Evelin Posted June 20, 2007 Posted June 20, 2007 Rozumiem...Myślałam,że jakieś przeszkody w związku z transportem...czy przygotowaniem psa do transportu.A Kacperek po prostu w kolejce.. To trzymam kciuki, żeby jakieś miejsca dla różnych Kacperków w potrzebie się zwolniły.... Dobrze,że nie zostaje w schronisku bez żadnej nadziei....
pajunia Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 Wlasnie mi Sebastian na gg napisal, ze Aga przekazala, ze Max i Kacper to agresywne i dominujace psy, ze nie moga przebywac z innymi psami razem. W takim razie jest niemozliwe, abysmy je na tymczas wzieli. Nie mamy pomieszczen, aby je osobno trzymac. Przykto mi. Ale psiaki u nas na rancho mieszkaja wszystkie razem, w stadzie i nie mozemy miec agresywnych psow, bo po prostu nie mamy , gdzie ich dac.
Aga_Mazury Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 no tak.... tak sobie właśnie pomyślałam, że tak będzie... pajunia a Wy po przywiezieniu na ranczo psiaków ...np. Gałki nie odzielacie ich od reszty gdy np. opiekunowie jadą do szkoły i psy zostają same?...bo piszesz, że wszystkie są razem... Kacper i Max co nie było ukrywane na wątku nie są łatwymi psiakami i jeszcze nie nawiązaliśmy z nimi kontaktu....całkiem możliwe, że to efekt schroniskowy...takie zachowanie, ale ok rozumiem...
pajunia Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 Aga, Galka bedzie oddzielony tylko na dwa dni. Na 10-14 dni mozemy tez Kacpra i Maksa oddzielic, ale nie na dluzej. Co to za sens by byl, jesli by one musialy caly czas byc oddzielone od innych psow. Te pomieszczenia, w ktorych psiaki sa oddzielane, to tylko na krotki okres czasu, gdyz sa nam te pomiesczenia potrzebne dla innych psow, ktore do nas przyjezdzaja ( jako kwarantanna). A my naprawde nie mamy tyle wolnych pomieszczen. Nie mamy boksow, nie mamy kojcow. Psiaki po okresie kwarantanny mieszkaja wszystkie razem w domu i dlatego niemozliwoscia jest, aby psiaki byly agresywne. Co ja mam zrobic? Gdzie je dac? W tej chwili czeka juz, aby do nas przyjechac, okolo 15 psow.
Aga_Mazury Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 rozumiem.... ja nie mogę dac gwarancji, że one po kilku dniach się tak zaaklimatyzują, że staną się przytulankami.... ja tylko powiedziałam ANecie, żeby zwróciła uwagę na nie...bo mogą być problemy bo lubią dominować (przynajmniej narazie tak to wygląda)...ale faktycznie jeśli nie macie warunków to lepiej nie ryzykować...
dusje Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 To co czytam przeraza mnie. Aga szkoda ze nikt z was nie probowal poznac tych psow na spacerze. Nie wykluczam ze one zwyczajnie w obawie o siebie probuja odstraszyc. Tak nylo z Mopcia z Ostr. Maz a teraz kiedy od jakiegos czasu zajal sie nia pracownik okazuje sie ze mopcia jest bardzo mila i potulna. Agnieszka znajaca te rase i prowadzaca szkolke i hotelik juz dawno stwierdzila ze sunia nie wyglada na agresywna lecz zalekniona. Oby nie skonczylo sie tak z Kacprem i Maksem, bo jesli rzeczywiscie Maks jest agresywny to z pewnoscia nie podejme sie wyadoptowania go w NL. najwyzej pozostanie w schronie do sierpnia i poczeka na przyjazd zainteresowanego do schronu podczas jego pobytu w PL i na wlasna odpowiedzialnosc zaadoptuje Maksa
Aga_Mazury Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 wiesz dusje...szkoda, że w schronisku jest prawie 300 psiaków i raptem ja jedna do pracy z ewentualnie "agresywnymi psami"...(mi jedynie pozwala kierownictwo)... a naprawdę Max i Kacper nie sa jedynymi psami w takim stanie...i nikt absloutnie ich nie przekresla i drobnymi krokami przyzwyczajamy ich do siebie...(tak jak zrobiliśmy to z innymi psami)...polecam wątki ostródzkie.. i jakbyś choć trochę znała ostródzkich wolontariuszy to byś wiedziała, że my żadnego psa...nie skreślamy...o każdego walczymy..wszystko jednak wymaga czasu...ja w rozmowie z Anetą nakresliłam, żeby zwrócić uwagę na nie w pierwszych dniach bo jeszcze nie są "przytulankami"... wydaje mi się, że dokładnie będzie jak z Kropką czy Bastkiem...psy które wykazywały w klatce agresję...po jakimś czasie pracy spokojnie wyszły na spacer a teraz sa aniołami...jednak nic na siłe...bo można tylko osiągnąc odwrotny skutek... już mam dosyć tłumaczenia, że nie "jestem wielbłądem".... i rad co kto ma robić... jest robione co jest w naszej mocy i niemiłosiernie doba ma nadal 24 godziny...a rąk do pracy nie przybywa... amen
dusje Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 Aga, sytuacje rozumiem ale zatem bede upierac sie przy zdaniu ze nie znajac psow nie powinno sie ich oferowac do adopcji az do momentu poznania ich.Inaczej rozumie sie depresje a inaczej agresje. Pomysl, co ja mam teraz powiedziec temu Panu z NL? Czy nadal go zachecac czy raczej odstapic od tego. Biorac w tym udzial czuje sie odpowiedzialana za dalsze losy psa w NL i nie marze o przyjeciu pod swoj dach kolejnego gdyby okazalo sie ze trafil sie panu agresywny ciapek i juz go nie chce. Pisze otwarcie co mysle i mam nadzieje ze nie masz powodu do obrazy.
