Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Junior ma 9 tygodni, a już od ponad 6 jest z nami.

Od maleńkości stopniowo przyzwyczajany jest do zostawania samemu w domu, np. jak idę do sklepu (a mieszkam na wsi i droga tam i z powrotem to ok 40 min. czasu), czy jak jedziemy z mężem do miasta na większe zakupy to zostaje 2-3 godz. sam i nic się nie dzieje, piesek grzecznie śpi w legowisku, bawi się zabawkami.

Problem zaczyna się kiedy razem z mężem musimy zrobić coś w domu/przy domu. Np. muszę umyć podłogi, a że piesek uwielbia atakować mopa, co wręcz uniemożliwia mycie podłóg, zostaje odniesiony na legowisko w kuchni, mówię mu "zostań" i że zaraz go wypuszczę, wtedy zamykam kuchnię. Sytuacja z wczoraj razem z mężem przenosiliśmy drewno z drewutni do kotłowni, więc siłą rzeczy słyszał, że jesteśmy w piwnicy, a on został na poziomie parteru. Do sedna - piesek w momencie chwilowego dosłownie odseparowania - [U]robi kupę na matę[/U] (piesek załatwia się na podkłady higieniczne) [U]i atakuje ją, rozciera, roznosi łapkami[/U]. Czy on to robi na złość, specjalnie? Tym bardziej, że najczęściej w pierwszej chwili, miejsce zbrodni jest sprzątane, mówię, że "nie wolno, fee" tak robić, po czym pies jest brany w celu oczyszczenia łapek, a na koniec odsyłany na legowisko i ignorowany przez jakiś czas.

Dodam. że jak fizycznie jestem gdzieś obok niego to grzecznie robi kupkę, ba nawet daje znać szczeknięciem bądź warknięciem i od niej odchodzi.

Myślę, że z nudów tego nie robi, gdyż ma swobodny dostęp do wielu zabawek i się nimi bawi, a kupę "rozwala" mimo tego.

Proszę o jakieś sugestie jak mam się zachowywać w tej sytuacji, czym to może być spowodowane? Proszę o wszelkie rady :)

Posted

pies to nie człowiek, żeby robił coś na złość. widać szczyl jeszcze nie jest nauczony tego, że jak wy jesteście w pobliżu to on musi siedzieć sam. jak was nie słyszy to jest okej, ale jak słyszy, ze coś się dzieje, to zaczyna szaleć, stresuje się i odreagowuje właśnie w ten sposób.
ja bym zaczęła od zostawiania szczyla dosłownie na pięć sekund, zamkniętego w pokoju, ja na zewnątrz i po chwili powrót, pochwała za spokój i nagroda. stopniowo zwiększałabym "trudność" wykonując jakieś głośnie ruchy przy zamkniętym psie.
a mówienie w czasie sprzątania, ze nie wolno bla bla bla, nic kompletnie nie daje. tak samo jak ignorowanie już po umyciu łapek. psa można skarcić "tu i teraz", a nie już po wykonanej negatywnej czynności, bo tak jak wcześniej powiedziałam, pies to nie człowiek i nie rozumie tego, ze teraz pańcia go olewa, bo pół godziny wcześniej zrobił kupę, a w międzyczasie pańcia do niego mówiła i go myła.

Posted

[quote name='Tessi&Tola']a tak z ciekawości pytam, bo próbuję się nie denerować na wyrost, bo może jest jakiś powód - dlaczego macie go od 3 tygodnia życia?[/QUOTE]

mamy go od 3 tygodnia życia ponieważ, suczka miała 7 szczeniaków i fizycznie nie dała z nimi rady - dostała tak silnych drgawek, weterynarz określił to jako stan rzucawkowy i sam kazał odstawić szczenięta i je dokarmiać, a że właścicielka suczki "poszła na łatwiznę" to od razu rozdała szczeniaki do nowych właścicieli (wierz mi, że sama nie byłam na to przygotowana, myślałam że mam jeszcze swobodnie kilka tygodni do odbioru szczeniaczka, ale jak się już zdeklarowaliśmy to nie było innego wyjścia)

Posted

Tak jak napisała Beatrix, karcisz psa ZA TO co ZROBIŁ TERAZ, jeżeli karcisz go po chwili to de-facto dostaje opierdziel za to, że siedzi u Ciebie na kolanach.

