Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='juli88']gdybym miała DT to by poszedł do DT, a ja straciłam DT, kilka dni temu pies wylądował u mojego faceta. I to max do piątku... nie mam wyjścia.
Można oddać psa do hoteliku z behawiorystą ale skąd na to kasa... ja już w tym miesiącu się zapożyczyłam więcej niż mogłam...[/QUOTE]

To juz inna rozmowa, z postow zrozumialam ze pies jest w DT :oops:
Co do psa to nie jestem w stanie powiedziec ile mogla by trwac praca z nim, jedne sie szybko ucza (sunia ktora mamy na DT nauczyla sie 'rownaj' w 2 dni - ale wystarczy odpuscic i znow szarpanie i latanie za psem...) inne maja wszystko gdzies i tylko czekaja az czlowiek odpusci. Nie da sie jednoznacznie uprzedzic ze sesja z behawiorysta bedzie jedna, czy tez dlugotrwala.
Na szkoleniu na ktore z moim psem chodzilam byli ludzie co pol roku chodzili z psami, ale ze nie docieralo do ludzi co mowi szkoleniowiec to i pies mial wyrabane - moj opanowal komendy z PT i PTT w niecale 3 miesiace, ale ze to molos to czasem ciezko sie z nim dogadac :eviltong:

  • Replies 65
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

To kto jest prawnym opiekunem?On powinien oplacac za psia szkole
Prawny opiekun powinien zadbac o socjalizacje psa ,bo takiego w takim stanie nie mozna adoptowac,nie mozna polegac na ludziach co chca adoptowac.A jak nie beda mieli cierpliwosc,checi sie nim zajac,to i tak wrcoci do was spowrotem?A jak beda go bili ,zostawiali iles tam godzon samego bez mozliwosc wybiegania ,pracy wychowawczej?
jezeli sie podejmuje opiekowac psem to nalezy tak go przygotowac ,zeby mozna bylo spac spokojnie.Czasami takie przygotowanie trwa i miesiace.
Poza tym kazdy pies ma inny charakter ,wiec nie ma co narzekac na zachowanie tego psa,sa takie co gryza itd.

Posted

Mamy pierwsze sukcesy:

- umiem (tfu tfu żeby nie zapeszyć) opanować furię Kuby na widok innego psa (zaczyna wtedy skamleć jakby go ze skóry obdzierano)
- troszkę go przegłodziłam i na spacerze wcinał kabanosiki, jeszcze do dopracowania
- zauważyłam, że jak się w ogóle do niego nie odzywam jest lepiej, nie można do niego mówić jak do dziecka, bo się stresuje i warczy
- jest bardzo kumatym psem, więc jedyne co potrzebne to cierpliwość i konsekwencja
- postanowiłam skupić się na jednym problemie przede wszystkim - nakręcanie się na inne psy, bo to najbardziej kłopotliwe. No i ćwiczyć z nim to wychodzenie z domu

Dziś spacer 4 godzinny, 8km na pewno przeszliśmy. Powrót ze spaceru może ciut lepszy niż wyjście z domu.
Cały czas robi kółka i piszczy.

Teraz dostał jeść i padł (dosłownie :mdleje:)

Spacer z nim jest lepszy od nordic walkingu :) Dwa tygodnie i 5kg mniej - dosłownie dieta cud :) Kto zainteresowany?

Posted

Ja zdecydowanie nie zainteresowana adopcja :P.

Ciesze sie ze pomagaja rady, radzilabym jeszcze oduczyc ciagniecia na smyczy - to zawsze i wszystkich dobija.
Co do fizycznego wymeczenia psa, dla mnie to fikcja. Przechodzilam ze swoim psem, codziennie 10km przy roweze intensywny bieg (pies 52kg) - wracal padniety, ale jak zobaczyl psa to momentalnie mu przechodzilo. Pies poprostu z byt latwo sie ekscytuje i nawet jak bedzie 'ryjem po ziemi ciagnac' to i tak przeciagnie czlowieka do psa. Pomogla dopiero praca, praca, praca - sadzanie za kazdym razem jak darl jape do psow lub szarpal do nich.

Posted

Nie doczytalam ,ale czy psinka jest kastrowana?
Gdybym byla mlodsza to napewno bym sie po tego sportowca zglosila.
Jeszcze musi nabyc dobre maniery i pies jest super

Posted

[quote name='xxxx52']Nie doczytalam ,ale czy psinka jest kastrowana?
Gdybym byla mlodsza to napewno bym sie po tego sportowca zglosila.
Jeszcze musi nabyc dobre maniery i pies jest super[/QUOTE]

tak, niedługo minie miesiąc od kastracji! :)

Posted

A jednak są straty w ludziach - spuchł mi palec

Dziś znów lepiej :) Szybko się uspokaja w domu, jak zaczyna piszczeć to nie zwracam na niego uwagi i jest ok :)

Posted

Ale spuchniety palec nie jest tak mysle rezultatem socjalizacji psiaczka?



