Charly Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 (edited) ivette3 napisał(a):Mniej więcej tak sobie to wyobrażam - choć to wyobrażenie wymaga uszczegółowienia. Nie wymaga jednak długiego myślenia odpowiedź na pytanie : Czy schronisko choć RAZ posłało tam kogoś po psa? NIE WYSŁAŁO! Czy prosząc p.Julię, która zignorowała prośbę pisemną i na nią nie odpisała, tylko zawarła z p.Liljaną ( jako odpowiedź na pismo schroniska ! ) umowę o zrzeczeniu się psa...schronisko nie mogło zwrócić się do OTOZu - nie o kontrolę a o zabranie w ich imieniu psa? - Nie wiem...ale wiem,że były i są osoby które od początku sprawy proponują schronisku na własny koszt przeprowadzenie takiej interwencji ale schronisko zachowuje się dziwnie, bo raz chce wydać zaświadczenie, raz każe czekać,raz odmawia, bo już już pies będzie zabrany...i takie kołowanie trwa półtora miesiąca .To okropne z perspektywy, że ten pies może właśnie potrzebuje leków na stare łapki, które o tej porze roku bolą...lub ma inne poważne choroby...ale nikt go dokładnie nie zbadał .OTOZ opisuje badania bardzo podstawowe- czyli formalności a nie troskę o psa życie :( Gdyby p.LM w pierwszych dniach zrobiła takie badania zamiast wypisywać, że nie ma na weta ani nawet na jedzenie...gdyby pokazała grzecznie pytającym, że oto proszę jest badanie, są leki i tok leczenia zaplanowany przez weta....nikt by o nic nie miał pretensji.Wszystko zaczęło się od żebrania Lukasa na jedzenie- choć jest dom, który mu dawał darmowe wszystko i indywidualne traktowanie. Ale Ivette, jeżeli musi być nakaz, to ten nakaz wydaje sąd, czy nie? Więc po co schronisko ma tam wysyłać kogoś, skoro ta sprawa nie jest rozstrzygnięta. I jak schronisko miało upoważnić OTOZ do odebrania psa? Przecież nie schronisko zdecyduje o tym, czy jest podstawa do odebrania tylko sąd. Obojętnie czy schronisko jest właścicielem, umowa nieważna. Nie ma takiej samowolki, że ktoś sobie idzie do kogoś do domu i zabiera własną rzecz. Nie wiem, czy pamiętasz i czytałaś, jak było ze spajkim. Schronisko weszło do hoteliku, aby sprawdzić warunki itd, ale przede wszystkim aby po prostu nie patrząc na nic zabrać psa. I co? Właścicielka hotelu chwyciła psa na ręce i co miało schronisko zrobić? Wyrwać go? Szarpać się? Rozumiem, że chodzi o to, że Kundelek nawet nie podjał takiej próby. Edited February 17, 2013 by Charly
stzw Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 niestety, Charly ma rację Nie można tak sobie wejść do cudzego domu i zabrać coś ( bo wg kc zwierzę ciągle jest czymś a nie kimś ) na podstawie upoważnienia które zostało wydane przez kogoś, kto kiedyś był właścicielem rzeczy. Myślę, że najlepiej zrobiłoby schronisko zmieniając treść umów - zamiast informacji o zmianie właściciela mogłaby być wymagana "zgoda na zmianę właściciela". Wiadomo, adoptujący się pochorował, coś mu się w życiu pogmatwało ale znalazł psu nowy dom i schronisko może się na ten nowy dom zgodzić albo nie. Ale to w przyszłości. A na razie jest tak, że pies jest u LM legalnie. Nie jest zaniedbany, ma co jeść. nie ma się do czego doczepić. Wiele osób ma psy ze schronisk i szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś zacząłby je na siłę zabierać bo... ludziom na fb albo na dogo tak się podoba. Pani LM może nie wpuścić organizacji ale Policję lub PIW musi. I to nie ona decyduje w tym przypadku. Jasne, może nie otworzyć drzwi ale w takim przypadku naraża się na odpowiedzialność karną.
