lebciuuu Posted January 21, 2013 Posted January 21, 2013 Witam. Mozliwe ze podobny watek sie juz pojawil jednak jestes dzisiaj tak roztrzesiona ze przyznam, ze nawet dokladnie nie szukalam. Moj pies zostal dzis zmasakrowany przez drugiego czlowieka, mial cala pogruchotana kosc... Weternarz powiedz ze nie amputuje mu lapy, poniewaz pies jest na to za stary (w sierpniu bedzie mial 12 lat) i ze mozna go tylko uspic, jednak po konsultacji z drugim zdecydowalismy sie jednak na zabieg... Mam duzo watpiliwosci odnosnie mojej decyzji... Prosze jesli macie jaka kolwiek wiedze w tym temacie to blagam o opinie... pies jest nie duzy wazy 14 kg. i chodzi o lapke przednia. Quote
kasikz Posted January 22, 2013 Posted January 22, 2013 Powiem jedno - uciekaj gdzie pieprz rośnie od wetów, którzy po kilku minutach mówią jedno - uśpić. Piesek jest lekki, z jedną łapką sobie da radę - nie on pierwszy i nie ostatni. Od razu oddałabym na operację. Quote
gryf80 Posted January 22, 2013 Posted January 22, 2013 moim zdaniem nadaje się do amputacj.małe rasy świetnie radza sobie na trzech łapach Quote
taks Posted January 22, 2013 Posted January 22, 2013 To nie jest tylko kwestia czy sobie poradzi na 3 łapach, bo pewnie tak jesli nie ma nadwagi ani zmian w kregosłupie. Amputacja całej kończyny to ogromny szok dla układu krążenia- zmienia sie m in. istotnie pojemnośc tzw "łożyska naczyniowego" co bardzo obciąża serce i stąd pewnie wątpliwości weta... A i sam zabieg do lekkich nie nalezy Quote
Afryka Posted January 22, 2013 Posted January 22, 2013 Moim zdaniem warto spróbować, skoro alternatywą jest uśpienie. Znajomi mają rottweilera z amputowaną przednią łapą. Radzi sobie świetnie na trzech, tylko sika śmiesznie, bo próbuje podnosić tylną nogę i na dwóch trudno utrzymać równowagę. Quote
ulvhedinn Posted January 22, 2013 Posted January 22, 2013 Rozległa operacja zawsze jest ryzykowna, szczególnie w podeszłym wieku. Ale daje jednak spory procent szans na życie, więc raczej nie ma się nad czym zastanawiać. Quote
Joven Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 a swoją drogą, gdyby mi lekarz powiedział "nie ma sensu leczyć, lepiej uśpic", to jak boga kocham chyba bym mu zaserwowała sierpowego..... moja psinka z nowotworem dożyła 18 lat, nie męczyła się, po prostu mieliśmy świetnego weterynarza, który wycinał jej guzki, kiedy trzeba było, podawał dobre leki kiedy trzeba było, a przede wszystkim przekonywał nas, że warto i że piesek może dożyć wielu lat...i co? dożyła 18! w tym 8 lat z nowotworem. Odeszła sama, spokojnie, we śnie, z zaawansowanym nowotworem wielkości piłki golfowej. Tego już nie usuwaliśmy, bo trzeba by było rozciąć żebra...a malutka miała już 18 lat... Quote
gryf80 Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 pewnie był niezłosliwy skoro tyle lat "z nim"żyła Quote
Aysel Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 Niekoniecznie. Moja jamniczka zyła ze złośliwym nowotworem 6 lat. Też wycinaliśmy guzki. Gdy miała 14,5 roku zaczęły się przerzuty na wątrobę, w przeddzień uśpienia (nie mogliśmy juz tego leczyć) zmarła sama we śnie... Jak guzki są wycinane gdy nie są jeszcze rozległe to nawet złośliwy nowotwór wolniej się rozwija. Ale kiedyś 'czara się przelewa' niestety... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.