Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Filmik się robi :loveu: chodzimy na spacerki ale w obiektyw mi wpadają wszystkie psy oprócz Larego :eviltong: Dzisiaj byliśmy na spacerku z Martą z Rafikiem i Santą oraz z Julką i Floydem, było fajnie :multi: Lary z Santą widział się pierwszy raz ale bardzo ładnie się bawili, Santa jak to onek bawiła się na ostro ale labradory są odporne. Julka mu nawet profesjonalnie freesbe rzuciła ale on tylko mamusiowe chce łapać :lol: A ja tylko swoimi potrafię rzucać, no dobra nie potrafię ale lepiej mi nimi idzie.

Posted

Witam,

mam na imię Elwira i wraz z Rodziną prowadzę hodowlę border collie, zdaje się wymienioną w tym wątku Forest Land Chilabo.

Nie będę wiele się rozwodzić/zbyt wiele prostować czy "krzyczeć", nie będę też próbowała nas bronić..
Napiszę krótko, zwięźle i na temat.

Po pierwsze źle się dzieje, jeśli linczuje się kogoś znając sprawę tylko od jednej strony. :shake:

Po drugie czy na prawdę myślicie, że nie powiedzielibyśmy przyszłemu właścicielowi o tym, że sucz (9 tyg szczyl) np "burczy" przy misce, jeśli na forum borderowym, stronie i gdzie się da (publicznie) informujemy i mówimy o sprawach faktycznie poważnych i NIEWYGODNYCH, które wystąpiły w rodowodach naszych psów/szczeniaków (dysplazja, padaczka , EPI, etc). Mówimy o wadach występujących w rasie (wrażliwość na dźwięki, "strzelanie" do psów, etc.. )

Po trzecie (i to faktycznie jest wyjątkowo bolesne).. tyle osób pisało tutaj o kasie.. NIGDY przenigdy nasza hodowla nie była nastawiona na kasę. Oboje z mężem pracujemy, nie potrzebujemy "zarabiać na psach". Faustyna dostała suczkę na raty, miała spłacić ja do końca lutego 2014, ja wpisałam do końca marca.. informując tez Faustynę, że jesli nie będzie miała jak zebrać pieniędzy niech tylko zadzwoni.. przedłużymy okres.. Nie wpisywałam dat rat.. Dałam metrykę na słowo honoru.
Teraz suka również została przekazana "na raty", choć brązowe borderki - suczki idą jak świeże bułki..

Mamy w domu.. 14 psiaków, z czego 3/4 są albo bezpłodne, albo z powodu wad charakteru nie są rozmnażane.
Suczki mioty mają co półtora roku, co dwa lata, suczka która miał 3 mioty (w wieku 6 lat przechodzi na emeryturę) Wszystko do sprawdzenia na stronie. . Nasze pastuchy nie jeżdzą od wystawy do wystawy, ale żyją zgodnie z ich naturą, mając zapewnione wszystko to, co brytyjczyk potrzebuje, ruch wysyłek umysłowy, owce... Uważacie że robimy TO "dla kasy" , ze taki styl prowadzenia hodowli jest dochodowy ...?

Po czwarte Jesteśmy hodowcami, nie psychoanalitykami, dbamy o dobro psa, dlatego suczka została odebrana.

A po piąte i ostatnie... zostaliśmy potraktowani gorzej niż.. podle...


pozdrawiam,
Elwira Żmuda Noras

Posted

Jeżeli ktoś napisał że chodzi o kasę to z pewnością nie byłam to ja. Tu chodzi o zaufanie do hodowcy i szukania wsparcia, zawiedliście na całej linii bo pojawił się problem - mały! Jeszcze mały i chciałam go zdusić w zarodku, dlatego jak głupie ciele do was napisałam! Ufałam do końca bo byliście dla mnie wzorowi, bo dbacie o psy, bo mądrze kryjecie i myślałam że też pomożecie. Mała była twarda i liczyłam że przeprowadzicie nas przez ten okres i będzie fajnym psem. W umowie nawet było napisane że mogę liczyć na porady dotycząe opieki i wychowania.
Ale miło że tutaj tak kulturalnie się wypowiadacie, dziękuję :) Bo na PW dowiedziałam się już kim jestem.

