alex Posted February 10, 2004 Posted February 10, 2004 Matys& Meksyk Buuhahaha – rozbawiles mnie chlopcze do lez. Zrozumienie zdan podrzednie zlozonych nie jest sztuka nie do opanowania i jak się postarasz to może ja opanujesz, ale gwarancji nie ma. Gdybys czytywal slowniki to spotkalbys się z definicja analfabetyzmu oraz jego rodzajow – to po pierwsze. Po drugie – brak umiejetnosci czytania ze zrozumieniem odnosil sie do jej braku ogolnie u ciebie (a nie slownikow konkretnie – chociazby z tej przyczyny, ze nie podejrzewam cie o czytanie czegokolwiek co nie jest forum internetowym) ...No ja nie wiem czy ty po prostu masz jakiś problem z logicznym rozumowaniem, czy po prostu nudzi ci sie w domu, nie masz faceta czy cos innego ?... No nie trafiles....strzelaj dalej... :lol: :lol: :lol: Wnosze, ze zabraklo ci konkretnych argumentow skoro postanowiles przeanalizowac moje zycie osobiste z seksualnym wlacznie? :lol: :lol: :lol: ...nie szpanuj jakimiś cytatami z zagranicznych książek, których nawet nie rozumiesz... Jak domniemuje doznajesz objawien, które mowia ci wszystko na temat wszystkich albo myslisz, ze skoro ty nie rozumiesz to nikt nie rozumie. No to rozczaruje cie - tym razem tez nie trafiles. :lol: ..Napisałaś: "pies nie atakuje drugiego psa z powodow dominacyjnych - jest to tylko zachowanie obronne drogi Matisie Behawiorysto i dlatego w wielu przypadkach poddancze gesty zaatakowanego psa niewiele pomagaja. Atakujacy nie usiluje go zdominowac tylko przepedzic (bądź zlikwidowac)."Matys&Meksyk Aha, czyli jak pies pokazuje dominacje drugiemu i tamten się nie podda to co się według ciebie stanie ? Jak już coś cytujesz to upewnij się czy to rozumiesz i czy ma to sens.... Oczytany Matysie – to nie był cytat – to raz, a dwa to ty dalej nie rozumiesz co czytasz bez względu na to czy napisalam to ja czy ktos inny (ale o tych twoich niedomaganiach to już było, wiec nie będę się powtarzac). W skrocie chodzi o to, ze mianem agresji dominacyjnej okresla się zachowanie psa względem czlowieka, a nie psa wzgledem psa. Ale domyslam się, ze to może być dla ciebie baaardzo skomplikowane, wiec nie spodziewam się, ze zrozumiesz. ...Napisałaś: "Otoz Agresja "dominacyjna" jest jedną z najczęściej spotykanych form agresji u psów i objawia się powtarzającymi się, nietypowymi i nie pasującymi do sytuacji zachowaniami agresywnymi ukierunkowanymi na LUDZI., a nie na PSY" Oto kolejny przykład bezmyślnego skopiowania tekstu ze strony internetowej bez żadnej analizy treści.(http://kliker.pieski.eu.org/Agresja/WpD_ogolne_spojrzenie.html) tak też to czytałem, tylko w przeciwieństwie do ciebie ja czerpie informacje z kilku źródeł i zgodnie ze swoim rozumem oceniam, która pod względem logicznym mi odpowiada... Owszem skopiowanego i co z tego. Z tego co wiem to ty jestes doskonalym analitykiem wiec sobie ten bezmyslnie skopiowany teks przeanalizuj. Zobacz ile wnioslam radosci w twoje nudne zycie: będziesz mogl sobie poanalizowac, czerpac informacje kilku zrodel zgodnie ze swoim rozumem (rozumkiem?) i jeszcze pooceniac pod roznymi katami. Cymes. ... że dyskusja z tobą jest bezcelowa, bo cokolwiek ja napiszę ty skomentujesz kolejnymi bezmyślnie wycietymi cytatami i masą wyniosło brzmiacych zdań bez sensu... Wiesz, dyskusja charakteryzuje się zupelnie innymi cechami niż to co ty usilujesz tutaj uprawiac. Może dla relaksu, w chwili wolnej od „analizowania i oceniania” zobacz jakie sa podstawowe zasady dyskusji, bo chyba nie było cie na tej lekcji (tak jak zreszta na