marmara_19 Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 oo z tym skakaniem przy do mnie trzeba uwazac;p ja cekina nauczylam nagradzaniem po do mnie skakanie.. i sie zauczyl i teraz jak jest "podniecony" i chce pilke to skacze, albo lapami sie opiera o mnie;p Quote
14ruda Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 marmara_19 napisał(a):oo z tym skakaniem przy do mnie trzeba uwazac;p ja cekina nauczylam nagradzaniem po do mnie skakanie.. i sie zauczyl i teraz jak jest "podniecony" i chce pilke to skacze, albo lapami sie opiera o mnie;p no właśnie.Dlatego wole narazie nie szalec z ta metoda:)No nic.najważniejsze,że cos tam powoli swieci w psiej mózgownicy.Moze nam sie powolutku uda zmniejszyc ten dystans.Licza sie checi.:) Quote
mimoza Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Ja też na początku pozwalałam Baltowskiem skakać na mnie, ale właśnie potem msiałam go oduczać skakania na mnie. Jeśli chodzi o do mnie, to jeśli ja mam coś, na czym mu zależy to podbiega do mnie i siada ślicznie. Natomiast, jak to on ma coś, czyli aport, to już niestety siada pół metra ode mnnie, niechlujnie i glamie. JAK oduczyć podgryzania aportu? No jak? Bo dzisiaj wieczorem to myślałam, że mu normalnie krzywdę zrobię :mad: Ponieważ lał deszcz, to zmierzałam się przejść bez rzucania mu piłki. Niestety głąb nie chciał łazić bez celu i żebrał o piłkę (której nie wzięłam). Będąc kochającą wlazłam w rabatki, żeby dosiegnąć gałęzie rosnącego opodal drzewa i bezczelnie ułamałam gałąź :oops: Duma mnie rozpierała (tylko citkę przygaszona niechlubnym zachowaniem), ale szczyl podły zeżarł gałąź już przy drugim rzucie - przyniesieniu. Myślkałam, że mnie krew zaleje... :angryy::angryy::angryy: Quote
nenemuscha Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Co do apotru to ja kiedys wszystkie psy uczyłam aportowac na łup,i zawsze miałam potem jakies niedociągnięcia,niedoróbki i takie tam.Potem po obejrzeniu paru metod siłowych(no cóz skuteczne ale..jakos nie dla mnie tak do końca) znalazłam jedną wysrodkowana..taka metode kija i marchewki do której potrzeba duzo konsekwencji,samozaparcie i mnustwo cierpliwości..ale działa w 100 % i nie było jeszcze takiego psa który by sie nie nauczył ta metoda. Plusuje ona tym ze zawsze pies jest przy powrocie i oddawaniu na ogromnym kontakcie,wrecz wpychajac koziołek w łapki przewodnikowi,a przed wyjściem po aport tez zawsze szuka kontaktu. Ps.Ma ktos stara kamerke (8mm)na małe kasetki(potrzebuje do przegrania treningów na kompa..bo w mojej kabelków brak:placz: Quote
dorplant Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 nenemuscha to moze podziel sie ta metoda ? w koncu jest tyle problemow z aportem :roll: Quote
mi-la Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Mrzewinska napisał(a):A dlaczego nie uczysz jej od konca? Od trzymania aportu w pozycji siedzacej przed Toba? Jesli zrozumie, ze haslo jakies, moze byc "aport", moze byc cokolwiek, oznacza "siedze z aportem przed paniusia", to wystarczy jedno haslo, to ktorym nazwiesz koncowy moment cwiczenia. Powtarzanie blednie skojarzonego hasla tylko deprymuje psa i przewodnika. slusznie zauwazylas, ze pies nie wie, o co chodzi. Zacznij od konca - i wprowadz haslo nowe dopiero jak sucz bedzie twardo siedziec przed Toba z aportem w pyszczku. Zofia Nie potrafię! Nie wiem jak jej to wytłumaczyć. Próbowałam tak: Sucz siedzi przede mną, trzymam w ręce koziołek lub cokolwiek innego, mówię trzymaj i tu się zaczyna...dla niej trzymaj = się gryź, muldaj, podskakuj. A jak nawet usiądzie to juz bez aportu. Wychodzi z zalożenia, że skoro nie mozna muldać to po co to cos trzymać. Quote
