brazowa1 Posted August 19, 2007 Author Posted August 19, 2007 wiec dlatego trzymajmy kciuki za naszego Azorka. Quote
olenka_f Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 on jest kochany i już pewnie się w nim zakochali i razem sobie tańcują:loveu: Quote
brazowa1 Posted August 20, 2007 Author Posted August 20, 2007 A skad Ty Olenko taki jasnowidz,co ? :loveu: :loveu: :loveu: Oto PM,jakie dostalam,najmilsze z mozliwych.ZAKOCHANI w Azorze :loveu: Czekamy z niecierpliwoscia,az Ania bedzie mogla normalnie nam odpisywac :) Witam wszystkie miłośniczki Azora. Zalogowałam się, jednak ciągle nie mogę napisać postu (nie wiem dlaczego, może administrator się ociąga) więc proszę przekaż parę słów tym wszystkim, którzy są zainteresowani jego losem. Azorek od początku nie za bardzo reagował na swoje imię, więc mu je zmieniła. Teraz nazywa się Luter i kiedy go tak zawołam zaraz przebiega. Może reaguje na mój głos i dlatego przybiega, ale jak na początek całkiem nieźle. Gdy przyjechaliśmy ze schroniska czuł się trochę niepewnie, wyszedł na balkon i stamtąd nas obserwował, potem przestawił dwie łapki, trochę popatrzył, i dalej jakoś już poszło. Po godzinie zachowywał się tak jakby mieszkał z nami zawsze. Siadanie na polecenie, podawanie łapy to tak banalnie proste zadania dla niego, że nawet nie ma o czym wspominać. Po pierwszym spacerze wykazywał taki entuzjazm i radość, że nie dało się nie uśmiechać patrząc na niego. Nie wiem czy z powodu samego spaceru, czy może dla tego, że po nim wrócił do domu. Pierwsze lody z moim mężem przełamał, gdy razem poszli pobiegać. Jest wyjątkowo grzeczny i rozumiejący. Gdy kładliśmy się spać poszedł do sypialni za nami, a że nie jestem zwolenniczką spania razem z psem, powiedziałam mu, że gdy śpimy, on nie jest z nami. Bez problemu wyszedł i tylko patrzył na mnie zza progu. Gdy później przymknęłam drzwi, wkładał nos w szparę, ale nie wszedł, podobnie gdy drzwi były całkiem otwarte. Z kupkami i siuśkami nie ma najmniejszego problemu - Luter po prostu wie, że takie rzeczy robi się na zewnątrz. Ani razu nie szczeknął, nie zawarczał, raz tylko zapiszczał gdy wychodziłam z domu. Bardzo lubi być głaskany, o czym doskonale wiecie, przed mną kładzie się na plecach, rozkłada, łapie zębami za rękę, z mężem jest ciut na dystans - przychodzi, żeby go pogłaskać, ale stoi lub siedzi przy tym dość sztywno. Pewnie z czasem i to się zmieni, choć już teraz widać, że to zdecydowanie mój pies. Gdy tylko wstaję od razu idzie za mną. Ale to pies z wielkim wyczuciem. Przychodzi, żeby go pogłaskać, nasyca się i odchodzi, kładzie się gdzieś niedaleko skąd może mnie obserwować. To pierwszy pies, jakiego mam w życiu, a tak mnie rozumie, jakbym wychowywała go od szczeniaka. Na razie nie do końca wiem co zjedzeniem. Chrupkiego - tego co w schronisku jeść nie chce, ale kości z kurczaka zjadł z wielkim smakiem i prosił o jeszcze. Nie wiem, czy to dobrze że mu je dałam. Co sądzicie o kostkach dla psa? Właśnie jesteśmy po pierwszej kąpieli, która minęła zupełnie bezproblemowo. Do kąpieli nie zakładaliśmy mu kagańca, to byłoby jakieś nieporozumienie. Teraz tylko zastanawiamy się ile czasu można spędzać tak po prostu patrząc na psa? Pozdrawiam wszystkie fanki Lutra Ania Quote
olenka_f Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 jajku ja beczę mój kochaniutki taki dobry domek ma i jeszcze jaki grzeczny i mądry Państwo suuuuuper jak się cieszę a kostki od kurczaka moje też jedzą i to z wielkim apetytem cieszę się bardzo bardzo bardzo:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Quote