kilku innych). ...Otoz fakt, ze nie znam rozsadnego wlasciciela Ast-a, który puszcza psa samopas oraz fakt, ze do tej pory nie widzialam dwoch doroslych , obcych sobie Ast-ow bawiacych się ze soba MA SIĘ NIJAK do tego, ze smiesza cie wypowiedzi innych wlascicieli na jakis temat. Czy wystarczajaco jasno???" Matys&Meksyk Po pierwsze trudno mi znaleść sens w twoich zdaniach z prostego powodu: Ty piszesz bez sensu. Wystarczajaco jasno ??? ... Po drugie nie śmieszą mnie wypowiedzi właścicieli na jakiś temat ! tylko na konkretny temat !... Sluchaj ty jestes naprawde tepy i to jest porazajace. Chlopcze jaki ty widzisz zwiazek miedzy tym, ze ja cos widzialam albo nie widzialam i tym, ze smiesza cie czyjes wypowiedzi na jakikolwiek temat??? Bo każdy normalny czlowiek ZADNEGO zwiazku nie zobaczy. Reasumujac: do szkoly chodzic trzeba, bo ucza tam wielu pozytecznych rzeczy. Ucza np. pisac, czytac, analizowac, logicznie myslec i „skladac madrze wygladajace zdania”. ...Więc kończe już ta żenująca dyspute, bo mnie już to nudzi. Idź sobie na rower, zrób parę pompek i daj mi spokoj, nie zamierzam odpisywać na posty, z których nic nie wynika. Szcześliwego zycia ci zycze …Co do definicji dysputy to bylo juz wczesniej. W tej sytuacji okreslenie jest mocno przesadzone. Co do roweru i pompek – tobe chyba przydadza się bardziej, zwazywszy, ze siedzisz caly dzien przy komputerze „analizujac i oceniajac zgodnie ze swoim rozumem”. No, a ze nic z tego nie wynika ..to fakt niezaprzeczalny. Za zyczenia dziekuje – to bardzo mile z twojej strony buuhhaaaaa. :lol: :lol: :lol: Quote
Mokka Posted February 10, 2004 Posted February 10, 2004 No dobra Mokka ale ty masz swiadomosc, ze on sie rzuca na wszystko co sie rusza i starasz sie do tego nie dopuszczac, chodzisz ze zwierzem na szkolenia i ciebie akurat debilem by nie nazwala. No, masz szczęście :D Prawdą jest, że staram się do takich sytuacji nie dopuszczać, choć muszę przyznać, że trochę szkód uczyniliśmy :oops: , na szczęście obrażenia były lekkie (nie śmiertelne). Mój byk jest puszczany ze smyczy tylko na terenie, gdzie chodzimy się wybiegać, jest równo i płasko i wszelkiego potencjalnego wroga widzę z daleka, a i tak zawsze chodzimy w kagańcu. Taki psi żywot - oglądać świat zza krat. :cry: Quote
dzurga Posted February 10, 2004 Posted February 10, 2004 No o to wlasnie mi chodzilo, ze starasz sie unikac dziwnych sytuacji. Ja z moja tez chodze w kagancu - ona co prawda sie bardziej cieszy niz by mogla komus szkody zrobic ale np co bedzie jak mnie nie poslucha i poleci za jakims dzieciakiem machajacym kijem i przypadkiem chwyci za raczke a nie za patyk? Nie chce myslec. Kaganiec ma skorzany, bo metalowym tez by mogla krowka krzywde zrobic. A spuszczana tez jest na plaskim terenie i jak tylko widzimy chocby potencjalne zagrozenie (dla niej ale rowniez kiedy ona moglaby byc zagrozeniem) piesa jest zapinana na smycz. No i taki jej psi los :cry: Quote
Ania-Bajka Posted February 10, 2004 Posted February 10, 2004 ALEX Ja mam wielka prosbe- przestan tutaj pisac. Naprawde mam juz dosc zapoznawania sie z twoimi przepelnionymi żółcią i jadem tekstami. Moze zaloz sobie swoj topic i tam sie wyżywaj. To na prawde nie jest miejsce na takie popisy. I jakos wielu uzytkownikow netu zdaje sobie z tego sprawe. ... a tak na marginesie- okreslenia typu "chlopcze" i inne (nie chce mi sie teraz szukac pozostalych, byly we wczesniejszych postach), majace na celu wywolanie lekcewazenia do wspolrozmowcy ze wzgledu na jego wiek sa na prawde nie