Posted

Miałam się nie wypowiadać, ale jednak się wypowiem... Jestem właścicielką Hippisa, psa z Forest Land Chilabo, nie jestem z tych właścicielek psów od Elwiry kochanych od początku, wręcz przeciwnie. Na początku, zanim jeszcze widziałam szczeniaki sprzedaż psa została mi odmówiona z pewnych dziwnych względów, po wyjaśnieniu jednak doszło wszystko do skutku, ale potem również spotkałam się z naciskami od hodowcy na oddanie psa- myślę, że kilka osób z tego forum może kojarzyć sytuację, bo była ona upubliczniona. Psa nie oddałam, po długim czasie dogadałam się również z hodowczynią. Nie jest tak, że chcę ją bronic za wszelką cenę, chcę cukrować i nie wiadomo co, bo swoje przeżyłam przez nią i ona przeze mnie zresztą też, ale... To, że szczeniak zawarczał przy zabieraniu mu mopa, czy przy zabieraniu mu kamienia??? Mój Hippis jest mega uległy w stosunku do mnie, a jednak jak był mały bardzo często mu się to zdarzało i nawet nie przyszło mi do głowy, nazwać to hucznie problemem! Zdarza mu się do tej pory warknąć na kogoś, nawet znajomego czy moją mamę, jak ktoś chce go przepchnąć, odciągnąć od czegoś czy ściągnąć np z kanapy. Ludzie do cholery to jest PIES, jak on ma wam powiedzieć, że coś mu się nie podoba?! Czy według Ciebie Fauka pies ma w ogóle prawo zakomunikować, że coś mu się nie podoba? Może mu się w ogóle coś nie podobać?? Bo inaczej niż warknięciem tego nie zakomunikuje. Pies to nie zabaweczka i przytulanka, która ma się zgadzać na wszystko. Dodatkowo jakby nie patrzeć to był szczeniak, psiak który dopiero miał się nauczyć życia bez rodzeństwa, które było jego światem do tej pory, dopiero miał się uczyć zasad życia głównie z ludźmi, więc to chyba normalnie, że na początku taki szczeniak będzie się zachowywał wobec was podobnie jak w stosunku do rodzeństwa bo tylko to zna. Sorki, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby NAWET bordery, te NAD-psy rodziły się z wbudowaną świadomością CZŁOWIEK= BÓG, tego trzeba psa nauczyć, pokazać mu to. Dałaś sobie wmówić, że border to NAD-PIES i durne szczeniaczkowe warknięcia Cię przerosły. Nie bronię hodowcy bo ma swoje fazy (sorki, Elwirka jeśli to przeczytasz, ale wiemy jak jest :P) ale Ciebie też bym nie broniła i uważam, że z takim podejściem jakie miałaś do bordera nie poradziłabyś sobie z nim. Teraz zastanów się dobrze nad szczeniakiem bo uważam, że musisz mieć mega farta, żeby trafic na psa, który ani razu nie będzie próbował się zachować wobec was na początku tak jak zachowywał się wobec rodzeństwa. Chyba, że wybierzesz jakąś największą miotową ciotę. Choć tez nie jest powiedziane, że wyrwana ciota od rodzeństwa nie stanie się demonem dominantem czując władzę nad tak słabymi psychicznie ludźmi. A moim zdaniem border potrzebuje stabilnego i silnego psychicznie przewodnika bo inaczej wykorzysta każdą słabość i wejdzie na głowę- w tym Elwira miała na pewno rację. I nie myśl, że to sugerowanie, że border jednak jest wyjątkowy- tak zrobi każdy inteligentny pies. BORDER to nadal tylko PIES.

