Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

hanik napisał(a):
Dziś też ma przyjechać oglądnąć Stokrotka koleżanka mamy Magdy i jeszcze jedna pani. Magda ma znajomości w radiu i gazecie. O artykule już pisałam.
W radiu też już była wzmianka o Stokrotku i podobno było troszkę sms ów.
Jakaś pani z Genewy powiedziala, że gdyby tylko była w Polsce już by go zabrała. Odezwała się też Pani, która jest na rencie i samotnie wychowywuje 7 letniego syna. Magda ją przywiezie z synkiem by zobaczyli psa i określili czy dadzą sobie radę. My oczywiście slużymy pomocą na miejscu dopóki Stokrotek nie wróci do formy. Wysłalam też zdięcia na polecenie Magdy na stronę internetową radia Gdańsk. I nie wiem czy czasem nie dzisiaj ma się pojawić artykuł o Stokrotku i akcji na Dogo


No nie wierzę żeby po takiej reklamie Stokrotek nie znalazł szybko domku!! :razz: W gazetcie, w radiu... fiu, fiu, coraz bardziej sławny nam się chłopak robi!:lol: Mam nadzieję, że jak te panie zobaczą Stokrotka będą go sobie nawzajem wyrywać :loveu:

Trzymam kciuki za psinkę!!!!!

Posted

no to trzymamy kciuki za najlepszy dom pod słońcem dla Stokrotka!
ja się może jednak wstrzymam do jutra przynajmniej z wieszaniem tych plakatów tutaj, bo jeszcze trochę jak widzę to o Stokrotka będą się domki bić ;)
oczywiście te najlepsze!

Posted

Jak dziś się Stokrotek miewa?

A tak w ogóle:Hanik i reszta :cool3: A ja mam tylko jedną prośbę :diabloti: Wierzę, ze Stokrotek szybko znajdzie domek i duży odzew będzie po tej reklamie. I wybierzcie proszę dla niego dom najlepszy na świecie. A resztę chętnych wypytać jakiego psiaka by dokładnie chcieli i wziąć podsunąć z dogo któregoś albo z najbliższego schroniska :cool3:

Posted

Oczywiście, ale na razie Ci chętni nie walą do nas drzwiami i oknami:evil_lol: Jak będzie ich za dużo to będziemy odsyłać gdzie trzeba albo podsyłać co trzeba.
Była dziś ta pani z 7 letnim synkiem. Ona bardzo chce Stokrotka. Mówi, że się trochę boi rechabilitacji, że sobie nie poradzi finansowo bo u niej się nie przelewa.Jest osobą niedowidzącą i na rencie. Prosiła, żeby jej nie odrzucać z tego powodu. Magda mówila, że to bardzo cicha i skromna osoba i chłopczyk też bardzo miły i troskiliwy. Myślimy, że wie co to cierpienie i mialaby serce dla tego psa tym bardziej, że nie pracuje i mogłaby poświęcić mu czas.
Chcą bardzo odwiedzać Stokrotka.Nie mają samochodu. Więc byśmy ich czasem zabierały tam. Myślimy też dać mu wyprawkę. No i przez okres rehabilitacji kupować karmę. Póżniej przecież może jeść gotowane czy tańszą karmę. Co o tym myślicie?

Posted

Jeśli będą mieli serce dla Stokrotka to myślę że to dobry wybór. W sumie to jest najważniejsze. Co do gotowanego to moja Bunia je tylko gotowane. Jestem zwolennikiem gotowanego. Ona zresztą też. Jak tylko ją wziąłem to na pierwszy posiłek dostała suchą i zjadła tylko trochę. Moje gotowanie rąbie tak że mało polewy z miski nie zliże i ciągle głodna. Przy rehabilitacji to pewnie jakieś witaminy czy mikroelementy żeby się kości lepiej zrastały by pewnie musiał brać a to nie są tanie rzeczy. Tu można by pomóc. Jeśli pojadą w odwiedziny to będzie najlepszy moment żeby zobaczyć jaki jest ich stosunek do psiaka. Dobrze żeby pojechał z nimi ktoś doświadczony w sprawach adopcyjnych bo nawet z prawie niezauważalnych gestów można wysnuć daleko idące wnioski.

