Buńka Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 Znam Morka osobiście i można by powiedzieć że był jeszcze chudszy niż Amor. Teraz to już słodki grubasek:) Ładnie przybrał na wadze, sierść wróciła do stanu normalnego. Moruś o ile mi się nic nie pomieszało dostawał Royala na początku no i puszki. Też nie chciał jeść za bardzo ale z czasem wszystko się unormowało. Oby tak samo było z Amorkiem:) Spróbujcie z tą papką albo tak jak doradza ciocia ewu z ala rosołkiem. Quote
Malgoska Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 [quote name='(:Buńka:)']Znam Morka osobiście i można by powiedzieć że był jeszcze chudszy niż Amor. Teraz to już słodki grubasek:) Ładnie przybrał na wadze, sierść wróciła do stanu normalnego. Moruś o ile mi się nic nie pomieszało dostawał Royala na początku no i puszki. Też nie chciał jeść za bardzo ale z czasem wszystko się unormowało. Oby tak samo było z Amorkiem:) Spróbujcie z tą papką albo tak jak doradza ciocia ewu z ala rosołkiem.[/QUOTE] Amorek potrzebuje więcej czasu, biedaczyna tyle głodował. U missieek na pewno dojdzie do siebie. Quote
Buńka Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 Najważniejsze że został wyrwany z tamtego strasznego miejsca:) Teraz może być już tylko lepiej;) Quote
Anula Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 Do mnie przeważnie przyjeżdżają psiaki wychudzone do DT.Po dwóch tygodniach pobytu ich sylwetka się diametralnie zmienia,ponieważ dostają dwa razy gotowane dziennie plus sucha karma.podaję ryż z warzywami i kurczakiem zalewając to niewielką ilością wywaru na przemian z gotowaną wołowiną do tego zmielone siemię lniane i raz w tygodniu żółtko.Przygotowuję żarełko na dwa dni.To stawia psiaki na nogi.Po dwóch tygodniach przechodzę na gotowaną porcję raz dziennie a w późniejszym okresie muszę odchudzać psiaka;).No oczywiście to nie są tak wychudzone psiaki jak Amor.No ale to wymaga czasu i przygotowania,nie każdy na to reflektuje i woli załatwić sprawę suchą karmą. Quote
ewu Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 [quote name='Anula']Do mnie przeważnie przyjeżdżają psiaki wychudzone do DT.Po dwóch tygodniach pobytu ich sylwetka się diametralnie zmienia,ponieważ dostają dwa razy gotowane dziennie plus sucha karma.podaję ryż z warzywami i kurczakiem zalewając to niewielką ilością wywaru na przemian z gotowaną wołowiną do tego zmielone siemię lniane i raz w tygodniu żółtko.Przygotowuję żarełko na dwa dni.To stawia psiaki na nogi.Po dwóch tygodniach przechodzę na gotowaną porcję raz dziennie a w późniejszym okresie muszę odchudzać psiaka;).No oczywiście to nie są tak wychudzone psiaki jak Amor.No ale to wymaga czasu i przygotowania,nie każdy na to reflektuje i woli załatwić sprawę suchą karmą.[/QUOTE] To moje karmienie jest bardzo podobne. Ja jedynie wołowiny nie kupuję bo sama nie jem i mam opory ale to moje dziwactwa. Zapomniałam dopisać ,że też daję psiakom siemię i tran. Mam trzy psy, były kiedyś cztery i od zawsze im gotuję. Sucha karma stanowi dodatek. Jak wyjeżdżam i mąż nie bardzo chce im gotować, to po moim powrocie jedzą ciepłe obiadki jak oszalałe:) A z gotowaniem to nie problem, wg mnie żadna robota a psiaki zdrowe i upasione:) Quote
missieek Posted November 5, 2012 Posted November 5, 2012 Amor dostawał na początku gotowane, makaron lub ryż z kurczakiem to nie jest pies który rzuca się na jedzenie, więc poskubał trochę, czyli trochę mięsa powyciągał resztę zostawił po jakimś czasie zjadł jeszcze trochę lub całość albo zostawił i było do wyrzucenia gotowane się psuje jak stoi, sucha karma nie przyjdą mrozy będzie zamarzać, bo od razu nie zje mam gotować i wyrzucać? może chętniej jadłby puszki, ale marketowych nie będę testować jak ktoś chce mu zasponsorować dobrej jakości to zapraszam już chyba o tym tu pisałam a tak z ciekawości jaką część kurczaka gotujecie swoim psom i gotując zwierzakom ile ich macie pod opieką? Quote
