Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Obejrzycie i oceńcie sami czy tak powinno się dziać w państwie prawa.
www.interwencja.polsat.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#1307830

 

Inspektorzy Pogotowia dla Zwierząt zapukali do drzwi pana Zdzisława z Warszawy i odebrali mu 12-letniego psa. Wcześniej dostali zawiadomienie, że zwierzę jest z zaniedbane. Kora trafiła do weterynarza. Okazało się, że cierpiała na typowe dla starszego psa dolegliwości. Mimo to, do właściciela już nie wróciła.

Kora: 12-letnia suka rasy owczarek niemiecki. Jeszcze kilka miesięcy temu mieszkała na posesji w Warszawie. 1 kwietnia została zabrana przez Pogotowie dla Zwierząt. Powodem było zawiadomienie, jakie wpłynęło do pogotowia.

- Powiedziano nam, że pies w okresie zimowym, pomimo swojego schorzenia, czyli zwyrodnienia stawów biodrowych, przebywał na zimnym podłożu, w śniegu. Mieliśmy informację, że pies trzepał głową, co mogło wskazywać na zapalenie uszu, oraz że z czasem zaczęła pojawiać się u niego wydzielina ropna wymieszana z krwią z ucha – opowiada Dominika Sadowińska, prezes Pogotowia dla Zwierząt.

Z tą argumentacją nie zgadza się właściciel psa. Mówi, że choroby Kory były zdiagnozowane i leczone.

- Chorowała na genetyczne zwyrodnienie kręgosłupa z paraliżem tylnych łap, co było potwierdzone badaniem w klinice. Na zapalenie ucha też była leczona – mówi Zdzisław Pogorzelski, właściciel Kory.

- Stan pieska, jeżeli chodzi o utrzymanie był dobry. Kora była starym psem, starość ma swoje choroby i to było widać, ale utrzymanie jej było bardzo dobre – potwierdza Stanisław Sopciński, lekarz weterynarii, który leczył psa przed odebraniem.

Mimo to, Kora została zabrana z posesji. Pogotowie dla Zwierząt o transport psa poprosiło warszawską straż miejską.

- Spakowaliśmy go w nasze środki transportu, pies był łagodny. Został odwieziony na miejsce wskazane przez inspektora, była to granica miasta stołecznego Warszawy, przy Konstancinie – opowiada Piotr Mostowski, dowódca Patrolu Eko Straży Miejskiej w Warszawie.

Pojechaliśmy do Konstancina, do lecznicy, którą wybrało Pogotowie dla Zwierząt. Szef placówki mówi, że psa badały dwie lekarki. Obie diagnozy były podobne. Nie wskazywały na zagrożenie życia psa.

- Był to pies zaawansowany wiekiem, miał przypadłości charakterystyczne dla starszych owczarków: słabo umięśniony tył, lekki niedowład. Doktor stwierdziła, że ma zapalenie uszu. Raczej nie powinien zostać odebrany właścicielowi. W ustawie jest wyraźnie napisane, że organizacje prozwierzęce mogą interweniować w razie zagrożenia zdrowia i życia. W naszej ocenie takiej sytuacji tutaj nie było – opowiada Dariusz Różycki, szef lecznicy.

- Wyznaczyliśmy sobie termin, godzinę, żeby właściciel przedstawił dokumenty, wówczas pies miał zostać mu oddany. Nigdy tego nie zrobił – mówi Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt.

Pogotowie dla Zwierząt przysłało nam opinie innych lekarzy, którzy badali Korę w kwietniu i maju. Nie wynika z nich jednak, że życie psa w dniu odebrania było zagrożone. Właściciel psa więcej go nie zobaczył. Według Pogotowia dla Zwierząt u Kory zdiagnozowano nowotwór złośliwy i to było powodem uśpienia zwierzęcia.

- Kora została poddana eutanazji ze względów humanitarnych. Na stole operacyjnym okazało się, że ma rozległy nowotwór z przerzutami w jamie brzusznej – mówi przedstawicielka Pogotowia dla Zwierząt.

- Bez mojej wiedzy, bez mojej zgody, zadysponowali o tym, żeby psa uśmiercić – żali się Zdzisław Pogorzelski, właściciel Kory.

Pogotowie dla Zwierząt po odebraniu Kory złożyło zawiadomienie w prokuraturze o znęcaniu się nad psem. Sprawa została umorzona.  Teraz zażaleniem pogotowia na tę decyzje zajmuje się sąd. Natomiast Zdzisław Pogorzelski złożył doniesienie o przywłaszczeniu Kory przez inspektora Pogotowia dla Zwierząt. 

- Nie wykluczam, że mogą być postawione takie zarzuty pracownikom pogotowia. Codzi o przywłaszczenie tego psa – informuje Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.*

* skrót materiału

PS. Po realizacji materiału część przedstawicieli Pogotowia dla Zwierząt zdecydowała, że nie chce pokazywać twarzy!

  • Margo changed the title to Nadgorliwość gorsza czy głupota Pogotowia dla zwierzat Sadowińskiej, Bielawskiego, Fabjańskiego
  • 3 weeks later...
  • Margo changed the title to Pogotowie dla zwierzat
Posted

I zalegle z 2023:

❗️Twórca Pogotowia dla Zwierząt w więzieniu❗️

W końcu! Po wielu latach bezkarności, lawirowania pomiędzy kolejnymi wyrokami i doprowadzania do tragedii ludzi i ich zwierząt, prekursor pseudo-ochrony zwierząt trafił tam, gdzie jego miejsce! Obecnie spędza zasłużony odpoczynek w jednym z bardziej znanych zakładów karnych w naszym pięknym kraju. I pasuje jak nigdy powiedzenie, że lepiej późno, niż wcale.

Grzegorz to idol, legenda, ikona.

Idol wszystkich złodziei zwierząt w Polsce, legenda tego przestępczego procederu i ikona petbiznesu. Gdyby napisał książkę, w której szczerze opisałby ilu ludzi udało mu się zniszczyć, ilu prokuratorów wkręcić w krzywe akcje albo ile sądów oszukać- aż bym ją kupił. W sumie to ma teraz sporo czasu, może powinien to przemyśleć.

Grzegorz współpracował z co drugą pseudo-organizacją w tym kraju. Nawet nie policzę ile razy próbowaliśmy wyśledzić jakiegoś skradzionego psa, a ślad po nim urywał się na tekście "przekazali go Bielawskiemu". I żeby te zwierzęta trafiały w jakieś lepsze warunki jeszcze. Ale nie. Ten cały "azyl" w Kuflewie to warunki mocno poniżej schroniskowych. Betonowe kojce inspirowane wczesnymi Radysami i dziwne konstrukcje z zardzewiałych kontenerów.

Co tam jeszcze? Aha, Grzegorz przecierał szlaki dla wszystkich sobie podobnych od niemal zawsze. Pierwszy wyrok skazujący za przywłaszczenie psów to jego zasługa. Pierwsza delegalizacja stowarzyszenia za nagminne łamanie prawa- jego zasługa. Teraz w sumie też jest pierwszy. Bo przypadki bezwzględnego więzienia dla aktywistów zdarzały się, ale "tylko" za oszustwa lub posiadanie białego proszku. Za zwierzęta jeszcze nigdy. Na szczęście mamy Grzegorza, który odkrywa nieodkryte. Dzięki!

❗️Jeżeli ktoś pozostaje w konflikcie prawnym/finansowym lub czuje się pokrzywdzony przez Grzegorza Bielawskiego, Stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt, Fundację Pańska Łaska lub resztę tych dziwnych tworów, to jest odpowiedni czas aby przypomnieć o sobie w prokuraturze❗️

Bo przynajmniej wiadomo gdzie gość przebywa. Nie będzie cyrku z niedostarczonymi wezwaniami czy awizowaniem kolejnych zaproszeń do złożenia wyjaśnień w roli świadka. Choć wątpię, żeby on w ogóle pamiętał gdzie upłynnił te wszystkie kradzione zwierzęta. Tak czy siak, próbować warto. Zawsze to oszczędność kilku miesięcy a i ustalanie wersji wydarzeń z innymi aktywistami chyba nie jest tak proste zza więziennych murów.

I proszę się o niego nie martwić. To kawał chłopa jest. Z dwa metry ma, przynajmniej. Bardzo ułatwiało mu to wchodzenie na posesję czy do mieszkań różnych starych, biednych czy chorych ludzi. Swego czasu nawet z pracownicą Inspekcji Weterynaryjnej próbował rozwiązań siłowych, ale uszło mu to płazem- niestety.

