BM. Posted October 7, 2012 Posted October 7, 2012 Mmój pies ma ogromny apetyt. Zjada WSZYSTKO. Na dworze musi nosić kaganiec, bo nie dało się go oduczyć zjadania wszystkiego co spotka na swojej drodze. W domu bardzo ładnie reagował na szkolenie, nie ruszał jedzenia z podłogi, ale wyjście na dwór to zupełnie inna bajka. Od tygodnia jego apetyt jeszcze wzrósł (nie głodzę go :P dostaje jedzenie 2 razy dziennie o stałych porach - nawet nie muszę patrzeć na zegarek, bo 10 min przed czasem pies zaczyna się upominać :P), zrobił się bezczelny, bo kradnie nam jedzenie ze stołu. Do tej pory nie było z nim takiego problemu. Jak mam reagować jak coś podkradnie? Zazwyczaj krzyknę by odwrócić uwagę i go odganiam. Na początku działało, teraz to nie pomaga i trzeba mu zabrać talerz z przed nosa (psa nie wolno wtedy dotknąć, bo ugryzie). Jest na tyle sprytny, że wystarczy moment nie uwagi, np. odwrócenie się i już nie mam kolacji. Nie karmimy go przy stole, jedzenie dostaje tylko w swojej misce o stałych porach. Głodny nie chodzi, a mimo to ciągle podjada. Śmieje się, że on by mógł jeść, z drugiej strony by wychodziło a on by ciągle jadł. Ja mam dużo cierpliwości i trochę wprawy, będę wdzięczna za każdą podpowiedź. Pies ogólnie jest bardzo bystry, umie kilkadziesiąt sztuczek, bardzo lubi się uczyć nowych rzeczy. Ja traktuję to jako zabawę, a nie tresurę, więc szybko nam idzie :) Wzięłam go ze schroniska 3 lata temu i wiem tyle, że mieszkał u pijaków, więc możliwe, że niedojadał. Z moich obserwacji wynika, że sam zdobywał jedzenie. Potrafi wyciągać chleb wniesiony przez ptaki z dolnych gałęzi choinek, rozgania ptaki by zabrać im chleb - ma kilka takich odruchów, które świadczą o tym jak zdobywał jedzenie. Quote
GAJOS Posted October 7, 2012 Posted October 7, 2012 A tyje ? Czy je, je je i nie tyje ? Co to za pies? Ile ma teraz lat ? Co dostaje do jedzenia ? Quote
BM. Posted October 8, 2012 Author Posted October 8, 2012 Jak nie nosił kagańca na dworze to tył, bardzo trudno było utrzymać jego wagę. Zjada dosłownie wszystko, od chleba przez papierki po batonikach do kości. Nie można mu jedzenia odebrać, bo gryzie albo zjada tak łapczywie, że zaczyna się dusić. Teraz, jak jest ograniczony tylko do jedzenia w domu, to jest ok. Pies to mieszaniec, waga ok. 14-15 kg, wiek ok.5 lat - u mnie jest 3. Jak do mnie trafił był zbyt chudy, czuć mu było wszystkie żebra mimo gęstego futra. O złym żywieniu świadczył również stan skóry i sierści. Jest uczulony na drób, więc najczęściej jada to co mu ugotuję. Czyli różne mięsa (poza drobiem) z warzywami i ryżem lub kaszą. 1/3 mięsa, 1/3 warzyw, 1/3 wypełniacza. Suchą karmę dostaje sporadycznie, bo trudno mi kupić taką bez kurczaka. Jako smakołyki dostaje żwacze, bardzo rzadko kostki ze skóry do memłania. No i dlatego też nosi kaganiec, ludzie wyrzucają kości z kurczaków czy niezjedzone resztki i co chwilę musiałam jeździć do weterynarza. Taki oto właśnie jest mój Bazyl ;) Quote
Sybel Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 Wiesz co, poczytaj ten tekst: http://zofia-mrzewinska.blog.onet.pl/Pochwala-lakomstwa,2,ID439871045,n Może uda Ci się wykorzystać jego apetyt do pracy z nim, warto chociaż spróbować. Quote
