Alaine Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Ponad roczna suczka, mieszaniec Gończego Polskiego szuka domu. Ma wszystkie szczepienia, jest po pierwszym szkoleniu, uwielbia człowieka i psy. Jest całkiem uległa, nie wdaje się w bójki, lubi się bawić z dziećmi. Wychowywana z kotami. Jeździ autem, pociągiem i komunikacją miejską. Zna podstawowe komendy, choć gdy bawi się z innymi psami odwołanie jej jest cięższe.Waży 20 kg, nie miała jeszcze pierwszej cieczki więc nie była sterylizowana. Szukam jej dobrego domu, który poświęci jej wiele uwagi, zapewni ruch i ludzi dookoła którzy pokochają ją tak jak ja. Bo ja ją bardzo kocham, jest świetnym psem, ślicznym i mądrym. Niestety, stan mojego zdrowia nie pozwala mi się nią zająć tak jakbym chciała, tak jak na to zasługuje. Wiem że w obliczu psów ze schroniska i ich tragedii wielu oceni to jako mierny powód oddawania psa. Niestety, ze względu na pogłębiającą się depresję która nie poddaje się leczeniu nie jestem w stanie zapewnić jej tyle ruchu i uwagi jaką potrzebuje. Łamie to moje serce, ale chcę żeby była szczęśliwa. Dlatego proszę, jeśli znacie kogoś, kto byłby zainteresowany, dajcie znać, przez PW bądź maila. Znajduje się w Krakowie, niestety nie dysponuję autem. Quote
Guest Elżbieta481 Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Witam nie znam Ciebie,ale ponieważ sama znam tę chorobę aż za dobrze chciałam zasugerować abyś jeszcze raz rozważyła kwestię oddania suki...Nie możesz się zmusić-podejrzewam-do wyjścia z domu-właśnie ona,jej pisk,jej skowyt,jej chęć wyjścia za potrzeba będzie bodżcem do wyjścia dla Ciebie..Mnie tak mój nie żyjący pies zmusił bym się ruszyła.. Jeśli byś chciała pogadać ze mną to pisz na PW tu na dogomani.Zawsze odpowiem,bo ja naprawdę wiem jak straszna jest to choroba. Ela Quote
Alaine Posted December 28, 2012 Author Posted December 28, 2012 Wiesz, biję się z myślami z każą stawianą literą. To nie jest łatwe. To jest paskudne, trudne i mam głębokie przekonanie że cokolwiek nie zrobię będzie mi źle i fatalnie. Ale tu nie chodzi o mnie, tylko o nią. Ona powinna być szczęśliwa. Jak wspominałam, ona jest w połowie gończym polskim - ojciec nieznany. Wizualnie jest do matki podobna, ale opis charakteru gończego nie do końca ją opisuje. Jest totalnie cicha, nie wydaje dźwięków, najwyżej popiskuje jak widzi innego psa. Szczeka tylko jak się kogoś późno w nocy przestraszy. Nie sygnalizuje głosowo potrzeb, raczej z nią trzeba pilnować zegarka. Ma to związek z faktem że ciągle jeszcze pracuję- jednak zostałam sama w mieszkaniu i nikt więcej mi nie może pomóc z jej wyprowadzniem. Przyzwyczaiła się więc do jednego siku rano, jednego natychmiast po moim przyjściu do domu, potem kolejnym wieczorem przy długim spacerze i na koniec przed spaniem. Pominięcie godziny oznacza kałużę. Poza tym leży w domu grzecznie i gryzie swoje kostki, albo śpi. Ale widzę w jej oczach że jest nieszczęśliwa, że nie rozumie czemu nie może biegać tyle co kiedyś, czemu nie wyprowadzam jej do innych psów... Quote
