Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 953
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Piękne jesienne chłopaki :loveu: W Kołobrzegu są plaże dla psów, a teraz ogólnie jest po sezonie więc nie ma problemu... Mają mnóstwo parków, więc jest gdzie z psem połazić :) Dlatego bierz któregoś, na pewno nie pożałujesz :)

Posted

[quote name='Kasi i Lena']Cudne fotki. zazdroszczę wyjazdu nad morze. Moje niestety nigdy nie były bo musiałybyśmy przejechać przez prawie całą Polskę. Z dwoma psami pociągiem raczej mało wygodne.

z psami poniżej 8kg jest ok, wystarczy transporter i... bardzo opanowany pies (gdyby były przedziały z innymi ludźmi), bo mój latał po calym przedziale, jakieś osóbki chciały,by go wypuścić, bo taki słodziak i trzeba wygłaskać... i pies latał po całym przedziale całą noc... ogólnie było to "legalnie" bo baba z kasy w Poznaniu kazała kupić 10zł bilet dla psa, mimo torby... :roll: więc konduktor powiedział,że psa można wypuścić. jak wracaliśmy przespał całą noc w transporterku, bo już biletu nie było... Oczywiście z większymi psami jest problem. :(

A psiak ma cudne oczy


:loveu:

Posted

[quote name='Aleksandra95']Ostatnie bardzoo mi się podoba :)

:)

[quote name='zmierzchnica']Piękne jesienne chłopaki :loveu: W Kołobrzegu są plaże dla psów, a teraz ogólnie jest po sezonie więc nie ma problemu... Mają mnóstwo parków, więc jest gdzie z psem połazić :) Dlatego bierz któregoś, na pewno nie pożałujesz :)

Dzięki :) Te parki widziałam, morze oczywiście też, hehe, bo mam w Kołobrzegu chrzestną i nawet jakieś dwa tygodnie temu tam byłam. I właśnie po mojej ostatniej wizycie tam, zaczęłam się zastanawiać, czy by się tam kiedyś nie przeprowadzić, bo bardzo mi się tam podoba :)
Ale przyznam szczerze, że myślałam, że psie plaże to raczej bardzo rzadkie 'zjawisko', i że psia plaża jest tylko w Gdańsku, ale kurcze, dzięki za info :)

[quote name='Kasi i Lena']Cudne fotki. zazdroszczę wyjazdu nad morze. Moje niestety nigdy nie były bo musiałybyśmy przejechać przez prawie całą Polskę. Z dwoma psami pociągiem raczej mało wygodne.

Dziękuję :)
No ja chcę się kilka kilometrów dalej niż zwykle wybrać nad morze, bo te plaże i miasta w najbliższej okolicy już mnie po prostu nudzą.

[quote name='fridaso']z psami poniżej 8kg jest ok, wystarczy transporter i... bardzo opanowany pies (gdyby były przedziały z innymi ludźmi), bo mój latał po calym przedziale, jakieś osóbki chciały,by go wypuścić, bo taki słodziak i trzeba wygłaskać... i pies latał po całym przedziale całą noc... ogólnie było to "legalnie" bo baba z kasy w Poznaniu kazała kupić 10zł bilet dla psa, mimo torby... :roll: więc konduktor powiedział,że psa można wypuścić. jak wracaliśmy przespał całą noc w transporterku, bo już biletu nie było... Oczywiście z większymi psami jest problem. :(

A psiak ma cudne oczy


:loveu:

Aha, czyli w ten sposób. No o bilecie to wiem, ale bardziej się boję, że ludzie mogą mieć właśnie jakieś "ale" co do psa w pociągu. W przeciwnym razie może kiedyś się wybierzemy samochodem, tak najlepiej by było. Tylko nie wiem z kim. Nikt z rodziny i znajomych raczej nie byłby chętny żeby mu wpakować psa do samochodu. :P

