Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kasiu, dziękuję - przekażę dalej:)
Z tego co wiem, suni zostawiano różne gadżety do zajęcia, różne pudła, itp. ale czy to były jej zabawki - pewnie też - ale nie jestem pewna. Jeśli zajęła się demolowaniem akurat "zabawki" - to raczej był przypadek. A jeśli chodzi o zostawienie w oddzielnym pomieszczeniu, cóż - nie wiem jak wyglądają ich możliwości lokalowe. Dlatego też pomyślałam o klatce, choć obawiam się że w przypadku tak dorosłego psa ze świadomością własnego terytorium w postaci całego mieszkania, ograniczenie do klatki może być trudne.
Tak czy owak przekażę radę, tak samo o spacerach. Wiem że psisko strasznie ciągnie na smyczy (Panią, bo Pana się słucha, mimo że to Pani wychodzi z nią częściej), cóż...

  • Replies 108
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

agap napisał(a):
Moi znajomi mają 8-letnią bokserkę, która chyba nie wyrosła z dziecięcego wieku i demoluje im ciągle mieszkanie - zniszczone ubrania, buty, książki, oderwane listwy, poogryzane ściany - wszystko. Rzadko zdarza się, że nic nie jest zniszczone.


To nie jest tak, że nie wyrosła z wieku dziecięcego. Pies nie demoluje bez powodu. Zwykle powodem jest ogólnie pojęty stres, zresztą ciągnięcie na smyczy też tu pasuje. 9 godzin to długo, niektóre psy znoszą to bez problemu, inne nie. Żeby stwierdzić co można zrobić, trzeba przeanalizować dokładnie życie, dietę psa itp. - może behawiorysta by coś pomógł?

Posted

Jeśli chodzi o klatkę, to u nas maluch zostaje sam na razie tylko w klatce. Wiem, że to dla niego stres, gdy oboje wychodzimy, ale nie ma opcji. Co by nie tłumaczyć rasą, to jednak pies przyzwyczajony, że cały czas ktoś z nim jest, to pies problemowy. Dlatego Baaj został już sam kilka razy. A to na godzinę, a to na dwie, a to na sześć. Wyje: średnio 30-40 minut potem idzie spać. Nie jest prosto. Zdarzyło mu się zwymiotować z nerwów na zewnątrz klatki, ale wiemy, że to sposób na psa normalnego w przyszłości.

Posted

Sposób na normalnego psa to powolne uczenie zostawania samemu a nie zapakowanie psa który w klatce nie czuje się bezpieczny i zrelaksowany i zostawienie na kilka godzin. Jak dla mnie to inwestowanie w lęki przed klatką i nijak nie kojaży się psu ze spokojem. A wyjście właściciela to dramat.

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Sposób na normalnego psa to powolne uczenie zostawania samemu a nie zapakowanie psa który w klatce nie czuje się bezpieczny i zrelaksowany i zostawienie na kilka godzin. Jak dla mnie to inwestowanie w lęki przed klatką i nijak nie kojaży się psu ze spokojem. A wyjście właściciela to dramat.


Nie zaczeliśmy nagle. A 6 godzin to nie był nasz kaprys czy plan - tak wyszło. Mały w klatce je, śpi, idzie tam, gdy musi sobie od nas odetchnąć. to jego miejsce. Nie uważam, żebyśmy źle z nim postępowali. Powolne to znaczy 5 minut, 15, 30? Tak też zrobiliśmy od 2 dnia.

Posted

Czemu ten sam pies wyje, jak rozmawiam przez telefon albo jestem w WC? Bo zwraca na siebie uwagę. Wg mnie akceptowanie nory to jedno, a akceptowanie nieobecności drugie. Oczywiście mogę się mylić, ale takie jest moje zdanie.

Posted

[quote name='AngelsDream']Co by nie tłumaczyć rasą, to jednak pies przyzwyczajony, że cały czas ktoś z nim jest, to pies problemowy.