stosowne. Ty prawdopodobnie starasz sie przez to pokazac, ze jestes starsza i bardziej doswiadczona, ale jakos to nie jest przekonujace, biorac pod uwage twoj styl. Taki jezyk i argumenty kojarza sie raczej z kims bardzo mlodym i niedoswiadczonym , za to majacym wielkie mniemanie o sobie. I jezeli rzeczywiscie jestes osoba starsza (chociaz skad ta twoja pewnosc, skoro nie znasz wspolrozmowcow?), to tym gorzej swiadczy o tobie takie zachowanie. Chcialas konkretne przyklady twoich ublizan, ale nie mam ochoty jeszcze raz tego wszystkiego czytac, wiec nie zacytuje. Natomiast co do okreslen typu "agresja dominacyjna", to mozliwe, ze czesc naukowcow rezerwuje sobie te nazwe tylko do zachowan dominacyjnych w stosunku do ludzi. Ale to nie znaczy, ze wszyscy tak robia. Naukowcy maja to do siebie, ze kazdy z nich lubi nadawac nowe, swoje nazwy. Dlatego, jezeli chcemy opisac sytuacje, w ktorej jeden pies alfa probuje agresywnie zdominowac drugiego, ktory tez sie za alfe uwaza, to nie widze nic zdroznego w nazwaniu tego agresja dominacyjna. Tak jak nie widze nic zdroznego w nazwaniu owczarka niemieckiego wilczurem, choc nie jest to jego oficjalna nazwa. W koncu forum to nie jest dysputa naukowa. Nie nazwa jest najwazniejsza, ale to zeby sie wszyscy rozumieli. A mysle, ze kazdy wiedzial o co chodzi z ta "agresja dominacyjna". :agrue: Quote
dzurga Posted February 10, 2004 Posted February 10, 2004 Wtrace sie bo juz mnie tez to wnerwia. Ania- Bajka. Super, ze bronisz jak lew swojego faceta ale to juz wszytsko zakrwa na paranoje. Alex ma prawo pisac co chce tak samo wy mozecie pisac co chcecie. I zwracanie jej uwagi, ze ma byc grzeczniejsza i np nie mowic chlopcze pod adresem twojego faceta uwazam za smieszne. A on jest niby grzeczny? Jego tekst: "No ja nie wiem czy ty po prostu masz jakiś problem z logicznym rozumowaniem, czy po prostu nudzi ci sie w domu, nie masz faceta czy cos innego ?..." uwazam za grubo ponizej poziomu. Jestescie nowi, zadaliscie pytanie. Nie zawsze tak jest, ze dyskusja prowadzi w tym kierunku, w ktorym byscie chcieli, czesto sa ostre jazdy ale wy sie zachowujecie jakby chodzilo o wasz honor czy zycie. Wyluzujcie sie, bo sami nie mniejsza jazde robicie niz inni :evil: Quote
Matys&Meksyk Posted February 10, 2004 Author Posted February 10, 2004 Wtrace sie bo juz mnie tez to wnerwia.Ania- Bajka. Super, ze bronisz jak lew swojego faceta ale to juz wszytsko zakrwa na paranoje. Alex ma prawo pisac co chce tak samo wy mozecie pisac co chcecie. I zwracanie jej uwagi, ze ma byc grzeczniejsza i np nie mowic chlopcze pod adresem twojego faceta uwazam za smieszne. A on jest niby grzeczny? Jego tekst: "No ja nie wiem czy ty po prostu masz jakiś problem z logicznym rozumowaniem, czy po prostu nudzi ci sie w domu, nie masz faceta czy cos innego ?..." uwazam za grubo ponizej poziomu. Jestescie nowi, zadaliscie pytanie. Nie zawsze tak jest, ze dyskusja prowadzi w tym kierunku, w ktorym byscie chcieli, czesto sa ostre jazdy ale wy sie zachowujecie jakby chodzilo o wasz honor czy zycie. Wyluzujcie sie, bo sami nie mniejsza jazde robicie niz inni :evil: No naprawde zaraz sie wk...e, a kto zaczął pierwszy tu kogoś obrażać. Przeczytaj może pierwszego posta od alex.Jak do ciebie ktoś podejdzie na ulicy i zacznie na ciebie najeżdżać to nadstawisz drugi policzek ? A gdzie to ania pisze powiedz mi proszę, żeby alex nie mówiła do mnie chłopcze, bo ja zauważyłem poprostu krytyke i komentarz odnośnie tego jak się do mnie odzywa. Poza tym zastanów się nad tym co napisałaś, z jednej strony twierdzisz, że alex ma prawo pisać to co chce i my też i zaraz potem wyrazasz krytyke do tego co napisała Ania. Reasumujac Ania może pisać co chce i napisała, żeby alex już wiecej nie pisała. Dla mnie to proste. Nie wiem jak dla was. Quote
