tamb Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 Miałam obiecujący telefon. Kochana i niezawodna edit_f wiezie mnie jutro przed 9-tą na wizytę przedadopcyjną, potem z zainteresowanymi ludźmi do hotelu i jeśli wszystko będzie dobrze to może ..... Bardzo proszę agamikę o przygotowanie książeczki zdrowia, prześwietleń i wyników badań Syrii. Agnieszko, masz to u siebie? Wszystko to jest potrzebne na jutro. Jeśli Agnieszko pojedziesz z nami, weź, proszę ze sobą. Jeśli nie mogłabyś pojechać, jestem skłonna umówić sie dzisiaj w miejscu dogodnym dla Ciebie w sprawie przekazania. Quote
hop! Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 tamb napisał(a):Miałam obiecujący telefon. Kochana i niezawodna edit_f wiezie mnie jutro przed 9-tą na wizytę przedadopcyjną, potem z zainteresowanymi ludźmi do hotelu i jeśli wszystko będzie dobrze to może ..... Bardzo proszę agamikę o przygotowanie książeczki zdrowia, prześwietleń i wyników badań Syrii. Agnieszko, masz to u siebie? Wszystko to jest potrzebne na jutro. Jeśli Agnieszko pojedziesz z nami, weź, proszę ze sobą. Jeśli nie mogłabyś pojechać, jestem skłonna umówić sie dzisiaj w miejscu dogodnym dla Ciebie w sprawie przekazania. To trzymam kciuki jeszcze mocniej. ;) Quote
tamb Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 Inny obiecujący telefon; spotkanie dzisiaj o 17tej. Quote
wellington Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 Rwa sie o Syrie :lol: A ja przed chwila znalazlam w aucie sznur Syrii do obgryzania i rzucania oraz...dwie kupki suchej karmy zwroconej :p. Nareszcie wiem skad te 'dziwne' zapachy sie wziely ;) Quote
agamika Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 sznur jest moich psów :eviltong: . Ostatnia zabawke im zabrałam zeby SYrie czyms w drodze zając a to spryciula schowała ta karmę ... Quote
wellington Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 agamika napisał(a): a to spryciula schowała ta karmę ... Musiala sie strasznie wstydzic bo skrupulatnie przykryla roznymi szmatami :lol: Quote
tamb Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 Syria już w nowym domu. Ludzie wspaniali, wszystko powinno być dobrze. Jutrzejszy domek do sprawdzenia już odstąpiłam. Można zmienić tytuł. Quote
Foksia i Dżekuś Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 tamb napisał(a):Syria już w nowym domu. Ludzie wspaniali, wszystko powinno być dobrze. Jutrzejszy domek do sprawdzenia już odstąpiłam. Można zmienić tytuł. Dzwonilam do pana ale on chcial syrie bo podobna byla do jego poprzedniej suczki.zaproponowalam Zbiega i moja nowa hotelowiczke Lusie ale pan chce podobna do tamtej. Powiedzila ze jest mu przykro i jutro jedzie do schroniska ,wiec powiedzilam mu ze takich suczek tam jest sporo bo to wlasnie takich psiakow w schronisku nikt nie adoptuje a one sa najkochansze ,napisalam mu tez sms nr id i imie Centki ,czarnej suni ,ktorej zdjecie dostalam dzisiaj od Ank@2, :loveu:moze jakas suczka znajdzie fajny domek:lol: tamara dzieki wielkie ,no i nie mowilam ze Syria szybciutko pod opieka tamary :lol:znajdzie domekol::lol: Ale oprocz Syria Tamara znalazla domek tez 10 letniej Sabuni ktorej robilam zdjecia ,a ktora wraz z siostra miala byc oddana do schroniska przez corunie pana ktory umarl (wziely domek sprzedaly ,a psiaki do schronu:angryy:) pisze tutaj bo nie wiem czy miala Saba watek:loveu: Quote