Witam wszystkich serdecznie.
Na początku chciałam zaznaczyć, że nie zgadzam się z powyższą wypowiedzią. Nie mam zamiaru nikogo osądzać, a już na pewno nie krytykować. To czy pies jest problemowy zależy w 99% od właściciela, tz. od tego, jak pies jest przez niego traktowany. To nie wynika ze złej woli opiekuna, a raczej z jego niewiedzy o sposobie pojmowania świata przez psa.
Psy są zwierzętami stadnymi i w takowym czują się najlepiej. Tak jak w każdej rodzinie, tak i w stadzie (stajemy się nim w momencie, kiedy w naszym domu zamieszkuje pise) są osobniki ważne i te ważniejsze. Rzecz jasna, osobnikiem ważniejszym - ALFA - powinnibyśmy być my, opiekunowie.
Jeżeli nasz pupil sprawia nam kłopoty gdy zostaje sam w domu, to nie robi tego ze złej woli, lecz w ten sposób radzi sobie:
1. ze samotnością
2. ze stresem, który mu towarzyszy podczas naszej nieobecności.
Ten drugi punkt wynika z tego, że w naszym stadzie zachodzą przeciwne proporcje, tz. pies jest przewodnikiem stada, a my jesteśmy jego podopiecznymi. On się po prostu o nas martwi. Uważa, że on sam najlepiej wie, co jest dla nas dobre, a co nie.
W takiej sytuacji powinni opiekunowie wypróbować metodę, którą sama stosuję z moim Totkiem. W pierwsze dni, gdy tylko znikałam za drzwiami (jeżeli mi się to w końcu udało), to on w tej samej chwili zaczynał piszczeć. Po minucie przeradzało się to w przeraźliwe wycie. W pierwszy dzień wył tak ok. 4 godz. non stop (relacja sąsiadów). Po 2 dniach ograniczył się do 15 minut (dopiero po jakimś czasie), dzisiaj, po 3 tygodniach nie wyje w ogóle, mało tego nawet nie piszczy.
Metoda jest bardzo prosta, lecz wymaga od opiekuna dużo stanowczości i konsekwencji. Jeżeli uważacie, że to co napisze jest drastyczne lub okrutne, pozbawione miłości do psa, to nie namawiam, nie stosujcie.

Przed wyjściem z domu ważne jest, aby nie robić zamieszania. Pies musi zrozumieć (nie pod przymusem, tylko sam), że to, że wychodzimy jest naturalne, i że nic nam nie grozi - więc zachowujmy się zupełnie normalnie. Ważne jest, aby nie nawiązywać z pieskiem kontaktu: wzrokowego, mówić do niego, czy go głasakać. Zachowując się w ten sposób dajemy mu do zrozumienia, że nic się nie dzieje. Tak samo należy postąpić po powrocie do domu. Na początku myślałam, że pęknie mi serce, gdy mój Toto (3 miesiące) skakał na mnie, zaczepiał łapką a ja nic. Niestety trzeba poczekać, aż piesek się uspokoi, położy się u siebie i przemyśli sobie to, co właśnie stało się przed chwilą. Takie nasze zachowanie ma na celu uświadomienie mu, że to nie on ma dbać o nas, a przeciwnie, my o niego. On ma być wyluzowany i gdy jest sam ma się byczyć, aby mieć siły na zabawy. Po 5 minutach, które pies powinien spędzić na swoim posłaniu, należy przygotować jego ulubiony smakołyk, coś, co dostaje tylko na specjalne okazje. Wołamy go do siebie, przytulamy, miziamy, całujemy i robimy wszytko, na co mamy tylko ochotę i oczywiście tak długo, jak tylko chcemy.