To dobrze ,byle tak dalej i niedlugo spanielek stanie sie psem wzorcowym no moze nie tak na 100%,ale kochajacym, wiernym ,ulozonym

Posted

[quote name='xxxx52']Ale spuchniety palec nie jest tak mysle rezultatem socjalizacji psiaczka?



To dobrze ,byle tak dalej i niedlugo spanielek stanie sie psem wzorcowym no moze nie tak na 100%,ale kochajacym, wiernym ,ulozonym[/QUOTE]

Od smyczy, tak chłopak ciągnie że odcisk mi wychodzi :) Wszystko do wypracowania, np. wczoraj wieczorem przez 30 sekund szedł nie ciągnąc !!! :) Sukces

No i dziś przychodzi moja znajoma, która czynnie zajmuje się szkoleniem swoich psów i ogólnie wiąże z tym przyszłość zobaczymy co mi poradzi
p.s. Cockremanka właśnie Weronika ;)

Posted

Obejrzałam filmiki, przeczytałam opisy i jak dla mnie to typowy, wzorcowy wręcz spaniel :lol: Dla miłośnika rasy rarytas, dla domatora szukającego psa na kanapę już niekoniecznie. Pies potrzebuje bardzo dużo ruchu (jak wszystkie spaniele) do tego olbrzymiego nacisku na współpracę z człowiekiem. On teraz instynktownie robi to, do czego został stworzony - "okłada pole", ale jest sfrustrowany, bo nic z tego nie wynika, Ty nad tym nie panujesz i nie robi tego pod kontrolą. Tutaj na szybko znalazłam filmiki spanieli w swoim żywiole, zobacz co potrafią, może Cię natchnie w pracy z psiakiem:

[url]https://www.youtube.com/watch?v=p6cV7CNOlvk[/url]

[url]https://www.youtube.com/watch?v=9x5Nr66efIk[/url]

Wpisz sobie "spaniel quartering" żeby obejrzeć więcej i zrozumiesz o co chodzi.
Spaniele to psy myśliwskie, przyszły właściciel koniecznie musi mieć tego świadomość, inaczej umęczy się z takim psiakiem i nie poradzi sobie.
Czy on słyszy dobrze? Pytam, bo mam doświadczenie ze spanielem, który był właśnie taki jak Twój i ciężko było do niego dotrzeć, bo był głuchy.
Ogólnie trzeba włożyć dużo roboty w zbudowanie więzi z psem, wypracowanie jego skupienia i zwracania uwagi na przewodnika. Ale nie wolno odbierać mu radości z robienia tego, co kocha najbardziej, więc posłuszeństwo swoją drogą, a swoją danie upustu jego myśliwskim instynktom (praca węchowa itp.)
Super, że robicie postępy, trzymam kciuki.

Posted

[quote name='Delph']Obejrzałam filmiki, przeczytałam opisy i jak dla mnie to typowy, wzorcowy wręcz spaniel :lol: Dla miłośnika rasy rarytas, dla domatora szukającego psa na kanapę już niekoniecznie. Pies potrzebuje bardzo dużo ruchu (jak wszystkie spaniele) do tego olbrzymiego nacisku na współpracę z człowiekiem. On teraz instynktownie robi to, do czego został stworzony - "okłada pole", ale jest sfrustrowany, bo nic z tego nie wynika, Ty nad tym nie panujesz i nie robi tego pod kontrolą. Tutaj na szybko znalazłam filmiki spanieli w swoim żywiole, zobacz co potrafią, może Cię natchnie w pracy z psiakiem:

[URL]https://www.youtube.com/watch?v=p6cV7CNOlvk[/URL]

[URL]https://www.youtube.com/watch?v=9x5Nr66efIk[/URL]

Wpisz sobie "spaniel quartering" żeby obejrzeć więcej i zrozumiesz o co chodzi.
Spaniele to psy myśliwskie, przyszły właściciel koniecznie musi mieć tego świadomość, inaczej umęczy się z takim psiakiem i nie poradzi sobie.
[B]Czy on słyszy dobrze? [/B]Pytam, bo mam doświadczenie ze spanielem, który był właśnie taki jak Twój i ciężko było do niego dotrzeć, bo był głuchy.
Ogólnie trzeba włożyć dużo roboty w zbudowanie więzi z psem, wypracowanie jego skupienia i zwracania uwagi na przewodnika. Ale nie wolno odbierać mu radości z robienia tego, co kocha najbardziej, więc posłuszeństwo swoją drogą, a swoją danie upustu jego myśliwskim instynktom (praca węchowa itp.)
Super, że robicie postępy, trzymam kciuki.[/QUOTE]

Słyszy, reaguje na wołanie, a bardziej na cmokanie na spacerze.
Szkoda że tych miłośników rasy mało i nikt taki się po Kubę nie zgłosił.
Nowy dom na szczęście jest świadom tego, że będzie to pies, z którym trzeba pracować :)

Posted

Ciekawi mnie jedna sytuacja, każdy pies jak go pozna od razu zaczyna na niego wchodzić, nawet taki co tego normalnie nie robi? Czy to właśnie przez jego emocje, których sam nie może opanować?


Dziś Wielki dzień, jedziemy z Bubą do nowego domu. Boję się, co to będzie. I już się do łobuza przywiązałam...

