Kuna Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 Bonsai napisał(a):Może się przesłyszałam... Kuna na pewno sprostuje. Pomyliła, pomyliła - Vega miała 40,8 st pomimo podania dwóch dawek biovetalginu, kolejno dostała rapidexon, temperatura spadła do 40,4. Dostała dwie kroplówki,, antybiotyk opróżniliśmy pęcherz i zdecydowaliśmy się podać jej środek na uspokojenie. Z badań w zasadzie nie wynika nic, wet ma nadzieję, że to bardzo silna reakcja na stres. To pasowałoby do wywiadu, który razem z morisową i Bonasai przeprowadziłam. Niestety sucz ma odruchy neurologiczne tzw. pływanie co może wskazywać na zapalenie centralnego układu nerwowego - tu należałoby ustalić przyczynę, a mogą byc różne:roll: - wirusowe, bakteryjne albo pasożytnicze. Na ten moment bierzemy wszystko pod uwagę. W obrazie USG nerki, wątroba sa OK, pęcherz był wypełniony do granic możliwości, wet obawia się, że może nie mieć skurczów.. we krwi poza leukocytozą i zbyt wysokim cukrem nie ma nic niepokojącego. Mocz poza obecnością glukozy bez zmian. Teraz czeka mnie noc z termometrem w ręce, bo muszę pilnować, żeby temperatura nie podskoczyła wyżej, jutro jadę na 17 do lecznicy, no chyba, ze będzie się coś działo to wcześniej... Muszę podziękowac wetowi... pracę skończył o godzinie 15 - ale wiedząc, ze jadę poczekał, dojechałam o 15:30, wyszłyśmy.. nawet nie wiem, która to była.. Mam nadzieję, że imię Vega podoba się Wam - musiałam jakieś podac do kartoteki i tylko to przychodziło mi do głowy. Przepraszam, ze piszę chaotycznie, jutro postaram się wszystko usystematyzować i na spokojnie jeszcze raz... Quote
joteska Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 dziewczynki, pamietacie zawsze ale to zawsze przy odwodnieniu i stanie zapalnym o ropomaciczu. bo tasiemiec to swoją drogą...no a zastój moczu, skąd zastój moczu> poza przyczyną neurplogiczną może być własnie tem "problem" na dole, najgorsze, ze sunia nie siusiała i nie była odsiusiana- odciśnięta.. Quote
Kuna Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 Doczytałam nowe posty. Za weta i paliwo zapłaciłam gotówką, jutro wezmę rachunek z lecznicy, dzisiaj przepraszam, ale już myślałam tylko o tym, żeby jechac do domu. Kurczę nie wiem czy Aga wzięła rachunek za paliwo, zapytam jutro. Myślę, że ropomacicza nie ma, miała w sumie 3 razy USG, bo na bieżąco kontrolowaliśmy pęcherz. Zapomniałam napisać, że płuca są czyste, za to ma tachykardię. Quote
Cantadorra Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 A czy ktoś wie, czy ropomacicze może nie ujawniać się na usg? Nie mam pojęcia jak się diagnozuje tą chorobę. Quote
joteska Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 Kuna a dostała sunia antybiotyk? z ropomaciczem róznie w usg bywa niestety, cukier w moczu może być bo nie sisukała, niekoniecznie utrata ale stan zapalny gdzieś jest no chyba, ze przesynięcia we krwi wybitnie świadczą o pasożytach kochana z Ciebie dziewczyna, ze po nia pognałaś , do weta zawiozłaś i przyjełaś do siebie!:modla: Quote
DONnka Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 Kuna, jeszcze raz Ci dziękuję za wszystko :loveu: Trafiła Ci się hotelowiczka specjalnej troski :shake: Nie przypuszczałam, że aż tak Wiem, że zadbasz o Vegę jak należy Dobrą energię wysyłam i kciuków nie puszczam :thumbs: Szkoda, że tylko tyle mogę ... Postaram się pomóc choć w zabezpieczeniu finansowym Vegi Quote
