Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mój przyjaciel ma na imię Maks. Jest siedmio i pół letnim dogiem niemieckim. Od około dwóch miesięcy kuleje. Kilka dni temu załamała mnie wiadomość, że najprawdopodobniej nowotwór. Zaatakował prawą łapę. Nie wiem co robić. Lekarz powiedział (tylko na podstawie zdjęcia rentgenowskiego), że nie warto robić więcej badań, że nie ma szans. Powiedział, że można podawać środki przeciwbólowe i czekać. Ze zdjęcia widać, że tuz poniżej stawu barkowego na kości udowej z przedniej strony kośc zanika, a na łapie pojawił się guz w tym samym miejscu. Mięśnie na tej łapie także w pewnej mierze zanikły. Podałem mu wczoraj steryd (od znajomej studentki weterynarii) i Maks czuję się lepiej, chodzi dość dobrze. Jednak nie wiem co dalej, może są jakieś szanse? Może jeszcze nie jest za późno, może można coś zrobić. Jesteśmy z okolic Ełku i Pisza w województwie warmińsko- mazurskim. Aktualnie jesteśmy w Olsztynie (tu studiuję), tu byliśmy na prześwietleniu w poliklinice weterynaryjnej. Proszę o kontakt. Mój mail: druadan@op.pl Z góry dziekuję bardzo.

Posted

Kto diagnozowal psa?
Niestety nowotwor kosci jest najczesciej zlosliwy i jedynym dajacym szanse leczeniem jest amputacja, a niestety dog ze swoim wzrostem i masa raczej nie kwalifikuje sie do tego zabiegu. Przynajmniej ja nie skazalabym wlasnego psa tej wielkosci na zycie bez lapy.
Mozesz jeszcze probowac chemioterapii, chyba w Warszawie jest specjalista od tego typu spraw, ale....moim zdaniem szanse marne, a cierpienie psa czesto przy takim leczeniu duze.

Posted

Chemioterapia niekoniecznie musi być strasznie przykra... Mila np. znosiła świetnie, po pierwszych kilku dniach znikły efekty uboczne... Zawsze jest to jakaś szansa dla psa- bo faktycznie pies tej wielkości bez łapy, to mogłoby byc trudne :shake: Chociaż z drugiej strony, np. wszędzie w Polsce słyszałam, ze duzy pies na wózku nie ma racji bytu, a potem spotkałam się z zagranicznym przypadkiem bernardyna, więc nie do końca wierzę lekarzom i ich wyobrażeniom. Psy mają tą cechę, że z reguły dość szybko adaptują się do nowej sytuacji- więc może i dog na trzech łapach ma szansę? Tylko jeszcze tu widzę jeden problem- dla doga 7,5 roku to juz dużo, a operacja obciąża serducho.
Życzę powodzenia!!

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Chemioterapia niekoniecznie musi być strasznie przykra...


Oczywiscie ze nie, ale trzeba brac pod uwage jakie sa szanse skutecznosci tej terapii i zastanowic se czy warto ryzykowac nieprzyemne skutki ubocze chemioterapii. Trzeba pamietac, ze pies nie ma swiadomosci, ze teraz zle sie czuje, ale to po to, zebym pozniej sie dobrze czul. Czy warto ryzykowac, ze skazemy ostatnie chwile psiego zycia na cierpienie? Dog w tym wieku nie jest juz pierwszej mlodosci, co z tego ze po np 2 miesiacach nieprzyjemnej chemioteriapii wyleczymy psa z nowotworu a miesiac pozniej padnie mu serducho?

Ja jestem sceptycznie nastawiona do psich wozkow, bo...ja swojego psa nie skazalabym na wozek. Moj pies kocha biegac i wiem, ze nie bylby w ten sposob w pelni szczesliwy. Poza tym, z tym wozkiem trzeba gdzies wyjsc.......a wiemy jakie sa polskie drogi i chodniki, nie kazdy ma ogrodek.

