michalina88 Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 [quote name='WŁADCZYNI']Wycofać tak, ale nie odejść a podejść. Niech pies szuka 'ratunku' i pocieszenia u Ciebie. Zwiększa to prawdopodobieństwo że jak nagle pies spanikuje to nie wypruje gdzie bądź ale wybierze bezpieczne bycie blisko Ciebie.[/quote] Czyli jak idziemy, Sabausłyszy szczekanie psa i zawraca, zaczyna się cofać to co? Ja stoję w miejscu i ją przywołuję do siebie i jak przyjdzie to daje smaki? Bo ona w takich sytuacjach to na mnie średnio zwraca uwagę tylko chce jak najszybciej zawrócić. Quote
Goś Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Ja bym w takiej chwili reagowała tak samo jak podczas całej nauki chodzenia na luźnej smyczy. Zwyczajnie nie daj jej ciągnąć. Niech się wycofuje...statecznie ;) Tylko nagradzaj obficiej za każde poluzowanie smyczy i może tak...bardziej zabawowo (u nas działa)... Co ja jeszcze chciałam...acha. Kiedy robisz stopę jak sucz napina smycz, to tak samo natychmiastowe powinno być Twoje ponowne ruszenie (przynajmniej na początku) w momencie, gdy ona ową smycz poluzuje, bo to ułatwi jej załapanie zasad gry. Co do tego przywoływania jak ona się boi i próbuje dać dyla, to naprawdę lepiej w przyszłości-bez smyczy. Bo w obecnym wypadku ona ma b.prosty wybór - zostać z Tobą przy niebezpieczeństwie lub przeciągnąć Cię na bezpieczniejsze rejony. To poskutkuje lepiej, kiedy postawisz ją przed prawdziwym dylematem - sama czy z pancią... która nosi kieszenie pełne ciasteczek wątróbkowych:evil_lol: Wiem jak diabelnie trudno się w takiej sytuacji skupić na nauce, ale Ty się dziewczyno ucz! Bo jak załatwisz sobie powtórki, to dopiero będzieCi się sesja ciągnęła jak smród... Quote
michalina88 Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 To dzisiaj był pierwszy spacer na nowych zasadach. Chociaż nie wiem czy to spacerem można było nazwać. Na razie średnio to wychodzi, Saba nie rozumie dlaczego się zatrzymujemy. Jak się zatrzymamy to zaczyna ciągnąć w drugą stronę jak znowu się zatrzymamy to ona znowu zaczyna ciągnąć gdzie indziej. Później to już w ogóle miałam wrażenie była zdezorientowana, tak jakby pytała czy my w końcu pójdziemy na ten spacer czy będziemy się kręcili w miejscu:roll:. Bez smyczy to ja na razie nie będę ryzykować, chodzimy po chodnikach przy ulicy, a ona robi czasem takie numery że gdybym jej nie przytrzymała to by wparowała prosto na nią:cool1:. Dlatego chociaż wiem że jak ona zluzuje smycz to teoretycznie powinnam dać jej iść tam gdzie chce, ale to nie zawsze jest możliwe. Mam jeszcze pytania co do klikania:). Czy jeśli uczycie psa jakiejś nowej komendy to na każdej kolejnej sesji ćwiczycie tą samą komendę, aż pies jej perfekcyjnie nie opanuje? Czy jak już pies w miarę ją umie to wprowadzacie jakieś nowe dla urozmaicenia? I jeszcze jednego tak nie do końca zrozumiałam. Chodzi mi o sytuację kiedy uczę je siadać i zostawać w tej pozycji. Bo z Szonem jest tak że dostaje komendę siad, zostań i siedzi do momentu kiedy usłyszy klikniecie i dostaje smaka. Wtedy od nowa jest komenda, on siada czeka i jest k/s. Za to z Sabą jest tak że jak dostaje komende siad to siada, wtedy też jakis czas czekam i jest k/s tylko że ona wtedy nie wstaje tak jak Szon i raczej siedzi dalej. Po prostu zastanawiam się czy ona rozumie że musi siedzieć tylko do tego kliknięcia i dostania smakołyka. Może powinnam wprowadzić jakąś komende zwalniająca z tego siadu? Czy raczej nagradzać to że ona dalej siedzi i dawać kolejne k/s. Proszę wytłumaczcie mi to, bo się w tym gubię:oops:. Quote
