Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam ciepłą kurteczkę :evil_lol:...

Po za tym z tą pamięcią psa to prawda... Birma prawdopodobnie była bita. do dzisiaj ta franca potrafi zaatakować 1 konkretny typ mężczyzny, jeśli taki do mnie podejdzie [wysoki, szczupły, ciemnowłosy, podpity - tak w dużym skrócie] :shake:

  • Replies 2.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzisiaj mija miesiąc od kiedy Saba jest z nami:loveu:. Jak ten czas szybko leci.
Saba w ogóle nie jest agresywna i to jest jedna z rzeczy którą w niej kocham:loveu:.
Jedynie jak już wcześnie pisałam zauważyłam że na niektórych facetów na rowerach się denerwuje, ale to też nie jest takie krwiożercze rzucanie się, raczej szczekanie i jest niespokojna. Jak się odwróci jej uwagę to się uspokaja.
Poza tym to z niej jest taki "agresywny" pies że dowiaduję się że pół ulicy mizia się z nią przez furtkę:-o. Ostatnio miałam sytuację że idę sobie z Sabą i z naprzeciwka szła sąsiadka z małym dzieckiem. To ja żeby czasami się mała nie przestraszyła wolałam zejść na bok. Na co sąsiadka zapytała czy Jowitka (córeczka) może pogłaskać pieska. Zgodziłam się, a pani powiedziała że one często ją przez bramę głaszczą i w ogóle dla nich jest Edkiem, bo przypomina im ich poprzedniego psa:lol:. Podobnie było z chłopcami których spotkałam, co prawda im wtedy nie pozwoliłam podchodzić, bo to był sam początek jak ją wzieliśmy, ale teraz też się dowiaduję że do niej chodzą przed szkołą;). Saba w ogóle fajnie reaguje na dzieci, widać że się cieszy jak słyszy ich głosy.
Jeszcze jedno co mnie cieszy to to że Saba lubi koty. Kiedyś jak zatrzymała się na spacerze to przybiegł do niej mały kociak. Poczatkowo chciałam go przegonić, żeby jej dodatkowo nie denerwował, ale zaczął się kręcić wokół niej, chodzić pomiędzy nogami a jej to wogóle nie przeszkadzało. Jedynie burkneła jak mały próbował na nią wejść. Taki z niego zaczepny diabełek był:evil_lol:. Tak samo było jak kot wszedł do nas na działkę, ja myślałam że będzie rozróba a ona kota olała.
Chyba jutro jak będą się dalej dobrze zachowywały na spacerze to je puszczę razem na działkę. Wprowadzać je na działkę jakoś w kolejności czy bez różnicy? A jak będę widziała że się dogadują, bawią ze sobą(mam nadzieję że tak będzie;)) to zdjąć im kagańce? Czy lepiej jeszcze kilka razy powtórzyć najpierw chodzenie na spacerze, potem wpuszczenie w kagańcach bez smyczy? A jakby (odpukać) zaczęły być agresywne to je odciągnąć i zabrać od razu Szona z działki? Czy uspokoić i puścić dalej luzem?

Mam ciepłą kurteczkę :evil_lol:...
Bonsai - coś o tym wiem, jak zaczęłam chodzić do Saby na działkę to wygrzebałam najcieplejsze buty, swetry, kurtki, ale czego się dla takiego kochanego psa nie zrobi:)

Posted

Psy do ogrodu wprowadzać razem - jeśli się da to obok siebie, jeśli nie to jedna za drugim [w tym wypadku kolejność raczej nie ma znaczenia].
A babcię bym opieprzyła za głaskanie psa przez furtkę... fajnie, że Saba jest łagodna, ale jakby przez tą furtkę nagle capnęła dziecko za rękę to do ciebie mieli by pretensje :mad:.
Miałam taką sytuację [u mojej babci], że jedna dziewczyna chciała pogłaskać Birmę [lezącą spokojnie obok bramy]. Jak dziewczyna włożyła rękę za bramę i dotknęła Birmę to młoda się odwinęła [nie ugryzła, tylko strzeliła zębami po ręce]. Laska przybiegła do mnie z wielkimi pretensjami :angryy:...

Posted

Z tym wkładaniem rąk przez furtkę to masz rację, ja tam nigdy do obcego psa rąk nie pcham. Co do opieprzu to wiecie babka jest ode mnie starsza więc powinna wiedzieć co robi. Gdybym wiedziała że Saba jest inna to bym jej zwróciła uwagę. Swoją drogą to ja nie wiem co ludzie mają z tym pchaniem rąk do obcych psów, to tak jakby się prosili o nieszczęście:cool1:. Mnie ta sytuacja ucieszyła z tego względu że widzę że Saba jest łagodna, ale wcale nie cieszy mnie że obcy ludzie ją zaczepiają.

