Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja miałam przyjemnośc widzieć Neckara na wystawie w toruniu to było jakieś 2 lub 3 lata temu( a może 4) bardzo ładny pies , szkoda tylko że prawie złapał za rękę pania sedzinę, nie przeszkodziło mu to na szczeście w znalezieniu się na lokacie :(

Nie mam zamiaru nikogo oczerniać , ale widziałam to na własne oczy i mam prawo to napisać, bo dla mnie takie zachowanie u reproduktora jest niedopuszczalne.

Może po prostu pis miał zły dzień :roll: .

  • Replies 191
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

w tej chwili chodzi juz tylko o to, zeby osoba ktora zdecyduje sie adoptowac pieska byla w pelni swiadoma tego, co moze ja w przyszlosci spotkac... wszyscy sie chyba ze mna zgodza ze sytuacja jest skomplikowana i nie jest to takie sobie szukanie domu dla porzuconego pieska - z tym pieskiem moga byc problemy i kazdy kto zechce go adoptowac ma swiete prawo wiedziec o tym jakie problemy mieli ludzie z psami z innego miotu... nie wsadze nikogo na mine ukrywajac prawde bo to sie moze skonczyc tragicznie...

Posted

Moją bullinke odkupiłam od ludzi którzy nie umieli sobie z nią poradzić i była już podrośnięta. Nie powiedzieli mi że jest agresywna a sprzedawali ją pod pretekstem wyjazdu. Też bardzo wiele z nią przeszłam. Wszystkich gryzła i warczała gdy się obok przechodziło. Nie sądzę aby jej zachowanie było wyniesione z hodowli w której się urodziła (Niebezpieczne Związki) ale od tych ludzi którzy byli jej właścicielami przede mną. Kiedy już stwierdziłam fakt że sunia jest agresywna i zwróciłam się z zapytaniem do tych ludzi, czy ona rzeczywiście jest taka, w odpowiedzi otrzymałam między innymi radę bym postępowała tak jak oni, a mianowicie zamykała ją w ciemnym pomieszczeniu.

Aktualnie psinka jest kochana i nie mam z nią problemów. Czasem tylko gdy śpi u mnie w pokoju zawarczy gdy wchodzi siostra.

Przyznam że byłam zmuszona poskromić ją stosując przemoc bo nic innego nie skutkowało :( Teraz myślę że było warto.

Posted
Moją bullinke odkupiłam od ludzi którzy nie umieli sobie z nią poradzić i ISA CIESZE SIE ZE UDAŁO CI SIE JA POSKROMIC,JEDNAK W PRZYPADKU MOJEGO PSA I INNYCH MI ZNANYCH Z TEGO MIOTU NIC NIE SKUTKOWAŁO.JA JESTEM W DOMU CAŁY DZIEN NIE ZAMYKAŁAM MOJEGO PSA,DBAŁAM NIEGO ALE ON NAS NIENAWIDZIŁ.MAM DZIECI NIE MOGŁAM SOBIE POZWOLIC NA RYZYKOWANIE ICH ZDROWIEM.DODAM JESZCZE ZE NIE BYŁ TO MÓJ PIERWSZY BULL I ZE MAM AKTUALNIE NASTEPNEGO I OWCZARKA NIEM. OBY DWA SA SUPER,HIPER FAJNE,POSŁUSZNE I MIŁE TAK JAK TEN PIERWSZY KTÓREGO MIAŁAM 6LAT.NIKT MI NIE WMÓWI ZE POPEŁNIŁAM BŁĘDY MAJĄC 6LETNIE DOŚWIADCZENIE,BO JEŚLI BY TAK BYŁO TO TE PSY KTÓRE TERAZ MAM POWINNY MNIE ZJEŚC SKORO TAKA NIEUDOLNA JESTEM.POZDRAWIAM
Posted

Oczywiście że przyznaje Ci racje frida. Ja tylko przedstawiłam swoją "historie". Napewno zdarzają się psy nie do opanowania. Szkoda że tak musi być.

