xxxx52 Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 aduska-podawalam nazwe lekwow we wczesniejszych postach.U psa z rakiem i HD skutkuja.Pieseka juz prawie 5 lat temu, wet chcieli w klinice zostawic podczas operacji na stole operacyjnym nie wybudzajac z narkozy,ale moja mama powiedziela NIE i dostawal lek i dostaje juz tyle lat Metacam. Pytalas sie o lek u wet Metacam ,bo ciagle piszesz ,ze piesek cierpi i podajesz lek ktory nie skutkuje Trocoxil.Duzo czasu uplynelu ,moglas zmienic wet i zmienic lek. Quote
jambi Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 [quote name='ulvhedinn']jambi, Fastus, oczywiście macie rację, ale.. (znów to ale)- dobrze prowadzona terapia bólu i leczenie paliatywne mogą w niejednym przypadku pozwolić psu na dłuższe życie bez bólu. Niestety wielu wetów zaniedbuje tą gałąź wiedzy medycznej, wychodząc z założenia, że skoro nie da sie psa wyleczyć, to nie ma sensu nic robić. Owszem ma, podobnie jak u ludzi z chorobami zwyrodnieniowymi, czy nowotworem, różnica w samopoczuciu może być gigantyczna, a w końcu o to chodzi, o poprawę jakości życia. ulv, tak tyle, że "ból" to jedno, a "komfort życia" to drugie, podam Ci przykład, powiedz mi, które rozwiązanie lepsze... Właścicielka ONka, kiedy ten całkowicie przestał chodzić, postanowiła, że "utrzyma go przy życiu" najdłużej jak się da. Pies miał całkowity paraliż tylnej części, nie wypróżniał się samodzielnie, za to moczu nie trzymał. Całe dnie leżał na posłaniu, właścicielka podawała mu jedzenie, zmieniała pieluchy, masowała gdy powinien się załatwić, i tak przez półtora roku. Dla lepszego komfortu życia właścicielka podawała mu codzień odpowiednią dawkę leków przeciwbólowych, psa nie bolało, zatem nie cierpiał. Na dwór nie wychodził - bo jak? kto miał go nosić? drobna kobieta 45-kilowego psa? Teraz drugi - sznaucer olbrzym, całe życie energiczny, dumny, waleczny, nagle dopada go coś na co nie ma za bardzo lekarstwa - starość a z nią postępujące zwyrodnienia, paraliże, i z tego dumnego, silnego psa nagle robi sie pies, który nie jest w stanie wstac o własnych siłach, nie może sam wejśc po schodach. Zapada decyzja o zastosowaniu różnego rodzaju leków wspomagających, gdy jednak nie pomagają a stan psa ulega stopniowemu pogorszeniu, zapada decyzja... Pies jeszcze chodzi, jeszcze ma czucie. Nie jest brana pod uwagę "terapia bólu" bo to nie ból jest problemem. Tak samo jak nie jest brany pod uwage scenariusz jak u ONa. Ten pies całe życie był silny, dumny, nigdy słaby - zresztą ON tak samo ... na marginesie, byli kumplami - dlatego wydaje się, że całodzienne zaleganie bez możliwości poruszenia się to nie jest "komfort życia" dla takiego psa... który scenariusz w Twojej opinii jest lepszy? Quote
aduska1212 Posted January 29, 2013 Author Posted January 29, 2013 w czwartek przejedziemy się na Kolejową i zobaczymy, co tam nam powiedzą. niestety, względy finansowe są dla nas bardzo ważne, to wszystko całkowicie nas "wypłukało" :( dlatego też zrezygnowaliśmy z lecznicy na Wesołej, bo tam wciąż polecano nam jak najdroższe leki, witaminy itp... Quote
ulvhedinn Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 Ani jeden ani drugi scenariusz dla mnie nie wchodzi w grę. Dobre rozwiązanie to terapia bólu plus urządzenia umozliwiające poruszanie- wózek, nosidło. I wiesz, co? Ja jestem niedużą osobą płci żeńskiej, a byłam w stanie znosić bernardynkę z wysokiego drugiego piętra. Zresztą- biorąc psa, trzeba kurde brać pod uwagę, "co będzie jeśli" - jeśli nie jesteśmy w stanie obsługiwać owczarka, to bierzmy pinczerka. Mam psa na wózku, od siedmiu lat. Popyla lepiej niż większość zdrowych psów. Robi wszystko to co każdy pies. Mam też dziadeczka, ślepy, głuchy, z demencją. W pieluszkach, bo leje gdzie stanie. Ale ile w nim radości, kiedy dosteje michę, kiedy go miziać i tarmosić za ucho, kiedy w dobra pogodę może sobie powędrowac po trawie i powęszyć. I co, mam go zabić w imię źle pojętej "dumy"? Quote
