Eruane Posted March 26, 2007 Author Posted March 26, 2007 Jestem załamana. Dzisiaj suczka, z tego, co zaobserwowałam, spała właśnie na podwórku domu tej pani, o której wcześniej pisałam. Z tym, że właśnie z godzinę temu, ta pani otworzyła bramę i wyjechała samochodem. Sunia wyszła też. Pani automatycznie zamknęła bramę i ruszyła, a suka pobiegła za nią. Biegła tak środkiem ulicy kilkaset metrów. Pani sobie pojechała, a sunia znów chodzi po ulicy. Biorąc pod uwagę, że wcześniej był ten sam problem z bernardynem tych ludzi, który notorycznie chodził po ulicy, aż w końcu ktoś go ukradł, to nie wiem, co robić. Quote
Kasia Posted March 26, 2007 Posted March 26, 2007 Znasz tych ludzi? Może spróbuj z nimi porozmawiać...może byliby chętni na sunię...nie wiem czy to dobry pomysł, tak sobie tylko myślę :roll: A ona jest gdzieś poogłaszana? Quote
Therion Posted March 26, 2007 Posted March 26, 2007 Najlepiej ich zapytac , czy by jej nie przygarneli, zaproponowac sterylizacje w odpowiednim czasie. Quote
bonika Posted March 26, 2007 Posted March 26, 2007 Therion napisał(a):Najlepiej ich zapytac , czy by jej nie przygarneli, zaproponowac sterylizacje w odpowiednim czasie. O właśnie - zapytać i powiedzieć, że możemy pokryć koszty sterylizacji. Żal mi niuni :-( Quote
erka Posted March 26, 2007 Posted March 26, 2007 Przecież z zachowania tej kobiety wynika,że ta sunia jej zupełnie nie interesuje. Nawet nie zlituje się na biedactwem, widząc ,że ona w każdej chwili może zginąć pod kołami.:mad: Z pewnościa nie byłby to dobry dom dla tej sunieczki.:shake: Quote
bonika Posted March 26, 2007 Posted March 26, 2007 Ale może rozmowa by tą panią zmobilizowała - zachęciła ? Albo choćby tymczasowo się zgodzi przygarnąć - może bez jedzenia - Eruane by jej przynosiła - możemy się też złożyć, tylko żeby suni nie wypuszczała - żeby jej się nic nie stało - a my będziemy ją tu ogłaszać. Do góry wilczunia ! Quote
Eruane Posted March 27, 2007 Author Posted March 27, 2007 NIe znam tych ludzi. To jedni z nowych mieszkańców. Nie są biedni. Niestety nie wiem, czy rozmowa pomoże, przynajmniej czy spowoduje zwrot w dobrym kierunku. Jak mówiłam, wcześniej ci ludzie posiadali bernardyna. To był bardzo młody pies. Od początku włóczył sie po całej okolicy, siejąc przy okazji postrach wśród ludzi, szczególnie ludzi spacerujących z psami. Nocą niejednokrotnie siedział pod moim ogrodzeniem. Sąsiadka powiedziała mi, że go dokarmiała. W końcu pies wyparował. Dowiedziałam się potem, że ktoś go zawinął z ulicy, jakiś facet, który ponoć miał go wziąć do siebie. Tyle wiem. A po tym, jak zobaczyłam, jak sunia goni samochód (dodam, że wcześniej suczka była na terenie zamkniętej posesji i wyszła za samochodem, kiedy otwarli bramę), wybiega za nim na ulicę i biegnie kilkaset metrów środkiem drogi między przejeżdzającymi samochodami - mam solidne wątpliwości. Przyznaję, że mi się coś takiego raz zdarzyło - kiedy moja suka wpadła pod samochód i konała mi na rękach. Wsiadłam wtedy w samochód i nie zdażyłam zamkąć w domu drugiego psa, który uciekł z podwórka i biegł jakiś czas za samochodem. Nie miałam czasu niestety wrócić się, bo suka mi sie kończyła. I tak nie zdążyłam jej uratować. To był jedyny przypadek, kiedy pozowliłam, żeby pies biegł za moim samochodem. A ta pani poprostu wyjechała sobie na chwilę i pozwoliła na coś takiego. Sądzicie, że to dobry dom? Tymczasowo sunia ma gdzie spać i dostaje michę. Quote
Kasia Posted March 27, 2007 Posted March 27, 2007 Masz racje Eurane, to nie jest dobry dom i odpowiedni ludzie dla suni :shake: A to tymczasowe miejsce to właśnie u nich? Jeśli nie to czy jest w nim chociaż bezpieczna? Quote
Eruane Posted March 27, 2007 Author Posted March 27, 2007 Pewnie do końca nie jest. Ale przy przepełnionych działkach - nigdzie nie byłaby bezpieczna na tymczasie do końca. Na hotelik nie możemy tu liczyć, bo nikogo na to nie stać, drogo wychodzi, a kiedy adopcja nie wiadomo. Sunia trzyma sie blisko tego domu, a jest on położony z kilkadziesiąt metrów od drogi, więc póki co, mam nadzieję, że jest w miarę bezpieczna. Póki nie wyskoczy na ulicę za samochodem. Nie mam kontaktu z tymi ludźmi, nie znam ich i żyją sobie na uboczu, mają osobną drogę wjazdową. Sta nie ma okazji, żeby z nimi pogadać, ale postaram się. Z tym, że wolałabym wiedzieć wcześniej, czy jest szansa na adopcję i kiedy, bo nie wiem, jak oni zareagują. Quote
Eruane Posted March 27, 2007 Author Posted March 27, 2007 W każdym razie tak sobie wyobraziłam, jak oni ją wypuszczają, jak ma cieczkę... Quote
