Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 953
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ale poczwar biega w kagańcu, Mikulec jest szybszy i celuje w głowę - oczy i uszy :cool3: :lol: No ale masz rację, dużo "lepiej", jak się psy takich samych rozmiarów piorą. Jak Mika i Moll się kłóciły, to po prostu wpadałam, łapałam za fraki i był koniec. Tutaj nie jest tak łatwo, bo jak odciągam Cekina to Mika go ciągle chce tłuc :diabloti: Na szczęście znowu rodzi się między nimi troszkę pozytywnego uczucia i teraz raczej latają razem i się łajdaczą niż piorą ;) Bo popsuło się zimą 2011, wcześniej było baaardzo dobrze i nie było scysji. Nie wiem od czego, no ale byle do przodu :P

http://i44.tinypic.com/a2vk8l.jpg :loveu::loveu::loveu:

Posted

[quote name='rashelek']Ale poczwar biega w kagańcu, Mikulec jest szybszy i celuje w głowę - oczy i uszy :cool3: :lol: No ale masz rację, dużo "lepiej", jak się psy takich samych rozmiarów piorą. Jak Mika i Moll się kłóciły, to po prostu wpadałam, łapałam za fraki i był koniec. Tutaj nie jest tak łatwo, bo jak odciągam Cekina to Mika go ciągle chce tłuc :diabloti: Na szczęście znowu rodzi się między nimi troszkę pozytywnego uczucia i teraz raczej latają razem i się łajdaczą niż piorą ;) Bo popsuło się zimą 2011, wcześniej było baaardzo dobrze i nie było scysji. Nie wiem od czego, no ale byle do przodu :P

http://i44.tinypic.com/a2vk8l.jpg :loveu::loveu::loveu:

No u nas jest tak, że to Baster jest zawzięty i jak ich odciągam, to on dalej się rzuca do Trapera. Ale odpuszcza po chwili.

[quote name='Ty$ka']Jakie cudne noski :loveu:

Dzięki :loveu:


A my sobie żyjemy :) Jeździmy sobie nad rzekę, przesiadujemy w ogrodzie. A ostatnio z Basterem zrobiłam prawie 30km w jeden dzień rowerem. Trapera nawet nie brałam, bo by mi chyba padł po drodze. A Baster dał radę i jeszcze sobie nad jezioro wtedy pojechaliśmy :) Sam właził ze mną do wody, popływał sobie. Mało tego, jak cudnie się zachowywał na tej wycieczce :loveu: Jak jechaliśmy to mijaliśmy bardzo dużo psów na podwórkach, które szalały niesamowicie, szczekały, rzucały się a Baster praktycznie nic sobie z tego nie robił, tylko trochę się zatrzymywał. Planuję jeździć też na takie wycieczki rowerowe "do cywilizacji" z Traperem, ale na krótsze oczywiście ;)

Posted

To fajnie czas spędzacie :) Noski urocze :loveu: Ja kiedyś unikałam "cywilizacji" jak byłam z całym stadem psów, ale efekt był taki, że jak zdarzyło się iść razem przez miasto to jakbym prowadziła stado dzików :roll: Zaczęłam chodzić z całym stadem przez miasto i teraz nie ma żadnego problemu, bo się oswoiły, także warto :p

Jak z psiakiem jedziesz rowerem to masz jakieś specjalne uprzęże, smycze? Czy pies luzem obok?

Posted

[quote name='zmierzchnica']To fajnie czas spędzacie :) Noski urocze :loveu: Ja kiedyś unikałam "cywilizacji" jak byłam z całym stadem psów, ale efekt był taki, że jak zdarzyło się iść razem przez miasto to jakbym prowadziła stado dzików :roll: Zaczęłam chodzić z całym stadem przez miasto i teraz nie ma żadnego problemu, bo się oswoiły, także warto :p

Jak z psiakiem jedziesz rowerem to masz jakieś specjalne uprzęże, smycze? Czy pies luzem obok?[/QUOTE]

Dzięki.:loveu:
Ja z nimi obydwoma nawet na takie normalne (chodzi mi, że bez rowera) spacery do cywilizacji nie chodzę, tylko osobno, więc wolę nie ryzykować, bo zleciałabym z tego roweru przy pierwszej lepszej okazji, hehe.
Nie, np. na tej naszej ostatniej długiej wycieczce Baster miał na sobie zwykłe guardy i ten łańcuszek dwurzędowy w razie czego, jakby mi się do psa wyrywał albo rzucił na przejeżdżający samochód. I miałam przepinaną smycz i jeden karabińczyk przyczepiony do obroży a drugi do szelek, i smycz trzymałam albo w ręku albo na kierownicy. Broń boże luzem, bo już bym miała po piesku, heh.

