Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='terra']Post xxxx52 przypomniał mi o osobie, która wyprowadziła Groma, psa bardzo lękliwego na prostą. Grom ze schroniskowego kojca pojechał do Czarodziejki i o mało nie stracił życia, w końcu wyrwany z tego koszmaru pojechał do Magdy i stał się psem kanapowym.
Tu wątek Groma:
http://www.dogomania.pl/forum/threads/133889-Grom-ma-swój-dom-po-latach-tułaczki-trzymamy-kciuki!-Powodzenia no właśnie ;) nie ja odkryłam Magdę ;)

  • Replies 413
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Już rozmawiałam z lilk_a na ten temat. Sprawa jest trudna o tyle że sunia jest w schronisku, nie wiem na ile pomoże jedna czy dwie wizyty behawiorysty na miejscu. Nawet wizyty naszej wolontariuszki nie wiem na ile pomogą. To będzie praca w schronisku, a co będzie w domu, wśród obcych ludzi?. Widzę jak Sami, który jest u pMagdy się zmienia. Podziwiam. Ale pewnych rzeczy nie przeskoczę - regulamin schroniska nie pozwoli wydać psa na tak odległe DT, chęć p Magdy że się nią zajmie no i pieniądze.

Posted

No to jest problem...
Czy wolontariuszka może być codziennie w schronisku? Jeśli tak to, może behawiorysta "ustawi leczenie" Inki na warunki schroniskowe. Czy to coś pomoże, trudno powiedzieć, ale jak się nie spróbuje, to nie będzie wiadomo. No i czy są inne możliwości?

Posted

O matko, nie rozumiem... Jeśli jest DT, który chce i umie pracować z takim psem, co w konsekwencji pomoże mu znaleźć dom, dlaczego schronisko nie chce współpracować? Przecież inaczej ta biedna psina jeszcze przez kilkanaście lat będzie tkwiła w tym schronie i życie tam skończy!

Posted

regulamin schroniska nie pozwoli wydać psa na tak odległe DT, chęć p Magdy że się nią zajmie no i pieniądze

Po przeczytaniu powyższego wywnioskowała, com napisała... Ja jestem urodzoną życiową optymistką, ale w zmiany u suni w schronie nie wierzę :(

Posted

Nie mam - powyżej zacytowałam końcówkę Twojego wpisu, z którego wywnioskowałam to, co napisałam - najwyraźniej źle. Może to moje rozumienie wynika po prostu z wielkiego pragnienia, by tak się stało...

Posted

[quote name='monika55']No to żeśmy się zrozumiały.:lol: A ja myślałam że coś wiesz.[/QUOTE]

Jak dwie blondynki (nikogo nie obrażając bo sama nią jestem ;)) :)

  • 2 weeks later...
Posted

O ile wiem to nikogo u suni nie było. Tu trzeba działać a nie liczyć na cud. Ona zdziczeje jeszcze bardziej. Może na początek jakieś deklaracje? Rozesłać wątek? Nie wiem, trzeba coś robic.

Posted

Witam!
Małe sprostowanie. Najprawdopodobniej Inki nikt nie skrzywdził. To dzikie zwierzątko jak zając lub lis. Tak się zachowuje. Jej nie trzeba prostować psychiki ale oswoić. Przez rok udało mi się na tyle że podchodzi, da się pogłaskać na wyciągnięcie ręki, zje smaczka, pobiega po korytarzu i wróci do kojca. O obroży nie ma mowy, ani o bliższym kontakcie typu przytulenie.
Taktyka jaką zawsze stosuję, tj umieszczanie psa lękliwego i trzymającego dystans do człowieka z psem/psami bardzo ufnymi, wręcz ładującymi się na kolana u niej nie działa wogóle. Zazwyczaj w podobnych przypadkach inne nieufne psy już po tygodniu obserwowania zachowań tych "przytulaków" też ładują się na kolanka i dają się głaskać. Inka nie. Ostatnio tym sposobem mały, lękliwy pies łańcuchowy, który gryzł na początku, umieszczony z bardzo przytulaśną sunią sam już podstawia łepek do głaskania, wychodzi na spacerek i niedługo będzie do adopcji, jak wiele innych. Dlatego uważam że Inka nie ma problemów behawioralnych, tak jak nie mają ich dzikie zwierzęta. Inka jest po prostu dzikim psem, nieoswojonym.
Zgadzam się ze stwierdzeniem, że Inka nie jest do adopcji dla ludzi niedoświadczonych., a tacy byli państwo ją odwiedzający, a co najważniejsze mieli małe dzieci.

Posted

Bahawiorysta też zajmuje się takimi psami dzikuskami, lękliwymi, nie tylko skrzywdzonymi.
Miałam pieniądze na behawiorystę, których już nie mam. Wiadomo dzięki komu :shake:.
Ja nie jeżdżę już do schroniska i trudno mi działać na odległość i telefon.
Nie chcę się zajmować psem, którego nie mogę nawet zobaczyć i mieć z nim bezpośredniego kontaktu. Dla mnie to nie ma sensu.
Prosiłam Magdę, żeby zajęła się sunią i przejęła wątek. Może się tu odezwie.
Było kilka propozycji DT a raczej PDT.
Deklaracje to może i tak, ale ja już żadnych pieniędzy nie będę zbierać.
Wszystkie DT były daleko, a z tego co wiem schronisko nie wyda na DT suki dalej niż Śląskie, podobno takie przepisy ( chociaż ja takiego przepisu nie widziałam ).
Kółko zamknięte. Mogła jechać jak rozsyłałam wątek i kilka osób się zgłosiło. Mówiłyście - za daleko.
Takim sposobem już minął rok ...