Posted

Michalina, czy ja dobrze czytam? Zostawiacie sunie biegajaca luzem po dzialce, bez opieki, bez zabezpieczonego ogrodzenia, tak ze kazdy moze wepchanc reke, wrzucic cos :crazyeye:?
Fajnie, ze jeszcze nikogo nie dziabnela, ze nikt "smakiem" z trutka nie poczestowal...To nie paranoja, to realia. A jesli ktos przejazdem sobie "pozyczy" sunie, bo duza i wyglada na zadbana..
Michalina, dorosnij troche do odpowiedzialnosci, bo na razie ty wyglada,z e chcesz zabezpieczyc swiat przed "grozna" sunia, zamiast zadbac o JEJ bezpieczenstwo.
Po prostu teraz rece mi opadly, po tylu stronach dyskusji...

Posted

Tak Saba biega sobie po działce, tak jak każdy pies na tej ulicy. Ogrodzenie jest z siatki czyli takie jak ma większość. Owszem między skrzydłem bramy a słupkiem na którym wisi jest szpara przez która jak ktoś się uprze to dłoń przełoży. Tylko że taka jest budowa bram, inaczej nie dałoby się ich otworzyć:cool1:. Tak samo nie widziałam żeby całe działki były zadaszone żeby ktoś czegoś nie mógł wrzucić górą. Ja osobiście nie widzę konieczności zamykania Saby w kojcu w ciągu dnia kiedy tata jest na działce, ale np. jest gdzieś w głębi albo w środku w domu i akurat nie ma jej na oku. Dla mnie to by była paranoja.

Michalina, dorosnij troche do odpowiedzialnosci, bo na razie ty wyglada,z e chcesz zabezpieczyc swiat przed "grozna" sunia, zamiast zadbac o JEJ bezpieczenstwo.
Może to wygląda tak dla Ciebie, jestem wystarczająco dorosła jak i moi rodzice, żeby dbać zarówno o to żeby Saba była bezpieczna jak i nie stanowiła zagrożenia dla innych.

Posted

I mimo obecnosci kogos na posesji udaje sie ludziom poglaskac psa bez nadzoru, bez zwrocenia uwagi przez domownikow. Poza tym w nocy tez biega sunia luzem, gdy nie ma nikogo na dzialce, wiekszosc ludzi spi w domu, wiec tez nic nie uslyszy.
To wlasnie wyglad na brak odpowiedzialnosci. I nie doceniasz bezinteresownego okrucienstwa i glupoty ludzkiej, szkoda tylko, by krzywda psa otworzyla Ci oczy.
Przy calym pozytywnym Twoim nastawieniu, tego kompletnie nie rozumiem.

Posted

Karjo nie przesadzasz trochę?

Znasz zmoże Vectrę? Jak dla mnie to jeden z najodpowiedzialniejszych właścicieli znanych mi tutaj, na forum. Wiesz, że jakąś u niej da się psy pogłaskać przez pręty w bramie? Do dzisiaj pamiętam jak opisywała jak skończyło się głaskanie jej CAO [nie, pies nic nie zrobił] :diabloti:...

Powiedz mi kto ma taką posesję, żeby za żadne skarby świata nie dało się tam czegoś przerzucić dla psa? Toż przy odrobinie wysiłku truciznę i nad litym 4 metrowym płotem przerzucę :razz:...

Posted

Moze i przesada, ale nie odwazylabym sie zostawic psa bez opieki, z mozliwoscia podkopania sie, przejscia po siatce, uderzenia czlowieka.
jak myslisz, skad tyle alarmujacych postow jest na Dogo i innych portalach...
A glupota ludzka jest niezmierzona i nieprzewidywalna, kto wie co komus po paru szklaneczkach odbije, gdy bedzie mijal dzialke....
Dlatego wspominalam o duzym, zabezpieczonym kojcu, bez dostepu osob postronnych.

Posted

Karjo przesadzasz, działka jest po to aby pies mogł po niej swobodnie chodzic, jakby cos sie działo nawet na zamieszkanej działce w nocy to nie koniecznie wlaściciele usłyszą, tak samo jak sasiedzi o ktorych wspomniałaś...

poza tym co da Ci zabezpieczony kojec? :) płot nie jest chyba pod napięciem aby ktos po kilku drinkach nie umiał przez niego przejść.. psa jak bedzie chcial to i z kojca wydostanie, wrzuci trutke itd...