tamb Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 Oby się udało innej suni tak jak Syrii. Sabunie wczoraj odwiozłam do domu ( nie zakładałam wątku ani jej ani drugiej suni Gerdzie też teraz szczęśliwej). Od niedzieli będę sprawdzała domki dla Metaksy ( bez wątku) i też jest wybór. Dobry okres ostatnio do adopcji. Beatko, szkoda, że temu panu jest przykro ale suczek podobnych do Syrii nie brakuje. Quote
hop! Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 tamb napisał(a):Syria już w nowym domu. Ludzie wspaniali, wszystko powinno być dobrze. Jutrzejszy domek do sprawdzenia już odstąpiłam. Można zmienić tytuł. Super. :lol: Quote
tamb Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Wiadomości z domu Syrii; jest grzeczna, zachowuje czystość w mieszkaniu i wszystkim bardzo się cieszy. Cały czas chce być tulona i głaskana i śpi spokojnie wtedy, kiedy pan i pani są obok. Po kilku latach schroniska wreszcie jest szczęśliwa. Teraz o sprawach organizacyjnych i tu muszę się zwrócić bezpośrednio do Agamiki. Agnieszko, proszę napisz na wątku kiedy możesz do domku Syrii dostarczyć książeczkę zdrowia , prześwietlenia, wyniki badania krwi i echo serca z opisem? Byłaby to okazja do odwiedzin w jej nowym domu. Nie muszę dodawać, ze jest to bardzo potrzebne a wiedząc jak bardzo Syria jest Ci bliska, wierzę, że nie będziemy długo na to czekać. Jestem Ci winna 20zł za karnitynę Syrii. Napisz, proszę, czy mam Ci zostawić u pana Tomka i potwierdzić na wątku, czy przelać na konto. Jeśli to drugie, poproszę o numer konta na pw. Wczoraj wysłałam sms z adresem i numerem telefonu opiekunów suni. Quote
tamb Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Zastanawiałam się, czy o tym pisać ale dla wyjasnienia moich decyzji (proszę nie mylić z tłumaczeniem się), napiszę. Syria była w schronisku kilka lat i jak wiemy groziła jej zła adopcja, zagryzienie i inne sytuacje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Podejmując decyzję, że biorę psa do hotelu, liczę sie z tym, że niezależnie jak długo pies nie znajdzie domu, będzie pod moją opieką finansową. Nigdy żadnego zwierzaka nie zawiodłam i nie zawiodę. Nie muszę wygłaszać takich deklaracji ale zwierzęta są dla mnie bardzo, może nawet za bardzo ważne. Drugim moim zobowiązaniem wobec zwierzęcia jest szukanie mu bardzo dobrego domu. Dużym ułatwieniem jest dla mnie możliwość ogłaszania w mediach. Często jest tak, że po ogłoszeniu ludzie przyjeżdżają do hotelu poznać zwierzaka, my poznajemy ludzi, sprawdzamy warunki domowe, trwa to kilka dni i jeśli wszystko przebiega zgodnie z oczekiwaniami, następuje adopcja. Jednak pojawiają się ludzie (pokroju osób z dogo), którzy czytając ogłoszenie podejmują decyzję o adopcji licząc się z wszelkimi konsekwencjami i problemami. Nie zdarza się to często ale ja mam takie przypadki i to są najpiękniejsze adopcje. Kiedy przy rozmowie telefonicznej wyczuwam takie osoby, umawiając się na spotkanie w hotelu mam przy sobie umowy adopcyjne i książeczkę zdrowia psa ( na wszelki wypadek). Wczoraj po ogłoszeniu Syrii miałam właśnie taki telefon i poprosiłam Agnieszkę (agamika) o dostarczenie dokumentacji medycznej Syrii na spotkanie z zainteresowanymi ludźmi (zależało mi na obecności Agnieszki). Spotkałam sie z dezaprobatą, krytyką itp. Podejmując decyzję o przejęciu psa i zapewnieniu mu hotelu, daję sobie przywilej głosu decydującego w adopcjach, licząc sie z dobrem zwierzęcia. Wiem co robię i jeśli mam poprawić warunki swojego podopiecznego jestem konsekwentna a dobro zwierzęcia jest priorytetem. Może jestem apodyktyczna ale bez tej cechy niczego w życiu bym nie zrobiła. Wracając do adopcji Syrii, osoby, które niezależnie od problemów postanowiły dać jej dom, pojechały ze mną do hotelu, w samochodzie był