Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Agata_B napisał(a):
Byłam kiedyś u koleżanki, było lekko pochmurno. U niej w pokoju był jej pies, cuchnął okropnie, że nie można było wytrzymać....
ja: ''czemu ona tak śmierdzi?''
she: "ona tak zawsze przed deszczem!"

:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

A ja w tym widzę jakąś, no powiedzmy logikę. ;)
Pies jest nieświeży i cuchnie dotąd, dopóki nie zacznie padać deszcz, jak zacznie jest wyprowadzany, by zażył swoistego prysznica prosto z chmurki i wtedy "po" deszczu już tak nie cuchnie. Zatem może stwierdzenie "ona tak zawsze przed deszczem" było skrótem myślowym...
Ludzie mają różne metody na utrzymanie higieny u psa.

  • Replies 426
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Guest Agata_B
Posted

Saite napisał(a):
A ja w tym widzę jakąś, no powiedzmy logikę. ;)
Pies jest nieświeży i cuchnie dotąd, dopóki nie zacznie padać deszcz, jak zacznie jest wyprowadzany, by zażył swoistego prysznica prosto z chmurki i wtedy "po" deszczu już tak nie cuchnie. Zatem może stwierdzenie "ona tak zawsze przed deszczem" było skrótem myślowym...
Ludzie mają różne metody na utrzymanie higieny u psa.

Tu o to nie chodzi, że jak ona wyjdzie na deszcz to sie umyje, ta suczka. :lol:
Moja (była)koleżanka twierdzi, że psy śmierdzą jak za chwile ma zacząć padać deszcz :evil_lol:
Ten pies tak cuchnął, nie wiedziała co mi ma nawet odpowiedziec :roll:

Posted

[quote name='Agata_B']Tu o to nie chodzi, że jak ona wyjdzie na deszcz to sie umyje, ta suczka. :lol:
Moja (była)koleżanka twierdzi, że psy śmierdzą jak za chwile ma zacząć padać deszcz :evil_lol:
Ten pies tak cuchnął, nie wiedziała co mi ma nawet odpowiedziec :roll:
Ja się ustosunkowałam przewrotnie do tego, co przytoczyłaś zupełnie celowo, choć oczywistym jest to, że koleżanka chciała siebie/psa (nie wiem kogo bardziej) jakoś "usprawiedliwić".
Karjo, zgadzam się i o tym wiem, ale sama nie możesz być pewna, że w tym przypadku o to chodziło...

Posted

[quote name='bonsai_88']Isia ale z tą nienawiścią długowłosych do krótkowłosych coś jest... właśnie mi się suki mordują na kanapie :evil_lol:


O... właśnie krótkowłosa Bianca zrzuciła długowłosa [pudelek :loveu:] Birmę z kanapy... w odwecie Birma na nią skoczyła - pewnie chcąc jej kark skręcić albo co :diabloti:
no ja wiedziałam :D
ale wiesz co, że Ci nikt wcześniej nie powiedział tych mądrości, byś sobie kupiła dwa długowłose, albo dwa krótko ^^ a i jeszcze dwie suki masz, to już w ogóle, na bank jutro jak się obudzisz jedna będzie leżała zakrwawiona.. a ty koło niej :diabloti:
no bo to wszytko przez Ciebie, nie dopuściłaś ich żeby szczeniaki miały :shake: jesteś zła po prostu :evil_lol::evil_lol:

Guest Agata_B
Posted

Karilka napisał(a):
...Dobermanom po ukończeniu 3 roku życia, kurczy sie czaszka i rzucają sie na właściciela, zostawiając krwawy placek:roll:

:evil_lol:

Podobnie słyszałam o amstafach i pitach.. toż im po 2-3 roku życia ''odbija'' i chcą zagryźć właściciela :evil_lol::evil_lol:

Posted

Agata_B napisał(a):
:evil_lol:

Podobnie słyszałam o amstafach i pitach.. toż im po 2-3 roku życia ''odbija'' i chcą zagryźć właściciela :evil_lol::evil_lol:


nie odbija "jeno im rośnie musk a nie rośnie czacha" :diabloti: tudzież wersja z kością w mózgu, która go przebija (?) no i morderca-kiler murowany :evil_lol:

Posted

Po raz kolejny próbowano mi wmówić ostatnio, że nie mam co się spieszyć ze sterylizacją małej po pierwszej cieczce, gdyż równie dobrze można to zrobić w wieku 7-8 lat, bo ryzyko nowotworu i ropomacicza przecież nie wzrasta (!!!) a suczka BĘDZIE SIĘ MĘCZYĆ TYLE LAT PO ZABIEGU STERYLIZACJI...