Posted

Ale fajnie, że się psiaki do siebie przyzwyczajają :multi: Wydaje mi się, ze możesz spróbować puscić je razem na działce. Jednak najpierw pójdź z nimi na spacer i jeśli będą się tak ładnie zachowywać jak ostatnio, przejdź na działkę. Obserwuj bacznie zachowania psów (a szczególnie Saby, bo to jej teren) i w razie gdyby zaczęło się robić nerwowo, skręć w bok jakby nigdy nic. Jeśli spokojnie podejdą do furtki, otwórz ją i pozwól psom wejść w takiej kolejności w jakiej będą chciały. Jeśli bedziesz się tak czuła bezpieczniej, to pospaceruj z nimi chwilkę po działce na smyczy. Potem puść oba luzem. W razie, gdybyś widziała, ze nadciąga jakieś spięcie, to (jak na spacerach na snyczy), spróbuj odwrócić ich uwagę i w ten sposób od siebie odciągnąć. Jednak z tego co piszesz, wydaje mi sie, że nie powinno być problemów.Może też być tak, że na swoim terenia Saba będzie chciała bardziej panować nad sytuacją niż podczas spacerów na obcym terenie. To jednak normalne. Powinnaś pozwolić jej pokazać małemu kto tu rządzi, jeśli będzie tego chciała.

Co do wkładania rąk przez płot, to niestety, ale jak się "po wsi" rozniesie, że masz przyjaznego psa, to takich sytuacji będzie więcej :mad: Możesz tłumaczyć i mówić, że sobie nie rzyczysz, ale czy to coś da... I masz rację, fajnie, że Saba tak przyjaźnie na to reaguje ;)

karjo2 też uważam,że ostro przesadzasz. Pewnie, że niebezpieczenstwo zawsze istnieje, ale nie można przecież zamknąć psa w komórce(oczwyiście murowanej) bez drzwi i okien (bo przecież drzwi można wywarzyć, a okno rozbić) ;) U mnie np jak tylko jest ciepło, to drzwi od ogrodu są całymi dniami otwarte i psy swobodnie sobie wychodzą i wchodzą do domu. I przecież nikt nie sterczy w oknach obserwując bez przerwy, jak psy akurat są na dworze... A mojej koleżance za to otruli psa jak był na działce z jej ojcem. Ojciec coś tam majstrował przy jakimś stole czy innym meblu. Mówił, że nawet nie widział, żeby ktoś przechodził obok, a jednak psa otruto. Bo był duży, czarny (sznaucer olbrzym) i widoczine komuś przeszkadzał. Łatwiej już chyba jest nauczyć psa nie zbierania żarcia z ziemi i nie brania niczego od obcych, niż zapewnienie mu takich środków ochronnych o jakich Ty mówisz...

Aha, jeszcze co do facetów na rowerach. Jak widzisz, ze zbliża się "ten typ", to po prostu wyciągaj smaki i karm sukę, aż obiekt nie zniknie z pola zainteresowania - tworzenie pozytywnych skojarzeń.