Proszę się o Grzegorza nie martwić, bo może znajdzie sobie nowych przyjaciół. Ba! Może wyjdzie i otworzy nową Fundację z nimi! W końcu polskie przepisy nie zabraniają być takim "inspektorem ds. zwierząt" komuś po odbyciu wyroku. I to jakiegokolwiek wyroku.

Jeżeli ufać współpracownikom Grzegorza, to mamy od niego spokój na najbliższe 8 miesięcy. Problem w tym, że im za cholerę ufać nie można, więc na pewno wcześniej zadzieje się jakaś magia i zobaczymy go na wolności. Być może z obrączką na nodze, albo długiem na kilkadziesiąt tysięcy u anonimowego darczyńcy.

Dziwi jedynie, że wszyscy próbują to przemilczeć. Gdzie te media, które przez lata promowały pospolitego kryminalistę? Albo chociaż te aktywistki, które zawsze oburzały się, gdy przestępca był nazywany przestępcą? No nie ma. Zgaduję, że zamierzają milczeć na ten temat przez ponad pół roku a później udawać, że nic się nie wydarzyło. Niech będzie.

A w międzyczasie aktyw społeczny powinien pojechać do tego całego Kuflewa i zobaczyć jaki piękny burdel pod nieobecność Grzegorza został. I zestawić sobie to ze zdjęciami z różnych "interwencji" dokonywanych przez zdelegalizowane Pogotowie dla Zwierząt. Bo chodzi o dobro tych zwierząt, prawda?

---

Niby świąt jeszcze nie ma, ale prezent już dostałem. Teraz czekam na następne. Chętnie zobaczę raz jeszcze dolnośląskich złodziei zwierząt w kajdanach. Nie pogardzę też sądem nad kilkoma innymi aktywistkami, które zwierząt już nawet nie widują, bo przecież muszą zajmować się mataczeniem lub lobbingiem. Opcjonalne przyjmę jakieś lepsze piwo, wysłać można o tutaj:

https://buycoffee.to/czarnalistapro

Przez święta nic się tutaj nie pojawi, bo mam świadomość, że te posty miłe i przyjemne nie są zwykle (ten chyba jest wyjątkiem). Ale jakby ktoś chciał pogadać to jestem w okienku messengera. A po świętach podsumujemy ten arcyciekawy rok, bo trochę się wydarzyło... 

1.jpg

Posted

Z 2020:

 

Diler z Pogotowia dla Zwierząt zabiera zwierzęta. Kulisy biznesu animalsów!

Diler Pogotowie dla Zwierząt

Diler, ekolog, aktywista prozwierzęcy i organizator interwencji u hodowców uciekał przed policją Audi A6. Animals wpadł z 546 działkami dilerskimi marihuany i trafił do aresztu, a następnie został skazany. Dilerem z policyjnego pościgu w Mszanie w 2015 r. okazał się wówczas 35-letni aktywista Stowarzyszenia na Rzecz Zwierząt Koty, Psy i My, Jakub Sz., który później z prawomocnym wyrokiem sądowym za handel narkotykami został działaczem Pogotowia dla Zwierząt, tego samego, które w listopadzie 2019 r. zostało zdelegalizowane przez sąd, a jego prezes, Grzegorz B. usłyszał kilka wyroków za kradzieże zwierząt szumnie nazywane interwencjami prozwierzecymi.

Diler działa nadal, podobnie jak Pogotowie dla Zwierząt

Jak ustalił "Świat Rolnika BIZNES" Jakub Sz. działa nieprzerwanie od lat, a w 2020 r. zaplanował kolejne interwencje, tym razem w hodowli psów rasy amerykański staffordshire terier (redakcja jest w posiadaniu nagrania rozmowy Sz. z Powiatowym Lekarzem Weterynarii z Głubczyc), wykorzystując ulubiony przez animalsów art. 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt, tak, by wejść na hodowlę i natychmiastowo zabrać zwierzęta z pominięciem zwyczajnej drogi postępowania administracyjnego i sądowego.

Ustaliliśmy też, że po zdelegalizowaniu Pogotowia dla Zwierząt i sądowym zakazie dla byłego prezesa PdZ, Grzegorza B., zajmowania funkcji kierowniczych w organizacjach prozwierzęcych, Pogotowie działa nadal, a telefony przedstawiciela stowarzyszenia w sprawach zwierząt odbiera sam recydywista Grzegorz B., pomimo sądowego zakazu (redakcja jest w posiadaniu takiego nagrania).

Dziwna rozmowa aktywisty z weterynarzem

"Z tej strony Kuba Sz. (nazwisko znane redakcji), Pogotowie dla Zwierząt"

– przedstawia się Markowi Szaciłło-Kosowskiemu, Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii były diler narkotykowy, który w listopadzie tego roku interwencyjnie zabrał hodowcy byka, jałówkę oraz konia i tymczasowo ulokował zwierzęta na wsi na terenie prywatnym (cała rozmowa telefoniczna w posiadaniu redakcji). W trakcie rozmowy Powiatowy Lekarz Weterynarz informuje Sz. o czynnościach podejmowanych przez urząd w ramach asysty przy interwencji na terenie domu tymczasowego dla zabranych przez Sz. zwierząt. Zaskakuje jednak finał rozmowy, kiedy Sz. mówi, że obok omawianej interwencyjnie posiadłości znajduje się hodowla amstaffów (amerykański staffordshire terier). Animals przyznaje, że nie widział tej hodowli, ale z góry rozważa jak na nią wejść, by w wyjątkowym trybie Ustawy o ochronie zwierząt (art. 7 ust. 3) natychmiastowo zabrać zwierzęta i zabezpieczyć im miejsce przechowania w Stowarzyszeniu Amstaffy Niczyje. (Agnieszka Szubert, prezes Stowarzyszenia Amstaffy Niczyje w piśmie do redakcji "Świata Rolnika BIZNES" oznajmiła, że nie ma nic wspólnego z działalnością interwencyjną Sz.).

"Tam jeszcze mam pytanko, ale nie na teraz. Tam jeszcze mam zgłoszenie na te Wojnowice, pani Katarzyna Hera (błędnie podane nazwisko – dop. red.), hodowla amstaffów. Pozwolę sobie do pana zadzwonić za dwa, trzy tygodnie jak pan będzie miał czas, żebym mógł się z panem umówić na kontrolę tej hodowli, ale to tak na spokojnie. Koło miesiąca potrzebowałbym czasu na uregulowanie tych spraw"

– mówi Jakub Sz. w zarejestrowanej rozmowie z Powiatowym Lekarzem Weterynarii, proponując mu wspólną interwencję i szukając sprzymierzeńca w instytucji państwowej.

"Chciałbym pana (zaprosić – dop. red.), bo tam chciałbym skontrolować tę hodowlę, bo dostałem informację od Fundacji Amstaffy Niczyje z Łodzi. Ja tam byłem, tak przejechałem tam obok, widziałem tam, w budynkach gospodarczych, tylko nie chcę tam wchodzić teraz, skoro nie mam miejsca, żeby te psy zabezpieczyć do odbioru"

– Jakub Sz. zdradza kulisy swoich zamiarów odnośnie hodowli psów rasowych, które polegać mają na zarekwirowaniu hodowli, mimo, że Sz. nie ukrywa, że zna ją jedynie z okna swojego samochodu. Co ciekawe, dodatkowo powołuje się na organizację Amstaffy Niczyje, która nie prowadziła z nim jakichkolwiek ustaleń w tej sprawie, o czym poinformowała redakcję Agnieszka Szubert, prezes Stowarzyszenia Amstaffy Niczyje.

Powiatowy Lekarz Weterynarii informuje aktywistę prozwierzęcego, że taki zabór wymaga uruchomienia procedury administracyjnej, na co animals odpowiada mu bez skrępowania, że za fortel może posłużyć mechanizm art. 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt, który stanowi, że w przypadku zagrożenia życia zwierzęcia członek organizacji prozwierzęcej może zabrać zwierzęta w trybie nadzwyczajnym. Jak Jakub Sz. ustalił zagrożenie życia amstaffów na podstawie przyjazdu samochodem obok posesji hodowcy, tego weterynarzowi nie zdradził.

"Mogę to wziąć na 7 i 3 i dopiero później wystąpić z wnioskiem na 7 i 1"

– mówi bez zażenowania Sz. w rozmowie z powiatowym weterynarzem, potwierdzając, jak zapis prawny ustawy pozwala z wyjątkowych sytuacji zagrożenia życia zwierząt uczynić pretekst do zabierania ich, omijając procedurę uprzedniego wydawania stosownych decyzji przez organy samorządowe, a zwłaszcza omijając możliwość dania hodowcy sposobności do poprawienia warunków dobrostanu zwierząt w hodowli, jeśli zachodzi taka potrzeba.