Posted
Napewno zdarzają się psy nie do opanowania. Szkoda że tak musi być.

No właśnie skoro pies jest nie do opanowania, a właściciel nie popełnił błędu , to kto zawinił? Kto popełnił błąd? Czy było to po prostu niodpowiednie krycie? czy błąd popełnił hodowca , czy też obudziły się jakieś dawne negatywne( agresywne ) geny? Ciekawa jestem, bo w tym przypadku wydaje mi się że Frida była odpowiedzialnym włascicielem , wnioskuje po tym iż przez 6 lat posiadała bula no i teraz ma bula i ONa.Sama nie wiem co jest przyczyną takiego zachowania u bula?

Posted

Ze smutkiem i gorzką satysfakcją przyjąłem wiadomość, że moje spostrzeżenia i wnioski, które prezentowałem niegdyś na tym forum, a dotyczące hodowli Z Rzymskich Legionów, znalazły jeszcze jedno potwierdzenie w postaci kolejnego miotu agresywnych bulterierów. Gwoli ścisłości – dotychczas z całą pewnością ujawnił się jeden agresywny piesek (to o nim pisała Julka Bulka), o innym natomiast mam pobieżne relacje z trzeciej ręki. Obawiam się jednak, że pozostałe bule z tego miotu również mogą przysparzać większych bądź mniejszych problemów swym właścicielom (ale tego być może nigdy się nie dowiemy). Muszę w tym miejscu przypomnieć, że w poprzednim miocie wszystkie psy o których miałem jakiekolwiek informacje były agresywne (a było ich cztery). Nie chciałbym ponownie przedstawiać moich argumentów i szczegółowo ich uzasadniać, gdyż – jak pokazała praktyka - nie miałoby to większego sensu. Nie sposób prowadzić poważną, merytoryczną dyskusję z nieobiektywnymi i mocno stronniczymi adwersarzami. Sporo też było wypowiedzi wielce autorytatywnych, lecz poziom wiedzy autorów był często odwrotnie proporcjonalny do ich pewności siebie. W takich postach lwią część stanowiły ikonki emocji i gdyby je odrzucić, to pozostałyby tylko wyzute z sensu strzępki zdań pisanych łamaną polszczyzną. Smutne to, lecz prawdziwe. Oczywiście kilka wypowiedzi było bardzo rzeczowych, lecz stanowiły one ledwie parę procent wszystkich postów. Patrząc na to z pewnej perspektywy, jedynym pozytywnym aspektem wydaje się być tylko nagłośnienie całej sprawy (choć i tak w nie dość szerokim zakresie). W tym co do tej pory napisałem, jest wielka nuta żalu do wszystkich, którzy nie zważając na fakty „trzymali” stronę Pana Henia, w pośredni sposób przyczyniając się do tego, że spełniły się moje najgorsze obawy. Oto Pan Henio „wyhodował” kolejną generację „agresorków”, gdyż nie wyciągnął żadnych wniosków z totalnej porażki jaką był niewątpliwie miot U (począwszy od eksterieru tych psów, a na psychice i chorobach genetycznych skończywszy – mój bulik cierpi bowiem na patella luxation i przeszedł już dwie operacje). Doskonale wiem, w jakim stresie żyją teraz ci państwo z Elbląga (właściciele pieska, którego chce uratować przed eutanazją Julka Bulka). Powrócę jeszcze do informacyjnego wydźwięku dyskusji na forum i zaryzykuję postawienie tezy, że niestety także Moderator wykonał spory kawałek „kreciej roboty” (poprzez wrodzone chyba zamiłowanie do cenzury). O ile usunięcie kilku nie związanych z tematem postów można łatwo wybaczyć (choć stworzyło to niebezpieczny precedens i obnażyło niekonsekwencję Moderatora, bo nie związanych z tematem postów było znacznie więcej), o tyle zmiana tytułu topiku jest dla mnie kompletnie nie zrozumiała (dla tych, którzy nie pamiętają, przypomnę pierwotne brzmienie tytułu: „Hodowla złych bullterrierów”). W chwili, kiedy wymyślałem ten tytuł, znałem dwa tak bardzo złe bullterriery z tej hodowli, że dla większości ludzi nigdy nie będzie dane obcować z tak agresywnymi zwierzętami (i całe szczęście). Agresja tych buli nie była taka, jak u wilczura biegającego za płotem z tabliczką „UWAGA! ZŁY PIES!”. Była nieprzewidywalna, a najbardziej zatrważało błyskawiczne przejście od wesołego merdania ogonkiem po frontalny atak. Nie skłamałem zatem pisząc w tytule o złych bullterrierach pochodzących z jednej hodowli. Nie obraziłem też nikogo (chyba, że prawda jest dla kogoś obraźliwa). Miałem pełne prawo do takiego sformułowania tytułu. W najkrótszy z możliwych sposobów scharakteryzowałem istotę sprawy. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że oryginalny tytuł topiku znacznie bardziej przykuwał uwagę, co miało znaczący wpływ na rozpowszechnienie wiedzy o tych przypadkach. Może właśnie dlatego, droga Dag, że tak swawolnie zmieniłaś pierwotny tytuł mojego topiku, ci nieszczęśnicy z Elbląga nie dowiedzieli się o kłopotach, które spotkały mnie (jak również parę innych osób) i w błogiej nieświadomości zakupili psa od Pana Henia. Dag, skoro zdecydowałaś się „reanimować” ten temat, to przywróć mu także oryginalny tytuł. Jest jeszcze jedna kwestia, która mnie nurtuje. Otóż Pan Henio dowodził w swych postach, że wszystkie problemy z psami jego chowu mają swe źródło tylko i wyłącznie w niekompetencji nowych właścicieli. Pozwolę sobie zapytać: co robi dobry hodowca, gdy dowiaduje się, że jego pies trafił do złych ludzi? Odpowiadam: robi wszystko, aby wykupić szczenię z łap zwyrodnialców. A co robi Pan Henio? Umywa ręce. No chyba, że się mylę. W takim razie proszę niniejszym Pana Henia (skoro sam jeszcze na to nie wpadł), aby odkupił swojego psa od tych nieszczęśników (w przekonaniu Henia zapewne nieudaczników) z Elbląga. Kazik.

