lilk_a Posted May 27, 2013 Posted May 27, 2013 [quote name='terra']Post xxxx52 przypomniał mi o osobie, która wyprowadziła Groma, psa bardzo lękliwego na prostą. Grom ze schroniskowego kojca pojechał do Czarodziejki i o mało nie stracił życia, w końcu wyrwany z tego koszmaru pojechał do Magdy i stał się psem kanapowym. Tu wątek Groma: http://www.dogomania.pl/forum/threads/133889-Grom-ma-swój-dom-po-latach-tułaczki-trzymamy-kciuki!-Powodzenia no właśnie ;) nie ja odkryłam Magdę ;) Quote
monika55 Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 Już rozmawiałam z lilk_a na ten temat. Sprawa jest trudna o tyle że sunia jest w schronisku, nie wiem na ile pomoże jedna czy dwie wizyty behawiorysty na miejscu. Nawet wizyty naszej wolontariuszki nie wiem na ile pomogą. To będzie praca w schronisku, a co będzie w domu, wśród obcych ludzi?. Widzę jak Sami, który jest u pMagdy się zmienia. Podziwiam. Ale pewnych rzeczy nie przeskoczę - regulamin schroniska nie pozwoli wydać psa na tak odległe DT, chęć p Magdy że się nią zajmie no i pieniądze. Quote
terra Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 No to jest problem... Czy wolontariuszka może być codziennie w schronisku? Jeśli tak to, może behawiorysta "ustawi leczenie" Inki na warunki schroniskowe. Czy to coś pomoże, trudno powiedzieć, ale jak się nie spróbuje, to nie będzie wiadomo. No i czy są inne możliwości? Quote
monika55 Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 Chyba nie może być co dzień, a godziny pracy schroniska wykluczają w zasadzie bywanie wolontariuszy w tygodniu. Schronisko otwarte od 10 do 15 tej, a dojazd daleki. Quote
Nutusia Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 O matko, nie rozumiem... Jeśli jest DT, który chce i umie pracować z takim psem, co w konsekwencji pomoże mu znaleźć dom, dlaczego schronisko nie chce współpracować? Przecież inaczej ta biedna psina jeszcze przez kilkanaście lat będzie tkwiła w tym schronie i życie tam skończy! Quote
monika55 Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 Nutusiu, nie napisałam że DT ją chce. P Magda nie skontaktowała się ze mną. Quote
Nutusia Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 regulamin schroniska nie pozwoli wydać psa na tak odległe DT, chęć p Magdy że się nią zajmie no i pieniądze Po przeczytaniu powyższego wywnioskowała, com napisała... Ja jestem urodzoną życiową optymistką, ale w zmiany u suni w schronie nie wierzę :( Quote
monika55 Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 Nutusiu, skąd masz wiadomość że p. Magda się nią zajmie. Quote
Nutusia Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 Nie mam - powyżej zacytowałam końcówkę Twojego wpisu, z którego wywnioskowałam to, co napisałam - najwyraźniej źle. Może to moje rozumienie wynika po prostu z wielkiego pragnienia, by tak się stało... Quote
monika55 Posted May 28, 2013 Posted May 28, 2013 No to żeśmy się zrozumiały.:lol: A ja myślałam że coś wiesz. Quote
Nutusia Posted May 29, 2013 Posted May 29, 2013 [quote name='monika55']No to żeśmy się zrozumiały.:lol: A ja myślałam że coś wiesz.[/QUOTE] Jak dwie blondynki (nikogo nie obrażając bo sama nią jestem ;)) :) Quote
szafra Posted June 6, 2013 Author Posted June 6, 2013 Już niedługo do Inki przyjedzie behawiorystka :) Quote