Guest Elżbieta481 Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Z całą pewnością suce jest trudno,ale Ty jesteś jej szansą,bo ona Ciebie zna i dom w,którym Ty jesteś...Ona jest Twoją szansa bo troszcząc sie o nią masz cel..A co potem?Potem zostaniesz całkiem sama..Suka być może znajdzie nowy dom,a nowy dom może być dobry może nie być dobry..Ona jest Twoją szansą na przetrwanie...Tak jak moją był Gucio... Ela Quote
bahlsa Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Alaine... nie oddawaj psa, zobaczysz, wszystko się ułoży. Również zostałam sama z dwoma terierami w mieszkaniu. Też myślałam, żeby oddać, bo może będą szczęśliwsze. Również pracowałam, psy siedziały od rana czasami do późnego popołudnia same. Ale jak przychodziłam - to patrząc na nie, pozwoliły przetrwać najgorsze czasy. Teraz nie wyobrażam sobie abym siedziała sama w pustym domu. A że mniejszej suczce czasami zdarza się nie wytrzymać? Nauczyłam sikać na podkład w łazience. Krótkie codzienne spacery wynagradzam w weekendy. Może spotkamy się na wspólnym spacerze i porozmawiamy? Pozdrawiam i pamiętaj: nie jesteś sama :) Quote
Guest Elżbieta481 Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Alaine-czyli jesteś z Krakowa..Uwielbiam to miasto-jest niepowtarzalne..Myślę po prostu,że może powinnaś odszukać tu na dogo ludzi z Krakowa?Krakusy są solidarne-tak uważam..Może mogliby pomóc w wyprowadzaniu suni?Jakoś to tak zorganizować,aby nie musiała opuszczać domu... Jesteś jej potrzebna tak jak ona potrzebna jest Tobie...W depresji bowiem jest tak,że musisz się czegoś uchwycić,czegoś co pozwoli przetrwać.. Tym czymś będzie ta sunia...Możesz mi wierzyć- w swoim czasie różnie myślałam-Gucio i konieczność opieki nad nim pozwoliła mi żyć. Elżbieta Quote
Klaudia M. Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Również uważam, że nie powinnaś jej oddawać. Ona pomaga Ci przetrwać każdy dzień, być moze kiedyś to ona będzie potrzebować Twojej pomocy i wtedy spłacisz swój "dług". Póki co Ty masz dla kogo żyć, a i ona żyje dla Ciebie bo Cię kocha. Psy nie są wymagające, kochają za to że człowiek po prostu jest. Sunia jest młoda ma prawo jeszcze czasami załatwić się w domu, nie traktuj tego jako swojej porażki. Moim suniom to też się zdarza, czasami jak jestem w domu a czasami jak jestem w pracy. Szczerze mówiąc wolę żeby mi nasikały na podłogę niż żeby katowały się cały dzień próbując wytrzymać do spaceru. Quote
ma_ruda Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 waldi481 napisał(a):Alaine-czyli jesteś z Krakowa..Uwielbiam to miasto-jest niepowtarzalne..Myślę po prostu,że może powinnaś odszukać tu na dogo ludzi z Krakowa?Krakusy są solidarne-tak uważam..Może mogliby pomóc w wyprowadzaniu suni?Jakoś to tak zorganizować,aby nie musiała opuszczać domu... Jesteś jej potrzebna tak jak ona potrzebna jest Tobie...W depresji bowiem jest tak,że musisz się czegoś uchwycić,czegoś co pozwoli przetrwać.. Tym czymś będzie ta sunia...Możesz mi wierzyć- w swoim czasie różnie myślałam-Gucio i konieczność opieki nad nim pozwoliła mi żyć. Elżbieta Waldi, uprzedziłaś mnie; pierwsze co pomyślałam po przeczytaniu pierwszego postu, to, że może trzeba pomóc Alaine w opiece nad sunią. No i chyba mam przewagę nad Tobą, bo jestem z Krakowa:lol:. No ale Kraków jest duży, więc nie chcę składać deklaracji stałej pomocy, gdyby sie okazało, że musiałabym regularnie pokonywać zakorkowane miasto. Alaine, ja też uważam, że pies pomaga walczyć z depresją. Obawiam się nawet, ze oddanie suni może pogorszyć Twój nastrój. Gdybyś jednak nie chciała zmienić swojej decyzji, to myślę, że też możesz liczyć tutaj na pomoc i wsparcie. Sunia jest śliczna; na pewno bez problemu znajdzie chętnych na adopcję. Ale naprawdę musisz być na 100% pewna, że nie możesz jej zostawić u siebie. Quote