Posted

Już po próbie wpuszczenia psów luzem na działkę- niestety nieudanej:-(. Oczywiście domyślacie się z czyjego powodu.
Było tak. Najpierw pochodziliśmy z nimi na spacerze, były spokojne, zero warczenia, szczekania. chodziły bardzo blisko siebie, wręcz plątały nam się na smyczach. Przed wejściem na działkę kilka razy przeszlismy obok furtki żeby zobaczyć jak reaguje Saba, była spokojna, nie zwracała uwagi na to że Szon jest przy furtce. Pochodziliśmy jeszcze chwilę i weszlismy na działkę. Przy wchodzeniu jak i na działce psy były spokojne. Staneliśmy chwilę z tatą dalej mając je na smyczy żeby upewnić się że wszystko gra. Było ok więc ukucnełam przy Szonie żeby odpiąć mu smycz tylko że w tym momencie podeszła do mnie Saba i polizała po policzku i na to Szon nagle się wściekł. Zaczął się szarpać i szczekać. Odwrócenie uwagi raczej nic by nie dało bo był wkurzony. Nie chciałam żeby Saba się wkurzyła że Szon się rzuca na jej terenie więc wziełam go, wyprowadziłam i zabrałam do domu. Zastanawia mnie dlaczego on tak nagle się wkurzył, bo przedtem cały czas był spokojny. Na spacerach było już tak że Saba do mnie podchodziła a on nie protestował.
Co teraz proponujecie?
Co do spacerów z samą Saba byłam dzisiaj z nią bez kagańca i na długiej lince tylko że dużo to nie zmieniło. Wiem ze potrzeba czasu;) Nadal nie chce jeść smaczków i iść gdzieś dalej. Czy ja mam na siłe ją przytrzymać w miejscu gdzie ona się boi iść? Saba robi tak że jak dojdzie do "granicznego" miejsca to się na chwilę zatrzymuję, obserwuję co jest przed nią, nasłuchuję i wtedy najczęśćiej zaczyna ciągnąć spowrotem. Jak widzi że ja nie chce iść to zaczyna ciągnąć jeszcze bardziej, wręcz się wyrywać. Czy ja mam w takiej sytuacji zawrócić z nią czy ją na siłe przytrzymać i przeczekać? Pocieszające jest to że jak dzisiaj sobie czasami tak ponasłuchiwała i poobserwowała co jest przed nią to kawałeczek dalej poszła, a nawet weszła w nową ulicę. Czyli mamy nową trasę, to nic że 5 metrową ale zawsze od czegoś trzeba zacząć:lol:.
Zapomniałam jeszcze napisać o tych facetach na rowerze. Chyba to jednak chodzi o to o czym pisała Władczyni czyli że po prostu jakiś facet jej się źle skojarzył, bo nie na wszystkich tak reaguje. Musze to jeszcze dokładnie przy obserwować, ale na razie dużo rowerzystów w taka pogodę nie ma.

Posted

Wydaje mi się, że Szon jest po prostu o Ciebie zazdrosny. No wiesz, jak ona śmiała polizać jego pancię! :evil_lol: Wiesz, jeśli to Ty jesteś punktem zapalnym, to może lepiej, żeby to np Twój ojciec puścił psy (może o niego nie będzie takiego buntu). Jakby to delikatnie napisać... ;) Przy zapoznawaniu psów eliminuje się wszelkie elementy powodujące konflikt (jedzenie, zabawki...pancię?). Może będzie lepiej jak na początku nie będziesz z nimi na działce? A przynajmniej nie będziesz miała z żadnym z nich bezpośredniego kontaktu... A jak Saba zareagowała na ten nagły atak ze str kurdupla?

Czy ja mam w takiej sytuacji zawrócić z nią czy ją na siłe przytrzymać i przeczekać?

Mi przychodzi do głowy pewien pomysł...chociaż trochę ryzykowny. Ja tak robię z moją Fazą jak na dworze strzelają (ona potwornie boi się huków) i są efekty. Tylko do tego musisz spuścić psa ze smyczy. Jak tylko coś strzeli, Faza wpada w amok i chce uciekać ile sił w nogach. Jeśli akurat jest na smyczy, to nie da się nad nią zapanować. Ale co ja wtedy robię (oczywiście na bezpiecznym terenie-bez żadnych samochodów itp) - spuszczm sukę. W pierwszym odruchu leci przed siebie, ale jak tylko widzę, że pierwszy amok przechodzi, to albo ją wołam (jakby nigdy nic przywołuje tylko do siebie psa na spacerze) i mocno nagradzam za przyjście, albo zwyczajnie idę spokojnie dalej - z reguły przy pierwszym zakręcie ona sama do mnie wraca (za każdą próbę skierowania się w moją str nagradzam i wyciągam smaki), bo ma do wyboru, albo zostać w strasznym miejscu sama albo ze mną. Kiedyś jak słyszałam huk, to tylko mówiłam "no i po spacerze", sama się denerwowałam,próbowałam psa uspokajać,albo przywoływać "chisterycznie" kiedy tylko zaczynała uciekać. A jak czasem podchodziła, to łapałam na smycz. Owocowało to niczym - przypadkowy wystrzał rzeczywiście kończył spacer paniczną ucieczką przed siebie, co było szalenie niebezpieczne. W końcu troszkę podrosłam, doedukowałam sie ;) i poszłam po rozum do głowy i zaczęłam nad Suką pracować. Obecnie doszłyśmy do tego, że strzał wcale nie kończy spaceru, a powoduje tylko chwilowy przestrach (co innego oczywiście jak walą całymi seriami, ale wtedy i tak mam jako taką kontrolę nad psem). Wracając do Saby. Mówisz, że wszystko to dzieje się w pobliżu jej podwórka. Może więc warto ją spuścić ze smyczy, albo skonstruować na tyle długą linkę, zeby Saba mogła swobodnie sobie uciec bez ciągnięcia Ciebie za sobą. A Ty wtedy po prostu rób swoje, aż do momentu, w którym zobaczysz, że pierwszy amok ucieczki minął. Wtedy zawołaj ją jakby nigdy nic. Mówisz, że ona nie chce brać smakołyków. A co dajesz? Pasztet, kiełbaskę? Jeśli to jest coś naprawdę pysznego, a ona nie bierze, to znaczy, że jest zbyt zestresowana. Że boi się na tyle, ze nie chce jeść. A to znaczy, że nie jest gotowa na smaki, bo dając jej jeść w tak stresowej sytuacji, nagradzasz ją za strach. Musisz poczekać aż ona uspokoi się na tyle,że będzie w stanie myśleć i dopiero wtedy cokolwiek zaczynać. Jak pies jest przerażony, spanikowany, to nie mysli. I wtedy niczego nie zdziałasz...a możesz tylko pogorszyć sytuację. Najlepiej wtedy nie robić nic. Tylko wyłapać moment, w którym pies włącza myślenie. Wtedy spróbować jakąś komendę i sowicie za nią nagrodzić. I małymi kroczkami. Najpierw wystarczy, ze suka do Ciebie wróci - nagródź i też spokojnie zawróć i idź w "jej stronę". Ale spokojnie, bo przecież Ty nie uciekasz. Kawałek dalej możesz gdzieś skręcić i zachęcić sukę, żeby poszła za Tobą. Stwórz sytuacje, w których to "ona sama" podejmie decyzję towarzyszenia Ci. Wiesz, taka propozycja nie do odrzucenia ;)