ivette3 Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 Nie Charly- nie musi być nakazu sądu.To zależy od obranej opcji do wykonania .Schronisko może nie musi dawać nawet zaświadczenia.Może zabrać psa zupełnie ktoś inny- organizacja pro zwierzęca.Tylko jaka będzie wtedy reakcja schroniska?Czy nie okaże się, że nagle schronisko jest po stronie p.Liliany,Julii a przeciw organizacji?To jest problem teraz...a schronisko dziwnie się zachowuje i tworzy takie właśnie dylematy...Popatrz na interwencje z melin.Czy tam sądy decydują?Czy meliny liczą się z wyrokami?A jednak psy są zabierane.Wszystko zależy od woli ludzi, którzy mogą i chcą lub nie chcą... Prawo w Polsce ma sporo luk zwłaszcza w prawach zwierząt...i czasem te luki są zgubne dla zwierzaków...ale czasem można je wykorzystać dla ratowania życia lub zdrowia...
stzw Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 ivette3, w przypadku melin zabierane są psy zaniedbane, często skrajnie wycieńczone. Tam decyzję podejmuje organizacja ale musi się liczyć z koniecznością udowodnienia później takiej decyzji przed sądem gdyby właścicielowi przyszło do głowy upomnieć się o swoje. A generalnie jest tak, że albo przy "pomocy" straży miejskiej lub policji "grzecznie proszę" o podpisanie się zrzeczenia prawa do zwierzęcia ( meliniarze to łykają, bo oni chcą być z daleka od problemów z prawem ) albo biorę ze sobą na interwencję lek. wet, robię zdjęcia, nagrywam, zabieram i mam w razie czego opinię lekarską i inne "twarde" dowody. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby się ktoś upomniał o swoje ale stan zabranych zwierząt to często stan przedagonalny...
Charly Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 ivette3 napisał(a):Nie Charly- nie musi być nakazu sądu.To zależy od obranej opcji do wykonania .Schronisko może nie musi dawać nawet zaświadczenia.Może zabrać psa zupełnie ktoś inny- organizacja pro zwierzęca.Tylko jaka będzie wtedy reakcja schroniska?Czy nie okaże się, że nagle schronisko jest po stronie p.Liliany,Julii a przeciw organizacji?To jest problem teraz...a schronisko dziwnie się zachowuje i tworzy takie właśnie dylematy...Popatrz na interwencje z melin.Czy tam sądy decydują?Czy meliny liczą się z wyrokami?A jednak psy są zabierane.Wszystko zależy od woli ludzi, którzy mogą i chcą lub nie chcą... Prawo w Polsce ma sporo luk zwłaszcza w prawach zwierząt...i czasem te luki są zgubne dla zwierzaków...ale czasem można je wykorzystać dla ratowania życia lub zdrowia... Ivette, mielimy to już od tylu stron. Na jakiej postawie ma zabrać? Na jakiej podstawie tam ma organizacja prozwierzęca wejść i legalnie zabrać psa? może go zabrać tak o, jeżeli zostanie wpuszczona. Ale legalnie? Interwencje z melin- Ivette - jest ewidentne zagrożenie zdrowia i życia psa i wtedy można odebrac. A tutaj mamy potwierdzenia OTOZu (podwójne) plus PIW, że jest ok! I to jest ogromny atut LM.