Matusz Posted June 21, 2007 Author Posted June 21, 2007 Aga_Mazury napisał(a):wiesz dusje...szkoda, że w schronisku jest prawie 300 psiaków i raptem ja jedna do pracy z ewentualnie "agresywnymi psami"...(mi jedynie pozwala kierownictwo)... a naprawdę Max i Kacper nie sa jedynymi psami w takim stanie...i nikt absloutnie ich nie przekresla i drobnymi krokami przyzwyczajamy ich do siebie...(tak jak zrobiliśmy to z innymi psami)...polecam wątki ostródzkie.. i jakbyś choć trochę znała ostródzkich wolontariuszy to byś wiedziała, że my żadnego psa...nie skreślamy...o każdego walczymy..wszystko jednak wymaga czasu...ja w rozmowie z Anetą nakresliłam, żeby zwrócić uwagę na nie w pierwszych dniach bo jeszcze nie są "przytulankami"... wydaje mi się, że dokładnie będzie jak z Kropką czy Bastkiem...psy które wykazywały w klatce agresję...po jakimś czasie pracy spokojnie wyszły na spacer a teraz sa aniołami...jednak nic na siłe...bo można tylko osiągnąc odwrotny skutek... już mam dosyć tłumaczenia, że nie "jestem wielbłądem".... i rad co kto ma robić... jest robione co jest w naszej mocy i niemiłosiernie doba ma nadal 24 godziny...a rąk do pracy nie przybywa... amen święte słowa Aga !! święte ! Bo naprawdę dużo osób pisze tak, a nie wie jaka jest sytuacja i ile mu robimy i najważniejsze tak jak napisałaś nie skreślamy żadnego psa !
iwop Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 aga, matusz ja was podziwiam za to co robicie... ja sie zajmuje od lat psami ale nie wiem czy bym dała rade psychicznie i fizycznie przy takiej ilości psów w schronie...:shake:
Aga_Mazury Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 dusje napisał(a):Aga, sytuacje rozumiem ale zatem bede upierac sie przy zdaniu ze nie znajac psow nie powinno sie ich oferowac do adopcji az do momentu poznania ich.Inaczej rozumie sie depresje a inaczej agresje. Pomysl, co ja mam teraz powiedziec temu Panu z NL? Czy nadal go zachecac czy raczej odstapic od tego. Biorac w tym udzial czuje sie odpowiedzialana za dalsze losy psa w NL i nie marze o przyjeciu pod swoj dach kolejnego gdyby okazalo sie ze trafil sie panu agresywny ciapek i juz go nie chce. Pisze otwarcie co mysle i mam nadzieje ze nie masz powodu do obrazy. wydawać by się mogło że czytałaś wątek....tam sa opisane poszczególne etapy zachowań psa... powiem tak...rób jak uważasz... my z psami będziemy pracować w takim trybie jak z kazdymi innymi...(nic na siłę i w ramach możliwości czasowych)... nie uważam, że te psy miały nie dostac szansy dostapienia progów dogomanii bo...bo coś tam... albo gdy ze stanu totalnej depresji zaczęły w ogóle reagować ...to na wieśc o tym, że zaczęły narazie reagować zachowaniami trącającymi agresją miałam zamknąc wątek?...a ja się bardzo cieszyłam, że w końcu jest kontakt z nimi...obojętnie jaki, ale reagują na cokolwiek z zewnątrz... W takim razie nietatktem było zakładanie wątku mojemu Bornowi<*> bo tu już był ewidentny przypadek agresji... wybacz, ale pod tym względem bardzo się róznimy w podejćiu do sprawy...może dlatego, że ja z tymi psami obcuję...i jestem z nimi związana... nie obrażam się...dawno skończyłam przedszkole:oops:
Poker Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 słuchajcie mili ludzie z Ostródy.Wiem,że macie dużo roboty i nie dajecie rady.Rozumiem,że psy sa agresywne i dominujące,chociaż nie do końca.Przeciez w wątku jest ,że psy są w depresji. W takim razie po co zakładać wątek, z prośbą o adopcję,jeżeli nie nadają się do niej.Tyle roboty poszło na marne,a można było zacząć działać w sprawie innego psa.Czy ktoś próbował chociaż pójść z Maksem na spacer i zobaczyć jak on się zachowuje?Może on jest agresywny w boksie ,bo się broni.