Posted

Zobaczymy. Dziś byli u niego. Magda mówiła, że mały interesował się raną, dużo pytał czy np. nie trzeba tego smarować. Kiedy Stokrotek sam wstał i poszedł samodzielnie na siku i kupę bardzo się cieszyli, że mu się udało.
Jeśli chodzi o adopcję ani ja ani Magda nie mamy doświadczenia. Chyba, że Irma. I tak Stokrotek musi zostać jeszcze w lecznicy więc zobaczymy. Na razie została mu zakupiona specjalna karma dla psów z problemami ortopedycznymi. Nie jest tania. Na razie został zakupiony jeden worek.
Stokrotek na razie oszczędza łapę. Magda dziś mówiła, że ma szanse chodzić normalnie i, że wszystko jest na dobrej drodze

Posted

No nie wiem... Mam mieszane uczucia.
Z jednej strony wygląda na to, że pani z synkiem otoczą Stokrotka mega miłością i na pewno pod tym względem zapewnią mu wszystko (co jest oczywiście bardzo, bardzo ważne), ale z drugiej strony ta kwestia finansowa... Może być tak, że Stokrotek będzie miał jakieś problemy zdrowotne (już nawet niekoniecznie związane z tą operacją) i co wtedy? Co jak okaże się, że leczenie jest kosztowne, albo potrzebna jest specjalistyczna karma? Powiedzmy sobie szczerze, że nasza pomoc będzie tylko na początku, a co później?
Co zrobi ta pani jak okaże się, że nie stać jej finansowo na Stokrotka? Wszak Stokrotek żyć jeszcze będzie (oby jak najdłużej) i różnie może być...
A co jak okaże się, że nie może jeść gotowanego i musi być na tej karmie, którą je teraz?
Sorry za takie czarne wizje, ale myślę, że wszystko musimy rozważyć.
Zdecydowanie nie skreślam tej pani z powodu jej choroby (sama mam mamę z bardzo słabym wzrokiem, ale...dlatego też wiem jakie to może rodzić problemy :( ), lecz myślę, że trzeba to głęboko przemyśleć. Porozmawiać z tą osobą o wszystkich przeszkodach, które przychodzą nam do głowy i popytać jak sobie z nimi poradzi. Nie po to, żeby ją zniechęcić czy zrobić jej przykrość (broń boże!), ale by mieć pewność, że jest w stanie zapewnić Stokrotkowi opiekę.
Pomyślę nad tym jeszcze i jak coś przyjdzie mi do głowy napiszę.

Posted

Masz rację maciaszek. Problem jest i to problem o tyle trudny że widać szanse na kochający dom i takie "przyziemne" problemy jak pieniądze mogą stanąć na przeszkodzie. Z jedzeniem to nie sądzę żeby był problem bo gotowane zawsze może jeść (chyba żeby okazał się jakimś strasznym alergikiem na wszystko). Słaby wzrok też w niczym nie przeszkadza (no chyba że całkowita utrata wzroku ale tu o ile wiem tak nie jest). Problemem jest sfinansowanie lekarstw, witamin, mikroelementów itp. (ogólnie koszty rehabilitacji). Tego niestety w dłuższym terminie przewidzieć się nie da. Na krótką metę chyba tak bo lekarz pewnie powie co w najbliższym czasie powinien przyjmować ale za jakiś czas nie wiadomo czy nie będzie jakichś komplikacji i rehabilitacja nie stanie się nagle dużo kosztowniejsza a przede wszystkim długotrwała.

Posted

W tej chwili przelalam czesc kwoty na konto Stokrotka tj. 115.50 zl, reszte pieniazkow posle po 1 kwietnia. W sumie to bedzie 266.90 zl...tyle zostalo po Cloe ;)....