Beatrx Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 przede wszystkim nauka odbierania przedmiotów z psiego pyska na komendę. jeśli jest łakomy to zacznijcie od tego, ze ma w pysku zabawkę, Ty trzymasz w ręku kawałek psiego żarełka, podtykasz mu pod nos i trzymasz zabawkę drugą ręką, pies puszcza zabawkę, w tej samej sekundzie Ty dajesz komendę "puść", chwalisz psa i nagradzasz kawałkiem żarełka. jak już będziecie mieć opanowaną komendę puść przy zabawkach i innych przedmiotach niespożywczych to zacznij uczyć psa wymiany żarcia na tej samej zasadzie, tylko że podtykając mu pod nos lepsze jedzenie niż to co ma w pysku. a podkradania z talerzy oducz go wyprzedzając fakty. przypilnuj sytuacji, kiedy on będzie miał w zamiarze coś wam zwinąć i odpowiednio wcześniej zareaguj głośnym i stanowczym "NIE". jak zrezygnuje z kradzieży to go pochwal i nagródź. Quote
filodendron Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 Czy do tego domowego jedzenia pies dostaje jakąś suplementację - witaminy, makroelementy, szczególnie wapń? Jajka, jogurty, może żwacze? Czasem psy w ten sposób próbują uzupełnić jakieś niedobory i zawsze warto wziąć pod uwagę, że szuka czegoś, czego mu w diecie zbywa - bo tego nie ma lub słabo przyswaja. Nawet jeśli nie jest to główna przyczyna, to wyeliminowanie ewentualnych niedoborów ułatwi szkolenie. Jeśli ma tendencję do tycia to warto ograniczyć lub zrezygnować z wypełniaczy na rzecz mięsa, twarogu, jogurtu warzyw i owoców. Quote
BM. Posted October 8, 2012 Author Posted October 8, 2012 Sybel, u niego "więcej" jedzenia jeszcze by pogłębiło apetyt. Nagradzanie łakomstwa to chyba zły pomysł.On zje śniadanie i potrafi oszukać innego domownika, że on jeszcze nie jadł :P Spryciarz z niego straszny. Beatrix, próbowałam z tą metodą o której piszesz. Bez problemu wypuszcza zabawkę na rzecz smakołyka, ale później już jej nie weźmie, tylko czeka na smakołyki i zabawka już go nie interesuje. Może próbować po jednym kroku? Dam mu smakołyk za puszczenie zabawki i odejdę, jak zacznie się bawić za godzinę na przykład to znowu powiem "puść". To coś da? Po nim widać kiedy chce coś ukraść ze stołu, więc dosłownie w ostatniej sekundzie mówię "NIE" (czytałam, że trzeba przyłapać na gorącym uczynku) i odchodzi - wtedy chwalę. Czasami nie jestem w stanie przypilnować jedzenia, bo muszę odwrócić się, żeby coś pokroić itd. Nauczyłam go "wyjdź" i wtedy wychodzi z kuchni. Jak gotuję, to musi siedzieć przed pomieszczeniem. Często jemy rodzinne posiłki poza kuchnią, więc jedzenie trzeba pozanosić do pokoju i wtedy wystarczy dosłownie SEKUNDA nieuwagi. Co mam zrobić jak już ukradnie? W książce "ja albo mój pies" pisało, żeby nie próbować odbierać psu zdobyczy. Jak go skarcić? W końcu musi wiedzieć, że źle zrobił. Zazwyczaj wyrzucam go z pokoju i przez chwilę nie pozwalam mu wchodzić, ale to nie pomaga. filodendron, on dostaje jogurt, twaróg, śmietanę, mleko jak nie ma jego jedzenia. Ze smakołyków to żwacze są podstawą i dostaje co drugi dzień jednego. Dodatkowo czasami oddaje mu wykrojony tłuszczyk z kotleta lub skórkę z łososia czy innej ryby. Dostaje też szprotki, makrelę (bez ości), czasami dostanie kawałek kiełbasy czy kromkę chleba. Galaretkę zrobioną ze świńskich nóżek, chrząstki. Jajka dostaje sporadycznie. Staram się, żeby miał swoje ugotowane jedzenie, ale wiadomo, że czasami nie ma czasu. Normalnie dałabym suchą karmę, ale u mnie nie ma takich bezkurczakowych, więc ratuje się wtedy tym co wyżej. Myślałam o niedoborach i nawet byłam z tym u weterynarza. Dostałam suplement tej firmy, nie pamiętam jaki: http://crazyworldpets.pl/i-sklep/1008-large/can-vit-plus-witaminy-dla-psa-400g.jpg i tabletki ze żwaczami, które można kupić w zoologicznym. Niedobory zostały wykluczone. On nie tyje jak zjada tylko to co dostaje w domu, tył jak zjadał wszystko co spotkał na podwórku. Potrafił zjeść całą reklamówkę chleba (!). Nie wyszukuje czegoś specjalnie, zjada dosłownie wszystko. Nawet nie wiedziałam, że ludzie tyle wyrzucają. Sprzedałby mnie za kawałek kiełbasy. Wystarczy, że ktoś zaszeleści workiem na ulicy, to on już jest przy nim. Zapomniałam dodać, że jest wykastrowany i jemu po kastracji wzmożony apetyt nie minął. Jedyny plus jest taki, że nie mam problemu z nakarmieniem go. On zlizuje nawet mąkę, którą niechcący rozsypie na podłodze. Zjada ogórki kiszone, z octu... No dosłownie wszystko. Quote