Charly Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 (edited) stzw napisał(a):ivette3, w przypadku melin zabierane są psy zaniedbane, często skrajnie wycieńczone. Tam decyzję podejmuje organizacja ale musi się liczyć z koniecznością udowodnienia później takiej decyzji przed sądem gdyby właścicielowi przyszło do głowy upomnieć się o swoje. A generalnie jest tak, że albo przy "pomocy" straży miejskiej lub policji "grzecznie proszę" o podpisanie się zrzeczenia prawa do zwierzęcia ( meliniarze to łykają, bo oni chcą być z daleka od problemów z prawem ) albo biorę ze sobą na interwencję lek. wet, robię zdjęcia, nagrywam, zabieram i mam w razie czego opinię lekarską i inne "twarde" dowody. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby się ktoś upomniał o swoje ale stan zabranych zwierząt to często stan przedagonalny... W tym przypadku LM pewnie by sie nie upominała, bo sprawa jest zagmatwana i nie wydaje mi się, że LM bawiłaby sie w to. Ale pozostaje kwestia praktyczna- jak zabrać psa. po prostu wziąc go i uciec? wyrwać z rąk. Osobiście znam dwa takie przypadki. W obu przypadkach psy staruszki były na rekach i nie bylo mowy o odebraniu bez ryzyka uszkodzenia i narażenia na stres zwierzęcia. Wiem też, że w innych przypadkach były odbierane psy (np z "raju") przez kogo chciał i kiedy chciał, o ile tylko darczyńcy czy prawni opiekunowie wyrazili zgodę. Ale tutaj od początku do końca widać, że LM Lukasa oddawać nie zamierza. Edited February 17, 2013 by Charly
ivette3 Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 :) dziewczyny- ja nie jestem ekspertem.Piszę to co dowiaduję się od osób z tej "branży".Ufam tym osobom i dlatego jak mi piszą, że jest taka możliwość- przynajmniej należy próbować, to ja nie pojmuję dlaczego schronisko tak walecznie odrzuca taką opcję.Zwłaszcza,że nie musiałoby ponosić ani kosztów ani strat czasowych czy dawać ludzi.Po prostu jednoznacznie określić się, czy został w swoim przekonaniu- regulamin i umowy - oszukany czy nie?Czy będzie wnosił pretensje jeśli ktoś tego psa odbierze od p.Liliany ?Czy nie? I tyle obecnie się oczekuje od schroniska, które chce czekać miesiącami na orzeczenia sądów, których to orzeczeń oszuści i tak penie nie zechcą honorować. Schronisko Kundelek od pewnego czasu sprawia wrażenie, jakby wcale psa odzyskiwać nie chciało.Daje tym samym otwartą instrukcję oszustom aby zabierali psy , potem robili z nimi najstraszniejsze nawet rzeczy...bo są bezpieczni przez dłuuugie miesiące...a potem? no cóż? pies był zaniedbany w schronisku- opisuje OTOZ, był stary...itp itd.
Charly Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 Ja próbuje się po prostu postawić w sytuacji schroniska. Które jest miejskie. A więc miasto zleca komuś uprowadzenie psa. Bez decyzji sądu. Ot tak. Z tego faktycznie można jak ktoś chce ukręcić aferę. Poza tym jak powyżej stzw pisała- nie wyobrażam sobie, że miasto wpada do mnie do domu i zabiera psy, bo komuś na fb i dogo coś sie nie podoba. Takie akcje prywatnie- to inna sprawa. Ale to jest miasto.
stzw Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 Ja się pani LM dziwię. Wiadomo, opinie się za człowiekiem ciągną latami. Po co jej ten syf? Oddałaby psa i zabrała jakiegokolwiek innego z dowolnie wybranego schronu. Takie bidy są wszędzie. I zbierać by sobie forsę mogła, bo jej własny więc czemu nie? Nawet na dogo jest 'mają dom ale potrzebują pomocy". Zamiast trenerem, behawiorystką i hotelem mogłaby stać się przytuliskiem i ludziska by pomagali i nikt by złego słowa nie powiedział :-) Po co tej pani takie problemy? komu i co chce udowodnić?