Zaproszę na ten wątek nowego właściciela, żeby mógł się poradzić w razie co.
Ale pytanko mam takie, bo chce im coś doradzić:

najbardziej kłopotliwe jest jego maksymalne nakręcenie się np. po południu i wieczorem na psy rada koleżanki idź w przeciwnym kierunku niż on chce iść. I to się sprawdza, po chwili pies się uspokaja w sensie nie wyje jak by go ze skóry obdzierano.
Ale kłopot jest w tym, że np. dziś rano po samym wyjściu z klatki po prostu nakręcił się na wszystko, ludzi, samochody, słupy kompletnie oszalał i właśnie dostał kręćka i skowyczał i gdzie nie pójdę tam "rzecz" na którą się nakręca po chwili jest o 80% ciszej i tak już do końca spaceru o ile nie zobaczył idącego człowieka (bo jak nie ma psa to nakręca się na ludzi)


Nakręcenie:

Co jest nakręceniem się, która faza jest powodem do przerwania spaceru/wykonywanej czynności - energiczne machanie ogonem, bo ona tak ma, że wiruje kitą i jest to bardzo energiczne i np. w domu jak go głaskam czy cokolwiek robimy to tak nie ma, jest też faza chodzenia, gdzie energicznie chodzi z kąta w kąt, kolejna faza to kółka - okręcanie się o 360stopni oraz faza cichego piszczenia, dalej to już na schodach skowyt i na spacerach na widok psa skowy, wycie, piszczenie, kółka, szarpanie i ogólnie wirujący świat)

U nas wygląda to tak (dziś rano):
- ubieranie się - macha energicznie kitą
- zakładanie smyczy - po chwili są kółka
- wyjście na schody - cichy pisk
- 3 piętro - skowyt (mieszkamy na 4)
- wyjście z bramy z podwórza - szał który trwa około 10 minut, później jest już "tylko" pisk i bieganie na smyczy


Popołudniu wczoraj mieliśmy mały sukces - pies co jakiś czas przychodził na zawołanie i skupiał się na kilka sekund (góra 2-3) ale już coś


Jestem świadoma, że to spaniel (mniej lub bardziej) i nie wiem co u nich jest normalne, bo ja podchodzę do każdego psa jednakowo, a wiem że spaniele są temperamentne.

Posted

Machanie ogonem u spanieli jest totalnie normalne, one poprostu cale zycie ogonem machaja ;)
Napewno wycie do psow i wymuszanie z nimi kontaktu nie jest normalne - pies jest nastawiony wylacznie na bodzce, przechodzilam to (i czasem nadal sie zdaza). Jak pies piszczy, biega w kolko i ogolnie 'glupieje' kiedy widzi cos co go zachwyca/podnieca to poprostu go sadzam na tylku. Jesli komenda nie dziala to podciagam smycz do gory (obroza pol zaciskowa) i pies w koncu sadza tylek, gdy widzi ze takie zachowanie nie powoduje przyblizania sie badz interakci z bodzcem to po paru spacerach sie uspakaja.
Chodzenie w przeciwna strone niz bodzce u mojego psa sie nie sprawdzily, dla niego bodzce da sie znalezc wszedzie - nawet w krzaczku ktory juz 100x osikiwal/wachal itp. Jednak ta metoda chyba zalezy od psa.

Ogolnie radze go wpierw nauczyc podstawowych komend ( siad /waruj/rownaj/do mnie/zostan) .
Psiak sie nakreca na samym wstepie czyli przed wyjsciem z domu i mozliwe ze wiekszosc problemow juz pozniej sie tylko kumuluje. Jak sie wie ze zaraz sie z psem pojdzie to posadzic go na jakis dywnik/sciereczke/miejsce i nie pozwolic zejsc (zlezie, sadzac od nowa, az do chwili jak zalapie ze nie wyjdzie zanim go nie ubierzemy) az sie ubierzemy. Widzi psa/czlowieka ktory go zainteresuje i zaczyna odstawiac cyrk - posadzic z tylkiem i nie pozwolic zeby szalal robiadz co chce, gdy sie uspokoi isc dalej na spacer.
Tak jak pisalam TA metoda dziala na mojego 52kg psa - u nas odpadaja wszelkiego rodzaju zmijki, kolczatki, dlawiki itp z 2 powodow: 1) moj pies predzej sie da udusic niz zrozumie ze nie pojdzie do psa, 2) ma dluuuuuga siersc i takie 'narzedzia' sie nie sprawdzaja. Sprawdza sie za to ladnie kantarek umiejetnie uzywany do nauki chodzenia przy nodze na dworzu.