Posted

kiszonamamba napisał(a):
Miałam się nie wypowiadać, ale jednak się wypowiem... Jestem właścicielką Hippisa, psa z Forest Land Chilabo, nie jestem z tych właścicielek psów od Elwiry kochanych od początku, wręcz przeciwnie. Na początku, zanim jeszcze widziałam szczeniaki sprzedaż psa została mi odmówiona z pewnych dziwnych względów, po wyjaśnieniu jednak doszło wszystko do skutku, ale potem również spotkałam się z naciskami od hodowcy na oddanie psa- myślę, że kilka osób z tego forum może kojarzyć sytuację, bo była ona upubliczniona. Psa nie oddałam, po długim czasie dogadałam się również z hodowczynią. Nie jest tak, że chcę ją bronic za wszelką cenę, chcę cukrować i nie wiadomo co, bo swoje przeżyłam przez nią i ona przeze mnie zresztą też, ale... To, że szczeniak zawarczał przy zabieraniu mu mopa, czy przy zabieraniu mu kamienia??? Mój Hippis jest mega uległy w stosunku do mnie, a jednak jak był mały bardzo często mu się to zdarzało i nawet nie przyszło mi do głowy, nazwać to hucznie problemem! Zdarza mu się do tej pory warknąć na kogoś, nawet znajomego czy moją mamę, jak ktoś chce go przepchnąć, odciągnąć od czegoś czy ściągnąć np z kanapy. Ludzie do cholery to jest PIES, jak on ma wam powiedzieć, że coś mu się nie podoba?! Czy według Ciebie Fauka pies ma w ogóle prawo zakomunikować, że coś mu się nie podoba? Może mu się w ogóle coś nie podobać?? Bo inaczej niż warknięciem tego nie zakomunikuje. Pies to nie zabaweczka i przytulanka, która ma się zgadzać na wszystko. Dodatkowo jakby nie patrzeć to był szczeniak, psiak który dopiero miał się nauczyć życia bez rodzeństwa, które było jego światem do tej pory, dopiero miał się uczyć zasad życia głównie z ludźmi, więc to chyba normalnie, że na początku taki szczeniak będzie się zachowywał wobec was podobnie jak w stosunku do rodzeństwa bo tylko to zna. Sorki, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby NAWET bordery, te NAD-psy rodziły się z wbudowaną świadomością CZŁOWIEK= BÓG, tego trzeba psa nauczyć, pokazać mu to. Dałaś sobie wmówić, że border to NAD-PIES i durne szczeniaczkowe warknięcia Cię przerosły. Nie bronię hodowcy bo ma swoje fazy (sorki, Elwirka jeśli to przeczytasz, ale wiemy jak jest :P) ale Ciebie też bym nie broniła i uważam, że z takim podejściem jakie miałaś do bordera nie poradziłabyś sobie z nim. Teraz zastanów się dobrze nad szczeniakiem bo uważam, że musisz mieć mega farta, żeby trafic na psa, który ani razu nie będzie próbował się zachować wobec was na początku tak jak zachowywał się wobec rodzeństwa. Chyba, że wybierzesz jakąś największą miotową ciotę. Choć tez nie jest powiedziane, że wyrwana ciota od rodzeństwa nie stanie się demonem dominantem czując władzę nad tak słabymi psychicznie ludźmi. A moim zdaniem border potrzebuje stabilnego i silnego psychicznie przewodnika bo inaczej wykorzysta każdą słabość i wejdzie na głowę- w tym Elwira miała na pewno rację. I nie myśl, że to sugerowanie, że border jednak jest wyjątkowy- tak zrobi każdy inteligentny pies. BORDER to nadal tylko PIES.


Takiej odpowiedzi oczekiwałam od hodowcy, to były nasze pierwsze wspóle dni, mój debiut, moje roztargnienie nowym psem. Pisałam z każdą pierołą, wszystko. Czemu nikt mi nie napisał "Fauka wyluzuj, ona się uczy, ona kominikuje"? Docierałyśmy się przecież, to był nasz start.

Posted

kiszonamamba napisał(a):
Mój Hippis jest mega uległy w stosunku do mnie, a jednak jak był mały bardzo często mu się to zdarzało i nawet nie przyszło mi do głowy, nazwać to hucznie problemem! Zdarza mu się do tej pory warknąć na kogoś, nawet znajomego czy moją mamę, jak ktoś chce go przepchnąć, odciągnąć od czegoś czy ściągnąć np z kanapy.


taki pies, to nie jest mega uległy pies. moja suka nigdy w życiu nie warknęła na nikogo. można z nią zrobić wszystko i najwyżej odejdzie-to jest szczyt jej komunikatu, że jej się coś nie podoba. takiego psa można nazwać mega uległym, a Fauka ma prawo takiego psa mieć, jeśli taka jest potrzeba.

a całej reszty w ogóle nie rozumiem, bo Fauka już wiele razy napisała, że chciała psa zostawić i pracować nad takimi 'wyskokami'

Posted

motyleqq napisał(a):
taki pies, to nie jest mega uległy pies. moja suka nigdy w życiu nie warknęła na nikogo. można z nią zrobić wszystko i najwyżej odejdzie-to jest szczyt jej komunikatu, że jej się coś nie podoba. takiego psa można nazwać mega uległym, a Fauka ma prawo takiego psa mieć, jeśli taka jest potrzeba.

a całej reszty w ogóle nie rozumiem, bo Fauka już wiele razy napisała, że chciała psa zostawić i pracować nad takimi 'wyskokami'


Napisałam mega uległy w stosunku DO MNIE. Wiesz, też miałam problem z Hippisem, też zwracałam się z prośbą o pomoc do hodowcy, też spotkałam się z taką samą sytuacją bo poproszono mnie o oddanie psa, ale kuźwa różnica jest taka, że mnie problem nie przerósł i psa nie oddałam tylko szukałam rozwiązania. Faukę przerósł. Gdyby potrafiła sobie z tym poradzić, znaleźć rozwiązanie to nie oddałaby psa.