nenemuscha Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 No to tak od początku..bo to jest metoda maleńkich kroczków.. Zaczynam od tego że pies siedzi mi przy nodze..bierzemy aote wydajemy komendę i wkładamy go pso do pyska(chyba że sam wezmie) a potem natychmiast wyjmujemy i nagradzamy psa i tak dopuki pies przestanie kurczowo zaciskac pysk przy wkładaniu aportu,bo przestanie ,potem przy naciśnieciu aportem na pysk z przodu sam zacznie go otwietac az wkońcu sam go od nas wezmie ,potem w miare ćwiczeń zacznie sam go szybko od nas zabierac tylko poto żeby szybko go nam oddac(bo za to jest nagradzany).Kiedy pies juz bierze aport przytrzymujemy pysk(nigdy nie ufamy psu do końca) i za kazdym razem przed komenda "daj"odwracamy sie tak zeby stac przed psem w pozycji "do mnie". W kolejnej fazie jak juz pies trzyma aport i oddaje nam w pozycji "do mnie".przechodzimy do podawanie aportu na wyciągniecie reki i jak tylko pies go wezmie korygujemy go do przyjecia pozycji"do mnie"a potem odbieramy,jeśli to juz nam wychodzi na 100% to zaczynamy reke zniżac,potem podawac aport trzymany palcem na ziemi,a wkońcu połozony na ziemi przed psem,ćwiczenie zawsze kńczymy w pozycji "do mnie" i sowicie nagradzamy,powtarzamy bardzo czesto. Jeśli pies podnosi aport z ziemi i nam go oddaje,ćwiczenie powtarzamy przez odnoszenie aportu na większa odległośc. Najlepsze efekty przynosi wielokrotne powtarzanie elementów,bez żadnych emocji,mechanicznie ,bez omijania niekturych kroków..i bardzo ważne jest pozytywne zakończenie i duż kożyśc dla psa wiążąca się z oddaniem przedmiotu. Quote
ayshe Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 mi-la napisał(a):Nie potrafię! Nie wiem jak jej to wytłumaczyć. Próbowałam tak: Sucz siedzi przede mną, trzymam w ręce koziołek lub cokolwiek innego, mówię trzymaj i tu się zaczyna...dla niej trzymaj = się gryź, muldaj, podskakuj. A jak nawet usiądzie to juz bez aportu. Wychodzi z zalożenia, że skoro nie mozna muldać to po co to cos trzymać.mi-la co tam nei potrafisz...;).aportu po prostu najwygodniej uczyc od konca.zdecydowanie nie wywoluje to problemow np z podryzaniem i pluciem.chociaz np.shado nie robil tak aportu.on zaczal pracowac jak juz skonczyl 9 lat.no i jest lotny jak cegla.:evil_lol::loveu:.koziolek mi po prostu przynosil zawsze i nigdy go nie memlal.on tak dziwny jest.naszykowalam sie:bede uczyc pustaka aportu.wzielam koziolek.siad przy nodze.rzucilam koziolek.brring.a on wzial i przyniosl:-o:oops:.no i tyle sie nauzywalam:evil_lol:.niestety jakiekolwiek proby dopracowania czegokolwiek[np zeby przynosil galopkiem blisko wyrzucony aport]...no ciezko cos zmienic.pracujemy troszke:oops: ale on jest strasznie jednotorowy.:cool1:. Quote
mi-la Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Ale jak ja mam ją przekonać żeby nie muldała? Ja jeszcze trzymam w ręce a ona już żuje! Twarde, miękkie, okragłe, długie nie ma znaczenia...wszystko da się wymemlać! Próbowałam przytrzymac zamkniety pysk ręką, żeby chociaz przez sekundę trzymała to coś w paszczy, wtedy mogłabym nagrodzić, ale gdzie...A gdy mówię "trzymaj" i zabieram rękę to momentalnie dupsko do góry, muldanie i trzepanie aportem jakby to był najwiekszy wróg. Gdzieś coś robię źle...sucz kompletnie nie łapie o co mi chodzi! Gdzies kiedys przeczytałam "nie ma głupich psów, są tylko głupi właściciele" i tak się teraz czuję:oops:. Quote
nenemuscha Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Bo chcesz za szybko..zacznij od zmiany komendy np na "weż" i od wkładnia przedmiotu i wyjmowania,potem dopiero trzymania..to pracochłonne ale skutkuje..a jak marchewką się nie da..to tylko siłowo ci zostanie...więc próbuj Quote
dorplant Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 na psy sportowe zapowiada sie bardzo ciekawy watek http://psysportowe.pl/forum/index.php?page=Thread&postID=17312#post17312 poza tym jest drugi ciekawy watek na temat klubow IPO Quote
