Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam jednego psa, biszkoptową sukę Labradora. Jest raczej ufna, przechodniów ignoruje, choć kiedy jest ciemno i pusto a idzie ktoś, kto wygląda podejrzanie, to szczeka ostrzegawczo takim niskim, bardzo, bardzo groźnym szczekiem "wof" :lol:

Mieszkam przy niewielkim parku, mam do niego jakieś 3 minuty, ale park jest zaniedbany i brudny, więc nawet psa tam nie puszczam. Idę tam jedynie po to, żeby załatwiła swoje potrzeby. To miejsce jest wśród bloków i dwóch szkół, także w dzień jest tam pełno ludzi i samochodów, wieczorem mniej, ale też. Na dłuższe spacery idziemy do lasu, do którego się idzie jakieś 15 minut. Las, jak to las :) Ale nie boję się, często widuję tam rowerzystów i biegaczy. Jak się wychodzi z tego lasu to są stawy, również często uczęszczane przez rowerzystów, rolkarzy i spacerowiczów. Są tam świeżo zrobione dróżki, ławki, plac zabaw nawet jest i nasza ulubiona górka :) Tam jest bezpiecznie i przyjemnie, tam lubię chodzić najbardziej. Mamy też fajne boisko, ale chodzę tam tylko w zimę, bo tak to jest oblegane przez niezbyt ciekawych ludzi.

Nie, ale zawsze trzymam smycz w ręku, dostać ciężkim karabińczykiem pewnie trochę boli :)

Zawsze sama wyprowadzam psa, zdarza się, że w weekendy jedziemy z rodzicami gdzieś indziej do lasu lub na pola na dłuższy spacer. Ale tak w tygodniu to sama, jedynie jakieś 3 razy w tygodniu wieczorem wychodzi tata. Rano wychodzę z psem jedynie na toaletę, ok. 15 idziemy na 1,5-2 godz. spacer nad stawy, a ostatni spacer jest o 19 i wtedy idziemy do tego parku na toaletę i idziemy się jeszcze przejść szybkim marszem przez miasto i schodzi z godzinkę.

Raz mi się zdarzyła nieprzyjemna sytuacja, choć raczej nie niebezpieczna i teraz jak o tym myślę to bardziej chce mi się śmiać. Poszłyśmy na pola, do których mamy dosyć daleko i nie chodzimy tam często. Idziemy sobie, a właściwie już wracamy a tu nagle z krzaków (a raczej znikąd, bo pojawił się nagle) wyskakuje facet, goły facet :crazyeye::eviltong: Popatrzyłam na niego, on mnie nie zauważył, Roxi nie zwróciła uwagi na niego, bo była zajęta wąchaniem, a jak mówiłam, pojawił się znikąd i zupełnie bez odgłosów :eviltong: Wystraszyłam się i zaczęłam zwiewać ile sił w nogach, a piesek miał przy okazji radosną przebieżkę z niewiadomego powodu :eviltong: Jak już odbiegłam i się odwróciłam, to nikogo nie widziałam i się zastanawiałam nawet, czy mi się nie przewidziało xD Ale potem jak nad tym myślałam, to było bardzo dziwne. Może zrozumiałabym to jeszcze, jakby lato było, gorąco chłopu to się rozebrać postanowił na łonie natury, ale nie, to była bodajże wczesna wiosna, gdzie ja byłam jeszcze w grubej kurtce, a on sobie jak gdyby nigdy nic bez ciuchów chodził.
Zresztą ja to w ogóle mam schizy zawsze. Często wieczorami mam wrażenie, że ktoś mnie śledzi albo, że ktoś za mną idzie :evil_lol: A jak ten ktoś skręca w inną uliczkę to potem się sama ze swojej głupoty śmieję :eviltong: A raz jak byłam na jeszcze innych polach, idę sobie i się odwracam, a tu nagle facet ubrany cały na czarno (nie, to nie był ksiądz :lol:) jedzie na pełnym gazie na rowerze i się wystraszyłam i zaczęłam uciekać :eviltong: W końcu stwierdziłam, że to nie ma większego sensu, więc się zatrzymałam, gość mnie wyminął i tak się na mnie popatrzył jak na wariatkę :evil_lol:
Ogólnie myślę, że mimo, że moja Roxi to kochana, bez cienia agresji suczka, to w sytuacji zagrożenia na pewno zaczęłaby szczekać. Zaatakować wątpię, ale szczekać i warczeć na pewno co mam nadzieję odstraszyło by potencjalnego gwałciciela, mordercę czy złodzieja ;)

Posted

1) mam 2 psy, yorka - ufnego i przyjaznego i kundla wielkości JRT, ale pomimo swojego wzrostu umiejącego pokazać ząbki, a nawet kogoś tym wystraszyć. Z każdą suką chodzę osobno.

