ayshe Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 chita tez nie byla raczej spidi gonzalesem;)..... onka trzebanakecacna prace z czlowiekie,na lup,nabezczela.zebypotem miec co robic dalej.jesli sie psa stlamsi to juz tylko usiasc i plakac.gosia neipoddala sie-pracuje dalej i szira potrafi pracowac super.pewnie dalej bedzie tezciezko aleco tam-rzeciez to moj pies i moj czas dla niego. chita tez sie cozlgala i plaszcyzla i lazla za noga.super szybkim psemnigdynei bedzie-wale to.pracuje z nia nadal.i juz niedlugo start w shh3:D.ukoronowanie naszej pracy.miszczem niebedizemy-mnie to nie interesuje.obchodzi mnie ot ze pies ktory sie czolgal za mna i sikal ze strachu teraz jest bezczelnym chamskim swirem:D Quote
Szira/Gosia Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 ayshe napisał(a):obchodzi mnie ot ze pies ktory sie czolgal za mna i sikal ze strachu teraz jest bezczelnym chamskim swirem:D Oj tak :evil_lol::evil_lol::evil_lol: beszczelna i chamska to jej drugie imie:evil_lol::loveu::loveu::loveu: Quote
dorplant Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 shira/gosia i tak trzymaj:lol: moja Majka tez nie jest super w posluszenstwie ,rozkreca sie dopiero na obronie i lepsze posl w obronie ma niz w B:oops: amakor to niby ja ?:crazyeye:ta zelazna baba? fajnie masz ,my wczoraj z kasia bylysmy a i moze dzis tez sie uda .:lol: Quote
Szira/Gosia Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 dorplant napisał(a):shira/gosia i tak trzymaj:lol: moja Majka tez nie jest super w posluszenstwie ,rozkreca sie dopiero na obronie i lepsze posl w obronie ma niz w B:oops: Znam ten ból :cool1: posłuszeństwo :shake: ślady, nie bardzo :shake: pozorant :multi::multi::multi::multi: Quote
ayshe Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 Szira/Gosia napisał(a):Oj tak :evil_lol::evil_lol::evil_lol: beszczelna i chamska to jej drugie imie:evil_lol::loveu::loveu::loveu::mad::mad:hmmm czy ty przypadkiem nie obrazasz mojego biednego surykata?nieeeeee:cool3::evil_lol:...jest chamskim ciulem:multi:.:roll: Quote
Szira/Gosia Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 ayshe napisał(a)::mad::mad:hmmm czy ty przypadkiem nie obrazasz mojego biednego surykata?nieeeeee:cool3::evil_lol:...jest chamskim ciulem:multi:.:roll: Ale za to ją koffffam:loveu::loveu::loveu: jak bym jej i Szadowskiego nie kofała to bym nie brała do samochodu dwóch śmierdzieli co przed chwila się w jakiejs cuchnącej kałuży wykąpały:razz::razz::razz::loveu::loveu::loveu: Quote
ayshe Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 moje piesie?w kaluzy?:crazyeye::evil_lol:...nie no cos ty....one w zyyyciu by sie w niczym nei wytaplaly.:razz::evil_lol:.chita po prostu brzydzi sie zamoczyc brzusia w czyms co jest ciecza:D Quote
Szira/Gosia Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 Pal sześć że przebiegną przez kałużę czy błoto :cool1: ale mina Chity jak kładzie się w tej kałuży :loveu::loveu::loveu: Quote
asher Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 Szira/Gosia napisał(a):A mnie się wydaje że po prostu sie poddałaś :roll: Za pełną aprobatą szkoleniowca ;) (to nie jest krytyka ayshe, ani żadna pretensja, tylko stwierdzenie faktu) Szira/Gosia napisał(a):ja pamiętam że Szira wcale a wcale od Sabiny nie była szybsza, pamiętam jak po 5 min pracy na kólku czy linii Szira miała dosyć, od tego czasu minęła już chyba z 1,5 roku i Szira już potrafi spokojnie przepracować na kontakcie nawet 20 minut :roll: jest to niewiele ale dalej próbuje ją rozkręcić. :lol: