Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zaproponował! I zrobił! Kręgosłup cały, kości kończyn też.
Właściwie.... To ten biedny psiak jest trochę zagadką diagnostyczną.... :/
Burek chodzi. Chód ma niezdarny, niezborny, przewraca się, nie może utrzymać się długo na nóżkach, gdy stoi, ale porusza się.

Posted

Cioteczki, może tym jego siusiaczkeim nie należy się martwić. Ja mam małego, zdrowego psiaczka i bardzo często ma " wystającego" siusialka. Jak go trawka na ogródku posmyra- to potrafi schować. Wet powiedział, że nie widzi żadnej nieprawidłowości- ot , taki widocznie lubi...

Przeczytałam wątek bidulka- całe szczęście, że go znalazłaś. I tak już jest, że te zapsione trafiają właśnie na nowe bidulki......:(

Posted

Badany palpacyjnie nic nie sygnalizował....
A na zdjęciu nie ma zaciemnienia, typowego dla stanu zapalnego stawu....
To naprawdę jest dziwny przypadek. Ja mam prywatną hipotezę, że pies może mieć boreliozę. Wykazać to może dopiero skomplikowane badanie krwi metodą PCR w zagranicznym laboratorium i trwa co najmniej dwa tygodnie.
Ale nie jestem wetem i mogę się mylić, oczywiście.... :/

Posted

Główne zmiany dotyczą stanu psychicznego - jest weselszy i spokojniejszy. Na jedzenie dalej rzuca się nieprzytomnie, ale chyba te kosteczki troszeczkę mniej sterczą...
Niestety, chód bez większych zmian - pajączek taki.... :( Albo kangurek :(

Posted

[quote name='Toska1']Trzeba mu dać trochę czasu, żeby się organizm zregenerował .wierzę , że będzie dobrze ![/QUOTE]Tez tak mysle,potrzeba czasu z dnia na dzien bedzie lepiej...

Posted

Kobietki..... Zrozumcie mnie dobrze, ale....
Burek na pewno będzie lepiej się czuł i wyglądał, to kwestia odkarmienia, nawitamiznizowania, itp. Jednak - nawet lekarz nie krył sceptycyzmu, czy psinka "da się naprawić"... On po prostu jest kaleką, i prawdopodobnie kaleką zostanie.... Obserwuję to - on naprawdę czuje się fizycznie i psychicznie lepiej, jednak nie następują zmiany na lepsze w motoryce, sposobie stawiania tych biednych łapek, "garb" nie znika.... :( Szczęście w nieszczęściu, że go nic nie boli, a w oczach zaczyna mieć zamiast takiego żałosnego, żebraczego wyrazu troszkę weselsze iskierki (zwłaszcza, jak widzi miskę ;) .
Ja akceptuję go takim, jaki jest. Nawet, jeżeli jego problem okaże się kalectwem, i mały zostanie już kangurkiem na stałe, jestem w stanie to zaakceptować. Problem w tym, czy zaakceptuje go ktokolwiek poza mną....
No nic, ma czas, zobaczymy, co będzie dalej. Cały czas też diagnozujemy, nie poddamy się!

Posted

[quote name='Ukryty Smok']Szczęście w nieszczęściu, że go nic nie boli, a w oczach zaczyna mieć zamiast takiego żałosnego, żebraczego wyrazu troszkę weselsze iskierki (zwłaszcza, jak widzi miskę ;) .
Ja akceptuję go takim, jaki jest. Nawet, jeżeli jego problem okaże się kalectwem, i mały zostanie już kangurkiem na stałe, jestem w stanie to zaakceptować. Problem w tym, czy zaakceptuje go ktokolwiek poza mną....
No nic, ma czas, zobaczymy, co będzie dalej. Cały czas też diagnozujemy, nie poddamy się![/QUOTE]

Wiadomo, ze trzeba realistycznie patzrec na sprawy. Czas pokaze, czy to trwale kalectwo, czy zabiedzenie.
Nie dziwie sie, ze jestes odrobine sceptyczna.

Posted

[quote name='Ukryty Smok'] (....)
Ja akceptuję go takim, jaki jest. Nawet, jeżeli jego problem okaże się kalectwem, i mały zostanie już kangurkiem na stałe, jestem w stanie to zaakceptować. Problem w tym, czy zaakceptuje go ktokolwiek poza mną....
No nic, ma czas, zobaczymy, co będzie dalej. Cały czas też diagnozujemy, nie poddamy się!

I tak trzymać, nie poddajemy się :lol:. Poczekamy, zobaczymy jak mały się zmieni po dobrym jedzonku, lekach i pod czułą opieką :lol:.

Posted

Witam biedaka :( Trafiłam przypadkiem, przeczytałam wątek, strasznie szkoda malucha :-(...
Nie jestem żadnym ekspertem, nie znam się, ale...czuję,że powinnam coś napisać. Może to marne porównanie, ale sama mam przewlekłą boreliozę i parę innych "śmieci" z kleszcza. To choroba skomplikowana, "wielki imitator", wzbudza wiele kontrowersji, leczenie bardzo różnie idzie. Nie wiem jak z tą chorobą u psów, ale podejrzewam, że podobnie. Myślę, że jak mały trochę jeszcze poje itd., warto spróbować podać nawet "w ciemno" , bez wyników, małą dawkę antybiotyku, doksycykliny, przez jakiś czas. Znam kota, który był skazany na uśpienie, właścicielka złapała się ostaniej nadziei, podała antybiotyk i go uratowała. Absolutnie nie chce stwarzać małemu jakiejś diagnozy, na pewno był po prostu skrajnie zabiedzony i przede wszystkim potrzebne mu jedzonko i ciepły kąt, co Ty mu na szczęście dałaś, ale coś odkleszczowego to też jest jakiś trop, coś, co może składać się na całość jego stanu. Nawet jeśli tak jest, to może się okazać, że to już za daleko zaszło...Ale warto wszystkiego spróbować.
To tyle z moich "trzech groszy".
Będę śledzić wątek Bureczka. Serce ściska...:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...