2) mieszkam na przedmieściach, jeśli można tak nazwać okolice graniczącą z lasami, w ktorej mieszka totalna mieszanka ludzi, niestety z przewazającą ilością pijaków, patoli i meneli, ktorzy oczywiście mają całe stada agresywnych psów ;]
Na spacery chodzę albo do miasta do parku (który również woła o pomstę do nieba), albo na dłuższą wyprawę nad rzekę. W weekendy samochodem do normalnego lasu.

3) idąc na spacer staram się nie narażać życia własnego i psów ;P

4) niet

5) zazwyczaj chodzę sama, do lasu z tatą. Godziny są różne, ale zawsze jak jest jeszcze jasno.

6) miałam sporo nieprzyjemnych sytuacji..
facet próbował mi ukraść psa, jakiś pijany gościu się mnie czepnął (wtedy kundlica odkryła, że ma zęby), pare razy napadły na nas obce psy i bardzo często czepiają się nas menele

Posted

1. Trzy psy. Prawie 40kg pseudo rottweiler; 7,5kg suka, kundel; niecałe 2kg pseudo york. Rottek jest starszym, bo gdzieś 12letnim psem po przejściach. Jest nieufny w stosunku do obcych, jednak opanowany i stateczny. Kiedyś był agresywny nawet w stosunku do nas, dziś daje się głaskać nawet obcym, choć bez entuzjazmu. Nie jest jakiś duży, waży 40 kg i ma głupie spojrzenie, ale ludzie i tak zazwyczaj schodzą nam z drogi.
2. Mamy bardzo dużo fajnych terenów spacerowych. Parki, lasy, pola, poligon.. tak więc problemu z tym nie ma :)
3. Nie jest źle. Wiadomo, śmieci i szkieł zazwyczaj trochę jest i jak się ma psa-pożeracza, to może być trochę problem, u nas nie ma problemu.
4. Nic nie noszę przy sobie.
5. Ja zazwyczaj wychodzę razem z TŻ + psy. Sama wychodzę nieczęsto, chociaż zdarzało mi się już chodzić po nocy z samym 7kg kundlem.
6. Nie miałam żadnych takich sytuacji. Czasami ktoś zaczepia, ale szybko się ulatniam :)

  • 3 weeks later...
Posted

1. Dwie czarne sznaucerki miniatury, jedna większa 10kg druga mniejsza 7kg, obie przyjazne choć jak się przestraszą potrafią poszczekać
2. Mam dwa miejsca spacerowe, jeden park i łąki koło fortów
3. Park jest zadbany, choć słyszałam o przypadkach interwencji policji, ja nigdy się nie natknęłam na żadnego człowieka o złych zamiarach. Łąki jak łąki ;) jeżdżą tam czasem samochodami terenowymi, choć ja się chyba raz w życiu natknęłam na samochód tam, dróżki wydrążone właśnie przez te samochody, reszta to trawa i drzewka, choć także na początku są niedokończone, opuszczone domy, bez okien itp.
4. Myślałam o tym, lecz nigdy nie noszę ze sobą takich rzeczy.
5. Łąki aby było cokolwiek widać to raczej w godzinach popołudniowych. Częściej bywamy w parku, a tam to różnie, najczęściej po zmierzchu, lecz to park na osiedlu domków jednorodzinnych w większości, gdzie znamy wszystkich psiarzy, ok.22:00 są tam często pustki, no chyba że młodzież przesiaduje na ławeczkach.
6. Jeszcze się nie zdarzyła, oby nigdy się nie zdarzyła...