Posted

[quote name='rashelek']Nooo to niezłe odległości trzaskacie, gratuluję!
Podziwiam ludzi, którzy trzamają smycz w ręce/na kierownicy i nie zaliczają przy tym notorycznych gleb :P[/QUOTE]

Dzięki! :)
No ja też się tego bałam i to jeszcze z takim psem jak Baster, ale na szczęście świetnie sobie radzimy :)

Posted

Aaa i Baster stracił dzisiaj trochę sierści na łapkach i ogarnęłam mu całą główkę bo już zarastał. I musiałam mu wyciąć trochę za uszami. Ale wg mnie wygląda ok :) Mamie też się podoba, ale tacie i siostrze już nie :P
I ostatnio przycinałam sierść czarnemu, bo już się niedźwiedź robił :)

Posted

Ja też ostatnio robię socjalizacyjne spacerki, bo piesek mi zdziczał po pewnym czasie chodzenia tylko do lasu. Faktycznie fajnie czas spędzacie. Jednak rozumiem, że te wyprawy rowerowe są po leśnych ścieżkach? ;) Nie lepiej Ci zainwestować w linkę amortyzacyjną? Albo sam amortyzator na smycz? Będzie psu wygodniej :). I Tobie też, zdecydowanie:)

Posted

[quote name='Ty$ka']Ja też ostatnio robię socjalizacyjne spacerki, bo piesek mi zdziczał po pewnym czasie chodzenia tylko do lasu. Faktycznie fajnie czas spędzacie. Jednak rozumiem, że te wyprawy rowerowe są po leśnych ścieżkach? ;) Nie lepiej Ci zainwestować w linkę amortyzacyjną? Albo sam amortyzator na smycz? Będzie psu wygodniej :). I Tobie też, zdecydowanie:)[/QUOTE]

Niee, nie po leśnych. Przejeżdżamy przez 3 wioski. Normalne wioski, gdzie jest dużo ludzi, ulice, itp.

Posted

[quote name='cockermaister']Poka Bastera po strzyżeniu :)

zapraszam do nas :D

Prawie nie widać różnicy, aleee... :) Obcinałam mu tą sierść między palcami i trochę z tyłu łap jeszcze.




I jeszcze Traperowaty też z dziś ;)

Posted

Dla mnie B. wygląda fajnie :) I podziwiam Cię, że w ogóle jakoś jego sierść ogarniasz ;).

Wiesz... po ulicach to nie dość, że niebezpiecznie jeździć, to dla psa niezdrowo. Szczególnie teraz, gdy są upały, więc ja bym sobie takie wypady odpuściła. Jednak ja to ja ;)

Posted

Właśnie miałam Ci pisać, że Tyśce chyba chodziło o to, żeby pies nie biegał po sfalcie, ale mi wyleciało z głowy :lol:
Ja już długo nie byłam z Miką na rowerze, bo w takie upały nawet nie ma kiedy iść, żeby było w miare chłodno.
Baster bardzo fajnie wygląda :D

Posted

[quote name='Ty$ka']Dla mnie B. wygląda fajnie :) I podziwiam Cię, że w ogóle jakoś jego sierść ogarniasz ;).

Wiesz... po ulicach to nie dość, że niebezpiecznie jeździć, to dla psa niezdrowo. Szczególnie teraz, gdy są upały, więc ja bym sobie takie wypady odpuściła. Jednak ja to ja ;)

Dzięki :)
Tak wiem. Ale przez taką bardzo ruchliwą ulicę tylko przejeżdżamy na pasach na drugą stronę. A jak jedziemy to przez taką mniej ruchliwą. I Baster biegnie od strony pobocza, a ja jadę przy przejeżdżających samochodach... :lol: I robimy sobie przerwy na odpoczynek. A wtedy to aż tak gorąco nie było, bo jechaliśmy tak wieczorem.

