Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 284
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lobaria po prostu źle zrozumiala, wystraszyła sie tym sformulowaniem, a mi oczywiście chodzilo o to, że dom chciałby jak najszybciej miec Delte i dlatego nie chce czekac na transport dopiero 10-ego lutego, tylko sprowadzic ja szybciej :-) Lobaria ma słabośc do Delty ;-) i dlatego jest bardzo czujna :-) ale to oczywiście dobrze, lepiej podmuchac na zimne niz zaniedbac dmuchanie ;-) :-)

Jesli chodzi o transport 1-go lutego, to oczywiście może być, ale czy to samochodem? Na pociagi i PKSy sie nie zgadzam, bo martwię sie o Deltę. Czy ta osoba jest "psiarzem"? Czy wie, jak zając sie psem w podróży?
Wiem, że jestem "twarda", ale dla mnie dobro psa jest najwazniejsze, Delta juz dośc przeszła, nie chcę jej fundować zbyt dużego stresu.
Na wystawę 9-10 bedą z pewnością jacyś hodowcy z okolicy jechać, więc gdyby nie wypalilo nic innego, mozna ostatecznie z tej mozliwości skorzystać.

Posted

- około 1 lutego bedzie jechała z Waszych okolic do Trójmiasta dziewczyna z mojego Forum aussie, razem ze swoim psem- owczarkiem australijskim...może zabrać Deltę i prawdopodobnie pojedzie jeszcze jeden pies z innej fundacji - też do adopcji do Bydgoszczy, jeżeli wizyta przedadopcyjna spełni oczekiwania.....

- jeszcze nie wiem kto pojedzie z nią, bo wiadomo, że sama z trzema psami jechać nie bedzie....zobaczymy, w razie ostateczności, ja przyjadę pociągiem do Jeleniej wcześniej i już razem z psami będziemy jechać do Bydgoszczy....(pewnie wtedy poproszę o znalezienie mi jakiegoś noclegu)
- jest trochę czasu to wszystko można zgrać....
- ja mam w domu też niezły zwierzyniec i jestem sama to musze znależć opiekę, bo zwierza same nie zostaną,,,,
- to będzie prywatny samochód osobowy, jej pies bedzie w klatce, bo jest przystosowany, jak pojedzie pies fundacji to nie wiem, dopiero dogadujemy, Delta, myślę, może jechać albo na kocyku na tylnym siedzeniu razem z osobą towarzyszącą, albo w kontenerku - jak myślisz, co dla niej będzie lepsze??? jak Ty ją wiozłaś???
- rozmawiałam z moim wetem na temat stresu w czasie jazdy - poleca ziołowe tabletki "stressout", należy podawać dwa trzy dni wcześniej, żeby zadziałały.....podobno nie mają działań ubocznych i nie rozwalają wątroby....ale przegadaj to jeszcze z Waszym wetem....

Posted (edited)

Delta po prostu jechala na tylnym siedzeniu , na kocyku. Denerwowała sie podczas jazdy, usilowała sforsowac okna i bardzo śliniła się. Mam nadzieję, że po jakimś leku łagodzącym nie bedzie czuła sie źle i będzie spokojniejsza. Wazne jest, by jakoś zabezpieczyć się przed ewentualnym wyskoczeniem psa z samochodu podczas otwierania drzwi, jeśli pies jedzie na tylnym siedzeniu najlepiej, żeby był zapięty w szelkach do pasa bezpieczeństwa, nie wyskoczy kierowcy przez glowę przy otwieraniu drzwi i dodatkowo jest bezpieczny w razie gwałtownego hamowania np., a ma swobode na tylnej kanapie. "W temacie" wyskoczenia psa wiezionego do nowego domu jestem uczulona, bo gdy adoptowałam Tami, dziewczyny z Fundacji opowiedziały mi historię, jaka zdarzyła sie pewnej suczce - ludzie adoptowali psa, przyjechali po niego i w czasie podróży, podczas postoju na przydroznym parkingu ktos nie dopilnował drzwi auta, a pies nie był przypięty, sunia wyskoczyła i popędziła prosto na szose pod koła samochodów, zginęła na miejscu. To działa na wyobraźnię i dlatego ja wszystkich tez na to uczulam.
Nie wiem, jak Delta czułaby sie w kontenerze... Mozna spróbować, może brak bodźców zza szyb byłby dla niej lepszy... Naprawdę nie wiem.
Gdzie dokładnie mieszka Twoja znajoma? W Jeleniej G. czy gdzieś w okolicy, jeśli tak, to gdzie, mniej więcej oczywiście, nie pytam o adres :-) ? Pytam, bo chcę wiedziec, gdzie byłby potrzebny ewentualny nocleg dla Ciebie, żebyś nie musiała sie dodatkowo przemieszczać. Myślę jednak, że jedna osoba poradzi sobie swobodnie nawet z trzema psami, jesli będa odpowiednio zabezpieczone w aucie, tzn. przypięte. I tak nie mozna ich razem wyprowadzić podczas postoju, tylko po jednym wyprowadzic na si i picie wody, więc to bez znaczenia ilu ludzi jedzie w samochodzie.

