sandrus344 Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Hej. :razz::p Pare dni temu wzieliśmy szczeniaka ze schroniska POMÓŻCIE mi rostrzygnac co to może byc za mieszanka. Jak na moje oko szatą przypomina berneńskiego psa pasterskiego.:razz: Bardzo chcieli byśmy wiedziej co z niej może wyrosnąc. A kto się będzie na tym znał lepiej od was??:eviltong: http://www.dogomania.pl/forum/members/86930-albums257-picture599.jpg http://www.dogomania.pl/forum/members/86930-albums257-picture600.jpg Quote
anetta Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Zwykły kundelek, którego należy kochać tak samo jak rasowego :p [SIZE="1"]Chyba sąsiadkami jesteśmy. Quote
anetta Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 sandrus344 napisał(a):sąsiadkami?? poznajesz piska?:lol: Nie, blok :roflt: Quote
Guest Agata_B Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 sandrus344 napisał(a):Hej. :razz::p Pare dni temu wzieliśmy szczeniaka ze schroniska POMÓŻCIE mi rostrzygnac co to może byc za mieszanka. Jak na moje oko szatą przypomina berneńskiego psa pasterskiego.:razz: Bardzo chcieli byśmy wiedziej co z niej może wyrosnąc. A kto się będzie na tym znał lepiej od was??:eviltong: http://www.dogomania.pl/forum/members/86930-albums257-picture599.jpg http://www.dogomania.pl/forum/members/86930-albums257-picture600.jpg Ma coś z Owczarka Niemieckiego i Bernieńczyka :cool3: Quote
Goś Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 łaśnie mam takie wrażenie, że ona Szonem się nie interesuję i trochę denerwuje ją to jak on za bardzo ją obwąchuję. W takiej sytuacji odciągać Szona od Saby czy dać mu dalej ją obwąchiwać? Jeśli to jest takie warknięcie na zasadzie "spadaj kurduplu od mojego tyłeczka!tak obwąchiwać to ty sobie możesz siatkę z zakupami", to bym je zostawiła (a jak widzisz, że sie na coś takiego zaciąga, to odwracaj ich uwagę od siebie, jak to napisała bonsai). Taka sytuacja nie powinna się skończyć niczym więcej niż kłąpnięciem zębami przed pyskiem upierdliwego obwąchiwacza. Jeśli jednak widzisz, że odburkiwanie zamienia się w ostrzegawczy warkot, a nie udaje Ci się ich odciągnąć siła perswazji, to wtedy może lepiej je rozdziel (za krótko jeszcze znasz Sabę, żeby wiedzieć co ona może w takiej sytuacji zrobić)... No i nie wiem na ile uparty jest Szon :eviltong: Pare dni temu wzieliśmy szczeniaka ze schroniska POMÓŻCIE mi rostrzygnac co to może byc za mieszanka No może rzeczywiście miał jakiegoś berneńskiego dziadka, którego ojciec był pasterzem ;) Chociaż moje niewprawione oko podpowiada mi, ze jakieś specjalnie wielkie bydle to z niego nie wyrośnie ;) Ale tak czy inaczej pysiol ma PRZESŁODKI :loveu: Quote
michalina88 Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 Z tym warczeniem Saby to jest na tej zasadzie o której mówicie czyli "weź się odczep mały" a nie "zaraz odgryzę Ci ten ciekawski nochal";). Saba jak już to warkniea raczej burknie raz i się odsuwa, a Szon zostawia ją w spokoju i zajmuje się czymś innym. Tak się zastanawiam powoli nad wpuszczeniem ich na działkę w kagańcach, ale już bez smyczy. Kiedy to zrobić? Na spacerach chodzą już spokojnie, czasami Szon sobie szczeknie, ale to rzadko i na pewno nie agresywnie. Tylko, że one jescze nie miały okazji tak się skonfrontować, bo nie mają na to ochoty na spacerze. Jak już do siebie podejdą to raczej tak na