ivette3 Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 Charly napisał(a):Ja próbuje się po prostu postawić w sytuacji schroniska. Które jest miejskie. A więc miasto zleca komuś uprowadzenie psa. Bez decyzji sądu. Ot tak. Z tego faktycznie można jak ktoś chce ukręcić aferę. Poza tym jak powyżej stzw pisała- nie wyobrażam sobie, że miasto wpada do mnie do domu i zabiera psy, bo komuś na fb i dogo coś sie nie podoba. Takie akcje prywatnie- to inna sprawa. Ale to jest miasto. Rozumiem Twoją opcję patrzenia na ten sam co ja problem.I nawet chciałaby móc przyznać Ci rację.Jednak nie potrafię.Powód?Już wyjaśniam.Na fb było dziś bardzo głośno od rana.Chodzi o trzy wątki poświęcone Lukasowi na stronie Kundelka.Zwłaszcza jeden z nich był mocno odwiedzany wpisami z zapytaniem o Lukasa i motywy zachowań schroniska na przestrzeni półtora miesiąca.Na pewnym etapie okazało się, że schronisko nagle zaczęło kasować niektóre posty, niektórych wpisujących wręcz zablokowano- a zapewniam Cię, że nikt nie łamał regulaminu i nie atakował nikogo.Po prostu ludzie zostali wybiórczo wytypowani, wyczyszczono większą część wpisów i strona niby jest zapełniona wpisami garstki osób zatroskanych psem ale nie obrazuje to wcale ogromnego i prawdziwego zainteresowania Lukasem przez dziesiątki a może setki ludzi z całej Polski.Krytycznych ludzi wobec faktu, że Lukas jeszcze jest u p.LM. Zainteresowało mnie to, dlaczego tak zrobiono.Dowiedziałam się, że schronisko jest w trakcie starań o wsparcie finansowe ( chodzi również o 1% ) i nie może sobie teraz pozwolić na złą opinię, a wpisy o Lukasa psują wizerunek schroniska dlatego,że wyprzedzają inne posty i nie widać zasług schroniska.Stąd potrzeba przesiania postów i osób poprzez blokady. Wybaczcie mi tutaj ...ale to metody rodem ze strony p.LM. Czy schronisku bardziej zależy na zamieceniu sprawy Lukasa i miłej choć fałszywej atmosferce niż na żywym psie, o którym najlepiej dla schroniska Kundelek by było jakby wszyscy zapomnieli :( ?
Charly Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 ivette3 napisał(a):Rozumiem Twoją opcję patrzenia na ten sam co ja problem.I nawet chciałaby móc przyznać Ci rację.Jednak nie potrafię.Powód?Już wyjaśniam.Na fb było dziś bardzo głośno od rana.Chodzi o trzy wątki poświęcone Lukasowi na stronie Kundelka.Zwłaszcza jeden z nich był mocno odwiedzany wpisami z zapytaniem o Lukasa i motywy zachowań schroniska na przestrzeni półtora miesiąca.Na pewnym etapie okazało się, że schronisko nagle zaczęło kasować niektóre posty, niektórych wpisujących wręcz zablokowano- a zapewniam Cię, że nikt nie łamał regulaminu i nie atakował nikogo.Po prostu ludzie zostali wybiórczo wytypowani, wyczyszczono większą część wpisów i strona niby jest zapełniona wpisami garstki osób zatroskanych psem ale nie obrazuje to wcale ogromnego i prawdziwego zainteresowania Lukasem przez dziesiątki a może setki ludzi z całej Polski.Krytycznych ludzi wobec faktu, że Lukas jeszcze jest u p.LM. Zainteresowało mnie to, dlaczego tak zrobiono.Dowiedziałam się, że schronisko jest w trakcie starań o wsparcie finansowe ( chodzi również o 1% ) i nie może sobie teraz pozwolić na złą opinię, a wpisy o Lukasa psują wizerunek schroniska dlatego,że wyprzedzają inne posty i nie widać zasług schroniska.Stąd potrzeba przesiania postów i osób poprzez blokady. Wybaczcie mi tutaj ...ale to metody rodem ze strony p.LM. Czy schronisku bardziej zależy na zamieceniu sprawy Lukasa i miłej choć fałszywej atmosferce niż na żywym psie, o którym najlepiej dla schroniska Kundelek by było jakby wszyscy zapomnieli :( ? Oczywiście, że schronisko nie chce mieć na swojej stronie kłótni i wypowiedzi stawiających ich w złym świetle. To rozumiem. Rozumiem Twój wpis także. Ale co ma blokowanie i kasowanie wpisów na fb do wyżej omawianych kwestii i mojego cytowanego przez Ciebie postu. Tego nie rozumiem.