Edited by beta ata
Posted

- ja myślę, że lepiej się jedzie z trzema psami w towarzystwie, wiesz, tak na wszelki wypadek, zwłaszcza, że dwa psy są adopcyjne...
- koleżanka mieszka w Świdnicy, jest jeszcze trochę czasu na dogadanie się.....ja wezmę na wszelki wypadek specjalny kontenerek do przewożenia psa, zobaczymy jak się Delta będzie czuła, w kontenerku może mieć kocyk i jest pojemnik na wodę,,,
- tabletki StressOut są do kupienia w sklepach zoologicznych,,,,,

- jutro będę dzwonić do Świdnicy i dowiem się bliższych szczegółów o tym trzecim psiaku z fundacji....

Posted (edited)

No, tak, mlodość i gibkość ;-) :-D ...Mam na mysli to, że jesteś mloda, silna i dla Ciebie to nie jest problem, aby przejechać 800 km, mimo, że nie ma ABSOLUTNEJ konieczności ;-) :-D No, ja kiedys tez tak miałam :-) a teraz to odruchowo myśle o ograniczeniach, nawet, gdy to ktos inny ma sie wysilać ;-) (To sie zmieni, jeszcze bede śmigać, ale jeszcze nie teraz ;-) )
Ada, jeśli masz moce przerobowe, to oczywiście jedź, dla Delty tak będzie pewnie lepiej :-)
Czy Ty przyjechalabyś do Świdnicy? Czy ta koleżanka z Świdnicy może Cie przenocować? No i czy w takim układzie przyjechałybyście do Jeleniej rano nastepnego dnia? Czy inny układ?
Zapytam weta, co i jak jej podać na tę podróż.

edit:
Ja oczywiście moge Ci zapewnic nocleg, tylko, że ja mieszkam na "zad...piu" ;-) i w zimie różnie bywa z dojazdem, w każdym razie autobusem do mnie nie dojedziesz, ja muszę pojechać po Ciebie do Jeleniej, a to czasami oznacza ok. 1,5 godziny odśnieżania spalinową odśnieżarką :-) (recznie trwalo 6-8 godzin, ale na szczęście juz mamy maszynę). Oczywiście wszystko zależy od pogody, bo przeciez nie zawsze są ekstremalne opady śniegu, no, ale bywają i trzeba się z tym liczyć. Oczywiście Deltę trzeba ode mnie jakoś wywieźć, więc i tak trzeba będzie wyjechać, ale wolę od razu napisać, jakie u mnie bywaja warunki i że czasem to jest walka z żywiołami :-D (Normalnie to lubie te ekstrema, naprawdę, dlatego tu zamieszkałam, ale teraz nie jestem w formie, więc bywają dużą przeszkodą). Rozumiem, że to byłby weekend, wiec najprawdopodobniej bedzie mój mąz, wtedy on zajmie sie walka z ewentualnym żywiołem i ja mam z głowy ;-) Oczywiście są też proste rozwiazania, np. zostawienie samochody na podwórku u sąsiadki, która mieszka niżej i przy samej drodze, odśnieżanie u niej to 15 min. :-) Pod warunkiem, że sama droga jest przejezdna, w dzień jest odśnieżana co kilka godzin, w nocy, to różnie bywa i jesli akurat pada snieg i wieje, to czasem trzeba czekac na pług, żeby przebic sie ostatnie 5 km do mnie z Jeleniej. Taki ...koniec świata sobie znalazłam i dobrze mi z tym :-)