Posted

[quote name='Maron86']Machanie ogonem u spanieli jest totalnie normalne, one poprostu cale zycie ogonem machaja ;)
Napewno wycie do psow i wymuszanie z nimi kontaktu nie jest normalne - pies jest nastawiony wylacznie na bodzce, przechodzilam to (i czasem nadal sie zdaza). Jak pies piszczy, biega w kolko i ogolnie 'glupieje' kiedy widzi cos co go zachwyca/podnieca to poprostu go sadzam na tylku. Jesli komenda nie dziala to podciagam smycz do gory (obroza pol zaciskowa) i pies w koncu sadza tylek, gdy widzi ze takie zachowanie nie powoduje przyblizania sie badz interakci z bodzcem to po paru spacerach sie uspakaja.
Chodzenie w przeciwna strone niz bodzce u mojego psa sie nie sprawdzily, dla niego bodzce da sie znalezc wszedzie - nawet w krzaczku ktory juz 100x osikiwal/wachal itp. Jednak ta metoda chyba zalezy od psa.

Ogolnie radze go wpierw nauczyc podstawowych komend ( siad /waruj/rownaj/do mnie/zostan) .
Psiak sie nakreca na samym wstepie czyli przed wyjsciem z domu i mozliwe ze wiekszosc problemow juz pozniej sie tylko kumuluje. Jak sie wie ze zaraz sie z psem pojdzie to posadzic go na jakis dywnik/sciereczke/miejsce i nie pozwolic zejsc (zlezie, sadzac od nowa, az do chwili jak zalapie ze nie wyjdzie zanim go nie ubierzemy) az sie ubierzemy. Widzi psa/czlowieka ktory go zainteresuje i zaczyna odstawiac cyrk - posadzic z tylkiem i nie pozwolic zeby szalal robiadz co chce, gdy sie uspokoi isc dalej na spacer.
Tak jak pisalam TA metoda dziala na mojego 52kg psa - u nas odpadaja wszelkiego rodzaju zmijki, kolczatki, dlawiki itp z 2 powodow: 1) moj pies predzej sie da udusic niz zrozumie ze nie pojdzie do psa, 2) ma dluuuuuga siersc i takie 'narzedzia' sie nie sprawdzaja. Sprawdza sie za to ladnie kantarek umiejetnie uzywany do nauki chodzenia przy nodze na dworzu.

Co do kantarka to się boję, bo on się rozbiega i zatrzymuje się jak się smycz skończy i to z hukiem bo przeważnie się przewraca, dlatego wpierw go uspokoimy trochę, a może później kantar.

U nas pójście w przeciwną stronę działa przy nakręcaniu się na psy, i to na spacerze popołudniowym, spacery rano i wieczorem są gorsze.

Pies na szczęście umie siad, zostań nie koniecznie.

A co do kumulacji ekscytacji to na pewno, tylko starałam się go uspokajać na schodach, to może dziwnie to określę, dusił to w sobie i wybuchł po wyjściu z bramy na ulicę gorzej niż zwykle...

Posted

Moj tez potrafi sie rozpedzic i mocno szarpnac, rowniez potrafi wyrwac z nienacka. Kantar sie uzywal wylacznie na smyczy z 2 karabinczykami i zwyklej obrozy jednoczesnie. Prowadzi sie na obrozy, a 'sarpie' za kantar kiedy pies np zaczyna nachalnie ciagnac. Kantarek nie zastepuje obrozy/szelek. Tego nas nauczono na kursie PT i wlasnie ten magiczny kantarek ulatwil nam zycie z tak silnym i duzym psem, a przy okazji nie robi mu sie krzywdy (tylko jego ego 'rani'):p.

Co do nakrecania po wyjsciu z klatki, tez przerabialismy. Po nauczenia psy komendy rownaj, uczylam go schodzenia po schodach rowno ze mna. Lapy mial stawiac tam gdzie moje stopy staly, wyprzedzil to go poprawialam - do skutku. Nadal go sprawdzam i robie mu 'numery' schodzac normalnie, a np stajac bez ostrzerzenia 2-3 schodki przed koncem polpietra. Sadzam go rowniez przed wyjsciem - otwieram drzwi od klatki i kaze mu zostac, jak wstaje to zamykam drzwi i znow po cichu sadzam (i tak w kolko).
Teraz Szamanowi (po 2latach pracy z nim!) zdaza sie wyskoczyc na jakiegos psa z japa, ale w zasadzie sobie chodzi na w marie luznej smyczy (chyba ze idzie z innym 'naszym' psem) i tylko patrzy na inne - bez agresji, bez plakania, bez romansowania (no chyba ze suka ma ruje). U mojego wystepuje ze wzgledu na geny 'stan obronny' zawsze gdy jest ciemno i idzie na nas jakis czlowiek - trzeba go calego ogladnac i najlepiej jeszcze ostrzegawczo oszczekac - a jak to nie dziala to probowac upierniczyc.

