Paulina87 Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 Tak fotki by się przydały. Sułtanowi pewnie gorąco i chowa się pod krzakami :evil_lol: . Jak patrzę na zdjęcia Sułtana z nowego domu to tak jakbym widziała Jurę, z resztą w końcu to jej starszy brat. Bloga przeczytałam, standradowo się popłakałam, tymbardziej, że w wieku 2 lat straciłam brata bliźniaka (moją drugą połówkę) i wiem co przeżywali i przeżywaja rodzice nawet po 18 latach. Quote
GoniaP Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 Paulinko, bardzo mi przykro :-( Czy ten pies na zdjęciu to "krewny" Sułtana? Jeśli tak, to skąd wiesz? Quote
Paulina87 Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 Tak to jest moja Jura, młodsza siostra Sułtana. Pochodzą od jednego hodowcy "Z Grodzkiego Zakątka" i o ile się nie mylę są po tych samych rodzicach, albo po tym samym ojcu. A wiem bo na forum stake-out przeczytałam z jakiej jest hodowli i poszperałam w necie. Hodowca to taki prawie "hodowca" w ogóle nie interesował się losem Sułtana i z tego co czytałam na forum nawet nie pamiętał komu go sprzedał i nie miał, żadnych danych właścicieli :-o Quote
GoniaP Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 Paulino, a czy Jura ma rodowód? Byłaś w tej hodowli? Nie wiem, czy nie urażę Cię tym pytaniem, ale ile kosztowała Jura? Jak słyszę o takich hodowcach to mnie krew zalewa. Stąd te pytania... Quote
MonikaP Posted August 9, 2007 Author Posted August 9, 2007 Goś, nie drąż, proszę...to już przeszłość... zresztą hodowca się "przebranżowił", hoduje teraz akity, o ile pamiętam... Rozmawiałam z nim dwa albo trzy razy..uwierz, nie warto... Co innego właściciel...ciekawe, czy dowiedział się - w końcu mógł z gazety- o całym zamieszaniu wokół Sułtana... Ja cały czas miałam nadzieję, że Sułtana ktoś szuka, że ktoś za nim płacze.... nie było nikogo...Może podobnie, jak kiedyś Happy bez łapki, tak samo Sułtan jako pies kaleki stracił dla swojego właściciela wartość... Quote
Paulina87 Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 Tak Jura ma rodowód podobnie jak Sułtan. Jura kosztowała 750 zł jako 5 miesięczne szczenie. A takich hodowców jak ten w Polsce jest niestety wielu. Pamiętam jak kiedyś pisałam maila do tego hodowcy, żeby pochwalić się sukcesami Jury i przesłać kilka zdjęć. Nawet odpowiedzi nie dostałam. Quote
GoniaP Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 To, że dla kogoś stracił ważność to smutne, ale jakże ważne, że dla KOGOŚ na tej ważności zyskał! Quote
MonikaP Posted August 9, 2007 Author Posted August 9, 2007 GoniaP napisał(a):To, że dla kogoś stracił ważność to smutne, ale jakże ważne, że dla KOGOŚ na tej ważności zyskał! No właśnie. To jest ważne. I niestety smutna prawda...pieniądze, które ktoś płaci za psa, wcale nie chronią go przed porzuceniem.... Quote
medar Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 Popatrzcie na tego pieska, ON też ma podobny problem jak Sułtan. Czeka na operację, pomoc, i nowy dom. Akita - Matsumi.. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=66706&page=16 Quote
Donvitow Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 Tu pani nie pisze a na bloga strach zaglądać. Quote