Edited by beta ata
Posted

- uwielbiam takie zaśnieżone zad...pia, jak piszesz....:lol:
- oczywiście, ze jestem młoda i gibka - mam zaledwie 56 lat i naście kilo nadwagi, ale ważne jak sie czuję, prawda???;)
- jeszcze nie wiem, czy będę jechała, bo po tego psa adopcyjnego zgłosił się właściciel, więc pojadą tylko dwa psy....zobaczymy czy Marta będzie czuła się na siłach zadbać o swojego Oryka i naszą, strachliwą bądż co bądż Deltę....
- mnie podróże nie straszne bom podróżnik, więc odległość 400 km w jedną stronę to nic, boję się tylko zimna, nasze koleje to wielka niewiadoma, ale myślę, że mrozy odpuszczą....
- jeżeli przyjadę, to pewnie zatrzymam się w Jeleniej,czekam na odpowiedż Marty , ale wydaje mi sie , ze najrozsądniej jechać rano, więc pewnie wyjazd z Jeleniej będzie z rana....

- w wekkendy nasze psie rodziny umawiają się na psie galopki w większej ilości psów więc zapewne Marta odezwie się wieczorem albo jutro....

- co do Delty, to na początku pewnikiem będę troszkę sprawdzać jak nowy Domek się wywiązuje z obowiązków i pewnie podpowiadać odpowiednie postępowanie, mam trochę dośwadczenia w pracy z psami....:fadein:

- mój obecny pies, Sapo, jest szczeniakiem też z Dogomani i mam taki mały dług wdzięczności wobec "Dogomaniaków" do odrobienia,,,,jest wspaniałym psem, razem pracujemy z dzieciakami, aczkolwiek nie mogę go przemęczać, bo okazało się, że jest chory - obecnie jesteśmy w trakcie diagnostyki - Sapcio miał cztery ataki padaczkopodobne, zrobiłam mu wszystkie możliwe badania łącznie z rezonansem magnetycznym mózgu, wyniki są bardzo dobre, podejrzewamy chorobę Meniera, bo na padaczkę to nam nie wygląda- brak jakiegokolwiek znaku w mózgu po przebytych atakach....
- dzięki Sapciowi jestem teraz ekspertem i księgą informacyjną nt badań specjalistycznych, sprzętu i specjalistów od neurologii zwierzęcej w naszym kraju.....na szczęście Sapcio od 3 miesięcy nie miał ataku, co daje nam dużą nadzieję na przyszłość...:smile:.
- odezwę sie, jak będę coś wiedziała nowego...
- a Delcie powiedz, że będzie mieszkała w Domku nadwrażliwców, którzy na każdy jej pisk będą mieli oczy pełne łez...;)

Posted

[quote name='Ada44']- uwielbiam takie zaśnieżone zad...pia, jak piszesz....:lol:
- oczywiście, ze jestem młoda i gibka - mam zaledwie 56 lat i naście kilo nadwagi, ale ważne jak sie czuję, prawda???;)
- jeszcze nie wiem, czy będę jechała, bo po tego psa adopcyjnego zgłosił się właściciel, więc pojadą tylko dwa psy....zobaczymy czy Marta będzie czuła się na siłach zadbać o swojego Oryka i naszą, strachliwą bądż co bądż Deltę....
- mnie podróże nie straszne bom podróżnik, więc odległość 400 km w jedną stronę to nic, boję się tylko zimna, nasze koleje to wielka niewiadoma, ale myślę, że mrozy odpuszczą....
- jeżeli przyjadę, to pewnie zatrzymam się w Jeleniej,czekam na odpowiedż Marty , ale wydaje mi sie , ze najrozsądniej jechać rano, więc pewnie wyjazd z Jeleniej będzie z rana....

- w wekkendy nasze psie rodziny umawiają się na psie galopki w większej ilości psów więc zapewne Marta odezwie się wieczorem albo jutro....