Posted

Victoria napisał(a):
1)
6) miałam sporo nieprzyjemnych sytuacji..
facet próbował mi ukraść psa, jakiś pijany gościu się mnie czepnął (wtedy kundlica odkryła, że ma zęby), pare razy napadły na nas obce psy i bardzo często czepiają się nas menele


O, widzę, że nie ja jedyna mam tak przekichane, że cały czas ktoś dziwny mnie zaczepia ;) Na szczęście chodzę z dwoma - trzema psami (w porywach z wszystkimi 4) razem, więc ludzie raczej się boją. Nawet dwa małe pieski budzą większy respekt, bo jak ktoś kopnie jednego, to drugi może uwalić... Nawet pijaki to wiedzą i trzymają się na dystans :diabloti:

Posted

1. 9 kg kundelek ( patrz zdjęcie :p) w miarę przyjazny - czasem szczeka na DZIWAKÓW
2. Blisko dużych łąk, pól i lasu ^^
3. Zależy w którym miejscu ( jeszcze jak od czasu do czasu wykoszą to jest OK , ale były lata ,że zarosły duuże krzaczki )
4. Jedyna obrona to pies :cool3:
5. W lecie ostatni spacer ok.20/21 a w zimie ( warunki i rodzice nie pozwalają - brak oświetlenia ) ok.15/16 - tak jak nie jest jeszcze cimno :roll:
6. Jedyna nie przyjemna sytuacja to facet ,który na mojego szczekającego psa krzyczał rożnymi epitetami .... :shake:

Posted

Zwracam się z ogromną prośbą do osób które mają psy po kastracji/sterylizacji o wypełnienie krótkiej – 3 minuty- ankiety http://www.ankietka.pl/ankieta/88592...acja-psow.html Dane z ankiety będą wykorzystane do pracy magisterskiej pt.”Kastracja i sterylizacja psów na terenach wiejskich” Bardzo proszę o pomoc i z góry wszystkim ,którzy wypełnią ,dziękuje.

Wyniki ankiety i wnioski na dogomani w moim wątku

Posted

1)Obecnie jeden bulterier.Samiec,ok 32kg,standardowa dla rasy muskularna budowa.Z charakteru przyjazny do ludzi,ale czujny. Bardzo czujny gdy robi się ciemno,przy gwałtownych ruchach,krzykach w moim otoczeniu potrafi zaatakować.
2)Obecnie mieszkam w centrum Krakowa,ale blisko mam teren spacerowy oraz bulwar nad Wisłą.Często jednak jeźdżę w mniej zaludnione miejsca ,także poza miasto.
3)Miejsca "codzienne" są zadbane,sporo tam biegaczy,rowerzystów i spacerowiczów.Ale wieczorem w krzakach może się czaić zło.Myslę,że w dzisiejszych czasach w każdym miejscu może przytrafić się coś strasznego,niestety. Lasy poza miastem zwiedzam raczej w ciągu dnia bądź wieczorem również z partnerem.
4) mój pies budzi respekt wyglądem i opinią jaka pokutuje w społeczeństwie,ale równiez dzieki temu,ze jest czujny i reaguje na rózne bodzce.Ludzie psa się boją nawet podczas spaceru w ciągu dnia :)Nie noszę ze sobą broni,ale za to wiele lat trenowałam sztuki walki więc w połączeniu z moim psim zabójcą stanowimy duet killerów:)
5) Różnie,w zaleznosci od okolicznosci.Zdarza się równiez wieczorem,o zmroku...niejednokrotnie nawet o 1 czy 2 w nocy. Chadzam i sama i z TZ badz znajomymi.Wszystko zalezy od okolicznosci.W zwiazku z trybem zycia nie mam stalych por spacerowych.
6) nigdy.ludzie sie boja mojego psa,wczesniej mialam rowniez pitbulla do kompletu wiec generalnie ludzie rozstepowali sie przed nami jak morze przed Mojzeszem. :)))