Posted

Aj tam, ja jechałam z dwoma średniej wielkości psami przez całą Polskę nad morze, do Grzybowa koło Kołobrzegu :) 12 godzin z jedną przesiadką! I naprawdę nie było problemu. Nawet kagańca im nie zakładałam, bo nikt się o to nie pluł. W razie czego zawsze można powiedzieć "ojej, nie wiedziałam, już zakładam" i się uśmiechnąć. Psy leżały większość czasu między mną a moim chłopakiem (trzeba pamiętać, że jedna osoba dorosła może wieźć jednego psa, chociaż dowodu nikt nie sprawdza przecież). Czasem wstały, przeciągnęły się, kładły znowu. Przesiadka była zaplanowana, żeby psy się mogły rozciągnąć, załatwić potrzeby itd. Co do ludzi, jedna kobita się pluła, ale nikt na to nie zwracał uwagi, bo była chyba chora psychicznie, darła się na cały przedział na swojego faceta, wyciągała kisiel w proszku, sypała do słoika i go wylizywała... I takie tam rzeczy :diabloti: Więc wszyscy pasażerowie solidarnie udawali, że jej nie widzą. Normalni ludzie nie mieli problemu, tym bardziej konduktorzy, a jechałam TLK i Regio. Zawsze jednak trzeba mieć ze sobą kaganiec, tak w razie czego. No i kocyk, dość gruby, żeby położyć na ziemi - bo raczej na siedzeniu może być ciężko. Pamiętaj, że jeśli pies nie jest w transporterze, to kupujesz mu bilet. Oznacza to, że ma pełne prawo jechać pociągiem, wykupujesz mu w nim miejsce i jeśli ktoś ma ALE, wyciągasz bilet i mówisz "zapłaciłam za psa, więc ma prawo tu być" - to kończy dyskusję.

Plaże dla psów są w Kołobrzegu dwie - na początku i na końcu. Niby nie wolno tam puszczać psów luzem tak czy siak, ale domyśl się, ile ludzi tego przestrzega :diabloti: W Grzybowie w ogóle niby nie wolno w sezonie wchodzić na plażę z psami, a wszyscy wchodzą i psy mają luzem. Tylko wiadomo, że trzeba po psie posprzątać i go ogarnąć, żeby nie podbiegał do nikogo itd.

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Aj tam, ja jechałam z dwoma średniej wielkości psami przez całą Polskę nad morze, do Grzybowa koło Kołobrzegu :) 12 godzin z jedną przesiadką! I naprawdę nie było problemu. Nawet kagańca im nie zakładałam, bo nikt się o to nie pluł. W razie czego zawsze można powiedzieć "ojej, nie wiedziałam, już zakładam" i się uśmiechnąć. Psy leżały większość czasu między mną a moim chłopakiem (trzeba pamiętać, że jedna osoba dorosła może wieźć jednego psa, chociaż dowodu nikt nie sprawdza przecież). Czasem wstały, przeciągnęły się, kładły znowu. Przesiadka była zaplanowana, żeby psy się mogły rozciągnąć, załatwić potrzeby itd. Co do ludzi, jedna kobita się pluła, ale nikt na to nie zwracał uwagi, bo była chyba chora psychicznie, darła się na cały przedział na swojego faceta, wyciągała kisiel w proszku, sypała do słoika i go wylizywała... I takie tam rzeczy :diabloti: Więc wszyscy pasażerowie solidarnie udawali, że jej nie widzą. Normalni ludzie nie mieli problemu, tym bardziej konduktorzy, a jechałam TLK i Regio. Zawsze jednak trzeba mieć ze sobą kaganiec, tak w razie czego. No i kocyk, dość gruby, żeby położyć na ziemi - bo raczej na siedzeniu może być ciężko. Pamiętaj, że jeśli pies nie jest w transporterze, to kupujesz mu bilet. Oznacza to, że ma pełne prawo jechać pociągiem, wykupujesz mu w nim miejsce i jeśli ktoś ma ALE, wyciągasz bilet i mówisz "zapłaciłam za psa, więc ma prawo tu być" - to kończy dyskusję.

