Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ojoj! Aż tyle życzeń! Dziękuję bardzo, bardzo, bardzo. Strasznie mi miło. Ale mam do Was pytanie: nie wiecie skąd te wsiowe potwory wzięły Misia? Czy był u nich od szczeniaka? Pytam, bo wczoraj okropnie mnie zaskoczył kolejny raz. Otóż siedzę sobie wygodnie tam gdzie król piechotą chodzi, a tu wkracza Misio, kładzie mi łeb na kolanach i patrzy na mnie figlarnie. No to głaszczę go, mówię "kochany Misio, śliczny piesek itp." a on nic tylko patrzy i jakby się uśmiecha. W końcu znudzony moim brakiem inteligencji podnosi pyszczydło a tam... piłka! Rzuca mi ją pod nogi i czeka, żebym z kolei ja mu ją rzuciła. Co zrobiłam, a on w dzikich, szczęśliwych podskokach popędził za nią. Czy tak się zachowuje podwórzowy pies? Wszystko to razem - spanie w łóżku, radocha na wieść, że idzie na spacer, zabawa kijkiem, przynoszenie piłki - sugeruje, że Misio był kiedyś psem domowym. Jak Wam się wydaje? Tak jakby sobie przypominał szczęśliwe dzieciństwo. Z postępów - sierść ma już z 5 cm długości, z dawnych blizn widoczna jest już tylko ta na pupie, gdzie ciągle się polizuje. Nabrał kształtów - tzn. nie jest gruby, ale ma wcięcie w talii. Jak powiedział jeden znajomy, który nie widział go kilka dni - przestała mu wisieć skóra. Acha, i powiedzcie temu weterynarzowi, że miał rację: jądra mu się jakby podniosły, a może po prostu ten rozpaczliwy zwis skrył się w futrze i nie wygląda już tak żałośnie. Ogólnie pies przystojnieje z dnia na dzień. Zdjęć na razie nie mam, bo z powodu wizyty mojej siostry żyję w strasznym wirze. Porobię znowu, jak to wszystko się uspokoi. Dzisiaj także wykazał się pewnym stopniem agresji wobec psa, który przechodził obok naszego domu na smyczy (brama była akurat otwarta i poleciał za nim z hurgotem w gardle), ale dał się odwołać. Czyli, że ta jego skorupa kryje jeszcze niejedną niespodziankę. - Spałka postaram się sfotografować, ale to może być trudne, bo starowinek wychodzi rzadko przed dom i na króciutko - jednak nie doszedł tak całkiem do siebie po tamtej przygodzie.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Irenko, oczywiście najbardziej kompetentna to wegielkowa w temacie, ale z tego co wiem, Misia na wieś wywiózł jego"Pan", który podobno wyjeżdżał za granicę.
Ale czy u niego był w domu czy na podwórku, tego nie wiem.Że Miso lubi aportować i nosić wielkie patyki(czytaj: drzewa) dowiedzieliśmy się jak znalazł się w "hoteliku" u weta.Tam już pokazał swoje drugie oblicze.;)
Cieszę się,że wyłazi powoli ze skorupy.Mam nadzieję,że nie rozbryka się za bardzo.:cool1:
Szczęściarz.:lol:
Czekamy na fotki Spałka...oczywiście cierpliwie czekamy.

Posted

A czy wiadomo, jak Misio się pierwotnie nazywał? Bo coś te nowe imiona "nie wchodzą". Mój pierwszy pies, na którego imię wpadli moi znajomi (nie było to trudne - zwierzak był rudy i nazywał się Rudy), znacznie szybciej się zaaklimatyzował u mnie, gdy nie musiał się przyzwyczajać do nowego imienia. Podobno to było coś na "e". Czytam teraz zabawną (no, dość zabawną!) książeczkę pt. "Póki pies nas nie rozłączy" i tytułowy bohater nazywa się Egon. Zawołałam tak na Misia, w pierwszej chwili postawił uszy i spojrzał na mnie zaskoczony, ale za trzecim razem już w ogóle nie reagował. Mam tylko nadzieję, że to nie było Eros, bo tak chyba bym na niego raczej nie wołała!

Posted

O ile pamiętam, to ta baba na wsi mówiła na niego Centuś, ale węgielkowa będzie wiedziała lepiej. Chciałysmy mu zmienić imię, bo nowe życie , nowe imię ,żeby starego nie pamietał:).
Ale chyba tam na wsi za wiele do niego wogóle nie mówiono, nie wiem, czy byłby tak przyzwyczajony do imienia.

Posted

A ja sobie myślę, że jakkolwiek byś na niego nie wołała - i tak Twój głos będzie dla niego zawsze anielski i będzie na niego reagował :) U mnie każde żywe ma inne imię, a i tak wystarczy, że zawołam kogokolwiek (w tym męża), a lecą wszystkie (z wyjątkiem męża) ;)

Posted

No dobrze! Dziś Misio zmienił mój salon w prawdziwy tartak. Dorwał się do dość grubego kijka i zmienił go w trociny. Co jakiś czas podbiegał do mnie - czytałam książkę na kanapie - z żądaniem, żebym pociągnęła za to, co z kijka w danej chwili w jego pysku zostało, po czym wracał do roboty. Tak nas wszystkich rozbawił, że nawet ślepy Kajtuś zabrał się za szarpanie jakiejś psiej zabawki. Wczoraj odwiedziła mnie damska część mojej polskiej i angielskiej rodziny (facety wolały mecz), żeby obejrzeć Misia. Wszystkie panie były zachwycone! On ma w sobie coś takiego, że po prostu nie sposób go nie lubić. Kiedy chodzę z nim na spacery co i rusz zatrzymuje się jakiś samochód z sąsiadami i słyszę, że mam pięknego psa. A przecież do prawdziwej piękności, jeszcze mu troszkę brakuje.

