Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

przepraszam ale zauważyliście że tu nie jest mowa o tym że psy się zestarzały tylko ich właściciel i przez to były pozbawione swojej pracy. Rozwiązanie nie idealne można to było rozwiązać inaczej. Natomiast każdy kto coś trenował z psem chyba widzi jego tęsknotę za tym mój pies choć nie był prymusem na placu szkoleniowym jak przestaliśmy tam uczęszczać cieszył się jak głupi jak tylko zbliżaliśmy się na spacerze do tego miejsca...ewidentnie mu tego brakowało.Choć niektórzy potrafili mi nawet powiedzieć że się nad nim znęcam bo niby czemu miałby chcieć wykonywać różne komendy przez bite 2godz na jakimś placu i to jeszcze wśród psów a nie bawić się z nimi.
Co do wysyłania samych psów....ja bym się raczej nie zdobyła. Zawsze można jechać razem :pi mieć pewność co się dzieje z pupilem.
Dobra koniec z mojej strony bo faktycznie odbiegliśmy.

Orzełek załóż galerie chętnie popodziwiam rottka (jak już pisałam bardziej w moim guście niż hovki)

  • Replies 393
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted (edited)

AnIeLa napisał(a):
Chyba nie zrozumiałaś. Pies który do nas trafił był psem pracującym. Przez 7 lat swojego życia polował aż któregoś dnia został zabrany ze wsi gdzie miał dużo swobody do mieszkania 2 pokojowego w bloku. Gdzie jego spacery ograniczały się do 2 krótkich i jednego dłuższego.

co maja powiedziec"psy pracujace w policji ,celnikow ,a na lotniskach ,w Hiszpani -ktore tylko "sluza"do polowan.Te psy po latach tez ida na emeryture
Kilkanascie lat temu mieszkalam w blokowisku .w jednym z tych mieszkan mieszkal mysliwy ze swoim jamnikiem ,jezdzil z nim na polowania i to bardzo czesto.nie wiem czy pies byl zmartwiony?

Edited by xxxx52
Posted

Guciek napisał(a):
Przy stosunkowo mało licznych rasach jest to sposób na powiększenie puli genowej rasy, w końcu oddzielają nas kontynenty i tysiące kilometrów. Sentymenty sentymentami, ale za jakiś czas się okaże, że nie ma czym kryć, bo wszystkie psy są spokrewnione i zaczynają się powielać choroby. Znam psy, które by poszły do obcego bez najmniejszego problemu i wcale by nie płakały za właścicielem. No, ale niestety nie każdy potrafi to zrozumieć. Hodowla to coś więcej niż "mam sukę, będą ją pokazywać i mieć papisie". Hodowla ma na celu rozwój rasy...

dlatego nigdy bym nie mogla byc hodowczynia

Posted

Czekunia napisał(a):
xxxx52, mowa jest o psach stricte polujących w tym wypadku, o psach, które pracują z myśliwymi i to jest ich "zawód":roll:, więc chyba znów nie rozumiesz....

ale glupoty piszesz
jesli pies rzezywiscie jest intensywnie polujacym psem to robi to najwyzej raz w tygodniu jeden dwa dni a pozostałe 5 jest kanapowcem
nie znam psa ktory spi i poluje i tak 24/dobe
poza tym psom polujacym wystarczy pojsc na spcer obwachac rozne nowe miejsca gdzie byla zwierzyna, nie musi brac w polowaniu a juz jest szczesliwy
czasy sie zminiaja myslistwo robi sie passe i powoli przechodzi do lamusa (oby jak najszybciej)
kiedys york lapaly szczury dzis siedza na kanapach
kiedy byly szczesliwsze?
odpowiedz jest prosta : pies jest szczesliwy wtedy kiedy ma kontakt z czlowiekiem

Posted

xxxx52 napisał(a):
co maja powiedziec"psy pracujace w policji ,celnikow ,a na lotniskach ,w Hiszpani -ktore tylko "sluza"do polowan.Te psy po latach tez ida na emeryture
Kilkanascie lat temu mieszkalam w blokowisku .w jednym z tych mieszkan mieszkal mysliwy ze swoim jamnikiem ,jezdzil z nim na polowania i to bardzo czesto.nie wiem czy pies byl zmartwiony?



