Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja mam jedną uwagę - ostatnio miałam szereg zwrotów psów z adopcji z powodu lęku separacyjnego. I to czasem nie jest poważny problem, zniechęcają się pod tygodniu, bo pies zaczął wyć kiedy wychodzą. Myślę, że jeżeli pies wykazuje jakiekolwiek tendencje do lęku separacyjnego, to trzeba przyszły dom bardzo uświadamiać i tłumaczyć jak to wygląda... Inaczej mamy kolejną psią tragedię :(

  • Replies 169
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Ja mam jedną uwagę - ostatnio miałam szereg zwrotów psów z adopcji z powodu lęku separacyjnego. I to czasem nie jest poważny problem, zniechęcają się pod tygodniu, bo pies zaczął wyć kiedy wychodzą. Myślę, że jeżeli pies wykazuje jakiekolwiek tendencje do lęku separacyjnego, to trzeba przyszły dom bardzo uświadamiać i tłumaczyć jak to wygląda... Inaczej mamy kolejną psią tragedię :(


Dokładnie. Mi nikt nie pisnął ani słowem, a pies mi demolował mieszkanie i darł się jak opętany :)

Posted

Moja kol ostatnio oddala z powrotem do schroniska psa. Wlasnie przez lek separacyjny- wiedziala ze pies musi sie przyzwyczaic, ale nie wiedziala ze to czasami jest tak skomplikowane. Trafil sie jej zwierz, u ktorego nie pomogl trening klatkowy, wymeczanie przed spacerem, nie zegnanie sie. Probowala chociaz w weekendy zostawiac go tak po 3 minuty, potem co raz dluzej, ale to nie pomagalo. W tygodniu pracuje i nie moze wziac urlopu....pies zezarl pol dywanu, wyrwal czesc podlogi, zmasakrowal kuchnie, musiala wymieniac tez drzwi wejsciowe....... Behawioryste nawet sprowadzila, facet stwierdzil ze rzeczywiscie ciezki przypadek i ze raczej by widzial tego psa w domu gdzie ktos stale przebywa. Szkoda psiaka :(

Ja mialam kundelki, najmniej problemowy byl ten wziety z lancucha ze wsi. Mimo ze nie mial praktycznie kontaktu z ludzmi i psami, byl perfekcyjny. Najbardziej problemowy byl szczyl, ktorego wzielam ze schroniska jak mial jakies 5 miesiecy. Ło jezu co ja z tym psem mialam, to wlasnie po nim zdecydowalam ze jak szczeniak to tylko z dobrej hodowli, a jak schroniskowiec to tylko dorosly ;)

  • 2 weeks later...
Posted

Mam takie pytanie do Was. Mam 4letnią suczkę w typie yorka. Iiii generalnie boi się psów. Tzn od dłuższego czasu z nią pracuję nad tym i do większości małych/średnich psów chce podejść i chociaż na chwilę się przywitać. W większości przypadków powącha i odchodzi/ucieka, ale lubi większość yorków (nie wiem czemu ale akurat tylko one). Mam możliwość adopcji ze schroniska yorka, mniej więcej taka sama wielkość, w miarę spokojny. Czy to będzie duża krzywda jeśli go adoptuję do swojej suczki? Ona lubi się bawić z yorkami, jest coraz odważniejsza, ale nie chcę narobić wiekszej biedy.. Wiem, że pierwsze dni po ewentualnej adopcji no to będzie trudno, bo drugi pies itp, ale może potem byłoby lepiej..

Posted

MakeBelieve napisał(a):
Mam takie pytanie do Was. Mam 4letnią suczkę w typie yorka. Iiii generalnie boi się psów. Tzn od dłuższego czasu z nią pracuję nad tym i do większości małych/średnich psów chce podejść i chociaż na chwilę się przywitać. W większości przypadków powącha i odchodzi/ucieka, ale lubi większość yorków (nie wiem czemu ale akurat tylko one). Mam możliwość adopcji ze schroniska yorka, mniej więcej taka sama wielkość, w miarę spokojny. Czy to będzie duża krzywda jeśli go adoptuję do swojej suczki? Ona lubi się bawić z yorkami, jest coraz odważniejsza, ale nie chcę narobić wiekszej biedy.. Wiem, że pierwsze dni po ewentualnej adopcji no to będzie trudno, bo drugi pies itp, ale może potem byłoby lepiej..