[quote name='rashelek']Właśnie miałam Ci pisać, że Tyśce chyba chodziło o to, żeby pies nie biegał po sfalcie, ale mi wyleciało z głowy :lol:
Ja już długo nie byłam z Miką na rowerze, bo w takie upały nawet nie ma kiedy iść, żeby było w miare chłodno.
Baster bardzo fajnie wygląda :D

Tak właśnie też później myślałam :) I on nie biegnie asfaltem, tylko poboczem no i właśnie robimy też często przerwy.
No u nas dzisiaj jest tak gorąco, że musowo musieliśmy jechać nad rzekę.
Dzięki :)

[quote name='phase']Na tą "buźkę" to bym poszła wszędzie i wszystko dała, no śliczna, pikna, cudna. http://i44.tinypic.com/28wnti1.jpg :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

A zwłaszcza jak się coś je, to ruda małpa przylezie i wgapia się w Ciebie tymi swoimi maślanymi oczkami i weź tu takiemu nie daj kawałka szynki :diabloti:

Posted

Tu nie chodzi już o to, że gorąco (ciepło wbrew pozorom jest; może tego nie odczuwasz, ale od asfaltu nieźle grzeje nawet kiedy zachodzi słońce: wiem, bo sprawdzałam, chodząc boso przez jakiś czas po asfalcie), ale że niebezpiecznie dla zdrowia Twojego psa. Źle wpływa to na stawy, aż się prosisz o dysplazję. Zresztą samo chodzenie po ulicy jest bolesne dla naszych nóg (serio, jak robię 20km lasem to tego nie czuję, a jak ostatnio szłam 14km ulicą to przy pierwszych 7km myślałam, że nogi mi odpadną... bardzo mnie bolały przez parę dni, a to tylko był marsz, nie bieg! i to w butach! to wyobraź sobie teraz, że pies biega i to boso...), które nota bene mają jeszcze jakąś ochronę, bo są w butach... Psy ich nie mają. Naprawdę to jest szkodliwe dla psich łap i stawów (pomijając, że łatwo o kontuzję typu zdarcie opuszek łap), nawet psy zaprzęgowe jak muszę jechać po twardych, ale naturalnym podłożu (nie ulicy!) na ten czas mają nakładane butki, ale to jest tylko parę metrów tej trasy, a i tak wywołuje to bunt i kontrowersje wśród startujących w tych zawodach. Dlatego może jestem wredna, ale mnie krew zalewa (i zastanawiam się czy ktoś naprawdę tak swojego psa nie lubi) jak widzę, gdy ktoś zmusza swojego psa do biegania po asfalcie, ścieżce rowerowej itp. To nie jest miejsce na wybieganie psa. A tym bardziej latem. Dlatego proszę Cię - mocno się zastanów czy chcesz psa narażać na jakikolwiek ból? Bo naprawdę bieganie po asfalcie nie jest przyjemnością i zawsze kończy się mniejszymi czy większymi bólami, które w dalszej perspektywie mogą przekształcić się w poważne kontuzje. A jeszcze weź pod uwagę to, że Twój pies narażony jest dwukrotnie, bo biega na zwykłej smyczy (a nie na amortyzatorze) i bez butów ochronnych (co zresztą byłoby głupotą w taką pogodę... no ale na pewno mniejszą niż bieganie bez nich po ulicy)? Nie chcę Cię krytykować, ale po prostu nie chcę też, by potem był płacz, że Twojemu psu coś dolega. Ja jestem może i przewrażliwiona na tym punkcie, ale trudno. Nawet jeśli Twój pies zaczepia o pobocze trawiaste to wiesz... tam są często kamyki, rozbite szkło i różne takie cuda, które mogą wbić się w psie łapy.

Posted

Tyśka, ale z tego co teraz napisałaś wynika, że w ogóle chodzenie po asfalcie to zło :P Mika bardzo dużo chodzi po chodniku czy innej utwardzonej nawierzchni, bo musi - nie zamieszkam z nią w lesie, bo sobie opuszki zedrze ;) A że łapki ma krótkie i tak jest przyzwyczajona, to cały czas truchta.
Wiadomo, na rower czy piłkę chodzę z nią do lasu/na pole, bo to jednak bieg i obciąża stawy, ale też nie wpadajmy w paranoję.