- co do Delty, to na początku pewnikiem będę troszkę sprawdzać jak nowy Domek się wywiązuje z obowiązków i pewnie podpowiadać odpowiednie postępowanie, mam trochę dośwadczenia w pracy z psami....:fadein:

- mój obecny pies, Sapo, jest szczeniakiem też z Dogomani i mam taki mały dług wdzięczności wobec "Dogomaniaków" do odrobienia,,,,jest wspaniałym psem, razem pracujemy z dzieciakami, aczkolwiek nie mogę go przemęczać, bo okazało się, że jest chory - obecnie jesteśmy w trakcie diagnostyki - Sapcio miał cztery ataki padaczkopodobne, zrobiłam mu wszystkie możliwe badania łącznie z rezonansem magnetycznym mózgu, wyniki są bardzo dobre, podejrzewamy chorobę Meniera, bo na padaczkę to nam nie wygląda- brak jakiegokolwiek znaku w mózgu po przebytych atakach....
- dzięki Sapciowi jestem teraz ekspertem i księgą informacyjną nt badań specjalistycznych, sprzętu i specjalistów od neurologii zwierzęcej w naszym kraju.....na szczęście Sapcio od 3 miesięcy nie miał ataku, co daje nam dużą nadzieję na przyszłość...:smile:.
- odezwę sie, jak będę coś wiedziała nowego...
- a Delcie powiedz, że będzie mieszkała w Domku nadwrażliwców, którzy na każdy jej pisk będą mieli oczy pełne łez...;)

Witaj w klubie 50+ i podróżniczym :)

Szykuje się dobry domek dla Delciątka:loveu:

Posted

[quote name='Ada44']- witam, witam...;)
- chciałabym dla Delty cudnego Domku, zasługuje na to,,,,:-)
Nio ba...
Zakochałam się od pierwszego spojrzenia w tych cudnych oczętach / ups... mój Blunio zerka, co klikam... / znikam...

Posted

- HURAA!!!!- odezwała się Marta z naszefo Forum owczarków australijskich, potwierdziła chęć przewiezienia Delty z Jeleniej do samej Bydgoszczy, i co jeszcze piękniejsze, dysponuje dwoma klatktami- transporterami dla psów, więc chyba nie będę musiała jechać pociągiem do Jeleniej.....super, wszystko super się układa.....:multi:
- teraz tylko domówimy szczegóły ( Beta ata, przyślij mi swój telefon, proszę, to podam go Marcie) i będziemy czekać - trzymając mocno kciuki- na szczęśliwe zakończenie .....:loveu:

Posted

:-D :-D No, jakos tak mi wygladalo, że masz może ze 28-30 lat :-D Sorki, choć w sumie za odmlodzenie to chyba nie trzeba przepraszać. Cóz, ja niby jestem mlodsz, ale aktualnie biologicznie jestem starsza, mam wydolnośc mniej więcej 90-ciolatka, no, naprawdę, mój 80-letni ojciec jest w znacznie lepszej kondycji ode mnie. Trafila mi się życiowa przygoda trwająca 10 lat... Lekarz zakaźnik mówi, że wyjdę z tego, ale to potrwa bardzo długo, 2-3 lata, czyli w sumie przygoda bedzie trwac ok 13 lat,no, jakbym odsiadywała wyrok za poważne przestępstwo ;-) Mówie Wam, bardzo, bardzo uważajcie na kleszcze, a jak juz Was jakiś ukąsi, to nie idźcie do "zwykłego" lekarza i "oficjalnego" zakaźnika, bo Wam życie zniszczą, tylko od razu walcie do lekarza ILADS, bo tylko taki Wam życie uratuje. To naga prawda o tej chorobie i tym, jak jest traktowana przez duża część służb medycznych, wiem, co mowię i wystarczy spojrzeć na mnie, żeby widzieć, że wiem. Acha, no i bez obaw, choroby odkleszczowe nie przenoszą sie z czlowieka na psa, więc nie ma takiej mozliwości, żebym zaraziła psy :-) (z czlowieka na czlowieka też się nie przenoszą łatwo, tylko droga płciową, z matki na płód i przez przeszczep, w początkowej fazie choroby także przez transfuzje krwi).
No, ale do rzeczy. Numer zaraz prześlę (gdybym zapomniała, proszę, przypomnij mi, jak trzeba to i pięc razy :-D mam kolosalne problemy z pamiecią :-) )
Jeszcze nie dzwoniłam do p. Ewy, bo zachrypłam i nie chciałam straszyc takim "pijackim" ;-) glosem ;-) juz mi przechodzi, to zadzwonię.
Jestem bardzo zadowolona z tego, jaki dom bedzie miała Delcia. No i dodam, że znów mi sie potwierdziło, że można generować rzeczywistość za pomocą naszego umysłu :-) Wyobrażałam sobie, jaki ma być dom dla niej i proszę, jest :-) Zawsze tak wyadoptowuje psiaki ;-) Patrzcie na Lobarie i Blunia :-) no para idealna :-)