monika55 Posted June 8, 2013 Posted June 8, 2013 O ile wiem to nikogo u suni nie było. Tu trzeba działać a nie liczyć na cud. Ona zdziczeje jeszcze bardziej. Może na początek jakieś deklaracje? Rozesłać wątek? Nie wiem, trzeba coś robic. Quote
shanti Posted June 10, 2013 Posted June 10, 2013 Witam! Małe sprostowanie. Najprawdopodobniej Inki nikt nie skrzywdził. To dzikie zwierzątko jak zając lub lis. Tak się zachowuje. Jej nie trzeba prostować psychiki ale oswoić. Przez rok udało mi się na tyle że podchodzi, da się pogłaskać na wyciągnięcie ręki, zje smaczka, pobiega po korytarzu i wróci do kojca. O obroży nie ma mowy, ani o bliższym kontakcie typu przytulenie. Taktyka jaką zawsze stosuję, tj umieszczanie psa lękliwego i trzymającego dystans do człowieka z psem/psami bardzo ufnymi, wręcz ładującymi się na kolana u niej nie działa wogóle. Zazwyczaj w podobnych przypadkach inne nieufne psy już po tygodniu obserwowania zachowań tych "przytulaków" też ładują się na kolanka i dają się głaskać. Inka nie. Ostatnio tym sposobem mały, lękliwy pies łańcuchowy, który gryzł na początku, umieszczony z bardzo przytulaśną sunią sam już podstawia łepek do głaskania, wychodzi na spacerek i niedługo będzie do adopcji, jak wiele innych. Dlatego uważam że Inka nie ma problemów behawioralnych, tak jak nie mają ich dzikie zwierzęta. Inka jest po prostu dzikim psem, nieoswojonym. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że Inka nie jest do adopcji dla ludzi niedoświadczonych., a tacy byli państwo ją odwiedzający, a co najważniejsze mieli małe dzieci. Quote
szafra Posted June 11, 2013 Author Posted June 11, 2013 Bahawiorysta też zajmuje się takimi psami dzikuskami, lękliwymi, nie tylko skrzywdzonymi. Miałam pieniądze na behawiorystę, których już nie mam. Wiadomo dzięki komu :shake:. Ja nie jeżdżę już do schroniska i trudno mi działać na odległość i telefon. Nie chcę się zajmować psem, którego nie mogę nawet zobaczyć i mieć z nim bezpośredniego kontaktu. Dla mnie to nie ma sensu. Prosiłam Magdę, żeby zajęła się sunią i przejęła wątek. Może się tu odezwie. Było kilka propozycji DT a raczej PDT. Deklaracje to może i tak, ale ja już żadnych pieniędzy nie będę zbierać. Wszystkie DT były daleko, a z tego co wiem schronisko nie wyda na DT suki dalej niż Śląskie, podobno takie przepisy ( chociaż ja takiego przepisu nie widziałam ). Kółko zamknięte. Mogła jechać jak rozsyłałam wątek i kilka osób się zgłosiło. Mówiłyście - za daleko. Takim sposobem już minął rok ... Jeżeli jest osoba, która może ode mnie przejąć wątek niech się tu odezwie. Quote
shanti Posted June 12, 2013 Posted June 12, 2013 W regulaminie schroniska w ogóle nie ma takiego pojęcia jak "dom tymczasowy", więc nie ma mowy o jakimkolwiek wydawaniu na DT. Jest normalna adopcja z której pies może wrócić do dwóch tygodni jeśli coś będzie nie tak, innej opcji nie ma. Jedna wizyta behawiorysty nic nie zmieni. Trzeba stałej i długotrwałej pracy w schronisku a potem w domu. I nie ma gwarancji że będzie dobrze, tak jak w przypadku Nessi i matki Denisa. Denisa udało się oswoić i adoptować, tylko że to trwało ponad dwa lata. Reasumując, proszę nie pisać że schronisko nie chce współpracować. Niejednego psa bez behawiorysty na prostą się wyprowadziło i adoptowało. Czasem jednak się nie da. Czas pokaże jak bedzie z Inką. Quote