Ania-Bajka Posted February 10, 2004 Posted February 10, 2004 DZURGA :lol: RANY! ja nie napisalam, ze Matys jest grzeczny. Ale nie odnioslam sie do tonu jego wypowiedzi, bo on sie tylko broni. No i daje sie wyprowadzic z rownowagi. Jego sprawa i problem tego, ktory go zaatakowal. Natomiast Alex po prostu sie czepia, atakuje i to jak dla mnie bez powodu. I mimo jej mentorskiego tonu nie brzmi jak ktos z kim warto pogadac. Przynajmniej jak dla mnie. Bo jest zbyt chamowata. I nie krytykuje jej dlatego, ze atakuje Matysa, tylko dlatego,ze w ogole atakuje w jak dla mnie bardzo nieladny sposob. Oczywiscie, ze ona ma prawo sie nie zgadzac, ale swoje zdanie moze przedstawic w lagodniejszy sposob- bedzie sie milej czytalo i wzbudzi wiekszy szacunek u czytajacego. Dlaczego od razu wyzywac i obrazac??? :( Chyba, ze ja jestem zbyt wrazliwa??? :o Natomiast nie wiem dlaczego uwazasz, ze ja zachowuje sie tak samo? :cry: Probowalam w kilku postach ostudzic nieco atmosfere, bardzo delikatnie i spokojnie wyjasnic o co mi chodzi, ale osoby takie jak Alex sa w stanie wszedzie ferment wprowadzic. Kiedy pisze cos M. Chmielewska, albo Chi czy inni, to wnosi to cos konstruktywnego do calej dyskusji. I o to chodzi. :lol: (aha, odnosnie twojego wczesniejszego postu- dzieki za informacje o twoim rottku, rzeczywiscie odpisalas na pytanie, tylko ze mi chodzilo glownie o amstaffy). :drinking: Quote
Ania-Bajka Posted February 10, 2004 Posted February 10, 2004 A w ogole to proponuje zawieszenie broni, bo po co sie klocic? :) Strata czasu i nerwow. Powiedzcie lepiej, jak wedlug was jest ze szkoleniem amstaffa na psa obronczego. Bo ja wszedzie czytalam i slyszalam, zeby tego nigdy nie robic. Natomiast na innym topicu zostalam za to zdanie skrytykowana przez Marka z Gromem (chyba nie pomieszalam czegos w nazwie???).Macie jakies zdanie? Bo ja teraz jestem w kropce. Sama nie wiem co mam myslec. A, jeszcze jedno tez mnie zaskoczylo- bo tu wiele osob powtarzalo, ze amstaffowi tak do konca zaufac nie mozna. Suce tez- bo suki zwykle innych suk nie lubia. Jak juz sie prawie z tym pogodzilam, to na innym topicu pisza, ze suke amstaffke mozna wychowac na przyjaciolke calego swiata- psow tez! To jak to w koncu jest? Co? I juz wiem, ze z kazdym psem jest inaczej :lol: Ale tam zostal wyrazony sad oparty chyba na jakiejs wiekszosci. To jak to jest z ta wiekszoscia? Quote
sylwia i boksery Posted February 11, 2004 Posted February 11, 2004 Można wychować-ale nie można zaufać. Jedno jak dla mnie nie zaprzecza drugiemu. Nie odważyłabym się na zaufanie psu. Prosty przykład-namacalny. Drachma jest wychowana-to wychowywany bokser,wkładam trochę pracy w to. Ale nie ufam jej-dlatego nie pozwalałam jej na kontakty np z Bajką po tym,jak chciała spacyfikować Twoją sunię. Moje zaufanie mogłoby być zgubne dla Twojego psa-dlatego nie ufam jednocześnie wychowując. Quote
sylwia i boksery Posted February 11, 2004 Posted February 11, 2004 ALEXJa mam wielka prosbe- przestan tutaj pisac. Naprawde mam juz dosc zapoznawania sie z twoimi przepelnionymi żółcią i jadem tekstami. Moze zaloz sobie swoj topic i tam sie wyżywaj. To na prawde nie jest miejsce na takie popisy. I jakos wielu uzytkownikow netu zdaje sobie z tego sprawe. A mnie się podoba,co i jak pisze Alex :D Lubię poczytać sobie posty pisane piękną,składną polszczyzną-wychodzi ze mnie polonista :wink: A tu widzę próbę czystych lotów :D Złośliwości padły obustronnie -to oczywiste dla tych,co śledzą temat. Quote
