puma08 Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Witam. Mój szczeniorek ma 2,5 miesiąca. Cały czas, gdy dostawał jedzenie głaskałam go po głowie. Choć parę razy, ale chciałam go oswajać. Teraz zrobiłam tak samo, a on zaczął warczeć i pokazywać ząbki. Co robić? Pozdrawiam Quote
Delph Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Nigdy nie głaszcz w "newralgicznych" momentach psów po głowie. Jeżeli już, głaszcz z boku, po klatce piersiowej, pod brodą. Ale teraz to już po sprawie, więc na razie nie głaszcz w ogóle przy jedzeniu. Karm najpierw z ręki (bez miski), po jakimś czasie trzymając miskę w ręku, gdy będzie rozluźniony idziemy krok dalej - nakładasz małą porcję i gdy zje dokładasz ręką kolejną. Następnie, gdy to już mu nie będzie przeszkadzać karm z ręką z jedzeniem włożoną do miski. Kolejny stopień - podchodzenie do jedzącego psa i dorzucanie mu smacznego kąska (lepszego niż to co dostaje) do miski (bez dotykania). I dopiero gdy już cały będzie się cieszył na Twój widok przy misce możesz pogłaskać psa po boku na początku jedzenia, stawiając mu miskę, żeby wyrobić z tym dobre skojarzenie. Nadszarpnęłaś zaufanie psiaka stosując gest powodujący dyskomfort podczas jedzenia - mały myśli, że musi bronić zasobów, że jesteś zagrożeniem. Quote
filodendron Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Abstrahując od tego, że skoro już raz nawarczał, to trzeba to teraz odkręcić, żeby się coś gorszego kiedyś nie stało, to po co w ogóle głaskać psa podczas jedzenia? Jakby mnie ktoś przy jedzeniu poklepywał po plecach, to też bym w końcu nawarczała :) Quote
Delph Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Dla psa to niezbyt naturalne i przyjemne, ale warto tego nauczyć np. jeżeli ma się dzieci. Czasami zdarzy się jednak, że trzeba psa dotknąć przy jedzeniu i dobrze byłoby, gdyby mu to nie sprawiało problemu. Poza tym sama świadomość, że jak pogłaszczę psa przy misce, to może mi urwać głowę jest średnia. Póki szczeniak jest mały, warto uczyć takich rzeczy, później, gdy będzie wielkim rottkiem i wymyśli sobie pilnowanie michy będzie trudniej. Na spokojnie oczywiście i nie przesadzając, bo jak pisałam jest to dla każdego psiaka trudna sprawa, tylko że jeden nie zareaguje, a drugi zaatakuje i jest problem. Quote
puma08 Posted November 13, 2012 Author Posted November 13, 2012 Dziękuję Delph. Sczenior po głowie nie był bezpośrednio głaskany, ale to akurat rada pani hodowczyni Rottwailerów z 20 letnią tradycją, no cóż.. Kurczę.. i aż mi głupio, bo trochę tego odchowałam, a jednak wkradł się błąd. To jest bardzo ważne, bo on urośnie, a my mając dzieci możemy mieć nieciekawą sytuacje. Dobrze, że dosyć prędko zapytałam i więcej tego nie powtórzę.. Ciocia dobra rada ;) Quote
Delph Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Niemazaco ;) Nie karć też malucha za warczenie. W przyszłości lepiej, żeby warczał jak coś mu się nie spodoba, niż od razu atakował. Quote
xxxx52 Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 (edited) Poza tym radzilabym udac sie do psiego przedszkola ,a pozniej do psiej szkoly,dzieci maja radosc i naucza sie cos nie cos,a pies Twoj sie pozytywnie zsocjalizuje. Edited November 13, 2012 by xxxx52 Quote