Posted

To były nasze pierwsze dni, ja nie dośc że się przyzwyczajałam bo nowej sytuacji, nowego członka rodziny to jeszczemiałam wtedy mętlik w głowie. Trochę tak jka z małym dzieckiem - dobrze ją trzymam? dobrze robię? co powinnam zrobić? czy 2 minuty klikera to nie za mało? a może za dużo? Czy już ją zmęczyłam? powinna iść spać?
Mialam masę pytań, docierałam się z małą i momentami panikowałam że coś będzie nie tak, wszyscy kazali mi wrzucić na luz i tak robiłam. Mała zawarczała a ja spanikowałam, ale nie napisałam ze ejst agresywna czy wściekła, po prostu szukałam informacji co robić. Lary na mnie w życiu nie zawarczał ale labradory się nie liczą.

Posted

kiszonamamba napisał(a):
Napisałam mega uległy w stosunku DO MNIE. Wiesz, też miałam problem z Hippisem, też zwracałam się z prośbą o pomoc do hodowcy, też spotkałam się z taką samą sytuacją bo poproszono mnie o oddanie psa, ale kuźwa różnica jest taka, że mnie problem nie przerósł i psa nie oddałam tylko szukałam rozwiązania. Faukę przerósł. Gdyby potrafiła sobie z tym poradzić, znaleźć rozwiązanie to nie oddałaby psa.

A ja sobie wtedy pomyślałam że skoro hodowca prosi o oddanie psa to jest mega ogromny problem i ludzie ratują mi po prostu życie. Teraz do mnie dotarło że tak nie było. Bo wydawało mi się że hodowca taką prośbę kieruje w skrajnych przypadkach.

Posted

kiszonamamba napisał(a):
Napisałam mega uległy w stosunku DO MNIE. Wiesz, też miałam problem z Hippisem, też zwracałam się z prośbą o pomoc do hodowcy, też spotkałam się z taką samą sytuacją bo poproszono mnie o oddanie psa, ale kuźwa różnica jest taka, że mnie problem nie przerósł i psa nie oddałam tylko szukałam rozwiązania. Faukę przerósł. Gdyby potrafiła sobie z tym poradzić, znaleźć rozwiązanie to nie oddałaby psa.


:icon_roc: Fauka nie oddała psa. Fauce pies został odebrany, bo tak zdecydował hodowca, któremu Fauka zaufała na tym polu.

Posted

motyleqq napisał(a):
:icon_roc: Fauka nie oddała psa. Fauce pies został odebrany, bo tak zdecydował hodowca, któremu Fauka zaufała na tym polu.


Tak, Elwira wtargnęła do jej domu uprzednio wyważając drzwi i w asyście swojego męża policjanta wykradła szczeniaka... Żeby zabrać psa musiała mieć zgodę, do mnie jakoś nie przyjechała i nie zabrała mi Hippisa, a tak jak pisałam MIAŁAM DOKŁADNIE TAKĄ SAMĄ SYTUACJĘ. Może nawet gorszą, bo sama jestem pyskata więc dawałyśmy ostro w mailach i przez telefon. No i psa mimo to nie mi nikt nie wykradł. Jedna cholera, ja już w sumie napisałam to co myślę. Przyznam, że z perspektywy Fauki, czy mojej w czasie takiej sytuacji niedorzecznym było proponowanie od razu odebrania psa, ale chyba człowiek na tyle mądry jest, że może przekalkulować to czy da sobie radę czy nie z takimi czy innymi problemami. To czy da sobie radę z rodziną, która aktywnie uczestniczy w wychowaniu psa. W tej sytuacji nie było tej pewności, dlatego pies wrócił do hodowli. Ja już kończę uczestniczenie w tej dyskusji. Poniekąd winne są obie strony- jak zawsze w konfliktach, ale po Fauce, którą uważałam za świetnie przygotowaną na szczeniaka spodziewałam się dużo więcej- tak jak ona spodziewała się więcej po hodowcy. Jeśli ktokolwiek chce się czegoś ode mnie dowiedzieć to... znalezienie mnie na fb nie jest trudne. Tutaj raczej nie będę już zaglądała.

Posted

Ja dziękuję że wpadłaś i jesteś obiektywna, naprawdę! Ja jestem głupią krową, po prostu jestem durna bo zamiast użyć mózgu kierowałam się tylko opinią hodowców a nie swoją. Bo jestem żółtodziobem jeżeli chodzi o bordery, bo mam dużo mniejsze doświadczenie z psami i uznałam że muszą mieć oni rację. A teraz mam do siebie żal, bo to oznacza że ufam bardzie innym niż sobie ale człowiek uczy się na błędach. Następnym razem odrobię lekcję lepiej, bogatsza o doświadczenia.
Nie wiedziałam że takie propozycje są na porządku dziennym, myślałam ze tylko w skrajnościach.