Gdy pies nie widzi nas przez 5 minut lub przez 5 godz, to i tak będzie się tak samo cieszył. Dlatego na początek zalecam przećwiczenie (w miarę możliwości) wychodzenie z domu. Ćwiczenie jest bardzo proste: Należy przygotować się do wyjścia z domu jak zawsze, wyjść, zejść np. przed klatkę i wrócić do domu. Zaręczam, że piesek będzie się tak samo cieszył, jak gdyby był sam przez 8 godz. I nie zamykajcie go początkowo w klatce. Dajcie mu szanse. Was nie będzie ok. 1 minuty. W tym czasie nie powinien wyrządzić sporo szkód, będzie zajęty płakaniem. Ćwiczcie tak z nim np. w sobotę, czy w niedzielę, kiedy jesteście oboje w domu. Jedno może zostać pięto niżej lub wyżej i nasłuchiwać zachowania pieska, a drugie nich idzie na dół. Wraz z upływem czasu wydłużajcie czas w samotności i powtarzajcie to ćwiczenie np co godz. W końcu zrozumie i przestanie się denerwować. Zasada jest tylko jedna: żADNEGO KONTATKU PRZED WYJŚCIEM! PO PRZYJŚCIU PIESEK MUSI SIĘ USPOKOIĆ I POŁOŻYĆ SIĘ NA SWOJE LEGOWISKO I POLEŻEĆ 5 MINUT. W TYM CZASIE NIE GŁASKAJCIE GO, NIE MÓWCIE DO NIEGO I NIE PATRZCIE NA NIEGO. ZAJMIJCIE SIĘ SWOIMI SPRAWAMI!!
I jeszcze jedno: Nie od razu Kraków zbudowano. Potrzebna jest cierpliwość, wytrwałość, konsekwencja i ćwiczenia. Za każdym razem trzeba będzie tak postępować.
Powodzenia i napiszcie, co z tą waszą pociechą

Posted

Pełna akceptacja nory to umiejętność zrelaksowania się tam nawet jeśli nie ma właściciela w pobliżu, jeśli jest w obcym miejscu itd
Jak dla mnie wycie jest objawem stresu, bardziej niż zwróceniem uwagi bo nie ma nikogo kogo uwagę pies chciałby wymusić.
Moja suka w pełni akceptowała klatkę, nie wyła w niej tylko spała.



Rzecz jasna, osobnikiem ważniejszym - ALFA - powinnibyśmy być my, opiekunowie.

tak, znaczyć po psie i kryć wszystkie suki w okolicy, po za tym warczeć i okazywać swoją alfowatość. Przypominm że hierarchia idzie z dołu i to pies musi chcieć nas uznać za przewodnika/opiekuna/zastępczą matkę a nie my mamy psu narzucić przewodnictwo.

Nie wiem czemu negujesz klatkę, dla mnie zupelnie bez sensu. Klatka nie tylko pozwala uchronić nasze mieszkanie ale też jest komfortowa dla psa i bezpieczna.
Żegnm się z psem jak chcę, witam się z psem jak chcę i nigdy mój pies nie wył. Nie stosuję również TD i sobie radzę. Jakiś wyjątkowy pies widać. Jak dla mnie to co opisałaś to uczenie psa że kontakt z wlaściciele nie jest super i nie warto się interesować. W dodatku jest to super frustrujące dla szczeniaka. Jak dla mnie bez sens bo ani to fajne dla psa ani dla mnie.

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):


Przypominm że hierarchia idzie z dołu i to pies musi chcieć nas uznać za przewodnika/opiekuna/zastępczą matkę a nie my mamy psu narzucić przewodnictwo.


Zgadzam się w zupełności. Wychowanie, które opisałam polega na tym, że nie zmuszamy psa do niczego. Wskazujmy mu drogę, którą powinien dążyć. "Wygra" najsilniejszy, a reszta podporządkuje się. Takie są relacje w stadzie wilków, z którego nasi przyjaciele wywodzą się. Nasz pies powinien zaakceptować nas jako ALFA, a my mu powinniśmy w tym pomóc. Niewłaściwa hierarchia prowadzi do wielu nieprawidłowości, począwszy od bezsensownego szczekania, wycia, ciągnienie za smycz, uciekanie i nieposłuszeństwo na spacerach, niszczenie w domu, skakanie na "przywitanie" itp. Pies powinien mieć swobodę działania, i to musimy mu zapewnić, ale cały proces powinien być nadzorowany przez nas. Aby to osiągnąć potrzebna jest odpowiednia hierarchia w stadzie, a pies powinin był umieć wybrać wśród tych wszystkich zachowań te, które przynoszą mu korzyści (nagrody). Poza tym, jak już wcześniej wspomniałam, nikogo nie namawiam. Informuje jedynie, że istnieje taka możliwość. Z resztą polecam książkę JAN FENNELL "ZAPOMNIANY JĘZYK PSÓW - JAK ZROZUMIEĆ NAJLEPSZEGO PRZYJACIELA CZŁOWIEKA". Jak będziesz miała czas, to przeczytaj. Autorka na pewno ową metodę przedstawiła lepiej, niż ja.

