Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zawsze miałam problem to pojąć moim małym rozumkiem.... chcę doga, mam miejsce i zdecydowałem się na psa-ale tylko doga X, reszta niech tam sobie siedzi w hotelach-nie są warte miejsca w mojej chałupie i hmm uczucia? :look3:

  • Upvote 1
Posted

A mnie się to wydaje naturalne. Ludzie mają różne warunki i różne oczekiwania wobec psa. Podobnie psy, mają różne potrzeby.Mając możliwość wyboru, sięgamy po to, co dla nas lepsze. Dopiero kiedy jeden z tych psów staje się NASZYM PSEM, żaden z czynników branych pod uwagę wcześniej, nie ma znaczenia.Czasem zdarza się tak, że jakaś bidulka zapadnie nam w serce i wtedy żadne racjonalne kryteria nie mają racji bytu. Ja ponad osiem lat wędrowałam od weta do weta, z kliniki do kliniki i w tej chwili jakoś podświadomie bronię się przed taką powtórką z rozrywki.Nikt świadomie problemów nie szuka, wystarczą te, które pojawiają się nieproszone.

Impuls ma to coś, co chwyta za serce, nawet na podstawie fotek. Ale... to nie jest pies dla każdego. Ktoś, kto go przygarnie powinien mieć mieszkanie bez schodów (czas szybko leci),zasobny portfel (miesięczny koszt utrzymania tego psa nie zamknie się w 700 zł), dużo czasu i odpowiednie warunki "personalne"-tzn. co najmniej dwie silne dyspozycyjne osoby na ew. czas jego niedyspozycji. Kiedy zobaczyłam tę psinę na jednej z pierwszych jego fotek, na której widoczne były tyły, to jakbym mojego Brula widziała. Do tego te niezdiagnozowane guzy i nie wiadomo co jeszcze, bo przecież życie dotychczas go nie rozpieszczało. O jego zachowaniu w różnych sytuacjach też chyba za wiele nie wiadomo. Moim zdaniem domek dla niego powinien być wybrany ze szczególną starannością.

Norel, a nawiązując do Twojego pytania, to pomyślałam, że może kiedyś będziesz ze swoją dogową rodzinką w Lublinie, to chętnie bym podjechała, by spędzić parę chwil w dogowych klimatach. Pozdrawiam.

Posted

Mimbr!

To co napisałaś dotyczy każdego doga, niezależnie od wieku. Nikt nie da gwarancji, że dog w wieku 16 miesięcy nie zachoruje i nie będzie wymagał tego samego. Wiem, o czym piszę - mój Misza zachorował w wieku 19 miesięcy i umarł mając 22 miesiące...

Posted

Tak, zachorować może każdy i w każdej chwili trzeba być na to przygotowanym, ale jednak czym innym jest ewentualność, a czym innym stan faktyczny.

Posted

Tak, zachorować może każdy i w każdej chwili trzeba być na to przygotowanym, ale jednak czym innym jest ewentualność, a czym innym stan faktyczny.

 

To zawsze może być stan faktyczny. A ludzka tendencja do chowania głowy w piasek, to też stan faktyczny. Jeśli ktoś chce mieć psa, który żyje długo - bierze rasę pierwotną, taką, która dożywa 15-18 lat, a nie doga.

Posted

Mam w komu dwa młode dogi 2 lata i 15 miesięcy, niby zdrowe, ale z powodu drobnych niedyspozycji starszego i konieczności wykonania korekty oczek a co za tym idzie całego pakietu badań łącznie z krzepliwością i echem serca przed planowaną narkozą oraz badaniami profilaktycznymi i kontrolnymi i krótką ale nieprzewidzianą chorobą młodszego adoptowanego w maju zostawiłam w lecznicy niezłą kwotę, same preparaty w dawkach xxxl już stanowią koszt (choćby odrobaczanie),a w domu jest jeszcze trzeci dog weteran ma 10 lat i prawie 2 miesiące (na szczęście nie choruje). Dobiła nas całkiem nieplanowana operacja kotki, dlatego wiem, że planując jakiegokolwiek zwierzaka trzeba się liczyć z finansami

Posted

Naprawdę nie trzeba mnie przekonywać, że z posiadaniem molosa (na temat ras pierwotnych nie wypowiadam się, bo ich nie znam)wiążą się specyficzne obowiązki i duża odpowiedzialność.
Niemniej jednak osoba adoptująca psa za pośrednictwem osób mających doświadczenie w tej kwestii, powinna wiedzieć na co się decyduje, jednym słowem pies powinien być dokładnie zdiagnozowany, by ktoś mógł podjąć się swoich obowiązków w pełni świadomie. Nie ukrywam, że trochę dziwi mnie Wasze podejście do sprawy, bo ja po przerobieniu różnych problemów zdrowotnych u swoich psów stałam się raczej przewrażliwiona i bardziej skłonna do dmuchania na zimne niż do bagatelizowania różnych objawów.