Posted

Cóż, Kazik, nie chcę cię urazić tym porównaniem, ale wg mnie twoja tyrada przypomina nieco apele chorych psychicznie o poprawę dramatycznego stanu w polskich szpitalach psychiatrycznych.

Z racji pewnych dość oczywistych faktów nikt nie jest skłonny potraktować ich apeli poważnie...

Obawiam się, że mimo wszystko twoje posty pozostaną jedynie "głosem wołającego na pustyni" ...

Krzyczysz, krzyczysz, ale nikt nie słucha...

Przynajmniej ja tak to widzę...

Posted
Krzyczysz, krzyczysz, ale nikt nie słucha...

Niestety to prawda.

sledzę ten topik od początku i widzę kaziku, że nie przebijesz sie przez ten mur. wiekszosc bedzie przeciwko Tobie bo jak to mozliwe aby pies z hodowli był agresywny, to napewno wina właściciela...szkoda słow.

Niektorzy pozostaja głusi a szkoda, brak im obiektywizmu a wymadzają się ile wlezie.

Posted

Mogę się tez troszkę powymądrzać? :wink:

Współczuję wszystkim, którzy mają rodzinę, któregoś psa z kolei i trafia im się taki wariat. Też miałam kiedyś podobna sytuacją i po 1.5 rocznej walce poczułam ulgę, którą czuję do dziś, po tym jak oddałam sukę.