chwilkę i bez jakiś zażyłości. Może poczekać, aż będę widziała że "ciągną" do siebie, szukają kontaktu? Poza tym martwi mnie ten strach Saby na spacerach, bo oprócz wspólnych spacerów z Szonem, chodzę też z nią samą, tylko że nie robimy postępów. Nawet mam wrażenie że jest gorzej:-(. Saba na pewno cieszy się na sam fakt wyjścią na spacer, bo jak widzi że biorę smycz i kaganiec to leci do furtki i się cieszy, skacze:). Nawet już nie unika zakładania kagańca, a na początku trzeba się było trochę nagimnastykować;). Tylko co z tego jak na początku na pierwszych spacerach, dochodziła powiedzmy do końca drogi, później tak do połowy, a teraz to jeszcze prędzej się zatrzymuje i nie chce dalej iść. Na jedzenie na spacerze w ogóle nie reaguje, czy jesteśmy bliżej czy dalej działki. Głaszczę ją w różnych momentach, a nie tylko jak już dojdziemy do jakiegoś krytycznego punktu. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale jak idziemy to sunia próbuję wchodzić w każdą otwartą bramę, a jak jej nie pozwalam to też się zapiera... Zaczęłam ją też karmić po przyjściu ze spacerów i może to przyczyniło się do radości na sam fakt wyjścia na spacer, ale raczej nie na jego długość i jakość. Nie wiem już co robić i jak ją przekonać... Tym bardziej że to już chyba nie ma związku z jakimś szczekaniem innych psów, bo już jest do tych okolicznych przyzwyczajona, tylko jakby się bała odejść od samej działki. Quote
zaba14 Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 probowałaś zmienić trasę spacerów? Co robisz gdy ona sie zapiera i dalej iść nie chce? czym ją probujesz przekupic? Quote
michalina88 Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 Z Sabą nie da się zmienić trasy spacerów, bo w którąkolwiek ulicę odchodzącą gdzieś w bok od działki byśmy weszły to ona po kilku metrach się zapiera. U niej jest tak, że ona dochodzi do jakiegoś miejsca zatrzymuję się, albo wręcz ciągnie spowrotem. Kiedy zaczyna ciągnąć to próbuję ją zatrzymać, pogłaskać, uspokoić. Próbuję ją przekonać żeby chociaż kawałeczek do mnie podeszła, ale nawet z tym jest ciężko. Dzisiaj to nawet próbowałam ją tak lekko pociągnąć, ale widziałam że to nie ma sensu. Próbowałam różnych rzeczy do przekupienia, różnych smaczków, które wiem że najbardziej lubi, parówki, suszone mięso, ale dzisiaj jak wyjmowałam smaka z kieszeni to ona wręcz się cofnęła, jakby przestraszyła.... Quote
bonsai_88 Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 Może spróbuj zmienić kolejność - żarcie dostaje po dojściu w określone miejsce :cool3:... a przy próbach zapierania się Saby możesz się zatrzymać [nawet usiąść na chodniku - przynajmniej wygodniej będzie] i przeczekać... dając smakołyki, gadając, delikatnie głaszcząc :cool3: Quote
michalina88 Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 Tylko że dzisiaj czytałam że takie głaskanie i dawanie smaków psu w momencie kiedy się boi może jeszcze pogłębić lęk, bo dajemy przez to psu znak że naprawdę coś jest nie tak. Także ja już sama nie wiem, a może po prostu spróbować przeczekać, bez żadnego głaskania i karmienia? A dobrze robię że zatrzymuję Sabę, kiedy ta zaczyna ciągnąć spowrotem? Quote