No to widzisz różnicę,skoro pies nadal jeździł i mógł wykonywać swoją pracę,pasję? Pies po dziadku przestał to robić, myśliwi chcieli go odkupić mama się nie zgadzała więc pożyczali psa przez jakiś czas. Jednak jazda kilkadziesiąt kilometrów aby psa na kilka godzin pożyczyć raczej się nie opłacała i tak też pies pracujący wychowany na wsi, stał się psem kanapowym,który męczył się w bloku.

Gdyby taka sytuacja była teraz to Moja Mama zapewne by psa oddała polującemu myśliwemu, po prostu tam byłby o niebo szczęśliwszy spełniając się ;)

Posted

pies jest istota zupelnie wyjatkowa
nie ma drugiego gatunku tak oddanego czlwiekowi jak psy
nie znajdziesz lepszego przyjaciela nawet wsrod ludzi
maz czesto opuszcza zone i dzieci bo ma kryzys wieku sredniego i "potrzebuje" mlodszej
a pies nigdy wlasciciela nie zostawi z wlasnej woli
sa przypadki psiej wiernosci gdzie nawet po smierci wlasciciela pies czuwa nad jego grobem lub wychodzi przed dom wtedy kiedy przychodzi godzina powrotu pana z pracy

i wlasnie za ta niezwykla wiernosc psom nalezy sie wielki szacunek
a sprzedaz przyjaciol to napewno nie mozna zaliczyc do humanitarnych odruchów

Posted (edited)

WEIMAR napisał(a):
ale glupoty piszesz
jesli pies rzezywiscie jest intensywnie polujacym psem to robi to najwyzej raz w tygodniu jeden dwa dni a pozostałe 5 jest kanapowcem
nie znam psa ktory spi i poluje i tak 24/dobe
poza tym psom polujacym wystarczy pojsc na spcer obwachac rozne nowe miejsca gdzie byla zwierzyna, nie musi brac w polowaniu a juz jest szczesliwy
czasy sie zminiaja myslistwo robi sie passe i powoli przechodzi do lamusa (oby jak najszybciej)
kiedys york lapaly szczury dzis siedza na kanapach
kiedy byly szczesliwsze?
odpowiedz jest prosta : pies jest szczesliwy wtedy kiedy ma kontakt z czlowiekiem


Daruj sobie słowne wycieczki...
pokaż mi, w którym miejscu odniosłam się do tego, jak wygląda w dzisiejszych czasach życie psa polującego?
Wyobraź sobie, że pomimo iż moje psy nie są polującymi, to wiem, co to myśliwstwo i polowania.
Zwróciłam tylko uwagę xxxx52, że dziewczynom w ich postach chodziło o coś zupełnie innego, ale Widocznie nie tylko Ona nie zrozumiała:cool3:...

dla mnie EOT.

Edited by Czekunia
Posted

i tak czasem to prawda ze pies moze byc wazniejszy od inych czlonkow rodziny bo czesto dzieci oddaja starych rodzicow do domow starcow bo stara mama czy tato sa juz im niepotrzebni
tak postepuja znaczna czesc ludzi
ci sami nie widza problemu w oddawaniu psow
albo wyrzucaniu ich z samochodow posrodku niczego
niestety tacy sa ludzie
i przez to pies czasem jest wazniejszy bo daje bezwarunkowa milosc i wiernosc i nie pyta a co ja z tego bede mial

Posted

Lotty napisał(a):
Dokładnie. Mało tego. Pewnie niektórzy hodowcy zaraz mnie " zjedzą", ale nie wyobrażam sobie wypożyczenia psa do innego kraju tylko po to, aby zdobył tamtejszy championat lub pokrył parę suk. Pies to nie książka, rower, łódka czy inny przedmiot żeby go wypożyczać.


Lotty napisał(a):
Wcale nie trzeba w tym celu wysyłać psa do obcych ludzi i narażać go na rozłąkę z rodziną, którą każdy pies jako potomek wilka traktuje jak substytut stada... Są inne sposoby np. inseminacja. Możliwości podróżowania z psem są także nieporównywalnie większe niż dawniej ( brak granic itp.).
Może Ty swoje psy byś wysłała, ja nie.