WŁADCZYNI Posted February 3, 2009 Posted February 3, 2009 Spróbuj robić kółko - ciągnie, wołasz, robicie obrocik, pies startuje znowu z pozycji luźna smycz, suuuuper i nagroda. Klikanie Pracuję różnie - jeżeli ćwiczy coś co pies zna, to klikam każdą wykonaną komendę. Jeżeli pracujemy nad czymś nowym 1sesja=1zachowanie. Sesji na dobę może być mnóstwo. Jednak nie ćwiczę dwóch zachowan związanych z jednym obiektem, jeżeli nie mam komend np. nie robię sesji z włażeniem na pudło czterema łapami, by za chwilę zrobić włażenie tyłem. Chyba że mam podłożone komendy, które pies rozróżnia. Jeżeli chcesz aby klik kończył zachowanie a Saba wstawała niech przychodzi po smaczka. Jeżeli chcesz mieć komendę, która trwa aż do wydania zwolnienia nagradzaj z podejściem psa do Ciebie dopiero po jakimś słowie więc siad k biegaj/wolna s, albo siad, k/s za siad, biegaj i k/s za wstanie. Nie wiem co będzie jaśniejsze dla psa, bo to zależy od niej. Quote
lalla Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 a co z moim kundelkiem?:loveu:ktos ma pojecie jakiej jest rasy??:roll: Quote
taxelina Posted February 6, 2009 Posted February 6, 2009 [quote name='Talia.']Moim zdaniem jakiś szpic. Może coś a la basenji lub shiba:razz:[/quote] Karencki pies na niedzwiedzie albo kelpi do tej pory slyszlam o niej. Quote
michalina88 Posted February 7, 2009 Posted February 7, 2009 Z luźną smyczą idzie nam coraz lepiej:). Saba chyba powoli łapie o co chodzi bo jak ją zatrzymuję to ona też się zatrzymuje, a jak zluzuje smycz to zazwyczaj czeka aż podejde ze smakiem i rusza dalej. Po za tym to ostatnio zaczął mnie zastanawiać jej sposób wycofywania się w pewnych sytuacjach. Bo kiedyś to robiła w tył zwrot i mnie ciągnęła za sobą. Teraz jak już się jej zdarzy zatrzymać, to na początku stoi w miejscu, a jak zauważy że ja chcę iść dalej i ją zachęcam to wycofuję się cały czas patrząc na mnie, cofa się tyłem, zarzuca głową i w ten sposób próbuje mnie przeciągnąć. Tak się zastanawiam czy to ma jakieś znaczenie w jaki sposób ona się cofa? Nie jestem pewna czy dobrze robię w takich sytuacjach:oops:. Kiedy Saba zaczyna się tak tyłem wycofywać to ją zatrzymuję i później smakiem kuszę żeby do mnie podeszła, kiedy zostaje przy mnie wyciągam kolejnego smaka, odsuwam się i kuszę, ona znowu podchodzi itd. Tak jest zazwyczaj w sytuacjach gdy sie przestraszy psa lubo po prostu jeszcze czasami zatrzyma. Tylko że teraz mamy problem z takim jednym miejscem a raczej wejściem na chodnik i przejściem nim przy ulicy. Saba kilka razy przeszła tamtędy bez większych problemów tylko że pewnego dnia jak tam szłyśmy to się kilka razy przestraszyła samochodów. Pewnie dlatego teraz Saba nie chce tamtędy iść i wygląda to tak, że Saba owszem po smaczka podejdzie, ale prawie od razu cofa się do tyłu i zaczyna znowu ciągnąć tyłem. To wygląda tak jakby mi mówiła że nie przejdzie tamtędy i koniec! Jak teraz widzę że takie przekupywanie nic nie daje to odpuszczam i idziemy tam gdzie Saba chce i wtedy idzie ładnie dalej inną drogą. Pewnie powiecie że powinnam z nią chodzić tamtędy gdzie ona chce tylko że ja chciałam z nią iść na łąki, i w ogóle żeby spacer był długi to musimy przejść przez tą ulicę. Problem jest z tym, że Saba zaczyna kojarzyć każde dojście prowadzące do tej ulicy i się zapiera i wycofuje. Pewnie jakbym jej nie ustąpiła i do skutku próbowała z nia tamtędy przejść to by się udało, ale czy to