przygotowany kocyk, w domu jedzonko i miseczka z wodą. Państwo mili, kulturalni, na poziomie. Wcześniejszą sunię (podobną do Syrii, ze schroniska) leczyli, a po śmierci opłakują. Kiedy zobaczyli Syrię, przytulili, poczekaliśmy na Agnieszkę, a że nie dojechała, pojechaliśmy do domu państwa. Czym ryzykuję podejmując takie działanie? Tym, że jeśli coś mi sie nie spodoba w mieszkaniu ( nie wiem co w przypadku ludzi na pewnym poziomie, pewnie strofowanie psa jak wskoczy na łóżko itp.), wrócę z powrotem do hotelu. Co zyskuję tak postępując? To, że pies ani chwili dłużej nie jest w boksie a ludzie nie przeżywają sytuacji, że "ich" pies nie moze być w ich ramionach. Podpisaliśmy umowę adopcyjną, pan na moją prośbę zadzwonił do Agnieszki, zapraszajac ją przy okazji dostarczenia dokumentów. Uważam, że postępuję słusznie, a odrobina despotyzmu z mojej strony dużo dobrego zrobiła zwierzętom. A jak się sprawy mają z kontaktami międzyludzkimi? No cóż, tak, że osoby emocjonalnie zwiazane z Syrią, które znały ja i jej współczuły przez lata pobytu w azylu, mają do mnie żal. O co? Nie wiem, czyba, że za szybko, że sama, że sie nie pożegnały..... Jak widać nie udało mi się pogodzić dobra Syrii i dobrego samopoczucia osób, ktore polubiły sunię. Dodam, że dom Syrii dla wolontariuszy stoi otworem i liczę na dokumentację fotograficzną ze spotkania. Dodam, że systemu moich adopcji nie zmienię (nieskromnie napiszę, że udanych) i jeśli ktos weźmie na moją prośbę biedaka ze schroniska (każdy ma mankamenty, ja do schroniska nie potrafię pojechać), zajmę sie psem ale na swój despotyczny sposób. To chyba wszystko.;) Quote
wellington Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 tamb napisał(a): mają do mnie żal. O co? Nie wiem, czyba, że za szybko, że sama, że sie nie pożegnały..... Jak widać nie udało mi się pogodzić dobra Syrii i dobrego samopoczucia osób, ktore polubiły sunię. Nie rob sobie wyrzutow ! Liczy sie dobro psa i nic wiecej. Jesli intuicyjnie czujesz ze domek w porzadku powinnas sie tym kierowac ! Jestem pewna ze bedziesz przez jakis czas utrzymywac regularnie kontakt z panstwem - to najlepszy sposob zeby jakies resztki ew. 'watpliwosci' rozwiac :eviltong: Quote
tamb Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Xeniu, ja nie mam wątpliwosci co do tego domku. Mnie tylko dziwi reakcja na moją decyzję. Zawsze tak robiłam a brałam psy od wolontariuszek z dogo. Ostatnio Dżejdiego od Asior.:niewiem:W życiu też tak działam, jakieś sprawy zawodowe, organizacyjne - nic bym nie zrobiła bez narzucania swojej woli. A aukcje? Z finału wszyscy byli zadowoleni a w czasie organizacji jak się pojawiałam, było zgrzytanie zębami. Widocznie taka jestem ale rezultat działań się liczy. Quote
hop! Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 Tamara, najważniejsze, że Syria ma dom - z tego, co mi mówiłaś dobry dom. Zupełnie nie rozumiem w czym problem... :roll: Quote
majku33krakow Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 tamb napisał(a):Zastanawiałam się, czy o tym pisać ale dla wyjasnienia moich decyzji (proszę nie mylić z tłumaczeniem się), napiszę. Syria była w schronisku kilka lat i jak wiemy groziła jej zła adopcja, zagryzienie i inne sytuacje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Podejmując decyzję, że biorę psa do hotelu, liczę sie z tym, że niezależnie jak długo pies nie znajdzie domu, będzie pod moją opieką finansową. Nigdy żadnego zwierzaka nie zawiodłam i nie zawiodę. Nie muszę wygłaszać takich deklaracji ale zwierzęta są dla mnie bardzo, może nawet za bardzo