joteska Posted February 16, 2013 Author Posted February 16, 2013 (edited) SARA MARA Trafila do Iwony z Gliwic .... to schronisko prowadzone przez moja przyjaciółkę Iwony Basie Malinowska jedne z nielicznych schronisk gdzie stare i chore sa doceniane i kochane = Iwonka miała juz ze schroniska w Gliwicach Basie , Gabrysie teraz jest Sara Mara porzucona przez właściciela stara schorowana suczka, która nie może spędzić w schronisku końcówki swojego życia Potrzebuje karmy wątrobowej, po badaniach okazało sie , że ma encefalopatię watrobową, zaburzenia neurologiczne w wyniku niedomogi wątroby w oczekiwaniu na kroplówkę .. inni już zjedli Sara niestety nie może ... i obok Sara na spacerku Sara Mara jest dużą owczarką , widać, że ma zapędy dowódcy i pomaga Andzie ( młodej suce) w pilnowaniu porządku w stadzie. Wyglada to przezabawnie jak starsza ledwo chodząca sunia drepcze i je przywołuje do porządku potem szybko przykleja sie do człowieka i domaga sie pochwały jak dobrze się sprawia. Widac, że chce pomagac przywódcy stada , jak tylko może jest blisko i przypomina, ze ona zawsze jest do dyspozycji. Sara przy tym wszystkim ma jedno natręctwo, zje wszytsko co uwaza, że jest do zjedzenia trzeba pilnowac rękawiczek, skarpetek, bandazy i swoich kanapek 29.05.2013 Odeszła moja przyjaciółka, czlonek rodziny Sara Wczoraj w nocy odeszla moja kochana Sara- Sara ktora przyjechala do nas ze schronisk aw Gliwicach, Sara przyprowadzona do schroniska po smiercio swojego Pana - wyrzucona jak smiec przez rodzine... odnalazla u mnie na nowo dom, przyjaciol i milosc. Sara ktora za czlowiekiem skoczylaby w ogien, Sara przyjaciel wszystkich stworzen,. Byla u nas krotko- przyjechala w swieta Bozego Narodzenia 2012 - nie dane nam bylo cieszyc sie za dlugo towarzystwem Sarenki. Sara umarla na nowotwor watroby- rozsiany bez mozliwosci akiejkolwiek ingerecji chirurgicznej- Sara walczyla dzielnie , nie poddawala sie ale czasem to Cos jest silniejsze. Sara zostala przeze mnei diagnozowana na wszelakie sposoby .. badania krwi, usg ut trzech specjalistow- doktor Marcinski nie dal nam wczoraj zadnej nadzieji.... zdjecie opisu w albumie. Podjelam w nocy decyzje o pzreprowadzeniu Sary na druga strone - nie moglam pozwolic by czekala i cierpiala do rana. Sara odeszla przy mnie - w takich momentach mam wielk anadzieje ze jest tam cos dalej co pozwoli mi na spotkanie ze swoimi przyjaciolmi raz jeszcze....Dziekuje doktorowi Lukaszowei Krysa z lecznicy Legwet za pomoc w przeprowadzeniu Sary za teczowy most. Saro.."Z Tobą odeszły anioły Jest noc w ogromnym domu Umierałem i wołałem do nich Nie ma nas, nie ma nas Nie ma nas... Płynie miasto a ja w nim tonę Białe mury upadły i koniec Brud dookoła i sam na ulicy Kiedy krzyczę, kiedy krzyczę Nie ma nas... I tak wszystko to co mam jest w naszych sercach Nie ma nas... Eli Lama Sabachtani, eli, eli... Z Tobą odeszły anioły Z Tobą odeszły anioły Nie ma nas, zostałem sam, sam Zostałem sam, sam..." Edited May 30, 2013 by joteska Quote
joteska Posted February 16, 2013 Author Posted February 16, 2013 (edited) MAJA DS :) I te OWCZARKI co były w Chacie, zostały wyratowane i leczone a teraz grzeją doopki we własnych domach ARON z Ruskiej Wsi z chorą trzustką, jelitami i skórą dostojny chłopak z charakterem BOHUN z Ruskiej Wsi, łagodny jak baranek onek o pięknym umaszczeniu, został adoptowany do prozwierzęcego super domku Edited February 16, 2013 by joteska Quote
joteska Posted February 16, 2013 Author Posted February 16, 2013 (edited) Helenka jest już w kochającym bardzo dobrym domku HELENKA Helenka, to przepiękny Owczarek Niemiecki uratowany ze schroniska - umieralni w Ruskiej Wsi. Kiedyś chora i przerażona, dziś jest przepiękna, ufna, mądra! Zobaczcie jak się zmieniła na sza Rącza Helenka Helenka potrzebuje domu, my miejsca by pomagać kolejnym skrzywdzonym psiakom. Helenka kocha ludzi, dogaduje się ze zwierzętami (w Chacie Zwierza jest ich mnóstwo - zarówno kotów jak i psów). Helenka to sunia nakolankowa kocha sie przytulać i wchodzić na kolana, podąża za człowiekiem, jest bardzo oddana tak wyglądała Helcia po interwencji i pierwszej wizycie u weta i w trakcie leczenia taka jest teraz Edited May 30, 2013 by joteska Quote