jambi Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 nie ulv, jeśli jest wnim radość i życie go cieszy, nie masz go zabijać Quote
ulvhedinn Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 No a co daje psu radość? Ulubione jedzenie, kontakt z opiekunem, pieszczoty, zabawka, spacer itd. I naszym obowiązkiem jest mu to umożliwic, jeśli trzeba za pomocą leków i urządzeń typu wózek. Proste. Quote
xxxx52 Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 Sprawa utrzymania psow cierpiacych ,chorych przy zyciu jest sprawa idywidualna.Jezeli dzialanie srodkow farmaceutycznych nie pomaga nalezy psu pozwolic odejsc za teczowy most ,gdyz w innym przypadku nawet mozna uznac za "znecanie sie nad zwierzetami "nie udzielajac mu pomocy,i patrzac jak pies cierpi. Quote
Faustus Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 [quote name='ulvhedinn']No a co daje psu radość? Ulubione jedzenie, kontakt z opiekunem, pieszczoty, zabawka, spacer itd. I naszym obowiązkiem jest mu to umożliwic, jeśli trzeba za pomocą leków i urządzeń typu wózek. Proste.[/QUOTE] Nie. Wcale nie tak proste.To Ty tak widzisz. Ja nie muszę. Mamy prawo się różnić w tym względzie. Dla mnie pies to pies. I ma ten komfort życiowy, że kiedy przyjdzie taka beznadziejna chwila, w której przyjdzie cierpienie i niedołężność bez szansy na powrót do normalnego życia to jego życie zostanie przerwane. I dla mnie to jest odpowiedzialność (ale też nie musimy się w tej kwestii zgadzać). [quote name='xxxx52']Sprawa utrzymania psow cierpiacych ,chorych przy zyciu jest sprawa idywidualna.Jezeli dzialanie srodkow farmaceutycznych nie pomaga nalezy psu pozwolic odejsc za teczowy most ,gdyz w innym przypadku nawet mozna uznac za "znecanie sie nad zwierzetami "nie udzielajac mu pomocy,i patrzac jak pies cierpi.[/QUOTE] Pierwszy raz się z Tobą zgadzam. Quote
ulvhedinn Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 Jeżeli jest cierpienie to oczywiście!!!! Tylko, że tutaj akurat rozchodzi się o fakt leczenia bądź nie- bólu. Zwyrodnienia bolą i to jest problemem. Jesli usunie się ból, to pies może żyć komfortowo i norlanie i na tym powinno sie skupiac leczenie, bo WYLECZYĆ się tego nie da, ale - być może- da się LECZYĆ tak, żeby pies był szczęśliwy. P.S. A o różnicy samopoczucia z lekami i bez w chorobach zwyrodnieniowych to akurat niestety dużo wiem niejako z autopsji. Quote
aduska1212 Posted January 29, 2013 Author Posted January 29, 2013 Dziś na przykład nie widzę w niej radości życia :( Przy próbie podniesienia gryzie, piszczy - czyli bardzo boli. Niestety, z powodów osobistych nie mogę wybrać się z nią dziś do weterynarza, najwcześniej będzie to możliwe jutro. Teraz została wymiziana i śpi, tak słodko chrapoli... O, przed chwilą Pancio wrócił do domku - mamy merdający ogonek i piski radości. I tak na zmianę... Quote
Faustus Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 [quote name='ulvhedinn'] Jesli usunie się ból, to pies może żyć komfortowo i norlanie i na tym powinno sie skupiac leczenie, bo WYLECZYĆ się tego nie da, ale - być może- da się LECZYĆ tak, żeby pies był szczęśliwy. [/QUOTE] Komfortowo dla psa nie oznacza to samo co dla człowieka. Pomimo literówki rozumiem, że miało tam być "normalnie". Cokolwiek nie miało tam być: to normalnie i tak już żyć akurat ta psinka nie będzie. Quote
