Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kanguś się wybudził dobrze. Bardzo biedny,glównie z powodu kołnierza,nie potrafi w nim leżeć,spać,chodzić,zaczepia o wszystko,wstaje,stoi jak cielątko i nie chce się położyć.Dlatego po kótkiej walce kołnierz został mu zdjęty i rozpoczęło się czuwanie całonocne i pilnowanie czy nie liże szwów. Noc zarwana kompletnie,spałam jak mysz pod miotłą i zrywałam się jak tylko się ruszył. Wstawał,nie bardzo wiedział chyba o co chodzi,trochę popiskiwał.Ogólnie b.grzeczny,ale jestem nieprzytomna w pracy.Kanguś zabrany na dzień do kolegi-nie mógł zostać przecież w domu sam po operacji.Nie bardzo chciał pić,zjadł coś rano ,ale zwykle zjada całą miskę,a dziś tylko troszkę
:roll:

Posted

[quote name='gosia7']Kanguś się wybudził dobrze. Bardzo biedny,glównie z powodu kołnierza,nie potrafi w nim leżeć,spać,chodzić,zaczepia o wszystko,wstaje,stoi jak cielątko i nie chce się położyć.Dlatego po kótkiej walce kołnierz został mu zdjęty i rozpoczęło się czuwanie całonocne i pilnowanie czy nie liże szwów. Noc zarwana kompletnie,spałam jak mysz pod miotłą i zrywałam się jak tylko się ruszył. Wstawał,nie bardzo wiedział chyba o co chodzi,trochę popiskiwał.Ogólnie b.grzeczny,ale jestem nieprzytomna w pracy.Kanguś zabrany na dzień do kolegi-nie mógł zostać przecież w domu sam po operacji.Nie bardzo chciał pić,zjadł coś rano ,ale zwykle zjada całą miskę,a dziś tylko troszkę
:roll:[/QUOTE]

Ja mojej suczce w desperacji założyłam na noc kaganiec i nie mogłam z wrażenia spać przez całą noc.
Bo w kołnierzu była katastrofa, tak samo jak u Kanga. Kompletna dezorientacja. Dla mnie kołnierz to narzędzie tortur.
Ale co zrobić jak pies gryzie i liże ranę.

Posted

Nie pisałam wczoraj po południu, bo ledwo żyłam z nerwów i niewyspania. Nie pisałam wszystkiego, bo sama byłam przerażona. Guz był w okolicy zwieracza odbytu i nieumiejętne jego wycięcie groziło porażeniem mięśni odbytu i ....nawet dziś jeszcze boję się pisać... nietrzymaniem kału :crazyeye::placz:

dlatego wybrałam chirurga, którego znałam (raz operowałam u niego listwę mleczną z guzem wielkości grejfruta pewnej suni), lekarz ma d. opinię, choć cena końcowa operacji b.wysoka (752zł w tym kastracja, usunięcie guza, badanie hist-pat. wycinka, leki przeciwbólowe, antybiotyk i kołnierz). 200zł z tej sumy obiecała dofinansować Fundacja Kastor.

Kanguś dziś czuje się lepiej, zjadł pięknie i dużo kurczaka z ryżem i marchewką. I rano dostałam najpiękniejszy prezent: najładniejszą jaką dotąd u niego widziałam kooopę,wreszcie normalnie uformowaną, o ładnym kolorze i nie luźną. Chyba jedzenie gotowane najbardziej mu służy, nawet po RC Gastro Intestinal jest gorzej.

Kołnierz dalej b.problematyczny. Mam małe mieszkanie, Kanguś nie mieści się w drzwi,obija o wszystko, zwala z półki, klinuje między rzeczami. W nocy spał tuż przy mojej głowie obok łóżka i co jakiś czas wstawał, sprawdzał czy jestem, wąchał moją głowę wstając i waląc mnie po twarzy kołnierzem. Cud, że nie mam zadrapań na gębie. O 2.30 chciał na spacer-wyszliśmy.Znów nie było normalnego spania,ale już i tak lepiej.
Dziś już nie miał z kim zostać,został sam. Boję się czy się nie zaklinuje gdzieś ,nie będzie wył przerażony sam,nie będzie walczył z kołnierzem. Nie ma dostępu do wody,bo kołnierzem natychmiast wywala miskę. Siedzę w pracy i mam non stop nerwówkę.
Obiecuję sobie,że to już ostatni raz. Pomagam zwierzętom jak mogę,jak nie mogę to też pomagam-to się musi skończyć ,bo zwariuję.

I najważniejsze póki co: Zwieracz odbytu, dzięki Bogu, działa, choć zaglądam cały czas z troską w jego stronę. Należy pielęgnować okolicę odbytu i po każdym wypróżnieniu przemywać. Na razie mi słabo z nerwów, bo to żywa rana ze szwami i ja mam tam grzebać.Do tego Kangusiowi wcale to się nie podoba, ucieka doopką,więc polewam wodą utlenioną ile mi się uda. Powninnam zaś przecierać Riwanolem. Mam dość.Do tego umieram co wyjdzie w badaniu hist-pat…to za 3tyg.


Dziękuję,że jesteście ze mną,sama nie dałabym chyba rady.

Posted





rachunki są rozbite, bo po wydrukowaniu na 520zł okazało się,że nie ma kołnierza i doszło 32zł za kołnierz. Faktura na 200zł dla Fundacji Kastor bedzie odebrana jutro (raz w tyg.jest w lecznicy ktoś wystawiający faktury,stąd taki zamęt). Wypis wieczorem,bo zapomniałam zabrać do pracy.

Posted

oto wypis pooperacyjny:



oraz zaległe 2 skany rachunków za Metronidazol (lek przeciwzapalny na brzuszek,który Kanguś przyjmował). Rachunki rozbite na 2,bo myślałam,że po jednym opakowaniu mu przejdzie i nie będzie trzeba wydawać więcej, a potem nie będzie leżało niezużyte opakowanie w apteczce. Nie przeszło jednak i musiałam dokupić drugie opakowanie. Mięta na rachunku była dla mnie i za moje;))

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...