Posted

"A mnie się to wydaje naturalne. Ludzie mają różne warunki i różne oczekiwania wobec psa. Podobnie psy, mają różne potrzeby.Mając możliwość wyboru, sięgamy po to, co dla nas lepsze.......Nikt świadomie problemów nie szuka, wystarczą te, które pojawiają się nieproszone"

Dla mnie to brzmi jakoś niemile wyrachowanie i całkiem nie pasuje do idei adopcji. :look3: Czyli starych, chorych, psychicznie skrzywionych adoptować nie warto bo po co ładować się w takie koszta...
Trochę już tych kundli przygarnęłam i nie przyszło mi do głowy jako kryterium wyboru psa któremu dam dom brać urodę, wiek lub stan zdrowia, a jedynie charakter tak by pies dogadał się z moimi psami. Dogi jako rasa mają takie same potrzeby.. nie zależnie czy to jest Stefan czy Impuls czy inny i dla każdego chętny do adopcji powinien spełniać takie same warunki-dla niektórych tylko bardziej :) .
...Nie wybieram to co dla mnie najlepsze-bo tak to się kupuje szczeniora za 3tys. na ozdobę naszej chałupy. W adopcji daje się dom potrzebującemu, skrzywdzonemu zwierzęciu ze wszystkimi konsekwencjami. Zresztą, może to tylko mnie się tak wydaje, że adoptuję psa by pomóc jemu, a nie zaspokoić jakieś tam moje zachcianki :siara:

  • Upvote 2
Posted

Każdego psa jakiego adoptowałam miał jakiś "defekt" to znaczy wymagał konkretnego leczenia (np. operacji), albo zdiagnozowania, albo właściwego wychowania (lękliwość, agresja lękowa). Brałam je na dobre i na złe świadoma kosztów i trudów.Bywały u mnie psy podrzutki albo zwyczajnie przegarnięte niewiadomo skąd, wiele z nich było po przejściach. Zdarzało się, że wzięłam wiedząc, że sama muszę porobić wszelkie badania, ale nie było czasu na zastanawianie trzeba psa zabrać z miejsca nazwijmy to x bo nie wiadomo co z nim będzie, tak było z Leosiem, musiał być zabrany, więc nie szukaliśmy nu dt bo decyzja zapadła w jednej chwili. Dlatego wydaje mi się, że wiem na czym polega mądra adopcja i ludziom zainteresowanym jestem w stanie uświadomić plusy i minusy, a jak wyczuję, że to raczej kaprys niż świadome działanie, potrafię delikatnie nazywając skłonić do ponownego gruntownego przemyśłenia decyzji

  • Upvote 1
Posted

Podpisuję się pod każdym Waszym słowem Norel i Dunaj! Adoptowałam Alę, bo uważałam, że jest to dla niej najlepsze. Gdybym chciała tego, co dla mnie najlepsze, kupiłabym kolejnego szczeniaka z hodowli, a nie brała sobie na głowę problemy z adopcyjnym psem (które mam nadal, choć jest u mnie już bez mała 2 lata).

Pies adopcyjny nigdy, ale to nigdy nie będzie taki, jak ten wychowany od szczenięcia. Będzie niemniej kochany i mądry, ale zawsze będzie "inny". Mówię to z doświadczenia ponad 22 lat życia z dogami i w oparciu o obserwację mego obecnego stada - dwóch psów wychowanych od szczeniaka i jednego adoptowanego w wieku 3 lat.

  • Upvote 1
Posted

Aniu!

Z okazji Twoich urodzin, życzę Ci tego, co uczyni Twoje życie piękniejszym. Oby spełniły się Twoje marzenia, a każdy dzień przynosił radość i satysfakcję!