ewtos Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 michalina88 napisał(a):Tylko że dzisiaj czytałam że takie głaskanie i dawanie smaków psu w momencie kiedy się boi może jeszcze pogłębić lęk, bo dajemy przez to psu znak że naprawdę coś jest nie tak. Także ja już sama nie wiem, a może po prostu spróbować przeczekać, bez żadnego głaskania i karmienia? A dobrze robię że zatrzymuję Sabę, kiedy ta zaczyna ciągnąć spowrotem? Właśnie tak jak piszesz , przeczekaj bez głaskania i karmienia. Zatrzymaj się , zignoruj jej zachowanie i idż dalej. A może jak ją karmisz po spacerze czymś exstra to dlatego tak ciągnie do domu? Quote
bonsai_88 Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 [LEFT]Ja nie mówię o staniu i cmokaniu nad psem jaki to on biedny i sie boi :eviltong:. Po prostu usiądź i zawołaj psa do siebie... podszedł? To posmyraj tak jak lubi ;). Uspokoił się troszeczkę? To zaproponuj smakołyka, jak nie weźmie to trudno :razz:. Ciężko wytłumaczyć przez neta o co mi chodzi :shake:... ale mam teraz suczkę, która wczoraj [pierwszy dzień DT] bała się wszystkiego. Właśnie dzięki takiemu postojowi z posiedzeniem sobie obok, pomizianiem delikatnym, a na koniec zlizywaniem pasztetu z rąk udało mi się w miarę opanować napad paniki na naszym 1 spacerku :cool3: [/LEFT] Quote
michalina88 Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 ewtos napisał(a):Zatrzymaj się , zignoruj jej zachowanie i idż dalej. A może jak ją karmisz po spacerze czymś exstra to dlatego tak ciągnie do domu? Tylko że z nią nie da się isć dalej. Możę zacznę jeszcze dłużej czekać, ale ona uparta jest. Z tym ciągnięciem to nie jest tak że ona chce wrócić na działkę i idzie pod bramkę. Ona przechodzi obok i idzie na drugi koniec ulicy, gdzie znowu się zatrzymuję i ciągnie spowrotem, ale wcale nie do działki. Tylko znowu dochodzi do drugiego końca z którego wcześniej zawróciła. Nie wiem czy napisałam to zrozumiale:oops:. Po prostu u niej spacer polega na tym że dochodzi do jakiegoś punktu zawraca, idzie w drugą stronę i znowu zawrca i tak najlepiej to by chodziła w ta i spowrotem:cool1:. Dziwne jest to, że kilka dni po tym jak ją wzieliśmy to byłam z nią na spacerze i to znacznie dłuższym niż teraz. Owszem czasami się zatrzymywała, ale tylko wtedy jak jakieś psy nieznajome zaczynały mocno szczekać i jak się chwilę poczekało to szła dalej. Tylko że wtedy byłam z nią bez kagańca, a teraz chodzi w kagańcu. Myślicie że to może mieć znaczenie? Może z kagańcem czuje się niepewnie? Quote
WŁADCZYNI Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Ja nie widzę sensu używania kagańca jeżeli pies i tak nie biega luzem tylko jest na smyczy. Uniemożliwia zabawę - chyba że ktoś mi pokaże jak np. rzucać zakagańcowanemu psu frisbee:diabloti:, przeciąganie się piłeczką i tak dalej czyli (przynajmniej dla mnie) bardzo ważną część spacerowania, nagradzania i uczenia psa. Quote
bonsai_88 Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Władczyni ale to nie jest twoja mała, zapatrzona w ciebie i kochająca aport Su ;). To jest duży pies i najwyraźniej właściciele ze względów bezpieczeństwa wolą psy kaganiec zakładać :razz:. Swoją drogą ja też czasami wychodzę z Birma w kagańcu - aportować to oni i tak nie lubi, a smakołyki też da się wsadzić :eviltong: Quote