Posted

Komenda siad-zostań, odpięcie obydwu smyczy i zwolnienie. Nie ma awantury bo TY sobie nie życzysz, ktoś tam musi być potworem ustalającym zasady.

Karjo2 a już myślałam że tylko ja 'przesadzam':cool3: Z drugiej strony nawet jeżli to paranoja do kwadratu, to wolę być świrem ale z żywym i zdrowym psem.

Posted

Goś napisał(a):
michalina88 puk puk co tam u Was?? Jakieś wieści... Co tak nagle zamilkłaś?


Zamilkłam, bo już miałam dosyć pisania ciągle o tym że coś się nie udaje:cool1:.
Za to teraz mam dobre wieści:multi:. Saba zaczęła chodzić na dłuższe spacery, w porównaniu do tych na początku to teraz to prawie maratony;). Co spacer udaje nam się iść kawałek dalej. Jak idziemy w miejscu w którym już była to chodzi całkiem normalnie, tylko jak dochodzimy do nowych miejsc to jest trochę nie pewna. Tylko że teraz w takich miejscach to się tylko zatrzyma, porozgląda, po zastanawia i idzie dalej:). Nie zapiera się tak panicznie jak na początku i nie ciągnie w stronę powrotną. Tylko taka chęć pójścia dalej musi wyjść od niej, bo jak próbuję Sabę jakoś zachęcać, lekko pociągnąć to odnosi to odwrotny skutek.
Dzisiaj miałam taką sytuację, że szłam z nią po jednej stronie ulicy i chciałam przejść na drugą stronę. Tylko że zauważyłam że po drugiej stronie idzie pan z dobermanem. Więc w sumie zrezygnowałam z tego przejścia na drugą stronę tylko chciałam stamtąd odejść, bo nie wiedziałam jak tamten pies się zachowa czy nie zacznie szczekać a sunia się nie przestraszy... Tylko że Sabie akurat nie chciało się iść dalej, zainteresowała się psem i zachęcanie nie skutkowało. W sumie to postanowiłam że po prostu z nią przeczekam aż tamten pan przejdzie. Widać ten pan to zauważył, zatrzymał się kawałek od nas i zapytał "Czy chce tamtędy przejść z psem?". To było bardzo miłe, bo wcale nie musiał go interesować pies po drugiej stronie ulicy.

Co do zapoznania z Szonem to tu już dobrych wieści nie mam tzn. na razie dałam z tym spokój:oops:. Po prostu jak teraz mam sesje to nie mam czasu na chodzenie osobno na spacer z Sabą, Szonem a potem jeszcze na wspólny. Zajmę się tym od razu po sesji, a narazie ćwiczę z nimi komendy.
Sabie to w ogóle ma wrażenie brakuje kontaktu z innymi psami, bo jak jakiegoś widzi to od razu tak podskakuje jak do zabawy, chyba miała wcześniej z psami kontakt. Z Szonem jest inaczej, bo on z innymi psami nie ma kontaktu, dlatego może mu jest trudniej się z nią zapoznać. Tak się złożyło że moi znajomi psów nie mają, a zapoznawania Szona z takimi biegającymi bez opieki nigdy nie ryzykowałam, pewnie przez to on jest taki dziki.