I dziękuję Ci - za to, że jesteś, za to, co robisz, za to, jak mądrze i dobrze pomagasz tym, które tak bardzo kochamy i że robisz to tak, a nie inaczej - skromnie, cicho, bez fajerwerków. Dziękuję Ci w imieniu tych dziesiątków uratowanych przez Ciebie dogów.

Do życzeń dołącza się Andrzej (kazał Ci przekazać całusy, no, ale ja tam nie wiem ;-) ) oraz Filipek, Ala i Tomik

 

10464178_609365052511134_196249598571169

Posted

Dzięki Joluś i przepraszam. Gapa ze mnie, ale to przez ten "szpital na peryferiach" - chora cała trójka i jeszcze i mnie wzięło na dokładkę. Cekawe, dlaczego ja zawsze choruję na to samo, co moja Ala i wtedy, kiedy ona choruje...

Nie szkodzi:-)

ale dzieciaki już lepiej??

Posted

Aniutu-100 lat

i wciąż  bądź naszym dowódcą w tak ładnym ,jak do tej pory,stylu.Spokojnie,rozważnie, z klasą,również i romantycznie,jeśli zajdzie potrzeba;-)

I zdrowia i siły i kaaasy:-)

Posted

A mnie się to wydaje naturalne. Ludzie mają różne warunki i różne oczekiwania wobec psa. Podobnie psy, mają różne potrzeby.Mając możliwość wyboru, sięgamy po to, co dla nas lepsze. Dopiero kiedy jeden z tych psów staje się NASZYM PSEM, żaden z czynników branych pod uwagę wcześniej, nie ma znaczenia.Czasem zdarza się tak, że jakaś bidulka zapadnie nam w serce i wtedy żadne racjonalne kryteria nie mają racji bytu. Ja ponad osiem lat wędrowałam od weta do weta, z kliniki do kliniki i w tej chwili jakoś podświadomie bronię się przed taką powtórką z rozrywki.Nikt świadomie problemów nie szuka, wystarczą te, które pojawiają się nieproszone.

Impuls ma to coś, co chwyta za serce, nawet na podstawie fotek. Ale... to nie jest pies dla każdego. Ktoś, kto go przygarnie powinien mieć mieszkanie bez schodów (czas szybko leci),zasobny portfel (miesięczny koszt utrzymania tego psa nie zamknie się w 700 zł), dużo czasu i odpowiednie warunki "personalne"-tzn. co najmniej dwie silne dyspozycyjne osoby na ew. czas jego niedyspozycji. Kiedy zobaczyłam tę psinę na jednej z pierwszych jego fotek, na której widoczne były tyły, to jakbym mojego Brula widziała. Do tego te niezdiagnozowane guzy i nie wiadomo co jeszcze, bo przecież życie dotychczas go nie rozpieszczało. O jego zachowaniu w różnych sytuacjach też chyba za wiele nie wiadomo. Moim zdaniem domek dla niego powinien być wybrany ze szczególną starannością.

Norel, a nawiązując do Twojego pytania, to pomyślałam, że może kiedyś będziesz ze swoją dogową rodzinką w Lublinie, to chętnie bym podjechała, by spędzić parę chwil w dogowych klimatach. Pozdrawiam.

 

 

U Impulsa był weterynarz,nie chciałsam wcześniej pisać bo myslałam że dziewczyny same będą chciały.Po oględzinach nie zauważył nic niepokojącego,z tego co wiem wyniki badania krwi też ok.Jak dziewczyny dostaną oficjalny opis wizyty to może coś wrzucą.Jak dla mnie baardzo fajny Impuls ....

