ania shirley Posted February 6, 2013 Posted February 6, 2013 Czasem ludzie są po prostu slabi. Dobrzy, ale slabi. I niecierpliwi. Nie umieją poczekać. Nie nadają się , żeby mieć psa..... Quote
mysza 1 Posted February 6, 2013 Author Posted February 6, 2013 ania shirley napisał(a):Czasem ludzie są po prostu slabi. Dobrzy, ale slabi. I niecierpliwi. Nie umieją poczekać. Nie nadają się , żeby mieć psa..... Myślę, że spokojna starsza sunia by tam miała naprawdę dobrze. Ale dobrze to ujęłaś. Slabi ale dobrzy. Po prostu nie dali rady. Dla mnie to trudne do wyobrażenia a czasem tak jest :) Quote
3 x Posted February 6, 2013 Posted February 6, 2013 mysza 1 napisał(a): Hera jutro wraca. Po długich rozmowach doszłam do wniosku, że większy problem ma pani niż Hera. Hera zrobiła postępy, bawiła się z psem sąsiadów, reaguje na komendy, dobrze spaceruje. Jest niespokojna w mieszkaniu, popiskuje ale nie sądzę, żeby był to dramat. Na pewno nie piszczy ciągle, w czasie mojej rozmowy, która trwała 30 minut nie pisnęła ani razu. Je smakołyki, bawi się chętnie. Pani jednak przezywa, że Hera nie spi tylko się kręci, przez co pani nie może spać i jeść i ogólnie ją to przerasta. Pomimo namów syna, który też tu mieszka (19 lat), zadzwoniła wieczorem i powiedziała, że nie da rady. Oczywiście płakała i przepraszała. Najbardziej boli mnie to, że sie pomyliłam. Pierwszy raz, tak od początku do końca nie poznałam się na ludziach, do których zwykle mam intuicję. Sama sprawdzałam dom i byłam przekonana, że ktoś, kto tak kocha psy i ma takie doświadczenia, na pewno nie podda się łatwo. Pani doskonale wiedziała jakiego psa bierze- bardzo aktywnego o czym zarówno ja jak i Ronja mówiłyśmy. Zresztą dwa razy widziała Herę i jej szaleństwa. Może jest tez tak, że Hera okazała się zbyt różna od poprzedniej suni, spokojnej 6 latki... Nawet p. Kamila sama przyznała, że może tak być. Jest mi bardzo przykro, że naraziłam Herę na taki stres ale uznałam, że warto spróbowac i naprawdę nie spodziewałam się, że tak szybko zostanie skreślona. Jestem jednak z niej dumna, bo wiem, że się starała i była kochana dla tych ludzi. Może trochę nerwowa i pobudzona ale to dopiero kilka dni... Slyszałam o rozdawanych całusach i wiem, że na pewno chciała mieć swój dom. o kurde szkoda :( Quote
mala_czarna Posted February 6, 2013 Posted February 6, 2013 Mysza, przykro mi cholernie. Wyć się chce jak pies próbuje się zadomowić, przyzwyczaić, dotrzeć się, a pani "spać nie może" i jest jej przykro, ale sunia wraca. Nie wiem co powiedzieć. Quote
Lemoniada Posted February 7, 2013 Posted February 7, 2013 Wielka szkoda... A pani nie chciała innej suni? Może Fortuna nadałaby się do tego domu? Quote
mysza 1 Posted February 7, 2013 Author Posted February 7, 2013 Lemoniada napisał(a):Wielka szkoda... A pani nie chciała innej suni? Może Fortuna nadałaby się do tego domu? Na tą chwilę jestem wściekła i nie mam ochoty dawać tam żadnego psa. Nie będę już pisać publicznie o problemach pani, o których dowiedziałam się w czasie ostatniej rozmowy. Pewnie i z nich wynika ta sytuacja. Quote
mysza 1 Posted February 7, 2013 Author Posted February 7, 2013 Wyróżniłam tablicę większości psów, zresztą stale to robię ;) oraz gumtree Herze, Wiórkowi, Didi i Kirze. Zrobiłam tez nowe gumtree Kacprowi, Czarnuszce, Milce Grandzie. Poodświeżałam też inne psy. Wczoraj miałam 3 telefony w sprawie Czarnuszki, na potrzeby ogłoszeń nazwałam ją Perełka. Małe suczki często są Perełkami ;) Jak na razie nikt się do Marty nie odezwał ale może... Zastanawia mnie całkowity zastój, brak zapytań w sprawie Didi i Kiry... O Didi miałam zapytanie z tablicy czy można ją obejrzeć i cisza.. Masakra. Quote