Posted

No gratuluję sukcesów z Sabą :multi:... wiem jak to cieszy, nawet najmniejszy sukcesik :loveu:...
A z Szonem jeszcze będzie dobrze ;)... po prostu potrzebujecie razem duuużo czasu, ale jestem pewna, że wam się poprawi :p

Posted

:multi::multi: Super, że Saba robi takie postępy!! :loveu:
Jak nie masz czasu, to pewnie, że spokojnie możesz to zapoznawianie ich odłożyć na chwilę szczególnie, że nie marnujesz tzw międzyczasu, tylko ćwiczysz z nimi komendy ;) Będzie Ci zwyczajnie łatwiej z bardziej usłuchanymi psami...kiedy sesja już się skończy (nawiasem mówiąc powodzenia!).
Skoro Szon przez większość życia nie miał styczności z innymi psami to na pewno miało to wpływ na jego "dzikość". Jednak jeśli nie masz zaufanych psów, to może i lepiej się stało, bo uniknęłaś ewentualnych negatywnych zdarzeń i złych skojarzeń. Lepiej, żeby pies był "dziki" niż miał traumę np z pogryzienia - wtedy dopiero byłoby Ci trudno.
Dacie radę, byle w tempie dostoawanym do Twoich psów :)
A pan na spacerze - bomba... tylko czemu na moim osiedlu tacy ludzie nie chodzą :roll:

Posted

Goś właśnie o to chodzi że Szon był kiedyś pogryziony tzn. rok temu czyli wcale nie tak dawno. Była to tylko i wyłącznie nasza wina, bo zwiał tacie na spacerze:oops:. Także z tym kontaktem z innymi psami u niego to kiepsko było.
W ogóle jak tak poczytałam sobie to forum to wyszło, że raczej kiepski był ze mnie właściciel, oczywiście nie w sensie że go umyślnie zaniedbywałam. Po prostu miałam trochę inną świadomość co do potrzeb psów, to czego trzeba ich nauczyć i co z nimi robić. Z Szonem to tak jest że owszem jest rozpieszczony tylko jaki ma być jak w sumie mało go uczyliśmy i jak coś źle robił to było halo że jest niegrzeczny:cool1:. Teraz jak zaczełam z nim pracować to on też robi niesamowite postępy. Nie wiedzialam że mam takiego bystrego psa, a jaki jest chętny do nauki, aż sam się naprasza:loveu:. Zmienił nam się kontakt, zaczyna czekać na to co ja zadecyduję, co wymyślę, co zrobimy:). Po prostu zaczyna rozumieć kto tu rządzi i jak ja czegoś chce lub nie to tak ma być:diabloti:.

Dzisiaj byłyśmy na kolejnym spacerku z Sabą i znowu udało nam się iść kawałek dalej. Masz rację Bonsai to bardzo cieszy, a jak motywuje:p. Może by i nam się udało pojść jeszcze dalej tylko że spryciula zamiast polizać pasztet to połkneła 1/3 od razu:mad: i skończyły mi się argumenty:evil_lol:.
Powiedzcie mi kiedy mam zacząć pracować z Sabą nad tym żeby nie ciągneła na smyczy? Dopiero jak sie całkiem odblokuje na spacerach czy już teraz zacząc żeby nie przyzwyczaiła się do ciągnięcia? Czytałam że jak pies ciągnie to się trzeba zatrzymać i nagrodzić za poluzowanie smyczy, ale to on ma do nas przyjść po nagrodę czy my do niego podchodzimy? Tylko czy takie moje zatrzymanie nie będzie dla niej sygnałem, że np. boję się dalej iść, albo że nie chcę z nią iść dalej? Nie wiem czy nie zrobię jej mętliku w głowie że z jednej strony nagradzam ją jak pójdzie do przodu, a później zatrzymuję bo zaczyna ciągnąć?

Mam PILNE pytanie przed chwilą zauważyłam że Szon ma jakąś rankę na powiece, nie wiem może sobie łapką podrapał bo widzę że trze to oko. Może mogę mu to czymś przemyć? W poniedziałek idę do weta z nim na kontrolę więc mu to pokaże, ale może mogę mu do tego czasu jakoś pomóc? Proszę o radę.