joteska Posted February 16, 2013 Author Posted February 16, 2013 Będę stopniowo uzupełniać opisy psiaków :) i Chaty by powiedzieć z jaka determinacja i poświęceniem Iwona walczy o każdy dzień psa, to wyjątkowy człowiek,, ratuje bidy, które są dla reszty świata szmatą, śmieciem...poszukuje nowych dróg i rozwiązań leczenia, nigdy się nie poddaje jeśli chodzi o zwierzę. wiele z tych owczarków poznałam, są cudowne i oddane, wdzięczne, jakby wszystko rozumiały...niektórych z nich już nie ma ale jedno jest pewne na koniec życia- żyły godnie i były kochane proszę uzupełniajcie historie psiaków :) jeśliktoś z was chciałby wspomóc leczenie któregoś - serdecznie zapraszamy! Quote
wolf122 Posted February 16, 2013 Posted February 16, 2013 Przeleciałem wątek pobieżnie,sorry .Wpadam na Dogo i ...wszędzie na chwilkę;),myślę,że jeszcze trochę i wszystko wróci do normy:smile:,cokolwiek to znaczy-pozdrawiam :smile: Głaski dla Zwierzaków:loveu: Quote
ludwa Posted February 16, 2013 Posted February 16, 2013 Tak....wyjątkowy człowiek. Poznałam ją przy okazji "wejścia w posiadanie" Roja, którego nie chciała przyjąć NIKT. Nawet pewna "klinika" za ogromne pieniądze potrafiła jedynie dążyć do uśmiercenia tego psa. To Iwona ponownie spowodowała, że "zwłoki", które do Niej przyjechały, znowu nabrały życia i o to życie walczyły. Sprawiła, że zaczął wychodzić po woli z wszystkich dolegliwości i znowu miał w oczach życie:), nawet zaczął się bawić...... Quote
Cantadorra Posted February 16, 2013 Posted February 16, 2013 A czy ktoś mógłby napisać coś o historii Roja? Nie ukrywam, że jestem zaszokowana. Co się stało, że tak ten pięny pies cierpiał? Quote
wolf122 Posted February 16, 2013 Posted February 16, 2013 Pewnie nie jestem akurat najbardziej odpowiednim człowiekiem do opowiadania o Roju.Iwona,P. Ewa niech piszą.Ja swojego zdania nie zmienię ale nie chcę się kłócić...już i tak nie ma Roja.Było,minęło.... Quote
joteska Posted February 16, 2013 Author Posted February 16, 2013 (edited) Amadorka napisał(a):Przekochane psiaki i wspaniałe metamorfozy. Witaj Amadorko :) okazało sie, ze lista geriatrii jest troszkę dłuższa ;) słyszałam, że Ty tez kochasz owczarki i sie nimi zajmujesz, tak? Edited February 16, 2013 by joteska Quote
joteska Posted February 16, 2013 Author Posted February 16, 2013 (edited) Witajcie owczarkarze :) i trochę nie owczarkarz bo ludwa zajmuje sie tez innymi psami, głównie ciężkimi przypadkami i tez kundelkami ale poznała Iwonę właśnie poprzez ROJA. Opisze swoimi słowami jak postrzegałam dramat ROJa. Stary niechciany owczarek trafil do DT do starszej osoby, która nie miała możliwości fizycznych się nim zajmować jak przestał chodzić. Głośno wołano o pomoc, owa Pani tez nie miała doświadczenia w zajęciu sie takimi psami, NIKT tez nie mógł do niej przyjeżdżać na stałe. Realnie pochyliła sie na nim jedynie ludwa załatwiając miejsce w klinice za gruba kasę, ps nie chciał NIKT. My obserwatorzy, przyjaciele, ludzie, którzy przejęli sie losem Roja zbierali na niego pieniążki ale znów nie znalazł sie NIKT ktoby ROjskiego wziął do siebie i nim zajął. Wreszcie Iwona pochyliła sie nad nim i zdecydowała, żeby go jak najszybciej do niej przywieść. Roj w momencie zabrania był psem w dramatycznym stanie, miał olbrzymie odleżyny, całkowity zanik mięśni ( pod futrem byly wyczywalne TYLKO kości, obwód uda ponizęj 20cm), miał anemię, zakażenie dróg moczowych, biegunkę. Iwona robiła wszystko a nawet ponad wszystko, łacznie z tranfuzjami i nowoczesnym leczeniem odleżyn, pionizacją na specjalnych szelkach wyciskaniem siusiu. W badaniach okazało się , ze Roj miał lizę własnych komórek mięśniowych- praktycznie