ronja Posted February 7, 2013 Posted February 7, 2013 W sprawie Czarnuszki nikt nie dzwonił. Hera wróciła. Nie wygląda na nieszczęsliwą, bardzo ucieszyła się na widok Huga i razem już się bawili i biegali. W domu nie piszczy. Szczekała tylko na kotkę wędrującą po przedpokoju (robiła to bardzo długi czas u nas, potem się przyzwyczaiła). Quote
ronja Posted February 8, 2013 Posted February 8, 2013 z Czarnuszki to modelki raczej nie będzie:) Chodzi jeszcze niepewnie, oszczędza łapę. Quote
ronja Posted February 8, 2013 Posted February 8, 2013 Czarnuszka radzi sobie doskonale z żywiołowym Wiórkiem Quote
mysza 1 Posted February 8, 2013 Author Posted February 8, 2013 Dzięki za śnieżną relację :) Kropcik jakiś poważny. A jak Hercia? Jak noc? Wczoraj miałam telefon o Milkę, do pilnowania gospodarstwa :) Pięknie sobie Czarnuszka radzi ;) Quote
AniaB Posted February 8, 2013 Posted February 8, 2013 a ja bym domku Hery jeszcze tak bardzo nie skreslała.. Moze faktycznie jakaś spokojniejsza sunia znalazłaby tam serce i ciepło?.. Moze nie każdy zdaje sobie sprawe jak sie mu mówi, ze pies jest zywiołowy..? Ja potencjalnemu domkowi który chciał wziac miniaturowa sznaucerke Kajke mówiłam, ze ona - mimo 5 kg - jest agresywna do psów.. Domek twierdził, ze sobie poradzi i ze to w zasadzie nic takiego, dopiero gdy zobaczył Kaje w akcji (gdy pogoniła ich rezydenta) to w zasadzie w jednej chwili decyzja była na nie..:) Czasem ludzie nie mają wyobrazenia jakie zachowanie prezentuje psiak, jak to wyglada w rzeczywistosci, czesto bazuja na obrazie swoich poprzednich podopiecznych.. Quote
mysza 1 Posted February 8, 2013 Author Posted February 8, 2013 Ludzie w ogóle mają tendencję do zapewniania nas, że ze wszystkim sobie poradzą. Zero przeszkód. I jeszcze pewnie myślą, że nasza wiedza to taka średnia a oni to przecież mieli psy i wiedzą najlepiej. I chociaż 15 razy zapewnią, że wiedzą i mają świadomość, potem okazuje się, że to ich przerosło. Hera wróciła bardzo zadowolona, od razu do ogródka został wpuszczony jej kompan Hugo, szaleli razem długo, zjadła i nie piszczała. Noc przespała spokojnie. Może energia tego domu jej nie pasowała a może jej pani nie pasowała Hera. I już ;) Quote
ronja Posted February 8, 2013 Posted February 8, 2013 Nie chcę już wracać do pani od Hery - widziała Herę w akcji jak szalała, skakała, wyrywała jej smakołyki. Zwróciłam pani uwagę, że nie powinna tak jej rozpuszczać. Trudno. Hera nie cierpi - to najważniejsze. Noc spokojna - ja spię bardzo czujnie (albo wcale;)), więc na pewno bym słyszała gdyby się kręciła i piszczała. Quote
mysza 1 Posted February 8, 2013 Author Posted February 8, 2013 Ale atrakcja- zamrożony sznurek ;) Didi też była bardzo nim zainteresowana. :) Dobrze, że Hera radosna :) Quote
Lemoniada Posted February 8, 2013 Posted February 8, 2013 Fajna sucz :) Szkoda, że pani tak się porwała z motyką na słońce, ale trudno. Na Herę też gdzieś czeka jej dom :) Quote
mysza 1 Posted February 8, 2013 Author Posted February 8, 2013 Wyróżniłam jeszcze gumtree Milce Dadze, Czarnuszce i Kacprowi. Quote
hop! Posted February 8, 2013 Posted February 8, 2013 mysza 1 napisał(a):Myślę, że spokojna starsza sunia by tam miała naprawdę dobrze. Ale dobrze to ujęłaś. Slabi ale dobrzy. Po prostu nie dali rady. Dla mnie to trudne do wyobrażenia a czasem tak jest :) Chyba kobieta inaczej sobie to wszystko wyobrażała. Z tego, co mówiłaś, to osoba w średnim wieku, niezbyt aktywna i zdecydowana. Nie była w stanie "użerać się" z aktywnym, trochę postrzelonym, nieprzyzwyczajonym do wychodzenia na smyczy i mieszkania w bloku psem. Hera zwykle biegała luzem, bawiła się, miała możliwość