Nie jest to łatwe, ale ja postanowiłam, że sie nie poddam, sportowiec z niej i ze mnie żaden, ale co z tego. Dzisiaj tez już wiem że ja jako własciciel zawsze na Szire patrzyłam bardzo krytycznie i przez to wcale nie było lepiej. Jej nie wychodziło ja byłam coraz bardziej spięta, pies to wyczuwał i robił się cora wolniejszy i tak w kółko. Ja też na zajęciach patrzyłam na Maxa czy Bubla jak radośnie zapierniczają z rozdziawioną mordę i wysokim kontaktem, a Szira tak nie robi tylko sunie ze spuszcona głową, wolno :roll: ale chyba dzisiaj już się pogodziłam że Szira jest inna i że musze pracować pod nią i że wszystkie moje ambicje szkoleniowe muszę schować na bok. Owszem patrzę z lekka zazdrością na psy bardziej zakręcone ale to co uczę się na Szirze jest bezcenne :lol: Oj, była Sabina wolniejsza od Sziry ;) A przede wszystkim była dużo mniej zmotywowana, ją kompletnie nie bawił łup, piłka, czy to rzucona, czy to przeciągana to nie była dla niej żadna nagroda. W pewnym momencie zabierałam nawet na szkolenie zabawkę piszczącą, za którą normalnie szaleje, licząc, że mając w perspektywie taką nagrodę trochę się rozkręci - ale nawet to ją nie bawiło. Nawet smaczki nie były w stanie utrzymać jej skupienia i chęci do pracy, mimo, że na szkolenie chodziła głodna, a jest żarłoczkiem. Dlatego uznałam, że grupowe szkolenie to nie dla nas (za pełną aprobatą szkoleniowca, przypominam ;)), pies się stresuje, ja się stresuję... Błędne koło. Oczywiście nie oznaczało to, że Sabina poszła w kąt i jedynym co robiła było kopanie dołków ;) Wróciłyśmy po prostu do tego, co robiłyśmy przed szkoleniem, czyli takich sobie nieformalnych ćwiczonek na spacerach :) Ja zresztą doskonale pamietam jeden z pierwszych swoich postów w topiku stresowym. Po pierwszych zajęciach ayshe nas (czyli mnie i Sabinę) pochwaliła za niezłą współpracę. A ja odpisałam, że już neidługo przestanie nas chwalić i cała grupa nas wyprzedzi - bo Sabina ma pewną granicę, poza którą raczej się nie przebijemy. Pewnie, gdybym baaardzo się uparła, to mogłabym dalej ciągać sucz na szkolenie. Ale po co? Mnie zupełnie wystarczała satysfakcja, jaką miałam ze szlifowania na spacerach tego, co udało nam się wypracować samym... Z tego, że choćby w tych króciutkich i nie obciążających sesjach niunia pracuje merdając ogonem. Z tego, że umie się na mnie skupić tak, że ma w nosie inne suki, nawet podczas dłuższego wspólnego spaceru na "jej" terenie. Z tego, że była odwoływalna nawet w chwili dużej chętki na zadymę i że jak wtedy na nia ryknęłam, to przylatywała nie rozpłaszczona, ale wesolutka, od razu pakując mi nochal do kieszeni w poszukiwaniu nagrody. Nic więcej nie było mi do szczęścia potrzebne :) A zachowanie Sabiny na grupowym szkoleniu świadczyło, że jej też chyba nie ;) A teraz to się cieszę, jak głupia, że Sabina ma jeszcze ochotę dołek pokopać, zrobić króciutki ślad, czy... spuścić bęcki obcej suce ;) Quote
Szira/Gosia Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 Ale Asher nikt Ciebie nie zmusi do pracy z psem w grupie :lol: jeśli przewodnik sie poddawał to co tresser miał powiedzieć??? :lol: Ty widziałaś że Sabina nic nie chciała robić, nic ją nie bawiło, a ja widziałam co innego :lol: nie cofniemy już czasu, nie wiadomo co by było gdybyś została z nami i konsekwentnie przychodziła na treningi :lol: nikt nie powiedział, że trening ma trwać całą godzinę wystarczy nawet 5 minut, jedno dobre przejście psa na kontakcie, jedno szybkie zrobienie siad czy waruj i już dajemy psu spokój i jedziemy do domu albo na spacer :lol: ja jak widzę że Szira spada z driva (jej driva:cool3:) to odpuszczam. Odkładam ją aby odpoczęła albo idziemy porzucać piłeczkę, rozluźniamy się:lol: Quote