Posted

Ojej, trochę za późno przeczytałam, bo już pn. Wet już oczko obejrzał, prawda?
Hmmm... z tym ciągnięciem w Waszym wypadku... Nigdy nie byłam osobiście w takiej sytuacji, więc jak najbardziej mogę się mylić, ale ja zaczęłabym naukę chodzenia na luźnej smyczy jak najszybciej. W całej tej zabawie chodzi o to, żeby wpoić w psa skojarzenie, że jeśli chce gdzieś dojść, to nie może ciągnąć, bo napięcie smyczy oznacza stanie w miejscu. Więc może przy okazji uda Ci się nauczyć Sabę nie uciekania w popłochu, kiedy coś ją niepokoi, tylko spokojnego oddalania się(to też z czasem powinno ją psychicznie wzmocnić). Jednak od początku. Pierwszą,żelazną zasadą jest, że jak tylko zaczniesz naukę, ani razu nie możesz pozwolić psu iść kiedy napina smycz. Nie wiem w jakiej odległości od domu ona obecnie robi w tył zwrot... Jeśli chcesz, możesz tam w pierwszym etapie nauki nowego zachowania, nie podchodzić. Możesz z nią łazić na smyczy po ogródku lub w pobliżu. Staraj się może z początku (aż suczydło załapie o co chodzi) nie stwarzać sytuacji, w których ona broni się ucieczką... A sama nauka w skrócie wygląda tak: pies napina smycz=Ty stajesz(momentalnie i bez przypadkowego poluzowania napięcia), pies luzuje smycz choć na chwilę - robiąc krok w tył, siadając, odwracając głowę, nie ważne = Ty ruszasz. Jeśli choćby po jednym kroku, ona znowu leci do przodu, Ty ponownie sie zatrzymujesz. Choćby i miało o to wyglądać krok-stopa-krok-stop-dwa kroki-stop... Wiem, że na początku to może być upierdliwe, ale jak będziesz konsekwentna, to ona bardzo szybko powinna załapać jak to działa. Co do nagród, to moim zdaniem sama możliwość pujścia do przodu jest dla psa sporą nagrodą, więc ja stosuję raczej w większości nagrody słowne. Dodatkowo opócz pochwały ustnej smaka natomiast daję, kiedy przy luzowaniu smyczy pies na mnie spojrzy (bo to jest dodatkowym skupieniem uwagi na przewodniku). I bynajmniej nie muszę podchodzić - sama podbiegnie jak tylko zobaczy co się szykuje ;) Nagradzam też jedzeniem, jeśli uda się przejść ładnie jakiś dłuższy idcinek, bądź przy dodatkowych bodźcach rozpraszających. Zwyczajnie gdybym dawała mojej "za dużo" smakołyków, to w ogóle nie interesowałaby się światem zewnętrznym (zapomnieć możemy nawet o zrobieniu siusiu :eviltong:),tylko łaziłaby bliziutko, gapiąc się na moją rękę i czasem podskakując do niej...A tego teraz uzyskać nie chcemy. Ponadto pamiętaj, aby często, kiedy pies poluzuje smycz, iść z nim tam, gdzie on chce. Powiedzmy, że wyrywa się do jakiegoś ciekawie pachnącego krzaczka. To jak wyżej, czekasz na luzowanie przez niego smyczy, ale też nie próbujesz go odciągnać gdzie indziej. Pozwalasz mu ładnie dojść do interesującego krzaczka. To dla psa wyraźny sygnał - jeśli chcesz dojść do tego krzaczora, musisz to robić bez napinania smyczy. W przeciwnym wypadku, pies mógłby stwierdzić, że luzowanie smyczy zwyczajnie się mu nie opłaca. Lepiej Cię tam na siłę zaciągnąć, niż w ogóle nie dojść. Z czasem oczywiście możesz sobie pozwolić na prowadzenie psa w wybranym przez Ciebie kiesunku, ale wtedy mocno nagradzaj za posłuszeństwo (znowu-to się musi opłacać).