Posted

Fauka napisał(a):
Ja dziękuję że wpadłaś i jesteś obiektywna, naprawdę! Ja jestem głupią krową, po prostu jestem durna bo zamiast użyć mózgu kierowałam się tylko opinią hodowców a nie swoją. Bo jestem żółtodziobem jeżeli chodzi o bordery, bo mam dużo mniejsze doświadczenie z psami i uznałam że muszą mieć oni rację. A teraz mam do siebie żal, bo to oznacza że ufam bardzie innym niż sobie ale człowiek uczy się na błędach. Następnym razem odrobię lekcję lepiej, bogatsza o doświadczenia.
Nie wiedziałam że takie propozycje są na porządku dziennym, myślałam ze tylko w skrajnościach.


Przyznaję, trzeba było tupnąć nogą, rzucić słuchawką i wziąć się do roboty w uczeniu psiaka życia i uwierz mi, że Elwira byłaby z Ciebie dumna. Mimo, że najpierw by Ci pewnie rzuciła kilka 'miłych' słów. Nikt nie jest idealny, ale to naprawdę mądra kobieta jest, choć porywcza. Nawet bardzo. Nawet cholernie bardzo... Uwierz- WIEM CO MÓWIĘ. Także, nie bój się bordera, problemów z nim- to tylko pies. Naprawdę. Jeśli uwierzysz w siebie to z następnym szczeniakiem świetnie sobie poradzisz. Mamę też wyedukujesz- serio.

Posted

kiszonamamba napisał(a):
Przyznaję, trzeba było tupnąć nogą, rzucić słuchawką i wziąć się do roboty w uczeniu psiaka życia i uwierz mi, że Elwira byłaby z Ciebie dumna. Mimo, że najpierw by Ci pewnie rzuciła kilka 'miłych' słów. Nikt nie jest idealny, ale to naprawdę mądra kobieta jest, choć porywcza. Nawet bardzo. Nawet cholernie bardzo... Uwierz- WIEM CO MÓWIĘ. Także, nie bój się bordera, problemów z nim- to tylko pies. Naprawdę. Jeśli uwierzysz w siebie to z następnym szczeniakiem świetnie sobie poradzisz. Mamę też wyedukujesz- serio.

Ja się na serio wystraszyłam, póki co odpuszczam. Może jak się wyprowadzę to sobie na kolejnego psa pozwolę i nie będę się już bać, bo przy małej uważałam na wszystko co robię, analizowałam wszystko co zrobiłam i bałam się popełnić najmniejszego błędu bo to przecież border collie. Przy Larym takiej spiny nie miałam bo to labrador, i żyje nam się naprawdę fajnie. Pojawił się problem, hodowcy nie bardzo się nami interesowali i rozwiązałam go sama, nikt mnie przy tym nie oceniał. Tu wkradł się "rasizm", może niepotrzebnie aż tak się przygotowywałam i naczytałam, mogłam podejść bardziej na luzie i się nie bać że coś schrzanię, bo mała była dla mnie skarbem, powierzonym zaufaniem i bałam się by nie popsuć tego.

Posted

Szczerze - mam prawie półrocznego terriera, W ŻYCIU nie warknął, NA NIC, na mnie, na inne psy, przy zabieraniu mu czegoś, no nigdy. Poza typowo zabawowym powarkiwaniem. Więc jak słyszę, że ośmiotygodniowy (!!!) border warczący, bo mu się zabiera mopa jest 'miękki', to mi szczena opada. To chyba lepiej mieć twardego psa.

Hodowca nie jest od tego, żeby na niego tupać nogą i rzucać słuchawkami. Powinien nam pomóc, przeprowadzić nas przez trudne początki (jeśli takie są). Hodowca ma wiedzieć lepiej, w końcu ile on zna tego szczeniaka, a ile Fauka po paru dniach? Kto zna lepiej psychikę borderów?

Zasłanianie się porywczością jest dość słabe, 'moja' hodowczyni też jest bardzo temperamentna, żywiołowa i mocna, ale kiedy mówi, że mogę się do niej zwracać z każdą pierdołą, bo ona od tego jest - to ma to na myśli. Hodowca nie ma być wrogiem, tylko sojusznikiem, wsparciem. I tego tu zabrakło.

Posted (edited)

Faustyno,
[FONT=Times New Roman]Dlaczego nie piszesz, że na bieżąco byłaś informowana jak rozwijają się szczeniaki? Dlaczego nie piszesz, że pisałam dosłownie, o wszystkim, łącznie z tym, że; Texa boi się wysokości, że raz Baśka, raz Texa jest mocniejsza, twardsza i bardziej do przodu, że Texa przez długie tygodnie była zwyczajnie; tchórzem i panikarzem. Gdyby miała najmniejsze oznaki agresji tez bym napisała /powiedziała.