monisieczka Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 mojej Norki tez kompletnie nic nie bawiło, ani piłeczka, ani patysio no może troszke samczki. teraz za piłke da sie pocwiartowac) Quote
asher Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 Szira/Gosia napisał(a):Ale Asher nikt Ciebie nie zmusi do pracy z psem w grupie :lol: Gosiu, ale ja przecież nie stawiałam sprawy na ostrzu noża, nie mówiłam, że w życiu z Sabiną nie będę pracować, że to na pewno nie ma sensu, że nie warto mnie przekonywać... Przecież ja cały czas przyjeżdżałam na plac z obydwoma burkami, tyle, że ćwiczyłam z Bugajskim, a Sabina wykonywała swoją ulubioną komednę - waruj zostań ;) Naprawdę nie trzeba mnie było zmuszać, wystarczyło przekonać, że nie mam racji. I nie trzeba by się było przy przekonywaniu mnie natrudzić ;) Ayshe zaakceptowała moją decyzję, nie próbowała mnie od niej odwodzić, w sumie chyba w ogóle nic nie powiedziała. Uznałam więc, ze myśli tak, jak ja. No bo co miałam pomyśleć? Szira/Gosia napisał(a):jeśli przewodnik sie poddawał to co tresser miał powiedzieć??? :lol:Ty widziałaś że Sabina nic nie chciała robić, nic ją nie bawiło, a ja widziałam co innego :lol: Jeśli ayshe również widziała to co ty, to... no chyba powinna jakoś mnie zachęcić? Pokazać, że się da, że dalsza praca w grupie z Sabina ma sens? Pokazać co robić, jeśli pies nie dostaje do poziomu grupy, jeśli szkolenie w grupie go nie bawi? :niewiem: Zwłaszcza, że podchodziłam do szkolenia dość poważnie, naprawdę chciałam się czegoś nauczyć, nie traktowałam tych spotkań czysto towarzysko ;) Jezuuu, zaraz znowu się pewnie zacznie, że się czepiam, że atakuję :roll: A ja naprawdę tylko wyjaśniam, bez nijakich pretensji... Quote
BeataG Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 Monika, Gosia, sorry, ale o czym Wy mówicie? Popatrzcie sobie na podpis asher, nic Was tam nie uderza? A powinno. Sabina ma prawie 10 lat. Z innych topików wiecie, że ma nowotwór. Nie ma go przecież od dzisiaj. Wtedy, gdy asher chodziła z nią na szkolenie, Sabina miała ponad 8 lat. Jakim cudem chora suka w tym wieku może się wpasować w grupę gówniarzy? W jaki sposób w takiej grupie można ją do czegokolwiek nakręcić? Ja i tak się dziwię, że asher nie poddała się od razu, że coś próbowała z niej wykrzesać, że próbowała jakoś do tej grupy dorównać. Quote
ayshe Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 Szira/Gosia napisał(a):Pal sześć że przebiegną przez kałużę czy błoto :cool1: ale mina Chity jak kładzie się w tej kałuży :loveu::loveu::loveu::evil_lol::cool3::cool3:moja koffana klusia:lol: Quote
asher Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 Beata, Sabina była jeszcze wtedy całkiem na chodzie ;) Ale fakt, miewała lepsze i gorsze dni, nowotwór - choć nic na to nie wskazywało - pewnie już ją powoli zżerał... Dziewczyny w pewnym sensie mają rację, gdybym bardziej się zaparła, to może coś by z tego szkolenia było. Co? Nie wiadomo ;) Po prostu uznałam, że nie ma to sensu, nie umiałam zmotywować mojej psicy. Po co było ciągnąc coś, co psa nie bawiło, a wręcz przeciwnie, powodowało stres? Jeśli natomiast faktycznie miały wobec Sabiny inne odczucia, niż ja, to znaczy, że coś robiłam totalnie źle, że popełniałam mnóstwo błędów. Nie twierdzę, że to niemozliwe. Tylko... przecież była tam i ayshe, szkoleniowiec. Ayshe nie dawała mi do zrozumienia, że coś totalnie chrzanię, nie miała zastrzeżeń co do mojej pracy z suką, zaakceptowała moją decyzję o odpuszczeniu Sabinie szkolenia w grupie. A to znaczy, że jednak miałam co do Sabiny rację, że szkolenie grupowe, to niekoniecznie dobry pomysł. Zwłaszcza, że nie zostawałam z niczym, Bugajski był o wiele bardziej wdzięcznym obiektem pod tym względem (choć starszy ;)). Quote