Pavulon Posted February 11, 2004 Posted February 11, 2004 Ania-Bajka mozna szkolic asta na psa obronnego tylko trzeba to robic pod nadzorem bardzo doswiadczonego tresera Szkoda ze Tomek AST i APBT tu rzdko zaglada bo on szkolil Uziego i z tego co wiem nie ma z nim problemow> Mozesz zobaczyc filmiki na jego stronie, albo wyslac do miego meila z wszelkimi pytaniami Quote
dzurga Posted February 11, 2004 Posted February 11, 2004 Matys&Meksyk, przestan sie czepiac slowek, bo to nic naprawde nie wnosi a zastanawiam sie czy oprocz czepiania masz jeszcze jakis innny cel w zyciu. Jak nie zrozumiales o co mi chodzilo piszac, ze kazdy ma prawo pisac co chce to juz trudno. Zeby nie napisac tu nic, co znow ci podkreci jazde przyjme po prostu zalozenie, ze mezczyzni sa z Marsa a kobiety z Wenus i czasem porozumienie nie jest mozliwe... Ania + Martys&Meksyk - sami (a zwlaszcza pan M&M) nakrecacie kłotnie, chlopakowi widac, ze juz nerwy puszczaja i jakos ustapic nie potrafi (tak jakby jakby pisalam wczesniej chodzilo o jego honor lub zycie a nie post na forum) wiec jak jak mowi Ania, dajcie juz wszyscy spokoj - zawieszenie broni by sie przydalo :D Quote
_dingo_ Posted February 11, 2004 Posted February 11, 2004 Ludzie, o co wy się kłócicie ? O to co ktoś nazywa w jeden sposób, a drugi w inny sposób ? Przecież to nie ma żadnego znaczenia. Chodzi tylko o jedno praktycznie w tej dyskusji - że pies ma trzy główne rodzaje instynktownej agresji - pierwszy żeby ustalić hierarchię, czyli mówiąc wprost podporządkować sobie przeciwnika, a drugi to taki, żeby upolować - czyli zabić, a trzeci to taki żeby przepędzić jak najdalej. To jak ktoś to nazwie to nie ma żadnego znaczenia. Sprowadza się to w praktyce do dość prostego rozumienia otoczenia przez psa. Pierwszy rodzaj agresji - moje wilki, drugi rodzaj agresji - zwierzyna łowna, trzeci rodzaj agresji - wilki z obcego stada. Kropka. To czy ktoś to nazwie agresją dominacyjną, terytorialną czy jakąkolwiek inną nie ma żadnego znaczenia. I wiadomo też, że u pit dogów ten instynkt agresji związanej z podporządkowaniem przełamano. Najczęściej nie będą reagować na sygnały poddania się ze strony przeciwnika. Syn znajomego ma ASTa. Ten znajomy jest myśliwym i ze zdziwieniem stwierdził, że ich AST zachowuje się wobec innych psów tak jak ich psy myśliwskie wobec zwierzyny. Czy to nie daje do myślenia ? Ten amstaff POLUJE na inne psy. Quote
CHI Posted February 11, 2004 Posted February 11, 2004 CHI rozwin prosze mysl, bo jestem ciekawa... Ja akurat mialam takiego pecha, ze na moja szczeniecine okolo 7-8 Część za mnie rozwinęła Marta Chmielewska :D - MC absolutnie się z Tobą zgadzam. Ale chciałaś to masz :wink: :D Dzurga - szczenięcina 7-8 mies. miała przeważnie już pierwszą cieczkę - czyli u ludzi "panienka" ma ok. 10-12 lat! Pozwoliłabyś będąc obcą osobą dorosłą takiej smarkuli na wszystko? Zwłaszcza takiej wychowanej w odmiennej kulturze gdzieś na końcu świata (u nich norma, a u nas odwrotnie). Fakt cud boski, że nasze psy z nami nie zwariowały... :wink: :D Ponieważ wszystkie moje psy pochodzą od 2 matek (założycielek rodzin :D ) miałam okazje obserwować rozwój i socjalizację szczeniaków przez stado. U moich psów obserwowałam coś takiego: do pewnego momentu (ok. 3-3,5 mies) szczeniactwu