sułtek Posted August 18, 2007 Posted August 18, 2007 Witam wszystkich! Jak się zorientowałam Sułtan zapadł w serca i pamięć - i wcale się nie dziwię. Naprawdę to cudowny pies! Wydaje się nam, że jest z nami od bardzo dawna. Ostatnio przez 6 dni nas nie było w domu. Sułtan niestety został w domu, oczywiście pod opieką. Pierwszy dzień przeleżał pod bramą, nie chciał jeść. I "płakał" nocami. Wróciliśmy wczoraj o 2 w nocy i jadąc zastanawialiśmy się jak nas przywita.(oczywiście nie muszę dodawac, że bardzo za nim tęskniliśmy). Wiadomo, że "hasusie" są oszczędne w czułościach - to przywitał nas bardzo radośnie.Jęzor do pasa, galopek do nas - nie bardzo wiedział do kogo lecieć pierwszego, każdy się pchał do niego, a Belcia jak na sprężynkach skakała mu do pyska. W domu na dywanie pewnie do rana byłoby miętoszenie, turlanie, lizanie - gdybym zważywszy na porę i zmęczenie nie rozgoniła towarzystwa do spania. Sułtan tak lizał Bellę na powitanie, aż pół kucyczka jej odgryzł i na czubku głowy Bella ma wyszarpanego jeżyka. Po jego pieszczotach Bella wygląda jak "mokra włoszka". Bardzo nas to cieszy że się pokochali. Bella lubi się kłaść między jego przednie łapy, a i on ją łapą przygarnia. Jest to naprawdę fajny widok. Obiecuję wkleić zdjęcia - muszę je wgrać na komputer. Co do jego kalectwa - prawie nic nie widać, a jak zauważyliśmy - jest w coraz lepszej formie. Naprawdę nie wyobrażamy sobie naszej rodzinki bez Sułtana. Na dzisiaj to tyle - pora spać. Obiecuję odzywać się co jakiś czas z nowinami i zdjęciami. Pozdrawiam. B.Odziomek Quote
Czoko Posted October 11, 2007 Posted October 11, 2007 Trafiłam na ten wątek po linku Bloga na Blogu Halinki. Zaczęłam czytać – oczywiście się popłakałam – stale w moim życiu odżywa trochę podobny temat teraz też siedzę jak na szpilkach bo czekam na informację czy już i na kiedy muszę brać urlop. Równolegle tutaj będę zaglądała czy są jakieś aktualności o Sułtanie. Pozdrawiam serdecznie Quote
sułtek Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 Witam! Na pewno wszyscy są ciekawi co u Sułtana? Przeżyliśmy troszkę cieższych chwil.... które jeszcze bardziej nas razem skleiły. Otóż nasz Misiek pewnego wieczoru nie zjadł kolacji, przyjęłam to ze spokojem, cóż może nie ma apetytu. Rano nie przybiegł na moje wołanie swoim "sułtankowym" truchcikiem tylko szedł, łapa, za łapą pomalutku... to już mnie zdziwiło, ale jak nie chciał iść na spacer - to już dzwonek , cały dzwon alarmowy się włączył. Prxzyjechał p.doktor, obejrzał pieska, temperatury nie miał, nigdzie nie był obolały, ale na wszelki wypadek dostał antybiotyk - po miał jedynie powiekszony wezeł chłonnych i u nas sporo piesk/ów było w tym czasie chorych na anginę. Poczekałam do popołudnia jeszcze w miarę spokojnie, ale ogarniał mnie coraz wiekszych niepokój. No cóż, wsadziłam Sułtana do samochodu i do Warszawy do całodobowej lecznicy na Gagarina. Nie będę ze szczegółami opisywać badań, ale szybciutko został przebadany od nochala po czubek kitki - i niestety musiał zostać. Stwierdzono masę cieniującą w jelitach!!!!! Dostał kroplówkę, rożne specyfiki, ale pozostała kwestia co to jest? Lekarze podejrzewali, że