ayshe Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 monisieczka napisał(a):mojej Norki tez kompletnie nic nie bawiło, ani piłeczka, ani patysio no może troszke samczki. teraz za piłke da sie pocwiartowac) monisia jestes przykladem ze z psaktorynienakrecalsiena nic moznazrobic psa dynamicznie chodzacego na kontakcie.do tego z przewodnika ktory niemial zbyt duzego spida do pracy sportowej zwlasnym psem zrobilas sie tytanem pracy[niemalze;)]. Quote
monisieczka Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 ayshe napisał(a):monisia jestes przykladem ze z psaktorynienakrecalsiena nic moznazrobic psa dynamicznie chodzacego na kontakcie.do tego z przewodnika ktory niemial zbyt duzego spida do pracy sportowej zwlasnym psem zrobilas sie tytanem pracy[niemalze;)]. z pierwsza częscia wypowiedzi się zgadzam całkowicie, dooopa wołowa z niej była, ale po drugiej częsci to spac nie bede mogła z tydzień. ale pewnie to po tym jak nas na sladach zobaczyłaś hehehe jeszcze jestes w szoku? Quote
monisieczka Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 BeataG napisał(a):Monika, Gosia, sorry, ale o czym Wy mówicie? z. jak tylko o swoim psie, słówenka nie powiedziałam o Sabinie ))) czytaj dokładnie Quote
Szira/Gosia Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 BeataG napisał(a):Monika, Gosia, sorry, ale o czym Wy mówicie? Bardzo dobrze wiem o czym mówię :cool1: jak Asher do nas przyszła to Sabina nie była jeszcze chora :cool1: owszem boginią szybkości nigdy by nie była ale pracować można było dalej:cool1: wiem że teraz jest już za późno bo Sabina jest chora No sorry BeataG, ale ayshe nie jest naszą mamusią i nie ma obowiązku prowadzić nas za rączkę na szkolenie. Chcemy to idziemy a jak nie to papa. Ja własnie za to ayshe szanuję. Ona próbuje nas nauczyć jak samemu decydowac o treningu a nie wszystko zwalać na tressera. Nie chce mi się z psem prcować wina ayshe, pies nie przychodzi na zawołanie wina ayshe, pies nie aportuje wina ayshe i tak wkółko:cool1: wkońcu to mój pies :cool1: Quote
ayshe Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 monisieczka napisał(a):z pierwsza częscia wypowiedzi się zgadzam całkowicie, dooopa wołowa z niej była, ale po drugiej częsci to spac nie bede mogła z tydzień. ale pewnie to po tym jak nas na sladach zobaczyłaś hehehe jeszcze jestes w szoku? stad pojawil sie tytan pracy:evil_lol:..przez ten szok i szczeke na podlozu:evil_lol:..... gosia-wdech iwydech,wdech i wydech....:D Quote
monisieczka Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 ayshe napisał(a):stad pojawil sie tytan pracy:evil_lol:..przez ten szok i szczeke na podlozu:evil_lol:..... gosia-wdech iwydech,wdech i wydech....:D tylko nie można oddychac w torebke bo za duza hiperwentylacja moze doprowadzic do zawrotu głowy hłe hłe a poza tym jak przyjedziemy w przyszłą niedziele to juz sie boje o twoje zdrowie ))) Quote
ayshe Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 szczeke bedziesz musiala mi drutowac na amen:diabloti:.ja sie bajdzio cieszem tylko wezty slonko rekawiczki na obrone bo palusie ci nei odrosna wkoncu:evil_lol: Quote