Zdazaja mu sie dni ze nie idzie nad nim zapanowac i jest typowym samcem dominantem - rowniez czesto i latwo sie pobudza wiec praca z nim najprawdopodobniej bedzie trwala do konca zycia. Tego rowniez trzeba byc swiadomym, nie mozna poblazac/odpuszczac/zniechecac sie (chociaz wiem jak latwo czlowieka moze slag trafic jak poleci w strone krzakow). Moim zdaniem to jest pies 'specjalny' z ktorym nie kazdy sobie poradzi, tu nie starczy cierpliwosc jest jeszcze potrzebna konsekwencja i naprawde samozaparcie.
Rozpisalam sie nie na temat :oops:

Posted

[quote name='xxxx52']Piesek nie jest wybiegany,no i troche za gruby
Ile razy wychodzi na wybieg?Ile godzina sam siedzi w domu?
Najlepiej do cwiczen sa linki do 25 metrowe,a nie 6 metrowe ,one sa za krotkie
Czy bawi sie z innymi psami?
Moze pobyt w psiej szkole i udzial w psich sportach psa zrelaksuje?
Ten pies nadaje sie tylko do mlodych sportowych ludzi.

dodam że z pogrubionym się nie zgodzę, pies nie jest za gruby. On ma taką budowę. Doskonale ma wyczuwalne żebra

Posted

[quote name='Maron86']Moj tez potrafi sie rozpedzic i mocno szarpnac, rowniez potrafi wyrwac z nienacka. Kantar sie uzywal wylacznie na smyczy z 2 karabinczykami i zwyklej obrozy jednoczesnie. Prowadzi sie na obrozy, a 'sarpie' za kantar kiedy pies np zaczyna nachalnie ciagnac. Kantarek nie zastepuje obrozy/szelek. Tego nas nauczono na kursie PT i wlasnie ten magiczny kantarek ulatwil nam zycie z tak silnym i duzym psem, a przy okazji nie robi mu sie krzywdy (tylko jego ego 'rani'):p.

Co do nakrecania po wyjsciu z klatki, tez przerabialismy. Po nauczenia psy komendy rownaj, uczylam go schodzenia po schodach rowno ze mna. Lapy mial stawiac tam gdzie moje stopy staly, wyprzedzil to go poprawialam - do skutku. Nadal go sprawdzam i robie mu 'numery' schodzac normalnie, a np stajac bez ostrzerzenia 2-3 schodki przed koncem polpietra. Sadzam go rowniez przed wyjsciem - otwieram drzwi od klatki i kaze mu zostac, jak wstaje to zamykam drzwi i znow po cichu sadzam (i tak w kolko).
Teraz Szamanowi (po 2latach pracy z nim!) zdaza sie wyskoczyc na jakiegos psa z japa, ale w zasadzie sobie chodzi na w marie luznej smyczy (chyba ze idzie z innym 'naszym' psem) i tylko patrzy na inne - bez agresji, bez plakania, bez romansowania (no chyba ze suka ma ruje). U mojego wystepuje ze wzgledu na geny 'stan obronny' zawsze gdy jest ciemno i idzie na nas jakis czlowiek - trzeba go calego ogladnac i najlepiej jeszcze ostrzegawczo oszczekac - a jak to nie dziala to probowac upierniczyc.

Zdazaja mu sie dni ze nie idzie nad nim zapanowac i jest typowym samcem dominantem - rowniez czesto i latwo sie pobudza wiec praca z nim najprawdopodobniej bedzie trwala do konca zycia. Tego rowniez trzeba byc swiadomym, nie mozna poblazac/odpuszczac/zniechecac sie (chociaz wiem jak latwo czlowieka moze slag trafic jak poleci w strone krzakow). Moim zdaniem to jest pies 'specjalny' z ktorym nie kazdy sobie poradzi, tu nie starczy cierpliwosc jest jeszcze potrzebna konsekwencja i naprawde samozaparcie.
Rozpisalam sie nie na temat :oops:

Zgadzam się i takie opisy przydadzą się, bo to o tym przypomina :)
Ale jest to przerażające... mam nadzieję że nowy dom przyjmie to "na klatę" :)

Posted

[QUOTE=]Piesek nie jest wybiegany,no i troche za gruby
Ile razy wychodzi na wybieg?Ile godzina sam siedzi w domu?
Najlepiej do cwiczen sa linki do 25 metrowe,a nie 6 metrowe ,one sa za krotkie
Czy bawi sie z innymi psami?
Moze pobyt w psiej szkole i udzial w psich sportach psa zrelaksuje?
Ten pies nadaje sie tylko do mlodych sportowych ludzi.

Ten pies wyglada dobrze, wcale nie wyglada na za grubego.
Zeby cwiczyc przywolywanie na lince, trzeba miec zbudowane podstawowe relacje z psem, musi on reagowac na swoje imie i w domu gdzie brak bodzcow opracowana komende do mnie. Jesli pies ma nas gleboko pod ogonem, to cwiczenie z nim czegokolwiek przy bodzcach jest wrecz wymuszaniem posluszenstwa ktore nic psa nie ucza - taki pies po spuszczeniu z linki poprostu uda ze nas nie widzi.
Pobut w kursie/szkole na psa towarzyszacego to dobry pomysl, szczegolnie jesli przysli wlasciciele nie sa doswiadczeni ogolnie z posiadaniem psa - a tym bardziej takiego u ktorego najwazniejsza jest dyscyplina i konsekwencja.
Ten pies nadaje sie dla kazdego, nie tylko dla mlodych wysportowanych ludzi - nikt nie powiedzial ze spaniel musi biegac 25kg dziennie (ludzie, tyle to powinny biegac haszczaki, a nie spaniele). Pies tak samo meczy sie fizycznie jak i umyslowo, jesli zapewni mu sie dluzsze spacery polaczone z cwiczeniami to pies po powroci powinien pasc zmeczony.