zostal podtruty... tylko czym. Powodzenie leczenia miało zależec od tego go "wyprodukują" jego jelita. Pozostało czekać... Zostawiłam bidulka ok.21.30 - i rano z Majką biegiem w odwiedziny. Czuł się lepiej, bardzo się ucieszył jak wziełyśmy go na spacerek. Podczas spacerku Sułtanek z wielkim bólem i płaczem załatwił się, aż z kliniki wybiegli lekarze i pielegniarki.. Sułtan skowyczał, Majka płakała i piszczała , co mu się dzieje.... adrenalina się podniosła. Okazało się, że głupol najadł się ziemi. Kamień spadł nam z serca bo obawialiśmy się, że ktoś chciał go skrzywdzić. Został jeszcze na jedną noc w szpitaliku i na drugi dzień rano odebrałyśmy Sułtana. Radocha była.... latał po całym samohodzie, aż w końcu na światłach wskoczył mi na kolana!!!! Niestety musiałam nieco brutalniej odtrącić w danej chwili jego pieszczoty... z prostej przyczyny... brak oddechu, widoczności i łączności z kierownicą. Potem kilkakrotnie zabirali/smy go samochodem na wyczieczki, żeby nauczył się, ze jak wyjeżdzamy z domu to zawsze wszyscy do niego wracamy. teraz już chętnie wskakuje sam do samochodu. Potem przeżyliśmy trudną miłość. Bella dostala pierwszą cieczkę. Wielka miłość wybuchła ognistym żarem... ale na nieszczęście z przyczyn oczywistych nie mogła zostać skonsumowana. W domu zapanowało wariatkowo. Wszyscy już mieliśmy dość tej miłości. Na szczęście cieczka minęła, pozostały wspomnienia i "zjedzone" drzwi wejściowe, stratowany skalniak pod tarasem, i podrapane drzwi tarasowe... no ale cóż serce nie sługa. Nawet nie umiemy się na niego gniewac. W tym czasie nie było mowy, zeby spał na podwórku, spał ze mną w pokoju - a Bella obok z mężem. zresztą Sułtan bardzo często wyleguje się w salonie na dywanie. A jak śpi na podwórku i rano wpuści go Bartek do domu to potrafi wbiec do sypialni i z rozpędu wskakuje na łóżko, policzy nas, poprzytulamy sie i przyjmuje z gory zaplanowaną npozycję w kuchni przy misce. Wielkim żarłokiem nie jest - ale jest łasuchem na smaczne kąski "poza programem". Bardzo sie wszyscy przywiązalismy do siebie. fajnie wygląda jak Bartek wraca ze szkoły , Misiek się cieszy, emocje go rozpieraja i obaj zaczynają galop wokoł domu.... to jest cudowny widok, może nie uwierzycie, ale on się uśmiecha... przybiera taki wyraz mordki.. że wygląda jakby się uśmiechał. Cudnie też wygląda jak zobaczy w moim ręku swoją smycz - od razu wie, że wychodzimy na spacer... wtedy cieszy się jak szczeniaczek... co przy ok.25 kg "szczeniaczku" wygląda komicznie. Jutro minie 3 miesiace jak Sułtan jest z nami i nie możemy się doczekać kiedy spadnie śnieg, aby zobaczyć jak się bedzie cieszył, jak w ogóle się zachowuje zimą. Maja obiecała mu, że zbuduje mu igloo na podwórku. Naprawdę Sułtan jest niesamowity, daje nam tyle radości - smiejemy się, że Bella jest "córcią" tatusia a Sułtan jest moim synkiem. Czasem ma takie "coś" w oczach, że czuje się wtedy przy nim taka malutka, nie wiem jak to wrażenie opisac, a jednocześnie widać w nich taką ufność, spolegliwość... może ktoś, kto miał z nim kontakt wie o czym piszę, bo trudno mi ujac to oczucie słowami. Nigdy jeszcze nie warknął, a dzieciaki potrafia go miętosić, całować, czasem