Nukapei Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 TOZ jest najbliższym stowarzyszeniem, schronisko 80-90 km, Straż dla Zwierząt - nawet nie chcę liczyć, policja - na komisariacie powiedzieli mi, że oni o żadnej takiej wytwórni smalcu nie słyszeli, ja nie mam dowodów a nie uwierzą mi na słowo. W najbliższym więc czasie wybieram się z dyktafonem do pana lekarza wypytać o ten proceder :mad: Quote
yoreczka95 Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 gunia napisał(a):Bonsai_88, pomaga czy nie, ale przy dzisiejszym asortymencie leków zagniatnie chleba z pajęczyną wydaje się conajmniej dziwne :eviltong: Psi smalec i kocia skórka działają pewnie na zasadzie placebo. Oj co do kociej skórki to się nie zgodzę. Moja Babcia mówi że skórka pomaga na korzonki, jest tania a lekarstwa kosztują ;). Tak mówi. Quote
pauli_lodz Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 spleśniały chleb z pajęczyną - dlaczegóż miałby nie pomagać? :D przecież to same antybiotyki :) Quote
Martens Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 yoreczka95 napisał(a):Oj co do kociej skórki to się nie zgodzę. Moja Babcia mówi że skórka pomaga na korzonki, jest tania a lekarstwa kosztują ;). Tak mówi. Skórka działa bo grzeje, wcale nie musi być kocia :roll: BTW naukowo udowodniono, że leczniczo w niektórych schorzeniach działa trzymanie na sobie żywego kota, nie skórki. Quote
Nukapei Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Martens napisał(a):Skórka działa bo grzeje, wcale nie musi być kocia :roll: BTW naukowo udowodniono, że leczniczo w niektórych schorzeniach działa trzymanie na sobie żywego kota, nie skórki. :evil_lol: czyli będę zdrowa bo kot codziennie wchodzi mi na plecy (ewentualnie przytrzymuje się nogi bądź ręki) i ku zdziwieniu sąsiadów razem spacerujemy po podwórku. fajnie wiedzieć, że to się przyda :eviltong: Quote
Domi Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Gosia>>>;4625632 napisał(a): Amstaffom rośnie w czaszce kość, która w wieku 3 lat przebija nerw i wtedy pies zagryza właściciela:roflt: :roflt: To bije na głowę wszystkie bzdury, jakie przeczytałam kiedykolwiek na Dogo :D SZACUN :megagrin: Quote
gunia Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Pauli_lodz, to, że w pleśni są jakieś antybiotyki to mogę się zgodzić (w końcu skąd mamy pencylinę: dzięki grzybom) ale co jest takiego w pajęczynie co miałoby pomagać? Bo ja o pajęczynie wiem tylko tyle, że w świecie zwierząt jest ona jednym z najtrwalszych materiałów... A kocia skórka no cóż, oprócz tego, że grzeje to chyba nie ma żadnych pozytywnych fluidów :roll: A co do pomocy żywych kotów to spotkałam się z taką opinią. Quote
pauli_lodz Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 gunia napisał(a):Pauli_lodz, to, że w pleśni są jakieś antybiotyki to mogę się zgodzić (w końcu skąd mamy pencylinę: dzięki grzybom) ale co jest takiego w pajęczynie co miałoby pomagać? Bo ja o pajęczynie wiem tylko tyle, że w świecie zwierząt jest ona jednym z najtrwalszych materiałów... głowy nie dam jaki dokładnie antybiotyk w pajęczynie można znaleźć, za bardzo teraz doszukać się nie mogę, ale też jakaś pochodna penicyliny :) wszak w medycynie ludowej gniecenie chleba z pajęczyną ma dłuuugą tradycję i musiała taka mieszanka działać antybakteryjnie na gojące się rany, nawet w "ogniem i mieczem" stosują :lol: Quote
Nukapei Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 gunia, ostatni mit przywował mi wspomnienia :evil_lol: właściciel dalmatyńczyka pewnego pięknego dnia powiadomił mnie, że jak 2 lata temu pies pogryzł mu nogę, pierwsze co zrobił to zawołał kolegów żeby... nasikali mu na nogę :lol: głupota ludzka nie zna granic :eviltong: Quote
gunia Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 No wiem, że kiedyś zagniatali :) Była też wzmianka o niedźwiedzim czy borsuczym sadle. Albo cholera z bobra to sadło..już nie pamiętam ;) Ale dobrze chociaż, że wszyscy tutaj wiedzą, że kocia skórka i psi smalec to nie lekarstwo. To tak samo działa, jak mówili kiedyś, że jak cię poparzy meduza to musisz nasikać na poparzenie :oops: A to bujda jak z tymi skórkami :eviltong: Quote