Artykuł 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt stanowi, że "W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia".

"Miałem tego Pana zapisanego inaczej w telefonie, jako inna organizacja. Mówił niewyraźnie. Nie zrozumiałem, że jest z Pogotowia dla Zwierząt. Nigdy nie byłem i nie będę zwolennikiem wykorzystywania trybu nadzwyczajnego Ustawy o ochronie zwierząt, do zabierania zwierząt, planowania tego z góry, w sytuacji, kiedy nie ma się wiedzy o danej hodowli"

– tłumaczy w rozmowie z redakcją "Świata Rolnika BIZNES" Marek Szaciłło-Kosowski, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Głubczycach.

Główny Lekarz Weterynarii dla "Świata Rolnika BIZNES"

Udało nam się skontaktować z ministrem dr Bogdanem Konopką, Głównym Lekarzem Weterynarii, który nie ukrywał zdziwienia z powodu ujawnionego przez naszą redakcję mechanizmu zabierania zwierząt wytrychem z ustawy na tzw. "na 7 i 3".

"Słyszałem o podobnych sytuacjach i pseudointerwencjach organizacji prozwierzęcych wśród których są także czarne owce, jednak tej sprawy nie znam. Pierwsze słyszę od pana o tej sytuacji. Mogę obiecać, że się jej z uwagą przyjrzę"

– obiecuje dr Bogdan Konopka, Główny Lekarz Weterynarii.

Zdelegalizowane przez sąd Pogotowie dla Zwierząt działa nadal!

"Z tej strony Kuba Sz. (nazwisko znane redakcji), Pogotowie dla Zwierząt"

– przedstawia się Sz. Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii, pomimo, że Pogotowie miało przestać istnieć.

"Świat Rolnika BIZNES" informował wcześniej, że stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt zostało w 2019 r. zdelegalizowane za skandaliczne nadużycia w zakresie działań związanych z odbieraniem zwierząt. Do dzisiaj niewyjaśnione zostały losy kilkudziesięciu, prawdopodobnie sprzedanych zwierząt rasowych i ubitych na mięso, zwierząt gospodarskich zarekwirowanych przez Pogotowie. Sam prezes, Grzegorz B., był wielokrotnie skazywany wyrokami sądów (także prawomocnymi) za kradzieże zwierząt ("nielegalne przywłaszczenia"), a w mediach kojarzony był z biznesem budowanym na interwencjach prozwierzęcych, ze względu na rozbudowaną sieć powiązań na linii organizacja-aktywiści-przytulisko-usługi weterynaryjne, których efektem miały być okradane hodowle z drogich psów rasowych, a w przypadku nierasowych zdobywanie pieniędzy (poza rozbudowanym aparatem zbiórek w Social Media) poprzez wystawiane wielotysięczne faktury na samorząd terytorialny za opiekę nad zarekwirowanymi zwierzętami w trybie art. 7. ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt.

"Córka prowadziła hodowlę, która była zarejestrowana w związku kynologicznym. Pewnego dnia przyjechała z mężem do opuszczonego przez nich wcześniej domu, który wciąż do nich należał. Tam już czekali wolontariusze Grzegorza B. Zaczęli zabierać psy. Córka protestowała, więc wywieźli ją nawet do szpitala psychiatrycznego"

– wspomina pani Alina, mama pani Zuzanny, której Grzegorz B. w 2008 r. przywłaszczył psy o wartości ok. 80 tys. zł.

"W ubiegłym tygodniu poznański sąd wydał wyrok uznając Grzegorza B. winnym przywłaszczenia psów i skazując go na osiem miesięcy więzienia. Ponadto sędzia nakazała mu zapłacić 72 tys. zł Zuzannie D. w ramach naprawy szkody i nałożył 5-letni zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w organizacjach zajmujących się ochroną zwierząt"

– informował w 2020 r. plus.gloswielkopolski.pl. To jedna z wielu przegranych przez Grzegorza B. spraw sądowych.

Po zdelegalizowaniu Pogotowia dla Zwierząt jako stowarzyszenia rejestrowego w miejscowości związanej z organizacją oraz w gronie znajomych przestępcy Grzegorza B. powstało nowe Pogotowie dla Zwierząt, tym razem jako stowarzyszenie zwykłe, które korzysta z bazy zdelegalizowanego Pogotowia zachowując pozory ciągłości organizacyjnej.

"Grzegorz B. posiada przytulisko we wsi Sekłak 15 w gminie Korytnica. Wolontariusze założyli tam stowarzyszenie Kundel Bury z Wiejskiej Dziury po postanowieniu sądu w Poznaniu o zawieszeniu zarządu Pogotowia dla Zwierząt z Trzcianki. Wtedy założono stowarzyszenie zwykłe, już nie rejestrowe, ale dokładnie pod tą samą nazwą, czyli Pogotowie dla Zwierząt. Proste? Stowarzyszenie rejestrowe Pogotowie dla Zwierząt skasował sąd za potworną działalność udającą przyjaźń do zwierząt, to otworzyli stowarzyszenie zwykłe, które nazywa się dokładnie tak samo, te same kolory, loga, strony w Internecie, ludzie mają wrażenie, że to ta sama dawna i promowana przez TVN czy RdC organizacja"

– informuje Maria Sowińska, prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzeni Przez System i wieloletni opiekun bezdomnych zwierząt.

"Moim zdaniem powód był prozaiczny: kasa i zbiórki na biedne zwierzątka. Stowarzyszenie zwykłe wymaga tylko trzech członków, a przedstawiciel samodzielnie podejmuje decyzje. Grzegorz B na miejsce przedstawiciela wybrał młodą dziewczynę spod Tomaszowa Mazowieckiego, a za siedzibę przyjęto wynajmowany teren we wsi Sekłak 15; wynajmowany dawniej przez zdelegalizowane Pogotowie dla Zwierząt na przytulisko. Przy B. od zawsze kręciły się młode i naiwne dziewczyny, którym skutecznie robił pranie mózgu"

– dodaje Maria Sowińska.

Grzegorz B., mając sądowy zakaz pełnienia funkcji w organizacjach prozwierzęcych, nie figuruje we władzach nowego stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt, którego reprezentantem została wieloletnia znajoma Grzegorza B. i aktywistka zdelegalizowanego Pogotowia, Patrycja Dyńda. To jej numer telefonu figuruje na zrzutkach internetowych czworonogów rzekomo ratowanych przez Pogotowie dla Zwierząt. "Świat Rolnika BIZNES" zadzwonił do reprezentantki Pogotowia, telefon odebrał jednak Grzegorz B., który nie zechciał z nami rozmawiać. Później nie odbierał już telefonów od naszej redakcji. Dlaczego więc Grzegorz B. odbiera telefony Pogotowia dla Zwierząt (stowarzyszenie zwykłe) pod numerem kontaktowym do reprezentanta organizacji, skoro z powodu jego przestępczej działalności zdelegalizowano Pogotowie dla Zwierząt (stowarzyszenie rejestrowe) i zakazano mu działalności we władzach organizacji prozwierzęcych przez 5 lat?

Czytaj także: Prezes Pogotowia dla Zwierząt skazany na więzienie! Tak, to właśnie oni "ratowali" najwięcej zwierząt w Polsce. Ile z nich jeszcze żyje?

Pani Katarzyna czeka na przyjście Jakuba Sz. w swoim domu…

Chociaż Jakub Sz., kiedyś diler, dawny współpracownik Grzegorza B., jeszcze w 2020 r. przedstawił się Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii z Głubczyc jako działacz Pogotowia dla Zwierząt, "Świat Rolnika BIZNES" ustalił, że przynajmniej od grudnia 2019 r. stowarzyszenie odcina się od swojego wieloletniego aktywisty, który podobnie jak Grzegorz B. był reklamowany jako obrońca zwierząt w stacji TVN. Co poróżniło Jakuba Sz. z Grzegorzem B.? Interesy? Nie wiadomo. Jakub Sz. nie odpowiedział na żadne z naszych pytań, zarówno dotyczących sprawy dilerskiej, kiedy skazano go za posiadanie ponad pół tysiąca działek marihuany, jak i dotyczących jego obecnej działalności prozwierzęcej oraz planowanego najścia na hodowlę amstaffów w trybie art. 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt.