Malgoska Posted November 6, 2012 Posted November 6, 2012 [quote name='missieek']Amor dostawał na początku gotowane, makaron lub ryż z kurczakiem to nie jest pies który rzuca się na jedzenie, więc poskubał trochę, czyli trochę mięsa powyciągał resztę zostawił po jakimś czasie zjadł jeszcze trochę lub całość albo zostawił i było do wyrzucenia gotowane się psuje jak stoi, sucha karma nie przyjdą mrozy będzie zamarzać, bo od razu nie zje mam gotować i wyrzucać? może chętniej jadłby puszki, ale marketowych nie będę testować jak ktoś chce mu zasponsorować dobrej jakości to zapraszam już chyba o tym tu pisałam a tak z ciekawości jaką część kurczaka gotujecie swoim psom i gotując zwierzakom ile ich macie pod opieką?[/QUOTE] missieek nie denerwuj się, przy takiej ilości podopiecznych jak u Ciebie cięzko jest gotowac... Wszyscy to rozumieją, tak myslę. Może Amor potrzebuje po prostu czasu, tyle był głodzony więc teraz powolutku, powolutku... Quote
Buńka Posted November 6, 2012 Posted November 6, 2012 (edited) Oczywiście że gotowanie i wyrzucanie nie ma sensu. Missieek nie denerwuj się bo to były tylko propozycje. Nikt nie napisał że MUSISZ go karmić takim jedzeniem gotowanym. To tylko podpowiedzi . . . Ja mam 4 psiaki (w tym dwa dziadziusie 14 i 16/17 lat i to dla nich głównie gotuję bo słabo u nich z zębami) i kota. Najczęściej gotuję korpusy, szyjki i rapki. Edited November 6, 2012 by (:Buńka:) Quote
ewu Posted November 6, 2012 Posted November 6, 2012 Oj nie miałam nic złego na myśli, tylko z serca napisałam..... , nie wiedziałam,że Amor nie chciał jeść gotowanego. Wiem,że dostaje wszystko najlepsze i nie zamierzałam być "wujkiem Dobra Rada":) Ja też gotuję korpusy, szyjki i ćwiartki ale z ćwiartek wyciągam wszystkie kości. Quote
missieek Posted November 6, 2012 Posted November 6, 2012 ja się nie denerwuję, tylko piszę jak jest a pytanie techniczne, jak gotujecie korpusy i szyje, czy obieracie z wszystkich kości? bo gotując Amorowi korpusy wybierałam wszystkie kostki, coby chudzielcowi nic się nie stało może niepotrzebnie? moje własne psiaki czasami jedzą całe korpusy, ale surowe kości są wtedy mieksze Quote
ewu Posted November 6, 2012 Posted November 6, 2012 [quote name='missieek']ja się nie denerwuję, tylko piszę jak jest a pytanie techniczne, jak gotujecie korpusy i szyje, czy obieracie z wszystkich kości? bo gotując Amorowi korpusy wybierałam wszystkie kostki, coby chudzielcowi nic się nie stało może niepotrzebnie? moje własne psiaki czasami jedzą całe korpusy, ale surowe kości są wtedy mieksze[/QUOTE] Ja korpusów i szyjek nie obieram, moje szamają:) jak leci, rozdzielam je tylko na kawałki. Z nóg wyciągam kości bo są niebezpieczne. Quote
Malgoska Posted November 6, 2012 Posted November 6, 2012 [quote name='missieek']ja się nie denerwuję, tylko piszę jak jest a pytanie techniczne, jak gotujecie korpusy i szyje, czy obieracie z wszystkich kości? bo gotując Amorowi korpusy wybierałam wszystkie kostki, coby chudzielcowi nic się nie stało może niepotrzebnie? moje własne psiaki czasami jedzą całe korpusy, ale surowe kości są wtedy mieksze[/QUOTE] dobrze robiłaś missieek, każdy wet Ci powie, że pies nie powinien jesc kosci z kurczaka wołowe obgryzać i owszem. A jemu to na pewno bym żadnych kosci nie dawala... Na pewno Amorek w końcu zacznie jesć A on jest u Ciebie w domu? Quote
Panna Marple Posted November 6, 2012 Posted November 6, 2012 Miałam dwa zagłodzone szkielety - zanim "nauczyły się" jeść... trochę minęło. Najlepiej im szło nie na suchej karmie, ale na dobrych puszkach - Royal Canin. Teraz już bez problemów wcinają suchą karmę aż im się uszy trzęsą. Missieek, przeleję 100zł na puszki dla chudzinki - zobacz czy coś ruszy z apetytem i przyrostem wagi. Z drugiej strony, on jest tak wyniszczony głodem, że organizm zanim zacznie coś odkładać, musi nadrobić straty ogólnoustrojowe moim zdaniem Quote