Posted

Krakałam i wykrakałam :-D Zasypało mnie w ciągu paru godzin. Wczoraj wieczorem, gdy mąz wyjeżdżał, bylo jeszcze bez nowego śniegu, a dzis rano bylo juz ok pół metra świeżego puchu. Tak to u mnie wyglada w zimie, nigdy nie wiadomo, kiedy zostane odcieta od świata ;-) Musze pojechac do miasta, więc czeka mnie odśnieżanie 100 m podjazdu.
Natomiast Delta jest bardzo zadowolona, że jest swieżutki śnieg, ona to lubi! :-)

Posted

Zaglądam do Delty :)
Tyle u Was śniegu, a u nas lód na chodnikach i pada deszcz, co przy ujemnych temperaturach od razu zamarza, tak jeszcze nie było - czekamy na nowy śnieg ;);)
Pozdrowienia :)

Posted

- u nas też zasypało wszystko i mróz trzyma cały czas...w dzień 10 stopni a w nocy jeszcze więcej....
- podobno po niedzieli ma odpuścić troszkę....no i mój pies, Sapcio, miał znowu atak....troszkę mnie to zdołowało...
- machamy łapkami z pozdrowieniami dla Delty:loveu:

Posted

Przykro mi z powodu klopotow zdrowotnych Twojego psiaka. Mam nadzieję, że będzie lepiej.
U nas dzis atrakcją był kot. Psy były w domu, ale Delta wypatrzyla go z okna. Kot przyszedł zapolować w mojej stodole na myszy, za co jestem mu wdzieczna, bo myszy swietnie wiedza, że tu kotów nie ma i robią, co chcą. Na szczęście mam tu często kuny i łasice dochodzące, czasem tez sowy, więc równowaga zostaje jakoś utrzymana. Kot usiadł pod szopą garażową i chyba zastanawiał się, a Delta koniecznie chciała z nim porozmawiać ;-) Wypuściłam psy troche później, gdy kot juz poszedł i Delcia oczywiście pędem poleciała pod garaż, żeby kota poszukać :-)
Nie wiem, jak ona w domu reagowałaby na koty, na dworze pewnie chciałaby gonić. U sąsiadki w domu nie ruszyła kota, ale była zestresowana w nowym miejscu.

Posted

- no to prawdziwy "pies na koty"...na szczęście Ewa nie ma kotów....z kotami był inny domek, który w efekcie zaadoptował innego psiaka ....
- pięknie musi byću Ciebie w tej stodole...:smile:.

Posted

Stodoła jest ogromna, oczywiście nieużywana, bo psy siana nie potrzebują :-) Chociaż... Mam sąsiada, który kosil latem trawę w ogrodzie, suszył i gromadził w stodole dla ...kota :-D Mówil, że gdy czasem wyjezdza rano i wraca późno, a kot zostaje na dworze, to wtedy ma w stodole cieplo i wygodnie w sianie :-)

Posted

- no i ma sąsiad rację, bo najwięcej ciepła zimą - jako ściółka- daje jednak słoma i siano.....ja swoim półdzikim kotom w ogrodzie pracownianym też daję siano do budek....na spód steropian i na to duzo siana....