BeataG Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 Szira/Gosia napisał(a):Bardzo dobrze wiem o czym mówię :cool1: jak Asher do nas przyszła to Sabina nie była jeszcze chora :cool1: owszem boginią szybkości nigdy by nie była ale pracować można było dalej:cool1: wiem że teraz jest już za późno bo Sabina jest chora Zapewne już była, a poza tym była kilka razy starsza od Waszych psów i nie bardzo pasowała do grupy. I skoro asher nie radziła sobie ze szkoleniem Sabiny w grupie, to logiczne, że to szkolenie przerwała. Za pełną aprobatą ayshe. Ale przecież na szkolenie chodziła dalej, tylko ćwiczyła z Bugajskim. I jeśli trener i grupa byli zdania, że powinna ćwiczyć z Sabiną, to można było chyba jej to powiedzieć. Z boku pewne rzeczy lepiej widać. Poza tym trener jest od tego, żeby podać alternatywną propozycję, jeśli szkolenie Sabiny w grupie nie wypaliło, a asher chciała ją szkolić dalej. Szira/Gosia napisał(a):No sorry BeataG, ale ayshe nie jest naszą mamusią i nie ma obowiązku prowadzić nas za rączkę na szkolenie. Chcemy to idziemy a jak nie to papa. Ja własnie za to ayshe szanuję. Ona próbuje nas nauczyć jak samemu decydowac o treningu a nie wszystko zwalać na tressera. Nie chce mi się z psem prcować wina ayshe, pies nie przychodzi na zawołanie wina ayshe, pies nie aportuje wina ayshe i tak wkółko:cool1: wkońcu to mój pies :cool1: :crazyeye: Przepraszam, o czym Ty mówisz? Asher była pełna dobrych chęci i chciała z Sabiną pracować. Chciała siebie i ją czegoś nauczyć, ale nie wiedziała jak. I nie musiała. Od tego jest szkoleniowiec. Akurat ani ona, ani ja nigdy o nic nie obwiniałyśmy ayshe. I owszem trener nie jest od prowadzenia za rączkę na szkolenie, ale jeśli już ktoś na to szkolenie przychodzi, to trener decyduje, jakie ćwiczenia i jak mają być wykonane. I powinien zmusić do ich poprawnego wykonania, to znaczy reagować i informować przewodnika, gdy przewodnik lub pies wykonuje dane ćwiczenie źle. I nie jest WINĄ ayshe, gdy pies nie przychodzi na zawołanie, nie aportuje itd., ale jest ROLĄ ayshe nauczyć przewodnika, jak ma to zmienić. Po to jest szkolenie - trener uczy przewodnika, jak przewodnik ma nauczyć psa określonych zachowań. Quote
monisieczka Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 BeataG napisał(a):Zapewne już była, a poza tym była kilka razy starsza od Waszych psów i nie bardzo pasowała do grupy. I skoro asher nie radziła sobie ze szkoleniem Sabiny w grupie, to logiczne, że to szkolenie przerwała. Za pełną aprobatą ayshe. Ale przecież na szkolenie chodziła dalej, tylko ćwiczyła z Bugajskim. I jeśli trener i grupa byli zdania, że powinna ćwiczyć z Sabiną, to można było chyba jej to powiedzieć. kobieto o czym ty mówisz? nie wiesz nic czy ktos o cokolwiek pytał, co mówiła grupa - aczkowliek grupa składa się z ludzików i nie zgadzam się na jakiekolwiek grupowe traktowanie. przestan znowu motac, zwłaszcza że wypowiadasz się nie w swoim imieniu i nie bedac na zajęciach. Quote
BeataG Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 monisieczka napisał(a):kobieto o czym ty mówisz? nie wiesz nic czy ktos o cokolwiek pytał, co mówiła grupa - aczkowliek grupa składa się z ludzików i nie zgadzam się na jakiekolwiek grupowe traktowanie. przestan znowu motac, zwłaszcza że wypowiadasz się nie w swoim imieniu i nie bedac na zajęciach. Monika, nic nie motam i wypowiadam się jak najbardziej w swoim imieniu. Mówię o SWOIM ZDANIU na temat szkolenia Sabiny, które wyrobiłam sobie na podstawie postów asher i Waszych. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.