Może się okazać po pierwszej "obrazie", że to strzał w dziesiątkę. Małe psy są zadziwiająco "stadne" tyle, że lubią mieć kolegę czy koleżankę swoich gabarytów i podobnego temperamentu.

Posted

MakeBelieve jeśli masz warunki na drugiego psa, poświęcisz mu czas i uwagę (jednocześnie nie zaniedbując pod tym względem suni), to bierz :) sunia prędzej czy później zaakceptuje towarzysza, może nawet spodoba się jej od razu? Nasz jamnik, kiedy był naszym jedynym psem był dość wycofany, nie umiał się bawić i dogadywać z innymi psami. Wzięliśmy ze schroniska młodszą od niego suczkę (tyle, że urosła kilka razy większa od niego :eviltong:). Jamnik przy nowej towarzyszce nabrał pewności siebie, lepiej porozumiewa się z innymi psami, myślę, że jest bardziej szczęśliwy :)

Posted

MakeBelieve napisał(a):
Mam takie pytanie do Was. Mam 4letnią suczkę w typie yorka. Iiii generalnie boi się psów. Tzn od dłuższego czasu z nią pracuję nad tym i do większości małych/średnich psów chce podejść i chociaż na chwilę się przywitać. W większości przypadków powącha i odchodzi/ucieka, ale lubi większość yorków (nie wiem czemu ale akurat tylko one). Mam możliwość adopcji ze schroniska yorka, mniej więcej taka sama wielkość, w miarę spokojny. Czy to będzie duża krzywda jeśli go adoptuję do swojej suczki? Ona lubi się bawić z yorkami, jest coraz odważniejsza, ale nie chcę narobić wiekszej biedy.. Wiem, że pierwsze dni po ewentualnej adopcji no to będzie trudno, bo drugi pies itp, ale może potem byłoby lepiej..


jestem z Berlina i u nas nie wydadza psa jesli nie przyjdziesz pare razy / praktyce 1-2/ nie wezmiwsz swojego i tego ze schronu na wspolny spacer w niektorych jest przy tej okazji tez trener - gdyby tak bylo u nas w Pl byloby super.A lek seperacyjny mial moj jedyny z hodowli wziety owczarek wprawdzie nie niszczyl ale szczekal czasami 3 godz, pomoglo gdy wzielismy jego"corke" i byli razem (nigdy jej nie pokochal ale wychowywal po psiemu).Teraz razem z corka mamy 6 psow wszystkie biedy albo uchronione przed schronem albo wziete /3/ ze schronu . Wszystkie kochane i oddane calym sercem nam.Nasze psy sa wszystkie ze schronow w malopolsce wykastrowane a te ktore nie byly kastracje robilysmy na wlasny rachunek

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Ja mam jedną uwagę - ostatnio miałam szereg zwrotów psów z adopcji z powodu lęku separacyjnego. I to czasem nie jest poważny problem, zniechęcają się pod tygodniu, bo pies zaczął wyć kiedy wychodzą. Myślę, że jeżeli pies wykazuje jakiekolwiek tendencje do lęku separacyjnego, to trzeba przyszły dom bardzo uświadamiać i tłumaczyć jak to wygląda... Inaczej mamy kolejną psią tragedię :(



Oj tak! To bardzo ważne. Ja brałam psa z DT (cudownego <3) i moim jedynym wymogiem było, żeby psiak potrafił zostawać sam. Niestety jak do mnie trafił, okazało się, że ma lęk separacyjny. Już drugi rok z tym walczymy. :( Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie wyrozumiali sąsiedzi. Naprawdę.

Posted

Ja dochodzę do jednego wniosku w sprawie lęku separacyjnego. W schronisku kiedy jest cisza, psiaki wypoczywają lub nudzą się wylegując się na posłaniach zawsze znajdzie się jakiś "szczekacz", który ujada bez powodu-takie psy mają większe tendencje do lęku separacyjnego. Psy spokojniejsze, ale nie wycofane czy bojaźliwe itp. mają większą szansę na to, żeby bez problemu zostawać w domu bez obecności właściciela. Nie jest to regułą, ale jak pisałam wczesniej jest jakaś określona szansa na to żeby przewidzieć jak będzie zachowywać się pies.
I to czego jestem przekonana, w znacznej większości wypadków lęk separacyjny wywołują właściciele, biorą psa na weekend a potem bez żadnego przygotowania w poniedziałek idą do pracy. Pies wpada w panikę i lęk tylko pogłębia się. Kiedyś do adopcji oddałam psa z lękiem separacyjnym(z tego powodu został oddany do schroniska), pies został adoptowany, właściciele dostali szereg zaleceń co zrobić, żeby nie dopuścić do lęku i od pierwszej godziny po adopcji zaczęli stosować się do niej-psiak zostaje w domu bez problemu.
U spokojnych zrównoważonych psów jeśli lęk wystąpi, jest znacznie łatwiej go wyeliminować. Jakby nie patrzeć, nawet jeśli weźniemy szczeniaka i tak będziemy musieli go nauczyć zostawać samego, bo szczeniak raczej tego nie potrafi.