było prawie wszystko wolno, pod warunkiem, że nie było awantur (obie suki tego pilnowały!), i że małe bawiąc się nie podgryzały matki i ciotki. Mogły w zabawie na nie wpadać - suki nie reagowały. A po tych 3-4 mies. suki zaczynały malucha ustawiać i małe szybko uczyło się gdzie jego miejsce. I sprzeciw był szybko, krótko tępiony i wyraźnie było widać: = małe zaczepia - stare nie mają ochoty na zabawę => jedno spojrzenie (nawet nie warknięcie) - małe wykonuje minę "a to bardzo przepraszam" (znacie taki wyraz pyska u boksera, bulla lub swojego psa? :wink: ) i idzie się bawić samo. 6-8 mies. szczenięcina już była już całkowicie "ustawiona w stadzie" :D Dlaczego jeszcze mam wątpliwości w "tym temacie". Byłoby super gdybyśmy wszyscy mieli super psy pod względem charakteru, prawidłowo wychowane, odchowane, socjalizowane, wyszkolone, idealnie zrównoważone psychicznie, bezkonfliktowe w stosunku do całego świata itd itp (co kto sobie wymarzy :wink: ) A mamy różne - nie dość, że czasami "po przejściach" to na nich odbijają się wszystkie stresy naszego życia. I nie chodzi mi wcale o fizyczne "odreagowanie" właściciela na psie :evilbat:, tylko o to, że nie zdajemy sobie sprawy jak psy (zwłaszcza te naprawdę związane z właścicielem) odbierają atmosferę domu. Czasami zastanawiam się na ile moje domowe konflikty wpłynęły na śmierć mojej suki – we wrześniu 2002 wygrała kl. pręgowanych suk weteranów na ATIBOKSie a w październiku już nie żyła (tak jakby straciła chęć do życia – nie walczyła z chorobą; ja „z nerwów” w tym czasie schudłam 12 kg.) :cry: I wyobraźcie sobie, że taki pies, który doskonale czuje jaki podły humor ma pan zostaje zaczepiony przez 7-8 mies. „młodzieńca”. Czy odwrotnie puszczone luzem bokserki i dobermanka, które „wyrwały się” żeby odreagować swój stres szukają „komu by tu wpie...” a że trafiło na Ciebie? Mogło trafić na każdego (czyli totalny brak odpowiedzialności właściciela – co by było gdyby Twojego psa prowadziło dziecko? – uważam, że mandacik ok. 1500 zł/szt szybko by ich pana nauczył, że psy w miejscu publicznym mają być na smyczy). Czy to wina psów czy są nienormalne? Uważam, że nie – to wina ludzi. To my sami żyjąc w nienormalnych warunkach (np. w zbytnim zagęszczeniu i pośpiechu) wciągnęliśmy nasze psy. I „psy po przejściach”. Skoro je mamy to z nimi żyjemy. Tylko nie rozumiem dlaczego jeśli ja mam 3-5 psów na smyczy (w tym właśnie taki jeden – on reaguje na każdą prowokację, sfora jak to sfora – rusza, muszę ją dyscyplinować), dlaczego mam być narażona na zaczepki psów biegających luzem? Wydaje mi się, że w przypadkowym kontakcie w parku pojedyncze psy nie zawsze potrafią "się dogadać" może mówią w różnych językach? :wink: Tym bardziej, że „nie uświadomieni” właściciele często prowokują takie sytuacje. Przykład: mam 3 bullki na smyczy zaatakował je jamol luzem. Pańcia zamiast „uciekać” w przeciwnym kierunku leci łapać pieseczka. I co robi pieseczek? W obronie (lub mając poparcie) pańci rzuca się na moje bullki. Zręcznym kopnięciem ratuje jamniczkowi (skądinąd b. sympatycznemu i walecznemu) życie i mam przerąbane bullki na widok jamolków zaczynają być „czujne” i przekazują to bokserom – a wychodzę ze stadem w różnych kombinacjach... Uważam podsumowując to długie rozwinięcie, że zawsze są winni właścicieli psów, którzy dopuścili do zaistnienia konfliktowej sytuacji. Nie jest „psychiczny” pies, który postąpił w taki czy inny sposób – on w/g swoich schematów działania zachował się racjonalnie, tylko my tych schematów nie rozumiemy... co jednak nas nie zwalnia od odpowiedzialności za ich skutek... I gdyby z jednej strony były ogrodzone „biegalnie dla psów” w miastach, a z drugiej strony każdy odpowiadał za swojego psa to nasze życie i życie naszych psów byłby lepsze... Quote
