Ukryty Smok Posted November 1, 2012 Author Posted November 1, 2012 Zaproponował! I zrobił! Kręgosłup cały, kości kończyn też. Właściwie.... To ten biedny psiak jest trochę zagadką diagnostyczną.... :/ Burek chodzi. Chód ma niezdarny, niezborny, przewraca się, nie może utrzymać się długo na nóżkach, gdy stoi, ale porusza się. Quote
Jota67 Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Cioteczki, może tym jego siusiaczkeim nie należy się martwić. Ja mam małego, zdrowego psiaczka i bardzo często ma " wystającego" siusialka. Jak go trawka na ogródku posmyra- to potrafi schować. Wet powiedział, że nie widzi żadnej nieprawidłowości- ot , taki widocznie lubi... Przeczytałam wątek bidulka- całe szczęście, że go znalazłaś. I tak już jest, że te zapsione trafiają właśnie na nowe bidulki......:( Quote
Ukryty Smok Posted November 1, 2012 Author Posted November 1, 2012 Ja się tym siusiaczkiem aż tak nie martwię, ale Burek naprawdę bardzo źle chodzi.... :( Quote
Jota67 Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 A jakiegoś stanu zapalnego stawów nie dostał? jak tak długo już słaby leżał. a zimnica taka już przecież....Może go boli... Quote
Ukryty Smok Posted November 1, 2012 Author Posted November 1, 2012 Badany palpacyjnie nic nie sygnalizował.... A na zdjęciu nie ma zaciemnienia, typowego dla stanu zapalnego stawu.... To naprawdę jest dziwny przypadek. Ja mam prywatną hipotezę, że pies może mieć boreliozę. Wykazać to może dopiero skomplikowane badanie krwi metodą PCR w zagranicznym laboratorium i trwa co najmniej dwa tygodnie. Ale nie jestem wetem i mogę się mylić, oczywiście.... :/ Quote
Poker Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Niestety, to może być również sprawa centralnego układu nerwowego Quote
ewu Posted November 2, 2012 Posted November 2, 2012 Jeśli to borelioza(tfu, tfu), to jest szansa na poprawę postawy i poruszania? Kompletnie się nie znam... Quote
Ukryty Smok Posted November 4, 2012 Author Posted November 4, 2012 Ano nic..... Kuruję go, jak mogę, daję dobre jedzenie, witaminy, Cerebrum.... Jemu jest teraz trochę czasu potrzebne, żeby odrobinę siły nabrać... Quote
Poker Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 Ale czy coś się zmieniło u niego?Widać jakieś oznaki poprawy ? Quote
Ukryty Smok Posted November 4, 2012 Author Posted November 4, 2012 Główne zmiany dotyczą stanu psychicznego - jest weselszy i spokojniejszy. Na jedzenie dalej rzuca się nieprzytomnie, ale chyba te kosteczki troszeczkę mniej sterczą... Niestety, chód bez większych zmian - pajączek taki.... :( Albo kangurek :( Quote
ewu Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 Biedactwo, ile on już wycierpiał dzieciaczek....:( Quote
ewu Posted November 4, 2012 Posted November 4, 2012 Dobrze,że jest bezpieczny i ma tak dobrą opiekę. Quote
Toska1 Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 Trzeba mu dać trochę czasu, żeby się organizm zregenerował . wierzę , że będzie dobrze ! Quote
lika1771 Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 [quote name='Toska1']Trzeba mu dać trochę czasu, żeby się organizm zregenerował .wierzę , że będzie dobrze ![/QUOTE]Tez tak mysle,potrzeba czasu z dnia na dzien bedzie lepiej... Quote