Ten pies z opisu zachowuje sie jak moj niegdys, tylko dlatego zdecydowalam sie pisac co pomagalo przy moim psie. Wylacznie dlatego wiem jak piekielnie ciezka jest praca z takim psem - mozna zapomniec ze bedzie sie zachowywac jak przeszkolony, wpatrzony w pana owczarek niemiecki (inny charakter i inne preferencje).

Posted (edited)

[quote name='Maron86']Ten pies wyglada dobrze, wcale nie wyglada na za grubego.
Zeby cwiczyc przywolywanie na lince, trzeba miec zbudowane podstawowe relacje z psem, musi on reagowac na swoje imie i w domu gdzie brak bodzcow opracowana komende do mnie. Jesli pies ma nas gleboko pod ogonem, to cwiczenie z nim czegokolwiek przy bodzcach jest wrecz wymuszaniem posluszenstwa ktore nic psa nie ucza - taki pies po spuszczeniu z linki poprostu uda ze nas nie widzi.
Pobut w kursie/szkole na psa towarzyszacego to dobry pomysl, szczegolnie jesli przysli wlasciciele nie sa doswiadczeni ogolnie z posiadaniem psa - a tym bardziej takiego u ktorego najwazniejsza jest dyscyplina i konsekwencja.
Ten pies nadaje sie dla kazdego, nie tylko dla mlodych wysportowanych ludzi - nikt nie powiedzial ze spaniel musi biegac 25kg dziennie (ludzie, tyle to powinny biegac haszczaki, a nie spaniele). Pies tak samo meczy sie fizycznie jak i umyslowo, jesli zapewni mu sie dluzsze spacery polaczone z cwiczeniami to pies po powroci powinien pasc zmeczony.

Ten pies z opisu zachowuje sie jak moj niegdys, tylko dlatego zdecydowalam sie pisac co pomagalo przy moim psie. Wylacznie dlatego wiem jak piekielnie ciezka jest praca z takim psem - mozna zapomniec ze bedzie sie zachowywac jak przeszkolony, wpatrzony w pana owczarek niemiecki (inny charakter i inne preferencje).

A co do szkolenia to pewnie indywidualne?
Lepiej behawiorysta czy szkoleniowiec - PT?


Wysłałam te filmiki do kilku behawiorystów z prośbą o pomoc, niestety nie mogłam nic za to zapłacić co na wstępie napisałam.
I odp mi jeden behawiorysta, który na podstawie filmików stwierdził, że można spróbować wyciszyć psa lekami... :roll:

P.S. Bardzo dziękuję, że napisałaś. Pies popołudniu jakoś pracuje ze mną, a rano i wieczorem jest kompletnie rozkojarzony. I nic na niego nie działa.

Edited by juli88
Posted

Zanim zaczniesz od psa wymagać opanowania emocji trzeba go zmęczyć. Inaczej tak jak opisujesz prędzej czy później wybuchnie. Poza tym ze zmęczonym psem praca idzie o niebo łatwiej ;)
Tak więc np. najpierw przebieżka i spacer kilkugodzinny, niech się wyszaleje, może jakiś aport, węszenie, może być nakręcony, chodzi o to, żeby wracając podpierał się głową ze zmęczenia. Wracasz do domu i po chwili od razu wychodzisz, w tym samym rytuale co na normalny spacer, ale już kładziesz nacisk na opanowanie i ćwiczycie komendy, wprowadzasz go w "tryb pracy". Będzie mu wtedy o wiele łatwiej się opanować i nauczyć, czego tak naprawdę człowiek wymaga, bo teraz jest tak podekscytowany spacerem, na który czeka kilka godzin, że wychodząc ma wszystko gdzieś i dostaje świra.
Częste spacery, jedne z możliwością eksploracji, a inne nastawione tylko na trening. Z czasem można te proporcje zmieniać, jak już pies będzie posłuszny, spacery muszą być dla niego zwykłą codziennością, jak przebywanie w domu, a nie wielkim pobudzającym wydarzeniem. Ja gdy miałam takie przypadki spędzałam z psem większość dnia na spacerze przez kilka/kilkanaście dni pod rząd, w myśl zasady, że wreszcie mu trochę zbrzydnie i będzie chciał wrócić odpocząć ;)
Wiem, że to mordęga, ale ja wolę mieć sprawę z głowy w krótszym czasie, niż męczyć się ze szkoleniem nakręconego psa miesiącami. Wolny wybór właścicieli.