Sybel Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 BM, nie chodzi tu o więcej, a o wykorzystanie apetytu, no bo jeśli tyje, to niech się rusza. Tak wiec szkol go używając jedzenia jako nagród, zmuś do ruchu, a w nagrodę jedzenie itd. Tego jedzenia, które miało być śniadaniem, obiadem. Niech zapracuje na jedzenie. Quote
BM. Posted October 8, 2012 Author Posted October 8, 2012 On nie tyje. Tył kiedy nie nosił kagańca na dworze i zjadał wszystko co mu się nawinęło. Dostawał normalne jedzenie w domu i oprócz tego zjadał 10 razy więcej na dworze, więc siłą rzeczy miał za dużo zbędnych kcal. Teraz nosi kaganiec, więc je tylko to co mu damy w domu. Codziennie wychodzę z nim na minimum pół godzinny spacer, by się wybiegał porządnie. Szkolę go mniej więcej 3 razy w tygodniu, w różnej formie. Czasami na dworze, ale najczęściej w domu. Jak go adoptowałam, to nie umiał nic, nie umiał spać w wyrku, bawić się zabawkami... Wszystkiego musiałam go nauczyć, umie kilkadziesiąt sztuczek - od najprostszych typu siad do bardziej skomplikowanych, np. włączanie lampy przyciskiem, który leży na ziemi (to najtrudniejsze co go nauczyłam, bo musiał swój ciężar przenieść na łapę, żeby udało się nacisnąć). Spodobało się to i jemu i mi, dzięki szkoleniu wzmocniła się między nami więź, może dlatego łatwiej mi go uczyć niż np. rodzicom. Czasami brakuje mi pomysłów na nowe sztuczki, więc zaczynam go uczyć reagowania na same słowa, a nie na słowo i gest lub sam gest. Nie mam problemu ze szkoleniem, tylko nie mam pomysłów jak go oduczyć. Spróbuję zastosować się do tego co napisała Beatrix, ale coś czuję, że będzie to proces długotrwały. Nie wiem też jak mam reagować gdy coś już ukradnie Quote
Delph Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 Zapiszę się na wątek, bo mam podobnego żarłoka :roll: Z tym, że mojemu mogę z pyska "pyszności" wyjąć i nie kradnie ze stołu. Mój pies, odkąd go mam, nie najadł się do syta... Poważnie, boję się sprawdzić, ile może zjeść, bo pewnie by się rozchorował. Nie ma w ogóle światełka stop. Koszmarem są spacery np. na głodnego, albo pod oknami na osiedlu, gdzie ludzie wyrzucają mnóstwo śmieci. Nawet na smyczy, bo co chwila "znosi go" za jakimś zapachem. Przy nodze po chodniku idzie jako tako, ale przecież musi się też załatwić. Najgorsze, że moja suka zaczęła od niego przejmować zachowanie i zaraz będę miała podwójny problem :placz: Na razie radzę sobie tak, że w okolice zaśmiecone noszę ze sobą pyszne smakołyki. Ćwiczę odwołanie, gdy zrezygnuje z szukania śmieci nagradzam. Uczę też przynoszenia znaleziska i wymiany na smakołyk podany przeze mnie. Wszystko fajnie, tylko czy ktoś potrafi mi doradzić co dalej? Chciałabym docelowo dojść do tego, że nie muszę mieć smakołyków, a on i tak przyniesie lub zostawi świństwo na komendę (wiem, wiem, marzenia...). Mój pies też głodował i na widok żarcia dostaje dosłownie amoku. Niby dobre są psy nakręcone na smaki, ale on dostaje wtedy blokady mózgu. Kilku szkoleniowców się nad nim głowiło, jest to trudne do opisania i opanowania. Nawet gdy podaję mu leki, cieszy się jakbym stawiała mu miskę z żarciem... Zero myślenia, komendy wykonuje na wariata, miota się, zero kontaktu. Ćwiczymy z nagrodą odłożoną