Ukryty Smok Posted November 5, 2012 Author Posted November 5, 2012 Kobietki..... Zrozumcie mnie dobrze, ale.... Burek na pewno będzie lepiej się czuł i wyglądał, to kwestia odkarmienia, nawitamiznizowania, itp. Jednak - nawet lekarz nie krył sceptycyzmu, czy psinka "da się naprawić"... On po prostu jest kaleką, i prawdopodobnie kaleką zostanie.... Obserwuję to - on naprawdę czuje się fizycznie i psychicznie lepiej, jednak nie następują zmiany na lepsze w motoryce, sposobie stawiania tych biednych łapek, "garb" nie znika.... :( Szczęście w nieszczęściu, że go nic nie boli, a w oczach zaczyna mieć zamiast takiego żałosnego, żebraczego wyrazu troszkę weselsze iskierki (zwłaszcza, jak widzi miskę ;) . Ja akceptuję go takim, jaki jest. Nawet, jeżeli jego problem okaże się kalectwem, i mały zostanie już kangurkiem na stałe, jestem w stanie to zaakceptować. Problem w tym, czy zaakceptuje go ktokolwiek poza mną.... No nic, ma czas, zobaczymy, co będzie dalej. Cały czas też diagnozujemy, nie poddamy się! Quote
jotpeg Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 [quote name='Ukryty Smok']Szczęście w nieszczęściu, że go nic nie boli, a w oczach zaczyna mieć zamiast takiego żałosnego, żebraczego wyrazu troszkę weselsze iskierki (zwłaszcza, jak widzi miskę ;) . Ja akceptuję go takim, jaki jest. Nawet, jeżeli jego problem okaże się kalectwem, i mały zostanie już kangurkiem na stałe, jestem w stanie to zaakceptować. Problem w tym, czy zaakceptuje go ktokolwiek poza mną.... No nic, ma czas, zobaczymy, co będzie dalej. Cały czas też diagnozujemy, nie poddamy się![/QUOTE] Wiadomo, ze trzeba realistycznie patzrec na sprawy. Czas pokaze, czy to trwale kalectwo, czy zabiedzenie. Nie dziwie sie, ze jestes odrobine sceptyczna. Quote
Dana i Muszkieterowie Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 [quote name='Ukryty Smok'] (....) Ja akceptuję go takim, jaki jest. Nawet, jeżeli jego problem okaże się kalectwem, i mały zostanie już kangurkiem na stałe, jestem w stanie to zaakceptować. Problem w tym, czy zaakceptuje go ktokolwiek poza mną.... No nic, ma czas, zobaczymy, co będzie dalej. Cały czas też diagnozujemy, nie poddamy się! I tak trzymać, nie poddajemy się :lol:. Poczekamy, zobaczymy jak mały się zmieni po dobrym jedzonku, lekach i pod czułą opieką :lol:. Quote
monika55 Posted November 7, 2012 Posted November 7, 2012 Poczekamy, zobaczymy, a tymczasem trzymam. Quote
Jota67 Posted November 7, 2012 Posted November 7, 2012 Odwiedzam maluszka....kuruj się chłopaczku ! Quote
Ukryty Smok Posted November 8, 2012 Author Posted November 8, 2012 Mały bez zmian. Nabiera ciała. Aha, zapomniałam dodać, że jest mądrym psem. Pewnie z ciężkiego życia, jakie dotychczas wiódł... :( Quote
PannaAnna Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 Witam biedaka :( Trafiłam przypadkiem, przeczytałam wątek, strasznie szkoda malucha :-(... Nie jestem żadnym ekspertem, nie znam się, ale...czuję,że powinnam coś napisać. Może to marne porównanie, ale sama mam przewlekłą boreliozę i parę innych "śmieci" z kleszcza. To choroba skomplikowana, "wielki imitator", wzbudza wiele kontrowersji, leczenie bardzo różnie idzie. Nie wiem jak z tą chorobą u psów, ale podejrzewam, że podobnie. Myślę, że jak mały trochę jeszcze poje itd., warto spróbować podać nawet "w ciemno" , bez wyników, małą dawkę antybiotyku, doksycykliny, przez jakiś czas. Znam kota, który był skazany na uśpienie, właścicielka złapała się ostaniej nadziei, podała antybiotyk i go uratowała. Absolutnie nie chce stwarzać małemu jakiejś diagnozy, na pewno był po prostu skrajnie zabiedzony i przede wszystkim potrzebne mu jedzonko i ciepły kąt, co Ty mu na szczęście dałaś, ale coś odkleszczowego to też jest jakiś trop, coś, co może składać się na całość jego stanu. Nawet jeśli tak jest, to może się okazać, że to już za daleko zaszło...Ale warto wszystkiego spróbować. To tyle z moich "trzech groszy". Będę śledzić wątek Bureczka. Serce ściska...:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.