludzie rzucali z okien jedzenie.Jak już wszystko zjadły, to przemieszczały się całą watahą pod dom opieki społecznej i tam znowu jadły. Krążyły między tymi obiektami kilka razy dziennie. Quote
Anula Posted March 20, 2013 Posted March 20, 2013 Kilka lat temu też miałam kontakt z dzikami w Świnoujściu.Dziki sobie żyły między deptakiem a pasem nadbrzeżnym w lesie,podchodziły do ludzi i żebrały o jedzenie,głównie o bułki.W dotyku były bardzo miłe,uwielbiały drapanie,były przyjazne do ludzi.Nie wiem czy jeszcze tam są. Quote
marako Posted March 20, 2013 Posted March 20, 2013 Świnki są bardzo inteligentne, więc rzeczywiście mogły się tak zachowywać, jak w tym Olsztynie czy Świnoujściu. Ale z drugiej strony nasłuchałam się o tym, jak dzik wystraszony przedziurawił psa, więc trochę obawiałam się o to, co zrobi Grace, czy go nie rozdrażni, bo była bardzo blisko. Nasze nie są oswojone, rzadko podchodzą, zwykle siedzą w swoich ostępach przy stawach, rzadko są widoczne, a tylko widać zrytą ziemię pod dębami. Quote
wilczy zew Posted March 20, 2013 Posted March 20, 2013 Jak blisko widziałaś dziki,też chcem! Fakt Grace mogła je rozdrażnić. Niebezpieczne to są te na trawnikach,dokarmiane przez ludzi. Quote
marako Posted March 20, 2013 Posted March 20, 2013 Z Jogusią jutro jadę na USG, bo jakaś zaokrąglona się zrobiłą. Ma apetyt, a w zasadzie głównie leży, więc może jej się przytyło, ale wolę sprawdzić. Pierwszy sukces: Po serii zbliżeń Jogi do mnie, ale zakończonych ucieczką, gdy wyciągałam rękę, dziś malutka nie uciekła, ale powąchała i lekko polizała mnie po palcu. Wyciągnęłam rękę nie bezpośrednio, tylko zasłonięta Tajgą, którą głaskałam demonstracyjnie, a mały wpychał mi się na kolana. Pomyślałam, że jak Tajga jest jako tarcza, to Joga nie będzie aż tak wystraszona i rzeczywiście, udało się! Najpierw zrobiłą ruch, jakby chciała się wycofać, ale wyciągnęła pyszczek i to był naprawdę wzruszający moment. Bardzo się cieszę. Quote
malawaszka Posted March 20, 2013 Author Posted March 20, 2013 fainiutko :) tak trzymaj malutka dzielna istotko :loveu: Quote
Poker Posted March 20, 2013 Posted March 20, 2013 Ale fajnie ,ze malutka się otwiera. Zobaczcie jak człowiek się cieszy nawet tip topkami. Czuję ,że marako zakocha się w niej na zabój. Quote
marako Posted March 21, 2013 Posted March 21, 2013 Poker napisał(a):Ale fajnie ,ze malutka się otwiera. Zobaczcie jak człowiek się cieszy nawet tip topkami. Czuję ,że marako zakocha się w niej na zabój. W nocy psy przeżyły traumę, bo ja przez prawie 2 godziny leżałam na podłodze (chyba rodziłam kamień) i z bólu nie mogłam nawet przejść do łóżka, tak z 5-7 razy puszczałam pawika, a mój tz biegał naprzemian z ręcznikami i przed dom, bo oczekiwał (grubo ponad godzinę) na wezwane pogotowie. Jak się okazało, jego tłumaczenie, jak dojechać pani dyspozytorka przekazała bez najważniejszej informacji o sklepie i szukali nas w sąsiedniej wsi (też Raków). Nie dałam rady z nimi pojechać do szpitala na USG, ale dali mi zastrzyk przeciwbólowy i rozkurczowy i się pozbierałam. Dziś tz bierze auto do pracy, a jak mnie znowu to dopadnie, to już nie wyobrażam sobie, co będzie. Quote
Saththa Posted March 21, 2013 Posted March 21, 2013 Bozesz z tymi karetkami :shake: Oby sie nie powtórzyło kurcze Ciesze się z postępów Yogi?Jogi? Quote
Poker Posted March 21, 2013 Posted March 21, 2013 ojej marako to nie wesoło. Masz leki rozkurczowe? musisz USG zrobić . Quote
Pink Posted March 21, 2013 Posted March 21, 2013 Ale Cie dopadlo :roll: wspolczuje - trzymaj sie jakos. Quote
marako Posted March 21, 2013 Posted March 21, 2013 Poker napisał(a):ojej marako to nie wesoło. Masz leki rozkurczowe? musisz USG zrobić . No właśnie chcieli mnie tą karetką wziąć na Kamieńskiego na USG, bo tam by akurat dyżur urologiczny, ale ja nie czułam się na siłach dojechać bez robienia im sensacji w karetce, musiałabym się przebrać bo byłam brudna (wcześniej na podłodze półprzytomna wymiotowałam wiele razy, pociłam się jak głupia i byłam w opłakanym stanie, nie do ludzi). Mam już tylko reszkę pyralginy, nie wiem, czy bez recepty się dostanie, a już tylko na 1 raz mam. Rano tuż po wpisaniu powyższego postu mnie znowu złapało, wzięłam 2 pyralginy i i dopiero teraz jestem OK. Mąż kupił no-spę i przywiózł poduszę elektryczną, wziął pracę do domu. Quote
Energy Posted March 21, 2013 Posted March 21, 2013 (edited) Pyralgina jest bez recepty, na pewno w tabletkach. Dobrze, że nie jesteś sama, że mąż mógł przyjechać. Marako zdrowia życzę! Edited March 21, 2013 by Energy Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.