ważne. Drugim moim zobowiązaniem wobec zwierzęcia jest szukanie mu bardzo dobrego domu. Dużym ułatwieniem jest dla mnie możliwość ogłaszania w mediach. Często jest tak, że po ogłoszeniu ludzie przyjeżdżają do hotelu poznać zwierzaka, my poznajemy ludzi, sprawdzamy warunki domowe, trwa to kilka dni i jeśli wszystko przebiega zgodnie z oczekiwaniami, następuje adopcja. Jednak pojawiają się ludzie (pokroju osób z dogo), którzy czytając ogłoszenie podejmują decyzję o adopcji licząc się z wszelkimi konsekwencjami i problemami. Nie zdarza się to często ale ja mam takie przypadki i to są najpiękniejsze adopcje. Kiedy przy rozmowie telefonicznej wyczuwam takie osoby, umawiając się na spotkanie w hotelu mam przy sobie umowy adopcyjne i książeczkę zdrowia psa ( na wszelki wypadek). Wczoraj po ogłoszeniu Syrii miałam właśnie taki telefon i poprosiłam Agnieszkę (agamika) o dostarczenie dokumentacji medycznej Syrii na spotkanie z zainteresowanymi ludźmi (zależało mi na obecności Agnieszki). Spotkałam sie z dezaprobatą, krytyką itp. Podejmując decyzję o przejęciu psa i zapewnieniu mu hotelu, daję sobie przywilej głosu decydującego w adopcjach, licząc sie z dobrem zwierzęcia. Wiem co robię i jeśli mam poprawić warunki swojego podopiecznego jestem konsekwentna a dobro zwierzęcia jest priorytetem. Może jestem apodyktyczna ale bez tej cechy niczego w życiu bym nie zrobiła. Wracając do adopcji Syrii, osoby, które niezależnie od problemów postanowiły dać jej dom, pojechały ze mną do hotelu, w samochodzie był przygotowany kocyk, w domu jedzonko i miseczka z wodą. Państwo mili, kulturalni, na poziomie. Wcześniejszą sunię (podobną do Syrii, ze schroniska) leczyli, a po śmierci opłakują. Kiedy zobaczyli Syrię, przytulili, poczekaliśmy na Agnieszkę, a że nie dojechała, pojechaliśmy do domu państwa. Czym ryzykuję podejmując takie działanie? Tym, że jeśli coś mi sie nie spodoba w mieszkaniu ( nie wiem co w przypadku ludzi na pewnym poziomie, pewnie strofowanie psa jak wskoczy na łóżko itp.), wrócę z powrotem do hotelu. Co zyskuję tak postępując? To, że pies ani chwili dłużej nie jest w boksie a ludzie nie przeżywają sytuacji, że "ich" pies nie moze być w ich ramionach. Podpisaliśmy umowę adopcyjną, pan na moją prośbę zadzwonił do Agnieszki, zapraszajac ją przy okazji dostarczenia dokumentów. Uważam, że postępuję słusznie, a odrobina despotyzmu z mojej strony dużo dobrego zrobiła zwierzętom. A jak się sprawy mają z kontaktami międzyludzkimi? No cóż, tak, że osoby emocjonalnie zwiazane z Syrią, które znały ja i jej współczuły przez lata pobytu w azylu, mają do mnie żal. O co? Nie wiem, czyba, że za szybko, że sama, że sie nie pożegnały..... Jak widać nie udało mi się pogodzić dobra Syrii i dobrego samopoczucia osób, ktore polubiły sunię. Dodam, że dom Syrii dla wolontariuszy stoi otworem i liczę na dokumentację fotograficzną ze spotkania. Dodam, że systemu moich adopcji nie zmienię (nieskromnie napiszę, że udanych) i jeśli ktos weźmie na moją prośbę biedaka ze schroniska (każdy ma mankamenty, ja do schroniska nie potrafię pojechać), zajmę sie psem ale na swój despotyczny sposób. To chyba wszystko.;) ja tu nie widze problemu,wazny jest pies a nie my ludzie. Quote