Posted

A żebyś wiedziała! Tym bardziej, że i inne cechy - mniej widoczne - ma niesamowite. Wczoraj na spacerze zagubił się gdzieś Kajtuś-ślepowronek. Misio poszedł go szukać, znalazł i przyprowadził do mnie z powrotem! Słowo honoru! Szczęka opadła mi z wrażenia. Jeśli kiedyś zaśpiewa Marsyliankę, pewno się nawet nie zdziwię. Ale zdaje się, że należy do tych piesków, które potrafią zamęczyć prośbą o rzucanie patyczka. W tej chwili leży na łóżku z piłką i jęczy, żebym mu ją rzuciła. A wiadomo, że raz nie wystarczy. Ojoj, aleśmy się dobrali - ja jestem raczej leniuch, a nie sportowiec!

Posted

No proszę, jaki nam się psi ratownik trafił...no właściwie Irence.Uwielbiam tu sobie czytać.A jak się wegielkowa ucieszyła dzisiaj jak zobaczyła ,ze jest nowy wpis irenas.:lol:;)

wegielkowa napisał(a):
Ło mater dej, może Misia do cyrku sprzedać za grubą kasę:)

Z Tobą w pakiecie chyba.:grins:

Posted

savahna napisał(a):
No proszę, jaki nam się psi ratownik trafił...no właściwie Irence.Uwielbia tu sobie czytać.A jak się wegielkowa ucieszyła dzisiaj jak zobaczyła ,ze jest nowy wpis irenas.:lol:;)


Z Tobą w pakiecie chyba.:grins:
Nie jestem kobietą z brodą:)

Posted

Moje Kochane Zwierzomanki i kochani Zwierzomani! Cudownego Nowego Rroku (z tą trzynastką taki powinien być) dla Was i dla wszystkich Zwierzaków i tych już przez Was uratowanych i tych, które na ratunek jeszcze czekają! No a teraz poznawania Misia ciąg dalszy. Był Sylwester, jak wiecie, a z nim związane idiotyczne wystrzały. Bardzo się niepokoiłam, jak miluszek zareaguje na to zjawisko. A on nie przestaje mnie zadziwiać: na ogół psy albo uciekają przed strzałami, albo chowają się najciemniejszy kąt, albo nic ich nie rusza. Misio - jak zwykle oryginalny - leciał w stronę fajerwerków z okropnie głośnym szczekaniem, jakby chciał je zaatakować. Na szczęście dawał się odwołać. No i nie łudźcie się - był BARDZO przerażony. Uspokoił się dopiero w domu, wyraźnie uznał to miejsce za przystań spokoju, bo noc przespaliśmy bez wstrząsów mimo kanonady za oknem. Pierwszy dzień nowego roku także miałam pod znakiem psa, tym razem nie swojego. Okazało się, że Caro (ten z Palucha), zostawiony przez swego pana poprzedniego dnia na długaśnym łańcuchu (tak z 5 - 6 metrów), przerażony wystrzałami przeskoczył przez płot do sąsiadów, którzy boją się dużych psów. Łańcuch okręcił się wokół sosenki i biedny zwierzak spędził noc siedząc "na baczność". Wyobrażam sobie co musiał czuć w apogeum hałasu! Sąsiadce dopiero następnego dnia po południu przyszło do głowy zwrócić się o pomoc do mnie. A ja przecież ma klucz do furtki do domu Caro no i znam go już i wiem, że to jest niesamowity słodziuch i przytulaj. Zaprowadziłam go do domu, dałam jeść i pić i znowu przypięłam do łańcucha. Co miałam zrobić, najpierw chciałam ten łańcuch skrócić, ale sąsiadka słusznie zauważyła, że psiak się może na krótszym powiesić. Gdy tylko wyszłam za furtkę, Caro przeskoczył do sąsiadów. Tyle, że tym razem nie zaplątał się o żadne drzewo, a sąsiadka już wiedziała, że jej nie zje. Pan wrócił dopiero wieczorem, strasznie się kajał i dziękował. Powtarzam mu ciągle, że pies MUSI się wybiegać, żeby z nim chodził co najmniej 3 razy dziennie (pracuje w domu, nie ma więc problemu), ale jakoś to nie trafia. Dziś rano Caro znowu wył jak szalony, bo pan chyba wyszedł z domu.

Posted

Nieźle się urządził, przystojniaczek:) A ja zdziwiłam się niezmiernie w sylwestra, bo poznałam chłopaka (brat koleżanki), który mieszka na wsi, i psa 2 razy dziennie na spacer zabiera:crazyeye: chociaż pies w kojcu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...