dzurga Posted February 11, 2004 Posted February 11, 2004 Łomatko CHI ale sie rozpisalas :wink: No widac ja mam po prostu pecha na nieodpowiedzialnych wlasicieli, no ale niestety przy okazji nabralam przekonania, ze boksery (chociaz moze powinnam napisac "boksery" bo obie agresorki + jeszcze jedna, ktora szczerzy kly ale ja pancia trzyma na smyczy wygladaja raczej na mixy "bezpapierowe") sa niezbyt zrownowaznonego charakteru. Chyba, ze panny bokseki nie bardzo lubia panny rottki - a to bardzo nierozwazne z ich strony, bo moja kiedys przestanie byc szczeniecina :wink: (bojcie sie osiedlowe bokserki, Tessa Morderca nadchodzi :wink: ) Quote
Marta Chmielewska Posted February 11, 2004 Posted February 11, 2004 Chi, dziękuję bardzo za obszerne rozwinięcie mojej wcześniejszej wypowiedzi :wink: :lol: :lol: Doszłam jeszcze do wniosku, że skoro inni właściciele nie chcą dbać o bezpieczeństwo swoich i cudzych psów, ja zadbam o własne. Nie czekam aż szanowny psiarz weźmie swojego 50 kilogramowego pieszczoszka na smycz tylko na wszelki wypadek oddalam się z psami. W końcu moje czekanie z pretensją w oczach moze kosztować moje maleństwa życiem. W myśl zasady: mądrzejszy ustępuje. Co do obronności ast... kiedyś ten temat był poruszany, ba wywołał nawet ogromne spięcia i skończyło się na wyzwiskach. Moja suka miała silny imstynkt obronny, nie wiem skąd, jeśli faktycznie jest wyeliminowany u bojowców (?), nie uczona potrafiła instynktownie stanąć w mojej obronie. I znam sporo ast a nawet bulików, które wykazały sie w tym względzie. Uważam, że skoro bullowate w chwili obecnej nie mają specjalnych funkcji jako psy użytkowe (ani myśliwskie-sporadycznie buliki, ani ozdobne, ani obrończe), a posiadają masę niewykorzystanej energii i możliwości, można by pokusić się o przekwalifikowanie ich na obronne. Właściwie trudno powiedzieć czy sie nadają czy faktycznie nie, dlatego, że za mało osób je szkoli w tym kierunku. Trudno przeprowadzić badania na szerszą skalę, wiem natomiast, że psy te wspaniale się sprawdzaja w roli psów ratowników. Mają siłę, energię, węch i chęć do pracy z człowiekiem. A może problemy z bullowatymi wynikają właśnie z nudów? Czy faktycznie istnieje ryzyko, że ast zacznie atakować ludzi dla sportu? Quote
ravaglia Posted February 11, 2004 Posted February 11, 2004 :D momentami ta dyskusja jest głupawa,ale też momentami pouczająca bo wyłania się z niej pewna (niestety) prawda że terrierom typu bull żle żyje się w dużych skupiskach ludzkich ,a więc i psich.Ludzie zaspokajając swoje ambicje(pobudki wiadome) posiadania psa o takich predyspozycjach póżniej cały czas muszą z nimi się zmagać(bo na ich osiedlu jest zasrany mały skwerek a piesków mnogo wiec dobrze żeby się pobawiły a nie gryzły).Przecież to żenada.Pieprzenia o górnolotnych powodach dla których właściciele np.ast mają te psy mozna włożyć miedzy bajki.Nie chciałbym(jako wieloletni właściciel terierów typu bull)aby psy te (ast i pity)w Polsce tak jest już od pewnego czasu w USa i Europie były postrzegane jako psy białej hołoty i drobnych czarnych rzezimieszków(np. w blokowiskach pod Paryżem na 10 rodzin mieszkajcych w tym gettcie przypada od 5-7 pitów lub ast).Pewnie moją dygresje mozna o kant d...y potłuc ale zarówno sprzedający jak i kupujący weżcie pod uwagę póżniejsz miejsce postoju waszego bądż co bądż psa bojowego Quote