Teraz jak zaczełam z nim pracować to on też robi niesamowite postępy. Nie wiedzialam że mam takiego bystrego psa, a jaki jest chętny do nauki, aż sam się naprasza

Hehe to jest właśnei najfajniejsze w szkoleniu pozytywnym! :loveu: Pies się nagle odblokowuje, zaczyna myślec, szuka kontaktu z właścicielem i baaaardzo chce się go słuchać :multi: A wszelkie kary i krzyki stają się zupełnie niepotrzebne :) Naprawdę bardzo miło czyta się to co piszesz...jak zmieniają się relacje między Wami :multi: Mnie już psy nauczuły, że jeśli one czegoś nie wykonują, to raczej świadczy tylko o tym, że to ja nie umiem im tego należycie wytłumaczyć ;) a nie, że one są głupie, krnąbrne czy inne bzdury... I wtedy tymbardziej chcę rozwiązać problem, bo zwyczajnie wjeżdża mi to na ambicję - no bo kto tu niby jest ten człowiek myślący,hm? :razz:
Goś właśnie o to chodzi że Szon był kiedyś pogryziony tzn. rok temu czyli wcale nie tak dawno

No to rzeczywiście kiepsko... Jednak z tego co wcześniej pisałaś, wydaje mi się, że to nadal nic straconego. Najwyżej będziecie potrzebować więcej czasu. Mimo wszystko coś mi mówi,że dacie radę ;) Ale do zakończenia sesji, skup się na nauce i szkoleniu psów z osobna ;)

Posted

Goś dzięki za rady na jutrzejszym spacerze spróbuję je wprowadzić w życie;).
Na szczęście Saba już nie ma raczej żadnych takich miejsc w których by zawracała tak gwałtownie jak kiedyś:). Teraz po prostu zatrzymuje się po drodze, szczególnie jak idziemy dalej niż byliśmy na poprzednim spacerze. Po prostu stoi i się zastanawia, widać że z jednej strony chce, bo jak się już zdecyduję to wtedy kawałek idzie pewnie, a z drugiej tak jakby ciężko jej się przełamać. Tylko że teraz jak poczekam i nie zachęcam jej za mocno (bo tego nie lubi i zaczyna się wyrywać) to idzie dalej. Ja zaczęłam decydować o tym dokąd w danym spacerze dojdziemy, a nie jej paniczne ucieczki. Jedynie dalej reaguje strachem i zawracaniem w momencie gdy chcemy przejść ulicą obok jakiegoś ogrodzenia gdzie szczeka pies. Chociaż mam wrażenie że i tutaj nie boi się aż tak jak na początku;).
Czy w takim momencie też bezwzględnie pilnować luźnej smyczy czy dać się jej wycofać, odejść?
Raczej unikam miejsc gdzie mogłyby szczekać psy, ale nie zawsze to jest możliwe. Zresztą mam nadzieje że z czasem przestanie bać się szczekania obcych psów.
Z tym nagradzaniem to pewnie masz rację:), bo zauważyłam że jak ją zatrzymałam i czekałam żeby podeszła, to ona raczej jak już to obchodziła mnie na około, nie chciała smakołyka, tylko cieszyła się jak ruszałyśmy do przodu:). Czasami aż za bardzo bo znowu zaczynała ciągnąć:lol:, ale teraz wiem zatrzymywać do skutku, tylko ciekawe gdzie takim tempem nam się uda dojść;).
Z tym chodzeniem i wąchaniem co pies chce to tak robię, bo w końcu spacer ma być dla niej i ja się cieszę jak ona chce gdzieś iść i się nie boi. Jedynie średnio podoba mi się jak ona próbuje prowadzić mnie, a nie ja ją:mad:, ale nad tym popracujemy.
Dzisiaj ćwiczyłam z nią przywoływanie na działce, w momencie jak ją coś zainteresowało i muszę Wam powiedzieć że ładnie jej szło. Odwołałam ją nawet jak jakiś pies pojawił się przy bramie:).
Oj Goś nawet nie wiesz jak mi trudno się skupić na nauce:cool1:. A bo to się myśli jak tu rozegrać następny spacer, co jutro poćwiczyć, jakie smakole zabrać. Już się nie mogę doczekać końca sesji, ale jutro, o a jak widzę to raczej dzisiaj będę na półmetku... dopiero:roll:.
A tak wogóle to zamierzam wyciągnąć na moje psy tajną "broń" i upiec im wątróbkowe ciasteczka, bo podobno psy za nimi szaleją:razz:.

Posted

Wycofać tak, ale nie odejść a podejść. Niech pies szuka 'ratunku' i pocieszenia u Ciebie. Zwiększa to prawdopodobieństwo że jak nagle pies spanikuje to nie wypruje gdzie bądź ale wybierze bezpieczne bycie blisko Ciebie.

Skupienie jest do pani - jak odpłynełam ostatnio na łacinie, to pani psor się zapytała czy naprawdę jest aż tak koszmarnie że jestem w innym świecie:oops: A ja po prostu planowałam następne sesje z psem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...