Jara Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Numer telefonu podaj albo maila to info się puści dalej ;) edit: Dziewczyny, powinnyście uszanować osobę zakładającą ten temat. Depresja to nie złamana noga. Quote
Klaudia M. Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 (edited) Jara napisał(a):Numer telefonu podaj albo maila to info się puści dalej ;) edit: Dziewczyny, powinnyście uszanować osobę zakładającą ten temat. Depresja to nie złamana noga. Depresja to nie rak, to można wyleczyć. I uważam że oddawanie psa nie przysłuży się ani właścicielce ani suni. Nie ma 100% pewności że sunia trafi do lepszego domu i będzie miała raj na ziemi, że nikt na 100% jej tam nie skrzywdzi...gdyby była taka pewność to sama oddałabym swoją sunie bo chce dla niej wszystkiego co najlepsze. PS: mam trzy psy i wszystkie po przejściach. Wszystkie w domu ciche, spokojne, leżą całymi dniami na legowisku . Saba (ruda) ma wiecznie wyraz pyska i oczów taki, jakby była maltretowana. Po prostu taka jej uroda i czasami też miałam wrażenie że ona jest smutna i obwiniałam siebie, że może nie jest u nas szczęśliwa. Edited December 29, 2012 by Klaudia M. Quote
Jara Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 To najwyraźniej nie miałaś nigdy depresji, która przykuwa do łózka albo nakazuje skoczyć z okna. Sorry jednak, wydaje mi się, że to nie jest wątek na dyskusję jaka choroba jest lepsza. Quote
Klaudia M. Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 Jara napisał(a):To najwyraźniej nie miałaś nigdy depresji, która przykuwa do łózka albo nakazuje skoczyć z okna. Sorry jednak, wydaje mi się, że to nie jest wątek na dyskusję jaka choroba jest lepsza. Nie będę tutaj przedstawiać swojej karty chorób, ale moim zdaniem oddając psa straci prawdopodobnie jedyną albo jedną z niewielu rzeczy dla których wstaje z łóżka albo które powstrzymują ją przed wyskoczeniem z okna. Uważam, że powinna walczyć o siebie...nawet jeżeli jedyną motywacją miałaby być ta sunia. Quote
Guest Elżbieta481 Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 Akurat co jak co ale ja tę chorobę znam,znam ją aż za dobrze....To,że jestem tu gdzie jestem zawdzięczam właśnie psu,a moją chorobą była i jest jeszcze depresja.Ta sunia może pomóc,a przede wszystkim powinnaś i mam nadzieję,że masz pomoc lekarską..Jeśli jednak dojdziesz do wniosku-ale powoli zastanów się dobrze-że nie masz siły-bo tak jest w depresji-wyjść z nią,że nie jesteś w stanie np.dać jej jeść-myślę,że tu na dogo silnie działają,,wyżłomaniacy,,..Jest tanitka..Wyżłomaniacy nie dadzą suki skrzywdzić..Są krakusy tu na forum.Ja nie twierdzę,że będą mogli np.na stałe pomóc w opiece nad suką,ale może będzie któraś z Krakowianek mogła np.porozmawiać z Tobą,wpaść do Ciebie,bo najgorsza w depresji jest samotność..bo Ty nie powinnaś być sama. Wysłałam do Ciebie PW. Ela Quote
