Jagatku Posted October 2, 2007 Posted October 2, 2007 Oto weekendowa porcja zdjęć oraz podniosła wiadomość - Bazylek siedział na trawce!!! I to nie tak ot na 30 sekund, żebyśmy się odczepili ale z własnego przekonania ;-] Quote
Potter Posted October 2, 2007 Posted October 2, 2007 Byłam w niedzielę w Krakowie - robiłam kilka poadopcyjnych i zastanawiałam się, czy nie odwiedzić Bazyla (nie kontrolnie, ale towarzysko ;)), ale w końcu stwierdziłam, że lepiej nie. Teraz Bazyl ma swoje życie. Quote
Jagatku Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 Kolejny tydzień i kolejna nowość w życiu Bazylka... Bazyl zaczął obszczekiwać obce osoby, które pukają do mieszkania. Obszczekał listonosza, sprzedawce wiejskich jajek... Po miesiącu zaczyna bronić terytorium :motz: :loveu: A tu fotka jak z wielkokotem robią blokadę głównych przejść w mieszkaniu... A propos bandaży - łapy goją sie na prawdę ładnie.. Kiedy już się zagoją zrobię dokładne zdjęcia dla forum. Za jakiś tydzień rany się zamkną, pewnie gdzieś za miesiąc będzie tylko blizna :) Quote
erka Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 Bazylo coraz piękniejszy i chyba coraz młodszy:lol::razz:. Teraz dopiero zobaczyłam cudne fotki na trawce:loveu:. Quote
Potter Posted October 6, 2007 Posted October 6, 2007 A czy w końcu miał coś wycinanego u weterynarza z tych łap? Czy to tylko opatrunki na obtarciach? Quote
Od-Nowa Posted October 7, 2007 Posted October 7, 2007 wspaniałe zdjęcia. podziwiam wielkokota. napotkać takiego na drodze na prade może okazać sie niebezpieczne :evil_lol: Quote
Jagatku Posted October 7, 2007 Posted October 7, 2007 [quote name='Potter']A czy w końcu miał coś wycinanego u weterynarza z tych łap? Czy to tylko opatrunki na obtarciach? Nie było nic wycinane. Po pierwsze te otarcia na początku były twarde i było zagrożenie wycięcia ale po tygodniu smarowania zmiękło i zaczęło zarastać więc nie było już potrzeby wycinania. A po drugie ta mała narośl na prawej nodze była przeznaczona do wycięcia ale jak weterynarz usłyszał, że Bazylek miał trudności z wybudzeniem po narkozie to powiedział, że nie będziemy nic wycinać. A oto zdjęcie Bazyla i super okazu prawdziwka.:cool3: Quote
Od-Nowa Posted October 7, 2007 Posted October 7, 2007 :lol: ja tez robie taką mine na widok borowika!:evil_lol: Quote
Jagatku Posted October 7, 2007 Posted October 7, 2007 Od-Nowa napisał(a)::lol: ja tez robie taką mine na widok borowika!:evil_lol: :shiny: A jaka mina będzie jak się coś z niego zrobi! Bazylek będzie pierwszy do skosztowania... co nie znaczy oczywiście, że skosztuje ale gotowy to on jest nonstop do kosztowania :eating: Quote
Eruane Posted October 7, 2007 Author Posted October 7, 2007 Ale szczęście bije od Bazyla na tych zdjęciach. :loveu: :loveu::loveu: A czy wiadomo coś, co z Muratem? Quote
Fusica Posted October 11, 2007 Posted October 11, 2007 Eruane napisał(a):Ale szczęście bije od Bazyla na tych zdjęciach. :loveu: :loveu::loveu: A czy wiadomo coś, co z Muratem? Murat żyje sobie życiem pogodnego, rozpieszczanego psiego kanapowca. Stał się oczkiem w głowie całej rodzinki (zwłaszcza Pana domu). Jest zdrowy, wesoły i... GRUBY :crazyeye: A co do zdjęć, to niestety nie będzie proste. Murata przygarneli rodzice mojej fąfeli. Fąfela wyjechała na zarobek zagramanicę i zdjęcia będą pewnie dopiero jak wpadnie do polski na święta. To zdjęcie Murata wygrzebałam z maila. którego dostałam pod koniec sierpnia. Mnie ciekawi czy udało się zlokalizować miejsce pobytu i warunki w jakich żyje Oska. To jedyny członek ferajny, którego losu nie znamy...:shake: Quote