gosiaczek1984 Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 Kuna jestem pod wrażeniem Twojej osoby,wielka walka jest w Tobie i na pewno Onka w Twojej opiece odzyska siły i walkę życia.Jesteś wielka ,że tak wiele dla niej zrobiłaś i robisz.pozdrawiam Trzymam mocno kciuki za noc i jutrzejszy dzień i kolejne......... Quote
gosiaczek1984 Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 [quote name='Bonsai']8.01.2012 r. Kuna pojechała odebrać suczkę. --------------------- 27 grudnia jechałam z Warszawy do Hajnówki, gdzie miałam spędzić Sylwestra. Jechaliśmy późno, było już ciemno. We wsi po drodze na środku jezdni stał owczarek. Stał to za dużo powiedziane, ona słaniała się na nogach. Wyhamowaliśmy, ona spojrzała smutno i posnuła się dalej, bez celu, powoli, byle iść... Zawróciliśmy i wśród pędzących samochodów, w tym TIRów, złapaliśmy ją. Nie było to trudne, bo była wyczerpana. Była chuda, miała strasznie długie pazury, brzydką sierść, a na sobie skórzaną, wiejską obrożę, ale ogólnie nie wyglądała źle. Zaczęliśmy poszukiwać właściciela - objechaliśmy całą wieś, pytając od domu do domu czy znają tego psa. Nikt jej nie znał. Ktoś skierował nas do miejscowego weterynarza, bo jeśli ktoś zna tego psa - to on. Okazało się, że ktoś zgłosił u niego zaginięcie owczarka dwa dni temu - niestety, gdy przyjechał właściciel, to okazało się, że to nie ten pies. Pozostało nam podjąć decyzję - bierzemy psa albo wzywamy hycla, który zawiezie ją do Ostroii Mazowieckiej... Co byłoby niedźwiedzią przysługą. Po rozmowie z delph doszłyśmy do wniosku, że spróbujemy ją umieścić w schronisku w Hajnówce, gdzie podobno panują b. dobre warunki. Suczka noc spędziła w łazience w naszej maleńkiej wynajętej chatce. Dostała jeść i pić, na które się łapczywie rzuciła, ostatkiem sił, bo już nie mogła samodzielnie wstać... Następnego dnia rano pojechaliśmy do schroniska w Hajnówce, jednak obecny tam pracownik nie chciał nawet słyszeć o przyjęciu owczarka. Zostaliśmy odesłani z kwitkiem. Ale niestety sunia nie mogła zostać z nami w chatce, w której było już 5 naszych psów. Uratowały nas morisowa i jej mama, które zgodziły się przyjąć owczarkę do 2 stycznia, kiedy mieliśmy wracać. Wcześniej pojechaliśmy do weterynarza, który ją zbadał, pobraliśmy krew. Dostała antybiotyk i tabletkę na odrobaczanie. Wyniki krwi wyszły ok, czyli raczej potrącona nie jest, jak podejrzewaliśmy. Potem wyszedł z niej tasiemiec i wciąż jest na niego leczona. U morisowej sunia zaczęła się otwierać, była w coraz lepszej kondycji psychicznej i fizycznej - ale w Sylwestra spanikowała. Fajerwerki najpierw ją unieruchomiły ze strachu, a potem sprawiły, że biegała w kółko, strącając krzesła, stół. 1 stycznia odebraliśmy ją i zawieźliśmy do naszych znajomych do Łomży - chcieli ostatnio adoptować psa, ale ogólnie nie mają dużego doświadczenia z psami - dotąd mieli tylko dwa psy. Ogólnie trafiłą do nich na tymczas, choć miałam nadzieję, że zostanie na stałe. Niestety, nie radzą sobie z nią. Suczka od czasu przyjazdu do nich nie potrafi usiedzieć w miejscu. Chodzi w