evapap Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 (edited) Pierwszy raz zobaczyłam psiaka wiosną 2012 r. Spacerował sobie w pobliżu lasku, patrzył na nadjeżdżające samochody. Powiedziałam do męża, że pewnie gdzieś blisko mieszka. Widywaliśmy go w tym samym miejscu kilka razy. Pewnego dnia wracając z zakupów zauważyliśmy tego pieska w innym miejscu przy trasie, bardzo niebezpiecznej drodze, siedział na poboczu. Zadzwoniłam do schroniska, usłyszałam, że był przywieziony na teren schroniska i uciekł. Zapewniono mnie, że zrobią wszystko, żeby go złapać. Tak mijały kolejne miesiące i zapewnienia, wiele osób zatrzymywało się i dokarmiało bidulę. No i ...podobno 10 stycznia 2013 r. zabił go samochód. Tak strasznie mi przykro bo miałam nadzieję, że ktoś go uratuje. Mam też pretensje do siebie...mogłam spróbować ale wiadomo, że ciągły pośpiech i mój zwierzyniec, który na mnie czeka w domu, to usprawiedliwienie, mizerne ale jakieś. Gdy go widywałam na poboczu to wierzyłam, że jest na tyle mądry, że nic mu się nie stanie, dziękowałam Bogu za ten widok. Podejrzewam, że odszedł w cierpieniu, powinno być wszystkim długo i strasznie przykro. MNIE JEST. To był średniej wielkości piesek, biało- rudy, długowłosy, nazywano go:Bagienek:-( Edited January 29, 2013 by evapap Quote
martasekret Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 wracał, bo pewnie został tam porzucony....bardzo przykre, że odszedł taki niczyj, zapomniany...może to był wspaniały pies? wierny, grzeczny, bystry? może, gdyby ktoś zechciał wyciągnąć do niego pomocną dłoń, zyskałby najwspanialszego przyjaciela na świecie? bagienku, śpij spokojnie. Quote
malagos Posted February 2, 2013 Posted February 2, 2013 Chociaż to wspomnienie serdeczne ma ten psiaczek....... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.