w czasie i z dala dla niego, bo inaczej nie da rady :shake: Oduczaj ściągania żarcia ze stołu tak jak pisała Beatrix. A obrony pożywienia i gryzienia dużo karmiąc z ręki, podając np. gryzaka w ręku (nie puszczasz, tylko psiak ogryza sobie gdy trzymasz), wymieniając "zdobycze" na coś atrakcyjniejszego (np. jak ukradnie suchy chleb, to dajesz mu na wymianę kawałek parówki). Chodzi o to, żeby psiak Ci zaufał i nie traktował tak, że chcesz mu coś zabrać. Dopiero gdy to osiągniesz, możesz przejść do faktycznego odbierania, ale na razie tego nie rób. Musi skojarzyć Twoją wyciągniętą rękę z zapowiedzią czegoś super smacznego, a nie zabraniem tego co już ma. Quote
BM. Posted October 9, 2012 Author Posted October 9, 2012 O rany :D nie wyobrażam sobie, żeby mój pies mi przyniósł to co znajdzie :D Ja nie sprawdzam ile i co mój pies mógłby zjeść. Kiedyś na dworze zjadł całą siatkę chleba, mięso, które było tak zepsute, że aż się lało, zdechłego zasuszonego węża. Oczywiście nie na raz. Na szczęście ma pancerny żołądek i nic mu po tym nie było poza chwilowym złym samopoczuciem. Wolę go mieć w kagańcu. Najśmieszniejsze jest to, że on jest puchaty i słodko wygląda i co człowiek to się pyta "on musi mieć kaganiec?"... A jeszcze nosi ten fizjologiczny, więc wygląda jakbym psa męczyła wg niektórych. Dobry pomysł z obgryzaniem gryzaka. Często daję mu kubeczek ze śmietany lub jogurtu do wylizania. Kilka lat temu próbował mi go zabrać, a teraz spokojnie liże. Ręce jeszcze mam całe. Na dwór też zabierałam smakołyki, był grzeczny i potulny. Póki nie natrafił na jedzenie, wtedy smakołyki były na nic. Muszę zacząć od mniejszych kroczków. Od dzisiaj wprowadzam w życie to co napisała Beatrix i żwacza spróbuję mu dać z ręki. Ciekawe co z tego będzie. Quote
Sybel Posted October 9, 2012 Posted October 9, 2012 Tak mi się przypomniało, że mój Pucel też tak miał - żarł do rozpuku. Tylko, ze my sprawdziliśmy, ile zdoła zjeść... Poszła pełna paczka makaronu, duża puszka chappi (to były takie czasy, że chappi było uznawane w moim domu za łAAAł, na szczęście minęły), pół kilo suchego. Napchał się tak, że nie mógł się ruszyć, ale żebrał dalej. Dostał jeszcze małą paróweczkę, cofało mu się, ale nie wypuszczał, nie był w stanie usiąść, ani się położyć. I nadal siedział przy stole i kwiczał na jedzenie. Jedynym efektem była ogromna kooopa następnego dnia. A test zrobiliśmy, bo jakiś "mundry" człowiek powiedział, że u jego psa to pomogło na żarłoczność. Niestety Pucel zeżerał wszystko i kilka lat później to go zabiło :| Quote
Delph Posted October 9, 2012 Posted October 9, 2012 O rany, czyli nie tylko ja mam takie problemy, aż mi ulżyło :eviltong: Z moim psem to czasami wstyd wyjść na spacer, ktoś zaszeleści reklamówką i już leci albo patrzy jakby był głodzony. A najgorsze, że zdarzyło się, że ludzie na spacerze go poczęstowali, zanim zdążyłam zareagować :shake: To niestety tylko utrwala mu takie głupie zachowania. Sybel ja też się zastanawiałam, czy napchanie go do pełna by nie pomogło. Ale wątpię, raczej by się rozchorował, a na drugi dzień z powrotem żarł. Ja raczej celowałam w coś takiego, żeby np. doprowadzić do tego, że miska stoi w domu cały czas pełna i bierze sobie wtedy kiedy potrzebuje (ogólnie to niewskazane, ale kombinowałam jak koń pod górę). Niestety to nie przejdzie, jak tylko daję mu więcej niż wymierzoną porcję karmy tyje na potęgę, a jest już stary, ma budowę parówki na krótkich łapach i stawy już nie najlepsze - nie mogę dopuścić, żeby był gruby. BM. Pomysł z wylizywaniem kubeczka super. A jeżeli nie reaguje na smakołyki na spacerze, to musisz znaleźć coś bardziej dla niego atrakcyjnego. Coś, co będzie uważał za smaczniejsze od znalezionych świństw. Popróbuj. Quote