Posted

1. Pies niewielki, ma 38cm w kłębie, waży 11,5kg, umaszczenie tricolor z przewagą czerni, w dodatku wyglądem przypomina takiego misia, kudłaty, o maślanych oczach ;). Charakter jego jest złożony, ale w skrócie to można opisać go jako zdystansowanego, zrównoważonego i łagodnego, tylko w niektórych przypadkach (chodzi tu o realne zagrożenie i osoby, które kiedyś wyrządziły mu krzywdę) zdarza mu się kłapać ząbkami - jest to pies z agresją lękową, acz już teraz nie atakuje sobie ot tak, każdego. ;)
2. Mieszkam na przedmieściach, 600m od domu mam las z jednej strony i z drugiej, do parku mam 1km, ale tam raczej nie chodzimy ;). Także względnie blisko ;). Zazwyczaj chodzimy do lasu, na łąki mamy daleko, a do miasta tylko w ramach socjalizacji raz na jakiś czas.
3. Akurat nie chodzę po regularnie deptanych ścieżkach, bo nie lubię spotykać w lesie rodzin z dziećmi i w ogóle tłumów, więc tereny, po których chodzimy to półdzicz i dzicz (nieraz sami wydeptujemy nowe ścieżki)
4. Tylko siłę i szybkość własnych nóg :evil_lol:. Kiedyś myślałam nad gazem pieprzowym, swego czasu nosiłam łańcuch, butelkę i pałkę teleskopową, ale strasznie niewygodne toto, więc zaprzestałam praktyk noszenia innych rzeczy niż psich. Do obrony nie mam nic. Co prawda, mój pies chce mnie bronić i faktycznie nieraz to robił, ale wiem, że jeden mocniejszy kop i pieska nie ma, więc jak już to ja go bronię.
5. Godziny są naprawdę różne, zazwyczaj są to godziny popołudniowe. Zazwyczaj chodzę sama, czasami towarzyszy nam inny pies lub znajomy ze swoim pupilem ;)
6. Oj trochę ich było, bo mam talent do pakowania się w tarapaty :diabloti:.
Na przykład raz omal mój pies nie zginął z paszczy innego, a ja nie straciłam ręki, gdy go wyjmowałam z paszczy. Innym razem wpakowałam się w grupkę podpitych młodzieniaszków, którzy się mną zainteresowali. Jeszcze kiedy indziej zobaczyłam przy krzakach rower i myśląc, że ktoś zemdlał, podeszłam i chciałam udzielić pomocy, a okazało się, że to był jakiś zboczeniec i chciał mnie wciągnąć w krzaki. Od razu więc kopa w jaja na pożegnanie, nogi za pas i wyleciałam z psem z lasu - tak szybko to w życiu ja nie biegłam. Na szczęście dzięki temu ciosowi w krocze i temu, że mój piesek pokazał wszystkie swoje ząbki owemu panu (był trochę pewnie zdziwiony, że znikąd wyskoczył pies) nie od razu załapał, że mu zwiewam, więc miałam przewagę czasową ;). Schowałam się na czyimś podwórzu i patrzyłam się z ukrycia jak zboczeniec jeszcze chwilę jeździł na swoim rowerze i mnie poszukiwał. Jeszcze innym razem mój piesek obronił nas przed atakiem watahy agresywnych psów (tu przyznaję - trochę mu pomogłam). No dużo by tego wymieniać ;). Zawsze jednak uchodziliśmy z tarapatów bez szwanku, cóż... głupi ma zawsze szczęście :diabloti: :lol:

Posted

1. Dwa psy: mieszaniec huskiego i bulterier. Jeden szary, drugi bialy. Pierwszy przyjaźnie nastawiony do ludzi i psów. Z drugim bywa różnie jeśli chodzi o psy, natomiast wieczorami bywa bardziej czujna nawet do ludzi.
2. Mieszkam niedaleko centrum Wrocławia i psa zabieram do pobliskich parków lub jeżdżę z nimi w odległejsze miejsca, za miasto.
3. Lubimy dzikie tereny, zarośnięte ugory, laski. Im mniej ludzi tym lepiej.
4. Nie, mam psa, który samym wyglądem odstrasza. Jednak coraz częściej myślę o gazie.
5. O różnych porach, w tygodniu zdaża się, że i późno wieczorem, po ciemku. Czasem chodzę z kimś na spacery, ale to raczej w ciepłym okresie.
6. Nie. Na szczęście.