ivette3 Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 (edited) stzw napisał(a):Ja się pani LM dziwię. Wiadomo, opinie się za człowiekiem ciągną latami. Po co jej ten syf? Oddałaby psa i zabrała jakiegokolwiek innego z dowolnie wybranego schronu. Takie bidy są wszędzie. I zbierać by sobie forsę mogła, bo jej własny więc czemu nie? Nawet na dogo jest 'mają dom ale potrzebują pomocy". Zamiast trenerem, behawiorystką i hotelem mogłaby stać się przytuliskiem i ludziska by pomagali i nikt by złego słowa nie powiedział :-) Po co tej pani takie problemy? komu i co chce udowodnić? :) Ale tak na prawdę, to nikt ( czytaj schronisko- właściciel psa) ją o to nie prosił nawet !Pismo schronu jest do p.Julii i sprawa w sadzie przeciw p.Julii. O p.LM powiadomiono podobno US i takie tam...( nie mam tu wiarygodnej wiedzy)ale nic w sprawie psa poza "cudnymi" oględzinami OTOZU . I to jest ciekawe - a prosiliśmy schronisko o podjecie takiej próby- jednak bez odzewu. ----------- Charly- ja odniosłam się do tego, żeby postawić się na miejscu schroniska- jako w trudnej dla nich sytuacji i rozumieć przdłożenie prawa i procedur ponad ...ale według mnie są granice zrozumienia gdy chodzi o żywe stworzenie nie mające zbyt wiele życia przed sobą.A schronisjo to nie ratusz tylko organizacja opiekująca się zwierzętami.Tym czasem wyszło na to, że dba o wizerunek papierowy a mogłoby inną metodą- dobrem zwierząt. Nie tylko Luksa zresztą - bo to co pozwolono na przykładzie Lukasa jest bardzo złym podszeptem dla sadystów i oszustów :(. Powtórzę raz jeszcze- nie było tam kłótni a posty były bardzo wyważone.Gorsze pozostawiono często, więc nie o porządek słowa tam poszło. Edited February 17, 2013 by ivette3
Charly Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 (edited) stzw napisał(a):Ja się pani LM dziwię. Wiadomo, opinie się za człowiekiem ciągną latami. Po co jej ten syf? Oddałaby psa i zabrała jakiegokolwiek innego z dowolnie wybranego schronu. Takie bidy są wszędzie. I zbierać by sobie forsę mogła, bo jej własny więc czemu nie? Nawet na dogo jest 'mają dom ale potrzebują pomocy". Zamiast trenerem, behawiorystką i hotelem mogłaby stać się przytuliskiem i ludziska by pomagali i nikt by złego słowa nie powiedział :-) Po co tej pani takie problemy? komu i co chce udowodnić? Może sąd też o to zapyta. I odpowiedź jest prosta. Z miłości i troski o Lukaska. Chciała go zaadoptować. Od razu pojawiły się głosy przeciwne. Powiadomiono schronisko (sprawa Fanty). Potem pojawił się chętny dom. Zaadoptował, zabrał i krótko potem odwiózł psa z powrotem. I znowu LM starała się o psa, który "marniał w oczach". Marniał i marniał a chętnego nie było. Za to kłótnie. W końcu po psa pojechała p. Julia i przekazała pani M. Jakoś w tym samym czasie pojawił się inny chętny. Ale wszystko już było zaplanowane i pies trafił gdzie trafił. A teraz ma go oddać? Żeby się tułał po świecie? Psiak niewidomy i przygłuchy? Który już przyzwyczail się do nowego miejsca? Mogła wziąć każdego innego i na nim zarabiać. Dokladnie. Więc ta argumentacja odpada. Lukasek jest oczywiście pieskiem dość medialnym. Ale takim stał się po wyrażeniu chęci adopcji przez LM. Edited February 17, 2013 by Charly