aduska1212 Posted January 29, 2013 Author Posted January 29, 2013 Pewne jest, że ona cierpi. Bo nawet wstać sama na tylne łapy nie może. I przy podnoszeniu próbuje gryźć. Dobrze nie jest :( zobaczymy co powie wetka jutro lub we czwartek. Czy jest jakaś szansa... Quote
aduska1212 Posted February 1, 2013 Author Posted February 1, 2013 (edited) Operować nie będziemy. Mogłoby pomóc, ale też jest duże ryzyko. Poza tym jedna operacja nic nie zmieni, owszem, zlikwidowałaby jedno źródło bólu (kolano), ale nie tylko ono jest problemem. Na razie dostałyśmy carprodyl, bo w lecznicy nie mieli "od ręki" metacamu, a i psina na carprodyl dobrze reagowała poprzednio. Jeśli się zdecydujemy, to zmienimy na metacam, a jeśli nie, psiak może zostać na carprodylu. Dziś dostała już pół tableteczki i jest ulga, widzę to. Do tego wrócimy do podawania artroscanu, no i muszę poszukać jakiegoś jedzonka poprawiającego funkcjonowanie stawów. No i kochać, kochać, kochać i cieszyć się każdą wspólną chwilą, bo nie wiadomo, kiedy nadejdzie koniec... Wetka sugerowała, że działanie carprodylu i metacamu jest podobne, a i skutki uboczne też. Jak myślicie, poprosić o zamówienie metacamu? Bo troszkę zgłupiałam... I czy np. podawanie siemienia lnianego choć troszkę osłoni żołądek perełki? Bo boję się o nią :( Edited February 1, 2013 by aduska1212 Quote
Delph Posted February 1, 2013 Posted February 1, 2013 Wydaje mi się, że Trocoxilu nie można podawać psom o masie mniejszej niż 5 kg. Ale weterynarz pewnie wie co robi. Pamiętaj, żeby koniecznie przy stosowaniu leków typu Metacam itp. (czyli NLPZ) koniecznie podawać np. Ranigast lub inny tego typu lek, żeby zabezpieczyć przewód pokarmowy. Quote
aduska1212 Posted February 1, 2013 Author Posted February 1, 2013 też czytałam o tym, żeby nie podawać trocoxilu poniżej 5kg-moja waży teraz pewnie tak 4,5-5, bo troszkę utyło jej się i wetka mówiła, że nie powinno nic się dziać. A my, trochę na zasadzie wóz-albo prze-wóz, zaryzykowalismy. Te leki to nasza ostatnia deska ratunku :( Teraz, na carprodylu, jest w stanie np. sama przewracać się na posłanku, nie musimy co chwila do niej wstawać, co przyznam- i dla nas jest bardzo wygodne. Czekamy na ocieplenie - mamy nadzieję, że choć troszkę temperaturka jej pomoże. Zawsze lubiła wygrzewać się na słoneczku, mam nadzieję, że i tegorocznych promieni doczeka... A ranigast to taki zwykly, ludzki? Jesli tak, to jak jej to dawkować? To polecę jutro i kupię. Quote
xxxx52 Posted February 2, 2013 Posted February 2, 2013 Przy wszystkich lekach przeciwbolowych ,stosowanych w medycynie dla ludzie i zwierzat powinno sie brac srodki oslaniajace przewod pokarmowy .zoladek.No i robic przerwy w podawaniu,gdyz moze dojsc tez do uzaleznien. Siemie lniane mozesz podawac do kazdego posilku,no i srodki p/bolowe podaje sie po jedzeniu. Radze zatelefonowac do wet w sprawie podawania psu jakichkolwiek lekow Quote
aduska1212 Posted February 2, 2013 Author Posted February 2, 2013 W tym tygodniu będę się widziała z tą naszą wetką, bo zamierzam iść po karmę dobrze działającą na stawy to przy okazji zapytam. Mój mały chrapolek przespał noc, a my nie musielismy wstawać. Przez sen słyszałam, że troszkę popiskiwała, ale rozkładała się po całym łóżeczku i przyjmowała najróżniejsze pozycje. Dziś na spacerku też zrobiła kilka kroczków, bo coś poczuła. Tylko zamachała się i klapnęła na pupę, a po czymś takim to już niestety nie ma mowy, żeby ponownie pochodziła :( Quote