agamika Posted August 15, 2009 Posted August 15, 2009 1. tamb nie życzę sobie żebyś więcej komukolwiek jakiekolwiek kłamstwo więcej na mój temat rozpowiadała . Wiesz plotki mają to do siebie ze do uszu obgadiwanego zawsze dojdą i to z wszystkich stron 2. NIGDY nie powiedziałam ze papierów nie dam i w koncu zakoduj sobie ze zgodnie z prawem Syrii włąscielem jestem ciągle ja . Twoje kłamstwa sa tym bardziej wstrętne ze byłas koło Pana jak do mnei zadzwonił oswiadczając mi ze ma Syrie to powinnas wiedziec tez ze jestem z nim umówiona na tel po weekendzie jak uzyskam stosowne druki ze schroniska w związku z przekazaniem ksiązeczki etc . Nie mam ochoty później być "ścigana " czy przez kierownika czy przez KTOZ o psa który nie jest mój. Jelsi cokolwiek sie Syrii stanie to na ten moment JA bede poddciągana do odpowiedzialności . 3. Dobrze wiedziałas ze bedziemy w hotelu w czwartek z karusiap , w związku z pokazywamnem zywieckiego psiaka chętnym . NIestety gdy dotarłysmy na miejsce dowiedziałaysmy sie tylko ze SYrii i bardzo ciekawych rzeczy na MÓJ temat . NIe wiem czemu postąpiłas tak a nie inaczej ,nie pojmę tego nigdy i nie zamierzam juz nawet próbowac . Wiedziałas ze bedziemy , tak cięzko było wysłać głupiego smsa z pytaniem na którą bedziemy i zaczekać ? Rozumiem ze Syrii zycie było zagrozone w hotelu dlatego 30 min nie wchodziło w grę ? . Wiesz nie kazdy sobie wybiera pory pracy , a nie wierzysz to poprosze Karoline zeby dała Ci tel do jej zakładu pracy o której wyszła w czwartek . Reszty juz nawet nie chce mi sie tłumaczyc bo widze ze powstała bardzo ładna juz historyjka,mająca na celu chyba uspokojenie swojego sumienia ze lkogoś innego mozna potraktowac jak g**no . to co ja sie bede brała za obalanie mitów - kto mnie zna wie jakim jestem człowiekiem , a kto mnie nie zna - to trudno . Na ten watek nie zamierzam juz wejśc wiec jesli coś masz do mnie tomiej na tyle odwagi zeby powiedziec MI TO WPROST . Z Panem skontaktuje sie tak jak sie z Nim umówiłam . A i moze jeszcze jedno, TA STRAAAASZNA RZECZ O KTÓRA POPROSIŁAM, TO ZEBY NIE DAWAC SYRII LUDZIOM OD RAZU - BO TO JAKBY NIEBYŁO JEST CHORY PIES , KTÓREGO TRZEBA JUZ ZAWSZE OBSERWOWAĆ- ZEBY DOSTALI TE JEDNA NOPC NA PRZESPANIE SIĘ Z TYM . SYRIA W HOTELU BYLA BEZPIECZNA . DOBRZE WIEDZIAŁAS ILE SYRIA DLA MNIE ZNACZY , TYMBARDZIEJ JEST WSTRETNE I NIEZROZUMIAŁE TO CO WYPRAWIAŁAS . niE COFNIE SIE JUZ TEGO I NIE NAPRAWI - DLA MNIE TO TEMAT ZAMKNIĘTY . Quote
majku33krakow Posted August 15, 2009 Posted August 15, 2009 [quote name='agamika']1. tamb nie życzę sobie żebyś więcej komukolwiek jakiekolwiek kłamstwo więcej na mój temat rozpowiadała . Wiesz plotki mają to do siebie ze do uszu obgadiwanego zawsze dojdą i to z wszystkich stron 2. NIGDY nie powiedziałam ze papierów nie dam i w koncu zakoduj sobie ze zgodnie z prawem Syrii włąscielem jestem ciągle ja . Twoje kłamstwa sa tym bardziej wstrętne ze byłas koło Pana jak do mnei zadzwonił oswiadczając mi ze ma Syrie to powinnas wiedziec tez ze jestem z nim umówiona na tel po weekendzie jak uzyskam stosowne druki ze schroniska w związku z przekazaniem ksiązeczki etc . Nie mam ochoty później być "ścigana " czy przez kierownika czy przez KTOZ o psa który nie jest mój. Jelsi cokolwiek sie Syrii stanie to na ten moment JA bede poddciągana do odpowiedzialności . 3. Dobrze wiedziałas ze bedziemy w hotelu w czwartek z karusiap , w związku z pokazywamnem zywieckiego psiaka chętnym . NIestety gdy dotarłysmy na miejsce dowiedziałaysmy sie tylko ze SYrii i bardzo ciekawych rzeczy na MÓJ temat . NIe wiem czemu postąpiłas tak a nie inaczej ,nie pojmę tego nigdy i nie zamierzam juz nawet próbowac . Wiedziałas ze bedziemy , tak cięzko było wysłać głupiego smsa z pytaniem na którą bedziemy i zaczekać ? Rozumiem ze Syrii zycie było zagrozone w hotelu dlatego 30 min nie wchodziło w grę ? . Wiesz nie kazdy sobie wybiera pory pracy , a nie wierzysz to poprosze Karoline zeby