rozładowania energii. Miała też stale towarzystwo Huga - w boksie i podczas wyjść. Myślę, że nowa rzeczywistość w DS, była dla Hery nudna, smutna i suczka czuła się źle. Raczej nie skreślałabym kobiety i nie oceniała jej źle. Spokojniejszy, bardziej ułożony pies byłby dla niej odpowiedniejszy. Lemoniada napisał(a):Wielka szkoda... A pani nie chciała innej suni? Może Fortuna nadałaby się do tego domu? Moim zdaniem nie. Fortuna czeka na DS ponad rok. Pewnie, gdyby nagle pojawił się DS w warunkach blokowych, to chciałoby się wierzyć, że jest jakaś szansa na powodzenie adopcji. Czasami sama usiłuję siebie przekonać, że może Fortuna jakoś by funkcjonowała w bloku, ale po głębszym zastanowieniu wiem, że to jednak niemożliwe. Fortuna jest psem, który reaguje lękiem i paniką w pewnych sytuacjach (wystarczy np. niespodziewany dźwięk czy błysk, a szarpie się, skacze, pędzi przed siebie). Jest realne zagrożenie, że się wyrwie i pogalopuje w dal. Na smyczy chodzi średnio - ciągnie, gwałtownie zmienia kierunki, podcina nogi, zapiera się albo kładzie i nie chce iść (czasem w nieodpowiednich miejscach np. na przejściu). Waży około 30kg, więc ruszenie jej z miejsca nie jest łatwe. Na trasie rzuca się na jedzenie, a nawet na opakowania po jedzeniu - nie dlatego, że ją głodzę. ;) Mieszkanie w bloku, a przede wszystkim konieczność stałego i regularnego wychodzenia na spacery będzie dla Fortuny i jej opiekuna stresujące i męczące. Istnieje duże ryzyko, że suczka wystraszy się, wyrwie i ucieknie. Quote
ronja Posted February 8, 2013 Posted February 8, 2013 [quote name='hop!']Chyba kobieta inaczej sobie to wszystko wyobrażała. Z tego, co mówiłaś, to osoba w średnim wieku, niezbyt aktywna i zdecydowana. Nie była w stanie "użerać się" z aktywnym, trochę postrzelonym, nieprzyzwyczajonym do wychodzenia na smyczy i mieszkania w bloku psem. Hera zwykle biegała luzem, bawiła się, miała możliwość rozładowania energii. Miała też stale towarzystwo Huga - w boksie i podczas wyjść. Myślę, że nowa rzeczywistość w DS, była dla Hery nudna, smutna i suczka czuła się źle. Raczej nie skreślałabym kobiety i nie oceniała jej źle. Spokojniejszy, bardziej ułożony pies byłby dla niej odpowiedniejszy. skąd takie wnioski? na podstawie zdjęć? Quote
hop! Posted February 8, 2013 Posted February 8, 2013 ronja napisał(a):skąd takie wnioski? na podstawie zdjęć? Nie, nie na podstawie zdjęć. Napisałam coś nie tak? ;) Czy Hera była przyzwyczajona do mieszkania w bloku i wychodzenia tylko na smyczy poza posesję na każdy spacer? Nie biegała zwykle luzem? Chyba to logiczne, że opiekując się większą liczbą psów nie jest się w stanie po kilka razy dziennie wychodzić z każdym na smyczy na spacery zewnętrzne i zazwyczaj więcej jest wyjść do ogródka, gdzie psy mogą pobiegać luzem. Quote
hop! Posted February 8, 2013 Posted February 8, 2013 Przed chwilą dostałam zdjęcie Rózi z DS :multi:, ale nie mam kabelka, żeby z telefonu przenieść do kompa. Quote
mysza 1 Posted February 9, 2013 Author Posted February 9, 2013 Nie będę pisała na wątku dlaczego pani oddała Herę, bo to jej osobiste sprawy, wspominałam o tym wcześniej. W każdym razie Hera nie była winna, bawiła się już z psami a nawet była puszczana, żeby się dodatkowo wybiegała (zamknięte osiedle) chociaż pani obiecała, że nie będzie jej puszczała przez minimum 2 tygodnie. Hera po prostu nie była psem, jakiego oczekiwała, w skrócie. Do tego problemy osobiste i tyle. Nic się nie stało, dobrze, że wróciła po 3 dniach. Mało kto oddaje tak szybko - to tez o czymś świadczy. Cieszę się, że u Rózi wszystko dobrze :) i nawet na łózku siedzi. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.