Diler strzaszy hodowców zwierząt

 

"Przez chwilę się bałam, ale trudno mówić o zupełnym zaskoczeniu, kiedy dowiedziałam się z nagranej rozmowy Jakuba Sz. z weterynarzem powiatowym, że planowane jest wejście na moją hodowlę przy moim domu w Wojnowicach Opolskich"

– mówi Katarzyna Sikorska-Hogiel, wieloletni hodowca psów rasowych i członek Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Psa i Kota.

"Poznałam lata temu Kubę Sz. Wtedy chyba myślał, że jestem przychylna jego pomysłom. Trudno, powiem to. Wtedy proponował zarabianie jakiś pieniędzy na prowadzeniu hotelików dla zwierząt. Przekonywał, że gmina będzie płacić. Mówił, że psy, które zabierze interwencyjnie może trzymać nawet w klatkach dla królików. Chyba nigdy nie zrealizował na szczęście tego biznesu. Może przeszkodził mu w tym wyrok za narkotyki, nie wiem. Zawsze próbował się podczepiać pod ciekawe osoby, np. Martę Kviatkovą z Różalandu, jednak wyspecjalizował się chyba tylko w narkotykach i zabieraniu ludziom zwierząt, a trzeba mieć na uwadze, że w jego Pogotowiu dla Zwierząt część interwencji – co udowodniły już sądy – to było zwykłe złodziejstwo i biznes tzw. animalsów na zwierzętach, zazwyczaj rasowych i drogich"

– dodaje pani Katarzyna.

"Najpierw donoszono na mnie. Z tego powodu miałam wizytę w domu pań z urzędu gminy w Kietrzu. Później był absurdalny donos, oczywiście anonimowy, że moje psy biegają luzem po wsi, co na szczęście szybko zweryfikowała policja. A teraz to nagranie… Dlatego, nie ukrywam, kilka szczeniaków sprzedałam, a kilka jest już zaopiekowanych gdzie indziej. Nie pozwolę by trafiły do jakiś zwyrodnialców, którzy zrobili sobie z bycia 'przyjaciółmi zwierząt' dobry biznes polegający na okradaniu hodowców"

– puentuje kobieta.

O możliwości bezpodstawnej interwencji w jej domu przeprowadzanej przez podającego się za aktywistę Pogotowia dla Zwierząt, Jakuba Sz., Katarzyna Sikorska-Hogiel poinformowała policję.

"Świat Rolnika BIZNES" wysłał z kolei zapytania do urzędu miasta w Kietrzu, dotyczące ewentualnych donosów na hodowlę w Wojsławicach Opolskich. Do sprawy hodowli amstaffów wrócimy.

Hodowcy o działalności Grzegorza B. i Jakuba Sz. – prozwierzęcych egzekutorów

Głos w sprawie zabrał jeden z najbardziej znanych w Polsce kynologów.

"To nie pierwszy, nie dziesiąty i chyba niestety nie setny przypadek obrzydliwie działających aktywistów prozwierzęcych, tzw. animalsów, ekologów, pseudo obrońców i przyjaciół zwierząt. Istnieje tyle organizacji dobrych, empatycznych, ale one zabierają zwierzęta w ostateczności i nigdy nie kierują się zyskiem; wybierają zwierzęta pod kątem dobrostanu, a nie handlu, jakby interwencja u hodowcy to było wejście do spożywczaka po kilo ziemniaków. Państwo polskie musi w końcu coś zrobić z tym układem z biznesowym animalsów"

– mówi Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego, członka międzynarodowej World Kennel Union.

O komentarz poprosiliśmy także Patrycję Szałkiewicz ze Stowarzyszenie Właścicieli Kotów i Psów Rasowych.

"Jako hodowca od dłuższego czasu obserwuję działania fundacji związanych z dobrostanem zwierząt i mam naprawdę dość tego dziadostwa żerującego na niewiedzy hodowców. W wielu wypadkach nie reagowałam, ale tam gdzie zaingerowałam przeważnie okazywało się, że wystarczyło pouczyć hodowlę, rolnika czy osobę prywatną, żeby poprawił dobrostan, a nie zabierać zwierzęta"

– mówi Szałkiewicz, która jest m.in. inspektorem ds. dobrostanu zwierząt w SWKiPR.

"Z mojej wiedzy wynika, że takie pseudofundacje zabierają zwierzęta i przekazują na domy tymczasowe, gdzie warunki są gorsze niż u właściciela. Robią zbiórki na kolosalne sumy przekraczające koszty utrzymania takiego zwierzaka. A najgorsze jest to, że szkolą swoich przyszłych inspektorów na zasadzie 'możecie wchodzić wszędzie i zabierać zwierzęta według waszego uznania bez konsultacji z lekarzem weterynarii'. To, że obstawiają się zdezorientowaną policją i ubierają w mundurki 'straszaki', o tym nie wspomnę. Szkoda tylko, że hodowcy mają tak znikomą wiedzę o swoich prawach i obowiązkach i stają się przez to ofiarami pazernych aktywistów prozwierzęcych"

– dodaje pani Patrycja, hodowca Stowarzyszenia Pit Bull Alkatraz Poland, będącego członkiem Polskiego Porozumienia Kynologicznego, behawiorysta zwierzęcy, instruktor szkolenia psów, technik weterynarii.

"To tylko preludium do tego, co ekoterroryści, ekstremiści prozwierzęcy zrobią z hodowcami zarówno zwierząt towarzyszących jak i z rolnikami, czyli hodowcami drobiu, bydła czy trzody chlewnej. Na całym świecie radykalni zieloni zaczynali od zwalczania hodowli zwierząt futerkowych, potem atakowali hodowle psów, kotów, zwierząt gospodarskich, a na końcu zdejmując maskę, obnażali swoje ideologiczne zapędy, domagając się niszczenia świata opartego na spożyciu mięsa i mleka. Brzmi absurdalnie, ale to ich strategia. Co ciekawe, zazwyczaj podczas swojej pseudo prozwierzęcej walki zarabiali na swojej dobroczynności fortuny"

– twierdzi Szczepan Wójcik, hodowca, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej i Fundacji Polska Ziemia.

Grzegorz B. drugi raz nie odebrał od nas telefonu, zapewne speszony faktem, że zastaliśmy go pod numerem przedstawiciela stowarzyszenia zwykłego Pogotowie dla Zwierząt pomimo sądowego zakazu pełnienia podobnych funkcji. Jakub Sz. nie odpisał na nasze pytania wysłane mu drogą mailową oraz zadane bezpośrednio na numer komórkowy.

Robert Wyrostkiewicz

Redaktor naczelny magazynu

"Świat Rolnika BIZNES"

Posted

I 2018:

 

Sąd nakazał rozwiązanie stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt, które "narusza przepisy ustawy o ochronie zwierząt"

 

Mieli pomagać zwierzętom, a odbierali je właścicielom i uśmiercali bez ich zgody - twierdzi poznański sąd. Stowarzyszenie zapowiada odwołanie od wyroku.

Naruszania w opinii sędzi Jolanty Ludwiczak miało charakter nagminny i celowy. Stowarzyszenie nie reagowało na wpływające do niego pisma dotyczące uchybień. I dlatego też sędzia Ludwiczak zdecydowała, iż nie ma warunków, by Pogotowie dla Zwierząt mogło zostać przywrócone do funkcjonowania zgodnie z prawem.

Postępowanie, dotyczące rozwiązania organizacji mającej siedzibę w Trzciance, zostało rozpoczęte na wniosek starosty czarnkowsko-trzcianeckiego, Tadeusza Teterusa. Z opinią starosty zgodził się poznański sąd, który w lutym wydał decyzję o rozwiązaniu stowarzyszenia. Teraz "Głos Wielkopolski" ujawnia kulisy tej sprawy.

Stowarzyszenie zajmowało się m.in odbieraniem właścicielom ich zwierząt, które miały być przetrzymywane w złych warunkach. Jak twierdzi poznański sąd - często bezzasadnym. - W wielu przypadkach lekarz weterynarii nie potwierdzał okoliczności zagrożenia życia i zdrowia stwierdzając, że wystarczające byłoby pouczenie właścicieli w kwestii właściwej opieki i monitorowanie sytuacji - orzekła sędzia Jolanta Ludwiczak.