dała Ci tel do jej zakładu pracy o której wyszła w czwartek . Reszty juz nawet nie chce mi sie tłumaczyc bo widze ze powstała bardzo ładna juz historyjka,mająca na celu chyba uspokojenie swojego sumienia ze lkogoś innego mozna potraktowac jak g**no . to co ja sie bede brała za obalanie mitów - kto mnie zna wie jakim jestem człowiekiem , a kto mnie nie zna - to trudno . Na ten watek nie zamierzam juz wejśc wiec jesli coś masz do mnie tomiej na tyle odwagi zeby powiedziec MI TO WPROST . Z Panem skontaktuje sie tak jak sie z Nim umówiłam . A i moze jeszcze jedno, TA STRAAAASZNA RZECZ O KTÓRA POPROSIŁAM, TO ZEBY NIE DAWAC SYRII LUDZIOM OD RAZU - BO TO JAKBY NIEBYŁO JEST CHORY PIES , KTÓREGO TRZEBA JUZ ZAWSZE OBSERWOWAĆ- ZEBY DOSTALI TE JEDNA NOPC NA PRZESPANIE SIĘ Z TYM . SYRIA W HOTELU BYLA BEZPIECZNA . DOBRZE WIEDZIAŁAS ILE SYRIA DLA MNIE ZNACZY , TYMBARDZIEJ JEST WSTRETNE I NIEZROZUMIAŁE TO CO WYPRAWIAŁAS . niE COFNIE SIE JUZ TEGO I NIE NAPRAWI - DLA MNIE TO TEMAT ZAMKNIĘTY . noo współpracowac ze soba powinnismy bo inaczej to bałagan będzie,chory pies czy nie chory dom powinien miec na tychmiast. tamb ,brzytko to wyszło,dziewczyny mogły sie z nia chociaz pozegnac. ale dziewczyny sa bardzo nad opiekuncze i to az zabardzo,wziełas sunie i odrazu domek ma,a one jej szukały długo. mysle ze ja jestem za Tobą tamb,nic az tak bardzo nie zrobiłas Quote
tamb Posted August 15, 2009 Posted August 15, 2009 [quote name='agamika']1. tamb nie życzę sobie żebyś więcej komukolwiek jakiekolwiek kłamstwo więcej na mój temat rozpowiadała . Wiesz plotki mają to do siebie ze do uszu obgadiwanego zawsze dojdą i to z wszystkich stron Moja odpowiedź: Agamika , kłamstwa ludziom lubisz zarzucać bezpodstawnie.Przypomnij sobie wątek Zulusa , któremu znalazłam dom. http://www.dogomania.pl/forum/f85/zulus-piekny-wspanialy-dostojny-juz-w-nowym-domu-124000/index50.html Wolontariuszka z Łodzi -Ciapuś, podjęła decyzję o adopcji i Zulus po kilku latach schroniska jest szczęśliwy. Bardzo źle oceniasz ludzi a intencji i efektu działań nie potrafisz ocenić. W czym skłamałam na Twój temat? Powiedziałam, że proszona o dokumenty Syrii zaczęłaś mnie pouczać, co do metody adopcji i nagle się rozłączyło. Powiedziałam, że nie mam pewności ale nie wykluczam celowego rozłączenia i dlatego wiecej nie zadzwonię a będę się komunikować przez dogo. Do poziomu plotek się nie zniżam, jestem na dogo dla zwierząt a w relacje towarzyskie nie wchodzę. 2. NIGDY nie powiedziałam ze papierów nie dam i w koncu zakoduj sobie ze zgodnie z prawem Syrii włąscielem jestem ciągle ja . Twoje kłamstwa sa tym bardziej wstrętne ze byłas koło Pana jak do mnei zadzwonił oswiadczając mi ze ma Syrie to powinnas wiedziec tez ze jestem z nim umówiona na tel po weekendzie jak uzyskam stosowne druki ze schroniska w związku z przekazaniem ksiązeczki etc . Nie mam ochoty później być "ścigana " czy przez kierownika czy przez KTOZ o psa który nie jest mój. Jelsi cokolwiek sie Syrii stanie to na ten moment JA bede poddciągana do odpowiedzialności . Moja odpowiedź: Pan zawiadomił Cię na moją prośbę, żebyś była spokojna i żeby umówić się na przekazanie dokumentów. Ja wcześniej pytałam na wątku, kiedy i w jakiej formie możesz to zrobic, byłaś na dogo, zignorowałaś to. Nie odpowiedziałaś mi. Nigdy nie powiedziałam, że nie chcesz ich przekazać, nie znająć Cię bliżej chciałam uzyskać dokładny termin bo nie znam Twojego tempa działania a ze względu na stan zdrowia Syrii, chciałam żeby opiekunowie mieli jej wyniki jak najszybciej. 