mięsne były nie do odbudowania ale Roj walczył. Roj umarł nagle, poprawiał sie ogólnie ale co się stało? w jego zołądku była wrośnięta od lat piłka która nie cieniowała na RTG i była zrosnięta ze ścianą tak , ze nie bylo jej widać w usg, dostał gwałtownego skretu i duszności. To co zostaje to żal do kliniki, olbrzymi żal i niemoc, że nawet jak wołamy może dobry Anioł nie dotrzeć w porę, znamy to tez z historii innych psów. Wiemy też, że wielu wetom i lecznicom niestety nie zależy. wiozłam Roja do Iwony, obie nad nim płakałyśmy, tego sie nie da opisać w jakim był stanie po miesiącu leżenia, ten pies był niesamowicie mądry i miał swoja godność pomimo olbrzymiego zniszczenia, chciał sam wstawać, chciał. Będę Iwonie wdzięczna, ze nie umarł we własnych odchodach w lecznicy pomimo wielu kibiców ale niewielu osób, które faktycznie nim się zajęły. U Iwony ten pies się uśmiechał. http://www.facebook.com/photo.php?fbid=422107531159467&set=a.370336613003226.77703.100000806723184&type=3&theater http://www.facebook.com/photo.php?fbid=422107521159468&set=a.370336613003226.77703.100000806723184&type=3&theater z zebranych pieniędzy powstał fundusz Roja, dzięki któremu ratowane sa inne psy. Edited February 16, 2013 by joteska Quote
joteska Posted February 16, 2013 Author Posted February 16, 2013 dzisiaj rozgrywa sie walka o Kasię, tylko ona cichutka jest, nie medialna. Stara chora suka, której Anioł dotarł w ostatnim momencie i podstawił na te cieniutkie patyczki. Kasia ma guza listwy... opisałam przy Jej zdjęciach.. Quote
Cantadorra Posted February 16, 2013 Posted February 16, 2013 Historia Roja jest mocno przygnębiająca. A w jaki sposób dowiedziano się, że ma w żołądku piłeczkę? Dobrze, że odszedł z godnością....:(:( Quote
joteska Posted February 16, 2013 Author Posted February 16, 2013 Cantadorra napisał(a):Historia Roja jest mocno przygnębiająca. A w jaki sposób dowiedziano się, że ma w żołądku piłeczkę? Dobrze, że odszedł z godnością....:(:( wykazała to sekcja, Iwona chciala dowiedzieć sie co spowodowało takie nagłe pogorszenie, skoro właśnie była ogólna poprawa:roll: myslę, ze Roj dopiero u Iwony poczuł się jak w domu, wiedział, że chce mu sie pomóc i tez sie nie poddawał. Bardzo smutna historia starego pięknego donka. Quote
ludwa Posted February 16, 2013 Posted February 16, 2013 (edited) Ale wiesz joteska.... my z Iwoną naprawdę zaczęłyśmy sądzić, że on nie był stary. On w trakcie leczenia i pobytu u Iwony zaczął wyglądać i zachowywać się powoli jak 7-letni pies, zgodnie z książeczką. A lecznica...? Zawiozłam go w bez porównania lepszym stanie niż odbierałam. Odbierałam prawie zwłoki. I wcale się nie dziwię, że Iwona na jego widok, chciała mnie zabić, bo pozwalam mu się męczyć w imię nie wiadomo czego. Zmieniła potem zdanie... Bo ON chciał żyć!!!! A Kaśka... To ciężki orzech. Iwona sama jest w kropce co z nią zrobić, nie ma łatwej decyzji. Była medialna, dopóki medialny był wątek Czarodziejki. Sprawa ucichła, Iwona została z Kaśką i troską o nią...i oczywiście wsparcie finansowe, to marzenia tutaj jest to, co zostało z wydarzenia Roja http://www.facebook.com/events/113835245430163/ Edited February 16, 2013 by ludwa Quote
DONnka Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 (edited) Jotesko, odwaliłaś na tym wątku kawał dobrej roboty :) Wreszcie mamy dokładny przegląd obecnych i już nieobecnych, ale wciąż ciepło wspominanych mieszkańców Chaty:loveu: Czytając wątek na zmianę śmiałam się i ryczałam wracając pamięcią do tych, którzy odeszli, zwłaszcza Roja i Gabrysi , których historie dobrze znałam... Podziwiam Iwonę za to, co robi, za jej doświadczenie, szacunek, jakim obdarza te często upodlone do granic, a przy tym ciągle tak piękne stworzenia i upór, z jakim walczy o każde istnienie !!! Mam jednak nadzieję, że ten wątek oprócz zasłużonego uznania dla Jej pracy przyniesie także wymierną pomoc Jej podopiecznym oraz poczucie, że nie jest w tym co robi sama :) Każdemu z mieszkańców CHATY przydałby się taki wirtualny opiekun, który wspomagałby na ile może utrzymanie i leczenie wybranego psiaka albo dwóch ;) Ja już jakis czas temu dokonałam wyboru - będę wspierać Cezarego :loveu: Kto następny ??? Edited February 17, 2013 by DONnka Quote