kółko, nie ma z nią kontaktu, nie chce jeść i pić - zje i napije się dopiero wtedy, gdy ktoś postawi miskę na jej drodze, a sama jej nie szuka. Ludzie są trochę przerażeni, zwłaszcza, że telefonicznie kontaktowali się ze swoim znajomym weterynarzem, który po opisie telefonicznym stwierdził, że pies jest na pewno potrącony i ma problemy neurologiczne i trzeba ją uśpić. Tymczasem owczarki to według mnie wbrew panującej powszechnie opinii, bardzo miękkie psy i z traumatycznych przejść wychodzą ciężko. Moim zdaniem sunia potrzebuje teraz dużo spokoju, bo z punktu widzenia zdrowotnego dolegają jej teraz tylko robaki - ma mnóstwo tasiemca w sobie. U morisowej, która jest bardzo doświadczona w takich psach, sunia doszła do siebie w 2 dni, co potem popsuły sylwestrowe fajerwerki... Niestety nie wiem czy sunia będzie mogła zostać w Łomży, a jeśli tak, to jak długo. Jestem z nimi w stałym kontakcie, ale ogólnie są przerażeni całą sytuacją i chyba ich to trochę przerosło. Proszę o pomoc. Nie mam gdzie umieścić suni, a ona potrzebuje miejsca doświadczonego w pracy z takimi psami, kogoś, kto nie przerazi się psem łażącym bezcelowo w kółko... Proszę też o wsparcie na leczenie suni - wydałam na nią już 300 zł i po prostu więcej nie dam rady w tym miesiącu! :shake: Błagam o pomysły, jak jej pomóc.... Jest piękna, raczej starsza, ok. 6-10 lat. Vega miała wielkie szczęście ,że trafiła na taką osobę jak Ty ,która od razu bez wahania zabrała Vegę ze sobą,wielkie uznanie dla Ciebie,to dzięki Tobie ona jest wśród nas,wielkie podziękowania Quote
Bonsai Posted January 8, 2013 Author Posted January 8, 2013 Tak naprawdę to tu jest cały łańcuszek dobrych osób, długo by wymieniać. Listę podziękowań zrobimy gdy Vega wyzdrowieje i znajdzie dom. ;) A tymczasem zapraszam na bazarek cegiełkowy dla suczki: http://www.dogomania.pl/forum/threads/238340 Jeśli nie możecie wesprzeć finansowo, to bardzo proszę o pomoc w rozsyłaniu bazarku - przez PW - to bardzo podnosi skuteczność. Quote
gosiaczek1984 Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 [quote name='Bonsai']Tak naprawdę to tu jest cały łańcuszek dobrych osób, długo by wymieniać. Listę podziękowań zrobimy gdy Vega wyzdrowieje i znajdzie dom. ;) A tymczasem zapraszam na bazarek cegiełkowy dla suczki: http://www.dogomania.pl/forum/threads/238340 Jeśli nie możecie wesprzeć finansowo, to bardzo proszę o pomoc w rozsyłaniu bazarku - przez PW - to bardzo podnosi skuteczność. Tak to prawda,zdążyłam już zauważyć odkąd się zapisałam na dogo jak adoptowałam Bamba,tak naprawdę mogę tylko śledzić i z daleka pomóc finansowo,cały czas myślę o pięknej Vedze i wiem,że będzie dobrze. Quote
Kuna Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 Na moment temperatura spadła na 40,1 stopni. Co chwilę coś mi się przypomina.. źrenice reagują na światło, ale nierównomiernie. No i niestety Vega jest zupełnie bez kontaktu. Teraz lezy oddycha w miarę równo, aczkolwiek jak na psa na środkach uspokajających - szybko. Quote
gosiaczek1984 Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 Kuna napisał(a):Na moment temperatura spadła na 40,1 stopni. Co chwilę coś mi się przypomina.. źrenice reagują na światło, ale nierównomiernie. No i niestety Vega jest zupełnie bez kontaktu. Teraz lezy oddycha w miarę równo, aczkolwiek jak na psa na środkach uspokajających - szybko. Zawsze to coś,Vega niunia trzymam kciuki,będzie dobrze ja to czuję w kościach:) Quote