Klatki nie neguje. Jeżeli pies jest do niej przyzwyczajony, to ok. Trzeba jednak pamiętać, że należy w odpowiedni sposób przyzwyczajać do niej psa, żeby nie myślał o niej jak o karze.
No i nie rozumiem, dlaczego metoda ta ma być frustrująca? Na początku może być trudno i ciężko, ale z reguły psy szybko pojmują o co w tym wszystkim chodzi. Dobre zachowanie jest zawsze nagradzane, a za to złe nie są bite, poniżane, gdzieś zamykane etc. Milczenie jest złotem. Tak jak z dziećmi. Brak zainteresowania prowadzi do tego, że rezygnują ze złych zachowań, pod warunkiem, że to my jesteśmy ALFA w naszym stadzie.

Dobrze jest znać zdanie innych, ale nie koniecznie trzeba się z nim zgadać.

Posted

Po pierwsze - znam kilka przykładów psów, które od szczenięctwa były ciągle z ludźmi. Skończył się urlop zaczęła się tragedia psio - ludzka. Stąd między innymi ten temat na forum, prawda? To po raz. Dlatego Baaj od początku jest przyzwyczajony do samotności. Nie zamykam go w klatce dlatego, że coś zniszczy. Zamykamy dlatego, że boimy się, że zrobi sobie krzywdę. I to bynajmniej nie jest strach bezpodstawny: są wilczaki, które same odkręcały kurki kuchenki gazowej, otwierały okna itd. Fakt przez minutę nic nie zrobi i na minuty nie zamykamy go.

Tak wycie oznacza stres. Wiem o tym i bynajmniej nie cieszy mnie to, ale czasami człowiek musi wyjść nagle, nie może wziąć psa. I co? Dla psa mogę wiele zmienić i poświęcić, ale nie postawię świata na głowie. Nawet nie dlatego, że nie chcę, ale są rzeczy niewykonalne. WŁADCZYNI znam twoje podejście do psów, bo dość reguralnie podczytuje temat o chamstwie psiarzy: są momenty, kiedy trudno byłoby się z tobą nie zgodzić, ale...

Teoria dominacji do mnie nie przemawia. A na książki pani Fennel szkoda mi czasu: wolę inne. Choćby: "Pies, który kochał zbyt mocno".

Posted

Czekałam czy napiszesz o Fennell czy o Fisherze. Jak dla mnie to książki koszmarki. Przeczytajj "Tajemnice psiego umysłu" Corena, on sporo pisał o tym co udomowienie zmieniło w wilkach.
Spójrz na to tak - człowiek to daleki krewny małpy, czy to oznacza że powinniśmy skakać po drzewach, całymi rodzinami?:evil_lol:

Jeśli chodzi o frustrację - przychodzi do Ciebie malutkie dziecko i chce się poprzytulać/pieszczochać rozumiem że też olejesz?
Taki szczeniak potrzebuje kontaktu z właścicielem, cieszy się i chce być przy nas blisko. Nie lepiej to wykorzystać do budowania silnej więzi z psem?

nie biję, nie poniżam, nie dominuje, mój pies śpi w łóżku, wita się i żegna, lubi drzeć paszczę zwłaszcza jak się bawimy,wskakuje na ręce, bierze jedzenie z moich ust, jak była mniejsza to na mnie spała rozumiem że to ona mi przewodzi? Ale dopóki się dogadujemy to nie chcę tego zmieniać. Wolę mieć z psem kontakt na lini bardziej przyjacielskiej z szacunkiem z obydwu stron, niż ja alfa, ty nie, ty marny robak.

Pies sam nie nauczy się wracać na komende, słuchać itd pozycja alfa psa nie nauczy np. podawania łapy.


edit
doskonale rozumiem że są sytuacje w których człowiek musi wyjść, jednak dla mnie prawidłowo do klatki przyzwyczajony pies nawet jak nie będzie spał to sobie pomemła zabawkę/gryzaka i tyle. Bez wycia.
Klatka procentuje też później - jak zaczniemy zostawiać psa w otwartej. U mnie nie było demolki w żadnym momencie.