Posted

A może dałoby sie tę chętną (i z dobrym sercem - jak wynika z "opisu") Panią stale wspomagać (na zasadzie wirtualnej adopcji)? Co o tym myslicie? Pamiętam taki wątek o kochanej starszej Pani, która zmuszona była oddać ukochanego pieska do schroniska z powodów finansowych, a dzięki dogomaniakom są razem i mają zapewniona konieczna pomoc...

Posted

Dokładnie. A jeśli nikt inny się nie zjawi. Czyli ktoś bogaty i z wielkim sercem, mający dużo czasu dla psa. Bo jesli się nie zjawi? Co jest bardzo prawdopodobne to co? Zostało niecałe 2 tygodnie. Myślę,że o tych problemach trzeba porozmawiać z panią bo to ważne problemy. Myślę, że wet też powinien powiedzieć jak rzeczywiste sprawy się mają. Magda jej proponowała innego pieska np. zdrowego. Ale ona a szczególnie syn prosi o Stokrotka:-(

Jovanna wielkie dzięki za przelane pieniążki. Ziarko do ziarnka.... I spłacimy długi w lecznicy:multi:

Posted

Puchatek napisał(a):
Słaby wzrok też w niczym nie przeszkadza (no chyba że całkowita utrata wzroku ale tu o ile wiem tak nie jest).
Uwierz mi, że może przeszkadzać... :( Może też czasami mocno stresować osobę opiekującą się zwierzakiem. Niekoniecznie trzeba być niewidomym, żeby mieć problem. Wszystko zależy od wady wzroku, jej stopnia. Można np. nie zauważyć ranki w sierści albo np. nadbiegającego nieprzyjaznego psa. Różnie być może.
Ale podkreślam bardzo wyraźnie: nie wiem jaką wadę wzroku ma ta pani, więc nie twierdzę, że nie da sobie w tym temacie rady i nie chcę jej z tego powodu przekreślać.

Problemem jest sfinansowanie lekarstw, witamin, mikroelementów itp. (ogólnie koszty rehabilitacji). Tego niestety w dłuższym terminie przewidzieć się nie da.

ale za jakiś czas nie wiadomo czy nie będzie jakichś komplikacji i rehabilitacja nie stanie się nagle dużo kosztowniejsza a przede wszystkim długotrwała.

No właśnie... I to jest ten ból...
Nie wiem czy możemy zagwarantować Stokrotkowi i jego opiekunce opiekę do ostatnich jego dni... Nie możemy obiecywać czegoś, co niestety (z różnych powodów) może się nie spełnić. To byłoby nie w porządku wobec tej pani.

Posted

Myślę, że najpierw trzeba z nią szczerze porozmawiać i uświadomić ewentualne problemy z psem. To przecież w końcu dorosła osoba, musi sobie zdawać sprawę z własnych możliwości, inaczej nie zawracałaby sobie głowy psem po przejściach i chorym do tego. Warto też spytać czy miała wcześniej psy, czy ma jakieś doświadczenie. Trzeba by też delikatnie wypytać czy ta jej choroba postępuje... (nie wiem jak, chyba tylko wprost)

Posted

Myślę, że trzeba z nią szczerze porozmawiać o tym. Przy najbliższej rozmowie zasugeruję Magdzie. jeśli ta osoba wychowuje syna przy takim wzroku to i pewnie wychowa piesa. Chyba aż tak żle nie jest z tym wzrokiem.

Posted

Na prawdę super akcja. Z tego co wiem też był odzew po artykule. Jakiś pan poseł wpłacał pieniążki wczoraj. Z całego serca dziękuję wszystkim za pomoc finansową:multi:

Posted

Przeczytałam artykuł wczoraj o stokrotku i prędziutko wpłaciłam do jego skarpety. To wspaniale, że są jeszcze ludzie z otwartym sercem na los psiaków a wasze forum jest teraz moim ulubionym forum. Pozdrawiam wszystkich, którzy cięzko pracują na codzień aby psiaki i inne zwierzęta miały lepiej.
Właścicielka suni Sety i kocurka Kaca

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...