Nie widzę w tym nic złego, jeśli wiesz gdzie psa wysyłasz i ktoś oferuje mu podobne warunki jakie ma w domu. Jeśli miałabym patrzeć na to że pies będzie tęsknił, bo rozstanie sie z rodziną to ciekawa jestem co zrobisz z psem gdy wyjedziesz z rodziną na wakacje, zrezygnujesz z nich przez kilkanaście lat ?? :o Co innego gdy ma się psa który nie chce jeść... moja sunia da się sprzedać każdemu i gdy się z nią rozstajemy to jakoś nie widzę aby było jej źle, wręcz odwrotnie my mamy wakacje i ona również... :)

Posted

zaba14 napisał(a):
Nie widzę w tym nic złego, jeśli wiesz gdzie psa wysyłasz i ktoś oferuje mu podobne warunki jakie ma w domu. Jeśli miałabym patrzeć na to że pies będzie tęsknił, bo rozstanie sie z rodziną to ciekawa jestem co zrobisz z psem gdy wyjedziesz z rodziną na wakacje, zrezygnujesz z nich przez kilkanaście lat ?? :o Co innego gdy ma się psa który nie chce jeść... moja sunia da się sprzedać każdemu i gdy się z nią rozstajemy to jakoś nie widzę aby było jej źle, wręcz odwrotnie my mamy wakacje i ona również... :)


nie jest wcale trudno jechać na wakacje z psem ;) pojechałam raz bez swojej suki, do Włoch(byłoby nawet głupie zabierać ją tam, bo nawet polskie lato jest dla niej męczące)i więcej tego nie zrobię... bo sama tęskniłam :evil_lol:

Posted

Widzę, że wątek się rozwija, ewoluuje... ;)

Galerię założę... jak kupię cyfrówkę ;)

Psinkę odbieram dopiero za kilka tygodni, w tej chwili to pewnie ślepa i głucha kluska :)

Kiedyś mieszkał z nami wyżeł, szwagier go przywiózł od jakiegoś myśliwego i zabierał na polowania. Po jakimś czasie, gdy przetrzebił populację kotów na osiedlu mieliśmy go dość i oddaliśmy kolejnemu myśliwemu. Wyżłowi było u nas dobrze, mieszkał z innym psem, lubiliśmy go i poświęcaliśmy mu czas, jednak najszczęśliwszy był na polowaniach. Raz go obserwowałem jak wystawiał kaczki, a następnie po nie pływał, to był zupełnie inny pies, u nas spokojny, jakby nieobecny, tam nad wodą zachowywał się jak szczeniak, rozpierała go energia, oczy błyszczały, wręcz piszczał z podniecenia i radości. Jestem w 100% pewien, że najlepiej czuł się na polowaniach, kiedy był z myśliwymi. Mimo, że szwagier widywał go raz na tydzień, to właśnie jemu nosił ptaki i za nim chodził krok w krok. Tak więc nie oceniajcie ludzi przez pryzmat swoich doświadczeń z psami, są takie, które bardziej niż ludzi kochają to, co mają w genach - polowania, zaganianie owiec itd.

Posted

zaba14 napisał(a):
Nie widzę w tym nic złego, jeśli wiesz gdzie psa wysyłasz i ktoś oferuje mu podobne warunki jakie ma w domu. Jeśli miałabym patrzeć na to że pies będzie tęsknił, bo rozstanie sie z rodziną to ciekawa jestem co zrobisz z psem gdy wyjedziesz z rodziną na wakacje, zrezygnujesz z nich przez kilkanaście lat ?? :o Co innego gdy ma się psa który nie chce jeść... moja sunia da się sprzedać każdemu i gdy się z nią rozstajemy to jakoś nie widzę aby było jej źle, wręcz odwrotnie my mamy wakacje i ona również... :)

Jak moi rodzice wyjezdzaja ja sie przeprowadzam do rodzicow na 2 tygodnie z moimi psami i sie psami rodzicow zajmuje.tak czynimy od 20 min lat.Gdy ja wyjezdzam zawoze psy do rodzicow,albo jade z psami na wakacje,albo moja sasiadka z ktora od lat spacerujemy w godzinych 9 rano i 17 po poludniu zabiera moje psy do siebie do domu,tam sa 3 inne i wspolnie zyja pod sasiadki dachem i czekaja na moj powrot.

