Cichociemna Posted March 27, 2007 Author Posted March 27, 2007 Nie wiem niestety :( nie mam bezpośredniego kontaktu z tym kolesiem. Na tym drugim numerze nikt nie odbiera, wiec pozostało nam tylko czekać na czwartek. Najprawdopodobniej ja będę dzwonić. A jeśli mogłabym się poradzić.. miałyście już takie akcje? Co powiedzieć? Czy jeśli powiem im, że mam podejrzenie, że pies jest bity, maltretowany, to oni to sprawdzą..? Jak działa taka instytucja..? Pojadą, zapukają i powiedzą, że mieli takie zgłoszenie..? W każdym razie czekam do czwartku. Wtedy napiszę wam jeśli czegoś się dowiem. ech :-( Quote
Kasia Posted March 27, 2007 Posted March 27, 2007 Ja nie miałam nigdy z czymś takim do czynienia, nie wiem co należy najlepiej zrobić :shake: Ale moze napisz w tytule, że potrzebujesz pomocy w tej sprawie.. Quote
Moriaaa Posted March 27, 2007 Posted March 27, 2007 Tu nic nie pomoże TOZ...facet się wyprze a potem zatłucze psa i powie że mu uciekł. Daga prosiła żeby psa przywięźć do Tczewa...niech brat pójdzie do faceta, powie,że chce psa (facet chyba chce się go pozbyć), załadujcie się w pociąg i do Dagi. RATUJCIE DOBKA!!! Quote
Cichociemna Posted March 27, 2007 Author Posted March 27, 2007 Moriaaa to nie jest takie proste :shake: po pierwsze brat Oli wyjechał do Holandii, więc zostałyśmy z problemem same. A jesteśmy jeszcze niepełnoletnie. Ola dzwoniła do schroniska w Opolu, powiedziała, że to pilna sprawa i wtedy dostała numer do pani prezes z TOZu. Jednak tam nikt nie odbiera.. dlatego czekamy do czwartku.. może jak im burdę zrobię, to pójdą to jednak sprawdzić? Ja nie mam znajomych w Opolu a i mało się w nim orientuję :-( Kurczę, a na forum chyba jest jakaś wolontariuszka ze schroniska z Opola, prawda? Może by mi jakoś pomogła.. Poczekamy co będzie po czwartku, może się zlitują.. Facet chyba się nie będzie mógł wyprzeć, bo pies podobno wygląda jak żywy szkieletor. Gdybym mieszkała w Opolu i miała większy dostęp, to bym podpatrzyła, a tak to nie da rady :shake: Quote
Cichociemna Posted March 27, 2007 Author Posted March 27, 2007 Dziewczyny!! Przed chwilą rozmawiałam z Olą!! Udało jej się dodzwonić do pani prezes!! I okazało się, że koleś nie mieszka w Opolu, tylko Kluczborku ( nie wiem, jakim cudem :crazyeye: ) ta babka zapytała, czy naprawdę jest w takim złym stanie - Ola oczywiście potwierdziła.. Jest z Olą w stałym kontakcie i ma jechać ( ta kobieta ) do Kluczborka jak tylko będzie miała czas. No.. coś idzie do przodu. Ech.. ale podobno do schroniska nie jest tak łatwo psiaka oddać.. więc może jednak DT? Chociaż moim zdaniem on najpierw powinien trafić do lecznicy.. zobaczymy. Quote
ANETTTA Posted April 3, 2007 Posted April 3, 2007 No I Co Dalejjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj Psem Piszcie Coś Quote
Cichociemna Posted April 3, 2007 Author Posted April 3, 2007 Jak na razie skontaktowałam się z wolontariuszką Magdą z Opola, która jeśli będzie miała czas, to spróbuje coś zrobić ( dziękuję jej za to z całego serca!) Pani prezes się nie odzywa, więc czekamy.. niestety, nic więcej zrobić nie można :( Quote
martasuwałki Posted April 5, 2007 Posted April 5, 2007 Trzymam kciuki za tego biedaczka. Niech los się do niego uśmiechnie.... Quote
Cichociemna Posted April 19, 2007 Author Posted April 19, 2007 Czekamy aż Madzia będzie mogła zainterweniować.. Quote
Kasia Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 martasuwałki napisał(a): Oby Dobek dotrwał do tego czasu... To czekanie na dobre mu na pewno nie wyjdzie.... Quote
Poker Posted May 9, 2007 Posted May 9, 2007 na terenie Opola działa dogomaniaczka Franca1,nie wiem czy to Maga,może ona szybciej znajdzie czas? Quote
Madziek Posted May 25, 2007 Posted May 25, 2007 Jakiś czas temu byłyśmy z Francą i jej TZem w Kluczborku. Pojechaliśmy pod wskazany adres, zapukaliśmy no i coż mogliśmy powiedzieć....powiedzieliśmy, że dowiedzieliśmy się, że chcą oddać swojego psa, że nie mieliśmy telefonu i dlatego przyjachaliśmy się przekonać czy rzeczywiście tak jest. Facet zaprzeczył, powiedział, że nie oddałby swojego psa. Trudno mi powiedzieć jak ten dobek wyglądał. Facet złapał go za mordkę - pewni żeby nie szczekał, więc nie wiem czy psiak miał coś z oczami czy nie. Nie wchodziliśmy do środka, a w przedpokoju było dość ciemno, więc naprawde trudo powiedzieć w jakiej kondycji był pies. Najlepiej by było jakby ktoś tam na miejscu był i poobserwował faceta na spacerach jak on traktuje tego psa Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.