Posted

[quote name='Delph']Zanim zaczniesz od psa wymagać opanowania emocji trzeba go zmęczyć. Inaczej tak jak opisujesz prędzej czy później wybuchnie. Poza tym ze zmęczonym psem praca idzie o niebo łatwiej ;)
Tak więc np. najpierw przebieżka i spacer kilkugodzinny, niech się wyszaleje, może jakiś aport, węszenie, może być nakręcony, chodzi o to, żeby wracając podpierał się głową ze zmęczenia. Wracasz do domu i po chwili od razu wychodzisz, w tym samym rytuale co na normalny spacer, ale już kładziesz nacisk na opanowanie i ćwiczycie komendy, wprowadzasz go w "tryb pracy". Będzie mu wtedy o wiele łatwiej się opanować i nauczyć, czego tak naprawdę człowiek wymaga, bo teraz jest tak podekscytowany spacerem, na który czeka kilka godzin, że wychodząc ma wszystko gdzieś i dostaje świra.
Częste spacery, jedne z możliwością eksploracji, a inne nastawione tylko na trening. Z czasem można te proporcje zmieniać, jak już pies będzie posłuszny, spacery muszą być dla niego zwykłą codziennością, jak przebywanie w domu, a nie wielkim pobudzającym wydarzeniem. Ja gdy miałam takie przypadki spędzałam z psem większość dnia na spacerze przez kilka/kilkanaście dni pod rząd, w myśl zasady, że wreszcie mu trochę zbrzydnie i będzie chciał wrócić odpocząć ;)
Wiem, że to mordęga, ale ja wolę mieć sprawę z głowy w krótszym czasie, niż męczyć się ze szkoleniem nakręconego psa miesiącami. Wolny wybór właścicieli.[/QUOTE]

Chodzę z nim na spacery 4 godzinne ja przeszłam około 10km a ona co najmniej x2 i nie było widać po nim zmęczenia :/
On w domu nic tylko śpi, je i ŚPI.

To jest cel zacytuje: "spacery muszą być dla niego zwykłą codziennością, jak przebywanie w domu, a nie wielkim pobudzającym wydarzeniem"
co do wymęczenia psa na maxa zobaczymy co na to DS , zaproszę ją na wątek i zobaczymy :)

Posted

Prawda jest ze kazdy pies reaguje inaczej, opisane metody przez Delph swietnie sie sprawdza u niewybieganego psa ktory ma nadmiar energii i potrafi sie po zmeczeniu wyciszyc.
U mojego gdzie nie jest problem nadmiaru energii (chociaz ma jej niespozyte ilosci), a szybkie pobudzanie sie na bodzce - taka praca nic nie dawala. Pies biegal minimum 1x dziennie przy rowerze, po lesie przez 1-2h (minimum 10km bylo w jedna strone wedlug wujka google) jednak najczesciej zabieralam go rano i w poludnie. Wracal padniety, lapy ledwo przebieraly - a mimo tego w 30sec potrafil sie zregenerowac i przeciagnac do psa...
Tak jak pisze u mojego psa pomogla wylacznie dyscyplina, wyciszanie jego glupich pelnych emocji zachowan i pokazywanie ze im bardziej sie nakreca tym mniej osiaga - nigdy nakrecony psa nie wita, musi siedziec i czekac az pies sam podejdzie (miedzy innymi ze wzgledu na bezpieczenstwo zeby innego psiaka nie zadeptal).
Co do szkolenia, moj byl zapisany na 'ogolny' kurs PT, tak zeby mial odrazu bodzce rozpraszajace. Szkolenie odbywalo sie 2x w tygodniu po 1h, tam nauczylam sie jak z psem postepowac i na co uwazac. Grupy byly po maksymalnie 6 psow.

PS> Moj pies w domu spi/je/pije do momentu jak nie uslyszy psa za oknem, wtedy mazryw i leci 'spiewac' przy oknie z ktorego dobywal sie dzwiek...

Posted

[quote name='Maron86']Prawda jest ze kazdy pies reaguje inaczej, opisane metody przez Delph swietnie sie sprawdza u niewybieganego psa ktory ma nadmiar energii i potrafi sie po zmeczeniu wyciszyc. [/QUOTE]

To fakt, że o wiele szybciej tą metodą opanować psa, który nie jest zestresowany, nie ma np. problemu z lękiem, agresją, ciągłym napięciem i czuwaniem. Coś w stylu Twojego psa, wg opisu. Ale też niekoniecznie, bo dokładnie wg tego schematu opanowywałam np. psy agresywne do innych na spacerach. Po prostu rozładowanie energii ułatwia pracę, nie zastąpi jej jednak w żadnym wypadku. Samo bieganie nic nie da, na dłuższą metę może nawet pogorszyć sprawę, bo psu polepszy się kondycja i będzie wymagał więcej i więcej ruchu ;) Kluczem jest ten drugi spacer, po wybieganiu, on musi być równie intensywny i absolutnie konsekwentny, wtedy nie ma już wąchania, witanie się z pieskami, kręcenia na smyczy - jest tylko praca. To też jest bardziej "sprawiedliwe" wobec psa, najpierw zaspokajamy jego potrzeby eksploracji, fizjologiczne, ruchu, a później z czystym sumieniem możemy oczekiwać od niego bezwzględnego posłuszeństwa bez żadnych ustępstw. Coś w stylu Twoich metod, które opisałaś, a nawet poszłabym w bardziej stanowcze. A w praktyce taką pracę powinien pokazać specjalista, żeby czegoś nie zepsuć ;)