Posted

Na razie jest coraz lepiej - mały śpi w klatce w nocy, specjalnie w otwartej. Czasami w ciągu dnia zamykamy go na chwilkę i zanim skończy się bawić sznurkiem lub skonczy jeść otwieramy.

Osobiście zauważam, że pies niszczy z 2 powodów:
-nudów
-stresu/nerwów

Nudę można wyeleminować dostatecznie dużą ilością zajęć, a nad stresem związanym z samotnością dzielnie pracujemy w trójkę. :) To w końcu tylko psie dziecko - nie oczekuję od niego cudów. A jeszcze co do tego, co pisałam o tłumaczeniu się rasą psa. Tak jak niektórzy tłumaczą, że husky są niewyuczalne - tak zdarza się, że mówi się o niektórych rasach, że nie mogą zostawać same. Ja jestem zdania, że z każdym psem można wypracować sprawnie funkcjonujący układ - nieważna rasa, ważne chęci.

Posted

1. Jeżeli chodzi o ludzi i o małpy, to tak jak napisałaś, nie oznacza to, że mamy skakać po drzewach. Zdolność tę zatraciliśmy dawno temu.
2. Nie odmawiam swojemu psu pieszczot. Tak jat twój piesek, tak i mój, śpi ze mną w łóżku, ładuje mi się na kolana i nie sądzę aby brakowało mu czego kolwiek z mojej strony.
3. Jeżeli dziecko chce się przytulać, to je przytulam i poświęcam mu tyle czasu, ile potrzebuje a nawet więcej.
To, że podzielam zdanie Fennell, nie dyskryminuje mnie jako człowieka i nie znaczy również, że mam serce z kamienia, nic mnie nie obchodzi i jestem urodzonym DOMINATOREM. Metodę używam i pomimo, że masz odmienne zdanie, szanuje to. Mój pies wygląda na zadowolonego, na spacerach mam nad nim pełną kontrolę (chodzi bez smyczy, jak zawołam go to przychodzi merdając radośnie ogonkiem-ma 4 miesiące)


4. Nigdy nie traktowałam Totka jak robaka i nie mam takiego zamiaru
5. Traktuje go jak przyjaciela a nie jak podwładnego. Jego samokontrola na spacerze jest imponująca a to jest potrzebne.
6. Jak na razie Toto niczego nie zniszczył w domu podczas naszej nieobecności. I jest naprawdę kochany-zresztą adoptowaliśmy go z dogomani
7. Z proponowaną przez Ciebie książką nie omieszkam się zapoznać
8. Nie chciałabym, aby ta dyskusja przerodziła się w spór. Chodzi nam o to samo, myślimy jednak inaczej. Przemawiają przez nas po prostu ludzkie cechy.

Posted

Rany, czytam i oczom nie wierze.
Angel pies akceptuje klatke i wymiotuje ze stresu? Moze za szybko chcecie go wprowadzic w rytm zostawania samemu w klatce, cos jest nie tak, skoro pies drze sie jak tylko sie nim nie zajmujesz, korzystasz z lazienki, rozmawiasz przez telefon?
uttumatumakin, nastaw sie na pewne zniszczenia, to psi podrostek i z efektami rozrabiania trzeba sie liczyc, niestety. Znjadz sposob na wymeczenie psychiczne i fizczne sunki, bedzie mniej ja roznosilo po domu.
Agap, moze zaproponuj ludziom od boksi intensywniejsze i dluzsze spacery rano. Pies rano wyspany, na chwile na siusiu i dreptanie przy nodze, a potem po prostu sie nudzi i energia ja w domu roznosi. No i przydaloby sie popracowanie z psem, pouczenie jej, zabawa z wlascicielami.

Posted

Rany, czytam i oczom nie wierze.
Angel pies akceptuje klatke i wymiotuje ze stresu? Moze za szybko chcecie go wprowadzic w rytm zostawania samemu w klatce, cos jest nie tak, skoro pies drze sie jak tylko sie nim nie zajmujesz, korzystasz z lazienki, rozmawiasz przez telefon?

Zwymiotował wtedy, gdy został sam na 6 godzin. Pewnie, że to było dużo, ale to nie była ani balanga, ani kaprys mój. Przez telefon mogę już rozmawiać - znalazłam dobry sposób :D Z łazienką też już lepiej. To tylko kwestia mojego samozaparcia i znalezienia sposobu na psiaka.