Jasne, ze dog nauczy sie chodzic na 3 lapach tylko...wracamy do tego samego punktu, czy warto psa skazywac na kilutygodniowe leczenie i nauke chodzenia bez lapy, zeby pies pozyl sobie miesiac? W tym momecie i serducho i kregoslup takiego psa sa bardzo silnie obciazone i moga o wiele szybciej sie "wypalic" gdy pozbawimy psa lapy.

Posted

Myślę że sprawa jest zbyt złożona i szkoda czasu na takie dywagacje co warto a co nie. Tu trzeba dobrego fachowca który będzie miał możliwość zbadania psa i zapoznania się z wynikami. Od niego powinna paść decyzja czy leczenie (amputacja. chemioterapia) czy leczenie paliatywne (Druadan - uwaga na sterydy - tego nie podaje się w pojedynczych dawkach i bez weta)
Teraz potrzebna pomoc w skierowaniu do dobrego onkologa . Niestety nie wiem o nikim takim w Olsztynie. Już prędzej W-wa ale to daleko...dr Jagielski SGGW lub ul. Białobrzeska

Posted

taks napisał(a):
Druadan - uwaga na sterydy - tego nie podaje się w pojedynczych dawkach i bez weta


Jesli jest to steryd dlugodzialajacy mozna ograniczyc sie do jednorazowej dawki. Chociaz przy psie w takim stanie bylabym daleka od korzystania z leczenia znajomem studentki wet.

Posted

Dziękuję serdecznie. Wysłałem list do doktora Jagielskiego. Mam nadzieje, że napisze mi coś konkretnego, czy są jakieś szanse. Zastanawiałem się nad wózkiem dla Maksa, jednak nie wiem, czy powinienem. Sądzę, że ja nie chciałbym, żyć za wszelką cenę. Nie wiem co zrobić, boję się, że mogę pokierować się zbytnim egoizmem, tzn za wszelką ceną robić tak, aby Maks był ze mną jak najdłużej. Nie chciałbym tego, wolałbym pozwolić mu odejść, kiedy nie będzie czerpał już radośći z życia. Widzę, jak bardzo trudną jest taka sytuacja. Co do sterydu, to koleżanka podała go Maksowi po konsultacji z weterynarzem, ponadto jej sznaucerka olbrzymka miała podobny problem z nowotworem kości. Sterydy pomogły jej bardzo, dlatego zdecydowałem się podać je Maksowi. Dziękuję raz jeszcze.

Posted

Wydaje mi sie, ze wozek odpada, gdyz z tego co ja sie orientuje, wozek jest dla psow z niesprawnymi tylnymi nogami, a Maks ma chora przednia lape. Nie ma chyba wozkow dla psow, na przednie lapy...

Posted

Skontaktowałem się z dr z Warszawy. Polecił mi zrobienie Maksowi biopsji gruboigłowej. Nie wiem czy podejmować się takiego zabiegu, rozmawiałem dziś z weterynarzem. Dowiedziałem się, że narkoza jest ryzykowna, poza tym na wyniki czeka się około dwóch tygodni, nie wiem więc, czy jest sens męczyc Maksa. Dzisiaj jest z nim kiepsko, musiałem go przekupić, żeby ruszył się z łóżka. Czy może mi ktoś coś więcej o biopsji napisać?