Mam teraz innego wspaniałego psiaka i przekonanie, że nie po mojej stronie tkwił błąd.

Jeśli w jednej hodowli, nawet najlepszej i najstarszej, pojawiają się tak poważne wątpliwości, nie nabyłabym tam szczeniaka.

Gdyby moja suka była agresywna lub kilka szczeniat z jej miotów wykazywałoby jakiekolwiek nieporządane cechy fizyczne czy psychiczne, nie rozmnażałabym jej na siłę. No, chyba, że zależałoby mi na kasie.

Posted

Dingo, jesteś chyba zbyt wielkim pesymistą. Oczywiście nic nie zmienia się od razu, ale każda kropla drąży skałę. Przesadziłeś pisząc, że nikt nie słyszy mojego „krzyku” - przecież Ty go usłyszałeś. Co więcej, nawet mi „odkrzyknąłeś” (po prawdzie – nie obraź się za to porównanie – słabiutkim falsetem, ale jednak). Zwróć także uwagę na statystyki popularności mojego tematu. Liczba wszystkich wyświetleń jest dość imponująca, a w przeciągu ostatnich 24 godzin jeszcze znacząco wzrosła. A właśnie dalsze rozpowszechnianie wiedzy o przypadkach złych bullterrierów z Rzymskich Legionów było głównym powodem, dla którego zdecydowałem się ponownie zabrać głos na tym forum. Może w przyszłości dzięki temu ktoś uniknie dużych kłopotów.

I jeszcze parę słów do Dag. Specjalnie dla Ciebie dwukrotnie przeczytałem dzisiaj regulamin Forum, i nie za bardzo rozumiem, w jaki sposób go złamałem (bo chyba to sugerowałaś). Rzekłbym nawet, że w świetle punktu 5 tegoż regulaminu, tytuł mojego topiku był niemalże wzorcowy (czyli krótki, jasny i na temat). Proszę cię Dag, oświeć mnie, w którym miejscu naruszyłem regulamin albo przyznaj się do błędu i przywróć mojemu topikowi pierwotny tytuł. Podejrzany jest również fakt, że potrzebowałaś aż kilku tygodni na to, aby zauważyć moje rzekome przewinienie. Refleks godny szachisty. A może były jakieś naciski z zewnątrz?

Posted

Witam wszystkich jeszcze raz. Zazwyczaj nie mam czasu na tego typu jałowe dyskusje, ale dowiedziałem sie dzisiaj, że swego czasu była o mnie mowa na tym forum i postanowiłem w miarę kulturalnie odnieść do tematu. Codzi o nazwijmy to umownie KazikGate. Tak sobie przeglądam te wasze pseudo naukowe wypociny i w pewnym momencie krew mnie zalała. W jednym ze starszych postów słynny już Pan Henio stwierdza publicznie, że ja jestem taki zły i okrutny bo usypiam swoje psy a niejaka Astania prosi Pana Henia o imię i nazwisko tego zwyrodnialca bo jak twierdzi "...takim ludziom nie można dawać psów..." Nazywan się Piotr Magnowski i w przeciwieństwie do niektórych nie zamierzam się ukrywać pod nickiem. Jestem dorosły i biorę pełną odpowiedzialność za swoje słowa i czyny również. Po pierwsze nie usypiam psów dlatego, że jestem niezrównoważony psychicznie. Pierwszego oddałem z powrotem "hodowcy" bo po tygodniu się okazało, że szczeniak jest głuchy. Elvisa mieliśmy ponad cztery lata i został uśpiony bo nie miał szans na przeżycie czwartej już operacji żołądka. Po prostu lekarz ze łzami w oczach wyjąkał, że nic nie może zrobić. Pózniej mieliśmy bestię z Rzymskich Legionów. Tak się akurat składa, że z Kazikiem doskonale się znamy (mieszkamy kilka ulic od siebie) i chciałem wam powiedzieć, że rzuciliście się na niego nie mając bladego pojęcia o czym on mówi. Zresztą z tego co tu sobie czytam to w ogóle nie na temat. Z tego co pamiętam to Kazik prosił o kontakt innych właścicieli piesków z Rzymskich Legionów a nie o podręcznikowe formułki "znawców" wyczytane w książkach. Hodowlę i teorie Pania Henia z litości pominę milczeniem... Teraz mam kolejnego bulla (suczkę) i nie ma z nią najmniejszych problemów wychowawczych. To chyba daje do myślenia. Znam problem Kazika bo miałem w domu brata jego Chojraka. Musiałem go oddać bo nie mogłem pozwolić, żeby komukolwiek z mojej rodziny stało się cos złego. Nie wiem dokładnie co się z nim stało, ale podobno w końcu trafił do osoby zajmującej się przypadkami beznadziejnymi. Wasze "dowcipy" na temat zdjęcia Chojraka są ... (nieważne. I tak cenzura nie puści) Zresztą tak jak i poziom większości waszych wypowiedzi. Po tekstach typu "wybierając bullterriera musiałeś się z tym liczyć" itp. nie mam wam więcej nic do powiedzenia. Trzymaj się Kazik i dawaj czadu. Chociaż z drugiej strony czy to ma jakiś większy sens?