Rozrywa tą matę ze stresu, uczcie go tak jak pisała Beatrix, do tego dołożyłbym jeszcze naukę , że do kotłowni nie ma prawa wejść, chociaż drzwi były by otwarte, to nie ma prawa zrobić kroku.

Posted

[quote name='GAJOS']

Rozrywa tą matę ze stresu, uczcie go tak jak pisała Beatrix, do tego dołożyłbym jeszcze naukę , że do kotłowni nie ma prawa wejść, chociaż drzwi były by otwarte, to nie ma prawa zrobić kroku.[/QUOTE]


mata zostaje cała, jest bardziej pozwijana, ale cała. Co do kotłowni i piwnicy to pies w ogóle tam nie schodzi. I jak na razie stanowcze "zostań" skutkuje, jeszcze nigdy do piwnicy nie zszedł.

Posted

[quote name='GAJOS']Tak jak napisała Beatrix, karcisz psa ZA TO co ZROBIŁ TERAZ, jeżeli karcisz go po chwili to de-facto dostaje opierdziel za to, że siedzi u Ciebie na kolanach.

[/QUOTE]
A co do karcenia, to wiem doskonale, że post factum nie ma sensu i tak nie robimy. Chodziło mi bardziej o to, żeby w czasie sprzątania tego występku dodatkowo w to nie wlazł i wtedy jest odsyłany na legowisko (wcześniej się trochę źle wysłowiłam).
Zresztą jak raz mąż go przyłapał na "rozwalaniu" kupy i dostał opieprz - to niestety to nie poskutkowało, bo sytuacja się powtórzyła, więc już odpuściliśmy krzyczenie.
Będę z nim ćwiczyć jak radzicie :) chociaż dzisiaj w czasie sprzątania nie było większych problemów, został sam w kuchni, fakt troszkę płakał i piszczał - ale szybko się uspokajał.

Posted

[quote name='Beatrx']
a mówienie w czasie sprzątania, ze nie wolno bla bla bla, nic kompletnie nie daje. [/QUOTE]

wiem, że mówienie nic nie daje, przetestowane, zresztą mop i miotła to rewelacyjne zabawki. Stąd odizolowanie go na chwilę bądź to w kuchni bądź korytarzu. Bez tego nie byłabym w stanie nic zrobić w domu.

P.S. Przepraszam za takie krótkie odpowiedzi, jednak w momencie pisania dłuższej wypowiedzi z cytatami forum mnie wywala.

Posted

[quote name='Miska87']wiem, że mówienie nic nie daje, przetestowane, zresztą mop i miotła to rewelacyjne zabawki. .[/QUOTE]
hmmm.... tak sobie teraz myślę, ze mówienie daje jedynie nam, bo złość opada jak się tak pogada sobie pod nosem:cool3: a mopy, miotły, łopaty, grabie, łopaty do śniegu ot były super zabawki i dla mojego psa, jak był szczylem. noi jak go oduczyłam częściowo takiej zabawy, bo jak ja coś robię to on tylko patrzy, ale nic nie robi. ale jak mój tata odśnieża albo coś kopie to pies nadal mu asystuje, póki się nie znudzi, ale widać, że im obojgu taka "zabawa" pasuje, więc nie ingeruje:eviltong:

Posted

A może piesek skojarzył sobie, że jak zrobi kupke, ją rozetrze to ty przyjedziesz ją wycierać (czyli zabawa ze ścierką) i będziesz blisko? Moja suczka, która ma zakaz wchodzenia do salonu mojej mamy, sikała pod drzwiami, bo wtedy szybko wybiegaliśmy wszyscy z salonu :P
Po jakimś czasie zaczeliśmy to ignorować i wychodzilismy posprzątać dopiero po 10 - 20 minutach i już przestała to robić.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...