Ja nie mogę... :errrr:

I takim ludziom ŻADNE argumenty nie trafiają do mózgownic... :mad:

Posted

Ziarnko prawdy w tym jest, bo przy sterylizacji po 3 lub 4 cieczce ryzyko nowotworu sutka jest już takie samo jak u suki niewysterylizowanej, zabieg nie ma już wtedy wpływu na to, czy guzy się pojawią czy nie.

Ryzyko ropomaciczka do 7-8 roku życia, przy zdrowej suce, nie jest duże; dopiero wtedy zaczyna jakoś znacząco wzrastać.

Posted

[quote name='Domi']Po raz kolejny próbowano mi wmówić ostatnio, że nie mam co się spieszyć ze sterylizacją małej po pierwszej cieczce, gdyż równie dobrze można to zrobić w wieku 7-8 lat, bo ryzyko nowotworu i ropomacicza przecież nie wzrasta (!!!) a suczka BĘDZIE SIĘ MĘCZYĆ TYLE LAT PO ZABIEGU STERYLIZACJI...

Ja nie mogę... :errrr:

I takim ludziom ŻADNE argumenty nie trafiają do mózgownic... :mad:
No ale weterynarza o to pytałaś czy jakiegoś zabobonnika?

Posted

No, faktycznie suki sie strasznie męczą po sterylizacji. Co ja zrobiłam moim kundliczkom?! Ludzie nie mają co robić to zamiast się doedukować to wymyślają głupty i rozpowiadają

Posted

Większą męczarnią dla suki jest raczej niezaspokojony popęd płciowy w czasie cieczek...
Jak dla mnie i o zaletach, i wadach zabiegu powinno się mówić na poziomie; nienawidzę ani tekstów w stylu "po sterylizacji pies jest zdrowszy szczęśliwszy posłuszniejszy", bo to nie jest taka jednoznaczna prawda, ani zabobonów w stylu "biedna nigdy nie zostanie mamusią".

Szkoda, że jest tak mało osób, które rozsądnie podchodzą do zabiegu, jak do każdej innej ingerencji w organizm, operacji, rozsądnie rozważają zalety i wady, szukają rzetelnych informacji. Większość popada w skrajności od wychwalających sterylki pod niebiosa, do buraków wciskających kit o utraconej męskości. Jedni bezkrytycznie wierzą osobom związanym ze schroniskami, które namawiają do sterylki jak leci nie mając rzetelnej wiedzy o wadach i zaletach zabiegu; inni karmią się wymysłami Kowalskiego spod dwójki, co powiedział, że pies po kastracji do niczego...

Posted

yoreczka95 napisał(a):
No ale weterynarza o to pytałaś czy jakiegoś zabobonnika?


Ja się nikogo o to nie pytałam, tylko grzecznie zakomunikowałam mojej teściowej że Amiczka idzie pod nóż po pierwszej cieczce, a ta mi zrobiła wykład... NO BO ONA PRZECIEŻ MIAŁA 3 PSY W SWOIM ŻYCIU...Straszne są dwie rzeczy: że takie poglądy są baaaardzo popularne w społeczeństwie i że ludzie ślepo w nie wierzą.. :/

Posted

[quote name='Martens']Większą męczarnią dla suki jest raczej niezaspokojony popęd płciowy w czasie cieczek...
Jak dla mnie i o zaletach, i wadach zabiegu powinno się mówić na poziomie; nienawidzę ani tekstów w stylu "po sterylizacji pies jest zdrowszy szczęśliwszy posłuszniejszy", bo to nie jest taka jednoznaczna prawda, ani zabobonów w stylu "biedna nigdy nie zostanie mamusią".