Posted

Pytanie ile pies zatracił z wilka w procesie udomowienia?
Alfa nie jest kumplem, alfa broni i chroni i karmi. Dla mnie liczy się więź, a olewanie psa raczej nie sprzyja budowaniu więzi.
Jakiś czas temu rozmawiałam z właścicielem wilczaka, powiedział że używa td i uznaje ją, bo ten pies jest bardziej wilczy. Nie wiem na ile to prawda, ale w takim wypadku łatwiej mi to zrozumieć, tak samo jak u ludzi z psami po przejściach, którzy muszą zdobyć nad psem kontrolę. Nie widzę sensu w 'dominowaniu' szczeniaków.
Z Su mamy i miałyśmy rytuały witania i żegnania, jednak nigdy nie było olewania i mi to odpowiada. Z dużym psem jeśli takiego będę miała będzie tak samo, najwyżej nie wezmę go na ręcę...bo nie dam rady;)

To tylko kwestia mojego samozaparcia

AngelsDream wstrzymywanie się od kożystania z toalety jest niezdrowe;)

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Alfa nie jest kumplem, alfa broni i chroni i karmi.

Zgadza się. Tylko gdzie jest napisane, że zabrania się miłości, czułości i wszelakich zabaw? Jeszcze nie napotkałam takiej opini. Jesteś pierwszą osobą, która - chyba - tak uważa. Tak wnioskuje z Twojej wypowiedzi

WŁADCZYNI napisał(a):
... olewanie ...

Niepożądane zachowania należy jakoś sygnalizować i dawać psu do zrozumienia, że robi źle. Tłumaczysz, a on dalej nic. W takim przypadku nie "olewam" - jest to okropne określenie - tylko nie zwracam uwagi gdy mnie zaczepia i za wszelką cene chce, abym wykonywała jego prośby.
Tak to już jest na tym świecie, że to nam, gatunkowi ludzkiemu, przypadło w "zaszczycie" logiczne myślenie. Dlatego też w wielu przypadkach, to my mamy rację. Jednak nie zapominam o tym, że pies ma swoje potrzeby i w jakiś sposób musi je sygnalizować. Potrafię rozróżnić potrzebę od kaprysu.

WŁADCZYNI napisał(a):
Jakiś czas temu rozmawiałam z właścicielem wilczaka, powiedział że używa td i uznaje ją, bo ten pies jest bardziej wilczy.

Jak już wcześniej wspomniałam, nie neguje klatki. Ja jej nie używam, bo nie mam takiej potrzeby. Jeżeli ktoś używa, to niech używa. Ważne jest to, że nasze psy są szczęśliwe, a nie to, kto ma racje. Klatka tak :agrue: klatka nie. Klatka tak :agrue: klatka nie. Klatka tak :agrue: klatka nie. ...

Co do kontroli i dominacji, to ja widzę to w różny sposób i nie stawiam między tymi pojęciami znaku równości.
Kontrola, czyli wiem, że np w chwili zagrożenia powiem "do mnie", to mój psiak przyjdzie, a nie będę musiała za nim gonić. Tak jak u dzieci. Siedzisz z dzieckiem w pokoju, ono się bawi ale kontrolujesz to, co robi. Czy nie bierze np. czegoś małego do buzi. W ten sposób unikasz jedynie niebezpieczeństwa. Kochasz, więc czuwasz nad zdrowiem
Dominacja to, jak dla mnie, terroryzm. Strach się bać, co za chwilę będzie:mad: (tak wg mnie najkrócej można scharakteryzować dominatora :stormy-sad:).

WŁADCZYNI napisał(a):
Z Su mamy i miałyśmy rytuały witania i żegnania, jednak nigdy nie było olewania i mi to odpowiada.

Nie chodzi o zaprzestanie witania i żegnania. Chodzi jedynie o to, aby odwlec to w czasie. Np. wchodzi się do domu i w tej samej chwili albo jeszcze szybciej trzeba iść do wc. Na drodze stoi pies, który przeokropnie :loveu: się cieszy. Przez nieuwagę można go nadepnąć, bądź przy złym dniu okrzyczeć. A tak, piesek siedzi merdając swoim ślicznym ogonkiem i czeka aż się człowiek rozbierze, wysika etc.