  • Upvote 1
Posted

Norel, nazywaj sobie takie postawy jak chcesz, jeśli jest Ci to do czegoś potrzebne. To i tak nie zmieni świata i faktu, że tak jest. Podam Ci prosty przykład. - osiem lat temu ogłoszono do adopcji 6 letniego BRUSA z Grabowej Alei. Na szczenię bullmastiffa, niekoniecznie z jakiegoś elitarnego skojarzenia, trzeba było czekać dość długo. Zainteresował się nim tłumek ludzi. Wszyscy oczywiście proponowali dom ze złotymi klamkami. Sprawa ciągnęła się dość długo. Jakież było moje zdziwienie, kiedy pewnego wieczoru zadzwoniła do mnie hodowczyni, która pomagała go wyadoptować i łamiącym się głosem prosiła, by go przyjąć, bo inaczej za dwa dni odprowadzą go na Paluch. Pies był w bardzo kiepskiej kondycji psychicznej i fizycznej, więc kolejni zainteresowani rezygnowali. Wylądował w niewielkim mieszkaniu w bloku, któremu daleko było do tamtych oferowanych wcześniej luksusów, na szczęście na parterze. Dożył słusznego wieku, mimo że był schorowany, umarł mając 10 i pół roku.
Ale ja, przyjmując go , zostałam poinformowana o wszystkich jego dolegliwościach i innych mankamentach, nawet tych, które do końca pozostały w sferze podejrzeń, nigdy się nie potwierdziły. Jedyną niespondzianką, która nam się przyplątała, była cukrzyca. Brulo był cudownym psem. Tak więc ja wcale nie jestem zdziwiona, że ludzik przeglądający ogłoszenia najpierw zainteresuje się Stefkiem.

Dunaj,w takich sytuacjach, o jakich piszesz, człowiek zachowuje się irracjonalnie, bo nie ma wyjścia. Ja w majowy weekend na oczach szanownej pani właścicielki odczepiłam psa z łańcucha, na którym dyndał od wielu lat i z czegoś takiego w co go upętała, bo pies się zrywał i uciekał, broniąc się przed lawina szczurów i przyprowadziłam go do domu. Nie wiedziałam czy nasze wielkopsy go zaakceptują. Okazał się totalnym dzikusem. Ciężko było. A gdy już wydawało się, że nabrał ogłady, to zaczął startować z zębami do hiszpana. Trzeba było szukać mu domu, gdzie będzie sam. Dwie maleńkie suczki zgarnięte ze środka ulicy musiały zamieszkać na stancji u sąsiada, bo moje samczysko tak się nakrśęcało, że szkoda gadać. A też dość długo czekały na domki. Ale dla mnie to są zupełnie inne sytuacje niż lektura ogłoszenia i stąd inne nasze reakcje.
Bady, dobrze, że Impuls został trochę ogarnięty.

Jakoś nie chce mi się do końca wierzyć w to, że nie rozumiecie o co mi chodzi, ale ponieważ nie należę do ludzi, którzy zawsze mają takie samo zdanie, jak ich ostatni rozmówca, to zmykam stąd. Trzymam kciuki za Impulsa, Tolka, Jaśka. Oby miały tyle szczęscia co Stefan.

Posted

Nie zmykaj

Myślę,że dziewczyny doskonale rozumieją o co Ci chodzi,tylko się nie godzą,nie chcą pogodzić.Wszyscy chcemy,potrezbujemy wierzyć,że świat,ludzie są lepsi niż są

Pewnie gdybym szukała psa,też w pierwszej kolejności zainteresowałby mnie Stefan,ale "co"przywiozłabym do domu,to już całkiem inna sprawa;-)

Mnie nie bulwersują takie wybory,wybory i oczekiwania w ogóle.Bulwersuje mnie nieodpowiedzialność,brak wyobraźni/nawiązując do Nemo/brak empatii

Posted

Norel, nazywaj sobie takie postawy jak chcesz, jeśli jest Ci to do czegoś potrzebne. To i tak nie zmieni świata i faktu, że tak jest. Podam Ci prosty przykład. - osiem lat temu ogłoszono do adopcji 6 letniego BRUSA z Grabowej Alei. Na szczenię bullmastiffa, niekoniecznie z jakiegoś elitarnego skojarzenia, trzeba było czekać dość długo. Zainteresował się nim tłumek ludzi. Wszyscy oczywiście proponowali dom ze złotymi klamkami. Sprawa ciągnęła się dość długo. Jakież było moje zdziwienie, kiedy pewnego wieczoru zadzwoniła do mnie hodowczyni, która pomagała go wyadoptować i łamiącym się głosem prosiła, by go przyjąć, bo inaczej za dwa dni odprowadzą go na Paluch. Pies był w bardzo kiepskiej kondycji psychicznej i fizycznej, więc kolejni zainteresowani rezygnowali. Wylądował w niewielkim mieszkaniu w bloku, któremu daleko było do tamtych oferowanych wcześniej luksusów, na szczęście na parterze. Dożył słusznego wieku, mimo że był schorowany, umarł mając 10 i pół roku.
Ale ja, przyjmując go , zostałam poinformowana o wszystkich jego dolegliwościach i innych mankamentach, nawet tych, które do końca pozostały w sferze podejrzeń, nigdy się nie potwierdziły. Jedyną niespondzianką, która nam się przyplątała, była cukrzyca. Brulo był cudownym psem. Tak więc ja wcale nie jestem zdziwiona, że ludzik przeglądający ogłoszenia najpierw zainteresuje się Stefkiem.