Czy nie widzisz, że pisałam/mówiłam o WSZYSTKIM.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dlaczego absolutnie wtedy ci to nie przeszkadzało -"wady" suki?
[/FONT]

[FONT=Times New Roman]I dalej; Dlaczego nie napiszesz, że kilka razy sugerowałam Ci Ghosta, dlaczego nie napiszesz, że dzisiątki razy pisałam, że obie suki są twarde-dominacyjne w stosunku do siebie?

Dlaczego Faustyno nie napiszesz, że piałaś z radości, że ona jest taka proludzka, nie boi sie parasola, dźwięków, że przeciąga sie nawet.. plastikową butelką..[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dlaczego nie napiszesz, że jeszcze przy odbiorze mówiłam ba! powiedziałam-jako pewnik, że suczke wychowasz dopiero wtedy, kiedy mama NIE będzie brała udziału w wychowaniu psa.
[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Biłaś się w piersi, że wszystko jest uzgodnione i ŻE NIE DOPUŚCISZ DO TEGO, CO JUŻ KIEDYS BYŁO.
[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dlaczego nie napiszesz, że pytałaś o wiele rzeczy a ja cierpliwie odpowiadałam i radziłam.

Dlaczego w końcu nie napiszesz, że używałam słowa „sugeruję”, żebyście psa oddały, a ty zgodziłaś się..

Rozpisywałas się, że wszystko wiesz,umiesz, potrafisz, potem płaczesz, że cytuje „jak to możliwe, że mam takiego pecha do trudnych psów". Czy na prawde jestes tak pewna siebie i twierdzisz, że to "pech" ?
[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dlaczego nie napiszesz, że poinformowałaś mnie o tym, że rzekomo sucz burczy w różnych sytuacjach i że ty reagujesz na to brutalnie?

Dlaczego nie napiszesz, że 9 tyg szczeniaka ,przygniatałaś do ziemi? Tak naprawdę za nic… Jesli do tego dodać, to że z labem są/były problemy, że pierwszy pies został uśpiony, to na co my mielismy czekać[/FONT]
[FONT=Times New Roman]?[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Jak w takiej sytuacji mieliśmy Ci radzić cokolwiek i zostawić suczke u was??[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Faustyno spójrz prawdzie w oczy, to nie z Twoimi psami psami jest cos nie tak. Więcej pokory.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]I jeszcze jedno; wiesz dlaczego twój lab, nie bronił się przed małą, nie CSował..? wiesz? Bo go tego oduczyłaś…




[/FONT]

Edited by F L Chilabo
Posted

jak czytam to wszystko to głowa mnie boli jak wszyscy z za monitora wpieprniczaja nosa w nie swoje sprawy- ile razy ja mialam z tym problem, jaka ja mialam jazde jak mój szczeniak bordera coś złego zrobił a ja niego przeklnełam - omg, psa mi prawie odebrano ( w sensie ludzie a nie hodowca, hodowca sie tylko zasmiała że za mało "kur*a").Nic tylko patrzcie na czyjeś błędy a święci nie jesteście.

Patrzcie na swoje psy - ideałami nie są ani wy, własciciele tym bardziej.
Może sytuacja Fauki nauczy was też czegoś na przyszłość, Fauke nauczyło, teraz wy weźcie przykład.

I skończcie już z tym pisaniem, bo serio - to jest wątek Larego, ja chce blabladora.

Posted

F L Chilabo napisał(a):
Faustyno,
[FONT=Times New Roman]Dlaczego nie piszesz, że na bieżąco byłaś informowana jak rozwijają się szczeniaki? Dlaczego nie piszesz, że pisałam dosłownie, o wszystkim, łącznie z tym, że; Texa boi się wysokości, że raz Baśka, raz Texa jest mocniejsza, twardsza i bardziej do przodu, że Texa przez długie tygodnie była zwyczajnie; tchórzem i panikarzem. Gdyby miała najmniejsze oznaki agresji tez bym napisała /powiedziała.

Czy nie widzisz, że pisałam/mówiłam o WSZYSTKIM.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dlaczego absolutnie wtedy ci to nie przeszkadzało -"wady" suki?
[/FONT]

[FONT=Times New Roman]I dalej; Dlaczego nie napiszesz, że kilka razy sugerowałam Ci Ghosta, dlaczego nie napiszesz, że dzisiątki razy pisałam, że obie suki są twarde-dominacyjne w stosunku do siebie?