Alaine Posted December 29, 2012 Author Posted December 29, 2012 To jest chyba najbardziej paskudna myśl jaka mi się w głowie kołacze. Tak jak pisałam, mam wrażenie że którą stroną się nie ustawię, będę w bagnie po szyję. Z jednej strony - oddam ją, będę tęsknić, jak szalona, bo była u mnie od momentu pomarszczonego, rozkosznego szczeniaczka. Kocham ją okropnie i to będzie zrobienie sobie krzywdy, oddając ją. Z drugiej - jest sporym psem o konkretnych potrzebach ruchu. Jest najszczęśliwsza biegając, widać w niej tą radość biegu, napawanie się prędkością. Doganiają ją tylko charty. Kocha inne psy, piszczy i się wyrywa do nich. I ja, nie mogąc zmusić się do wyjścia z nią na dłuższe, dalsze spacery - popadam w okropne poczucie winy. Że jestem złym człowiekiem, nie nadaję się na bycie właścicielem psa, nie zasługuje. Mam też dwa koty, one nie cierpią, a wręcz się cieszą jak jestem w domu, prztulają się i mruczą. Sunia, a właściwie Beksa, bo tak ma na imię - nie rozumie. Jest grzeczna, zwija się w kłębek w drugim pokoju, albo obrabia swoje kości i tylko smutno na mnie patrzy. Zdaję sobie sprawę że do pewnego stopnia to jest uczłowieczanie zwierzaka, ale mam wrażenie że ona jest empatyczna do pewnego stopnia. Zmiany w nastroju człowieka bieże bardzo do siebie i je naśladuje. Więc ja jestem nieszczęśliwa, ona jest nieszczęśliwa, przez co ja jestem nieszczęśliwa i kółko się kręci... Quote
Guest Elżbieta481 Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 Uwierz mi-kocham psy,ale jestem przeciwna uczłowieczaniu ich-to po pierwsze. Po drugie-w depresji musisz się chwycić czegoś-tym czymś powinna się stać Twoja suka,a raczej obowiązki z nią związane...Zakładam przez krótki moment,że jej nie ma u Ciebie w mieszkaniu-nie będziesz miała żadnych obowiązków,nie zmusisz się do wstania z łóżka.Ona Ciebie motywuje do jakichkolwiek działań,a chory na depresję tego potrzebuje.Musisz regularnie brać lekarstwa,sugeruję raz jeszcze odszukanie w internecie forum dla chorych na depresję-musisz bowiem mieć z kim rozmawiać.Ci ludzie pomogą-uwierz mi.Potrzebujesz grupy wsparcia,a takie forum taką grupą jest.I rozmawiaj z lekarzem,rozmawiaj,mów o tym co Ciebie boli,mów,jak najwięcej mów.Nie możesz bowiem zostać sama ze swoimi myślami.Inne drobne sugestie podałam na PW. Staraj się,próbuj właśnie dla tej suki się podnieś-oczywiście w ścisłej współpracy z lekarzem. Trzymam kciuki za Ciebie. Pozdrawiam najserdeczniej. Elżbieta Quote
Alaine Posted December 29, 2012 Author Posted December 29, 2012 Ruszyłam się na spacer, wprawdzie za krótki, bo tylko 45 min, ale miała szansę chwilę się wybiegać. Rzucałam jej piłkę (pracujemy nad aportem)- jak wbiegła za piłką na dużą, zamrożoną kałużę i te patykowate nogi zaczęły się jej plątać, nie mogłam się nie zaśmiać. Może więc faktycznie coś jest w tym że ona mi pomaga. Pytanie, czy ja pomagam jej. Quote