Goś Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Dobrze wyczytałaś. Nie pocieszaj głosem i nie głaszcz kiedy ona sie boi, bo ona przecież nie rozumie, że ją pocieszasz - w ten sposób tylko utwierdzasz ją w przekonaniu, ze jest się czego bać. I nie dawaj smakołyków, bo nagradzasz ją wtedy tylko za taką reakcję. Siądź,stój, czytaj książkę - rób cokolwiek, byle byś była zrelaksowana. Pokaż jej swoją postawą, że nic sie nie dzieje. Ignoruj jej niepożądane zachowania. Kiedy Cię zaczepi, trochę zrelaksuje, odpuści choć na chwilę - wtedy nagródź, pogłaszcz, daj smaka, zachęć do zabawy. Ale rżnij głupa zawsze, kiedy ona sie boi - jakbyś w ogóle nie wiedziała, nie zauważała o co jej chodzi, Ty tam nie widzisz niczego, czego moznaby się bać. Na razie spróbuj ją zrelaksować w punkcie, którego ona się tak boi. Nie próbuj go przekraczać. Na razie spraw,żeby ona sie tam wyluzowała ;) A tak na przyszłość to jest jeszcze jeden sposób, ale do tego musisz spuścić psa ze smyczy. Ja to zrobiłam w drodze do weta, kiedy moja suka odmówiła dalszego mi towarzyszenia. Kiedy ona się położeła na ziemi i powiedziała, że dalej ze mną nie idzie, ja ją odpiełam ze smyczy i po prostu sama poszłam. Nie doszłam do pierwszego zakrętu, a pies już był przy mnie :eviltong: Oczywiście dostała duuużą nagrodę. I później nagradzałam ją przez resztę drogi i u weta...Po prostu dałam jej wybór - iść ze mną w miejsce, którego się boi lub zostać samą. Quote
ewtos Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 [quote name='michalina88']Tylko że z nią nie da się isć dalej. Możę zacznę jeszcze dłużej czekać, ale ona uparta jest. Z tym ciągnięciem to nie jest tak że ona chce wrócić na działkę i idzie pod bramkę. Ona przechodzi obok i idzie na drugi koniec ulicy, gdzie znowu się zatrzymuję i ciągnie spowrotem, ale wcale nie do działki. quote] Pewnie masz rację, że kaganiec jej nie pomaga, to dodatkowy stres. Sama będziesz wiedzieć czy możesz i gdzie go zdjąć. Mój pies na pierwszym spacerze w kagańcu szedł za mną jak potępieniec. A z opisu jej zachowania to jeśli dobrze zrozumiałam Twoja sunia zachowuje się dokładnie jak każdy pies na ograniczonym wybiegu( boksie schroniskowym), chodzi od ogrodzenia do ogrodzenia. Na pewno wszystko przeminie, ale będzie wymagać wiele czasu i Twojej cierpliwości, wyczucia. Quote
WŁADCZYNI Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 [quote name='bonsai_88']Władczyni ale to nie jest twoja mała, zapatrzona w ciebie i kochająca aport Su ;). To jest duży pies i najwyraźniej właściciele ze względów bezpieczeństwa wolą psy kaganiec zakładać :razz:. Swoją drogą ja też czasami wychodzę z Birma w kagańcu - aportować to oni i tak nie lubi, a smakołyki też da się wsadzić :eviltong: jak na razie nie było słowa o agresji czy mordowaniu wszystkiego, po za tym dalej nie rozumiem po co kaganiec jak jest smycz? Mam psa na smyczy = mam go pod kontrolą. Smaczka wsadzić się da, ale zabawka/frisbee/patyczek/sznurek czy wykorzystanie psa do podania czegoś co mi wypadło już odpada:oops: Ja już nie lubię aportowania - coś mi padło w łokciu od rzucania piłeczki:mad: hm może zlizywanie jedzenia i oblizująca się właścicielka dla uspokojenia? Quote