BM. Posted October 9, 2012 Author Posted October 9, 2012 Próbowałam już z różnymi smakołykami na dworze. Woli szybko napchać się suchym chlebem niż wziąć ode mnie skwarki z boczku :( On jest zachłanny i nie odpuści chleba. Gdy wie, że mam coś lepszego, to stara się jeszcze szybciej zjeść np. suchy chleb. Efekt taki, że się dusi i dławi. Spróbuję od początku, czyli od zabawki, potem treningi z jedzeniem w domu. Nawet wymyśliłam, że będę trzymać kubeczek po śmietanie, powiem "zostaw" i mu go zabiorę i dam smakołyk. To powtórzę kilka razy, potem poczekam aż sam zostawi i dopiero dostanie smakołyk. Spróbuję ze skawarkami z boczku, na pewno będzie bardziej wolał niż śmietanę :D To chyba jedyna rzecz z jedzenia nad która ja mam kontrolę, tzn. nie gryzie gdy próbuję zabrać. Quote
xxxx52 Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 BM-jakiej rasy , mieszanki jest Twoj piesek? ja oduczylam zebrania ,ze zamontowalam takie drewniane drzwiczki miedzy kuchnia i korytarzem(takie jak sie montuje , dla zabezpieczenia dzieci przed wejsciem na schody) moge jesc i przygotowywac posilki w spokoju. Quote
Ermilka1 Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Mam podobny problem, przy czym o ile przed sterylizacją sucha karma mogła stać cały dzień, to po muszę jej dawkować :) . Co do jedzenia śmieci, mam oczy dookoła głowy, a jak widzę, że zaczyna specyficznie węszyć i do tego wzrok jakby coś zrobiła, to dostaje komendę i idziemy dalej, do czasu do czasu biorę smakołyki na spacery. Ale chciałam napisać o tym jak nauczyłam ją obchodzenia śmietnika. W akcie desperacji po którymś spacerze znalazłam puszkę po piwie i w momencie, gdy mimo komendy chciała coś zjeść, puszka lądowała obok, a nawet jak trafiła, to jest lekka i krzywdy nie robi, można to wzmocnić i jednocześnie wypowiedzieć komendę np. nie wolno). Nam ten sposób pomógł i po jednym spacerze i trzech rzutach śmietniki mam z głowy (pies nie powinien widzieć, że to właściciel rzuca - moja i tak się zorientowała). Teraz wystarczy komedna nie wolno i nawet jak ma w mordce, to wypluje. Poza tym jedzenie śmieci może być dla psa śmiertelne :( Quote
BM. Posted October 10, 2012 Author Posted October 10, 2012 (edited) Nie wiem czego mieszaniec, wygląda tak: (raz ma krótszą sierść, raz dłuższą i nigdy nie wiadomo jaki będzie po zmianie futra na zimowe czy letnie) http://i46.tinypic.com/2zi2e5x.jpg On tylko tak słodko wygląda :D Z kuchnią nie mam problemu, bo jak gotuję, to on siedzi przed. Tego bardzo szybko się nauczył. Gorzej jak się zanosi jedzenie do dużego pokoju, bo wtedy zjada tam ze stołu. Dzisiaj potrenowałam z kubkiem ze śmietaną. Pod koniec załapał o co chodzi i zostawiał na komendę. Potrenuję tak przez kilka dni, ale później nie wiem co dalej. Spróbować np. na chlebie? A co jak nie wypuści chleba? Cofnąć się znowu do śmietany? To mi łatwiej zabrać. Ermilka, ja przeczytałam gdzieś, że można nosić ze sobą psikawkę, jak na śmigus dyngus. Jak pies chce coś zjeść, to wodą w niego. Niestety to nie pomogło. Hihi, ja mieszkam w środku miasta i krępowało by mnie rzucanie w niego puszką :P Już i tak mają mnie za znęcającą się nad nim, bo słodki piesek w kagańcu :D Ale warte przemyśleń, spróbuję coś takiego w domu i zobaczę czy to przyniesie efekt. Edit: Zapomniałam dodać jak wygląda jego karmienie. Za 10 ósma już prosi (dostaje o 20). Jedzonko wyciągam z lodówki, pies szaleje, idę z nim pod miskę, on wie, że ma usiąść. Jak mu nakładam, to ślina już kapie :P I je... dopiero jak pozwolę :D To było chyba najtrudniejsze co go nauczyłam. Normalnie rzucał się na miskę podczas nakładania. Nauczyłam tego 2 lata temu, kiedy jeszcze nie był aż taki, na szczęscie działa do dzisiaj. On się uczy tak wyrywkowo, nie rozumie, że to się tyczy całego jedzenia, nie tylko w misce :D Dziękuję za wasze podpowiedzi. Pomagają mi, większość wykorzystam, część zmodyfikuję i wiem, że dam radę. Edited October 10, 2012 by BM. Quote