brazowa1 Posted August 20, 2007 Author Posted August 20, 2007 własnie z tymi kostkami od kurczka to jest dylemat.Kiedys czytalam,ze absolutnie nie wolno,bo kalecza przewod pokarmowy,potem pojawiło sie,ze mozna,bo kosci kurczaka teraz zupełnie inne niz kiedys,bardziej kruche.Ja na wszelki wypadek mojej suce nie daje,ale pozwalam jej odryzc same panewki kosci (uwielbia). "Teraz tylko zastanawiamy się ile czasu można spędzać tak po prostu patrząc na psa?" na mojego poprzedniego psa patrzylam w zachwycie 11 lat,na obecnego od 3 lat.To niesamowite stworzenia.A Tobie,Aniu trafil sie do tego "pies-człowiek". To rzadki typ,wszystkorozumiejacy.:loveu: Quote
akucha Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 Witaj Aniu na dogo!!!! :multi: :multi: :multi: Wspaniałe wieści z nowego domu, bardzo się cieszymy, że Luter tak się spisuje. Jakie miał szczęście, że do was trafił!!! Prosimy o nie jak najczęściej, to ogromna przyjemność czytać, że Luter taki usłuchany :lol: i nawet do łóżka się nie pcha. Kości drobowych nie dawajcie. One pod wpływem soków trawiennych rozszczepiają się na drzazgi i mogą utnkąc w ściankach żołądka lub jelitach. Panewki do obgryzania chrząstki jak najbardziej. Quote
kaerjot Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 Aniu, witamy !!!!!!!!!!!!!!! A z tymi kośćmi kurczaka to ja dla odmiany czytałam, że można dawać, ale tylko surowe, są miękkie i nie pękają na drzazgi. Quote
deedee77 Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 :multi::multi::multi:CUDOWNE CUDOWNE CUDOWNE WIEŚCI!!!!!!!!!!!:multi::multi::multi: Piszcie jak najwięcej co u Azorko-Lutera!!!!! Czy pokazywał Wam już popisowe Mambo???? Spróbujcie taką kość zmiażdżyć kombinerkami, zobaczycie co się z nią dzieje... szpilki okropne wychodzą:shake::shake::shake: dlatego brazowa ma rację dać do obgryzienia panewki a środek wyrzucić. Pozdrawiam Was serdecznie!!!! Quote
brazowa1 Posted August 22, 2007 Author Posted August 22, 2007 Ciotki, wspozecie Anie rada ? Ania,te panie na Dogo to zawołane psiary,do tego maja po conajmniej 2 psy i duuuze doswiadczenie. Znów nie przez forum, bo ciągle nie mam dostępu. Jeśli zechcesz przekaż na forum. Luter rozkochał nas w sobie już zupełnie. Nie wiem, kto się bardziej cieszy ze spacerów - on czy my. Jego radość i entuzjazm są zaraźliwe. Po kąpieli którą zniósł bardzo dobrze wykonał tak niesamowity bieg radości, że aż nie wiedziałam co się z nim dzieje. Biegał po mieszkaniu tam i z powrotem, rozjeżdżając się na śliskich płytkach i wykładzinie. Trwało to dobrych kilka minut. Podobnie zachowywał się gdy wróciliśmy z pierwszego spaceru. Gdy zaczyna bawić się z moim mężem biegają tak obaj. Po mieszkaniu oczywiście. Luter chodzi za mną cały czas - wystarczy że wstanę z miejsca, a on chodźby spał budzi się i idzie za mną. Ale nie jest też zbyt nachalny, ma na prawdę wielkie wyczucie. Nasyca się pieszczotami i kładzie gdzieś obok. Dziś niestety zupełnie niechcący zafundowałam mu mały stres. Jechałam z naszym gościem na spacer na Westerplatte i chciałam oczywiście zabrać go ze sobą. Kiedy otworzyłam samochód i zaprosiłam go do wejścia zaparł się łapami i nie chciał wejść, nawet wówczas, gdy ja weszłam pierwsza. Pewnie pomyślał, że wracamy do schroniska. Biedny psiak. Nie namawiałam go zbytnio, wrócił do domu do męża, ja pojechałam. W domu wpadł w histerię, biegał od okna do okna, potem długo piszczał, w końcu uspokoił się pocieszany przez Tomka (męża). Oczywiście wyobrażacie sobie jak zareagował, gdy wróciłam. Mam nadzieję, że to nauczyło go, że gdy wychodzę, to potem wracam. W końcu musi się tego nauczyć. Za dwa tygodnie idę do pracy. Trochę martwi mnie jego brak apetytu. Zjadł tylko to co podałam mu z ręki, nie licząc kotleta rybnego którego w szale biegania gdy wyszłam bez niego złapał przelotem przebiegając przez kuchnie. Chrupkiego nie je, ugotowałam mu makaron