Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ta młodsza kotka ma już dom.:p Pozostała ta druga 1,5 roczna. Mam problem z uzyskaniem zdjęć Bazyla - najstarszego psiaka. Będę nadal próbować. Ponoć nie przepada za małymi dziećmi i psami. Ruda sunia, ma chyba na imię Oska - też nie lubi małych dzieci (starsze ponoć toleruje) i nie akceptuje małych psów. Sznaucer Murat jest spokojny, ale nie przepada chyba za bardzo za innymi samcami.
Pani zwierzaków poczuła się nieco lepiej i jest nadzieja na ponowne odwleczenie wyroku, gdyby...komuś na tym zależało. Znajomi jako obcy ludzie nie mają prawa rozmawiać z lekarzami. Pani może przełykać, co oznacza, że guz się cofnął nieco, ale coż z tego, kiedy przez święta nikt jej nie karmił. Sytuacja w ogóle jest zagmatwana. W każdym razie, nawet jeśli czasowo jej stan polepszyłby się, nie jest w stanie już opiekować się zwierzętami. A z jej mieszkania ponoć już wynosza rzeczy...:angryy:

  • Replies 911
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A może jeśli Pani jest lepiej jest szansa na zmiane testamentu - żeby Ci którzy zawiedli Jej zaufanie odczuli to.
A z tym karmieniem Pani, to w szpitalu nie pomagają chorym? Kurcze, gdziemy żyjemy.

Posted

Jeśli się spisuje kogoś na straty, to różnie bywa. A teraz były święta - mało personelu, szpital biedny, różne są wymówki.

Testamentu nie da sie zmienić, bo ta pani jest ciągle na morfinie i mimo świadomości żaden lekarz nie poświadczy, że świadomość była pełna. Do tego dochodzi niedowład prawej ręki, ktoś na pewno starałby się zakwestionować podpis. Sytuacja jest bardzo trudna. Do tego, jak juz wspomniałam, nad nią czuwa cały czas prawniczka, która do zmiany testamentu raczej nie dopuści.

W każdym razie na dom nadal czekają 3 psy i kotka (ta szara).

Posted

Nienawidzę "hien cmentarnych" i "szakali". Nic nie poradzę.
Cóż,pozostaje pomóc zwierzakom a co do moich życzeń w kwestii - dysponentów mieszkaniem i reszta - nie napisze głośno - nie są pozytywne.

Posted

Eruane napisał(a):
Ta młodsza kotka ma już dom.:p Pozostała ta druga 1,5 roczna.

Super :) Półtoraroczna to ta na pierwszym zdjęciu?
Jeśli Jaaga podtrzymuje swoją ofertę wzięcia kotki na tymczas, to ja deklaruję, że mogę (gdyby sytuacja stała się podbramkowa) kotkę kilka dni przetrzymać, a potem ewentualnie zawieźć do Katowic.

Posted

Półtoraroczna kotka to ta szara ponoć. Ta młodsza miała urwany ogonek, ale w każdym razie ponoć już ma domek. Czyli z jedną kotką jakoś sobie damy radę. :cool1: Pozostaje problem psów. :-(

Posted

Moge tylko podniesc niestety.
Tak sie zastanawiam ,czy np naglosnienie tej sprawy nie mogloby w jakis sposob pomoc? Moze tym sepom,ktore zeruja na nieszczesciu biednej kobiety ,przydalaby sie antyreklama:angryy:

Posted

Myślałam o tym, ale : po pierwsze - kto poświadczy to wszystko? - nikt, ani lekarze, ani nawet sama poszkodowana, bo sie obawia czegoś wyraźnie. Słowa przeciwko słowom. A można się wtedy spodziewać odwetu. Zwierząt narazie nie ma gdzie umieścić, żeby były bezpieczne. Czarno to widzę. Tylko jedna kotka ma dom, reszta zwierząt czeka w beznadziejnej sytuacji. :-(

Posted

Dobra koleżanka tej chore pani zabrała spod Tesco w nocy psiaka bezdomnego. Ma go teraz na przechowaniu. Możliwe, że to pies pochodzący ze strasznego miejsca, o którym dużo pisało się w wątku o kielckich psiakach. Chodzi mi o miejsce, gdzie psy były głodzone i przymarzały w zimie do lodu. Pilnie szukamy mu domku, bo blokuje ewentualne miejsce na przechowanie dla jednego psa od tej chorej pani. Psiak ma ok. roku, jest bardzo przyjacielski, jeśli chodzi o wielkość jest raczej średni. Oto on:




Posted

Ok, ale pies był zaniedbany, brudny, bez obroży. Nie jestem pewna, czy to ten sam. Ale spróbujemy.

A oto ostatni z psów naszej znajomej - staruszek Bazyl.