jak moje towarzystwo rozwali się w salonie na podłodze - Sułtan słuzy jako puchata podusia - i nie protestuje. Na początku zdarzało mu się posiusiać w domu - jak tylko głośniej go zawołałam, od razu wiedział, że przesrobał - uchale płasko po łebku, łebek przy ziemi i pomalutku szedł, czasem ku naszej radości - próbował sie schować za Bellę, która waży 1 kg!!!! Potrafi cudownie chrapać, mruczeć, sapać przez sen jak prawdziwy facet. Od czasu do czasu odzywa się w nim wilcza natura i wyje - co na mnie robi wrażenie - wygląda wtedy tak niesamowicie - tak jakoś dziko i pierwotnie, że ciarki przechodzą. Najbardziej lubi wieczorne spacery, mogę go puścic na dłuższej smyczy bo mniej ludzi się kręci, mam więcej czasu to może sobie spokojnie wywąchać wszystkie smakowite zapachy, "połkać" - co ma byc szczekaniem - na psy w ogrodzeniach. Co do jedzenia - najbardziej jednak smakuje mu jedzonko gotowane przeze mnie - ale czasem niestety musi się zadowolić "gotowcem" - co nie jest entuzjastycznie przez niego przyjmowane. Muszę wtedy podać mu pierwsze 2-3 kęsy z ręki - potem łaskawie zje. Inaczej nie ma mowy. Śmiejemy się, że na starość zwariowałam, żeby "księcia" karmić - a nie mam cierpliwości jak Maja marudzi przy jedzeniu i generalnie staram się jej nie karmić !!! Przepraszam, że tak chaotycznie - ale udało mi się dorwać do komputera bo moi "panowie" już spią. Poza tym nie bardzo wiem jak wkleic tutaj zdjęcia - a chciałabym się pochwalić Sułtanem... może mi podpowiecie jak to zrobić? - pozdrawiam i czekam na odpowiedż Bożena Odziomek Quote
GoniaP Posted October 18, 2007 Posted October 18, 2007 [quote name='sułtek']Witam! Czasem ma takie "coś" w oczach, że czuje się wtedy przy nim taka malutka, nie wiem jak to wrażenie opisac, a jednocześnie widać w nich taką ufność, spolegliwość... może ktoś, kto miał z nim kontakt wie o czym piszę, bo trudno mi ujac to oczucie słowami. Witamy Pani Bożeno :multi::multi::multi: No przecież tęsknota i ciekawość mnie (nas) zżerała!!! Cieszę się, że Sułtan ma sie dobrze! A co do wyrazu jego oczu... to dokładnie wiem, co Pani ma na myśli... One są przejmujące, z natury zimne i pierwotne, aż ciarki człowieka przechodzą... Ale to mylny obraz... Bo oczy Sułtana mają niesamowity wyraz. Odzwierciedlają duszę... A dusza Sułtana jest piękna i ciepła. I człowiek po drugim spojrzeniu wie, że to niezwykły pies.Miała Pani rację pisząc, że Sułtan to pies o oku Anioła. Tak bardzo się cieszę, że ten wyjątkowy pies jest u Państwa. Proszę mu wyszeptać do ucha, że tu nie został zapomniany, że wciąż tkwi w naszych sercach. I że cieszymy się z jego szczęścia!! Tak bardzo, że nie potrafię tego wyrazić słowami. Z chęcią wstawię zdjęcia. Proszę je przesłać na: malgorzata.prokopowicz@canissfera.pl Pozdrawiam Panią, całą Rodzinę, a w szczególności przesyłam "łapę" Sułtanowi. Proszę jeszcze napisać jak jego zdrowie... Czy jest zadowalająco sprawny?? Pozdrawiam serdecznie... Quote