Jowita Poznań Posted October 11, 2007 Posted October 11, 2007 tez wlasnie martwi mnie ta Oska- mam nadzieje ze ma dobrze... Quote
Eruane Posted October 11, 2007 Author Posted October 11, 2007 Fusica, to najlepsze wieści, jakie mogłam usłyszeć/przeczytać. ;) Wychodzi na to, że te dwa psy mają nowe wspaniałe życie. Kotki zdaje się, że też. Co do Oski - bardzo się martwimy. Niestety miejsce, w jakm przypuszczalnie miała się znajdować okazało się pomyłką. Narazie nie chcę zapeszać, więc powiem tylko tyle, że może zaistniała szansa dowiedzenia się, gdzie jest ta sunia. Quote
Jowita Poznań Posted October 13, 2007 Posted October 13, 2007 no to trzymam kciuki aby sie dowiedziec i by sie okazalo ze ma super domek Quote
Jagatku Posted October 14, 2007 Posted October 14, 2007 Weekendowe fotki Bazylka. Ładną mamy jesień...:happy1: Bazylek zapoznał kolegę Pikusia ale do zabawy skory nie był :calus: Quote
Potter Posted October 15, 2007 Posted October 15, 2007 Pamiętam ,że w azylu Bazyl generalnie ignorował inne psy, jakby ich w ogóle nie zauważał. Wyjątek stanowiła Leśna, jego sąsiadka z kojca, z którą razem biegał i bardzo ją lubił :loveu:. Quote
Jagatku Posted October 15, 2007 Posted October 15, 2007 Dziś zdjęcie humorystyczne - Bazylkowi wywinęło się ucho.. ja pomogłam troszkę drugiemu się wywinąć... zdjęcie pod tytułem "wiatr we włosach" :D Quote
Eruane Posted October 16, 2007 Author Posted October 16, 2007 Rozmawiałam z panią, która przez jakiś czas przechwowywała zwierzęta Gosi. Powiedziała, że Bazyl był grzeczny i ignorował psy (może się ich obawiał, w końcu był trzymany w łazience), ale z jej suczkami się zaprzyjaźnił. Ogólnie bardzo dobrze oceniała Bazylka, jako bardzo spokojnego psa. Miała też koty i Bazyl nic do nich nie miał. Powiedziała, że Gosia robiłą mu opinię zawadiaki i trzymała w łazience, a psu to tylko szkodziło. I z tym się w pełni zgadzam. Ja dopiero teraz widzę na jego pyziorku szczęście. Quote
Jagatku Posted October 16, 2007 Posted October 16, 2007 To ciekawe, że nie ma zasad kogo Bazylek oszczeka a kogo chętnie przywita... Ostatnio zwyzywał nas facio, że Bazylek szczekał na jego suczkę. Trudno wyczuć bo psa sąsiada raz przywitał a raz oszczekał. Jednak bym się skłaniała, że on szczeka na mniejsze psy. :diabloti: Quote
Eruane Posted October 16, 2007 Author Posted October 16, 2007 U tej pani, o której wspomniałam, Bazyl był z dwoma sporymi suczkami. Ktoś mi chyba wspominał, że Bazyl nie przepadał faktycznie za małymi psami, ale nie jestem pewna, czy to nie było o Osce. Ogólnie pora na jego ustawianie w domu. Musi wiedzieć, że o możliwości obszczekiwania decyduje jego pańcia, nie on. ;) Bazyl nie potrafił się dogadać z Muratem i dochodziło do dość ostrych konfliktów. To, że był zamknięty w łazience pogłębiało problem, bo Murat mu chodził pod drzwiami, a Bazyl widział go przez otwór na dole drzwi. To było jak drażnienie się... Ogólnie zwykle tak bywa, że po paru tygodniach pobytu w nowym domku psiak zaczyna sie nieco rządzić, więc trzeba nad nim może troszkę popracować. Niedługo będę widziała się z tą panią, która przechowywała Bazyla, to jeszcze ją o niego zapytam. W każdym razie ona go chwaliła, narzekała tylko, że właśnie nie chciał wchodzić do budy, a ona miała dom zapchany innymi zwierzętami i nie wiedziała, co z nim zrobić. Quote