ma sens? Nie chce żeby skojarzyła że ja ją do czegoś zmuszam jak się boi. Mogłabym jej zmienić trasę spacerów tylko że to by się wiązało z chodzeniem przy jeszcze bardziej ruchliwej ulicy plus szczekające psy w co drugiej bramie i pewnie tam też by nie chciała iść. Tak w skrócie chodzi mi o to czy ja Sabę mam tak do skutku przekonywać i czy dobrze to robię? Czy raczej zmienić trasę spacerów chociaż wiem że ta nowa będzie bardziej stresująca (pewnie w ogóle nie będzie chciała tam iść) ? Doradźcie co robić w sytuacjach kiedy ona boi się (chyba?) z konkretnego powodu, a nie tak jak kiedyś po prostu sie bała tego co nie znane. Quote
WŁADCZYNI Posted February 8, 2009 Posted February 8, 2009 Moja suka widząc że daje jej smaczki wedle łańcucha wycofanie-podejście po smaczek - wycofanie, cały spacer chodziłaby tyłem:diabloti: Spotkaj się z dobrym szkoleniowcem, podpowie co robić z Szonem i Sabą oraz jak to robić żeby nie wzmacniać zachowań niepożądanych. Quote
michalina88 Posted February 9, 2009 Posted February 9, 2009 Fakt to przekupywanie smaczkami to raczej nie był dobry pomysł:oops:, dlatego dzisiaj jak zaczęła szarpać i się wycofywać to po prostu ją przytrzymałam i przeczekałam. Chwilę to zajęło, ale Saba chyba zrozumiała że nie odpuszczę i poszłyśmy dalej:). Na szczęście taką akcję z zapieraniem się i zatrzymywaniem zrobiła tylko raz, a tak to tylko czasami miała lekkie zawachania;). [quote name='WŁADCZYNI'] Spotkaj się z dobrym szkoleniowcem, podpowie co robić z Szonem i Sabą oraz jak to robić żeby nie wzmacniać zachowań niepożądanych.[/quote] Wiem że tak by było pewnie najlepiej, ale na razie spróbuję sobie poradzić sama, a raczej z Waszą pomocą:). Na razie chyba nie mam takich problemów z psami żebym nie mogła sobie z nimi poradzić... Nie jest może idealnie, ale jest coraz lepiej:). Chyba że nie uda mi się ich zapoznać to wtedy będzie trzeba pomyśleć o szkoleniowcu. Quote
michalina88 Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Witam po przerwie;) Saba coraz ładniej chodzi na smyczy, tylko czasami jej się zdarza że mocniej napręży smycz:). Jak tak zobaczyłam że da się z psem normalnie wyjść na spacer bez ciągnięcia, bolących rąk, charczenia. To zaczynam zbierać kasę na szelki i będę uczyła Szona chodzić na smyczy, bo u niego przez pierwsze dwadzieścia minut spaceru na smyczy to koszmar:cool1:. Dzisiaj był pierwszy wspólny spacer z psami po przerwie i muszę powiedzieć że myślałam że będzie gorzej, a wcale nie było:). Saba jak zwykle wykazywała małe zainteresowanie Szonem, ale nie protestowała jak ten ją obwąchiwał. Szon owszem trochę poszczekał, ale sporadycznie i na pewno bez jakiejś histerii. Szkolenie z oboma psami idzie coraz lepiej:). Saba jest coraz chętniejsza do ćwiczeń, bo na początku była trochę oporna. Muszę powiedzieć że z niej to czasami jest uparta bestia:diabloti:. A z Szonem to czasami wystarczy że po prostu jakąś komendę utrwalę, bo okazuje się że on kilka rzeczy umiał tylko potrzeba mu było to usystematyzować. Szon dwa dni temu skończył 11 lat:multi:. Z jednej strony się cieszę, że jest z nami tak długo, ale z drugiej strony niestety robi się coraz starszy i z tego się akurat nie cieszę:cool1:. Mam do Was pytanie w związku z jego wiekiem. Czy ja powinnam na niego jakoś specjalnie uważać? Nie wykonywać jakiś ćwiczeń? Chodzi mi głównie o skakanie, bo on lubi skakać ( w szczególności na mnie:mad:). Chciałam to wykorzystać i dlatego robimy jakieś ćwiczenia ze skakaniem, ale nie wiem czy nie lepiej dać sobie z tym spokój... Co myślicie? Wiem że nie prośiliście żebym wstawiała jego zdjęcie, ale może zobaczcie o jakim niewychowanym (na razie:diabloti:) diable mowa. Quote