3. Dobrze wiedziałas ze bedziemy w hotelu w czwartek z karusiap , w związku z pokazywamnem zywieckiego psiaka chętnym . NIestety gdy dotarłysmy na miejsce dowiedziałaysmy sie tylko ze SYrii i bardzo ciekawych rzeczy na MÓJ temat . NIe wiem czemu postąpiłas tak a nie inaczej ,nie pojmę tego nigdy i nie zamierzam juz nawet próbowac . Wiedziałas ze bedziemy , tak cięzko było wysłać głupiego smsa z pytaniem na którą bedziemy i zaczekać ? Rozumiem ze Syrii zycie było zagrozone w hotelu dlatego 30 min nie wchodziło w grę ? . Wiesz nie kazdy sobie wybiera pory pracy , a nie wierzysz to poprosze Karoline zeby dała Ci tel do jej zakładu pracy o której wyszła w czwartek . Moja odpowiedź: Nie wiem czego mogłaś się dowiedzieć, ponad to, co napisałam na wątku. Zostałaś zawiadomiona o której i skąd wyjeżdżamy z Krakowa, wiedziałaś, że będziemy w hotelu. Nie dostałam smsa, "poczekaj". Poczekałam z tymi ludźmi i tak, byłam pewna domku, doszłam do wniosku, że odwiedzisz Syrię i też z jej szczęścia będziesz się cieszyć. Przeciesz jak była w schronisku, była Ci nie mniej bliska, a każdego dnia mogłaś jej nie zastać i to nie dlatego, że poszła do nowego, dobrego domu. Nie rozumiem Twojego toku rozumowania. Reszty juz nawet nie chce mi sie tłumaczyc bo widze ze powstała bardzo ładna juz historyjka,mająca na celu chyba uspokojenie swojego sumienia ze lkogoś innego mozna potraktowac jak g**no . to co ja sie bede brała za obalanie mitów - kto mnie zna wie jakim jestem człowiekiem , a kto mnie nie zna - to trudno . Na ten watek nie zamierzam juz wejśc wiec jesli coś masz do mnie tomiej na tyle odwagi zeby powiedziec MI TO WPROST . Z Panem skontaktuje sie tak jak sie z Nim umówiłam . Moja odpowiedź: Sumienie mam spokojne i raczej powinnaś mi podziękować za pomoc Syrii a nie robić fochy. Zawsze Cię szanowałam za Twój stosunek do zwierząt, wiem jak bardzo je kochasz ale przekonałam się, że w kontakcie z ludźmi Twoje zachowanie jest dla mnie nie do zaakceptowania. Niczym sobie nie zasłużyłam na taki ton i traktowanie. To, że napisałaś, że z panem się skontaktujesz mnie zadawala i na to zdanie od wczoraj oczekiwałam. A i moze jeszcze jedno, TA STRAAAASZNA RZECZ O KTÓRA POPROSIŁAM, TO ZEBY NIE DAWAC SYRII LUDZIOM OD RAZU - BO TO JAKBY NIEBYŁO JEST CHORY PIES , KTÓREGO TRZEBA JUZ ZAWSZE OBSERWOWAĆ- ZEBY DOSTALI TE JEDNA NOPC NA PRZESPANIE SIĘ Z TYM . SYRIA W HOTELU BYLA BEZPIECZNA . Moja odpowiedź: Trafiłam na ludzi, którzy wiedząc o jej chorobie, chcieli ją i nie było sensu wsadzać ją nawet na tą jedną noc do boksu. DOBRZE WIEDZIAŁAS ILE SYRIA DLA MNIE ZNACZY , TYMBARDZIEJ JEST WSTRETNE I NIEZROZUMIAŁE TO CO WYPRAWIAŁAS . niE COFNIE SIE JUZ TEGO I NIE NAPRAWI - DLA MNIE TO TEMAT ZAMKNIĘTY . Moja odpowiedź: Przepraszam Agnieszko, że postąpiłam tak wstrętnie, że wzięłam Syrię do hotelu, ogłosiłam, znalazłam jej dom,wcześniej zorganizowałam transport do weterynarza i pieniądze na leczenie. To co z Syrią wyprawiałam jest karygodne i obiecuję, że więcej sie nie powtórzy. Żadnego psa tak podle nie potraktuję. Zadowolona jesteś? Nie wiem, czy jesteś tego świadoma, ale kiedy znalazłam dom dla Żywioła (a Ty, kiedy zadzwoniłam, żeby Ci o tym powiedziec, też mnożyłaś problemy) miałam możliwość za zgodą ADA-jeje przeprowadzić adopcję bez Ciebie. Powiedziałam wtedy Ada-jeje, że jesteś tak mocno związana z Żywiołem (ja go nawet nie wyprowadzałam), że byłoby nietaktem i przykroscią, gdybyś Ty tego nie przeprowadziła. Kosztowało mnie to przyspieszone bicie serca z nerwów, bo bałam się, ze dom skrytykujesz i pies dalej będzie w boksie. Oczywiście, kiedy zobaczyłas dom Żywioła ( do którego przez telefon Cię przekonywałam) wszystko skończyło się dobrze. Dom Syri też jest swietny tak jak i inne domy, które dla psów znalazłam ale nie wszystkich można zadowolić. Quote