Nicka* Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Ja mam takie pytanko... Czy jak, jako nagrode daje jej łapki kurze.. ( nie zawsze, ale to najbardziej lubi ) to, moge dać jej porgryźć i zabrać ? Czy musze jej ją oddać.. ? Quote
mch Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 nagrodą najlepiej zeby bylo cos na jedno chaaam, bez gryzienia, cos smakowitego co da sie rozdrobnic, ja stosuję parówki ,mozna tez chyba by zółty ser pokrojony w kosteczke, ciacha watrobiane rozdrobnione, niektórzy susza czy podpiekają wątróbki, czy serca ,kroją drobno . Quote
14ruda Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 To ja jednak nie bede pozwalała na siebie skakac. A czy istnieje powiązanie miedzy przynoszeniem łupu a aportu?Gdybym uczyła teraz aportu(od konca tak jak piszecie) to ma to jakis sens kiedy piłki pies nie oddaje tylko siada metr przede mna albo wypluwa pod nogi? Oczywiscie przy aporcie bede stosowac inne komendy. (pytanie bez sensu-ona i tak zwieje z aportem:) ) Quote
marmara_19 Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Cekin moldelca.... wypuscilam psy na dwor tylnym wyjsciem i poszlam do WC, slysze, ze alfa wchodzi do domu(drzwi skrzypia), nastepnie slsyze (okno w lazience otwarte)jak Cek szczeka i kieruje sie do frontu.. drze ryja i drze.. nagle dzwonek do drzi.. juz ubrana pedze.. widze jak Alfa wybiega znowu i zjada kogos a Cekin razem z nia.. ale Alfa radosnie merda kita i poszczekuje a Cek szczeka.. otwieram drzwi.. spa juz nie widze.. wolam go.. przybiega wlazac tylnym wejsciem.. i poszczekuje na kolezanke;p ona mowi :on stal przed schodami ale nie wszedl.. a myslalam, ze mnie zje... hahaha takiego mam obronnego owczarka, ktory bal sie przejsc czy sprawzdic potencjalna ofiare;p tzn duzy wplyw napewno mialo to, ze kolezanka sie do psow odezwala.. i one ja znaja.. a alfa kita merdala bo lubi ta znajoma.. ale jakby Alfa poszla w atak na kogos obcego to Cek juz by raczej z boku nie stal a stal blizej.. ehh takiego mam psa obronnego;p a w parku byl grzczny.. ale w kagancu.. ludzi olewal.. ale pobiegl do ejdnego ksoza na smeici.. i wachal.. i leb wsadzal.. i lapami naskoczyl.. [przywolalam, przyszedl<wow> pochwalilam.. po chwili psozlam tam z nim.. a tam kooosci (dobrze, ze mial kaganiec -wlansie dlatego mu zakladam jak beiga lzuem wparku;p) odeszlam.. odwolalam, pochwalilam:d ale tak rozowo by nie bylo jakby peis kaganca nie mial.. wyciagnalby kosci i musialabym go gonic a on w biegu by zjadal itp itd;p.. chcoaiz ostatnio na polach zlapal jakas kosc.. i nie cuiekal jak kiedys.. a stal i jadl mimo tego , ze podeszlam:D Quote
nenemuscha Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 Ruda...aportowanie a zabawa z piłeczka to dwie różne sprawy.. Tak nauczony aportowania pies,wie że aport to cwiczenie,przyniesienie koziołka jest powiacane z całą seria wykonanych cwiczeń(zaczynając od siadu przy nodze na powrocie do niej kończąc)i kozyścia po nich.Nie jest zabawa tylko zwykłym ćwiczeniem(takim samym jak pozostawanie na waruj..chocby).I jako takie ćwiczeni powinno byc i przez psa i przewodnika traktowane.Wtedy psu jest porosciej i ma czysto w głowie. Zabawa z piłeczka zas..no cóz moje psy zawsze bawią się dwiema,nigdy nie wymagałam i wymagac nie bede odnoszenia piłeczki jak aportu,wrecz przeciwnie,to ma byc zaba waprzyśpieszająco kontaktowa ,rzucamy jedna pies wraca dostaje druga,albo sie poszarpiemy musi oddac i natychmiast dostaje ja spowrotem.To jest zabawa,odstresowanie po pracy,wybieganie przed pracą,albo poprostu trening wysiłkowy i kondycyjny..ale nigdy praca.Po kilku takich zabawach bez komend i pracy,na dwóch piłeczkach pies sam wróci ci ja wpychac i bedzie chciał sie bawić z przewodnikiem anie smetnie siadac metr z przodu w nadziej że masz za krótkie ręce i piłki nie dosiegniesz:evil_lol: Quote