Dlaczego Faustyno nie napiszesz, że piałaś z radości, że ona jest taka proludzka, nie boi sie parasola, dźwięków, że przeciąga sie nawet.. plastikową butelką..[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dlaczego nie napiszesz, że jeszcze przy odbiorze mówiłam ba! powiedziałam-jako pewnik, że suczke wychowasz dopiero wtedy, kiedy mama NIE będzie brała udziału w wychowaniu psa.
[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Biłaś się w piersi, że wszystko jest uzgodnione i ŻE NIE DOPUŚCISZ DO TEGO, CO JUŻ KIEDYS BYŁO.
[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dlaczego nie napiszesz, że pytałaś o wiele rzeczy a ja cierpliwie odpowiadałam i radziłam.

Dlaczego w końcu nie napiszesz, że używałam słowa „sugeruję”, żebyście psa oddały, a ty zgodziłaś się..

Rozpisywałas się, że wszystko wiesz,umiesz, potrafisz, potem płaczesz, że cytuje „jak to możliwe, że mam takiego pecha do trudnych psów". Czy na prawde jestes tak pewna siebie i twierdzisz, że to "pech" ?
[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dlaczego nie napiszesz, że poinformowałaś mnie o tym, że rzekomo sucz burczy w różnych sytuacjach i że ty reagujesz na to brutalnie?

Dlaczego nie napiszesz, że 9 tyg szczeniaka ,przygniatałaś do ziemi? Tak naprawdę za nic… Jesli do tego dodać, to że z labem są/były problemy, że pierwszy pies został uśpiony, to na co my mielismy czekać[/FONT]
[FONT=Times New Roman]?[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Jak w takiej sytuacji mieliśmy Ci radzić cokolwiek i zostawić suczke u was??[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Faustyno spójrz prawdzie w oczy, to nie z Twoimi psami psami jest cos nie tak. Więcej pokory.[/FONT]

[FONT=Times New Roman]I jeszcze jedno; wiesz dlaczego twój lab, nie bronił się przed małą, nie CSował..? wiesz? Bo go tego oduczyłaś…




[/FONT]



Wszystko pięknie i ładnie... Od razu zaznaczam, że jestem daleka od osądzania którejś ze stron w tym "sporze", ale nasuwa się jedno "ale":

skoro wiedzieliście, że Fauka uśpiła jednego psa, a drugi jest "problemowy" i było to dla Was problemem od samego początku (jak wnioskuję po wydźwięku tego postu) to dlaczego w ogóle oddaliście jej swojego szczeniaka? W takim wypadku mogliście przecież odmówić...
A jeśli już psa oddaliście to chyba rolą hodowcy jest najpierw pomoc w usunięciu problemu, a potem ewentualna decyzja o zwróceniu szczeniaka.

Posted

Zacznę od końca, mój lab odwracał głowę, oblizywał się i warczał jak mała przeginała. Oduczyłam go strzelania do psów zębami dla bezpieczeństwa mojego psa i innych, mała na te CSy nie reagowała więc mój pies przez nią uciekał. Jak dla mnie to CSy, mój pies fantastycznie CSuje ale kto go widział na żywe oczy ten wie.

Fakt uśpienia Ajsa, znowu powiem że kto nas znał ten wie co się działo. Niektórzy kierują się zasłyszanymi plotkami ale są ludzie którzy naprawdę wiedzą jak to wyglądało, szczerze mówiąc? Kto nie poznał Ajsa ten nie ma pojęcia co to problem z psem i agresja. Behawiorystyka w polsce raczkuje, nikt ie odważył się spróbować leczyć takiego psa lekami na padaczkę choć z powodzeniem robi się to w innych krajach. Ale z pewnością w moich rękach każdy pies zamienia się w demona, wystarczą na to 4 dni. Następnem razem pobiję rekord i zrobię to w godzinę.

Co do moich brutalnych metod (szczerze? ja myślałam że jestem mięczakiem jak zobaczyłam w jaki sposób Ty to rozwiązałąś, mała wtedy zapiszczała!). To nie było przygniecienie do ziemi, biorąc pod uwagę jakie są szczeniaki polegało to na tym że ręką trzymałam małą ktora leżała i po chwili była już spokojna, emocje z niej schodziły. Nie piszczała przy tym, nie bolało jej to i nie było brutalne.

I no włąśnie, raz Baśka raz Texa były mocniejsze, kazałaś mi wybrać między tymi sukami z czego Baśka zachowywała się dosyć niepokojąco skoro nie była zaintereowana ludźmi. Ufałam że jako hodowcy wiecie co robicie i że mimo wszystko któaś się ejdnak nadaje biorąc pod uwagę czego szukałam, sama podkreślałaś wielokrotnie że jestem żółtodziobem, że to pierwszy border więc uznałam że jeśli serio żadna suka się dla mnie nie będzie nadawać to poinformujesz mnie że dla mnie w miocie psa nie ma. Ja je widziałam przez krótki czas, z opisów wynikało że są bardzo wyrównane z czym pod koniec że Texa jest fajniejsza. Jak miałam się tym nie zasugerować?
I tak, proponowaliście mi Ghosta ale cały czas pisałam że pies mnie nie interesuje, gdybym miała wybór Ghost albo nic to po prostu zrezygnowałabym i poczekała dalej, mnie się nie spieszyło.