ivette3 Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 A co z argumentacją, że natychmiast po przejęciu psa pojawiły się rozpaczliwe apele o pieniądze na weta, i o zgrozo - na jedzenie? a potem nagle robiono zakupy klatki itp. sprzętu a dokładnych badań nadal nie zrobiono?Jak to się ma do miłości i troski oraz odpowiedzialności za żywą istotę?A co z prawem do podawania się za profesjonalistę i brakiem na to jakichkolwiek podstaw? Co do zbieżności pojawienia się domu w Łodzi to też jest nieco inaczej.Monika pisała nawet tutaj wyjaśnienie.P.Liljana wiedziała o domu w Łodzi i zamiast wysłać Julię za kilka dni - bo tak zapowiedziała, to przyspieszyła ( za plecami Monki) sprawę i w tajemnicy posłała Julię z Warszawy właśnie po to by ubiec kogoś z Łodzi.Więc nie jest prawdą, że troszczyła się, że pies nie ma gdzie się podziać.
Charly Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 ivette3 napisał(a):A co z argumentacją, że natychmiast po przejęciu psa pojawiły się rozpaczliwe apele o pieniądze na weta, i o zgrozo - na jedzenie? a potem nagle robiono zakupy klatki itp. sprzętu a dokładnych badań nadal nie zrobiono?Jak to się ma do miłości i troski oraz odpowiedzialności za żywą istotę?A co z prawem do podawania się za profesjonalistę i brakiem na to jakichkolwiek podstaw? no. to prawda. szczególnie z tym jedzeniem. Takie coś powinno być ustalone przed adopcją, a nie po. Aż zgrozą powiało jak to przeczytalam.
stzw Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 No właśnie ten aspekt rozumiem - sposób na zarobienie. Ale to miało sens na początku. A teraz? Po co go trzymać skoro pół Polski się o psa bije? Żeby sobie złe PR robić? A może przyjedzie TV Uwaga i będzie można swoje usługi rozreklamować? nie czaję bazy. Chyba, że rzeczywiście pani LM ma serce i pokochał psa od pierwszego wejrzenia a my tutaj jesteśmy przewrażliwieni i doszukujemy się drugiego dna?
lika1771 Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 stzw napisał(a):No właśnie ten aspekt rozumiem - sposób na zarobienie. Ale to miało sens na początku. A teraz? Po co go trzymać skoro pół Polski się o psa bije? Żeby sobie złe PR robić? A może przyjedzie TV Uwaga i będzie można swoje usługi rozreklamować? nie czaję bazy. Chyba, że rzeczywiście pani LM ma serce i pokochał psa od pierwszego wejrzenia a my tutaj jesteśmy przewrażliwieni i doszukujemy się drugiego dna? Mi sie wydaje,ze to poprostu zlosliwosc