Plaże dla psów są w Kołobrzegu dwie - na początku i na końcu. Niby nie wolno tam puszczać psów luzem tak czy siak, ale domyśl się, ile ludzi tego przestrzega :diabloti: W Grzybowie w ogóle niby nie wolno w sezonie wchodzić na plażę z psami, a wszyscy wchodzą i psy mają luzem. Tylko wiadomo, że trzeba po psie posprzątać i go ogarnąć, żeby nie podbiegał do nikogo itd.


Dziękuję bardzo za wyjaśnienie :)
Czyli, żeby jechać sobie pociągiem, i to jeszcze z psem trzeba być pełnoletnim?
A ta babka rzeczywiście co najmniej dziwna... :diabloti:
Ja o długość trasy się nie martwię, bo jechałabym jakieś 40 minut.
Z kagańcem to nie będzie problemu, na pewno bym go wzięła, choćby też właśnie na plażę.

Luzem psów i tak bym nie puściła, bo nie jesteśmy jeszcze na takim etapie, żeby mogły swobodnie biegać wśród innych psów. Ale pochodzić jak najbardziej.
No ja jak byłam w wakacje na plaży z Basterem, to miałam niezłego stracha. Tym bardziej, że było tam dużo ludzi i oczywiście ten nieszczęsny znak, że nie wolno wprowadzać psów... A już szczytem było jak mała dziewczynka do mnie podeszła i powiedziała, że tu nie wolno wprowadzać piesków... :lol: Ale inni ludzie też tam byli z psami.

Posted

trabeska napisał(a):
Dziękuję bardzo za wyjaśnienie :)
Czyli, żeby jechać sobie pociągiem, i to jeszcze z psem trzeba być pełnoletnim?
A ta babka rzeczywiście co najmniej dziwna... :diabloti:
Ja o długość trasy się nie martwię, bo jechałabym jakieś 40 minut.
Z kagańcem to nie będzie problemu, na pewno bym go wzięła, choćby też właśnie na plażę.

Luzem psów i tak bym nie puściła, bo nie jesteśmy jeszcze na takim etapie, żeby mogły swobodnie biegać wśród innych psów. Ale pochodzić jak najbardziej.
No ja jak byłam w wakacje na plaży z Basterem, to miałam niezłego stracha. Tym bardziej, że było tam dużo ludzi i oczywiście ten nieszczęsny znak, że nie wolno wprowadzać psów... A już szczytem było jak mała dziewczynka do mnie podeszła i powiedziała, że tu nie wolno wprowadzać piesków... :lol: Ale inni ludzie też tam byli z psami.


Niestety tak, pies w pociągu powinien być z osobą pełnoletnią. Inna sprawa, że mało kogo to interesuje, w razie czego możesz powiedzieć, że nie wiedziałaś i przepraszasz :diabloti: Ryzyko, że Cię wywalą, jest niewielkie. No ale pewnie jakieś jest. Ew. możesz kogoś poprosić, żeby robił za Twojego opiekuna, nie wiem na ile masz tupetu, żeby tak kombinować ;)

Dziewczynka pewnie sama usłyszała coś takiego, to potem powtarzała :evil_lol: Mi na plaży nikt nic nie powiedział, ale na widok ludzi odchodziłam, schodziłam z drogi itd. Nawet nie to, żeby im robić miejsce, tylko żeby nie zdążyli mieć pretensji w razie czego :eviltong:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Niestety tak, pies w pociągu powinien być z osobą pełnoletnią. Inna sprawa, że mało kogo to interesuje, w razie czego możesz powiedzieć, że nie wiedziałaś i przepraszasz :diabloti: Ryzyko, że Cię wywalą, jest niewielkie. No ale pewnie jakieś jest. Ew. możesz kogoś poprosić, żeby robił za Twojego opiekuna, nie wiem na ile masz tupetu, żeby tak kombinować ;)