Potter Posted October 16, 2007 Posted October 16, 2007 Nie rozumiem, w czym problem, jeśli chodzi o szczekanie na inne psy (oczywiście mam nadzieję, że Bazyl raczej poszczekuje, niż szczeka przez cały czas spaceru :razz:). W końcu ludzie mówią, krzyczą, czasem wrzeszczą, a psy sobie szczekają. Za pomocą mowy ciała i szczekania komunikują się z innymi psami i ludźmi. Nie wyobrażam sobie, że można psu zabronić szczekać... To tak jakby człowiekowi obciąć język. Ja mam 6 psów i niech sobie szczekają na zdrowie. Od tego mają gardła. I nie uchwalono w Polsce jeszcze takiego prawa (chociaż kto wie, co są w stanie wymyślić politycy :shake: ?), zabraniającego psom szczekać (a tym bardziej na spacerze, na inne psy). Quote
Eruane Posted October 16, 2007 Author Posted October 16, 2007 Dlatego, że to stanowi czasem problem dla właściciela (na przykład pretensje właściciela obszczekanego psa;)), dlatego, że niektóre psy w pewnym momencie nie poprzestają na szczekaniu (to się raczej Bazyla nie tyczy) i dlatego, że szczekanie wiążę się też zwykle z atakiem na drugiego psa, co jest mało komfortowe dla obu właścicieli psów. Ogólnie rzecz biorąc w stadzie psów o szczekaniu decyduje najważniejszy. Jeśli człowiek przestaje decydować o szczekaniu, przestaje być ważny. To tak w skrócie. :p Ludzie też inaczej reagują, choć tak być nie powinno, na szczekanie małego psa i dużego. Jeśli szczeka duży, może się właścicielowi oberwać, a że miałam sporo dużych psów, to znam ten ból. ;) A ogólnie ludzie przyjmują, choć często błędnie, że szczekanie świadczy o braku dobrego wychowania psa. W innym przypadku jest to duży problem u psów mieszkających w bloku. Dlatego jeśli uczy się psa innego zachowania zamiast szczekania i to na samym początku, człowiek ułatwia sobie życie. Gdybyś trzymała psa w bezruchu, to wtedy byłoby to prawie tożsame z obcięciem języka człowiekowi, bo pies mówi głównie ciałem. :Dog_run: Jeśli ten pan miał pretensje o to, że Bazyl stał sobie na smyczy i szczekał, to grubo przesadził. Bazyl może szczekać bojąc się czegoś. Należałoby go poobserwować, jak się zachowuje i po co mu ta szczekliwość w wybranych sytuacjach. :p Szczekanie to często takie jakby wołanie na pomoc. Kiedy byłam u Gosi w mieszkaniu, czym bardziej się czegoś bał, tym bardziej szczekał. Poza tym ,szczekał na Murata, ale był to inny rodzaj szczekania, widać było złość. Jagatku, na pewno wkrótce zorientujesz się, czym się Bazyl kieruje w takich przypadkach i wtedy łatwiej będzie zmienić jego postępowanie tak, żeby było to dla Ciebie wygodne. W tej chwili pracuję nad psem, który namiętnie szczeka na wszystko , czego sie boi. Minimalizowanie strachu powoduje, że zanika szczekanie. Umówiłam się ze znajomą Gosi, może ma jakieś zdjecia jej psiaków z przeszłości. Zapytam. Całusy dla Bazyla. ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.