Jeżeli jest osoba, która może ode mnie przejąć wątek niech się tu odezwie.

Posted

W regulaminie schroniska w ogóle nie ma takiego pojęcia jak "dom tymczasowy", więc nie ma mowy o jakimkolwiek wydawaniu na DT. Jest normalna adopcja z której pies może wrócić do dwóch tygodni jeśli coś będzie nie tak, innej opcji nie ma.
Jedna wizyta behawiorysty nic nie zmieni. Trzeba stałej i długotrwałej pracy w schronisku a potem w domu. I nie ma gwarancji że będzie dobrze, tak jak w przypadku Nessi i matki Denisa.
Denisa udało się oswoić i adoptować, tylko że to trwało ponad dwa lata.

Reasumując, proszę nie pisać że schronisko nie chce współpracować. Niejednego psa bez behawiorysty na prostą się wyprowadziło i adoptowało. Czasem jednak się nie da. Czas pokaże jak bedzie z Inką.

Posted

YZgadzam sie z shanti temu psu nie jest wcale potrzebny behawiorysta.
Wiem zapewne zastanawiacie sie co to za jedna tu madruje, nie jestem ani behawiorysta ani wetem czy cos w tym stylu...
Spedzilam za to ponad pol roku pomagajac w torunskim schronie bylo to juz ladnych pare lat temu ale doswiadczenie tam zdobyte jest bezcenne...
Ale do sedna ince jest potrzebny czlowiek lub nawet kilka osob ktore by probowaly do psa dotrzec. Wiadomo nic na sile...
Ja osobiscie sugerowala bym tak aby poprosic jakiegos wolantariusza zeby po prostu posiedzial z psem w kojcu nie wolajac ani nie wykonujac zadnych gestow w kierunku psa po prostu zeby caly czas ktos tm byl, w momencie gdy pies bedzie czol sie na tyle pewnie ze bedzie swobodnie sie poruszac po kojcu. Wiadomo jesli wchodzi sie do kojca na 5 10 czy nawet 20 minut to efektow nie bedzie tu sa potrzebne cierpliwe godziiny moze nawet i z 2 tygodnie. Pozniej mozna przejsc do proby nawiazania kontaktu z psem. Sama powinna sprobowac podejsc lub polozyc sie w niewielkiej odleglosci.
Niestety jesli chcecie psa wyciagnac z tego stanu dluga praca was czeka.
Ja osobiscie mam troche doswiadczenia jesli chodzi o przewzone psy bojace sie wlasnego cienia trzeba cierpliwosci cierpliwosci i cierpliwosci a wszystko bedzie ok napewno nie mozna jej zostawic samej sobie. Bede zagladac jesli chcecie moge udzielic dalszych wskazowek to tak na poczatek :)

Posted

Cieszę się że odezwał się praktyk a nie teoretyk. Witam na wątku:lol:
Tak, tak kochani, teoria to jedno, a codzienne obcowanie z psami to zupełnie coś innego. Szczególnie w schronisku, gdzie notorycznie brak miejsc do odizolowania psa i spokojnej z nim pracy.

Posted

Dlatego tak często padały tu "teorie" dotyczące DT.
I od razu nadmienię, że piszę jako praktyk. Przez nasz DT przewinęło się blisko 40 psiaków w różnej kondycji psychicznej. A jedna sunia "przymusowo" została u nas w DS. Po przyjeździe z przytuliska nie wstawała przez 4 doby - nawet nie było wiadomo jakiej jest wielkości. Nie jadła, nie piła, załatwiała się pod siebie. Teraz, po ROKU funkcjonuje normalnie, ale tylko na terenie domu i ogrodu. Wyniesiona choćby za furtkę, przywarłaby do ziemi i nie poruszyła przed dobrych kilka dni. Praca, jaką z nią wykonałam pod żadnym względem nie byłaby wykonalna w schronisku. I obawiam się, że i Inką może być podobnie. Bo to, że po kilku czy kilkunastu wizytach wolontariusza w jej boksie podejdzie do niego, to jeszcze nie jest przepustka do adopcji :(

Posted

Inka może wyjść jak każdy inny pies, czyli na zasadzie adopcji. Ale nie ma czegoś takiego jak umowa schroniska z DT, o to chodzi. Z chwilą wypisu psa ze schroniska osobą odpowiedzialną za nią jest osoba adoptująca, prawnie i finansowo. Jeśli ktoś się podejmie, nie ma sprawy.
Schronisko nie ma możliwości pomocy finansowej psom już adoptowanym. To schronisko miejskie a nie odrębna jednostka rządząca się swoimi prawami.
Pytanie kto się podejmie finansowania psa przez rok lub dłużej w DT?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...