michalina88 Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Czyli będzie nowy plan spacerów. Po pierwsze Saba i tak na razie nie odchodzi daleko od działki, nie chodzi tam dużo ludzi więc nie będę jej zakładała kagańca. Po drugie zacznę przeczekiwać do skutku jej zatrzymania się i nagradzać kiedy pójdzie dalej. Dzisiaj były już takie momenty, że po jakimś czasie malutki kawałeczek do przodu poszła:). Po trzecie będę z nią chodzić na dłuższej lince i może próbować iść dalej bez niej i obserwować czy pójdzie za mną (bez ciągnięcia)? Po czwarte wezmę ze sobą jakiś pasztet i będę nim kusić:diabloti:, bo podobno takie lizanie uspokaja. Może coś dodacie?? Mam jeszcze kilka pytań( jak zwykle:oops:). 1. Saba trochę agresywnie reaguje na rowerzystów, widać że ich nie lubi. Co prawda nie wszystkich, z tego co zauważyłam to raczej mężczyzn. Można ją tego oduczyć? Jeśli tak to jak? 2. Ponawiam pytanie -Kiedy mogę wpuścić psy razem na działkę, bez smyczy? Jak jak się będą zachowywać? Dzisiaj byliśmy na wspólnym spacerze i nie szczekały na siebie, nie warczały. Saba daję się obwąchiwać Szonowi, tak samo ona zaczęła go obwąchiwać na co on nie protestuje. Chodzą blisko siebie, na luźnych smyczach. Dzisiaj to miałam nawet takie wrażenie że Saba jak Szon do niej podchodził to tak podskakiwała jak do zabawy:multi:. Myślicie że już można? Może jakby się zaprzyjaźniły to też by jej to pomoglo. Zobaczyłaby jak fajnie można się bawić w aportowanie:). Albo, że jak Szon się na spacerach nie boi to ona też nie musi... Muszę Wam się przyznać, że dzięki Wam zmieniłam nastawienie, bardziej poznałam potrzeby moich psów. Chociaż wątek był założony z myślą o Sabie to przy okazji odkryłam na nowo Szona:). Teraz chce żeby obu psom było dobrze ze mną a mi z nimi:). Pozdrawiam i dziekuję za dotychczasową pomoc:loveu:( i oczywiście liczę na dalszą;)). Quote
WŁADCZYNI Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Jeżeli chodzi o mężczyzn to zwerbuj kolegów do pomocy - podkarmianie, bez mówienia/wiszenia nad psem. Jeżeli facet+rower to też kolegów z rowerami zaproś zacznij od karmienia psa jak rowerzysta jest daleko, później coraz bliżej a później niech kolega karmi mając obok rower. Jeżeli sam rower jest stresujący to postaw jakiś na działce i niech sobie stoi coś jak krzesło czy inny krzaczek - bo to normalne że rowery sobie stoją i nie należy się tym stresować;) Ja bym puściła, ale najpierw spacer i wspólne wejście na działkę. Quote
bonsai_88 Posted January 13, 2009 Posted January 13, 2009 Władczyni mądrze gada :cool3: Goś chyba się nie zrozumiałyśmy - ja nie mówię co ćwierkaniu nad psem "jakaś ty biedna maleńka, tititi, choć, pani pogłaszcze, obroni przed tym wstrętnym potworem" i w tym stylu... Ja przy Biance najpierw usiadłam i poczekałam aż pies przestanie się szarpać [byłyśmy tylko we 3 -Ja, Bianca i Birma - na wielkim pustym polu]. Jak przestała to zaczęłam jej tłumaczyć, że "człowieki fajne są... i w ogóle to nie masz się czego bać... laska, choć, zobacz jak człowieki fajnie moga głaskać :cool3:". Jak już nieśmiało podeszła to dostała PASZTET :eviltong:. Maczałam sobie łapki i dawałam raz jednej, raz drugiej [co by Birma zazdrosna nie była]... w końcu jak Bianca olała cały świat po za pasztetem to poszłyśmy dalej ;) Quote
WŁADCZYNI Posted January 14, 2009 Posted January 14, 2009 i nie odmroziłaś sobie tyłka?!:crazyeye: Jest -300 stopni brr. Nie znasz przeszłości Saby może jakiś dziad podły ją bił, albo wystraszył. To może być sylwetka, głos cokolwiek. Moja suka na przykład bardzo emocjonalnie i radośnie wita ludzi postury mojego brata mimo że na oczy go nie widziała prawie trzy lata i jak się ostatnio widzieli to mała była. Psy mają niesamowitą pamięć. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.