Zdarzało się, że stowarzyszenie w takich przypadkach nie powiadamiało odpowiednich służb oraz nie zwracało zwierząt właścicielom, mimo że było do tego zobligowane decyzją władz samorządowych. W wielu przypadkach, czworonogi były zabierane pod pretekstem badania weterynaryjnego albo szczepienia, po czym zamiast do schroniska, trafiały one w nieznane miejsca. Pogotowie dla Zwierząt nie prowadziło dokumentacji z tych interwencji, ani też nie przedstawiało dowodów na rzekome znęcanie się nad zwierzętami.

Zdarzały się też przypadki, w których stowarzyszenie manipulowało nagraniami wideo, a także poddawało badaniom inne zwierzęta niż te odebrane podczas interwencji. Niektóre z nich były również uśmiercane bez zgody właścicieli.

Przedstawiciele stowarzyszenia złożyli wniosek o odwołanie od wyroku, argumentując, że sąd nie wziął pod uwagę wszystkich przedstawionych dokumentów.

  • 2 weeks later...
Posted
Znalezione w sieci:
 
„Na Psi temat” 12.05.2022 r.
Tylko w Polsce! Diler i złodziej zabierają choremu dziecku psa. Nikt nie pomoże dziewczynce?
 
Pierwszy to JAKUB SZWETER,
skazany lata temu za handel narkotykami. Złapany po nieudolnej ucieczce i pościgu policyjnym. Skazany prawomocnym wyrokiem. Później znany jako aktywista Pogotowia dla zwierząt.
 
Drugi to lider tej organizacji, GRZEGORZ BIELAWSKI
Ten z kolei usłyszał już wiele wyroków. Najczęściej za kradzież psów, co w języku prawnym nazywało się zazwyczaj przywłaszczeniem.
 
Lista grzechów tego drugiego i Pogotowia dla zwierząt jest długa. Doprowadziła do zawieszenia stowarzyszenia przez sąd. Bielawski działa jednak dalej. Założone zostało drugie stowarzyszenie, o tej samej nazwie i z tym samym logotypem (tyle, że już nie jako stowarzyszenie rejestrowe, a zwyczajne).
 
To w jego imieniu działa Jakub Szweter. Były diler wtargnął pod pretekstem ratowania życia i zdrowia psa do prywatnego mieszkania w Jastrzębiu Zdroju i zabrał zwierzę kochającej go autystycznej dziewczynce, Amelce. Obecnie pies jest pod „pieczą” tego drugiego – Bielawskiego. Krąg prozwierzęcych „asów” się zamyka.
Matka dziecka – pani Magda – poruszyła jednak niebo i ziemię, aby psa odzyskać. Sprawa najprawdopodobniej zakończy się w sądzie.
– 6 maja wpłynęło do nas zawiadomienie o tym, że pies, o którego Pan pyta, został odebrany właścicielowi (zawiadomienie mówi o odebraniu zwierzęcia w trybie art. 7. ust. 3. ustawy o ochronie zwierząt). Odbioru dokonał przedstawiciel Stowarzyszenie „Pogotowie dla Zwierząt” bez udziału policji i strażnika miejskiego. Prezydent Miasta nie był o tym informowany z wyprzedzeniem. W tej chwili toczy się postępowanie i zbieramy dowody w tej sprawie. Na ich podstawie będziemy wydawać decyzję – o odbiorze psa właścicielowi lub o jego zwróceniu do opiekunów
– poinformowała NaPsiTemat.pl Barbara Englender z Urzędu Miasta w Jastrzębiu Zdroju.
– Panowie Jakub Szweter i Grzegorz Bielawski są znani Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii w Wodzisławiu Śląskim z wcześniejszych interwencji przeprowadzanych na terenie działalności PLW w Wodzisławiu Śląskim, natomiast nigdy nie współpracowaliśmy z żadnym z tych Panów
– odcina się od interwencji Szwetera i Bielawskiego Wojciech Białoń, Powiatowy Lekarz Weterynarii, tłumacząc, że asysty tego typu nie są obligatoryjnie ustawowymi kompetencjami PLW.
Jastrzębska policja nie komentuje sprawy, ale informuje, że prowadzi postępowania (w przedmiocie samego odbioru i zakłócenia miru domowego).
 