ciapuś Posted August 15, 2009 Posted August 15, 2009 tamb myślę że nie ma sensu dyskutować,wszyscy którzy z Tobą współpracują wiedzą ile dobrego zrobiłaś dla zwierząt i ilu uratowałaś życie.Wiedzą też jak dużo kosztuje Cię to wyrzeczeń i ile czasu temu poświęcasz. A Syria miała szczęście że trafiła na Ciebie i wszyscy powinni sie cieszyć że już jest w nowym domu Quote
hop! Posted August 15, 2009 Posted August 15, 2009 Mnie interesuje tylko fakt, że Syria po kilku latach w schronie nareszcie ma swój dom, a wszystko inne jest nieważne. :eviltong: Quote
dorota1 Posted August 15, 2009 Posted August 15, 2009 O ile umiem dobrze liczyć ( a myślę, że umiem), to tamb znalazla w ciągu ostatnich zaledwie kilku tygodni domy dla ok. 10 psów. I co charakterystyczne: są to WSPANIAŁE domy, więc zarzucanie Tamarze, że pochopnie wyadoptowuje psy jest po prostu śmieszne. Ktoś na jednym z wątków nazwał kiedyś Tamarę magiczną, bo potrafi znaleźć cudne domy nawet dla tzw. psów nieadopcyjnych i ma wyjątkową umiejętność oceny potencjalnego domu, stąd nie ma wcale zwrotów z adopcji, czego niestety nie można powiedzieć o wszystkich wolontariuszach. Bardzo się cieszę, że Syria trafiła w tak dobre ręce, najpierw do tamb, a potem właśnie dzięki temu do docelowego wspaniałego domu.:loveu: Quote
ULKA12 Posted August 15, 2009 Posted August 15, 2009 Trochę nie rozumiem skąd ta dyskusja?? Przecież powierzając Syrię Tamb wiedzieliście jaka ta osoba. Działalność na rzecz psów opiera się na wzajemnym zaufaniu. Ja kiedyś zaufałam Tamb i powierzyłam jej psa z naszego schroniska. Niestety mieszkam dosyć daleko od Krakowa i nie mogłam go odwiedzać. całkowicie zaufałam Tamb i nie zawiodłam się. Pamiętamte telefony i długie rozmowy, a może Ci będa dobrzy, a może jednak tamci. Było nawet tak, że znalzł się wspaniały dom wszystko z pozoru OK ale w trakcie przekazywania psa Tamb nie spodobały się reakcje domowników na wieść o tym, że zamieszka z nimi psiak. Reakcja była natychmiastowa pies nie został oddany tej rodzinie, tutaj zadziałała chyba intujcja. Oczywiście po pewnym czasie nasz Fuks znalazł swoich nowych opiekunów i dzisiaj żyje szczęśliwy. Być może jeden dzień nikogo by nie zbawił ale trzeba pamiętać, że to jeszcze jeden, okropnie długi dzień bez domu dla Syrii, bez człowieka. Tyle wysiedziała w schronisku dlaczego mielibyście ją pozbawiać tego jednego dnia w nowym domu? Rozumiem rozgoryczenie osób, które się opiekowały sunią ale przecież nie jest tak, że Syria wyjechała na drugi koniec świata możecie ją odwiedzać (nawet wskazane) a nie pozbawiać ją tego szczęścia. Myślimy o naszych uczuciach, które są ważne, oczywiście ale wydaje mi się, że w tym przypadku uczucia psa były jeszcze ważniejsze. Quote
AMIGA Posted August 16, 2009 Posted August 16, 2009 I ja nie rozumiem po co nadal ciągną się tu te dyskusje. Wydaje mi się, że na wątku powinny teraz się pojawiać tylko wspaniałe wieści z nowego domku Syrii. Quote
tamb Posted August 16, 2009 Posted August 16, 2009 Jestem szczęśliwa, że Syria ma dom a z ogłoszenia Syrii jeszcze jeden pies, który jest mi wyjątkowo bliski. Dzisiaj się wszystko wyjaśni i jest potrzebna pozytywna energia a nie negatywne emocje. Radość z adopcji jest tak wielka, że przysłoniłe u mnie te wszystkie żale wynikające prawdopodobnie z niedomówień. Nieważne z czego ... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.