Delph Posted October 10, 2012 Posted October 10, 2012 Na razie nie musi zostawiać na komendę, niech po prostu zje ten chleb lub gryzaka z Twojej ręki (zjada, kiedy Ty trzymasz, a nie tak, że zabiera i ucieka z tym na posłanie). Chodzi o to, żeby przestał kojarzyć, że Twoja ręka w jego pobliżu gdy je oznacza, że mu coś zabierzesz. Zapobiegnie to gryzieniu przy próbie zabierania i ucieczkom ze zdobyczą. Możesz też np. dorzucać mu w trakcie posiłku coś pysznego do miski, np. gdy je suchą karmę cmoknij (żeby nie robić tego z zaskoczenia, bo może dziabnąć) i jak zwróci uwagę spokojnie dorzuć mu mięso (czy co on tam lubi). Tak samo, gdy coś ukradnie, zwab go czymś smaczniejszym i oczywiście to daj, żeby nie poczuł się "oszukany". Możesz zaaranżować takie sytuacje np. z suchym chlebem wymienianym na kiełbasę (oczywiście jeśli lubi kiełbasę bardziej od chleba ;) ) Quote
BM. Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 Karmiłam żwaczem z ręki, ale już tego nie będę robić, bo mnie ugryzł do krwi :( Niechcący, nie rzucił się, więc to plus. On gryzie tego żwacza tak blisko palców, że w końcu zahaczył zębem o moją skórę. Musiałabym to w rękawiczkach grubych robić. Plus taki, że ładnie jadł i nie rzucał się z zębami Quote
Delph Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Niedobrze, że ugryzł. Nie dawaj w takim razie gryzaków z ręki na tym etapie. Próbuj raczej ze zlizywaniem smakołyków, np. wspomniana śmietana, jogurt, ale też np. pasztet czy specjalne pasztety dla psów w tubce (wspaniała nagroda na spacerach, jeżeli pies ma tendencje do łapania smakołyka razem z palcem), możesz zainwestować w zabawkę, którą napycha się takim pasztetem (np. kong). Podajesz taki smakołyk tylko w nagrodę za jakieś zachowanie i gdy pies nie jest pobudzony, czyli nie powinno mieć miejsca szaleństwo przed karmieniem, które opisujesz. Ja np. rzucam moim smakołyk, gdy są spokojne, nie żebrzą, nie świrują przy misce, tylko np. leżą grzecznie na posłaniu. W ten sposób oduczyłam wariacji w kuchni podczas gotowania. Nie dawaj psu żadnego jedzenia poza posiłkami i jedzeniem z ręki. Zero dokarmiania przy stole, przy okazji przygotowania posiłków itp. Trzymaj go na smyczy na spacerach, dopóki się nie nauczy i noś ze sobą smakołyki dla odwracania uwagi. Powinien przyswoić, że jedzenie dostaje się tylko od Ciebie i żadne złodziejstwo, żebranie przy stole czy znalezienie śmieci nie jest drogą do smakołyków. Właśnie wróciłam ze spaceru z moimi żarłokami, trenowaliśmy już przy spuszczeniu ze smyczy, ale smakołyki nadal mam przy sobie i co chwilę odwołuję, zanim zaczną coś węszyć. To ważne, żeby nie czekać, aż pies coś znajdzie, tylko reagować za wczasu. Męczące i pracochłonne, wiem, bo sama to robię, ale nie ma innej drogi... Przynajmniej ja jej nie znam. Aha, wszelka awersja, typu rzucanie puszką, obroże elektryczne itp. mogą mieć o wiele gorsze skutki niż możemy sobie wyobrazić. Nigdy nie stosuj tego typu metod bez kontroli ze strony wykwalifikowanego i godnego zaufania szkoleniowca/behawiorysty, a zastosowanie tych metod powinno być tylko na jego wyraźne zalecenie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.