terra Posted November 6, 2012 Posted November 6, 2012 Mnie się wydaje na podstawie zdjęć, że jednak Amor się zmienił. Nawet jeśli nie przybrał na wadze, to te mięśnie jakby jędrniejsze. A może jednak trochę przytył? Masz missieek możliwość go zważyć? Nie przybieranie na wadze może świadczyć o niewydolności trzustki. Czy miał robione badania pod tym kątem? Kurcze, ale on jest pięknym psem, jak nabierze ciałka to będzie istne cudo i jeszcze kocha kotki :) Quote
ewu Posted November 7, 2012 Posted November 7, 2012 [quote name='Panna Marple']Miałam dwa zagłodzone szkielety - zanim "nauczyły się" jeść... trochę minęło. Najlepiej im szło nie na suchej karmie, ale na dobrych puszkach - Royal Canin. Teraz już bez problemów wcinają suchą karmę aż im się uszy trzęsą. Missieek, przeleję 100zł na puszki dla chudzinki - zobacz czy coś ruszy z apetytem i przyrostem wagi. Z drugiej strony, on jest tak wyniszczony głodem, że organizm zanim zacznie coś odkładać, musi nadrobić straty ogólnoustrojowe moim zdaniem[/QUOTE] Jak znalazłam tę zagłodzoną sunię, to wet powiedział,że tak zniszczona masa mięśniowa może nigdy się nie odbudować i pomimo prawidłowego żywienia może tak zostać. Na szczęście Lola:) przybrała na wadze, nawet była za gruba. Zawsze ( to było kilkanaście lat temu) miała syndrom głodu... Jadła do oporu, bez umiaru, lubiła nawet owoce z kompotu. Quote
Anula Posted November 7, 2012 Posted November 7, 2012 Ja też nie chciałam urazić,przecież nie oto chodzi.Napisałam tylko jak psiaki dochodzą szybko do normalności u mnie.W przypadku skrajnie zagłodzonego psa jest wskazane cieple gotowane i to nie musi trwać miesiącami podawanie mu gotowanego.Ja pozostałość chowam do lodówki i na następne karmienie podgrzewam i daję absolutnie nie wyrzucam.A on jest w budzie,czy w domu,jeżeli w budzie to więcej traci energii ze względu na zimno. Quote
missieek Posted November 7, 2012 Posted November 7, 2012 nie mam wagi u siebie więc nie zważę, jak bym się do weta z nim wybierała to wtedy zważę tak jak pisałam wcześniej Amor jest w kojcu, więc nie mam nic przeciwko aby szukać mu tymczasu domowego Amor mimo chudości jest pełen energii, mięśnie gdzieniegdzie jeszcze ma podstawowe badania trzustki miał robione, amylaza w normie lipaza wg jednych norm ok, wg innych można uznać że za niska ale wet powiedział że jakby to był problem trzustki to by miał biegunki, nie miał u mnie ani razu Panna Marple napisz proszę jakie dokładnie puszki mam mu kupić i czy masz może jakiś sklep w necie sprawdzony, który te puszki ma tak do kotów jest super, co dla mnie nie jest na rękę jest to pierwszy bywalec w nowych kojcach, i uczy koty że mogą tam swobodnie chodzić raz zastałam jednego dzikusa śpiącego z nim w budzie dziś była u mnie moja mama, która widziała Amora jakiś czas temu stwierdziła, że przybrał Quote
terra Posted November 7, 2012 Posted November 7, 2012 To dobrze, że trzustka zdrowa. Pomału Amor dojdzie do siebie. Quote
Panna Marple Posted November 7, 2012 Posted November 7, 2012 [quote name='missieek']nie mam wagi u siebie więc nie zważę, jak bym się do weta z nim wybierała to wtedy zważę tak jak pisałam wcześniej Amor jest w kojcu, więc nie mam nic przeciwko aby szukać mu tymczasu domowego Amor mimo chudości jest pełen energii, mięśnie gdzieniegdzie jeszcze ma podstawowe badania trzustki miał robione, amylaza w normie lipaza wg jednych norm ok, wg innych można uznać że za niska ale wet powiedział że jakby to był problem trzustki to by miał biegunki, nie miał u mnie ani razu