Delph Posted February 2, 2013 Posted February 2, 2013 (edited) Ranigast taki ludzki, zwykły. Mogą być też leki o podobnym działaniu, a z inną substancją aktywną, np. Controloc Control albo też Polprazol, Bioprazol. Wymieniłam te, które ja podawałam psom na zalecenie weterynarzy, ale jest ich więcej. Oczywiście skonsultuj to ze swoim weterynarzem, szczególnie jeśli chodzi o dawkę. Karmę działającą na stawy w Twoim przypadku bym sobie darowała, ilość składników wspomagających stawy w takich karmach jest niewielka, więc nie sądzę, żeby jakoś specjalnie pomogła Twojej suni. Prędzej szukałabym karmy, którą sunia będzie dobrze trawić, łagodnej dla żołądka ze względu na przyjmowane leki. Jeżeli teraz jest w tym względzie dobrze, to nawet lepiej, żebyś jej karmy nie zmieniała, bo możesz nie trafić w taką, która służy suni i tylko niepotrzebnie obciążysz układ pokarmowy. Żeby zadbać o stawy rozważ (też po konsultacji z wetem) raczej suplementy (z glukozaminą, chondroityną, kwasem hialuronowym, czarcim pazurem, itd.), tam już można dobrać stosowne do sytuacji dawkowanie. Trzymam za Was kciuki mocno. Mam teraz u siebie dwa starsze psy ze zwyrodnieniami kręgosłupa. Trzeciego nie badałam pod tym kątem, być może też ma, bo to też staruszek, a niestety u większości psów w tym wieku takie zmiany mają miejsce. Suka, która zwyrodnienia ma minimalne już dwa razy miała epizod nie wstawania z posłania i koszmarnego bólu. Nosiliśmy ją wtedy, rehabilitowaliśmy, jeździliśmy na specjalne naświetlania chorych miejsc (popytaj, to niestety tanie nie jest, ale mojej suni pomogło). Teraz suka biega, skacze, wariuje jak szczeniak i chodzi na długie spacery. Drugi pies jest wiekowy, zwyrodnienia ma koszmarne, weterynarze aż wydają okrzyki, gdy pokazuję zdjęcia rtg. Ale o dziwo chodzi, co prawda nie biega, ale drepcze, potrafi podbiec, wejść po kilku schodach, zeskoczyć z niewielkiej wysokości czy wspiąć się na zaspę. W miejscach zmienionych powstały zwapnienia i jakoś - cudem - wszystko się trzyma i działa. Teraz nawet nie muszę już mu podawać leków przeciwbólowych. Tak więc głowa do góry, walczcie, byle rozsądnie. Może nowe leki zadziałają (tylko pamiętaj, że nlpz nie wolno łączyć z żadnym innymi przeciwbólowymi). Edited February 2, 2013 by Delph Quote
aduska1212 Posted February 2, 2013 Author Posted February 2, 2013 Naszej suni życie nie rozpieszczało i to jest pewne. W swoim życiu "przerobiłam" już 12 psów (w chwili obecnej u mnie jest jeden, w rodzinnym domu zostały dwa). Zawsze przyprowadzałam do domu z ulicy psy,wszyscy się przezwyczaili. I wierzcie mi, tak zalęknionego psa nie mialam nigdy. Druga sunia, którą mamy teraz,musiała mieć roztrzaskaną czachę i źle się jej zrosło. Ona po ok. pół roku przebywania u nas zapomniała o tym, co zle i teraz nawet jak robi na diabła i się na nią krzyknie, to ma nas gdzieś ;) a moja Majeńka nie potrafiła nigdy zapomnieć krzywdy :( warczała na obcych, nawet "swoich" kilka razy delikatnie złapała za rękę. Boi się dosłownie wszystkiego - nawet telefonów komórkowych nie możemy mieć w domu włączonych,bo wywołują panikę. I to wszystko utrudnia nam leczenie. Weterynarze zgodnie twierdzą, że mała jest panikarą, czasem nawet nie zdążyli dotknąć, a już był krzyk na cały gabinet. I nawet minimalny ból sprawia, że nie chce się ruszać. Nie i koniec. Może,gdyby była "dzielniejsza", to wszystko byłoby prostsze... :( A do tego na zdjęciu rtg wyszło, że ma śrut w miednicy! Ale (na szczęście) tak się wpasował tam i zarósł chrząstką, że nie trzeba go usuwać. Quote