Posted

Orzełek napisał(a):
Widzę, że wątek się rozwija, ewoluuje... ;)

Galerię założę... jak kupię cyfrówkę ;)

Psinkę odbieram dopiero za kilka tygodni, w tej chwili to pewnie ślepa i głucha kluska :)

Kiedyś mieszkał z nami wyżeł, szwagier go przywiózł od jakiegoś myśliwego i zabierał na polowania. Po jakimś czasie, gdy przetrzebił populację kotów na osiedlu mieliśmy go dość i oddaliśmy kolejnemu myśliwemu. Wyżłowi było u nas dobrze, mieszkał z innym psem, lubiliśmy go i poświęcaliśmy mu czas, jednak najszczęśliwszy był na polowaniach. Raz go obserwowałem jak wystawiał kaczki, a następnie po nie pływał, to był zupełnie inny pies, u nas spokojny, jakby nieobecny, tam nad wodą zachowywał się jak szczeniak, rozpierała go energia, oczy błyszczały, wręcz piszczał z podniecenia i radości. Jestem w 100% pewien, że najlepiej czuł się na polowaniach, kiedy był z myśliwymi. Mimo, że szwagier widywał go raz na tydzień, to właśnie jemu nosił ptaki i za nim chodził krok w krok. Tak więc nie oceniajcie ludzi przez pryzmat swoich doświadczeń z psami, są takie, które bardziej niż ludzi kochają to, co mają w genach - polowania, zaganianie owiec itd.

Zawsze nienawidzilam mysliwych ,ale widze ,ze mam i mialam racje.straszne tak traktowac psy!psy jak zabawki jak sie zurzyja zepsuja nie pasuja ,sie je prezentuje dalej albo sie je wyrzuca jak smieci.az ciarki mnie przechodza

Posted

xxxx52 napisał(a):
Jak moi rodzice wyjezdzaja ja sie przeprowadzam do rodzicow na 2 tygodnie z moimi psami i sie psami rodzicow zajmuje.tak czynimi od 20 min lat.Gdy ja wyjezdzam zawoze psy do rodzicow,albo jade z psami na wakcje,albo moja sasiadka z ktora od lat spacerujemy w godzinych 9 rano i 17 po poludniu zabirze moje psy do siebie do domu,tam sa 3 inne i wspolnie zyja pod sasiadki dachem i czekaja na moj powrot.

nie każdy może zostawić psy z rodzicami, dziećmi czy sąsiadką. nie zawsze można zabrać psa na wyjazd ze sobą, czasem lepiej dla samego psa będzie zostać na miejscu. i dlatego powstały hotele dla psów.

Posted

piękne, och, jakie to wszystko piękne. Szkoda, że nie każdy ma rodziców psiarzy, sąsiadkę, czy możliwość zostawienie zwierzaków u kogos fajnego. Szczególnie jeżeli ma psa trudnego, albo wymagającego.

Ale zbaczamy z gł. tematu, ja natomiast mam pytanie, u mnie psy stróżowały niejako same, nikt ich tego nie uczył. Myślicie, że jest sens "uczyć" psa strózowania? Jeżeli sam nie przejawia ku temu specjalnych skłonności?

Posted

można psa próbować uczyć stróżowania, ale jeśli nie ma tego w genach to stróż będzie z niego żaden;) to, ze sam nie przejawia chęci stróżowania nie znaczy jeszcze, że stróżował nie będzie jak się w nim odpowiednio pewne popędy pobudzi, ale musi mieć je w sobie, żeby było co pobudzać.

Posted

zaba14 napisał(a):
Ciekawa jestem co zrobisz z psem gdy wyjedziesz z rodziną na wakacje, zrezygnujesz z nich przez kilkanaście lat ?? :o

Nie muszę z nich rezygnować, bo w mojej rodzinie wszyscy są " psiarzami" więc nie mam kłopotów z zostawieniem moich pekinów. Poza tym obecnie coraz więcej hoteli, pensjonatów, gospodarstw agroturystycznych itp. przyjmuje ludzi z psami. Hotelarze dostrzegli tę liczną grupę klientów. Nie jest tak źle.