czarna anda Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 (edited) Jola nie wiem co powiedzieć zwykle dziekuje toz a malo - nigdy nie zrobilabym takiego watku jak tu ogarnelas!!! dziekuje ci bardzo !!!! zaraz pouzupelniam opisy o ktore prosilas - to najfajniejsza pomoc jaka otrzymalam i takiej pomocy bardzo bardzo mi brakowalo - nie jestem w stanei ogarniac zwierzakow i robic watki poprostu brakuje mi czasu i niesiety wybieram najczesciej ogarniecie zwierzakow potem czesto na reszte nie mam czasu a one maja wiele potrzeb- leki, karmy specjalistyczne, leczenie - kazdy z nich z osobna ma swoje indywidualne potrzeby - nawet te ktore przyjezdzaja wydawaloby sie zdrowe jak Cezary bo zbadaniu okazuje sie ze jednak cos jest nie tak... to jakos tak juz jest ze kazdy z tych psiakow okazuje sie nie byc zdrowy - to jak widac nie zbieg okolicznosci tylko poprostu karma :) tu trafiaja chore na zdrowe nie ma miejsc i gdzies ktos o tym wie... Dolacze zdjecia Rozali.zabranej ze schronu z Bydgoszczy lat 12 oddana po smierci wlasciciela:) Edited February 17, 2013 by czarna anda Quote
czarna anda Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 (edited) Cantadorra napisał(a):A czy ktoś mógłby napisać coś o historii Roja? Nie ukrywam, że jestem zaszokowana. Co się stało, że tak ten pięny pies cierpiał? za dlugi by pisac... za duzo i zawile .... nie zdiagnozowano psa do konca. pomylka wetow. pech psa i moja porazka osobista - nie wzielam pod uwage ze musze rozpoczac diagnostyke od poczatku i to byl blad - nauczylam sie znowu czegos szkoda ze pies za to zaplacil straszna cene Edited February 17, 2013 by czarna anda Quote
Marycha35 Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 Pycha wątek, do zryczenia i uśmiechu! Ukłony dla Opiekunki tych kochanych, obolałych, potrubowanych życiowo wilków:) Będę propagować i szukać opiekunów wirtulanych. Jam gołodupiec, ale może znajomi cosik dorzucą!!!;) Quote
joteska Posted February 17, 2013 Author Posted February 17, 2013 nie ma za co dziękować Iwona :) dawno sie do tego przymierzałam, lepiej późno niż wcale :) Rozalii nie poznałam chyba dopiszę do listy i czekam na opis suczynki. Mam jeszcze mało danych o historii niewidomej Lenki i pieknej dostojnej Wiktorii choć obie je nie raz głaskałam i podziwialam ;) marzy mi się tak jak napisala DONnka by kazdy z tych psiaków miał też swojego choćby wirtualnego Anioła Stróża, by te zapomniane i niechciane dla świata psy mialy swoje okno na świat, dla ludzi takich jak Wy, by i one i to co robi Iwona moglo być promowane, by nie musiala żebrać o każda tabletkę dla chorego psa. I te psy i ona jak nikt inny zslugują na duze wsparcie. Życie tych starych chorych psów jest czasem tak kruche jak źdźbło i każdy tydzień jest darem ... toć jeszcze latem zeszłego roku głaskałam Basię i Sonię, niech zostanie po nich ślad i pamięć, a te o których zdrowie i każdy dzień walczy Iwona były tez nasza małą walką, naszym udziałem :) DONnka:loveu: dziękuję już dopisuję:multi: ja biorę pod opiekę "moją' tez poniekąd Kasiulę :lol: Quote
scorpio133 Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 jestem pod wielkim wrażeniem . Tylko chylić głowę. Quote
joteska Posted February 21, 2013 Author Posted February 21, 2013 operacja Kasi na razie przełożona, bo innej suni Buni bardzo sie pogorszyło, miała krwotok i musiała przejść ciężką operację:roll: Iwona musi tez przy niej czuwać nocami , oj nielatwa to opieka nad schorowanymi dziadulkami:shake: Quote
rencia42 Posted February 22, 2013 Posted February 22, 2013 Zapisze sobie.Taki dom oczarkowy to moje marzenie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.