Posted

Ty$ka napisał(a):
1. Pies niewielki, ma 38cm w kłębie, waży 11,5kg, umaszczenie tricolor z przewagą czerni, w dodatku wyglądem przypomina takiego misia, kudłaty, o maślanych oczach ;). Charakter jego jest złożony, ale w skrócie to można opisać go jako zdystansowanego, zrównoważonego i łagodnego, tylko w niektórych przypadkach (chodzi tu o realne zagrożenie i osoby, które kiedyś wyrządziły mu krzywdę) zdarza mu się kłapać ząbkami - jest to pies z agresją lękową, acz już teraz nie atakuje sobie ot tak, każdego. ;)
2. Mieszkam na przedmieściach, 600m od domu mam las z jednej strony i z drugiej, do parku mam 1km, ale tam raczej nie chodzimy ;). Także względnie blisko ;). Zazwyczaj chodzimy do lasu, na łąki mamy daleko, a do miasta tylko w ramach socjalizacji raz na jakiś czas.
3. Akurat nie chodzę po regularnie deptanych ścieżkach, bo nie lubię spotykać w lesie rodzin z dziećmi i w ogóle tłumów, więc tereny, po których chodzimy to półdzicz i dzicz (nieraz sami wydeptujemy nowe ścieżki)
4. Tylko siłę i szybkość własnych nóg :evil_lol:. Kiedyś myślałam nad gazem pieprzowym, swego czasu nosiłam łańcuch, butelkę i pałkę teleskopową, ale strasznie niewygodne toto, więc zaprzestałam praktyk noszenia innych rzeczy niż psich. Do obrony nie mam nic. Co prawda, mój pies chce mnie bronić i faktycznie nieraz to robił, ale wiem, że jeden mocniejszy kop i pieska nie ma, więc jak już to ja go bronię.
5. Godziny są naprawdę różne, zazwyczaj są to godziny popołudniowe. Zazwyczaj chodzę sama, czasami towarzyszy nam inny pies lub znajomy ze swoim pupilem ;)
6. Oj trochę ich było, bo mam talent do pakowania się w tarapaty :diabloti:.
Na przykład raz omal mój pies nie zginął z paszczy innego, a ja nie straciłam ręki, gdy go wyjmowałam z paszczy. Innym razem wpakowałam się w grupkę podpitych młodzieniaszków, którzy się mną zainteresowali. Jeszcze kiedy indziej zobaczyłam przy krzakach rower i myśląc, że ktoś zemdlał, podeszłam i chciałam udzielić pomocy, a okazało się, że to był jakiś zboczeniec i chciał mnie wciągnąć w krzaki. Od razu więc kopa w jaja na pożegnanie, nogi za pas i wyleciałam z psem z lasu - tak szybko to w życiu ja nie biegłam. Na szczęście dzięki temu ciosowi w krocze i temu, że mój piesek pokazał wszystkie swoje ząbki owemu panu (był trochę pewnie zdziwiony, że znikąd wyskoczył pies) nie od razu załapał, że mu zwiewam, więc miałam przewagę czasową ;). Schowałam się na czyimś podwórzu i patrzyłam się z ukrycia jak zboczeniec jeszcze chwilę jeździł na swoim rowerze i mnie poszukiwał. Jeszcze innym razem mój piesek obronił nas przed atakiem watahy agresywnych psów (tu przyznaję - trochę mu pomogłam). No dużo by tego wymieniać ;). Zawsze jednak uchodziliśmy z tarapatów bez szwanku, cóż... głupi ma zawsze szczęście :diabloti: :lol:


Łał, takich przygód to jeszcze nie miałam :roll: Brrr, masakra, faktycznie umiesz wynaleźć niezłe tarapaty ;) Dobrze, że nic wam się nie stało nigdy..

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Łał, takich przygód to jeszcze nie miałam :roll: Brrr, masakra, faktycznie umiesz wynaleźć niezłe tarapaty ;) Dobrze, że nic wam się nie stało nigdy..