ADDENDA do "aktywności" Grzegorza Bielawskiego
zestawienie zaledwie części wyroków:
I Ns 1061/15 Sąd Rejonowy w Trzciance I Wydział Cywilny
- sprawa o delegalizację Pogotowia dla Zwierząt. Ze względu na powiązania towarzyskie Grzegorza Bielawskiego z w/w prokuraturą i domniemanie braku obiektywizmu w ocenie materiału dowodowego - sprawa przeniesiona do Prokuratury Rejonowej w Pile.
KOA/2566/ Oś/09
- decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie z dnia 7.12.2009- w przedmiocie bezprawnego zabrania zwierząt ze schroniska w Korabiewicach przez Pogotowie dla Zwierząt;
decyzja prawomocna
- psy do dnia dzisiejszego nie zostały zwrócone
artykuł z „Gazety Współczesnej” z dnia 26.05.2010 r.
- „To skandal! Pogotowie dla Zwierząt odebrało psy. Pod ich opieka zdechły!”
faktura FV 103/2010 z dnia 15.11.2010 Przychodni Weterynaryjnej „Homeopatia” w Komornikach
- nie uregulowana do dnia dzisiejszego
pismo Lecznicy Weterynaryjnej „Homeopatia”- załącznik do faktury FV 103/2010
TVP z dnia 17.01.2011 r.
- „Hodowca psów kontra Pogotowie dla Zwierząt”
21.05.2011r. kradzież z posesji 14-letniej suki rasy ON
pod nieobecność właścicieli przez Pogotowie dla Zwierząt ;poszkodowany Tadeusz Groenwald-Poznań
- los psa nieznany
informacja internetowa Pogotowia dla zwierząt o sprzedaży psów do Niemiec
5 Ds. 1212/12 pismo Prokuratury Rejonowej w Wołominie z dnia 13.03.2013 (
dot. sprawy – znęcania się nad psami przez Pogotowie dla Zwierząt w hotelu dla psów w miejscowości Sekłak 15 gm.Korytnica
RSD – 541/125 w zw. z Ds. 1212/12 notatka urzędowa Zespołu Kryminalnego Policji w Jadowie z przeszukania w miejscowości Sekłak 15 - z dnia 05.03.2013 r.
III K 280/13 wyrok Sądu Rejonowego w Wołominie z dnia 25.04.2013 r.
- dot. kradzieży 12 psów rasowych w miejscowości Strachów z mieszkania prywatnego Katarzyny Królak zam. Strachów
na szkodę Katarzyny Królak
- los psów nieznany
5DS 1212/12 Prokuratura Rejonowa w Wołominie
-dot. bezprawnych zbiórek pieniędzy przez Pogotowie dla Zwierząt na niedźwiedzie nie będące pod ich opieką ( przebywały w Fundacji „Niedźwiedź w Korabiewicach).
wydruk ze strony internetowej Hundehilfe Polen z dnia 4.01.2012 r.
- dot. apelu o przekazywanie darowizn na konto Pogotowia dla Zwierząt na zwierzęta ze schroniska w Korabiewicach, nie będące pod ich opieką .(wyłudzanie)
przykładowa lista wpłat dokonywanych przez niemieckich darczyńców
II K 226/12 wyrok Sądu Rejonowego w Zyrardowie
wyrok Sądu Rejonowego w Żyrardowie z dnia 11 07.2014 r.
czyn z art.222 § 1 k.k; wyrok prawomocny
713/14 IIK Sąd Rejonowy w Poznaniu
- sprawa kradzieży przez Grzegorza Bielawskiego w dniu 12/13.10 2008 12 papug,26 psów rasy king charles cavaliere,1 kota zwierząt - hodowlanych utytułowanych na wystawach światowych o wielkiej wartości hodowlanej
pokrzywdzona Zuzanna Domańska – Poznań; mimo decyzji Prezydenta m. Poznania o zwrocie psów
wyrok skazujący
– los zwierząt nieznany
IV S.A./Po 504/12 wyrok NSA w Poznaniu z dnia 3.10.2012 r.
podtrzymujący decyzję Prezydenta m. Poznania orzekającą o odmowie odbioru zwierząt i nakazującą zwrot zwierząt pokrzywdzonej ;( zał.16)
wyrok prawomocny; zwierzęta do dnia dzisiejszego nie zostały zwrócone
IISA 254/12 wyrok WSA w Poznaniu
uchylający decyzje o odbiorze psów;
- wyrok prawomocny;
- do dnia dzisiejszego psy nie zostały zwrócone
decyzja UM w Ursusie z dnia 22.06.2012 r.
w przedmiocie odmowy zgody na odebranie suki imieniem Kora
pies został ukradziony z posesji przez Pogotowie dla Zwierząt pod nieobecność właściciela – a następnie uśmiercony – pokrzywdzony Zdzisław Pogorzelski- Warszawa-Ursus
VII KO 536/15- Sąd Okręgowy w Poznaniu
- dot. kradzieży zwierząt oraz rasowych psów king charles spaniel z zarejestrowanej w Związku Kynologicznym hodowli Zuzanny Domańskiej; pokrzywdzona Zuzanna Domańska Poznań
skazanie-wyrok prawomocny
IV S.A./Po 184/12- wyrok WSA w Poznaniu w przedmiocie bezprawnego zawłaszczenia psa rasy american staffordshire
orzeczenie prawomocne- los psa nieznany
SKO.41/3010/SD/215
dot. odmowy Wójta Gminy Chodel wydania postanowienia o odbiorze przez Pogotowie dla Zwierząt” 21 psów rasy buldog francuski; pokrzywdzeni: Mariusz i Katarzyna Wawer;- psy nie zostały zwrócone; bezprawnie dokonano ich okaleczenia
- los psów nieznany
II K 767/15 Sąd Rejonowy w Opolu
- kradzieży 21 psów rasy buldog francuski – pokrzywdzeni w/w ; termin rozprawy 28.01.2016
II K 349/15 Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim
- dot. kradzieży psa rasy shit-zu; naruszenia przez Grzegorza Bielawskiego miru domowego, naruszenie nietykalności cielesnej kobiety w ciąży oraz 4-letniego dziecka- - poszkodowana Żaneta Kaczmarek – Tomaszów Maz.
II K 490/15 Sąd Rejonowy w Ostrołęce
- sprawa kradzieży przez Grzegorza Bielawskiego psa rasy bokser
IV K 178/15 Sąd Rejonowy dla Warszawy Żoliborza
- dot. kradzieży ok. 40 psów rasy yorkshire terrier ;
- wyrok prawomocny
PG i K 604/15 – Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Mazowieckim
- dot. znalezionych w prowadzonym przez Pogotowie dla Zwierząt schronisku w Tomaszowie Mazowieckim – dużej ilości leków niewiadomego pochodzenia, mogących służyć m.in. do uśmiercania psów
-wyrok nakazowy Sądu Rejonowego w Wołominie z dnia 29.04.2015 r.dot. zawłaszczenia 40 psów rasy yorkshire terrier przez Grzegorza Bielawskiego; właściciele Aneta i Dariusz Kaliccy -Ząbki
wyrok prawomocny;zasądzone odszkodowanie nieściągalne
-psy do dnia dzisiejszego nie zostały zwrócone
III Ds 338/15 Prokuratura Rejonowa w Jastrzębiu Zdroju
- Żory – kradzież przez Grzegorza Bielawskiego 140 rasowych psów oraz 43.000 zł, wymuszenie podpisania zrzeczenia –pokrzywdzony Zbigniew Ponikwia;
13.08.2015 kradzież szczeniaka rasy labrador przez Grzegorza Bielawskiego Tomaszów Maz..
Sąd Rejonowy w Poznaniu IX Wydział Gospodarczy sygn. akt PO.IX NS-REJ KRS/003658/14/645
wyrokiem z dnia 04.06.2014 roku pozbawił Pogotowie dla Zwierząt z Trzcianki KRS 0000105547 z prezesem Grzegorzem Bielawskim statusu Organizacji Pożytku Publicznego z powodu nieprawidłowości rozliczeń finansowych przy organizacji zbiórek pieniędzy, podarków itp. dokumentowania i raportowania takich akcji publicznych.
Pokrzywdzony Szymon Wysokiński- Międzyrzec Podlaski
Bielawski ukradł i wywiózł w nieznane konie ( ilość nieznana)
I Ns 1061/15- Piła- delegalizacja Pogotowia
wydruk ze strony internetowej ” Pogotowia dla Zwierząt”
- mimo odebranie prawa do odpisów z 1% Pogotowie nadal ogłasza, że jest do tego uprawnione
linki forów internetowych dotyczące działalności „ Pogotowia dla Zwierząt i Grzegorza Bielawskiego:
1. E:\ORGANIZACJE\POGOTOWIEdla zwierząt\FB\fb aniela.mht
o uśmierceniu KORY(Zdzisław Pogorzelski
LISTA DO UAKTUALNIENIA!
oprac.KS
zdj.internet
Posted
Akcja w Kuflewie to nie był wymysł chorych urzędników chcących rzekomej zemsty za Sobolew.
Rozumiem emocje obrońców zwierząt i ich oburzenie, że ktoś śmiał zrobić porządek z tak fajnym schroniskiem. Jesteście wspaniałymi empatycznymi ludźmi.
 
Tylko nie macie pełnej świadomości z czym mamy do czynienia w Kuflewie. To nie jest zwykłe schronisko czy azyl. To element precyzyjnie zaplanowanego modelu biznesowego, na który ktoś wpadł kilkanaście lat temu. Wybiera się losowe miejsce w Polsce i zakłada się nielegalne schronisko. Tworzy się otoczkę wspaniałego, troskliwego miejsca otwartego dla każdego. Wokół tego miejsca gromadzą się ludzie o wielkich sercach, pomagają. Ale gromadzą się przede wszystkim wielkie pieniądze z milionowych zbiórek. Ranne zwięrzęta są fotografowane i mają wzbudzić Wasze emocje. Pieniądze idą. Nie wiadomo jednak gdzie. W Kuflewie nie widać żadnych pieniędzy ze zbiórek. To obraz nędzy i rozpaczy. Gdzie są te pieniądze? Dlaczego ich nie inwestowano w poprawę warunków dla zwierząt? Dlaczego są tam walące się budy i klatki? Jest mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Jedno jest pewne - osoba prowadząca Kuflew to wielokrotnie skazany przestępca, który prowadził podobną działalność w wielu miejscach w Polsce. Dziś jego sąsiadami są mieszkańcy powiatu mińskiego. Każdy z nas mógłby być jego sąsiadem.
 
Fakty:
✅Te wielokrotnie skazany za kradzieże człowiek z ciągu kilku lat sprowadził tu, bezpośrednio obok zabudowań mieszkalnych, ponad 200 psów i kotów
✅Nikogo nie pytał o zgodę, nie podlegał żadnej prawnej procedurze - jak sam mówi zrobił to celowo, bo nie chciał bawić się w kontrole legalnego schroniska
✅ Odchody zanieczyszczone wirusami i chorobami groźnymi dla ludzi odprowadzane są bezpośrednio do gruntu, co wykazała kontrola PIW, zanieczyszczenia przenikają bezpośrednio do wód gruntowych
✅ Martwe zwięrzęta utylizowane są w sąsiedztwie domów, gdzie mieszkają dzieci. Nie ma żadnych dokumentów potwierdzających, że padłe zwierzęta są utylizowane w legalnym miejscu. Gdzie są wywożone zwłoki? Nikt nie wie. Gdzie w nocy z 29 na 30 stycznia w trakcie kontroli PIW zniknęło prawie 200 kg martwych psów z wyłączonych zamrażarek? Nie wiadomo.
✅ Czym oddychają sąsiedzi? Co zawiera dym o zapachu palonych włosów i białka?
✅ Dlaczego nikt nie wie gdzie dokładnie jest 31 psów zabranych z Sobolewa do Kuflewa?? Co się z nimi stało?
✅ Dlaczego sąsiedzi tej placówki mówią, że do placówki zabierano ich zwierzęta, kradnąc je z ich posesji? Dlaczego jednej z sąsiadek zabrano tam labradora, któremu poderżnięto gardło?
✅ Gdzie są psy z Ukrainy, na które zebrano 1,5 mln zł?
✅ Dlaczego psy jedzą mięso i karmę zanieczyszczoną ptasimi odchodami co stanowi ogromne zagrożenie epidemią salmonelli?
✅ Dlaczego obok wyłączonych zamrażarek z martwymi psami znajduje się mielarka i stół do przygotowania posiłków?
 