filodendron Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 [quote name='Delph']Dla psa to niezbyt naturalne i przyjemne, ale warto tego nauczyć np. jeżeli ma się dzieci. Czasami zdarzy się jednak, że trzeba psa dotknąć przy jedzeniu i dobrze byłoby, gdyby mu to nie sprawiało problemu. Poza tym sama świadomość, że jak pogłaszczę psa przy misce, to może mi urwać głowę jest średnia. Póki szczeniak jest mały, warto uczyć takich rzeczy, później, gdy będzie wielkim rottkiem i wymyśli sobie pilnowanie michy będzie trudniej. Na spokojnie oczywiście i nie przesadzając, bo jak pisałam jest to dla każdego psiaka trudna sprawa, tylko że jeden nie zareaguje, a drugi zaatakuje i jest problem.[/QUOTE] Warto, oczywiście że warto - tylko zaczyna się tak, jak opisywałaś - chodzi o to, żeby nie wykształcić odruchu bronienia miski. Pies, który się relaksuje widząc, że ktoś podchodzi do miski (bo przywykł, że często podchodzi z czymś o wiele lepszym niż jej zawartość) nie zareaguje agresywnie także i na przypadkowy dotyk. Mój pies ma ponad 6 lat i nadal od czasu do czasu praktykuję podrzucanie jakiegoś smaczka wprost do miski podczas posiłku - właśnie dlatego, że bywają u nas małe dzieci. Natomiast głaskanie po głowie dla zasady, to zwykłe uprzykrzanie posiłku - pies nic z tego nie ma, nie odnosi żadnej korzyści, więc ryzyko, że w końcu zareaguje rośnie. No ale z radą hodowcy trudno dyskutować - przynajmniej dopóki nie zaliczy się "skuchy" ;) Quote
Delph Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Ja już słyszałam m.in. radę hodowcy, żeby psa trzepnąć przez łeb ścierką, bo jak się ma psa "groźnej" rasy, to musi wiedzieć kto tu rządzi... Na efekty nie trzeba było długo czekać, a kolejnym krokiem tegoż hodowcy, kiedy sunia stała się po tym doradzaniu agresywna, było sprzedanie właścicielom samca w celu rozwiązania problemu... Logiczne, jak sobie nie radzą z sunią, to na pewno z nagrzanym samcem w komplecie będzie jak w bajce. Nic mnie już nie zdziwi :roll: Quote
puma08 Posted November 13, 2012 Author Posted November 13, 2012 No jasne, że wybieramy się do psiego przedszkola ;) bicie, karcenie czy pokrzykiwanie jest u nas wykluczone, prędzej mój TŻecik dostaję ścierką przez łeb:evil_lol: gdy podnosi na Robusia głos.. no, ale to gdy mam zły dzień.. oczywiście mówiąc już bez żartów to wiele takich rad słyszałam ;) Dziś zabraliśmy się z maleństwem za szelki i smycz. Moim zdaniem już dorósł do tego. Nauczył się w minutkę jak chodzi się na smyczy, trzyma się przy mnie i tak pięknie wszystkiego nasłuchuję... a co do dzieci to siostrzyczka ma trójkę i bywają u nas. Wydaje mi się, że malec szybko kuma:p także już próbuję waszych rad, bardzo przydatne! Quote
Delph Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Powodzenia życzę z małym potworkiem, przez Ciebie znowu chodzi mi po głowie sprawienie sobie maleńkiego, słodkiego rottweilerka :diabloti: Mój TZ to ma odchyły w drugą stronę, co by do nas nie przyjechało to trzeba wyprzytulać, pobawić się i rozpieścić... A później użeramy się z psem, co nam na głowę wlazł :evil_lol: Quote
GAJOS Posted November 13, 2012 Posted November 13, 2012 Ważny jest sposób głaskania. Jeżeli zrobisz to z partyzanta to włączy się w psie stróż. Jeżeli się zdenerwujesz to też warknie. Tak jak już zostało napisane, dorzucaj mu coś lepszego, za każdym razem gdy go chcesz pogłaskać, po czasie zmniejsz ilość super smakołyków proporcjonalnie do głaskania :) Warto też, dać psu jakąś komende do wykonania, nim będzie mógl dojść do miski, np. siad , czekaj itd. Quote
puma08 Posted November 14, 2012 Author Posted November 14, 2012 [quote name='GAJOS']Ważny jest sposób głaskania. Jeżeli zrobisz to z partyzanta to włączy się w psie stróż. Jeżeli się zdenerwujesz to też warknie. Tak jak już zostało napisane, dorzucaj mu coś lepszego, za każdym razem gdy go chcesz pogłaskać, po czasie zmniejsz ilość super smakołyków proporcjonalnie do głaskania :) Warto też, dać psu jakąś komende do wykonania, nim będzie mógl dojść do miski, np. siad , czekaj itd.[/QUOTE] Dzięki Wam za cenne wskazówki ;) zawsze musi wykonać komendę przed jedzonkiem, coś za coś :diabloti: Ciuciu Delph; sprawiaj, sprawiaj! Toż to takie cudne, kochane, piękne, że ho ho, ino głaskać i tulić. Jeśli nie byłabyś zdecydowana do końca, a rozważasz taką opcję to zapraszam na większy spacerek ;) Niestety nie mogę zaoferować kawki, a toż przez naszą okropną panią wynajmującą :shake:, ale cóż.. cieszę się, że mojego ''zabójcy'' się nie czepia :evil_lol: Pozdrawiam! Quote