Posted

druadan
Generalnie nie lubie podawac "sposobow" leczenia na przykladzie jednego swojego psa. 1,5 roku temu odeszla moja suczka, mix podobny do podhalana. Miala nowotwor kosci. Gdy miala zrobione pierwsze rtg widac bylo tylko lize w okolicy kolana. Gdy miesiac pozniej zrobilismy rtg juz prawie nie miala kosci piszczelowej, lekarz amputujacy jej noge przecial kosc skalpelem. Nowotwor kosci jest zwykle bardzo zlosliwym nowotworem, pomimo wysokiej amputacji suka przezyla w zdrowiu 2 miesiace. Potem jej stan zaczal sie pogarszac i pomoglismy jej odejsc po kolejnym miesiacu. Odeszla po niespelna 6 miesiacach od pierwszych objawow. Czasami zalowalalm, ze zdecydowalam sie na amputacje, dwa tygodnie rekonwalestencji po operacji, mogla spedzic biegajac sobie po podworku, byla bardzo sprawna, bez problemu sama wskakiwala do samochodu. Ale ona tej lapy juz nie uzywala i tylko jej przeszkadzala, wiec moze lepiej, ze zostala amputowana. Ale moja suka stracila tylna lape, dla psa jest to o wiele leprza sytuacja niz brak przedniej lapy, nie byla tak duza jak Twoj pies i miala ogromna chec zycia, pomimo choroby byla wesola, chetnie biegala, bawila sie z pozostalymi psami.
Za dwa tygodnie byc moze nie bedzie juz sensu leczyc, a psiak swoje przejdzie. Ja wiem, ze zrobisz to, co dla Twojego piecha bedzie najleprze. Wiec zastanow sie, jak najlepieuj wykorzystac ten czas, ktory Wam zostal. Czy cieszyc sie chwila, czy probowac wydluzyc ten czas.

Posted

Druadan, wiadomo już coś? Bo w przypadku tak wrednych nowotworów czas się liczy...

Wiem, że z chemią różnie bywa, ale Mila czuła się świetnie właśnie w trakcie chemioterapii... poprawę widac było od razu. I dało nam to pół roku wspólnego życia- komfortowego, bo psica była naprawdę w dobrej formie, wesoła, chętna do zabaw i spacerów.. Bezcenne pół roku.

Jeśli chodzi o wózki, to owszem są takie na przednie łapy, nawet specjalne takie, które ułatwiają naukę chodzenia na 3 łapach. Tyle, że za granicą. Ale to jest do przeskoczenia...
Mam psa na wózku i prawdę mówiąc są chwile, kiedy niemal zapominam o tym... kiedy np. ryczę "AKsa, stóójj!!!" a ta cholera własnie się ładuje do rzeki... albo kiedy w dzikim pędzie goni piłkę... albo kiedy oberwę wielkim niesionym przez nią kijem w tył nóg...

Posted

Dziś byłem z Maksem na USG. Podejrzewaliśmy wodobrzusze, jednak to nie to. Krew zbiera się w wątrobie i piesio ma problem z oddawanie moczu. Wczoraj poiłem go strzykawką i na moment wrócił mu humor. Nawet pół litra mleka spałaszował. Dziś jest jednak tak samo, tzn. nie Maks nie ma ochoty nawet wstać. Ponadto lekarz osłuchał mu serducho i stwierdził niewydolność zastawkową. W takim wypadku chemioterapia byłaby groźna, poza tym niewiadomo jak z wątrobą i nerkami. Nie mam pojęcia jak to będzie, jest mi źle, kiedy patrzę na psiaka i widzę, że zaczyna się męczyć. Będę starał sie kontaktować z dr Jagielskim, ale nie wiem, czy i jakie są szanse. :-(

Posted

Byliśmy u dr Jagielskiego. Potwierdził najgorszą diagnozę, kostnikomięsak. Zostało więc tylko leczenie paliatywne. Amputacja i chemioterapia w przypadku Maksa nie jest dobrym wyjściem. Jego wiek, masa i to, że przednia łapa jest zaatakowana przez nowotwór bardzo wszystko utrudnia. Widzę, że bez łapy psisko by się męczyło, nie wiem, czy mógłby chodzić. Zdecydowałem, że nie mogę go męczyć zabiegami i chemią, kiedy prawdopodobieństwo pomocy jest tak niewielkie. Jak dotąd Maksio sobie radzi, ale widzę, że jego stan już się nie poprawia. :-( Smutno...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...