Bazyl niezbyt dobrze toleruje inne psiaki. To pies po przejściach.
NIkt nie jest nadal zainteresowany adopcją psów. Jedna znajoma zaoferowała, że sróbuje umieścić Murata, czyli sznaucera u znajomych na wsi, ale wylądowałby z mieszkania w budzie. Na resztę psów nie ma chętnych. Udało nam się nawiązać kontakt z rodziną właścicielki zwierząt. Okazało sie, że nic nie wiedzieli o jej chorobie. Próbowali się z nią skontaktować bez skutku, ale nie wiedzieli, gdzie jej szukać. Pocieszające, że zapytali o zwierzęta. Ciotka znajomej jest już starszą osobą, a jej córka przechodzi operacje na nogę, ale w razie potrzeby deklarują sie, że będą w jakiś sposób próbowały choć przetrzymać jednego psa, choć nie mają pojęcia, kto będzie z pse wychodził na dwór. Myślały o Osce, względnie Muracie. Ale nikt nie chce bazyla. Dzisiaj rodzina ekipą idzie do szpitala rozmawiać z lekarzami. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Powiem tylko, że ze znajomą jest juz bardzo źle. Podają jej dużo morfiny i w zasadzie nie ma z nią kontaktu. Niemam pojęcia, czy to konieczne czy nie, bo niby była poprawa już... Nie znam się na tym.

Posted

Eruane napisał(a):
Jeszcze jedna ważna rzecz - ponoć kotka jest jednak wysterylizowana.

Tym lepiej :)
Kotką się zajmiemy, ale psy przecież także zasługują na domki! Może ktoś je dostrzeże na pierwszej stronie?

Posted

[quote name='saga_86']Eruane podobnego psa nie wiem czy to ten sam, widziałam w Echu podajrze we wtorek , uciekł ze Świętokrzyskiego, to blisko Tesko spróbuj dorwać tę gazetę.

Przeszukałam piątkowe wydanie Echa i nic. Innych numerów w domu nie mam, przez net nie da się sprawdzić. Jakby ktoś miał stare numery Echa, to proszę o pomoc w poszukiwaniu ogłoszenia o tym psiaku.



Znajoma czuje sięcoraz gorzej, a ten psiak blokuje miejsce na przechowanie dla jednego z jej zwierząt.

Posted

Eruane to na pewno było we wtorek po świętach, biblioteki trzymają stare gazety, mnie teraz nie ma w Kielcach to nie sprawdzę, szkoda że wyrzuciałam tę gazetę:roll:

Posted

A czy przy ogłoszeniu było zdjęcie?
Sytuacja sięskomplikowała mocno. Otóż znajomej, która przechowuje tego psiaka, zachorował ciężko pies, którego lata temu umieściła, z braku chętnych na niego, w kojcu w fimie męża. Teraz pies powoli umiera. Znajoma zabrała go do siebie, żeby miał dobrą opiekę póki jeszcze może trochę pożyć. No i trzy samce w jednym domu to problem. Żeby nie było zadym, ten psiak, którego miała na przechowaniu wylądował w garażu i wyje tam namiętnie. Sąsiedzi się złoszczą. Problem stanowi nawet wyprowadzanie psów na dwór, bo są potrzebne przynajmniej 2 osoby i i tak łatwo nie jest.
Problemy się nawarstwiają :placz:
Nasza chora znajoma niby czuje się lepiej, radioterapia jakby troche pomogła, nawet sparaliżowaną ręką zaczęła ruszać. Poprawa jest. Ale ... ciągle jest na silnych środkach i nie ma z nią dobrego kontaktu. jej rodzina poszła do ordynatora, ale ten odmówił rozmowy z nimi i udzielenia im jakichkolwiek informacji, uzasadniając to tym, żę podpisała dokument uprawniający do udzielania takich informacji jej pełnomocniczce - pani mecenas :roll: Znajoma prawniczka mówi, że takie potraktowanie rodziny przez lekarza nie jest zgodne z prawem. Nie znam się nestety na tym. Będą interweniować dalej. Pani mecenas nie chce ujawnić, kto ma sie zając psami po śmierci ich właścicielki według testamentu. A może wygodniej byłoby, gdyby przed jego odczytaniem psy znikły. Wtedy problem z głowy. Może okazałoby się, że dana osoba psami miała się zająć, ale przecież już ich nie ma. Może o to chodzi. To takie tylko domysły, ale... W każdym razie przy takim podejściu, lepiej, żeby psy znalazły lepszy dom. I to szybko, bo mam przeczucie, że ktoś z góry dał nam trochę więcej czasu, żeby coś zdziałać, ale to nie jest zbyt dużo czasu. Właścicielka zwierząt wie, że póki żyje psy są bezpieczne i walczy ze wszystkich sił. Pomóżmy więc :placz: :placz:

Posted

Tego sznaucera jakaś znajoma jego właścicielki (nie wiem, czy nie ta, która czeka na mieszkanko właśnie) chce dać na wieś do jakichś starszych ludzi. Nie wiem, jak to sobie wyobraża, że pies, który 5 lat spędził w mieszkaniu, teraz będzie na podwórku. Powiedziała, że na noc będzie zabierany do domu. A co przez cały dzień? Boję się, że poprostu powywożą te psy w różne miejsca i będą mieli spokój. Nadal jedna kotka czeka na dom. Moja znajoma zadeklarowała, że w razie tragicznej sytuacji zabierze jądo siebie. Ale u siebie ma jedną kotkę, która zdecydowanie przegania konkurencję, no i kotka byłaby w domu i na dworze też. Pytam speców od kotów, bo się nie znam - czy kotka, która wychowała się w mieszkaniu i zna tylko to mieszkanie, zaklimatyzuje się w takich warunkach, czy nie ucieknie, czy nie zginie gdzieś?

Posted

Eruane:

Dla takiej kotki na pewno lepszy byłby domek niewychodzący. Jagaa proponowała, że ją zabierze do siebie i znajdzie jej domek, więc po narażać życie kota i dawać go tam, gdzie będzie mu źle?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...