Posted

Ale tak zabrzmieć nie miało :P Nie wspominam o chodzeniu jako tako, ale o bieganiu. Bo ze swoim też muszę jakoś przejść do parku czy do lasu, bo latać jeszcze nie umiemy. Chodzenie jest ok, chyba że znowuż planujemy dłuuugi, 20km spacer po asfalcie w letni dzionek, to tu też rodzi się pytanie czy na pewno to jest zdrowe czy wygodne? Jasne, że rozsądek jest najważniejszy ;). Jednak ja unikam biegania po ulicy z psem, dla mnie po prostu zdrowie psa jest ważniejsze i wolę czasem wyjść na przewrażliwioną niż potem mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia.

Posted

[quote name='Ty$ka']Ale tak zabrzmieć nie miało :P Nie wspominam o chodzeniu jako tako, ale o bieganiu. Bo ze swoim też muszę jakoś przejść do parku czy do lasu, bo latać jeszcze nie umiemy. Chodzenie jest ok, chyba że znowuż planujemy dłuuugi, 20km spacer po asfalcie w letni dzionek, to tu też rodzi się pytanie czy na pewno to jest zdrowe czy wygodne? Jasne, że rozsądek jest najważniejszy ;). Jednak ja unikam biegania po ulicy z psem, dla mnie po prostu zdrowie psa jest ważniejsze i wolę czasem wyjść na przewrażliwioną niż potem mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia.[/QUOTE]

No domyślam się właśnie, że nie miało :D Tylko demonizujesz strasznie :lol:
Myśmy wiosną trzaskali i 15km, psy niby większość czasu szły poboczem czy trawnikiem, ale jednak. I jakoś nie widzę, żeby któremuś coś się stało.
Chociaż faktem jest, że w tym roku z uwagi na te właśnie b. długie spacery, bieganie przy rowerze, piłkę i pływanie, psy dostało ArthroFlex, żeby te stawy jednak chronić.

Posted

[quote name='paulaa.']http://i42.tinypic.com/35k917l.jpg
śliczny jest :loveu:

ale ja bym jeszcze docięła tą sierść między palcami :eviltong: chociaż może to w sumie kwestia gustu, ja lubię jak jest mega krótko, że nic nie wystaje ;) ale to kuupa roboty -,-

Dzięki :)
Po kąpieli w rzece ta sierść na łapkach jakoś lepiej się układa, ale faktycznie będę mu musiała ją jeszcze dociąć :)

[quote name='Ty$ka']Tu nie chodzi już o to, że gorąco (ciepło wbrew pozorom jest; może tego nie odczuwasz, ale od asfaltu nieźle grzeje nawet kiedy zachodzi słońce: wiem, bo sprawdzałam, chodząc boso przez jakiś czas po asfalcie), ale że niebezpiecznie dla zdrowia Twojego psa. Źle wpływa to na stawy, aż się prosisz o dysplazję. Zresztą samo chodzenie po ulicy jest bolesne dla naszych nóg (serio, jak robię 20km lasem to tego nie czuję, a jak ostatnio szłam 14km ulicą to przy pierwszych 7km myślałam, że nogi mi odpadną... bardzo mnie bolały przez parę dni, a to tylko był marsz, nie bieg! i to w butach! to wyobraź sobie teraz, że pies biega i to boso...), które nota bene mają jeszcze jakąś ochronę, bo są w butach... Psy ich nie mają. Naprawdę to jest szkodliwe dla psich łap i stawów (pomijając, że łatwo o kontuzję typu zdarcie opuszek łap), nawet psy zaprzęgowe jak muszę jechać po twardych, ale naturalnym podłożu (nie ulicy!) na ten czas mają nakładane butki, ale to jest tylko parę metrów tej trasy, a i tak wywołuje to bunt i kontrowersje wśród startujących w tych zawodach. Dlatego może jestem wredna, ale mnie krew zalewa (i zastanawiam się czy ktoś naprawdę tak swojego psa nie lubi) jak widzę, gdy ktoś zmusza swojego psa do biegania po asfalcie, ścieżce rowerowej itp. To nie jest miejsce na wybieganie psa. A tym bardziej latem. Dlatego proszę Cię - mocno się zastanów czy chcesz psa narażać na jakikolwiek ból? Bo naprawdę bieganie po asfalcie nie jest przyjemnością i zawsze kończy się mniejszymi czy większymi bólami, które w dalszej perspektywie mogą przekształcić się w poważne kontuzje. A jeszcze weź pod uwagę to, że Twój pies narażony jest dwukrotnie, bo biega na zwykłej smyczy (a nie na amortyzatorze) i bez butów ochronnych (co zresztą byłoby głupotą w taką pogodę... no ale na pewno mniejszą niż bieganie bez nich po ulicy)? Nie chcę Cię krytykować, ale po prostu nie chcę też, by potem był płacz, że Twojemu psu coś dolega. Ja jestem może i przewrażliwiona na tym punkcie, ale trudno. Nawet jeśli Twój pies zaczepia o pobocze trawiaste to wiesz... tam są często kamyki, rozbite szkło i różne takie cuda, które mogą wbić się w psie łapy.