Posted

Szura napisał(a):
Myślę, że na dogo mało jest ludzi co to bierze psa na weekend, a w poniedziałek na 8h do pracy idą. ;)


Prawda jest taka,że są dwa podejścia- albo szczeniaka od razu się zostawia codziennie na tyle na ile trzeba (bo praca, sklep i inne obowiązki- niekazdy ma ten luksus,że sobie może urlop wziac) + częste izolowanie się od psa w mieszkaniu polaczone z ignorowaniem lamentu (czyli- np zamykanie drzwi za sobą, gdy sie robi cos w kuchni, niebranie psa ze soba do lazienki itd.) albo najpierw zaczyna od tych kilku sekund wychodzenia z mieszkania. Ja zawsze stosowałam 1-szą metodę i ani razu nie miałam problemów. Owszem,pierwsze 2 tygodnie to był okres szczekania po moim wyjściu chociaż przez te 10-15 minut, zrobienie demolki w mieszkaniu itd, potem psy się przyzwyczajały. O wiele łatwiej szło zwierzakom, które miałam od zupełnego brzdąca.

Mam nadzieje,ze nigdy nie trafie na zwierzaka z prawdziwym lekiem separacyjnym bo zmuszona bym byla takiego najprawdopodobniej oddac z racji tego ze i ja i moj narzeczony pracujemy na pelen etat i pies musialby zostawac sam na co najmniej 6 godzin i nie mialabym fizycznie mozliwosci ćwiczenia wychodzenia, a tego nie da sie wycwiczyc w jeden weekend.

Posted

kiedyś zrobiłam statystykę w swoim schronisku i wyszło mi że najwięcej jest adopcji na weekendy, święta i dni wolne. Ludzie często to tłumaczyli, że chcą poświęcić psu jak najwięcej czasu. Byli tacy, którzy brali specjalnie wolne z pracy.
Są psy, które mają już silnie wyuczony lęk separacyjny i niestety nawet nowe reguły w nowym domu nic nie dadzą.
Sama u swojego psa przez przypadek wywołałam lęk sep.
Kiedy wprowadziłam się do nowego mieszkania nie było tam nic nawet głupiej żarówki. Setki razy wchodziłam z suką do mieszkania i z nią wychodziłam, ona najwyraźniej nauczyła się że w tym miejscu nigdy nie zostaje i teraz leczę u niej ten lęk. Zaznaczę że suka zostaje wszędzie sama tylko nie w moim nowym mieszkaniu(!).
Klatka kennelowa znacznie mi ułatwiła sprawę i przyśpieszyła proces odczulania.

Posted

IMO metoda "pies od początku zostaje sam" jest super, natomiast robi się mniej super, jak się weźmie psa w piątek, a do poniedziałku rano pies ani na chwilę nie zostanie sam, po czym nagle właściciel wychodzi na 8h.

Posted

Ja adopcję/zakup itd. psa planuję na jakiś okres, w którym będę miała 100% pewności, że będę mogła należny mu czas poświęcić. Na szczęście mam taką możliwość regulowania tego ;)

  • 3 weeks later...
Posted

Pare lat wstecz pojechałam z dziadkiem do pobliskiego schroniska by adoptować psa, gdy wyraziliśmy zainteresowanie psem Pani zażyczyla sobie 150zł z góry. Utaplani w błocie do polowy buta po wędrówkach między wolno latającymi niekiedy agresywnymi psami wróciliśmy bez psa do domu. Jakieś 3 lata temu znowu miałam nieprzyjemność zawitać w tym schronisku gdy szukałam zbiegłego mojego psa, tym razem nie zostaliśmy wpuszczeni nawet za ogrodzenie. Stwierdzono tam, ze widzieli mojego psa, ale nie dał on sie złapać w co watpie poniewaz byl bardzo ufnym psem. 3 miesiace temu zdecydowalam sie jechac na paluch by zaadoptowac psa i bardzo mi sie podobalo jak byla przeprowadzona adopcja chociaz troche czasu trwala, bo okolo 2 tygodnie. Mój psiak całe szczescie nie ma i nie mial lęku separacyjnego.