Posted

Regulamin:

3. Jeśli chcesz przedstawić opinię na temat kogoś/czegoś, niech będzie to opinia oparta na Twoich osobistych doświadczeniach. Każda inna jest niewiarygodna, ponieważ może być nieprawdziwa. A jeśli krytykujesz kogoś/coś w sposób jednoznacznie identyfikujący (np. z pełnego imienia i nazwiska/pełnej nazwy), nie męcz się. To i tak moze zostac usunięte, bo dogomania anonimowej krytyki nie uznaje.

Hodowla i hodowca są zawsze łatwo identyfikowalni.

Kazik- nie.

Takie już są zasady przyjęte na forum- nie można oskarżać kogoś publicznie o zaniedbanie, złe prowadzenie hodowli itd, samemu pozostając anonimowym.

Tytuł, którego powrotu tak pragniesz- jednoznacznie stwierdza winę - tak, jakby było to przesądzone w sądzie niezawisłym. A nie jest.

Nie wiem, kto ma rację- może pan Henio, może Ty.

Mam Twoje słowa przeciwko słowom pana Henia.

Nie jestem sędzią i na szczęście nie mi wyrokować, czy to Ty jesteś złym właścicielem psa, czy pan Henio złym hodowcą.

Ja jestem tu m.in. od pilnowania, by na forum nie było anonimowego rzucania oskarżeń.

Zajęło mi jakiś czas zmienienie tytułu nie z powodu nacisków z zewnątrz, ale dlatego, że czasem wolno myślę, bo mam też inne rzeczy na głowie niż forum. Musiałam się też skonsultować z resztą modów. Bardzo więc proszę o zaprzestanie insynuacji.

BTW.

Polecam też pkt 8my regulaminu.

Posted

Z tego co przeczytałam (a dla spokoju przeczytałam cały topik jeszcze raz), kazik nikogo nie atakował w sposób bezpośredni. Szukał osób, które mają podobny problem z psem z tej samej hodowli. I słusznie, bo gdyby okazało się (a okazało jak widać), że nie tylko jego bulik jest niezrównoważony, wtedy miałby prawo powiedzieć: coś w tej hodowli jest nie tak.

Poza tym nie są to już słowa pana Kazika przeciw Heniowi tylko fakty. Cztery przypaki potwierdzone przez cztery osoby. To już nie słowa. Komu trzeba coś więcej?

Posted

Osobiście uważam, że większość z zabierających tutaj głos w tej sprawie powinna zadać sobię odrobinę trudu i przeczytać całość od początku.

Niektórzy chyba zapomnieli o co właściwie chodziło Kazikowi albo udają, że nie rozumieją.