Dziewczynka pewnie sama usłyszała coś takiego, to potem powtarzała :evil_lol: Mi na plaży nikt nic nie powiedział, ale na widok ludzi odchodziłam, schodziłam z drogi itd. Nawet nie to, żeby im robić miejsce, tylko żeby nie zdążyli mieć pretensji w razie czego :eviltong:


Haha :evil_lol: Coś wykombinuję :D

No ale mnie to bardzo zdziwiło, bo nikt nie miał pretensji, a tu proszę, nigdy bym się nie spodziewała, że taka mała dziewczynka mi to powie :D
Haha, ja robiłam tak samo! :evil_lol: Ale jak widać to i tak nie wystarczyło, bo ta mała już mnie zdążyła ''złapać'' :D

Posted

Jejku, ale tu nudno ;)
Ja mam dość już szkoły (czyli powoli sobie odpuszczam) i tej pogody, nawet weekend mnie nie cieszy. Jesień to najgorsza pora roku, jaka może być. Nienawidzę jej.
I niestety wczoraj mało co nie dostałam zawału. Około godziny 19 wyszłam z psami na drogę, żeby się wysiurały, wiadomo. Psy szły/biegły kilka metrów przede mną i nagle Traper zaczął szczekać. Myślę sobie "pewnie zobaczył jakieś dziwne drzewo czy krzaka albo tę kobietę z psem (która z resztą jako jedyna zapuszcza się w nasze lasy)". Kiedy Baster usłyszał jak Traper szczeka stanął jak wryty jakieś dwa metry przede mną. Zrywał się i chciał biec do Trapera, ale jednocześnie się bał i grzecznie przybiegł na moje zawołanie (z czego jestem z resztą bardzo zadowolona). Trzymałam Bastera i szłam w stronę szczekającego Trapera i cały czas go wołałam. No ale ten nic. I w pewnym momencie zauważyłam jak ktoś na drodze koło pola stał, nieruchomo, nic nie mówiąc. I to na tego kogoś Traper tak szczekał. No wiecie co, dla was niby nic takiego, ale ja na prawdę się przestraszyłam. Nie mam pojęcia kto to był. Kto i co mógłby robić w tych rejonach o tej godzinie i w taką ciemność. No i jeszcze się nie odzywał, nie ruszał. Już bym wolała żeby ten ktoś rzucił tekst w stylu "zabieraj tego psa" czy coś takiego. I nie, to na pewno nie było żadne moje przewidzenie. Wiem co widziałam. Ale to serio było straszne. Dobrze, że byłam jeszcze niedaleko domu. Ehh, masakra.
A jutro wybierzemy się na jakiś dłuuugi spacer do lasu. Choć przyznam szczerze, że po tym wczorajszym zdarzeniu troszkę się boję... :eviltong:

Posted

Ja się obawiam, że ten ktoś się bał znacznie bardziej Trapera niż Ty jego i dlatego się nie ruszał :evil_lol: A że to może jakiś podejrzany typ, to inna sprawa... Ja zawsze w nocy mam psy na smyczy, nigdy nie wiem, czy mi nie wybiegnie kot albo kuna czy lis, za tym moje psy popędzą na pewno, a w nocy auta jadą szybko.. No ale u mnie małe miasto, to trochę inaczej ;) Jednak mam zasadę, że jak nie mogę mieć oczu z tyłu głowy, to psów nie spuszczam, wiele stresów mi to zaoszczędziło :eviltong:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Ja się obawiam, że ten ktoś się bał znacznie bardziej Trapera niż Ty jego i dlatego się nie ruszał :evil_lol: A że to może jakiś podejrzany typ, to inna sprawa... Ja zawsze w nocy mam psy na smyczy, nigdy nie wiem, czy mi nie wybiegnie kot albo kuna czy lis, za tym moje psy popędzą na pewno, a w nocy auta jadą szybko.. No ale u mnie małe miasto, to trochę inaczej ;) Jednak mam zasadę, że jak nie mogę mieć oczu z tyłu głowy, to psów nie spuszczam, wiele stresów mi to zaoszczędziło :eviltong:


No u mnie ogólnie problemu nie ma żeby psy luzem puścić po ciemku. Dzika zwierzyna już nam na podwórko nie włazi no i ludzie też tu nie łażą o tej porze (no ale jak widać a jednak :P). Nie raz nawet piesy wieczorem same siedzą na podwórku (a nie mamy ogrodzenia) i jeszcze nigdy nigdzie nie uciekły.