Posted

Kiedys nie mialam tej swiadomości, ale z czasem dowiedzialam sie, że do psiej budy sloma jest bardzo dobra, tylko musi jej być duzo. Piesek pewnych ludzi mieszkających w pobliżu mnie mial do niedawna lichą budę i zima wkladalam mu tam to co miałam, czyli swetry i polary stare, a mestudio (z dogomanii) mi uswiadomiła, że to nie jest dobre rozwiązanie, bo trzyma wilgoć i zamarza. No, ale ja slomy nie miałam i nie mialam skąd wziąc. No, a teraz Reksio ma super wypasioną budę, mój mąz mu zrobił mercedesa wsród bud :-) Jest odpowiedniej dla niego wielkości, dwukomorowa, ocieplona grubym steropianem i z zasłonką na wejściu oczywiście. Syn tych ludzi napchał mu dużo slomy, teraz psiak prawie nie wychodzi z tej budy, bo mu ciepło :-) Mąz sie napracowal przy tej budowli, ale warto bylo, psiak ma wreszcie dobre warunki. No i ja tez mam komfort psychiczny, bo dokarmiam go i gdy tam idę , to nie muszę sie martwić, jak przetrwa kolejna mroźną noc. Tym ludziom mąz powiedział, że pożycza im tę budę i jak juz nie bedzie potrzebna, to ja zabierze :-) bo baliśmy się, że gdy zobaczą jaka jest luksusowa, to moga ją sprzedać na wódkę :-)

Posted

Urody tej zimie nie brak, fakt. Tylko te biedne psiaki marzną... Oczywiście nie Delta, ona teraz pławi sie w psim luksusie- posłanie, kanapa, łóżko, a nawet kolana, bo Delcia i na kolankach czasami lubi chwilke posiedzieć :-) Mieści sie umiarkowanie, ale jak wiadomo KAŻDY pies mieści sie na kolanach, nawet bernardyny ;-) a że pańcio/pańcia ma trudności z oddychaniem to juz inna sprawa ;-) Latem widzialam berneńczyka, który zmieścił sie na kolankach, bardzo fajny widok :-)
A co do zimy, to u mnie jest wręcz bajkowa, ale tu często jest bardzo pieknie, ośnieżone szczyty, choinki w śniegu... A dzis świeci słońce, wszystko sie skrzy, zaraz idziemy na spacer. Niestety przy takim czystym powietrzu w nocy bedzie spory mróz...

Posted

[quote name='beta ata']Urody tej zimie nie brak, fakt. Tylko te biedne psiaki marzną... Oczywiście nie Delta, ona teraz pławi sie w psim luksusie- posłanie, kanapa, łóżko, a nawet kolana, bo Delcia i na kolankach czasami lubi chwilke posiedzieć :-) Mieści sie umiarkowanie, ale jak wiadomo KAŻDY pies mieści sie na kolanach, nawet bernardyny ;-) a że pańcio/pańcia ma trudności z oddychaniem to juz inna sprawa ;-) Latem widzialam berneńczyka, który zmieścił sie na kolankach, bardzo fajny widok :-)
A co do zimy, to u mnie jest wręcz bajkowa, ale tu często jest bardzo pieknie, ośnieżone szczyty, choinki w śniegu... A dzis świeci słońce, wszystko sie skrzy, zaraz idziemy na spacer. Niestety przy takim czystym powietrzu w nocy bedzie spory mróz...[/QUOTE]

No właśnie, gdyby tylko nie ta myśl o innych psiakach, które marzną w schronach i nie tylko :/

Posted

No tak, na walizkach... Ona jeszcze nic nie wie, a ja już "mam stresa". Ona juz sie przyzwyczaiła, tuli sie, wchodzi na kolana, a tu nagle znowu zmiana. Wiadomo, że tak musi być, że tak jest zawsze, że dt byl dla niej ratunkiem i że w rodzinie bedzie jej lepiej niz u mnie i o to chodzi. Wszystko jak zawsze jasne, ale i tak zawsze ciężko :-) Po to sie to robi, ale ta chwila to coś jak wysyłanie dziecka na dobre studia za granicę ;-) :-D Radość, że osiągnęło sukces i ma przyszlość przed sobą i przerażenie, co to bedzie, jak sobie poradzi i jak zniesiesz rozłąkę :-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...