Jump to content
Dogomania

Joszka ma cudowny dom u obiezyswiat75 :)))) !!!


Recommended Posts

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Nutusia']Na moje oko tylko pomoc fachowca może cokolwiek pomóc i przyzwyczajenie jej do klatki kenelowej.
Bo wśród normalnych ludzi mało jest takich popaprańców jak my, np. ja - moja Lili ma ponad 3 lata i każdy mój powrót do domu to jedna wielka niewiadoma i czasami nie wiadomo czy się śmiać czy płakać, w co ręce włożyć, od czego zacząć?...[/QUOTE]

kochane, rozmawialam wczoraj z lika, bardzo prosi o pomoc i rady, jak widzimy wyadoptowanie Joszki bedzie bardzo trudne, o ile ktos sie w ogole zdecyduje i nie straszne mu beda jej "wady", ale do tej pory lika ma naprawde problem, Joszka niszczy, zalatwia sie w domu, co robic? Nutusia moglabys rozwinac temat? u jakiego fachowca szukac pomocy? znasz jakiegos? lika ma do niego zadzwonic? i czy ktos moglby pozyczyc taka klatke? nie wiem, czy lice samej uda sie nauczyc Joszke czystosci i nie niszczenia...

Posted

Dziewczyny ta Pani naprawde bardzo fajna,z domu wychodzi na 2-3 h.W tym dniu wyszla na dwie godziny,Joszka pogryzla firanki,zaslony,dywan dosc porzadnie,w kuchni nasikala,a w pokoju kupa.Powiem Wam,ze tez nie jest mi wesolo np.dzisiaj przylapalam jak gryzla sofe....Z sikaniem lepiej,bo bardzo czesto wychodze biore ja do sklepu i tu tez problem bo przywiazana skacze do ludzi nie gryzie,ale lapie za nogawki.

Posted

A co ze sterylizacją Joszki ? Skoro już wróciła z adopcji, to uważam, że to jest priorytet.

Joszka jest w takim wieku, że ma prawo sikać i niszczyć. Szkoda pieniędzy na behawiorystę, wiele psów tak robi jak są młode i się nudzą.

To samo robiły moje psy do ok. 1, 5 roku życia. To efekty ich działań, po 2 godzinach nieobecności w domu. Tapetą zazwyczaj zajmowały się nocą, jak również cokołami od podłogi.








W tej chwili już wyrosły z niszczenia i są całkowicie normalne. Świry skończą w czerwcu 3 lata. Jedna waży 5,5 kg, a druga 9 kg. Dały mi nieźle popalić ! Miałam collie i podhalana od szczeniaka i nie miałam takich zniszczeń. Collie w bloku na 4 pietrze, a podhalan w domu bez własnego podwórka.

Zabierałam je do pracy, stosowałam Konga i kilogramy żwaczy, świńskich uszu i innych gryzaków. Ucho świńskie pochłaniały w 15 mnut. Za dużo gryzaków skutkowało tym, że po powrocie oprócz zniszczeń, jeszcze była sraczaka do posprzątania.

Spacerów miały mnóstwo, miały swoje towarzystwo, prawie nie zostawały same w domu, a mieszkanie mam do remontu, nigdzie na dole tapet, nadgryzione cokoły, dziury w ścianach, zjedzony fotel, kanapę wystawiłam do garażu i w domu rozstawiliśmy leżaki. Z trzech został jeden i to nadgryziony. Przedmiotów codziennego użytku, które zniszczyły nie zliczę. Zabawki dziecka (córka tak płakała), kosmetyki, karta pamięci, nowa droga torebka... Jak pojechałam z dzieckiem do przedszkola i nieopatrznie zostawiłam klapki, to po 30 minutach zostały tylko ich szczątki.

Przeszło jak skończyły 2 lata, nie wiem jak, po prostu jak ręką odjął, psy salonowe i bezproblemowe.


Radia nie mogę do dzisiaj odżałować, to pamiątka po zmarłym wujku :p.


Joszka to chyba jakaś rodzina Pyzy i Pestki :p. Naprawdę mi przykro, przeżyłam to samo. Jednak nie żałuję, że je sobie zostawiłam. Trafiły do mnie akurat jak umarł mój podhalan i dlatego podjęłam taką decyzję, że ich nie wyadoptuję, nie sądziłam, że to będzie taki hardcore wychować 2 małe kundelki !