Delph Posted February 2, 2013 Posted February 2, 2013 Wiem co czujesz, bo moje psiaki też są "z odzysku". Oprócz wcześniejszych przeżyć każde z nich siedziało w schronisku po 5 lat. Poza nimi miałam u siebie wcześniej już wiele skrzywdzonych psów, jako tzw. dom tymczasowy. Zdaję sobie sprawę, że jedne lepiej znoszą swój los, a inne nie mają siły walczyć. Tylko Ty będziesz potrafiła odpowiednio ocenić sytuację. To, że sunia jest nerwowa, próbuje gryźć itd. na pewno jest spowodowane również bólem. Ten mój najstarszy psiak kilkanaście dni temu przeszedł zabieg usuwania chorych (bardzo!) zębów i usuwania ciała obcego tkwiącego od dawna w dziąśle. Przed zabiegiem nie dał się nawet dotknąć do pyska, gryzł i kłapał, bo powodowało to straszny ból. Teraz sam przychodzi na głaskanie, uwielbia drapanie i głaskanie po pysku, a pod bródką to już w ogóle jest ekstaza ;) Najważniejsze to trafnie ocenić, co jest największym problemem (bo my np. myśleliśmy, że to te zwyrodnienia powodują najgorszy dyskomfort, a okazało się, że po usunięciu chorych zębów pies nam odżył). Nie twierdzę, że tak jest u Ciebie, tylko że jeżeli uporacie się z największym problemem to później będzie z górki. A jeżeli wszystko zawiedzie i trzeba będzie pożegnać się z sunią nie żałuj niczego, bo na pewno dałaś jej mnóstwo wspaniałych chwil i gdybyś jej nie adoptowała nie otrzymałaby tego wszystkiego. Trzymajcie się. Quote
xxxx52 Posted February 2, 2013 Posted February 2, 2013 Przy podawaniu Metacam powinno sie podawac jednoczesnie Omeprazol AL T20 -PHARMA Quote
aduska1212 Posted February 3, 2013 Author Posted February 3, 2013 A powiedźcie mi, czy warto zmienić carprodyl na metacam? Teraz nawet nie mamy problemu z połknięciem tabletki, zamoczę w masełku i niunia sama wcina. No i na pewno mniej boli. Nie biega, nawet nie chce chodzić, ale na spacerku zrobi kilka kroczków, no i w domu jest spokojniejsza. A orientujecie się może, jak na stawy wpływa zimno? Bo zgodnie z TŻ twierdzimy, że jej problemy zaczęły się wraz ze stopniowym spadkiem temperatur. Po cichutku liczymy, że może na wiosnę trochę "odżyje"... Dziś przypadkowo znalazłam filmik z końca września, niecały tydzień po operacji zerwanego więzadła u małej. Aż się popłakałam... Tak ślicznie biegała :( nie mam pojęcia co się stało, że nastąpiło takie momentalne pogorszenie :( po operacji było super, mała latała jak szalona, aż trzeba było ją ograniczać, a po ok. miesiącu stopniowo się pogarszalo... Aż do obecnego stanu :( Każdy powtarza mi, że ten pies lepiej trafić nie mógł. Ona wniosła do naszego życia ogromną radość, a i swoisty trening przed dziećmi. Dzięki niej zobaczyłam w TŻ bardzo wrażliwą osobę, kochającego "ojca". Bo on to kociarz z natury, psów się bał. A Maja nauczyła go tej psiej miłości :) mój mały robak... nigdy wcześniej nie chrapała, a teraz tak rozczulająco chrapoli, że aż serducho mięknie jak się tego słucha. Tyle, że to może już i od serduszka to chrapanie? Quote
xxxx52 Posted February 3, 2013 Posted February 3, 2013 najlepiej zapytac sie weterynarza. Bo co do tych wszystkich lekarstw przeciwbolowych to wszystkie powoduja zaburzenia zoladkowe ,dlatego zawsze nalezy brac srodki choroniace blone sluzowa zoladka ,neutralizujace kwasy zoladkowe.Podobnie dotyczy ludzi co musza z tych czy innych powodow lykac srodki przeciw bolowe. jezeli chodzi o przysfajalnosc ,sa lepsze zawiesiny plynne niz tabletki.Najszybsze dzialanie jest w postaci zastrzykow. Quote
aduska1212 Posted February 3, 2013 Author Posted February 3, 2013 u małej zastrzyki odpadają, bo po pierwsze nie damy rady codziennie chodzić do weta, a po drugie mała panicznie się go boi i nie wiem, ile codzinnych wizyt by wytrzymała. Na razie jest lepiej na carprodylu, poobserwujemy i zobaczymy jak będzie dalej. czy można tabletkę podawać jej podczas jedzenia? czy koniecznie musi być po nim? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.