bonsai_88 Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Wydaje mi się, że jeśli Szon jest zdrowy [najlepiej porozmawiaj z weterynarzem, żeby odpowiednio przebadał psa - przede wszystkim serce i stawy], to możesz z nim ćwiczyć np. agility [tam jest dużo skoków ;)]. Ja planowałam ćwiczyć z moim poprzednim psem, 15-letnim Itusiem, ale niestety musiałam go uśpić zanim zaczęliśmy treningi :placz:. Quote
zaba14 Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 póki pies sam chce skakać, biegac to mu tego nie ograniczaj... serce rzeczywiscie warto przebadać, dla właśnej wiedzy, niestety czasem trzeba wspomagac je lekami.. moj pies bardzo długo był aktywny, przy jakiejś okazji zrobilismy badania serducha i okazało sie ze jest chore, musi dostawac codziennie leki, niestety od tego czasu mineło kilkla dobrych lat, obecnie ma koło 15 lat, nie skacze, nie biega na codzień ... nie słyszy w ogóle, wzrok traci, załatwia sie w domu, zaczął wszystkich gryźć... całkiem inny pies, wiec ciesz się tym co macie teraz.. :) bo moj pies zmienił sie tak diametralnie w przecigu niecałego roku .. :-( Quote
bonsai_88 Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Zaba ja o tych stawach raczej pod kątem skoków myślałam ;). One obciążają bardziej niż biegi, a to jednak już starszy psiak, lepiej sprawdzić niż później pluć sobie w brodę :roll:. Zwłaszcza, że czasami nie potrzeba dużo - jak mojego pobolewały stawy [w czasie deszczów jesień-wiosna] to wystarczał zastrzyk raz na miesiąc ;) Quote
michalina88 Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Oj dziewczyny, ale mnie teraz nastraszyłyście. Szon wydaje się być zdrowy, ale macie rację lepiej zrobić badania niż później żałować:shake:. A czy takie badania zrobi każdy weterynarz? Na czym one polegają i mniej więcej ile kosztują? Przykro mi z powodu Waszych psiaków, ja już teraz mam poczucie że sporo czasu straciłam... Tym bardziej że Szon to bystry psiak, chętny do pracy, ale mam nadzieję, że jeszcze nadrobimy stracony czas i jeszcze sporo zdążę go nauczyć:). Quote
bonsai_88 Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 Nie martw się aż tak - myśmy pisały pod kątem ćwiczeń, np. agility [bieganie + dużo skoków :cool3:]... po prostu lepiej chuchać na zimne ;). A życie z chorym psem wcale nie musi być straszne - życie z moim [już wtedy ciężko chorym] psem różniło się tylko tym, że rano i wieczorem dostawał tabletki :lol:. Bo za tym nadal szalał jak szczeniak, mimo że miał już 15 lat ;) Quote
zaba14 Posted February 24, 2009 Posted February 24, 2009 bonsai_88 napisał(a):Nie martw się aż tak - myśmy pisały pod kątem ćwiczeń, np. agility [bieganie + dużo skoków :cool3:]... po prostu lepiej chuchać na zimne ;). A życie z chorym psem wcale nie musi być straszne - życie z moim [już wtedy ciężko chorym] psem różniło się tylko tym, że rano i wieczorem dostawał tabletki :lol:. Bo za tym nadal szalał jak szczeniak, mimo że miał już 15 lat ;) moj ma jakieś 15 i niestety już nie szaleje :( chodzi jak typowy dziadek, załatwia się w domu, nie słyszy, juz prawie neidowidzi... :-( acz kolwiek zdarza sie jeden dzien kiedy wbiega do mieszkania z roześmiana mordą i zachęca do zabawy :cool3: co do badania to kazdy lekarz chociaz przy zwykłej słuchawce powie Ci czy coś sie z sercem dzieje, czy zle bije i wtedy powinien zrobic dokładne badania ale czy kazdy wet? to zalezy czy maja bodajze echo serca? nie wiem czy teraz dobrze myślę... Quote