ma_ruda Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 Oczywiście, że jej pomagasz, o ile w ogóle można mówić, że Beksa pomocy potrzebuje. Przecież ma to co dla psa jest najważniejsze- jest kochana, zadbana. Na pewno jak dla każdego zdrowego, młodego psa spacery są wielką przyjemnością ale myślę, ze 45 minut sprawia psu taką samą radość jak 2 godziny- psy nie mają poczucia czasu. Myślę, ze niepotrzebnie zadręczasz się myśleniem, ze sunia nie jest z Tobą szczęśliwa, że jest apatyczna. Z tego co piszesz, w domu zachowuje się jak pewnie większość psów; Więc ja jestem nieszczęśliwa, ona jest nieszczęśliwa, przez co ja jestem nieszczęśliwa i kółko się kręci... Może uda Ci się jednak to kółko odkręcić. Pierwszy ruch już chyba zrobiłaś pisząc tutaj o swoim problemie. Na pewno możesz liczyć na wsparcie i myślę, że realną pomoc taką jakiej sama będziesz chciała. Moja propozycja pozostaje aktualna, ale tak jak pisałam dzisiaj w PW nie obrażę się jak nie zechcesz z niej skorzystać.Jeżeli będę mogła pomoc inaczej, to po prostu napisz. Quote
Guest Elżbieta481 Posted December 30, 2012 Posted December 30, 2012 Alaine napisał(a):Ruszyłam się na spacer, wprawdzie za krótki, bo tylko 45 min, ale miała szansę chwilę się wybiegać. Rzucałam jej piłkę (pracujemy nad aportem)- jak wbiegła za piłką na dużą, zamrożoną kałużę i te patykowate nogi zaczęły się jej plątać, nie mogłam się nie zaśmiać. Może więc faktycznie coś jest w tym że ona mi pomaga. Pytanie, czy ja pomagam jej. --------------- Hej cieszę się,że wyszłaś na spacerek z sunią..Czy Ty jej pomagasz?Ty jej dajesz dom,jesteś jej miłością i treścią jej życia.Pomagacie sobie obie.Ona Ciebie kocha,a każdy człowiek potrzebuje miłości i Ty nie jesteś sama,bo jeśli obok człowieka idzie pies taki człowiek nie jest sam. Ela Quote
roosi Posted December 31, 2012 Posted December 31, 2012 Alaine, jestem z Krakowa, mam 8.5-miesięcznego pudla. Pojęcia nie mam, gdzie w Krakowie pies może się swobodnie wybiegać (bez smyczy i kagańca - on uwielbia aportować). Lubi wszystkie psy, potrafi się ładnie bawić, zwłaszcza z psami mniej więcej jego wielości (jest b. energiczny). Może mi doradzisz, gdzie go zabierać na spacery swobodniejsze niż po krakowskim blokowisku? Może chciałabyś się kiedyś na taki spacer umówić? Pozdrawiam serdecznie, i życzę Ci pomyślności w nowym roku, niech będzie lepszy niż '12. :) Quote
Alaine Posted January 1, 2013 Author Posted January 1, 2013 roosi, teoretycznie mamy w Krakowie kilka wybiegów - ja nie za bardzo je lubię. Blisko miejsca mojego zamieszkania jest stare lotnisko. Wprawdzie jak to lotnisko - powierzchnia jest betonowa, ale ma dość dużą ilość zieleni dookoła. http://pl.wikipedia.org/wiki/Lotnisko_Kraków-Rakowice-Czyżyny Jest to w większości teren prywatny, na który straż miejska zapuszcza się jedynie wzywana. Teraz jest okres zimny, więc szczęśliwie małe ilości histerycznych matek z dziećmi się tam zapusczają ;) Jest tam za to sporo psów. Generalnie, popołudnia i wieczory należą tam do psiarzy i biegaczy, teren jest dość duży, z pewnością pies może tam pobrykać. Dziękuję za życzenia i nawzajem, życzę wszystkiego najlepszego. Quote
Jara Posted January 1, 2013 Posted January 1, 2013 Alaine a może uderz do wątku krakowskiego: http://www.dogomania.pl/forum/threads/204151-Kto-na-spacer-spotkanie-Krak%C3%B3w-i-okolice i spotkaj się z dziewczynami i ich psiakami na spacer. Wyjdziesz do ludzi, poodpychasz świeżym powietrzem i pies się wygania. Quote
wtatara Posted January 1, 2013 Posted January 1, 2013 jestem z Krakowa i chyba nie mieszkamy zbyt daleko Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.