A ja myślałam całkiem odwrotnie - że jednak moje przygody nie umywają się w porównaniu do Twoich ;). Na szczęście nic się nie stało nam nigdy, no oprócz szoku i tego, że mój piesek nieraz miał powroty swojej agresji lękowej i od nowa musieliśmy nad nią pracować... Mam nadzieję, że szczęście zawsze będzie nam dopisywać :)

Posted

1. Swojego, własnego psa mam jednego. Brutus jest duży, jak mierzyłam go to ma 64 cm w kłębie. Jeśli chodzi o wygląd to jest to Owczarek niemiecki. Do obcych podchodzi ostrożnie. Jest jeszcze Kajtek-Kundelek, ale on jest babci, tyle,że on codziennie jest u nas i się z nim bawię, karmimy go i uważam go również jako swojego. xd Szczerze mówiąc to nie wiem ile ma Kajtek, ale jest trochę niższy od Brutusa. Jeśli chodzi o charakter to różnie to jest, ale bardziej chyba ufny. Potrafi do obcych podejść i dać się mu pogłaskać co bywa uciążliwe.
2.Mieszkam na wsi, więc mamy dużo miejsc do spacerowania :P
3.Zadbane. W lecie na łąki to aż się chce chodzić, jest tam tak ładnie :D
4. Nie noszę nic takiego.Jedyna ''broń'', którą mam przy sobie to mój pies.
5. Chodzę zazwyczaj sama, czasami jeszcze pójdzie ze mną moja siostra cioteczna. A jeśli chodzi o godziny to jest to na prawdę różnie, bo zależy to od pory roku też (bo np. w zimę wracam późno ze szkoły, więc nie jestem w stanie pójść na spacer, więc tylko chwilę się pobawię z psem na podwórku, w lecie to chodzimy na spacery zawsze gdzieś dalej). xd
6. Nie ;)

Posted

1. Pies - mieszaniec owczarka niemieckiego i X Ale wygląda jak czarny lablador, nieufny do obcych, nas kocha całym sercem :cool3:
2. Wieś jest wieeele miejsc spacerowych :lol:
3. Łąka jak łąka trawa kilka krówek bez ciemnych miejsc :multi:
4. Mój psiak mi w zupełności wystarczy :eviltong:
5. Raczej sama ,godzin ustalonych nie ma , zależy od czasu i czy mamy ochotę teraz na spacerek :evil_lol: ( ale spacer jest codziennie !!!!! :angryy:)
6. Jeszcze na szczeście nie . Ale mój pies zdoła mnie obronić jestem tego pewna :mad:, bo samym wyglądem odstrasza ludzi (moich ludzi)a nie wiem co strasznego widzą:roll: w tak słodkim psie :loveu:
I mam nadzieję że nie spotkają mnie zadne sytuacje takie jak wy miałyście :crazyeye:

Posted

1. Jedna suczka średniej wielkości, waży 18 kilogramów, jest czarna, nierasowa. Sunia jest tchórzem i nie obroniłaby mnie nawet przed atakującym yorkiem, o groźnym człowieku nie wspominając. Pocieszam się tym, że potencjalni atakujący o tym nie wiedzą ;)
2. Mam w okolicy dwa parki i zalew, mieszkam w Krakowie, ale poza centrum
3. Jeden park jest zadbany, drugi park jest zadbany średnio. Kilka lat temu znaleziono tam poćwiartowane zwłoki jakiejś zamordowanej kobiety, wiec chodząc po ciemku miałam stracha. Nad zalew po ciemku nie chodzę, bo nie ma tam oświetlenia.
4. Nie noszę, ale kiedy się czuję niepewnie, biorę do ręki klucze, żeby nimi komuś w razie potrzeby przywalić. Zawsze chodzę też na spacery z psem wygodnych butach, gdyby trzeba było przed kimś zwiewać, albo sprzedać kopniaka w jaja :) Jak dotąd nie było potrzebne.
5. Do parku z psem chodzę najpóźniej o 19-20, czasem sama.
6. W parku nie miałam nieprzyjemnej sytuacji nigdy. Moja mama została napadnięta dwa razy w zupełnie innym miejscu - raz zepchnął ją ze schodów naćpany sąsiad i raz na ulicy jacyś nastolatkowie psiknęli jej w twarz gazem łzawiącym i wyrwali torebkę. Oba te wydarzenia miały miejsce w dzień, drugie na ruchliwej ulicy i przy świadkach.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...