Szanowni Państwo,
Jako Starosta nie mogłem przejść obojętnie, gdy dostałem sygnał o tym miejscu. Niezapowiedziana kontroli PIW ujawniła tragiczne warunki przetrzymywania zwierząt. To jest udokumentowany fakt. Nie mają one nic wspólnego z kolorowymi obrazkami wstawianymi przez różnych celebrytów. Muszę jako starosta bronić mieszkańców, którzy zwrócili się do mnie o pomoc. W sąsiedztwie tego obiektu zwyczajnie nie da się żyć. To jest koszmar setek ludzi. Czy ktoś o nich pomyślał? Nie może być tak w Państwie prawa, że pod pretekstem ochrony biednych zwierząt ludzie są wyłączeni z ochrony prawnej. Czy chcielibyśmy, aby obok naszego domu ktoś inny postawił taką nielegalną placówkę np. gromadzącą martwe zwierzęta??
Oczywiście zwięrzęta są bezbronne i musimy je chronić. Ale nie w takich nielegalnych placówkach prowadzonych przez wielokrotnie skazanego przestępce!
Poczuwam się w obowiązku by zająć się wsparciem dla osób, które chcą pomagać zwierzętom bezinteresownie. Robicie świetną pracę. Nie ma jednak zgody na to, by była ona wykorzystywana w przestępczym modelu biznesowym, którego celem nie są zwierzęta. Są one środkiem do zbijania fortun poza jakąkolwiek kontrolą Państwa.
Zachęcam Państwa do przeczytania poniższego feletonu o działaniu Pana Bielawskiego.
Posted
 