Posted

trabeska napisał(a):
No u mnie ogólnie problemu nie ma żeby psy luzem puścić po ciemku. Dzika zwierzyna już nam na podwórko nie włazi no i ludzie też tu nie łażą o tej porze (no ale jak widać a jednak :P). Nie raz nawet piesy wieczorem same siedzą na podwórku (a nie mamy ogrodzenia) i jeszcze nigdy nigdzie nie uciekły.


Łaa.. Gratuluję odwagi ;) Ja bym się zamartwiła na śmierć, u mnie kundle nawet nie są na dworze same w dzień, mimo że mam ogrodzenie... Mam urojone w głowie otrucia, szczucie, otwarcie przez "życzliwego" bramki i wypuszczenie ich i inne takie makabryczne scenariusze ;) Stąd wolę dmuchać na zimne.

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Łaa.. Gratuluję odwagi ;) Ja bym się zamartwiła na śmierć, u mnie kundle nawet nie są na dworze same w dzień, mimo że mam ogrodzenie... Mam urojone w głowie otrucia, szczucie, otwarcie przez "życzliwego" bramki i wypuszczenie ich i inne takie makabryczne scenariusze ;) Stąd wolę dmuchać na zimne.


Choć przyznam szczerze, że Baster rzadziej siedzi sam na podwórku, bo się trochę cykam :P Szczególnie jeśli chodzi o kotki, kurki itp. mojego dziadka, bo nie mam do rudego jeszcze zaufania w 100%. Ale wieczorem ten cały zwierzyniec jest już pozamykany, dlatego też wtedy zazwyczaj psy same łażą po dworze. Po za tym lubi on sobie wynajdywać różne kości i żarcie i tarza się w gównach itp :P
A jeśli chodzi o Trapera to luuzik, on albo siedzi po drzwiami albo idzie do dziadków (i w sumie nawet nie wiem co on tam robi)

Posted

[quote name='trabeska']Choć przyznam szczerze, że Baster rzadziej siedzi sam na podwórku, bo się trochę cykam :P Szczególnie jeśli chodzi o kotki, kurki itp. mojego dziadka, bo nie mam do rudego jeszcze zaufania w 100%. Ale wieczorem ten cały zwierzyniec jest już pozamykany, dlatego też wtedy zazwyczaj psy same łażą po dworze. Po za tym lubi on sobie wynajdywać różne kości i żarcie i tarza się w gównach itp :P
A jeśli chodzi o Trapera to luuzik, on albo siedzi po drzwiami albo idzie do dziadków (i w sumie nawet nie wiem co on tam robi)[/QUOTE]

Haha, to jednak jest różnica między terenami wiejskimi a miejskimi - ja umieram na zawał, kiedy widzę, że moje psy znajdują jakiś syf i go jedzą, boję się otrucia, szpilek w kościach. Kiedyś wyciągnęłam Chibi z pyska mięsną kulkę zostawioną w miejscu, gdzie zawsze węszą wszystkie psy - nie wierzę, że akurat przypadkiem komuś surowe mielone mięcho w formie kulki tam spadło.. Pewnie komuś przeszkadzali ludzie wychodzący ze swoimi zwierzętami koło jego domu. Brr.