sułtek Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Witam, bardzo sie cieszę za szybką odpowiedż. Powtórzę sie już, ale Sułtean jest naprawdę cudowny i niezwykły. Może to głupie i będziecie się śmiać, że stara baba a takie rzeczy wypisuje, ale ja naprawdę wierzę, że Sułtan to cudowny podarunek z nieba od naszego Aniołka. Liżnięcie w nos czy rękę jego aksamitnego jęzora ma ogromny ładunek miłości i jest takie, że człowiekowi się robi tak mięko i cudownie na duszy to taki plaster na wszystkie smutki. Kiedy jest mi smutno i polecą łzy to potrafi tak patrzeć swoimi ślepiami jakby wszystko rozumiał i zdaje się mówić;" wypłacz się to ci pomoże - a ja bedę przy tobie"....Uff... tak jakos się rozczuliłam. Co do jego zdrówka - powiem tak, że ogólnie jest więcej niż zadowalające, chociaz zauważyłam ma swoje gorsze dni, kiedy jego utykanie jest bardziej widoczne. Jednak zdecydowanie więcej jest dni znakomitej formy, kiedy to naprawdę ma ochotę pobrykać, pobiegac i jest to naprawdę super widok. Nawet czasami zasuwa galopem z Bartkiem. Zauważyłam, że "Misiek" - tak go czasem nazywamy wie, co z każdym z nas może robić - jakby każdy z nas służył mu do czego innego - poprostu rozdał nam role. Intuicyjnie to on ułożył nasze wspólne relacje i trafił w dziesiątkę bo bardzo go kochamy - jakby był u nas sto lat i znał nas od podszewki. Nie wyobrażamy sobie domu bez niego. Pozdrawiam i prześlę zdjęcia pewnie wieczorem - wtedy mam więcej czasu. B.Odziomek Quote
sułtek Posted October 19, 2007 Posted October 19, 2007 Witam, bardzo sie cieszę za szybką odpowiedż. Powtórzę sie już, ale Sułtean jest naprawdę cudowny i niezwykły. Może to głupie i będziecie się śmiać, że stara baba a takie rzeczy wypisuje, ale ja naprawdę wierzę, że Sułtan to cudowny podarunek z nieba od naszego Aniołka. Liżnięcie w nos czy rękę jego aksamitnego jęzora ma ogromny ładunek miłości i jest takie, że człowiekowi się robi tak mięko i cudownie na duszy to taki plaster na wszystkie smutki. Kiedy jest mi smutno i polecą łzy to potrafi tak patrzeć swoimi ślepiami jakby wszystko rozumiał i zdaje się mówić;" wypłacz się to ci pomoże - a ja bedę przy tobie"....Uff... tak jakos się rozczuliłam. Co do jego zdrówka - powiem tak, że ogólnie jest więcej niż zadowalające, chociaz zauważyłam ma swoje gorsze dni, kiedy jego utykanie jest bardziej widoczne. Jednak zdecydowanie więcej jest dni znakomitej formy, kiedy to naprawdę ma ochotę pobrykać, pobiegac i jest to naprawdę super widok. Nawet czasami zasuwa galopem z Bartkiem. Zauważyłam, że "Misiek" - tak go czasem nazywamy wie, co z każdym z nas może robić - jakby każdy z nas służył mu do czego innego - poprostu rozdał nam role. Intuicyjnie to on ułożył nasze wspólne relacje i trafił w dziesiątkę bo bardzo go kochamy - jakby był u nas sto lat i znał nas od podszewki. Nie wyobrażamy sobie domu bez niego. Pozdrawiam i prześlę zdjęcia pewnie wieczorem - wtedy mam więcej czasu. B.Odziomek "łapę" oczywiście mu podam - nie jedną - mogę nawet wycałować! Quote
MonikaP Posted October 19, 2007 Author Posted October 19, 2007 Pani Bożeno, wspaniałe wiadomości :-)! Tak się cieszę, że dobrze Wam razem! Proszę utulić ode mnie Sułtana i ucałować w to anielskie oczko :-). Quote
GoniaP Posted October 20, 2007 Posted October 20, 2007 Nadeszły zdjęcia :multi: Spójrzcie jak Sułtan się śmieje!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.