Charly Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 stzw napisał(a): Chyba, że rzeczywiście pani LM ma serce i pokochał psa od pierwszego wejrzenia a my tutaj jesteśmy przewrażliwieni i doszukujemy się drugiego dna? Może tak być. Tylko czy pani LM jest w stanie zaopiekowac się Lukasem odpowiednio. W sensie chociażby finansowym. A przy okazji na pewno ma ochotę sprzeciwić się tym, którzy próbują narzucić jej swą wolę. (ok, że "na pewno" nie mogę powiedzieć- to taka moja interpretacja;))
migama Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 (edited) Pani L. nie budzi zaufania, gdyby Lukas był psem fundacyjnym, zapewnie dawno już by go tam nie było. Oczywiście to moja dywagacja. Na przystani sa ludzi ktorzy kupują tą miłość ale jest spora grupa osob, dla ktorej taktyki m. to zwykła socjotechnika. Czesc fanów m. nie widzi tego, w jaki sposób Lukas został przechwycony, wywieziony. Ze zaangazowana wolontariuszka pilotujaca adopcje Lukasa, zsotala oszukana i zmanipulowana. Lukas jest postacia z internetu, ostatnio zbiera na chusteczki. Taka maskotka w pełni słowa. Jest jak reklama baterii - zasila konto.Pani M. jest dla rezszy ludzi ( Przystań) guru dobroci, miłosci i bezinteresowności. Jest symbolem prawdziwego zwierzoluba. Jest dla swoich fanów jak cierpiący Jezus. Liliana - jej heroiczna psotawa i staruszek Lukas. W tle ludzie, dla ktorych ta bajka jest spelnieniem marzeń o dobroci czlowieka, ktory wyzwolił staruszka. cała reszta to niuanse. Mamy nadzieje, ze procedury sądwe wyjaśnia sprawę. Pani M. nie odda Lukasa, bowiem będzie to swoistym przyznaniem sie do winy a Jezus cierpi dalej, niesie krzyż, nie poddaje się. Szereg darczyńców byłoby ogromnie zawiedziona. Nie stety jest juz za pożno na to, aby szukac pomocy, wdrażac w temat inne organizacje prozwierzece. Lukasowi, juz chyba tylko cud pomoze. szereg ludzi jest zawiedzionych, ze zapukało nie do tych drzwi co trzeba :( teraz to trzeba trzymac kciuki za darczyńcow, bez nich Lukas długo nie pożyje. Trzymamy kciuki za M, zeby prawdziwi pokochala Lukasa. Bo niby juz na kogo ma liczyc ten biedny pies Lukas. Organizacje??? Inspektorzy??? Malolaty , ktore przenosza gory??? Schronisko???Prokuratura??..Zostaje nadzieja, ze schronisko niczym przyczajony tygrys, ukryty smok odzyska Lukasa. Ale w to nie wierza malolaty a dorosli, powazni ludzie :) Edited February 18, 2013 by Szamanka
migama Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Schronisko w rzeczowej sprawie nabrało wody w ustach. Każdy kto pyta o Lukasa jest natychmisatowo usuwany z wydarzen . W slad za Przystanią poszło schronisko .... Niewygodne pytania sa czyszczone..ludzie blokowani...powtórka z rozrywki. Czekamy na kolejny dzien z nadzieją, ze w końcy uslyszymy dobre wieści , ze Lukas nie jest żebrakiem..Jednak dzialania schrosnika nie budza zaufania. czekamy az zgodnie z prawem i procedurami, Lukas w koncu trafi do domu.