U mnie nie ma szans, żeby psy zostawić same na ogrodzonym podwórku, także przez sąsiadów, którym bardzo przeszkadza szczekanie, a moje psy do najcichszych nie należą :eviltong: Wolę unikać problemów, i tak mnie nie znoszą :diabloti:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Haha, to jednak jest różnica między terenami wiejskimi a miejskimi - ja umieram na zawał, kiedy widzę, że moje psy znajdują jakiś syf i go jedzą, boję się otrucia, szpilek w kościach. Kiedyś wyciągnęłam Chibi z pyska mięsną kulkę zostawioną w miejscu, gdzie zawsze węszą wszystkie psy - nie wierzę, że akurat przypadkiem komuś surowe mielone mięcho w formie kulki tam spadło.. Pewnie komuś przeszkadzali ludzie wychodzący ze swoimi zwierzętami koło jego domu. Brr.

U mnie nie ma szans, żeby psy zostawić same na ogrodzonym podwórku, także przez sąsiadów, którym bardzo przeszkadza szczekanie, a moje psy do najcichszych nie należą :eviltong: Wolę unikać problemów, i tak mnie nie znoszą :diabloti:[/QUOTE]

To nieciekawie. Dobrze, że zdążyłaś jej to wyciągnąć. A co by było jakby nie chciała Ci tego oddać. Aż strach pomyśleć. Mojemu rudzielcowi bym na pewno tego nie wyciągnęła, bo on by to pożarł zanim zdążyłabym zauważyć.
Jak dobrze, że mieszkam na takim zadupiu i nie mam takich problemów :D

Posted

[quote name='trabeska']To nieciekawie. Dobrze, że zdążyłaś jej to wyciągnąć. A co by było jakby nie chciała Ci tego oddać. Aż strach pomyśleć. Mojemu rudzielcowi bym na pewno tego nie wyciągnęła, bo on by to pożarł zanim zdążyłabym zauważyć.
Jak dobrze, że mieszkam na takim zadupiu i nie mam takich problemów :D[/QUOTE]

Chibi też by nie oddała, ale ja zadziałałam podświadomie, ani ona ani ja nie zdążyłyśmy się zorientować, co się dzieje ;) Kątem oka zauważyłam coś w jej paszczy, a potem już trzymałam to żarcie w ręce, tak mi adrenalina skoczyła, że zareagowałam instynktownie :evil_lol:
A no, czasem zadupia są najlepsze :loveu:

  • 2 weeks later...
Posted

To co się u nas dzieję to istny horror (i nie chodzi tylko o pogodę). Ale wszędzie leżą drzewa, nawet powyrywane z korzeniami, wieje tak, że nie da się oddychać, nie da się iść, przez całe dwie doby nie było prądu, w piątek szkoła odwołana. Strach wyjść z domu.
A u psów to się nic totalnie nie dzieje, ostatnio można powiedzieć, że przypadkowo znalazłam się z Traperem na polowaniu. I myśliwi przyjechali ostatnio pierwszy raz ze spanielem. I zostałam pochwalona, za to, że się bardzo dobrze swoimi psami zajmuję do tego stopnia, że chciano mi dać jeszcze jednego psa. Okej. Itp, itd, nieważne.
Przydałyby się jakieś nowe zdjęcia, bo ta galeria już jest umierająca, a ja tu ciągle tylko piszę i piszę, a i tak nikt tego nie czyta, więc jutro może będą zdjęcia. Tyle.

Posted

U nas też wieje strasznie,ale oczywiście szkoły nam nieodwołali :( a niemogłam dojść rano w piątek do szkoły no ale kogo to obchodzi :P szłam jak pingwin po tym lodzie.

zapraszam do nas na fotki :) i czekam jutro na nowe zdjęcia u Was :D

Posted

[quote name='cockermaister']U nas też wieje strasznie,ale oczywiście szkoły nam nieodwołali :( a niemogłam dojść rano w piątek do szkoły no ale kogo to obchodzi :P szłam jak pingwin po tym lodzie.

zapraszam do nas na fotki :) i czekam jutro na nowe zdjęcia u Was :D[/QUOTE]

No to co się teraz dzieje, to jest jakaś porażka, a będzie coraz gorzej.

Widziałam foteczki, to teraz idę je pokomentować :D No jak wszystko dobrze pójdzie i będzie mi się chciało ruszyć na jakiś spacer to foty będą ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...