Szkoda, że jest tak mało osób, które rozsądnie podchodzą do zabiegu, jak do każdej innej ingerencji w organizm, operacji, rozsądnie rozważają zalety i wady, szukają rzetelnych informacji. Większość popada w skrajności od wychwalających sterylki pod niebiosa, do buraków wciskających kit o utraconej męskości. Jedni bezkrytycznie wierzą osobom związanym ze schroniskami, które namawiają do sterylki jak leci nie mając rzetelnej wiedzy o wadach i zaletach zabiegu; inni karmią się wymysłami Kowalskiego spod dwójki, co powiedział, że pies po kastracji do niczego...

Martens, mądrze piszesz, ale dla przeciętnego człowieka chyba jednak łatwiej, wygodniej, lepiej się żyje, jak się ma psa "wyciętego" przy takim zapsieniu jak mamy w Polsce. Wiem, że są wady i zalety, że przed zabiegiem trzeba zebrać dużo informacji z różnych źródeł ale moje przyszłe psy w 90% będą pozbawione zdolności rozrodczych ;) koniec offa. teraz do rzeczy.

przychodzi do schroniska starsza skulona babcia. szuka "łowcarka, panie". na pytanie dlaczego akurat owczarek pada "bo one dobre do pilnowania so". hm. po powiadomieniu o warunkach adopcji a dokładniej o kastracji babcia wydobywa z siebie westchnienie i mówi, że "kastrowanego to ona nie". na pytanie dlaczego...? "bo kastrowane to nie szczekajo wcale, sąsiad ma takie dwa i nie szczekajo." po uświadomieniu, że kastracja to nie wycięcie strun głosowych tylko czego innego :diabloti: okazało się, że babcia chce psa do budy na łańcuch... psa ze schroniska nie dostała...

Posted

[quote name='evl']Martens, mądrze piszesz, ale dla przeciętnego człowieka chyba jednak łatwiej, wygodniej, lepiej się żyje, jak się ma psa "wyciętego" przy takim zapsieniu jak mamy w Polsce.

Tak, przeciętny Kowalski lepiej niech uważa, że lepiej kastrować, niż że koniecznie raz dopuścić, ale po dogomaniakach spodziewałam się czegoś więcej niż postawy nie chce kastrować = nieodpowiedzialny rozmnażacz, a taka atmosfera niestety na dogo panuje.

[quote name='evl']przychodzi do schroniska starsza skulona babcia. szuka "łowcarka, panie". na pytanie dlaczego akurat owczarek pada "bo one dobre do pilnowania so". hm. po powiadomieniu o warunkach adopcji a dokładniej o kastracji babcia wydobywa z siebie westchnienie i mówi, że "kastrowanego to ona nie". na pytanie dlaczego...? "bo kastrowane to nie szczekajo wcale, sąsiad ma takie dwa i nie szczekajo." po uświadomieniu, że kastracja to nie wycięcie strun głosowych tylko czego innego :diabloti: okazało się, że babcia chce psa do budy na łańcuch... psa ze schroniska nie dostała...

Heh, cóż, moja suka przychodzi na komendę, sterylizowana jest, bierzcie sterylizowane, bo są posłuszniejsze :evil_lol:
Swoją drogą czego się spodziewać po takiej staruszce....

Posted

Mi dzisiaj się zawalił jeden mit i to boleśnie:
" Psu należy zmieniać karmę bo jedna go nudzi"
No i właśnie tak robiłem i musiałem jechać do weta bo pies ma megabiegunkę i pojawiła się krew. :angryy:

Karma ma być jedna na dłuuuuugi czas taka która smakuje.

A co do kastracji choć powinienem wykastrować psa (bo mam też suczkę) to ciągle mi go żal. Ale w końcu stanę się "oświecony" i się przemogę ;)

Posted

DuzyTomek2007 napisał(a):


A co do kastracji choć powinienem wykastrować psa (bo mam też suczkę) to ciągle mi go żal. Ale w końcu stanę się "oświecony" i się przemogę ;)


Oby nie było za późno...:mad: zapewniam Cię, ze pies nie jest i nie będzie świadom swojej straty:razz:
Ty może byś to przezywał w ten sposób,a le pies nawet się nie kapnie,z e czegoś mu brak:evil_lol:

Posted

DuzyTomek2007 napisał(a):
Mi dzisiaj się zawalił jeden mit i to boleśnie:
" Psu należy zmieniać karmę bo jedna go nudzi"
No i właśnie tak robiłem i musiałem jechać do weta bo pies ma megabiegunkę i pojawiła się krew. :angryy:

Karma ma być jedna na dłuuuuugi czas taka która smakuje.
;)

Od zmiany karmy krwawa biegunka? Stworzyłeś nowy mit. :lol:

Posted

Faktycznie psu może znudzić się karma, dla urozmaicenia, czy z jakiegokolwiek innego powodu można mu ją zmieniać. Mój na początku miał cały czas inną, żeby sprawdzić, która najlepsza.
Co do biegunki, to "na początku worka" z nową karmą psiak może mieć trochę gorszą kupę, ale to tylko reakcja na zmianę, szybko wraca do normy.
To mówię z doświadczenia ze swoim psem, gadałam z wetem o tym i mówił, że faktycznie może tak być. Ale krwawa biegunka? Na pewno nie od zmiany karmy

Mam też takie mitowe pytanie.
Mówi się, że nie wolno psa karać itd jak się przyjdzie do domu i zastanie szkody, bo pies "nie pamięta" co zrobił i nie wie za co się go kara. Ja nigdy psa nie karałam, chociaż za szczeniaka tych szkód po nim było sporo jak się wróciło do domu.
Ale zaobserwowałam coś takiego, podam konkretny przykład. Po powrocie do domu - pies mnie nie przywitał tylko sprawdził kto przyszedł, wchodzę do pokoju, popatrzyłam na kubeczek po sosie czosnkowym leżący puściusieńki i pogryziony na podłodze :diabloti: Wystarczyło, że popatrzyłam w stronę tego kubeczka, nie zdążyłam nawet się odwrócić do psa, a on najwyraźniej widząc, że widzę co narobił i doskonale wiedząc, że nie wolno mu było ściągnąć go z szafki i pożreć..... schował się za drzwi (jak są otwarte szeroko to między drzwi a ścianę do "kąta) podkulił ogon, zrobił niewinne oczka.
Ja oczywiście do niego "Portos głupku co się chowasz" (powiedziałam to dość pozytywnie, bo rozbawiło mnie jego zachowanie bardziej niż zezłościło) on słysząc już mój pozytywny ton wylazł i przyszedł się witać.

No i jak to się ma do tego, że pies nie pamięta? Gdybym mu np pokazała palcem na ten kubeczek i do niego schowanego za tymi drzwiami powiedziała coś w stylu "Nie wolno, niedobry pies" to nie wierzę, że on by nie rozumiał o co mi chodzi... No nie wierzę :cool3:

I przypominam, że on nigdy nie dostawał żadnych "batów" a na pewno nie za coś co zrobił pod naszą nieobecność, bo wiedziałam, że "nie będzie pamiętał co zrobił". Więc nie mogło to być żadne chowanie się przede mną ze strachu, że dostanie lanie czy cokolwiek takiego. Po prostu wiedział, że zrobił coś czego nie wolno, za co normalnie byłoby "FE" gdyby to robił przy mnie, jakby wiedział, że jest winny.


Czy w takim razie to, że pies nie pamięta co zrobił jest mitem?

Posted

Wydaje mi się, że najuczciwsze będzie twierdzenie "może nie kojarzyć". Mój poprzedni pies nawet po paru godzinach doskonale kojarzył, jak coś przeskrobał. Kiedyś na przykład zeżarł całą miskę orzechów [sam sobie rozłupał], a jak tylko weszliśmy do domu to schował się za nogą od stołu [średnio mu to wyszło].. zanim jeszcze cokolwiek zauważyliśmy :razz:

Posted

yoreczka95 napisał(a):
Od zmiany karmy krwawa biegunka? Stworzyłeś nowy mit. :lol:

Może nie od zmiaany karmy jako takiej, ale od silnej i bardzo intensywnej biegunki tak....

A co do winy, niby autorytety twierdzą że peis nie ma poczucia winy, ale jak wchodze do domu, to od razu wiem, czego się spodziewać- czy jest narozrabiane, czy nie, bo albo leca do drzwi, albo udają że ich nie ma...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...