Nie chcę Cię przekonywać do słuszności czy niesłuszności tej czy innej metody. Znalazłam post, w którym ktoś opisał swój problem i postanowiłam, że napisze o swoich doświadczeniach - może pomogą. Nie wiedziałam, że spotkam się tu z taką dezaprobatą :-( Próbujesz ubrać moje słowa i rady w szaty, których nie widziałam nigdy na oczy. Tak jak jest wiele ludzi, tak tyle będzie opini i bardzo dobrze. Tylko czy za wszelką cenę należy udowadniać wszystkim, że to ja jestem ten naj...?
Szanuję Twoje zdanie ale jednocześnie muszę się bronić, bo interpretujesz moje słowa całkiem odwrotnie.
Mam nadzieję, że nie pobijemy się tu za chwilę. Zapewne nie ładnie wyglądałybyśmy z podbitymi oczyma :eviltong: A tak poza tym, to rady radami, a my i tak sami wiemy najlepiej, co robić z naszymi psiakami. W końcu, to my kochamy ich najbardziej na świecie a nie inni :loveu:

Posted

Okularników się nie bije, ani dzieci /mam wrażenie że jesteś ode mnie starsza/ więc ja czuje się bezpieczna:diabloti:

Alfa nie jest czuły, wogóle wilk i czułość razem jakoś mi nie leży. I dla mnie zwilczanie relacji pies-człowiek jest bez sensu.

Uwaga o wilczakach była kompletnie od czapy, po prostu jako informacja że może i z takim psem tak, ale pozostałe mimo wszystko są mniej wilcze.

Tak to już jest na tym świecie, że to nam, gatunkowi ludzkiemu, przypadło w "zaszczycie" logiczne myślenie.

Więc mój pies jest człowiekiem:evil_lol: Bez problemu łapie różne rzeczy, rozpracowuje zabawki, zachowania.

Dla mnie kazdy pies powinien umieć zostać w klatce - w razie nagłej potrzeby nie będzie to dla niego stresem.

Dominacja to nie musi być siła, ani tłuczenie - dominacja to bycie alfą właśnie. Odmówienie sobie i psu prawa do błędu.

Ja wielbie przywitania i nawet jak bardzo muszę iść do łazienki to najwyżej Su idzie ze mną jesli chce.

Zastanawia mnie tylko czemu zaczełaś od takich dosyć inwazyjnych metod. Jeszczę mogę polecić 'Najpierw wytresuj kurczaka' - bardzo jasno jest opisany proces uczenia i zdobywania wiedzy. Moim zdaniem lektura obowiązkowa dla każdego rodzica,wychowawcy,przewodnika zwierzaka;)

Posted

Mały sam idzie do klatki, kiedy chce odpocząć :) Sam śpi w niej w nocy - rano zapraszamy go zawsze do nas na mizianki i dosypianie ^^ Jest coraz lepiej, jeśli chodzi o zostawanie w pokoju, gdy ja z niego wychodzę. Jesteśmy dobrej myśli.

  • 3 weeks later...
Posted

prośba o radę - mamy pieska, dość duży, nie można go samego zostawić, raz zostawiliśmy, zjadł prawie drzwi wyjściowe. Całkowita i kompletna demolka. Pomyśleliśmy, że moglibyśmy przyjąć (ze schronu, tak jak Buddę) drugiego pieska, który by się opiekował naszą maszyną zniszczenia.

Czy to jest dobry pomysł, czy nowy pies nie przejmie zwyczajów naszego?

Tu linki do wątku naszego Buddy.

http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=104371&highlight=brutek

Posted

Czy to jest dobry pomysł, czy nowy pies nie przejmie zwyczajów naszego?


Moim zdaniem najpierw lepiej wychować jednego psa, a potem brać drugiego. Ale niech wypowie się ktoś bardziej doświadczony.