gunia Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Nukapei, pozostawię to bez komentarza :roflt: Quote
pauli_lodz Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 akurat jeśli chodzi o mocz i poparzenie meduzą - to prawda :) coś tam w moczu jest co neutralizuje parzydełka, ocet ma lepsze działanie, ale no nie każdy nosi ze sobą do morza butelkę octu, mocz jest bardziej dostępny ;) nie ma co się śmiać, to nie mit ino ciekawa prawda ratująca życie ;) [w naszym morzu takie groźne meduzy nie pływają, więc raczej na lokalnych wakacjach nie ma co się bać :cool3:] ale że ma to też działać na ugryzienie psa to ciekawostka :lol: Quote
gunia Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Tutaj znowu bym polemizowała. Swojego czasu oglądałam bardzo dużo programów naukowych, filmów przyrodniczych, także tych o gatunkach meduz, których poparzenie może zabić człowieka (bodajże meduzy kostkowe czy jakoś tak: ledwie zauważalne w wodzie). I wszędzie, ale to wszędzie na wypadek poparzenia nie kazano sikać na miejsce poparzenia ! Weszłam w google i poszukałam przed chwilą info na ten temat. I nie znalazłam czegoś takiego, że należy na ranę nasiusiać. Takie rady znalazły się tylko w komentarzach od internautów i zaczynały się tak : "słyszałem, że trzeba nasikać", "podobno mocz pomaga". Ale podobno/słyszałem to dla mnie żaden dowód. Quote
gunia Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Pauli_lodz, jak mocz może poza tym neutralizować parzydełka? Chyba jak już to jad, a nie parzydełka, które bądź co bądź są częścią meduzy:) Quote
martitaa Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Nukapei napisał(a):gunia, ostatni mit przywował mi wspomnienia :evil_lol: właściciel dalmatyńczyka pewnego pięknego dnia powiadomił mnie, że jak 2 lata temu pies pogryzł mu nogę, pierwsze co zrobił to zawołał kolegów żeby... nasikali mu na nogę :lol: głupota ludzka nie zna granic :eviltong: A to dobre:loveu:wyobrazilam sobie ta sytuacje:loveu::roll:jednym slowem koledzy go "olali":shake: Quote
pauli_lodz Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 gunia - info o pomocnym działaniu moczu na wypadek poparzenia przez meduzę typu ten sławny żeglarz portugalski czy inne jadowite draństwa - nie wzięłam z głowy ani z gazety typu Fakt. szukałam trochę przez chwilę teraz w guglu o tym ale nic nie znalazłam. swego czasu oglądałam o tym w programach na discovery czy animal planet i to jest prawdą a nie mitem z półki kocia skórka na plecy czy czarny kruk przybity na drzwiach ;) czy neutralizuje jad czy parzydełka [pamięć zawodna ale coś mi się kojarzy że to właśnie o parzydełka chodziło - coś tam zawarte w moczu miało je zamykać inaczej unieszkodliwiać, nie wiem nie pamiętam dokładnych mechanizmów działania ;)] to nie znaju :) jak znajdę jakieś mądre info o tym to zamieszczę :) edit. o, chodzi o amoniak zawarty w moczu. Oparzony powinien jak najszybciej wyjść z wody, a oparzenie posmarować octem lub sokiem z cytryny. Octem albo amoniakiem dysponują zazwyczaj ratownicy na plaży. W żadnym wypadku nie wolno spłukiwać oparzenia wodą słodką ani przykładać lodu, bo to powoduje dalsze rozchodzenie się jadu. Potem należy szukać fachowej pomocy medycznej. wiadomo, mocz to jest taka pierwsza pomoc coby nie zemdleć z bólu. Uwaga, meduzy! - Rzeczpospolita Quote
WŁADCZYNI Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Ale mocz nigdy nie będzie tak kwaśny jak ocet, a tu o zneutralizowanie chodzi i prędzej po koralach, a nie meduzach. Bo koral jest bardzo mocno zasadowy. btw po dziabnięciu się kolcem niektórych rybek trzeba podgrzać miejsce ukłucia - praktykuje się polewanie wrzątkiem, jeżeli nie pomoże w 100% to wydłuży czas jaki mamy na znalezienie fachowej pomocy. Toksyna rozpada się pod wpływem wysokiej temp. Tak samo przy jeżowcach - im cieplejsza tym lepiej. Quote