z mięsem i marchewką - też nie chce. A na spacerze obgryza zielone liście, ale nie wszystkie - tylko leszczyny, babki lancetowatej i jeden rodzaj trawy. To chyba nie jest zbyt normalne. Nie pozwalam mu na to, słyszałam, że psy nie mogą jeść surowizny, ale i tak na pewno trochę przełknął. Na dziś chyba dość - nie chcę was zbytnio zanudzać. Dziękuję za wskazówki no i oczywiście tak miłe zainteresowanie. Zdjęcia pewnie za jakiś czas będą. Pozdrawiamy, Ania, Tomek i Luter Apetytem sie nie przejmuj-to zwykla reakcja psa.Najwazniejsze,zeby nie mial biegunki.Wiec i tak jestes szczesciara ;) Trawe psy lubia.Jedza,gdy cos stoi na zoładku,gdy sa zestresowane albo po prostu maja taki nawyk.Ja bym pozwolila mu cos niecos skubnac,w koncu tak dlugo nie mial okazji jej jesc.Gdy mojego psa boli brzuch,wpada w szal jedzenia trawy,zwraca i jest "naprawiony". Co do surowizny-moja uwielbia jabłka,marchewke,wcina maliny,jezyny i na zdrowie! Po kapieli Luter dostal "głupawki"-bardzo prawidłowy odruch :) Piesek nauczy sie,ze pancia wychodzi i wraca,tylko juz teraz trzeba zaczac z nim to cwiczyc.Spokojnie wychodzic,bez wielkich pozegnań,spokojnie wracac.Zostawiac troche samego w pokoju. http://www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=461 Az Wam zazdroszcze takiej kulki optymizmu w domu! Quote
akucha Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 Aniu, a dlaczego ty nie możesz pisać na wątku???? Nie dostałaś jeszcze maila aktywującego? Napisz jaki masz problem, bo my tu mamy ulubionego moderatorka naszego, to zaraz go o wszystko wypytamy i o protekcję poprosimy :lol: Przeczytałam i wiem jedno, Luter trafił do cudownych Ludzi, aż boję się pomysleć, do jakich wspaniałych domów sopociaki trafiają :multi: Lęki Lutra rozumiem, on jeszcze nie wie, że to dom na zawsze, zachłystuje się swoim szczęsciem, ale nie jest jeszcze pewny, że ten piękny sen nigdy się nie skończy. Boi się jazdy samochodem, albo musi mieć Was oboje przy sobie, wtedy czuje się bezpieczny. Musicie spróbowac jeszcze raz i całą trójką wybrać się na przejażdżkę. Moja sopocka Pynia, nie lubi samochodu, wycieczek i wybywania z domu. Ale trudno, czasami trzeba, więc zmuszeni jestesmy wysłuchiwać jej żałosnej wokalizy podczas podróży. I to się raczej nie zmieni. Ale z Lutrem moze być inaczej, czas pokaże. Moje psy za wszelką zieleniną przepadają, nie ograniczam im dostepu do wybranych przez nich przysmaków. Najwyżej mam więcej sprzatania potem :evil_lol: Zabraniam im jedzenia trawy w miejscach, gdzie może być zabrudzona, tylko tyle. Wszelkie owoce i warzywa są bardzo lubiane i chętnie jedzone, to dla psa zdrowe jest. Surowa marchewka pięknie czyści kamień nazębny. Brakiem apetytu nie przejmuj się tak bardzo, Luter żyje póki co emocjami i pewnie uwielbia być karmiony z ręki :lol:, podobnie jak jego koleżanka, Chmurka - która tez niedawno trafiła do cudownego domu. Zmieniły się im priorytety, nie jedzenie już jest najważniejsze! Kochacie się mocno, cieszcie się swoją obecością, a nam nie każcie długo czekać na fotki!!!!!!!! My takie ciekawe widoku Azora vel Lutra w nowym domu!!! Zatańczył już mambo? Quote
akucha Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 Gabi, a ja słyszałam, ze cebula i fasola to takie bardziej wiatropędne i dlatego niewskazane są... A ponieważ ja nie mam nic do stracenia, to prosiaki cebulę i owszem. Nawet lubią. Co w niej jest toksycznego? Serio pytam... Quote
akucha Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 To tym bardziej nie odmawiaj, czas przywyknąć i polubić :diabloti: Ziemniaczki tylko gniecione mam nadzieję? :razz: Quote
kaerjot Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 No patrzcie, a ja czytałam, że czosnek to naturalny "odrobaczacz" i specjanie dodawałam do gotowanego. Quote