Posted

Pomocy, pomocy i jeszcze raz pomocy.
Mój piesek Szatan ma około 12 m-cy (niestety nie wiem ile dokładnie, bo znalazłam go na klatce schodowej 2 m-ce temu, a wiek określił weterynarz). Przeciętnie przebywa w domu sam około 9 godzin od pn - pt, w weekendy góra do 2-3 godzin w ciągu dnia. Nie jest on naszym pierwszym psiakiem, mamy jeszcze Dżekiego (mieszaniec ma 15 lat) ale z nim nie miałam takiego problemu więc nie wiem co mamy robić.
Problem mamy ogromny gdyż Szatan:diabloti: (jest mieszańcem, bardzo bojącym - na widok kapcia sika pod siebie) uwielbia dewastować wszystko co jest po za jego zasięgiem tzn. nie rusza niczego co leży na ziemi. Zazwyczaj interesują go rzeczy które znajdują się przynajmniej 0,5 metra nad ziemią (nie wliczając szafki gdzie stoi śmietnik i szafki na buty), np.


  • ściąga rzeczy z regału no i zazwyczaj je zjada chyba że mają jakieś zaostrzone końce to wtedy nie,

  • dobiera się do kuwety z wiadomych powodów

  • kradnie z blatu w kuchni i tu niespodzianka nie rusza jedzenia, powodzeniem cieszą się sztućce i drewniane łopatki (przestałam je chwilowo kupować),

  • uwielbia "czytać" dogłębnie gazety i inne papierowe dokumenty,

  • dobiera się do szafki z butami (zjadł już 2 pary kapci, pantofle Pana i moje nowiusieńkie skórzane półbuty) o dziwo na starych adidasach tylko śpi :-o,

  • dzisiejszy wyczyn :crazyeye: ściągnoł z antresoli (znajduje się gdzieś na wysokości 1,5 metra) poduszki i niestety jedna nie przetrwała.

O dziwo piesek nie "jada" oczywiście swoich zabawek, no chyba, że jesteśmy w domu to wtedy jak najbardziej tak.


Ale oprócz tego typu dewastatorskich nawyków mój Szatanek nagminnie załatwia się w domu (na szczęście tylko siusiu). Ale robi to zawsze w przedpokoju na PCV albo (i to zdecydowanie woli) na wykładzinie w pokoju. I tak:


  • sika rano jak tylko otworzymy oczy, wstaje mój mąż (on rano chodzi z psami na spacer) mija 3-5 minut a Szatan radośnie robi to na wykładzinę,

  • jak wracam do domu to już jest nasikane gdzieś na podłodze no i zdarza mu sie popuścić na narożnik,

  • nie ma mowy o skarceniu psa nawet podnosząc głos za demolkę (podsikuje się)

  • niestety nie potrafi równierz poinformować mnie, że chce na dwór więc wieczorem muszę uważać i max 21 ide na dwór.

Psy rano są około 30 minut na spacerze czasem dłużej, po pracy (wracam o 17) też około 0,5 godziny, wieczorem godzine lub więcej a to dlatego, że wychodzi też "koleżanka" Szatana i ma z kim się wybiegać.


Proszę o pomoc i wskazówki, bo już nie wiemy co mamy robić.

Posted

nie ma mowy o skarceniu psa nawet podnosząc głos za demolkę (podsikuje się)

po fakcie to siebie można skarcić, pies nie będzie wiedział za co.

Buty intensywnie pachną człowiekiem który je nosi. Skórę dodatkowo fajnie się żuje co uspokaja.

Może pies rano nie wytrzymuje i trzeba z nim wychodzić wcześniej?
Do tego wieczorkiem można później, nawet na samo siku, żeby miał krótszą przerwę jak zacznie wytrzymywać to wydłużycie przerwę.

Znaczenie rogu - może zaczął dorastać i znaczy teren, zwłaszcza że jest drugi pies?

9 godzin to sporo, psa warto zostawić wybieganego, zmęczonego, z czymś do jedzenia i gryzienia co go zajmie i pozwoli się odprężyć. Może kość do ogryzania, może kong, może jakaś prasowana duża kość?

Dwie godziny spacerów to jest bardzo mało, zwłaszcza dla młodego psiaka. Ruch, bieganie i duużo pracy - posłuszeństwo, sztuczki itd zmęczony pies jest grzecznym psem.
Na szafki i szulady można założyć blokady jak przed dziećmi. A narożnik oblać odstraszającym płynem/żelem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...