bonsai_88 Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Jakie składniki są w pajęczynie tego nie wiem... ale z doświadczenia [parę lat hodowałam ptaszniki] wiem, że nic oplecione pajęczyną nie miało prawa spleśnieć... resztki jedzenia nieoplecione musiały być usuwane od razu, bo pleśniały aż miło :diabloti: A sikaniu słyszałam... ale to raczej związek z ranami miało - działanie dezynfekujące :razz: Quote
gunia Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 No ale mocz ze względu na zawartość amoniaku i mocznika to raczej chyba podrażnia... No ale sama nie wiem i już nie będę się czepiać bo zaraz ktoś mi poleci wizytę u specjalisty bo coś za bardzo interesuję się moczem :evil_lol: Quote
ewtos Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 pauli_lodz napisał(a):akurat jeśli chodzi o mocz :lol: Tu się nowy wątek zawiązuje pt. Zbawienne działanie moczu. To ja dołączę. Kiedy poszłam odwiedzć koleżankę i jej nowo narodzone dzieciątko trafiłam na zabiegi pielęgnacyjne z udziałem prababci. Dziecko miało pleśniawki i mamcia pędzlowała buźkę dziecka aftinem. Jak to prababcia zobaczyła oburzyła się strasznie i poradziła - założyć tetrową pieluchę, czekać aż się zsika i natychmiast wypędzlować buźkę niemowlaka świeżym moczem. Chyba miałam durny wyraz twarzy, bo starsza pani mi się dokładnie przyglądała i stwierdziła u mnie awitaminozę z grupy B(miałam strupek w kąciku ust). Kazała mi "uchować"dużo woskowiny w uchu i wyjąć ją patycziem po czym posmarować zmienione chorobowo miejsce :cool3:. P.S. usta wyleczyłam zoviraxem. Quote
bonsai_88 Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Świeży [!] mocz jest popularnym środkiem na pleśniawkę u małych dzieci :razz:. Moja mama mi opowiadała, że mi tak leczyła, jak już żadne środki nie chciały pomóc :diabloti:... o dziwo po usłyszeniu tej nowiny nie udusiłam własnej mamusi :evil_lol: Quote
Patisa Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 joanika napisał(a): Coren akurat zrobił ranking psów pod kątem inteligencji użytkowej i posłuszeństwa 1. border collie 2.pudel 3. ON 4. golden retriver (...) 27. york 28. sznaucer olbrzym (...) 79. chart afgański. W jakiej książce jest to opublikowane? strasznie lubię Corena;) Quote
badmasi Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Nie chcę się wymądrzać bo dermatologii nie studiowałam ale moja babcia była zielarką (niektórzy mówili że czarownicą) i znała mnóstwo naturalnych metod na leczenie ran. jedną z nich była terapia moczem, tyle że własnym. twierdziła że może być on ostatnią deską ratunku dla osób walczących np. z upierdliwym trądzikiem i innymi zakażeniami bakteryjnymi i grzybiczymi. a co do mitów to jeden taki związany z moczem mi się przypomniał. opiekunka do dziecka gdy zobaczyła mojego kota to powiedziała że tam gdzie kot nasika to zalęgną się pchły. no i jeszcze moja mądra prawie teściowa która panicznie boi się psich kłaków fruwających po mojej podłodze bo twierdzi że przenoszą choroby(tylko jakie???) no i że jak się połknie psi włos to się można udusić(chyba już dawno bym była martwa) no i jeszcze raz kot - teściowa mówi żebym nie pozwalała kotu spać w łożku bo może mnie zagryźć albo udusić.(mnie to raczej nie ale ją na pewno) i jeszcze młodzi ludzie spacerujący z pieskiem doradzili mi abym zawiązała czerwoną kokardkę szczeniakowi to nie będzie chorował (chyba mu zawiążę ale pyszczku aby tak nie jazgotał) Quote
yoreczka95 Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 WŁADCZYNI napisał(a):Ale mocz nigdy nie będzie tak kwaśny jak ocet, a tu o zneutralizowanie chodzi i prędzej po koralach, a nie meduzach. Bo koral jest bardzo mocno zasadowy. btw po dziabnięciu się kolcem niektórych rybek trzeba podgrzać miejsce ukłucia - praktykuje się polewanie wrzątkiem, jeżeli nie pomoże w 100% to wydłuży czas jaki mamy na znalezienie fachowej pomocy. Toksyna rozpada się pod wpływem wysokiej temp. Tak samo przy jeżowcach - im cieplejsza tym lepiej. Mocz to raczej amoniakiem śmierdzi a amoniak zasadowy jest. Myślę że jednak chodzi tu o kontakt z parzydełkami meduz. A z tego co wiem w parzydełkach jest kwas. Z wrzątkiem też byłabym ostrożna. Toksyny się wyzbęde ale stope sobie ugotuje przy okazji :lol:. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.