Matys&Meksyk Posted February 12, 2004 Author Posted February 12, 2004 Matys&Meksyk, przestan sie czepiac slowek, bo to nic naprawde nie wnosi a zastanawiam sie czy oprocz czepiania masz jeszcze jakis innny cel w zyciu. Jak nie zrozumiales o co mi chodzilo piszac, ze kazdy ma prawo pisac co chce to juz trudno. Zeby nie napisac tu nic, co znow ci podkreci jazde przyjme po prostu zalozenie, ze mezczyzni sa z Marsa a kobiety z Wenus i czasem porozumienie nie jest mozliwe...Ania + Martys&Meksyk - sami (a zwlaszcza pan M&M) nakrecacie kłotnie, chlopakowi widac, ze juz nerwy puszczaja i jakos ustapic nie potrafi (tak jakby jakby pisalam wczesniej chodzilo o jego honor lub zycie a nie post na forum) wiec jak jak mowi Ania, dajcie juz wszyscy spokoj - zawieszenie broni by sie przydalo :D Tak już przyjąłem to założenie, bo naprawde cię nie rozumiem, ale nie tylko ciebie i niech tak już zostanie. Quote
Marta Chmielewska Posted February 12, 2004 Posted February 12, 2004 Ravaglia, nie sądzisz, ze w ogóle trzymanie psów w miastach jest bezcelowe? (za wyjątkiem ozdobnych i do towarzystwa). Bullowate mają jedną kapitalną zaletę: niosą odrobinę poczucia bezpieczeństwa. Quote
dzurga Posted February 12, 2004 Posted February 12, 2004 Matys&Meksyk - a moze warto by bylo skorzystac z porady dobrego specjalisty skoro nie rozumiesz nie tylko mnie ale innych ludzi? :wink: Quote
CHI Posted February 12, 2004 Posted February 12, 2004 .... MC nie sądzisz, że w ogóle życie w miastach jest nienormalne? :wink: :D Nie sadzisz, ze miasto to takie duuuże kurniki: w jednych "znoszą jajka" = cos z siebie dają, w innych "brojlery" się tylko tuczą, a w jeszcze innych to już tylko gdaczą... :wink: :D Ja jak tylko mi się uda (oby jak najszybciej) to wracam na wieś Rozpętałam burzę? :wink: Quote
CHI Posted February 12, 2004 Posted February 12, 2004 Skończyłam "obrabiać" ten artykuł jest u mnie na stronie (Strona - Do poczytania). Ponieważ jest tam o agresji "wrzucam go" tutaj razem z poprzednim - niby też o agresji :wink: ale od innej strony... zapraszam do lektury: Zaburzenia psychiki i problemy... On chciał się tylko przywitać... I do dyskujsji po. Jestm bardzo ciekawa Waszych opinii. :wink: Quote
ZEMAT Posted February 12, 2004 Posted February 12, 2004 Zaburzenia psychiki i problemy... On chciał się tylko przywitać... Fajniusia literatura :wink: Quote
Matys&Meksyk Posted February 12, 2004 Author Posted February 12, 2004 Matys&Meksyk - a moze warto by bylo skorzystac z porady dobrego specjalisty skoro nie rozumiesz nie tylko mnie ale innych ludzi? :wink: Jakich innych? narazie nie rozumiem tu 3 osób, pozostłych doskonale. może ty skorzystasz z porady dobrego specjalisty skoro ja nie rozumiem ciebie, bo jakoś nie jestem pewien czy ja tak czytam, że cię nie rozumiem czy ty tak piszesz :wink: Pozatym czy nie możemy tak naprawde skończyć z tymi bezsensownymi docinkami, mi to naprawde nie sprawia przyjemności i sądze, że tobie też nie. :-? Quote
Matys&Meksyk Posted February 12, 2004 Author Posted February 12, 2004 Zaburzenia psychiki i problemy... On chciał się tylko przywitać... Fajniusia literatura :wink: Ciekawe, szczegulnie drugi link. Tak na marginesie, 2 miesiace temu Hektor skoczył na tyłek Owczarkowi Niemieckiemu, natychmiast skarciłem go za to na co właściciel psa oburzył się na mnie mówiąc, że on się chciał tylko pobawić :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.