Wyjmowanie pojedynczych zdań z kotekstu czy czepianie się mało istotnych szczegółów (zdjęcie pieska i kretyńskie komentarze czy przerzucanie się znajomością regulaminu itp.)

nie prowadzi do rzeczowej dyskusji a wręcz przeciwnie. Brniemy w ślepą uliczkę a chyba nie o to tu chodzi.

Trochę mi to przypomina program tv "Forum" czy niektóre debaty sejmowe. Kiedy nikt nie potrafi uczciwie odpowiedzieć na często prawdziwe zarzuty czy tezy Andrzeja Leppera,

wtedy publicznie robi się z niego idiotę (Klewki, Beger itp.) Jeśli tak to ma wyglądać (a wygląda) to ja dziękuję, ale mam ważniejsze sprawy na głowie.

Posted

I jeszcze jedno. Jakoś nie zauważyłem, żeby ktokolwiek się zainteresował co sam Pan Henio ma do powiedzenia w tej sprawie.

Moj piesek miał krwawą miazgę zamiast ogona. Rzucał się na własny ogon kiedy tylko go dostrzegł kątem oka. Gryzł się tak mocno, że sikał i piszczał z bólu.

Kiedy moja żona zadzwoniła do Pana Henia z pytaniem co się z tym psem dzieje Pan Henio z ironią w głosie stwierdził, że "psem trzeba się czasem zająć".

Oto porada godna hodowcy...

Posted
Moj piesek miał krwawą miazgę zamiast ogona. Rzucał się na własny ogon kiedy tylko go dostrzegł kątem oka. Gryzł się tak mocno, że sikał i piszczał z bólu. Kiedy moja żona zadzwoniła do Pana Henia z pytaniem co się z tym psem dzieje Pan Henio z ironią w głosie stwierdził, że "psem trzeba się czasem zająć". Oto porada godna hodowcy...

No cóż - jeśli wierzyć Twoim słowom - pan Henio może i był nieco cyniczny, ale czy gryzienie ogona nie jest często objawem znerwicowania wynikającego z samotności ? Czy wobec tego takie założenie, że pies jest zaniedbywany nie jest prawdopodobne ?

Parantulla, daleki jestem od stwierdzenia, że twój piesek był zaniedbany - bo nie mam zupełnie żadnych informacji na ten temat - natomiast nie wiem co miałby w takiej sytuacji powiedzieć hodowca ? Przecież nie jest jasnowidzem, więc podaje najprostrzą i najbardziej prawdopodobną opinię... Co do kultury osobistej przy tej wypowiedzi nie będę zabierać głosu, bo przy tym nie byłem...

Posted

A jednak witam po raz kolejny.

Drogi Dingo.

W moim przypadku nie ma mowy o psie pozostawionym samemu sobie na całe dnie. Ja pracuję, ale żona z dziećmi są praktycznie cały dzień w domu. Piesek nie gryzł ogona, ale wściekle go atakował kiedy znalazł się w jego polu widzenia. Reagował tak zawsze kiedy "coś" się do niego zbliżało.

Ten pies rzucał się znienacka na wszystko co się ruszało. Nie zrozumiecie o czym mówimy (ja i Kazik) dopóki nie zobaczycie na własne oczy.

Pies Kazika zachowywał się identycznie i nie ma tu nawet mowy o zbiegu okoliczności. Po prostu z tymi biednymi psiakami jest coś nie w porządku.

Miałem do czynienia z agresywnymi psami i ŻADEN z nich nie zachowywał się w ten sposób. Jeśli czytałeś mój pierwszy post to wiesz, że to nie

był mój pierwszy bull. Mój Elvis (ten, który został uśpiony)i Shazza (suczka, którą mamy obecnie) to jakby ten sam piesek. Spokojny, milusiński i naprawdę przyjacielsko nastawiony do wszystkich. Co prawda Elvis nie tolerował innych psów, ale to żaden powód do narzekań. Nawet czasem żartujemy, że dusza Elvisa znalazła nowe ciało. Po prostu typowy bullterrier. I każdy bull z jakim miałem kontak jest taki sam.