Posted

[quote name='Delph']To fakt, że o wiele szybciej tą metodą opanować psa, który nie jest zestresowany, nie ma np. problemu z lękiem, agresją, ciągłym napięciem i czuwaniem. Coś w stylu Twojego psa, wg opisu. Ale też niekoniecznie, bo dokładnie wg tego schematu opanowywałam np. psy agresywne do innych na spacerach. Po prostu rozładowanie energii ułatwia pracę, nie zastąpi jej jednak w żadnym wypadku. Samo bieganie nic nie da, na dłuższą metę może nawet pogorszyć sprawę, bo psu polepszy się kondycja i będzie wymagał więcej i więcej ruchu ;) Kluczem jest ten drugi spacer, po wybieganiu, on musi być równie intensywny i absolutnie konsekwentny, wtedy nie ma już wąchania, witanie się z pieskami, kręcenia na smyczy - jest tylko praca. To też jest bardziej "sprawiedliwe" wobec psa, najpierw zaspokajamy jego potrzeby eksploracji, fizjologiczne, ruchu, a później z czystym sumieniem możemy oczekiwać od niego bezwzględnego posłuszeństwa bez żadnych ustępstw. Coś w stylu Twoich metod, które opisałaś, a nawet poszłabym w bardziej stanowcze. A w praktyce taką pracę powinien pokazać specjalista, żeby czegoś nie zepsuć ;)[/QUOTE]

Z tym sie zgadzam, aczkolwiek u cwaniaczkow (takich jak mam w tej chwili na DT + moj samiec) moze byc to paskudnie wykorzystywane. Uwazaja ze wychodzenie na dwor 'bez zasad' (czekanie siedzenie, uspakajanie sie itp.) znaczy ze 'wygraly' i znow moga robic co chca. :diabloti:
Moj psiak po 3 wypadach na rower, zaczol sie tak na niego ekscytowac i nakrecac ze w momencie np wkladania wody do torby/pompowania opon - zaczynal biegac w kolko, szczekac, skaka, piszczec, 'spiewac'. Po schodach malo lap nie gubil. Jak juz zaczol sie bieg przy rowerze to przez pierwsze 30 minut byl tak 'nabuzowany' ze do wszystkich wyskakiwal, nawet do psow ktore bardzo lubi.
Tylko dlatego uwazam ze dawanie psu 100% wolnosci wychodzac na 'luzny' spacer nie zawsze jest dobrym sposobem.
Ja preferuje spacer: szkolenie/wyciszanie - zabawa/wachanie/bieganie/szalenie - szkolenie/wyciszanie - powrot do domu. W taki sposob zaczynamy i konczymy kazdy spacerek, kazdego dnia :p.

Posted

Wiem, co masz na myśli :)
Ja oczywiście nie sugeruję, żeby na "luźny" spacer wyjeżdżać po schodach na zębach, a potem latać za psem gdzie popadnie, bo ciągnie, szarpie i kręci się w kółko - w myśl zasady, niech się wybiega ;) Zdrowy rozsądek i umiar też trzeba mieć ;) Chodzi mi raczej o coś takiego:
- szybkie wyjście bez zbędnych ceregieli, prób usadzania itp. bo to i tak nic nie da na tym etapie
- przebieżka z pieskiem, żeby nie miał okazji kombinować
- w odludnym miejscu linka, bieganie, aport, węszenie, fizjologia
- przebieżka
- przebieżka kolejna ;)
- w innym miejscu linka, bieganie, aport, węszenie
- jak się trafi socjalny pies, może (z naciskiem na może, zależy od psów) trochę zabawy pod kontrolą
- chwila snucia się bez celu, żeby zobaczyć, czy już się zmęczył, jak nie, to zaczynamy procedurę od początku do skutku :diabloti:
- powrót do domu
- wyjście tym razem uważne i wymagamy od psa absolutnego posłuszeństwa, ma usiąść przed drzwiami, być spokojny, nie drzeć się itp. tylko wtedy wychodzimy
- prowadzimy go na smyczy egzekwując chodzenie przy nodze, ignorowanie innych psów, skupianie uwagi na nas - nie ma tu już snucia się, węszenia, witania piesków, obsikiwania wszystkiego co chwilę itp.

To ma być chwilowo, dopóki pies nie załapie, czego od niego wymagamy. Kilka/kilkanaście dni. Później wymagamy wzorowego wychodzenia i posłuszeństwa za każdym razem, niezależnie, czy idziemy biegać, czy pracować, a tak naprawdę to przez ten czas wszystko powinno właścicielowi zlać się w jedność, bo gdy pies załapie i my też jak do niego dotrzeć, możemy nad nim panować w każdej sytuacji.
Ty pewnie przedłużyłaś to rozdzielanie spacerów na "rowerowe" i "ćwiczeniowe", wyrobiłaś psu skojarzenia i schemat działania (przygotowania do wyjścia na rower). Przegapilaś moment, w którym mogłaś już podczas i przed przejażdżkami wymagać od psa posłuszeństwa. Dokładnie Cię rozumiem, bo robię takie błędy mając psy bezproblemowe - odpuszczam im i później muszę wszystko odkręcać jak im palma odbije ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...