Eruane Posted March 28, 2007 Author Posted March 28, 2007 Sunia wczoraj cały dzień spędziła koczując pod bramą tych ludzi, potem przyszła do mnie na jedzonko i znów tam wróciła. Nadal czeka na dobry dom :-( Quote
Kasia Posted March 28, 2007 Posted March 28, 2007 A Ty nie masz możliwosci przetrzymania jej u siebie? Pytam chcociaż pewnie gdybyś miała to już dawno byś ją wzięła.....:-( Quote
Eruane Posted March 28, 2007 Author Posted March 28, 2007 Niestety nie. Mam 4 psy. Zostawiałam u siebie zawsze te problematyczne, więc jest problem z akceptacją przez nie innych zwierząt. Do tego dochodzi choroba skóry, niezidentyfikowana w dodatku, ale wszystkie cztery już mi sie ostro drapią, raniąc się (dodam, że badania wyszły ok, więc nic nie rozumiem :roll: :shake: ). No i rodzina... To nie mój dom i nie mogę podejmować decyzji o zabraniu suczki nawet na tymczas do siebie, ponieważ część psów z tymczasu niestety musiało u mnie zostać. A ja planuję wyjazd .W tej sytuacji rodzina w życiu się nie zgodzi na jeszcze jedno zwierzę. Do tego dochodzi to, że ostatnio był straszny problem z Aliną, którą znaleźliśmy po wypadku i na szczęście udało sie odnaleźć jej właścicieli w miarę szybko oraz z psem, którego miałam na tymczasie (jego rodzina była za granicą) i zaczął mi umierać na raka. :-( Po tym wszystkim w moim domu nastąpił zdecydowany sprzeciw. I nie dziwię się, bo kiedy wyjadę, oni zostaną z psami. To już zostało przedyskutowane i odpowiedź była zdecydowanie odmowna. Pomijając to, że musiałabym przygotować warunki pod jeszcze jedno zwierzę, żeby futrzaki były rozdzielone. Póki co, sunia nie chce wejść nawet na podwórko, boi się mojego stadka, nawet jak psy są pozamykane. To miejsce, w którym przebywa jest względnie bezpieczne, powiedzmy do jej cieczki. Mogę ją karmić i szukać jej domu. Narazie to jest cały zakres moich możliwości. Przypuszczam, że gdyby to był tylko mój dom - ryzykowałabym z wzięciem ją do siebie na tymczas. Ale ja to szalona nieco jestem :roll: Quote
Eruane Posted March 28, 2007 Author Posted March 28, 2007 Ma, ma allegro :p Majaa ją już tam umieściła. Quote
Eruane Posted March 28, 2007 Author Posted March 28, 2007 Szarotkę sobie oswoiłam - dzisiaj już ją złapałam, więc jak będzie potrzeba, uda się znowu, raczej bez problemów. Znów chodzi po ulicy :-( Quote
Eruane Posted March 29, 2007 Author Posted March 29, 2007 Oj, nikt nie interesuje się Szarotką :-( Zero odzewu na ogłoszenia. Sunia znów koczuje na ulicy. Obserwowałam ją. Jest przyjacielska do ludzi, dzieci. Znika jej wcześniejsza dzikość. Szybciutko dogaduje się z psami, nie jest nachalna. Wczoraj chodziła za swoim nowym idolem olbrzymim mieszańcem rottweilera. :p Cieszę sie, że póki co jest ładna pogoda, bo jak przeminie przyjemna aura, sunia będzie w tarapatach :-( Nie wiem, czy ta pani wpuszcza ją nadal do siebie na podwórko. Nie wygląda na to. Więc pilnie szukamy domku!!! :Help_2: Quote
Eruane Posted March 29, 2007 Author Posted March 29, 2007 Wciąż czeka... sunia tak młoda, tak śliczna, tak milutka, a domu nie ma dla niej. Co będzie, jak pogoda sie zmieni... Quote
Eruane Posted March 30, 2007 Author Posted March 30, 2007 Wczoraj nakarmiłam ją i pobawiłam się z nią troszkę. Przekochany psiak. Proszę, pomóźcie jej znaleźć dom. Może ktoś mógłby mi pomóc umieszczać ogłoszenia w necie? Quote
Kasia Posted March 30, 2007 Posted March 30, 2007 Eurane napisz moze w tytule, że potrzebujesz pomocy w ogłoszeniu suni....ja nie pomogę, potrafie tylko ogłaszac na allegro ale allegro to ona juz ma ;) Chyba że jak się skończy jej teraźniejsza aukcja to dasz mi znać a wystawię jej nową, podświetloną i wyróżnioną to moze więcej osób tam zajrzy, co? ;) Quote
Eruane Posted April 1, 2007 Author Posted April 1, 2007 Powolutku zgłaszają mi się osoby do pomocy w ogłaszaniu. Ale cóż z tego, kiedy nadal zero odzewu z ogłoszeń. Jestem podłamana. czy ta suczka w ogóle ma jakieś szanse? Nie jest podobna do żadnego rasowca, ma wilcze umaszczenie. Nikt nie chce takiego psa, tak jak myślałam. Mimo, że młodziutka. A co będzie, jak dostanie cieczki... Przewczoraj rozmawiała mz jedną z sąsiadek, żeby pomogła mi popytać się wśród innych sąsiadów o dom dla tej suczki. A ona powiedziała, że tu taki jeden się nią interesuje, bo coś mu się z psami stało. To wsiok, rozmnażacz, jestem podłamana. Quote
erka Posted April 1, 2007 Posted April 1, 2007 Prawie każdego dnia przybywaja u nas bezdomne psiaki. Nie damy rady wszystkich uratować.:shake: Mam nadzieję,że jednak Szarotce się uda! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.