gosiaczek1984 Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 gosiaczek1984 napisał(a):na jaki nr wpłacić pieniądze,bo czekam na nr konta i narazie cisza,a wpłaciłąbym,bo na pewno koszty sa duże przelew zrobiony Quote
fiorsteinbock Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 Cioteczki, podeslijcie konto - wiele nie wpłace, ale chociaż pare złoty. Trzymaj się Vega i wracaj szybko do zdrowia! Quote
beka Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 Moja suczka miała objawy neurologiczne w wyniku zatrucia organizmu amoniakiem. Norma we krwi przekroczona była 3 krotnie.. Quote
Kuna Posted January 8, 2013 Posted January 8, 2013 Vega własnie zrobiła pod siebie dużą rzadką, czarną kupę... musieliśmy ją oczyścić co z kolei spowodowało lekkie pobudzenie, oddech się przyśpieszył, nawet przez moment zaczęła charczeć... w związku z tym zrobiliśmy to pobieżnie, tak żeby jej za bardzo nie denerwować... już sie uspokaja... https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/530409_3984671707853_1608575235_n.jpg https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/428988_3984666667727_1965338465_n.jpg Quote
egradska Posted January 9, 2013 Posted January 9, 2013 bidulka kochana... oby przetrwała te noc Quote
rencia42 Posted January 9, 2013 Posted January 9, 2013 Trzymam kciuki za zdrowie Wegi.Wierze ze wyjdzie z tego piękna sunia. Quote
morisowa Posted January 9, 2013 Posted January 9, 2013 Kuna, dziękuję za wszystko co robisz dla Vegi ! Quote
anett Posted January 9, 2013 Posted January 9, 2013 Nie mogę przestać myśleć o suni:-( Kuna napisał(a):... Vega miała 40,8 st ... sucz ma odruchy neurologiczne tzw. pływanie ... we krwi poza leukocytozą i zbyt wysokim cukrem nie ma nic niepokojącego. Mocz poza obecnością glukozy bez zmian... ... Kuna napisał(a):... ma tachykardię. Kuna napisał(a):... źrenice reagują na światło, ale nierównomiernie. No i niestety Vega jest zupełnie bez kontaktu. ... Kuna czy wet nic nie mówił o cukrzycy?? wysoki poziom glukozy + cukier w moczu?! głównymi powikłaniami cukrzycy są uszkodzenia układu moczowego, nerwowego, serca i oczu - charakterystycznym objawem cukrzycy są zaburzenia czynności źrenicy gorączka, zaburzenia świadomości do utraty przytomności, tachykardia to specyficzne objawy hipoglikemii Boże oby nie:-( Vega trzymaj się! Quote
Cantadorra Posted January 9, 2013 Posted January 9, 2013 Czekam z niepokojem na wieści o stanie suni............. Quote
Kuna Posted January 9, 2013 Posted January 9, 2013 Niestety... właśnie odeszła. Przyśpieszyła oddech i nagle westchnęła i zrobiła się spokojna. Próbowalismy ją reanimować, podaliśmy adrenalinę, zrobilismy masaż serca, nie ruszyło:-( Wet uważa, że powinnam ją przywieźć do badania, bo niestety w związku ze zmianami neurologicznymi nie można wykluczyć wścieklizny. Nie stawia na nią, ale ze wzgl. bezpieczeństwa zaleca. Quote
asiek.l-g Posted January 9, 2013 Posted January 9, 2013 :-( biegaj szcześliwa ile sił w łapkach Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.