Posted

Beatrx napisał(a):
nie każdy może zostawić psy z rodzicami, dziećmi czy sąsiadką. nie zawsze można zabrać psa na wyjazd ze sobą, czasem lepiej dla samego psa będzie zostać na miejscu. i dlatego powstały hotele dla psów.

Masz racje jeszcze sa pensjonaty hotele,o nich zapomnialam ,o ile sa dobre hotele i pensjonaty to dlaczego nie,ale moja rodzina ma zle doswiadczenie ,dlatego tez tylko jeden raz wiele lat temu oddala do hotelu owczarka niem i po powrocie pies byl nie do poznania(bardzo zestresowany)to byl jedyny i ostatni raz.Chyba rodzice oddali do niewlasciwego hotelu.

Posted

asiak_kasia napisał(a):
piękne, och, jakie to wszystko piękne. Szkoda, że nie każdy ma rodziców psiarzy, sąsiadkę, czy możliwość zostawienie zwierzaków u kogos fajnego. Szczególnie jeżeli ma psa trudnego, albo wymagającego.

Ale zbaczamy z gł. tematu, ja natomiast mam pytanie, u mnie psy stróżowały niejako same, nikt ich tego nie uczył. Myślicie, że jest sens "uczyć" psa strózowania? Jeżeli sam nie przejawia ku temu specjalnych skłonności?

Bo widzisz jak sobie poscielisz tak sie wyspisz"
Myslisz ,ze mamy psy latwe?

Posted

Beatrx napisał(a):
można psa próbować uczyć stróżowania, ale jeśli nie ma tego w genach to stróż będzie z niego żaden;) to, ze sam nie przejawia chęci stróżowania nie znaczy jeszcze, że stróżował nie będzie jak się w nim odpowiednio pewne popędy pobudzi, ale musi mieć je w sobie, żeby było co pobudzać.

Wiesz z tymi genami do strozowania masz racje ,bo najwiecej tych genow ma ,nie nasz owczarek niemiecki ,ale nasz papillon

Posted

xxxx52 napisał(a):
Wiesz z tymi genami do strozowania masz racje ,bo najwiecej tych genow ma ,nie nasz owczarek niemiecki ,ale nasz papillon

bo ON nie jest psem do stróżowania tylko do współpracy z człowiekiem.

Posted

xxxx52 napisał(a):
Zawsze nienawidzilam mysliwych ,ale widze ,ze mam i mialam racje.straszne tak traktowac psy!psy jak zabawki jak sie zurzyja zepsuja nie pasuja ,sie je prezentuje dalej albo sie je wyrzuca jak smieci.az ciarki mnie przechodza


Chyba nie do końca zrozumiałaś to, co miałem na myśli :)
Również nie lubię myśliwstwa, na szczęście mój szwagier zrezygnował z tego hobby

Posted (edited)

Bo tu ludzie uważają że psu do szczęścia to potrzebny jest jedynie właściciel i jak może z nim przebywać to już nic więcej nie potrzebuje. Fakt że takich psów jest przewaga bo większość obecnych psów nie ma jakiś wybujałych popędów. Ale są i takie nieliczne jak użytki właśnie myśliwskie np. dla których polowanie, praca w polu jest niezbędna do szczęścia.

Nie zrozumcie mnie źle opowieści o psach tak wiernych że nawet po śmierci opiekuna dalej na niego czekają są piękne, są wzruszające ale...ja tam znam więcej psów które pójdą za każdym obcym jak im tylko kiełbaskę pokaże i nawet sie nie spojrzą na miziającego Pańcia. Psy są materialistami i to wykorzystujemy w szkoleniach :eviltong:

xxxx52 tu nikt nie opisywał historii pozbywania sie starych niepotrzebnych psów ale właśnie oddanie psów ktore kochały polowania do ludzi z którymi mogły tą pasję dalej rozwijać...nikt się nie pozbywał starego, niemogącego już polować psa. To nie psy nie mogły juz polować tylko ich dotychczasowi właściciele dlatego szukali dla nich nowych domów gdzie dalej będą mogły polowac z człowiekiem (i nie to że jakoś popieram tylko staram ci się uzmysłowić że to inna sytuacja niż ta o której ty piszesz)

Edited by PaulinaBemol

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...