iwstar58 Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 (edited) [quote name='migama']Pani L. nie budzi zaufania, gdyby Lukas był psem fundacyjnym, zapewnie dawno już by go tam nie było. Oczywiście to moja dywagacja. Na przystani sa ludzi ktorzy kupują tą miłość ale jest spora grupa osob, dla ktorej taktyki m. to zwykła socjotechnika. Czesc fanów m. nie widzi tego, w jaki sposób Lukas został przechwycony, wywieziony. Ze zaangazowana wolontariuszka pilotujaca adopcje Lukasa, zsotala oszukana i zmanipulowana. Lukas jest postacia z internetu, ostatnio zbiera na chusteczki. Taka maskotka w pełni słowa. Jest jak reklama baterii - zasila konto.Pani M. jest dla rezszy ludzi ( Przystań) guru dobroci, miłosci i bezinteresowności. Jest symbolem prawdziwego zwierzoluba. Jest dla swoich fanów jak cierpiący Jezus. Liliana - jej heroiczna psotawa i staruszek Lukas. W tle ludzie, dla ktorych ta bajka jest spelnieniem marzeń o dobroci czlowieka, ktory wyzwolił staruszka. cała reszta to niuanse. Mamy nadzieje, ze procedury sądwe wyjaśnia sprawę. Pani M. nie odda Lukasa, bowiem będzie to swoistym przyznaniem sie do winy a Jezus cierpi dalej, niesie krzyż, nie poddaje się. Szereg darczyńców byłoby ogromnie zawiedziona. Nie stety jest juz za pożno na to, aby szukac pomocy, wdrażac w temat inne organizacje prozwierzece. Lukasowi, juz chyba tylko cud pomoze. szereg ludzi jest zawiedzionych, ze zapukało nie do tych drzwi co trzeba :( teraz to trzeba trzymac kciuki za darczyńcow, bez nich Lukas długo nie pożyje. Trzymamy kciuki za M, zeby prawdziwi pokochala Lukasa. Bo niby juz na kogo ma liczyc ten biedny pies Lukas. Organizacje??? Inspektorzy??? Malolaty , ktore przenosza gory??? Schronisko???Prokuratura??..Zostaje nadzieja, ze schronisko niczym przyczajony tygrys, ukryty smok odzyska Lukasa. Ale w to nie wierza malolaty a dorosli, powazni ludzie :) migama, zgadzam się z Tobą, noo może poza tym jednym zdaniem. Lepiej jednak żeby p.M nie zakochała się w Lukasie, bo jakoś nie bardzo wierzę w szczerość tych uczuć. Pierwsze co zapamiętałam z wydarzenia na fb, to radość z przyjazdu psa. Później były tylko wyliczane potrzeby. Gdzie nagle odeszła wrażliwość p.M? Chyba po prostu w kosmos, bo to była tylko gra. Gra na ludzkich uczuciach, gra żeby zjednać sobie grono klakierów i fanów. Pani M jest chyba zbyt wyrachowana, by pokochać ot tak, za nic. Mam dalej nadzieję, że schron działa w sprawie Lukasa. Nie oczekuję żadnej partyzantki, ale liczę na to, że Lukas pożegna się z tą cudowną przystanią, zanim okaże się że trzeba ulżyć jego cierpieniom bo stary, bo chory...bo kasa przestała już napływać. Edited February 18, 2013 by Szamanka
margoth137 Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 zaglądam z nadzieją do Lukaska, i bardzo mu życzę, żeby jak najszybciej był w tym właściwym domku
stzw Posted February 18, 2013 Posted February 18, 2013 Jest duża szansa, że pies umrze a na fb dalej będzie zbiórka. Jest stary, schorowany i wieki żyć nie będzie.
olala. Posted February 19, 2013 Posted February 19, 2013 przykro, że skasowano tutaj posty o Fancie, miało to zilustrować działania LM, i pokazać niebezpieczeństwo na jakie narażony jest Lukas, jeśli pieniędzy zabraknie..
stzw Posted February 22, 2013 Posted February 22, 2013 Obserwuję na fb działalność pani LM w temacie Lukasa. Wpisy są nieprawdopodobnie infantylne. Jak na dorosłą kobietę, specjalistkę od psich zachowań i ogólnie wybitnego fachowca: "Leze sobie na klapeczku tatusia" "Przyjaciele Lukaska... HOP, HOP!!! Dzionek juz dawno mamy za soba, a nikt nie zapytal jak sie ma nasz maluch" "Umyc mokre boczki i pupe, wysuszyc, przytulic, zeby nie czul, ze zrobil co zlego, ucalowac czarny nosek. Dzisiaj trzeba bylo znowu wykapac slodziaka, wysuszyc, dodatkowo rozpalic w kozie, zeby futerko szybko doschlo" "pieknie rosnie mu brzusio :)" Jak dla mnie masakra.
Recommended Posts