Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Grall jest od niedzieli 17.01.2010r. w nowym domku.
Ma swoich ludzi i dwie psie koleżanki.
Niestety usiłuje wyjść przez ogrodzenie. Przez jakiś czas musi, będac na podwórku, być zamknięty w kojcu.
Ponieważ nowi państwo nie byli pzygotowani na tego typu kłopoty i wydatki postanowiliśmy "nazbierać" na kojec. Teraz pomoże przyzwyczaić się Gallątku do nowych warunków, a potem będzie pomagał innym psom. Choć miałam nadzięje na owe 15 arów do biegania i kominek.

Niżej deklaracje i wpłaty na kojec.


Każda "dycha" to pomoc.
Proszę, nawet bardzo, dajmy mu tę szansę.
To najsłodszy pies jakiego mi było dane znać.


Proszę o aktualizację rozliczeń na pierwszej stronie.

Rozliczenie aktualne:
200zł - od Pani, która adoptowała Pugiego
50zł - Foksia i Dżekuś
50zł - terra
100zł - Makrela
250zł - Pani Basia
100zł - Pani Beata
100zł - Niedzielka
100zł- Maupa4
100zł - ockhama
50 zł - salibinka
50zł - Pani Ewa
100zł - Państwo Teresa i Andrzej G.
50zł - Pani Małgosia F.
100zł - mar.gajko
30zł - Amiga
500zł - Pani Aga
Razem:1930zł

Na kojec przekazałam 1850zł
za 80zł kupię pieluchy
Ati sfinansuje budę - http://www.allegro.pl/item879737771_...legowisko.html
___________________________________________________________________________________
Kolejne psie nieszczęście, kolejny więzień z Ligoty. Grall - bo tak dostał na imię "mieszkał" w tych samych "kojcach" co Axell; mała niska skrzynia wewnątrz szopy; bez światła dziennego, bez powietrza.
Ma uszkodzone jedno oczko; raczej na nie nie widzi lub widzi w ok. 20%; ma tez uszkodzenia neurologiczne, nie trzyma moczu ani kupy; po prostu samo z niego wylatuje;
nasza podróż z Ligoty była, że tak powiem fascynująca. Przez pierwsze 50 km Grall wszelkimi oknami usiłował wyjść z samochodu; przednim, tylnym, bocznymi. Chodził po mnie, po fotelach, ja usilnie broniłam Luizy, która prowadziła samochód.

Ten pies po kilku dniach odzyskał życie, uwielbia chodzić na spacery; cieszy się jak szczeniak, a jak się go zawoła to przybiega szybciutko i wtula łeb w nogi.
Wiem, że szalenie trudno mu będzie znaleźć dom; że koszta leczenia będą ogromne, że być może będzie wiecznym rezydentem z lekami, podkładami, czyszczeniem pupy po kupach; wiem to wszystko, ale... ten przytulony łebek i patrzenie w oczy wynagradza to wszystko, tyle radości jest w nim, tyle radości z kontaktu z człowiekiem, jak idzie na spacerku, jak widzi jak podchodzimy do kojca, jak się przeciąga leniwie i podchodzi uśmiechnięty.

Ten pies zasługuje na szansę i na normalne życie.







Posted

no pikny po prostu!!!!:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
naprawdę piękne umaszczenie!no dobra,może nie takie cudne ale za to bardzo ciekawe;)faktycznie ma cosik z haskacza:)oj,to nietrzymanie różnego stuff'u to faktycznie masakra:( naprawdenie da rady czegoś z tym zrobic????:( domieszkania nikt go nie wezmie...bidak możeliczyć chyba tylkona bude:(no chyba że są psie pampersy:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D

Posted

Zacznę od dobrych wieści: krew jest cała dobra, tj. i morfologia i rozmaz i biochemia. Wynik sa dobre. I o tyle dobrego.
Zdjęcie RTG kręgosłupa wykazała, że na Grall został uderzony bardzo mocno w kręgosłum zaraz nad ogonkiem. Przesunięcie jest całkowite, jedna część wogóle nie styka się z drugą,. Cały rdzeń jest najparwdopodobnie przerwany, czyli nie ma czucia w ogonku i niestety część odpowiadając za unerwienie odbytu i siusiania też jest nieczynna. Bierzemy jeszce zdjęcie do konsultacji do specjalisty "od kości i kręgosłupów", ale sama widziałam...
Jeżeli cokolwiek tam jeszcze ma szansę działać, to wzbudzą to leki: Nivalin, Cocorboxylaza i Witamina B; będzie dostawał to w zastrzyku, jest wprawdzie 1% szansy, ale postanowiłyśmy walczyć i próbować.
Oko jest również po urazie - zagojone, nieoperacyjne.

Jeżeli nic nie pomoże będzie konieczność amputacji ogona; bo inaczej trudno bęzie zachowac czystość. Odbyt ma w straszym stanie, odparzony, zaczerwieniony, popękana skórka wokół; musimy to likwidować zanim zaczną się muchy, bo starch pomyśleć co się bezie dział jak zaczną tam składac jaja a larwy żerować an tym biedactwie.

Słonko była wzorcowo grzeczne u doktorów, nawt do RTG nie tzreba był go premedykowac tylko sie grzecznie sam położyl i pozwolił ułożyć do zdjęcia.

Posted

No i niestey. Po konsultacjach. Władzy w ogonku nigdy nie będzie. Ogonek jest do amutacji i ze wzglęców higienicznych ale także jako nieczuciowy może ulegać uszkodzeniom i będą trudnogojące się rany.
Ani operacyjnie ani farmakologicznie raczej nic z tego nei bęzie. Oczywiście leki podajemy - zawsze jest ten 1% szansy, nie więcej.

Najważniejsze to w tej chwili doprowadzić pęcherz i prostnicę do jakiegokolwiek działania i to masażami. Trzba go masażami osikiwac i odkupywać. Wczoraj już nam się udało go odsikać masując pęcherz. Myżlę, że dojdziemy do wprawy i przynajmniej raz dziennie uda nam się wypchnać z niego i kupę i siki aby pęcherz i prostnica nei były tak obciążone.

Wieć dajemy zastrzyki, masujemy i wycieramy pupę, aby nie było gorszych odparzeń i przekrwień.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...