Poker Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 Może niekoniecznie trzeba było likwidowac wątek,ale przynajmniej poinformować co się dzieje z psami ,i że na razie z adopcją trzeba się wstrzymać.
Aga_Mazury Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 Poker napisałam dużo...ale po zastanowieniu skasowałam... szkoda mi czasu... dobranoc
iwop Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 poker a skąd ty wiesz ,ze one nie nadaja sie do adopcji...? po przeczytaniu dwóch psotów...? :oops:
dusje Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 Szkoda, ze moje i Poker sugestie traktowane sa w malo przyjazny sposob choc maja sluzyc dobru psow i zapobieganiem ewentualnym zwrotom ich z domow adopcyjnych. Co do zaslug wolontariuszy, zadna z nas nie umniejsza ich......
Poker Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 szkoda,że tak się dzieje,bo, nie tak sobie wyobrażam współpracę na dogomanii.Chciałam Maksa zawieźć do Holandii,a tu d...blada i jeszcze takie traktowanie.Przykre bardzo.Choc juz jestem dość starszawa,to widac,że ciągle naiwna i ufam ludziom i w ich dobre intencje.
iwop Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 ale jakie traktowanie..? ja juz stara baba jestem to moze nie rozumiem... :oops:
dusje Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 iwop, tego nikt nie mowi, natomiast nie wydaje mi sie zabawna sytuacja kiedy poker zabiera ze soba psa w tak daleka podroz i przekazuje w moje rece, a ja w Pana, po czym za chwile mam telefon od niego ze musze zabrac psa bo w umowie adopcyjnej stoi punkt ze przekazanie psa osobom trzecim bez naszej wiedzy jest niedopuszczalne. zatem pies trafilby znow do schronu tyle ze holenderskiego Zatem jestem zdania ze pan musi sam dojechac do schroniska i zdecydowac o ewentualnej adopcji Maksa.
Poker Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 to nie ja wiem tylko ludzie z Ostródy tak twierdzą i ostrzegają przed wzięciem psów do adopcji,mimo,że sprawy zaszły już dość daleko i został uruchomiony cały łańcuch ludzi :Pajunie,Dusje,pan w Holandii i ja.Od kilku dni załatwiamy zabranie chociaż Maksa do Holandii ,a tu dzis taka niespodzinka.Ehh,szkoda słów.
iwop Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 śledziłam watek piesków od początku - to takie absurdalne oddac psy z powodu choroby nowotworowej... :shake: tak sie cieszyłam, że znalazły dom, ech... nie mają szczęscia:-(
Aga_Mazury Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 szkoda, że nie czytacie tego co piszę....dusje ja za to bardzo chcę aby wróciły z domów adopcyjnych...proszę Cię.. no i jak tu nie reagowac w ten sposób czytając takie rzeczy? Rozumiem, że poker biega do schroniska i wychodzi z setką psów jednego dnia...i do tego psy, które nie mają ochoty wychodzić z budy wyciąga na siłę?... Poker i dusje róznimy się napewno pod jednymw względem... dla mnie nie ma "jak nie ten pies to inny" ...Poker napisała "można się było zając innym psem"...dla mnie każdy pies jest wyjątkowo i niezastępowalny innym psem...to nie jest statystyka tylko ich zycie ... i ostatnnie pytanie... ktoś tu kogos przymuszał do adopcji?? ktoś tu kogoś terroryzował? nie wydaje mi się... i naprawde dyskusję kończę na dzisiaj.... bo mam dziwne wrażenie że dyskusja teoretyka z praktykiem nie bardzo wiele tu wnosi edit: bo doczytałam Wasze posty muszę to napisać CO WY WYPISUJECIE? CZYTACIE CO PISZECIE W OGÓLE? dusje czy gdybym chciała oddać agresywne psy co usiłujesz mi wmówić...wspomniałabym o tym... na sugestie zwróccie uwage na nie bo wydaje mi się, że są dominujące...zrobiłyście piekło...wydawać by się mogło, że szukacie taniej sensacji..."a wydawać by się mogło, że ludzie na dogomanii powinni ze sobą współpracować.."... koszmar poker i dla Twojej informacji....my z tymi psami pracujemy od jakiegos czasu...ale zapraszam jak masz inne pomysły do Ostródy...każda para rąk mile widziana. rozumiem, że mam zamknąc wątek bo tak sobie życzą osoby, które z dwóch zdań zrobiły aferę na całe dogo....?..."oops: sorki....to nie mój wątek...już uciekam....
Poker Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 no,właśnie ,ja też się ciszyłam,ze chociaż jednemu pomogę ,a tu klops.Widze,że Matusz zmienił tytuł watku.Przedtem były w depresji,a teraz jest prośba o ogłoszenie.Szkoda,,że tak siedzieje.Bardzo mi się podobała działalnośc ostródzkich wolontariuszy,śledziłam wątki adopcji psów od nich,a tu kicha.
Recommended Posts