GAJOS Posted November 14, 2012 Posted November 14, 2012 [quote name='puma08']Dzięki Wam za cenne wskazówki ;) zawsze musi wykonać komendę przed jedzonkiem, coś za coś :diabloti: Ciuciu Delph; sprawiaj, sprawiaj! Toż to takie cudne, kochane, piękne, że ho ho, ino głaskać i tulić. Jeśli nie byłabyś zdecydowana do końca, a rozważasz taką opcję to zapraszam na większy spacerek ;) Niestety nie mogę zaoferować kawki, a toż przez naszą okropną panią wynajmującą :shake:, ale cóż.. cieszę się, że mojego ''zabójcy'' się nie czepia :evil_lol: Pozdrawiam![/QUOTE] Kochane, cudowne, piękne ale wymagające - pamietaj o tym :) Quote
puma08 Posted November 16, 2012 Author Posted November 16, 2012 [quote name='GAJOS']Kochane, cudowne, piękne ale wymagające - pamietaj o tym :)[/QUOTE] Pamiętam, pamiętam ;) gdy przygarnęłam malca to jeszcze przez dobre 1,5 tyg zastanawiałam się czy nie znaleźć mu lepszego właściciela, czy aby na pewno dam radę.. bo nie chciałabym w przyszłości cierpień dla mnie i psa. Na szczęście TŻt pomaga bardzo.. ten piękny psino z avatara to Twój? ;) jeśli tak to mogłabyś się nic pochwalić ! Quote
GAJOS Posted November 18, 2012 Posted November 18, 2012 (edited) [quote name='puma08']Pamiętam, pamiętam ;) gdy przygarnęłam malca to jeszcze przez dobre 1,5 tyg zastanawiałam się czy nie znaleźć mu lepszego właściciela, czy aby na pewno dam radę.. bo nie chciałabym w przyszłości cierpień dla mnie i psa. Na szczęście TŻt pomaga bardzo.. ten piękny psino z avatara to Twój? ;) jeśli tak to mogłabyś się nic pochwalić ! Moje, moje - Junior mix amstaffa i labka. Wymaga wiele pracy i często twardego , konsekwentnego prowadzenia, tak aby nic durnego nie przyszło mu do łba. I z każdym dniem, widzę że on tego po prostu potrzebuje, ufamy sobie nawzajem i wzajemnie się szanujemy - tak bynajmniej mi się wydaje po tym jak jest przywiązany i gdy jest czegoś nie pewny (nie wie jak się zachować) to wtedy patrzy i jest "chwila zawieszenia' aż dostanie wskazówkę - co ma robić. A odnośnie tego co pisałem wyżej - Chodziło mi o to, że nie możesz go traktować jak cukieraska :) bo "psy to chu*e" jak mawia mój znajomy, i wyczuwają, jak tu sobie wykorzystać sytuację. A w przypadku mocnych ras nie można im i sobie na to pozwolić. Odniosłem wrażenie, że swemu psu trochę matkujesz - odnośnie tego, że nie pozwalasz TŻ-owi go korygować ;) Ale może się mylę. PS :) nie mogłabym się pochwalić, co najwyżej mógłbym :) bo ja prostu chłop z południowej Polski "żem jest" :) Powodzenia z rotkiem :) Edited November 18, 2012 by GAJOS Quote
Delph Posted November 18, 2012 Posted November 18, 2012 Przyłączam się do tego, co napisał GAJOS. Byle bez spinania się, nerwów, strachu. Nie można też zapętlić się w imię tego, że "mam psa mordercę". Ja akurat trafiłam (albo może takie się stały?) na dwie psie pierdoły, które nie wiedzą nawet, gdzie mają tyłek. I gdy one na mnie od wielkiego dzwonu warczą, "uśmiechają się", pyskują, ja się tylko cieszę, bo w naszym przypadku WYJĄTKOWO za tym idzie ufność i rozluźnienie całą gębą (wiem, wydaje się zaprzeczeniem, ale zapewniam, da się coś takiego osiągnąć). Ale żeby do tego dojść, trzeba mieć wyrobione relacje ze swoim psem na 100%, trzeba mu ufać i wiedzieć, że on ufa niezależnie od sytuacji. Moje mogą sobie pomarudzić, nie zabraniam, ale nigdy się przy mnie nie stresują, nawet warcząc przy smakołyku. Mogą mi go oddać, mogą sobie zostawić, ale w efekcie i tak przyjdą się przytulić, bo fajna jestem i tyle ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.