ayshe Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 ruda-aport nie ma nic wspolnego z zabawa:evil_lol:.aport to przyniesienie przedmiotu wskazanego i za ta czynnosc jest motywator.ba,pies skupia sie na motywatorze .szybkosc aportu zalezy od nakreceniu na motywator.przedmiot donoszony nie ma znaczenia.to moze byc cokolwiek-pieniazek,kielbaska,klucz czy koziolek do aportowania.:razz:.pies przynosi i siada przed toba tryzmajac toto w pysku bo chce dostac motywator[pilke,gryzak,nagrodke]. Quote
Mokka Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 [quote name='dorplant']na psy sportowe zapowiada sie bardzo ciekawy watek http://psysportowe.pl/forum/index.php?page=Thread&postID=17312#post17312 poza tym jest drugi ciekawy watek na temat klubow IPO A ja mam problem z psami sportowymi. Coś się tam porobiło takiego, że ja prawie nic nie widzę :placz: Quote
dorplant Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 Mokka napisał(a):A ja mam problem z psami sportowymi. Coś się tam porobiło takiego, że ja prawie nic nie widzę :placz: napisz do admina zeby Ci pomogl Quote
mi-la Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 nenemuscha napisał(a):Bo chcesz za szybko..zacznij od zmiany komendy np na "weż" i od wkładnia przedmiotu i wyjmowania,potem dopiero trzymania..to pracochłonne ale skutkuje..a jak marchewką się nie da..to tylko siłowo ci zostanie...więc próbuj Wkładanie i wyjmowanie ćwiczyłam juz jakiś czas, ale to również nie zdało egzaminu. Nawet w tak krótkim momencie suczysko ruszało szczękami. Jak juz wczesniej pisałam próbowałam przytrzymywac pychol żeby trzymała, ale robiłam to jedną ręką. Wczoraj zmiana metody. Suczysko na smyczy a smycz przywiazana w połowie uda. To po to, żeby nie podskakiwała jak nieujeżdżony koń. Apotr w paszczę, przytrzymanie ręką od góry, sucz memla, więc druga ręką przytrzymałam od dołu.I tu już memlać nie było jak, chociaż próbowała. Zabranie aporu i nagroda.Kilkurotne uzycie obu rąk. Następnie komenda "trzymaj" i już tylko jedna reka podtrzmywała dolną szczękę, nagroda. Potem juz był tylko palec pod brodą, nagroda. Po kilkunastu takich podejściach nastapił cud...suczysko już bez moich rąk trzyma aport. Tyle tylko, że bardzo krótko. Jednak mam nadzieje, że i to sie z czasem zmieni. Może sposób mało wyszukany i nie do konca cacy, ale juz mi brakowało koncepcji Quote
nenemuscha Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 Nie ważna jest metoda..ani jej wykonanie..ważny jest efekt..jesli jest pozytywny to zastosowana metoda była ok. Uważam jednak że nadal starasz sie za szybko!!!!Zwolnij i powałkuj poszczególne elementy przez dłusszą chwilę a potem co trening przechodz dalej..nie wszystko za jednym treningiem:lol: Quote
dorplant Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 dokladnie tak, przy psach nalezy sie spieszyc tylko w lapaniu pchel :diabloti:,, Quote
asher Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 [quote name='Mokka']A ja mam problem z psami sportowymi. Coś się tam porobiło takiego, że ja prawie nic nie widzę :placz: A ja się nie mogę zalogować na tej nowej testowej wersji forum :placz: Marmara, czy ja dobrze zrozumiałam, że wypuszczasz psy bez opieki na teren, na który każdy może sobie bez problemu wejść? :crazyeye: Quote
marmara_19 Posted November 9, 2007 Posted November 9, 2007 tak dobrze zrozumialas... jakos nikogo nie pogryzly jak ktos wlazil wiec jest ok.. sa tabliczki i pozny wieczor byl.. ktos kto chce do nas przyjsc wie ,ze sa psy i albo go znaja.. albo wczesniej dzwoni jak sie obawia... nawet policja z tym problemow nie ma i nic nie mowi jak zcasami bywa po mojego na...go ojca i nie msuisz mi pisac kazania na ten temat bo to niczego nie zmieni... o tej godz o ktorej je wypuszczalam nikt normalny nie przychodzi.. a znajoma przyszla i o tym wiedzielismy, ze ma przyjsc bo bylo to sklikane na 1 min przed jej przyjsciem;p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.