Będzie bardzo, bardzo długo, ale dokładnie – tylko dla ludzi, którzy potrafią czytać ze zrozumieniem.
Dawno, dawno temu, gdy Grzegorz Bielawski zaczynał swoją karierę „szeryfa” od zwierząt, był ulubionym partnerem wszelkiej maści reporterów, którzy chcieli robić programy o znęcaniu się nad zwierzętami. Często widywaliśmy go w telewizji. Kiedy stał się znany i rozpoznawalny, oprócz bycia współzałożycielem Pogotowia dla Zwierząt, założył własną firmę medialną WET-MEDIA, która rozliczała się z telewizjami za realizację programów. A było tego sporo – w każdym z nich nasz bohater ratował zwierzęta z rąk złych ludzi. Były to czasy sprzed Facebooka, sprzed kamer w każdym telefonie. To, co dziś widzimy codziennie na rolkach na Facebooku, kiedyś można było oglądać wyłącznie w telewizji.
• TVN „UWAGA!” – materiały z lat 2011, 2014, 2015, 2017, 2021 (różne reportaże interwencyjne i systemowe).
Tutaj Grzegorz Bielawski jest pozytywnym bohaterem. Zresztą w rozmowach prywatnych jeden z dziennikarzy stacji nie ukrywał, że Grzegorz „dobrze się sprzedaje” i że lubią robić z nim programy, bo wie, jak pokazać temat, żeby wzbudzić emocje.
Należy zaznaczyć, że Pogotowie dla Zwierząt było zakładane przez słynnego Zenona Jażdżewskiego, z którym zarówno fundacja Mondo Cane, jak i sam Bielawski medialnie staczali batalię. Na razie zostawmy ten wątek – jednak jest on dość istotny dla późniejszych spraw.
Równolegle z medialnym kreowaniem Grzegorza Bielawskiego na bohatera zaczynają pojawiać się różnego rodzaju kontrowersje. Pierwsza, o jakiej pamiętam, dotyczy owczarki Kory, która została zabrana z posesji w czasie, gdy właściciele byli w pracy. Oficjalnie – z powodu zaniedbania leczenia zapalenia ucha, co jednak nie zostało potwierdzone dokumentacją. Właścicielom nie postawiono żadnych zarzutów. Leczyli psa, ale każdy, kto miał psa z chronicznym zapaleniem ucha, wie, że to bywa walka trwająca czasem całe życie psa. Co ciekawe, Kora zaledwie po kilku tygodniach w Pogotowiu została uśpiona „z powodów humanitarnych”. Niesamowite – właścicielom zabrano psa, bo nie udało im się go wyleczyć, mimo że leczyli, a w Pogotowiu z tego samego powodu psa uśpiono.
Więcej na ten temat:
Razem z Bielawskim w tamtym czasie działali Dawid Fabijański oraz Dominika Sadowińska. Ta druga zajmowała się „obsługą prawną” Pogotowia. Co ciekawe, widnieje też w KRS OTOZ Animals jako była prokurentka oraz jako była członkini zarządu Mondo Cane 😉
Kolejna sprawa to historia, która dotyka mnie osobiście. Interwencja w centrum Gdańska: owczarki niemieckie w katastrofalnym stanie, odbiór jak najbardziej uzasadniony, potężny materiał zdjęciowy. Psy zabezpiecza PdZ oraz Fundacja Dobrych Zwierząt, którą prowadziłam. Suka w najcięższym stanie trafia do kliniki weterynaryjnej na dwa tygodnie, bo jej stan jest tak ciężki. Psy łyse, bez włosów, trzymane w gołębniku. Oprócz Kejko zabieramy jeszcze Helenkę oraz szczeniaka.
Pogotowie organizuje zbiórkę na psy, zaznacza, że wzięło pod opiekę wszystkie psy – co nie było prawdą. Zbierają na obsługę prawną i leczenie. Po dwóch tygodniach okazuje się, że pomimo upływu czasu nikt nie złożył zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa ani wniosku o odebranie, za to ich oprawca zgłosił kradzież. Na koncie PdZ – ogromna kwota na „opiekę i obsługę prawną”, u nas – pusto, a dodatkowo podejrzenie kradzieży rasowych psów, rachunki za hotel i leczenie.
Zaczynam szybkie działania wyjaśniające. We własnym imieniu składam zawiadomienie dotyczące psów będących pod moją opieką oraz wniosek o ich odebranie. Po batalii sprawa siada. Grzegorz Bielawski, pomimo wezwań, nie stawia się na przesłuchania, nie przekazuje dokumentacji, a zabrane psy… pojawiają się na niemieckich serwisach ogłoszeniowych. Zresztą jak wiele innych psów odebranych przez Pogotowie.
Te najmniej medialne trafiają do Skłaka.
Przez cały czas wspiera go Mondo Cane. Dostaje nagrodę „Serce dla Zwierząt”, szkoli inspektorów i staje się celebrytą wszystkich tych, którzy lubują się w przebierankach za funkcjonariuszy państwowych i kradzieży zwierząt. No właśnie – równolegle z pompowaniem postaci Grzegorza Bielawskiego na szeryfa i wielkiego wybawcę zwierząt pojawiają się wątpliwości, pierwsze sprawy o przywłaszczenia, pierwsze wyroki.
W 2014 r. Pogotowie dla Zwierząt wygrywa konkurs na prowadzenie schroniska w Tomaszowie Mazowieckim. Niby nic skomplikowanego – dostaje schronisko z jakąś infrastrukturą. Trzeba nim po prostu zarządzać tak, żeby się rozwijało, poprawiało warunki i żeby zwierzęta były szczęśliwe. Niemniej, w zasadzie od początku (01.04.2014 r.) zarządzanie budzi zastrzeżenia miłośników zwierząt. Sposób działania, brak stałej opieki weterynaryjnej, nieporządek oraz bestialstwo wobec zwierząt – to główne zarzuty wobec administratora. Wszystko jak zawsze zrzuca się na lokalny układ.
Są oczywiście wspierające wizyty Mondo Cane, posła Pawła Suskiego, a przybytkiem zarządza Beata Żółkiewska. To także ciekawa postać, bo dziwnym trafem można ją znaleźć w organach różnych organizacji. Według KRS:
– w 2018 r. – wiceprezes Pogotowia dla Zwierząt,
– w 2012 r. – członkini zarządu Mondo Cane.
Jest też inspektorem OTOZ Animals – czyli kimś obecnym w każdym ciele lobbystycznym wszelkich ustaw dotyczących zwierząt.
Po tej porażce Bielawski wraca do Skłaka. No właśnie – Skłak, pierwsza dziupla Bielawskiego. Pseudoschronisko z warunkami urągającymi godności psów. Tak jak dziś słyszymy historie o dobrym serduszku, ratowaniu psów i tym, jaki Grzegorz to wspaniały człowiek. Brzmi to trochę jak sekta – on, wielki szeryf, a wokół wianuszek wyznawczyń. Setki tysięcy na zbiórkach. Fundusze, które pozwoliłyby stworzyć naprawdę godne warunki. Ale Grzegorz jest „chory” – bo nie interesuje go opieka. On kocha adrenalinę i odbiory. Potem codzienność przestaje być atrakcyjna, więc pojawia się syf, zaniedbanie i warunki gorsze niż te, w których zwierzęta były przed odebraniem.
Przychodzi rok 2016 – równo dziesięć lat temu dochodzi do interwencji w siedzibie Pogotowia w Skłaku. Warunki tragiczne. Pełna dokumentacja w linku na końcu, negatywna opinia Inspekcji Weterynaryjnej. Bielawski nic nie musi pokazywać – protokół jest w zdjęciach. Identycznie jak teraz: rusza akcja zabierania psów. Na zdjęciu dostrzegam sukę, którą sama ratowałam. Zgodnie z deklaracjami miała już dawno być w adopcji, miała mieć dom. Cały czas siedziała w Skłaku, w szopie, bez ogłoszeń, bez szans.
Golnionka trafia do mnie i tutaj spędza w radości resztę życia. Zmarnowanego przez Bielawskiego czasu nic jej nie cofnie. Wtedy wiedziałam, że ten człowiek ma w dupie zwierzęta. Jedyne, co się liczyło, to parcie na szkło. Ego nadal pompują media. Na szczęście zapadają kolejne wyroki, a sam Bielawski ma na plecach komornika ścigającego go za skradzione zwierzęta. Mimo to pociąg do mediów i adrenaliny pcha go dalej.
W 2017 r. słynna akcja w Pomiechówku – sprawa Antoniny J. Bielawski umieszcza zwierzęta w innych organizacjach, z którymi do dziś się nie rozliczył za ich „hotelowanie”. No i najsłynniejsza akcja w pseudohodowli w Dobrczu. Mondo Cane i Pogotowie dla Zwierząt brylują w mediach. Jak się okazuje, część psów trafia do Wojtyszek. No właśnie – Wojtyszki. Nazywane obozem śmierci dla zwierząt, największe schronisko w Europie, los tysięcy zwierząt nieznany.
To tam, pod koniec 2017 r., trafia Bielawski. Nie mam pojęcia, na jakich zasadach dogaduje się z Siemińskim, ale mieszka na terenie tego obozu koncentracyjnego i pełni funkcję zarządcy. Osobiście blokuje wywóz 70 psów do innego schroniska. Jest agresywny wobec urzędniczek, które chcą skontrolować zwierzęta. Następnego dnia urząd otrzymuje informację, że wszystkie zwierzęta zostały „adoptowane” przez Longina Siemińskiego. Ich los pozostaje nieznany.
Jak wspomniałam wcześniej – Bielawski jest syfiarzem. Nie umie zarządzać ani ludźmi, ani pieniędzmi. Ale cokolwiek by nie mówić o Siemińskim – w Wojtyszkach zawsze było czysto i schludnie. Po kilku miesiącach Bielawski wraca do odbiorów zwierząt – trochę hycluje, trochę współpracuje z innymi NGO-sami (z szacunku nie będę ich tu wymieniać). Dziwnym trafem Longin S. zaczyna otrzymywać dane z prowadzonego postępowania – wie więcej, niż miał prawo. Zmienia się retoryka: nagle Wojtyszki z „obozu koncentracyjnego” stają się Hiltonem.
W 2018 r. zaczyna się kolejne przedstawienie pt. „Nowelizujemy ustawę o ochronie zwierząt”. Jak zawsze ci sami ludzie: Bielawski, Mondo Cane, OTOZ Animals. Pojawia się słynny list Agnieszki Lechowicz i Tadeusza Wypycha, mówiący wprost o szkodliwości zapisów nowelizacji i o tym, że ustawa działa na rzecz lobbystów. Szybki proces, skazanie, cała batalia.
Lobbyści pracują dalej. Pomimo tego, że już dwukrotnie stwierdzono syf i malarię w placówkach Bielawskiego, ten się nie poddaje. Skłak zostaje reaktywowany, a w 2020 r. dochodzi do słynnej interwencji w Radysach. W świetle reflektorów, w objęciach Mondo Cane, OTOZ Animals i innych organizacji Bielawski zabiera psy. Podobnie jak teraz dochodzi do kontroli warunków i – podobnie jak teraz – pomimo ponad milionowej zbiórki warunki są tragiczne.
(tu pozostawiam raport PIW bez zmian – jako dokument)
Tak, moi drodzy – Bielawski zawsze interesował się tym, żeby zabierać, mieć adrenalinę, a nie sprawować opiekę i zapewniać dobre warunki. Mimo kolejnego miażdżącego raportu PIW może liczyć na wsparcie Katarzyny Śliwy-Łobacz, która z jednej strony hejtuje Inspekcję za „brak kontroli”, ale gdy ta skontroluje „swoich”, nagle staje się mafią, układem albo wykonuje zemstę hycla – wybierzcie najlepszą odpowiedź. Resztę macie na zdjęciach.
2023 – bierze udział w likwidacji Wojtyszek, tych samych, w których pracował. Do odbioru psów używa auta, którego Longin używał do przewozu zwierząt. Przez osoby walczące z Wojtyszkami nazywany „Żółtym karawanem”. Żółty karawan pojawia się w ostatnim raporcie – samotny pies zamknięty w środku, niby „przed mrozem”. Jakby auto i klatka chroniły przed mrozem.
2026 – akcja likwidacji Sobolewa. Znowu tam, gdzie kamery i splendor, tam i Bielawski. Ale po tylu razach wszyscy wiedzą już, że placówka Bielawskiego, przeniesiona z Sekłaka do Kuflewa, to syf i malaria. Miejsce bez kontroli, bez dokumentacji, z warunkami jak w schroniskach z lat 90. Milionowe zbiórki, a infrastruktura gorsza niż w krajach trzeciego świata. Wchodzi kontrola – raport jest miażdżący. Dzisiejszy reportaż https://www.youtube.com/watch?v=XqodLKPqkvg i tłumaczenia Bielawskiego dotyczące „zabezpieczenia zwłok” są po prostu kretyńskie.
Wchodzę na Facebooka: kolejne miejsce, kolejne zwłoki, kolejne warunki urągające godności psów, milionowe zbiórki i grono obrońców. Bielawski mesjaszem. Bielawski męczennikiem. Bielawski powinien szkolić inspektorów.
I taki zwykły człowiek patrzy na to z boku i przeciera oczy. Bo zwykły człowiek – albo niewygodny, jak Lechowicz i Wypych – za jedno słowo trafia do więzienia. A człowiek z wieloma wyrokami, prowadzący wielokrotnie miejsca gorsze niż najgorsze mordownie, a przy tym – jak wykazano – w ścisłej współpracy z lobby, może liczyć na ochronę, chwałę i status symbolu prozwierzęcego męczeństwa. Bo w tym systemie medialny „ratownik” dostaje immunitet moralny, kamery zastępują kontrolę, emocje przykrywają fakty, a im głośniej ktoś krzyczy o ratowaniu zwierząt, tym mniej realnej odpowiedzialności kiedykolwiek go dotyka.
Coś w tym wszystkim jest nie tak.
Albo może to ja źle widzę.
Na Fot. z Sekłaka - teraz w Kuflewie jest gorzej...
Posted
Stan zdrowia psów przyjętych z Pogotowia dla Zwierząt daje wiele do myślenia…
Rozumiemy, że są to psy odebrane interwencyjnie i trafiają w różnym stanie zdrowia – tego nie negujemy. Jednak czas, jaki spędziły pod opieką Pogotowia dla Zwierząt, niestety nie wpłynął na poprawę ich kondycji.
Zaczynając od podstawowych procedur, takich jak chipowanie i kastracja:
tylko JEDEN z siedmiu psów przyjętych do naszego schroniska posiadał chip.
ŻADEN z nich nie był wykastrowany.( Dla jasności - to stwierdzenie, nie plan kastrowania w najbliższym czasie)
Nie otrzymaliśmy żadnej dokumentacji medycznej ani kart leczenia, dlatego całą diagnostykę i procedury weterynaryjne musieliśmy rozpocząć od początku. Nie jest dla nas żadnym wytłumaczeniem, że policja zabezpieczyła dowody, ponieważ karty można uzyskać w miejscu leczenia.
Psy zostały przebadane natychmiast po przyjęciu do schroniska (przy badaniach odbyła się kontrola PIW-u).
Trzy z nich odbyły dziś pierwsze konsultacje specjalistyczne:
jeden pies – konsultacja okulistyczna (Klinika Garncarz),
dwa psy – konsultacje ortopedyczne (Klinika Puławska).
Po badaniach przeprowadzonych przez specjalistów zostało wdrożone odpowiednie leczenie.
W planach:
czwartek – konsultacje dermatologiczne dla dwóch psów,
piątek – konsultacja kardiologiczna dla jednego psa.
Wszystkie karty wizyt oraz dokumentacja medyczna zostaną dodane po zakończeniu konsultacji.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...