bonsai_88 Posted February 24, 2009 Posted February 24, 2009 Zabka mój chodził jak stary pies tylko jak miał bardzo ciężką zapaść [przez miesiąc go leczyliśmy, a i tak było ryzyko, ze tego nie przeżyje]. Muszę poznać, że byłam wtedy przerażona - mój psiak nawet jak się źle czuł to zawsze udawał, że wszystko w porządku, a wtedy czuł się tak fatalnie, ze nie wiem siły na udawanie :crazyeye:. Tylko musiałam uważać na spacerach, żeby go nie wyprzedzać, bo inaczej próbował chociaż na te parę metrów radośnie kłusować - żeby pokazać, że on przecież zdrowy :lol: Quote
michalina88 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Oj Szon to akurat wręcz przeciwnie, jak mu coś jest to musi to wszystkim pokazać i trzeba się nad nim poużalać;). Chociaż po spacerze lub zabawie mu od razu przechodzi, cudownie zdrowieje:mad:. Możecie mi doradzić w wyborze szelek dla Szona? Dzisiaj byłam z nim na spacerze na smyczy i to był koszmar, dlatego zaczynam szukać szelek dla niego. Jakie firmy są godne polecenia? Bo ja się na tym nie znam i nie chce kupić byle czego. Chociaż pewnie na takie najlepsze to mnie nie stać. Może jakaś firma nie jest szczególnie droga, ale dobra? A da się w ogóle dopasować szelki dla psa kupując przez neta? Co prawda byłam dzisiaj u nas w zoologu i były szelki jedne parciane, a drugie skórzane. Skórzane chyba są bardziej wytrzymałe, ale czy nie będą obcierać psa? Obcięłam dzisiaj Sabie włosy na ogonie, bo miała strasznie skołtunione. Na początku to nawet chciałam je tak zostawić, bo żal mi było ścinać, ale już nie mogłam na te kołtuny patrzeć. Mam tylko nadzieję, że jej szybko odrosną, bo tą kitę to śliczną miała i bez niej tak dziwnie wygląda:roll:. Quote
bonsai_88 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Hmmm... u mnie jedna dziewczynka miała szelki skórzane, druga parciane... jedne i drugie fajne, jedne i drugie firmy xyz a sprawdzają się znakomicie :eviltong:. Tak na dobrą sprawę to nie firma jest ważna, a jakość wykonania [klamry - czy są porządne] i to jak leżą na twoim psiaku ;) A ogon odrośnie... przy najbliższym linieniu :razz: Quote
karjo2 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Michalina, dlaczego myslisz, ze na szelkach spacer z rozpuszczonym psem przestanie byc koszmarem? Na czym teraz jest on wyprowadzany? Quote
zaba14 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 karjo2 napisał(a):Michalina, dlaczego myslisz, ze na szelkach spacer z rozpuszczonym psem przestanie byc koszmarem? Na czym teraz jest on wyprowadzany? nie lepiej kupic obroze pół zaciskową np. z rogza? ładne i funkcjonalne :) polecam, moj pies nosił, acz kolwiek ja wole szelki, z tym ze moj nie ciagnie ani na zwyklej obrozy, ani na łancuszku, na polzacisku czy na szelkach :) Quote
michalina88 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 karjo2 napisał(a):Michalina, dlaczego myslisz, ze na szelkach spacer z rozpuszczonym psem przestanie byc koszmarem? Na czym teraz jest on wyprowadzany? Karjo jeśli myślisz że wierzę w cuda i w to że jak założę mu szelki to przestanie ciągnąć, to tak nie myślę:razz:. Po prostu czytałam że jeśli pies już jest przyzwyczajony do ciągnięcia na obroży to łatwiej go będzie nauczyć np. w szelkach. Słyszałam że takie założenie szelek to nowa sytuacja dla psa i wtedy go łatwiej nauczyć nieciągnięcia na szelkach