Panna Marple napisz proszę jakie dokładnie puszki mam mu kupić i czy masz może jakiś sklep w necie sprawdzony, który te puszki ma tak do kotów jest super, co dla mnie nie jest na rękę jest to pierwszy bywalec w nowych kojcach, i uczy koty że mogą tam swobodnie chodzić raz zastałam jednego dzikusa śpiącego z nim w budzie dziś była u mnie moja mama, która widziała Amora jakiś czas temu stwierdziła, że przybrał[/QUOTE] Nie mam sklepu w necie z puszkami, bo Franię odkarmiałam już 3 lata temu i kupowałam u weta. Pamiętam, że były to puszki Royal Canine dla dorosłych psów i Royal Canin Convalescence. Pamiętam też, że niestety były już wtedy bardzo drogie (ok.13 zł za puszke), ale efekty praktycznie było widać z tygodnia na tydzień. Nie mówię, że to mają być te puszki, wet pewnie doradzi jakie no i zależy co będzie Amorowi smakować. Ja mojej suni dawalam wtedy jedną taką puszkę dziennie przez dwa tygodnie, potem co drugi dzień przez następne dwa, a karmę rozmaczałam i dawałam jako papkę. Po mniej więcej miesiącu dawałam już gotowane rano i samą suchą po poludniu. Też myślę, że Amor trochę przybrał, tylko, że jeszcze tego tak bardzo nie widać. Przelew poszedł wczoraj wieczorem. Jeśli mu jakiekolwiek żarełko podejdzie i będą efekty:lol:, to dołożę jeszcze trochę grosza:lol: Quote
iwoniam Posted November 7, 2012 Posted November 7, 2012 [quote name='missieek'][IMG]http://zwierzakidoadopcji.ekrakow.pl/wp-content/uploads/psy/amor/amor11.jpg[/IMG] [/QUOTE] Piękne zdjecie Szczuplutki, ale widać, że wraca do nas zmiana duża na lepsze.. Quote
missieek Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 [SIZE=2][COLOR=#ff0000][B]uaktualniłam na swoim rachunku obecny adres zamieszkania[/B][/COLOR] [COLOR=#ff0000][B]więc jeśli w przelewach ktoś wpisuje adres to podaję aktualny[/B][/COLOR] [COLOR=#ff0000][B]Angelika Nieduziak[/B][/COLOR] [COLOR=#ff0000][B]32-075 Gołcza[/B][/COLOR] [COLOR=#ff0000][B]Kamienica 29[/B][/COLOR] [COLOR=#ff0000][B]proszę o zmianę w pierwszym poście![/B][/COLOR] jest to także obecny adres Amora mam przecieki, że dziś Till udało się zdobyć zrzeczenie psa więc myślę, że spokojnie możemy szukać mu domu może kogoś zauroczy staruszek może ktoś zrobiłby mu wydarzenie na fb tylko nie piszcie że ma 6 lat bo tyle nie ma ma około 10 moim zdaniem proszę o wypowiedzi na temat puszek (ceny z krak-vetu, ponad 99 zł przesyłka gratis) czy mam zakupić ROYAL CANIN Convalescence Support 410g po 12,90 zł [B]8 puszek - na 8 dni[/B] czy może Bozity 635 g po 6,90 zł [B]15 puszek - na 14 dni [/B] albo puszki bardziej bytowe, ale polecone mi przez jedną osobę Rokus 1200 g po około 8 zł (wliczając przesyłkę przy większej ilości) [B]13 puszek - można dawać po pół, na 26 dni[/B][/SIZE] Quote
Till Posted November 8, 2012 Posted November 8, 2012 byłyśmy dziś u byłych właścicieli Amora, z trudem podpisali zrzeczenie, kobieta była zainteresowana nim, chciała żeby wrócił,a mąż stwierdził, że po co im on jest...Zresztą i tak nie są mu w stanie zapewnić lepszych warunków i naprawdę solidnej karmy. Jeśli chodzi o jamniczkę to nie chcą jej oddać, kobieta się popłakała i to szczerze, mówiła, że jest z nimi dwa lata i jest jak rodzina dla niej, że jak trzeba będzie to sobie odmów, ale jej napewno da. Sunia była w domu i wyglądała dobrze, trzeba dopilnować steryli, a przede wszystkim pozbierać na nią bo ich nie stać, mają też się zająć kundelkiem bo trzeba go wykąpać i odpchlić, szczeniaczek też był pulchniutki. Trzeba będzie też znaleźć dom dla małego kundelka, który mieszka z malamutem bo jest dla niego szansa na tymczas tzn. dla malamuta :) więc kundelek nie może zostać tam sam. Zdjęcia pojawią się na wątku jak ktoś je za mnie wklei bo dla mnie to wciąż czarna magia.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.