  • 1 month later...
Posted

Ja adoptowałam psa ok 4 lata temu i nie wspominam to zbyt dobrze .
W skrócie było to tak ...schronisku groziło zalane i ludzie dobrej woli brali psy na tym czas do domu .I moją suczkę też wzięła pewna rodzina ,a że nie mieli warunków na jej zatrzymanie dali ogłoszenie do lokalnej gazety.Ja je przeczytałam i umówiłam się na spotkanie z nimi i z psem (rodzina nie potrafiła nic powiedzieć o psie nawet to czym go karmią ). Przy podpisaniu umowy miał być facet z TOZU i tu zaczęły się problemy z książeczka zdrowia .Twierdził że dośle mi ją w ciągu paru dni .Po dwóch tygodniach zadzwoniłam do tego pana i usłyszałam że już mi ją wysyła i tak znów minął tydzień ,więc zadzwoniłam do TOZU i przedstawiłam całą moją sytuację .Miła kobiecina powiedziała mi że ta osoba nie miała mi prawa wydać psa i kazała się kontaktować z schroniskiem .Napisałam do schroniska e-mail (dobrze że na umowie był czip psa).Następnego dnia otrzymałam odpowiedź okazało się że nikt nie wiedział co się stało z psem po prostu po akcji powodziowej zaginął .Wysłali mi też zdjęcie czy to na pewno o tym samym psie mówimy wszystko się zgadzało .Po 2 dniach schronisko podesłało mi książeczkę zdrowia .

Posted

Adoptowałam suczkę 1 stycznia 2013 :) więc na świeżo mogę się podzielić wrażeniami.
wcześniej jeździłam po okolicznych schronach, paluch, józefów, nowy dwór maz. Każde schronisko inne, każde miało wady, ale zapamiętałam panią z józefowa, przywiozłam dużą paczkę żwaczy, wzięła ją i od razu rozdała psom. wiadomo nie starczyło dla każdego ale miło było widzieć że je dostają i się cieszą. w innych schroniskach brali co przywiozłam i gdzieś to chowali, nie miałam przyjemności poczęstowania żadnego psiaka.
a oprócz tego syf, kiła i mogiła w tych schronach. biedne te psiaki, serce się kraje. ostatecznie wzięłam suczkę z fundacji. najpierw była u mnie na DT, ale szybko się zdecydowałam że zostaje u mnie.
jak ją zobaczyłam pierwszy raz to była takim zwykłym, przeciętnym szczeniakiem, chciałam jej szybko znaleźć dom i nawet przez myśl mi nie przeszło, że u mnie zostanie. zresztą, wtedy byłam przekonana że nie mogę/nie powinnam brać psa na stałe, bo praca, bo wynajęte mieszkanie itp itd.
a ten zwykły, przeciętny szczeniak był tak niesamowicie grzeczny i bezproblemowy, że nie mogłam oddać :) wcześniej miałam kilka szczeniaków w dt i były... mocno absorbujące. czyli standardowo sranie i szczanie wszędzie gdzie się da, gryzienie wszystkiego i wszystkich, jak wracałam do domu to przed wejściem brałam głęboki oddech na uspokojenie :)
a przy tej suczce nie mam żadnych problemów, sika na matę, nie gryzie, wesoła, nie ma żadnych problemów z zachowaniem, czasem tylko szczeka jak ktoś obcy do domu wejdzie i na spacerze bierze wszystkie śmieci do gęby. ale to są w sumie drobnostki w porównaniu do psów po przejściach. nie ma lęku separacyjnego, spokojnie mogę iść do pracy. ba! ona nawet odróżnia czy jak wychodzę to zamierzam ją zabrać czy nie. jak widzi że się szykuję i jej nie wołam to nawet do drzwi nie podchodzi. spokojnie mogę wziąć torbę i worek ze śmieciami bez obawy że mi czmychnie na korytarz między nogami. pies idealny.

ale jak kupowałam jej szelki to w zoologicznym jedna sprzedawczyni powiedziała, że jest "mądrzejsza niż ładniejsza" :angryy:
cóż mogę dodać, nadrabia charakterem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...