akucha Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 Ja do psich potrawek tez dodaję po ząbku od czasu do czasu. Quote
deedee77 Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 Akucha ma rację spróbujcie we trójkę zapakować się do autka, Chmurka na początku wskakiwała jak widziała że TZ w środku a ja za nią wsiadam, a teraz pierwsza pcha doopkę do środka:evil_lol: No i nie dojada cały czas, miłością i szczęściem chyba żyje-co mnie bardzo martwi:shake: (a jest u nas prawie 4tyg) trawkę też wcina, raz miała taki mocny napad rzucania się na trawkę i chrumkała po tym, ale zdarzyło się to po zażyciu tabletek na odrobaczenie-prawdopodobni miało to związek. Nas nie ma w domu ok 7-8 godzin i Chmurka nie objada się i mniej pije i po prostu ten czas przesypia. Kiedy mieliśmy kilka dni wolnych oboje to zrobiła się zdezorientowana i jakby przemęczona(chyba szkoda jej było przesypiać momenty kiedy oboje byliśmy przy niej) i kiedy szliśmy w kolejny dzień do pracy to bardzo smutniała... Luter jest młodszy i zdrowszy i jest pieskiem nie suczką więc może to wszystko wyglądać inaczej, ale może nasze świeże doświadczenia na coś się wam przydadzą. Od razu można wyczytać że Luter ma cudownych właścicieli, cieszę się ogromnie z jego i waszego szczęścia:loveu::loveu::loveu: Quote
deedee77 Posted August 28, 2007 Posted August 28, 2007 Witam, nie piszę przez forum, bo ciągle nie dostałam maila aktywującego i już straciłam nadzieję, że go dostanę. Co u Luterka? otóż całkiem wesoło! Biega po łączce - już bez smyczy, wciąż nie chce jeść, ale nadal jest zadowolony i bez przerwy merda ogonkiem. No i zaszła zmiana! Wczoraj pierwszy raz szczeknął. Byliśmy z niego bardzo dumni! Wycieczkę samochodem też już mamy za sobą - gdy oboje weszliśmy do samochodu nawet nie trzeba było go długo namawiać, żeby do nas dołączył. Nauczył się też że czasem sami wychodzimy z domu a on zostaje. Wystarczy mu tylko o tym powiedzieć, a on grzecznie wycofuje się. Ogólnie to bardzo grzeczny pies, choć czasem mamy wrażenie, że sprawdza na ile mu pozwolimy. Jeszcze chyba nie wie, że takie numery z nami nie przechodzą. Tak więc poznajemy się, kochamy chyba coraz bardziej i jest nam wszystkim (mam nadzieję) ze sobą dobrze. Pozdrawiam serdecznie, Ania Quote
olenka_f Posted August 28, 2007 Posted August 28, 2007 to mój kochaneczek jest szczęśliwy, jak dobrze:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Quote
akucha Posted August 28, 2007 Posted August 28, 2007 :lol: I pięknie jest!!!!!!!!! Brązowa zawsze pisała, ze ten pies bedzie wielką pociechą dla dobrych ludzi. Taktrzymaj Luterku kochany!!! Pozdrawialy Luterowych Ludzi :loveu: Zaraz napiszę do Maupy, co z tym mailem aktywującym! Quote
deedee77 Posted August 28, 2007 Posted August 28, 2007 Fotek brak ale jest jeszcze takie z dziś: Luter dziś jakiś smutny. Leży sobie przy sofie i nawet nie chce mu się wstawać za każdym razem gdy ja się poruszę (jak to było do tej pory). Tylko od czasu do czasu ciężko wzdycha. Entuzjazm wykazał tylko gdy wróciłam do domu, po tym jak zostawiłam go samego. Nie wiem co mu jest. Może psy też mają czasem gorsze dni. Ania Quote
akucha Posted August 28, 2007 Posted August 28, 2007 Myślę, ze on jest za coś obrażony! Może za Panem tęskni? Pieszczochy tak mają ;) Quote
brazowa1 Posted September 3, 2007 Author Posted September 3, 2007 hej,hej,,co u Was??? Jak psina? Quote
brazowa1 Posted September 3, 2007 Author Posted September 3, 2007 tak bardzo chcialam go umiescic,ze dokonalam małej podmianki.Ale to bylo na tydzien przed adopcja,wiec sie liczy! :) http://pl.youtube.com/watch?v=OEiyJIo-bCQ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.