Okej, spoko, nie bd już z nim jeździć, bo i tak mam teraz rower popsuty ;) Ale za godzinkę wyruszam z nim pieszo, po kuzynkę, zrobimy jakieś 14km pieszo i też asfaltem. A tak właściwie to niezupełnie, bo będziemy raczej szli poboczem. Zawsze to lepsze niż rowerem... :eviltong:

[quote name='rashelek']Tyśka, ale z tego co teraz napisałaś wynika, że w ogóle chodzenie po asfalcie to zło :P Mika bardzo dużo chodzi po chodniku czy innej utwardzonej nawierzchni, bo musi - nie zamieszkam z nią w lesie, bo sobie opuszki zedrze ;) A że łapki ma krótkie i tak jest przyzwyczajona, to cały czas truchta.
Wiadomo, na rower czy piłkę chodzę z nią do lasu/na pole, bo to jednak bieg i obciąża stawy, ale też nie wpadajmy w paranoję.

Nie no, może rzeczywiście trochę przesadziłam z tą ilością km, którą Baster musiał zrobić przy rowerze.

Posted

[quote name='rashelek']No domyślam się właśnie, że nie miało :D Tylko demonizujesz strasznie :lol:
Myśmy wiosną trzaskali i 15km, psy niby większość czasu szły poboczem czy trawnikiem, ale jednak. I jakoś nie widzę, żeby któremuś coś się stało.
Chociaż faktem jest, że w tym roku z uwagi na te właśnie b. długie spacery, bieganie przy rowerze, piłkę i pływanie, psy dostało ArthroFlex, żeby te stawy jednak chronić.
To podemonizuję jeszcze troszkę :evil_lol:
To pogrubione... ;) Oto mi się rozchodzi. Sama przyznałaś, że szły poboczem lub trawnikiem, nie asfaltem. A mi się wszystko rozbija o ten asfalt. Chodzenie jest generalnie ok, ale ja np. nie lubię chodzić i potem moje nieprzyzwyczajone nogi do asfaltu bardzo mnie bolą. Z kolei mój kundel na asfalcie po wyprawie 15km miałby zdarte opuszki, bo to jego częsta przypadłość.

I na koniec.
Nie, wcale asfalt to nie jest złooo. Chodzenie tak, ale nie w upale. Tak nawet na logikę ;). Spróbuj się sama przejść boso w taką pogodę...
Bieganie, jak już trzeba to poboczem (na myśli mam trawę), ew. na bardzo krótkich dystansach asfaltem. Plus to, co wspomniałaś, czyli ochrona stawów lekami. Ja bym dodała jeszcze psie buciki, bo łatwo o zdarcie opuszek. Choć tak naprawdę lepiej takiego biegania unikać.
Umiar wskazany.
Jednak to MOJE zdanie (choć weci jak o to zapytasz też wątpię, by odpowiedzieli inaczej niż ja ;], osoby związanie z zaprzęgami zgodzą się ze mną, bo to oni wyjaśniali mi w czym rzecz i dlaczego to bieganie po asfalcie jest takie złe ;) ), a ja jestem słynna z tego, że o zdrowie psa to wręcz histeryzuję.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...