Dunaj,w takich sytuacjach, o jakich piszesz, człowiek zachowuje się irracjonalnie, bo nie ma wyjścia. Ja w majowy weekend na oczach szanownej pani właścicielki odczepiłam psa z łańcucha, na którym dyndał od wielu lat i z czegoś takiego w co go upętała, bo pies się zrywał i uciekał, broniąc się przed lawina szczurów i przyprowadziłam go do domu. Nie wiedziałam czy nasze wielkopsy go zaakceptują. Okazał się totalnym dzikusem. Ciężko było. A gdy już wydawało się, że nabrał ogłady, to zaczął startować z zębami do hiszpana. Trzeba było szukać mu domu, gdzie będzie sam. Dwie maleńkie suczki zgarnięte ze środka ulicy musiały zamieszkać na stancji u sąsiada, bo moje samczysko tak się nakrśęcało, że szkoda gadać. A też dość długo czekały na domki. Ale dla mnie to są zupełnie inne sytuacje niż lektura ogłoszenia i stąd inne nasze reakcje.
Bady, dobrze, że Impuls został trochę ogarnięty.

Jakoś nie chce mi się do końca wierzyć w to, że nie rozumiecie o co mi chodzi, ale ponieważ nie należę do ludzi, którzy zawsze mają takie samo zdanie, jak ich ostatni rozmówca, to zmykam stąd. Trzymam kciuki za Impulsa, Tolka, Jaśka. Oby miały tyle szczęscia co Stefan.

 

Niestety, właśnie rozumiemy i nie umiemy się z tym pogodzić, przynajmniej ja... Nie umiem się pogodzić z interesownością ludzi (nie Twoją Mimbr, nie!), ukrytą pod pozorami dobrych uczynków. I tylko o to mi chodzi. Ludzi chcą mieć doga - pięknego, młodego, zdrowego - i taka motywacja do wzięcia psa za darmo mnie odrzuca.

  • Upvote 1
Posted

Aniu

przyjmij od nas najserdeczniejsze życzenia, nie ma takich słów, które wyraziłyby to wszystko co chciałabym Ci powiedzieć. Jesteś wspaniałą i skromną osobą tak wiele istot zawdzięcza Ci życie i szczęście nawet jeśli trwa krótko, ale trwa. Miałam wielkie szczęście, ze nasze drogi się kiedyś zeszły, to już prawie pięć lat znajomości. Tobie zawdzięczał nasze i swoje chwile szczęścia Tosiu, zawdzięcza to Cormac i nawet Leoś. Rozmawiałyśmy przez telefon jak go zobaczyłaś w ogłoszeniu i w tej samej chwili ja spojrzałam. A sumie dzięki Tobie i adopcjom poznałam wiele cudownych osób, które są dla mnie jak rodzina. Dlatego wszystko czego mogę Tobie życzyć wydaje się banalne. Do życzeń dołącza się Daniel.

Wszystkiego naj naj naj naj naj naj nalepszego Aniu, dobrze że jesteś i bądź z nami

 

10151202_679795208748498_860138420566563

  • Upvote 1
Posted

Niestety, właśnie rozumiemy i nie umiemy się z tym pogodzić, przynajmniej ja... Nie umiem się pogodzić z interesownością ludzi (nie Twoją Mimbr, nie!), ukrytą pod pozorami dobrych uczynków. I tylko o to mi chodzi. Ludzi chcą mieć doga - pięknego, młodego, zdrowego - i taka motywacja do wzięcia psa za darmo mnie odrzuca.

 

Mimbir jest dokładnie tak jak napisała Alla, rozumiemy, ale nie do końca akceptujemy, choć ze zwykłego ludzkioego punktu widzenia to jest oczywiste, że większość, chce mieć ładnego, mądrego, zdrowego i ułożonego psa i żeby być z nim jak najdłużej

  • Upvote 2

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...