niż odzwyczajanie od ciągnięcia na obroży. U niego takie uczenie luźnej smyczy przy dalszym wyprowadzaniu na obroży raczej nie dałoby rezultatów, bo przez tyle lat ma to chyba za bardzo zakodowane;). Żaba a o co chodzi z tą obrożą pół zaciskową? Bo jeśli chodzi w niej o zacisaknie się na szyi psa to na pewno nie zda egzaminu. Muszę się przyznać że kilka lat temu nawet kolczatki próbowaliśmy:oops:, ale oczywiście bez nauki nic to nie dało i szybko zrezygnowaliśmy. Czyli rozumiem że szelki lepiej kupić na miejscu i dobrze dopasować? Chyba wezmę skórzane, bo takie porządniejsze się wydawały. Quote
karjo2 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Michalina, skoro nie dajesz rady wypracowac u psa luznej smycyz pryz obrozy, to na szelkach bedzie jeszcze mniej ciekawie. Szelki sluza do wygodnego ciagniecia :evil_lol:. Moze wreszcie czas skonczyc cackanie z rozpuszczonym do granic psem i ustawic go do pionu? Quote
michalina88 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Szczerze to ja nigdy z Szonem nie pracowałam nad luźną smyczą:oops:, znaczy może jakoś tam kiedyś próbowałam, ale wtedy nie wiedziałam jak to trzeba robić i nie widząc rezultatów rezygnowałam i wołałam chodzić bez smyczy. Właśnie ja z Szonem rzadko chodzę na smyczy, za blokiem jest spory teren gdzie nie ma psów i ludzi i tam go puszczam luzem. Chociaż wiadomo że czasami trzeba iść gdzie indziej i bez smyczy się nie obejdzie i nie chce żeby takie spacery wyglądały tak jak dotychczas. Myślałam że na szelkach będzie go łatwiej nauczyć. Tym bardziej że nie tylko ja wychodzę z psem na spacery i wiem że kto inny nie będzie z nim pracował:cool1:. Dlatego jakbym ja go zaczęła oduczać ciągnięcia na obroży, a kto inny by mu na to pozwalał to by to nie miało sensu. Stąd pomysł żeby wtedy kiedy ja z nim wychodzę, to wyprowadzać go w szelkach i uczyć chodzenia na luźnej smyczy. Karjo ja naprawdę zaczęłam pracować z Szonem, wprowadzać reguły i już widzę poprawę na lepsze wiem że nie jest super ale o jakie cackanie Ci chodzi? Co według Ciebie znaczy ustawić do pionu? Quote
karjo2 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Pies bedzie swietnie odroznial z kim wychodzi i z kim na ile moze sobie pozwolic :evil_lol:, nie musi to sie wiazac z innym oprzyrzadowaniem do wyprowadzania. Szelki sa do ulatwienia psu ciagniecia, stad ucyz sie psa poprawnego chodzenia na zwyklej obrozy, pracy zaprzegowej w szelkach. Zamiast ulatwiac, obrzydz mu nieciekawe zachowania, np. wlasnie obroza polzaciskowa, halti podpiety pod obroze. Pies w tym wieku ma juz mocno zakodowane zachowania i jesli w przypadku nauki sztuczek, pracy nad skupianiem uwagi na przewodniku jak najbardziej przyda sie pozytywne wzmacnianie kazdej zmiany na plus, tak w przypadku podstaw, jak opanowanie rzucania sie na inne psy, spokojne chodzenie na smyczy (wszystko to, co wiaze sie z bezpieczestwem psa), to zabawa w pozytywne szkolenie potrwa za dlugo/psu moze zycia nie starczyc na odkrecenie bledow wychowawczych. Znacznie lepiej i szybcie go opanujesz, jasno pokazujac jak bardzo Ci nie odpowiada takie zachowanie, szarpanie, wyrywanie sie, a nagradzajac spokojny spacer przy Tobie. Uwierz, pies nie jest glupi, szybko zalapie, ze zasady sie zmienily, nie oplaca mu sie byc "niemilym" dla Ciebie/otoczenia, za to jak smacznie jest zrobic cos pozadanego :). A w efekcie zyska wiecej luzu, a Ty spokoju i przyjemnosci z wspolnych wyjsc. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.