O tym że Texa boi się wysokości dowiedziałam się na miejscu, uznałąm że poradzimy sbie i tak było. 2 dni po przyjściu do mojego domu mała skakała po wysokich progach i wisiała bezwłądnie na rękach choć wcześniej wbijała się pazurami jak kot. Czyli jednak to nie był żaden problem i tu nie zawaliłam. O tym że była proludzka i kochana pisałam nawet w tym wątku i tego nie ukrywam, bo taka jest i dlatego ją wybrałam. Bo rozsądke każe unikać psów unikających ludzi.

Moja mama nie brała udziału w wychowaniu psa, ale na litość boską miałam mamę wyrzucić z domu by nie miała z psem kontaktu? Moja mama wychodziła z domu o 10 rano i wracała o 18, jej kontakt z psem ograniczał się do pogłaskania małej. Miałam ją izolować od reszty domowników?

Dostawałam porady na temat głupot w stylu czemu pies je piasek, myślałam że dostanę podobną poradę kiedy szczeniak zawarczał. To był nasz początek, emocje ze mnie nie opadły, potrzebowałam chwili by nabrać dystansu do tego co się dzieje i nie panikować. Pies jest jak dziecko, człowiek czuje się jak młody rodzic i wie że nic nic nie wie. Gdybym napisała do takiej Pauliny i ona odpowiedziałaby to co tutaj, że szczeniak uczy się zachowania i reaguje jak na rodzeństwo to od razu byłabym uspokojona, poukładała sobie to i szła do przodu. Jezeli jednak dowiedziałam się od was że z psa wyrośnie coś strasznego i że sobie nie poradzimy to w to uwierzyłam, teraz wiem że tak nie jest. Tak, na początku zasugerowałaś oddanie psa po czym napisałaś że będziesz nalegać i zaczęło się straszenie. Na szczęście nie jestem pierwszym takim przypadkiem i są osoby które wiedzą jak to wygląda, tylko po protu ja jestem łatwowiernom krową i dałam się zmanipulować w ten sposób. A mgłam tupnąć nóżką i powiedzieć "ja nie dam rady?!".
To z tym pechem napisałam bo już wtedy załamana płakałam po tym jak dowiedziałam się że się nie nadaję, szukałam wsparcia dostałam po dupie. Wsparcie dały mi obce osoby.

Z tego co wiem z Hippisem były również problemy, zresztą opiekunka się tutaj wypowiedziała i zareagowaliście podobnie. Z tego co się orientuję Hippis był lękliwy. Wasz Tango też się boi, czy w związku z tym hodowca chciał wam go odebrać? Czy byłoby to w porządku?

Jeżeli interesuje was przypadek Ajsa to z chęcią o nim napiszę, opiszę nasze 10 lat walki o psa i konsultacji z kim się tylko dało. A Larego możecie poznać osobiście albo zapytać Mileny któa ma od was psa bo ona Larego już poznała. Lary wyskakiwał z zębami na inne psy, problem całkowicie normalny. Teraz pomaga w socalizacji innych psów bo jest ostoją spokoju, raz na jakiś czas jakiś piez zalezie mu za skorę ale wystarczy moa sekundowa reakcje i on przestaje - mało tego, zaczyna tego psa akceptować bo liczy się z moim zdaniem. Tak chociażby było z Juniorem, Lary mi na niego się nasadził, ja go skorygowałam a potem biegali beztrosko po polu. Nikt mi nie zarzuci że Lary jest psem agresywnym i niewychowanym bo ciężko się do czegokolwiek doczepić.
Każdy ma problemy z psami, wy też.

A to wyciąganie wątku Ajsa, no cóż ciosy poniżej pasa. Opowiedziałam o nim przy odbiorze małej, powiedziałam że szukam dlatego psa miękkiego bo nie chcę drugi raz czegoś takiego przeżywać. Trzeba było powiedzieć wtedy spadaj, a nie wyciągać teraz coś takiego. A tak naprawdę pies byłby dalej z nami gdyby nie zaczęło rzucać mu się na nogi i gdyby nie tracił nad sobą kontroli. Bo go kochaliśmy i umieliśmy z nim żyć. 10 lat nam się udawało.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...