Nutusia Posted June 12, 2013 Posted June 12, 2013 No i sprawa się rypła. Ludzie się poróżnili, a czas działa na niekorzyść Inki. Szkoda :( Quote
qmu Posted June 12, 2013 Posted June 12, 2013 YZgadzam sie z shanti temu psu nie jest wcale potrzebny behawiorysta. Wiem zapewne zastanawiacie sie co to za jedna tu madruje, nie jestem ani behawiorysta ani wetem czy cos w tym stylu... Spedzilam za to ponad pol roku pomagajac w torunskim schronie bylo to juz ladnych pare lat temu ale doswiadczenie tam zdobyte jest bezcenne... Ale do sedna ince jest potrzebny czlowiek lub nawet kilka osob ktore by probowaly do psa dotrzec. Wiadomo nic na sile... Ja osobiscie sugerowala bym tak aby poprosic jakiegos wolantariusza zeby po prostu posiedzial z psem w kojcu nie wolajac ani nie wykonujac zadnych gestow w kierunku psa po prostu zeby caly czas ktos tm byl, w momencie gdy pies bedzie czol sie na tyle pewnie ze bedzie swobodnie sie poruszac po kojcu. Wiadomo jesli wchodzi sie do kojca na 5 10 czy nawet 20 minut to efektow nie bedzie tu sa potrzebne cierpliwe godziiny moze nawet i z 2 tygodnie. Pozniej mozna przejsc do proby nawiazania kontaktu z psem. Sama powinna sprobowac podejsc lub polozyc sie w niewielkiej odleglosci. Niestety jesli chcecie psa wyciagnac z tego stanu dluga praca was czeka. Ja osobiscie mam troche doswiadczenia jesli chodzi o przewzone psy bojace sie wlasnego cienia trzeba cierpliwosci cierpliwosci i cierpliwosci a wszystko bedzie ok napewno nie mozna jej zostawic samej sobie. Bede zagladac jesli chcecie moge udzielic dalszych wskazowek to tak na poczatek :) Quote
shanti Posted June 12, 2013 Posted June 12, 2013 Cieszę się że odezwał się praktyk a nie teoretyk. Witam na wątku:lol: Tak, tak kochani, teoria to jedno, a codzienne obcowanie z psami to zupełnie coś innego. Szczególnie w schronisku, gdzie notorycznie brak miejsc do odizolowania psa i spokojnej z nim pracy. Quote
Nutusia Posted June 12, 2013 Posted June 12, 2013 Dlatego tak często padały tu "teorie" dotyczące DT. I od razu nadmienię, że piszę jako praktyk. Przez nasz DT przewinęło się blisko 40 psiaków w różnej kondycji psychicznej. A jedna sunia "przymusowo" została u nas w DS. Po przyjeździe z przytuliska nie wstawała przez 4 doby - nawet nie było wiadomo jakiej jest wielkości. Nie jadła, nie piła, załatwiała się pod siebie. Teraz, po ROKU funkcjonuje normalnie, ale tylko na terenie domu i ogrodu. Wyniesiona choćby za furtkę, przywarłaby do ziemi i nie poruszyła przed dobrych kilka dni. Praca, jaką z nią wykonałam pod żadnym względem nie byłaby wykonalna w schronisku. I obawiam się, że i Inką może być podobnie. Bo to, że po kilku czy kilkunastu wizytach wolontariusza w jej boksie podejdzie do niego, to jeszcze nie jest przepustka do adopcji :( Quote
shanti Posted June 12, 2013 Posted June 12, 2013 Inka może wyjść jak każdy inny pies, czyli na zasadzie adopcji. Ale nie ma czegoś takiego jak umowa schroniska z DT, o to chodzi. Z chwilą wypisu psa ze schroniska osobą odpowiedzialną za nią jest osoba adoptująca, prawnie i finansowo. Jeśli ktoś się podejmie, nie ma sprawy. Schronisko nie ma możliwości pomocy finansowej psom już adoptowanym. To schronisko miejskie a nie odrębna jednostka rządząca się swoimi prawami. Pytanie kto się podejmie finansowania psa przez rok lub dłużej w DT? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.