Lecter (tak nazwałem pieska z Rzymskich Legionów) to była istna bestia. Nie mogłem go trzymać w domu bo w krytycznym momencie musiałbym

skręcić mu kark co i tak nie pomogłoby osobie, którą Lecter by zaatakował. Dlatego postanowiliśmy go oddać. Wiem jak postępować z psami i nikt nie

musi mnie tego uczyć, ale w tym konkretnym przypadku żadne metody nie skutkowały. Może wyda wam się to dziwne, ale ja osobiście nie mam żadnych pretensji do Pana Henia. Po pierwsze biznes jest biznes a po drugie masz rację, że hodowca nie jest jasnowidzem. Postanowiłem wtrącić swoje trzy groszę bo nie rozumiem waszej reakcji na posty Kazika i zostałem na tym forum poniekąd zniesławiony, że jakoby jestem wielokrotnym zabójcą swoich własnych psów. To wszystko. Pozdrawiam.

Posted

Dag, proszę cię, bądź bardziej obiektywna. Nie interpretuj regulaminu w sposób swobodny, aby uargumentować swoje racje. Z każdego zdania można wyciągać tylko takie wnioski, które wynikają bezpośrednio z jego treści (kierując się przy tym elementarnymi zasadami logiki). W przeciwnym razie, jakakolwiek merytoryczna dyskusja nie będzie możliwa. Tak więc po kolei… Nie zidentyfikowałem hodowcy jednoznacznie. Nie podałem imienia, nazwiska ani adresu hodowli (czyli podstawowych atrybutów pełnej nazwy). Jeśli się z tym nie zgadzasz, to już dawno temu powinnaś była skasować mojego pierwszego posta, ucinając tym samym łeb sprawie (ale chyba cię rozumiem – znów „przysnęłaś”). Zauważ ponadto, że i ja uchyliłem rąbka swojej prywatności podając np. numer telefonu. Gdybym chciał pozostać zupełnie anonimowy, to na pewno bym tego nie zrobił. Poza tym droga Dag, nasz spór dotyczy przecież tytułu topiku, a w nim nie użyłem nawet przydomku hodowli… Zasadność i sens brzmienia tego tytułu wyjaśniałem już szerzej w moim poście z 28 września. Na pewno nie ma tam nic o przesądzaniu winy czy skazywaniu kogokolwiek. Jest tylko pozbawiona komentarza prawda - dla mnie bolesna, a dla Henia (i kilku innych osób) niewygodna. Pozostała jeszcze kwestia rzucania oskarżeń… Wszystkie fakty, jakie kiedykolwiek przedstawiałem na tym forum są prawdziwe, a swój komentarz do nich formułowałem zawsze w trybie przypuszczającym (mając świadomość własnej omylności). Do tej pory sądziłem, że istotą forum jest właśnie wymiana różnych, często kontrowersyjnych, lecz opartych na własnym doświadczeniu poglądów. Natomiast jeśli chodzi o punkt 8 regulaminu… cóż, faktycznie lekko go „naginam”, lecz powaga tej sprawy (złe psy, pogryzieni ludzie itd.) troszkę mnie usprawiedliwia. Poza tym, nie do końca zgadzam się z zapisami punktu 8, bo niby dlaczego Moderator nie miałby ponosić konsekwencji swoich czynów (o ile kilka cierpkich słówek można nazwać konsekwencjami).

P.S. Nazywam się Andrzej Kaminski, mam 29 lat, żonę Wiolę, dwie córki Blankę i Polę, "złego" bulka Chojraka, kochaną pinczerkę miniaturową Funię, trzydziestoletniego Merca……

album_pic.php?pic_id=39

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...