Posted

Miejmy nadzieję, że Joszka szybko wyrośnie z takich zachowań. Ja naprawdę współczuję Lice, bo wiem jaki to kłopot dla niej :( Wiem doskonale jak taki pies potrafi wywrócić życie do góry nogami. Ja już wspominałam, mój 2,5 letni pies nadal niszczy, nadal wali kupy na dywan, od ok. 6 miesięcy juz nie sika. Dwie rodziny przede mną się jej pozbywały, gdyby nie trafiła na nas, jestem pewna że dalej by się tułała, bo mało kto jest w stanie to wytrzymać i stawić temu czoła. Wiele osób widząc nasze mieszkanie, pogryzione kanapy, nienawiść sąsiadów (wyje), dziwiło się, że jeszcze ją trzymamy. Ale ja nadal czekam na dzień, w którym mój pies się uspokoi :)

Jedyne co przychodzi mi do głowy to szkoła K2 w Słupsku, ale oni zajmują się raczej szkoleniami psów (posłuszeństwo, tropienie), a nie rozwiązywaniem takich problemów. Ale w razie czego można zadzwonić i zapytać.

Jeżeli chodzi o klatkę, to mamy klatkę, ale zniszczoną. Mimo szkolenia i mimo, że wydawało się, że nasz pies dobrze się w niej czuje, to wydostała się z niej pierwszego dnia i przywitała stojąc na parapecie. Może da się ją jakoś zreperować? Jeżeli tak to mogę oddać.

Klatka wyglądała tak:



Teraz wygląda tak:


toyota, oj szkoda radia- cudeńko!

Posted

Joszka jest u mnie na tymczasie i niestety nie moge jej u siebie zostawic.W tym przypadku liczy sie zdanie mojego TZ,ktory na to wszystko lozy,czasami zgadza sie,zeby pies zostal w tym przypadku jest nieugiety.

Posted

Źle mnie zrozumiałaś, nie miałam na myśli, żebyś ją sobie zostawiła ;). Ja akurat podjęłam taką decyzję, bo umarł mój podhalan. Mogłam je spokojnie wyadoptować, bo na 2, 3 miesięczne szczeniaki, docelowo małe, był duży odzew. Nigdy bym nie przypuszczała, że ta decyzja będzie okupiona takimi stratami :roll:. Sądziłam, że 2 małe kundelki nie będą problemowe, w końcu to nie były husky czy nawet owczary...Nie spodziewałam się, że będę miała mieszkanie do remontu i będę musiała leżeć na leżakach zamiast kanapy :roll:.


Moim świrom przeszło jak ręką odjął i wierzę, że Joszka ma młodzieńcze napady niespożytkowanej energii i to jej przejedzie jak wydorośleje.


Nie wiem czy to Ciebie pocieszy...

Posted

Ja uważam, że trzeba działać, bo takiego domu jak u Toyoty, u mnie czy u wielu innych z nas się dla Joszki nie znajdzie, a chyba nie o to nam chodzi, żeby x razy wracała z adopcji. Ja mam klatkę i znam dobrego behawiorystę, ale niestety w Warszawie :(

Posted

Ja odkopie dzis ta klatke i zobacze jak to wygląda. Trzeba by było usunąć te sterczące druty, żeby sie niepokaleczyła i może czymś tą dziurę zasłonić? Jeżeli pies przyzwyczai się do klatki i nie będzie chciał się z niej wydostać za wszelką cenę, jak to uczyniła moja psica to może taka klatka bedzie miała sens. W każdym razie mogę ją odkopać i podrzucić Lice na próbę, żeby zobaczyć jak Joszka będzie się zachowywała, a jeżeli nie będzie to miało sensu to zabiorę żeby nie zagracała Lice mieszkania.

Posted

Ale do klatki trzeba psa przyzwyczaić - nie da się sprawdzić w pięć minut jak na nią reaguje. A raczej się da - zapewne będzie reagował niezbyt pozytywnie...

Posted

Tak, do klatki to trzeba po trochu psa przyzwyczajać, karmić go tam itp., na początku klatka powinna być otwarta i stanowić rodzaj azylu, stopniowo można ją zamykać najpierw na krótko. Jak się ją zamknie od razu to się będzie darła i może nawet sobie porozdzierać skórę jak się będzie ciskała.

Posted

Ale ja to wiem, mojego psa do klatki przyzwyczajaliśmy tygodniami, dostawała tam smakołyki, posiłki, spała w niej, dużo czasu w niej spędzała z własnej woli, później zostawała na chwilę, jak wychodziłam do innego pokoju, stopniowo co raz dłużej. Ale gdy pierwszy raz została sama 4 h wydostała się z niej, z tym że to jest pies który pokonuje (prawie wszystkie płoty), wygryza sztachety w płotach.

Pisząc, że mogę zostawić ją Lice na próbę miałam na myśli miesiąc, kilka miesięcy, rok albo i dłużej, ile bedzie trzeba, mi i tak jest nie potrzebna, a Lika ma nieduże mieszkanie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...