Foksia i Dżekuś Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 black_sheep napisał(a):Trzymamy i pisz szybko co wiesz!:) Niestety panstwo się rozmyslili.Szukamy dalej domku dla Majkiego ,a domek tymczasowy a tym samym stały oddala się od Ambrozji.:-( Quote
qroqiet Posted April 11, 2007 Author Posted April 11, 2007 Niestety... Pan powiedzial, ze po zastanowieniu sie doszedl do wniosku, ze nie dalby sobie rady z dwoma psami. Szukamy dalej domu stalego! Quote
Aga-ta Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 szkoda:sad: ale co sie odwlecze...;) dla takiego okruszka na pewno znajdzie sie miejsce u kogos w serduszku Quote
qroqiet Posted April 12, 2007 Author Posted April 12, 2007 Wczoraj wieczorem zadzwonil do mnie Pan, który był zainteresowany Majkim i powiedział, że zostal poddany takim naciskom ze strony zony i corki, ze musi zabrac Majkusia (wypowiedz byla w pozytywnym tonie). Troche sie boje takiej zmiany zdania, ale postanowilam dac szanse, przede wszystkim Majkiemu. Jestem umowiona na jutro na 10:00. Oczywiscie sprawa jest dalej niepewna w zwiazku z lobuziakiem, ktorego Panstwo maja, ale zobaczymy. Czy powinnam odrazu jutro podpisac umowe adopcyjna, czy poczekac kilka dni, az sie okaze, czy Majki moze tam na pewno zostac? Quote
Jagienka Posted April 12, 2007 Posted April 12, 2007 Ja myśle, zeby od razu podpisać, zawsze mozna ja unieważnić... A lepiej mieć takie zabezpiecznie... Quote
black sheep Posted April 13, 2007 Posted April 13, 2007 qroqiet ale co to za pan? Trzymamy kciuki:) Quote
qroqiet Posted April 17, 2007 Author Posted April 17, 2007 Witam wszystkich po dlugiej nieobecnosci na forum! Ale tu Majkiego byl ruch na watku! A u nas dzialo sie dzialo! W piatek odstawilam Majkiego do nowego domu. Panstwo to przemili, kochajacy zwierzeta ludzie, potem sie okazalo, ze znajmomi mojej Cioci! Majki byl bardzo radosny i ufny! W mieszkaniu czul sie swobodnie i pewnie. Pomyslalam sobie, ze dobrze, ze moje obawy byly bezpodstawne. Wszystko na niego juz czekalo: nowa obroza, smycz, plyn przeciwko kleszczom, jedzonko. Dyzio, obecny piesek Panstwa przyjal go bardzo przyjaznie. Ciezko bylo nam sie rozstac, ale cieszylam sie, ze Majki trafil do takiego wspanialego domu. W dodatku Pan w ten sam dzien pojechal z pieskami nad Jezioro Roznowskie do ich domu z ogrodem, gdzie mieli nawiazywac relacje. Rozlaka miedzy nami jednak nie trwala dlugo. W sobote wieczorem zadzwonil do mnie Pan, ze jak tylko wyszlam z mieszkania, Majki zmienil sie nie do poznania; zaczal uciekac i gryzc. Pan sie nie zniechecil, na spokojnie oblaskawil pieska i pojechali na wakacje. Na miejscu Majki w ogole stracil zaufanie i zrobil sie agresywny. Na nic nie reagowal, nie chcial jesc ani pic. Tak sie krecil na smyczy, ze w koncu na spacerze urwal sprzaczke i uciekl... Pan biegal za nim po wsi cztery godziny, az do zmroku, bezskutecznie... W nocy zwolal sasiadow i wytropili Majkiego jak spal na kupie gnoju przy domu. Nie udalo sie go zlapac. Pan postawil Majkiemu przed domem miski z woda i jedzeniem, bo caly czas krecil sie po okolicy, ale Majki bal sie podejsc. W sobote rano przyszedl zjesc, ale jak tylko Pan uchylil drzwi, Majki uciekl. I znowu caly dzien nie udalo sie zlapac Majkiego. Wtedy Pan zadzwonil do mnie, bo zaczynalo byc groznie. Majki mogl sie zapuscic gdzies dalej, wejsc na ruchliwa droge. Natychmiast pojechalismy z mezem nad Jezioro Roznowskie. Bylam pewna, ze jak tylko nas uslyszy, to przybiegnie. Dojechalismy okolo 22:00 i zaczelismy szukac, ale do 24:00 nie znalezlismy Majkiego. Chodzilismy po wsi, wolalismy, ale nic. Pojechalismy na noc do domu i wrocilismy w niedziele popoludniu. Po dwoch godzinach szukania po domostwach, lakach i lesie zobaczylam Majkiego jak sobie cos wahal przy drodze. Wydal mi sie jeszcze mniejszy niz jest faktycznie. Taka biedna przestraszona kruszynka w czerwonych szelkach. Tak sie ucieszylam!!! Zawolalam go, on popatrzyl na mnie, zamachal niesmialo ognkiem i w nogi!!! Nie moglam w to uwierzyc, slabo mi sie zrobilo. Musial byc w strasznym szoku, bo przeciez w Krakowie nie oddalal sie ode mnie ani na krok. Ja za nim, a on uciekal i tak przez godzine, az stracilismy go z oczu. Szukalismy dalej, Krokiet z nami, a tu zaczelo sie sciemniac. Bylam zrozpaczona, zupelnie nie wiedzialam co dalej robic. Postanowilismy na koniec dnia zrobic jeszcze objazd po okolicy. Jechalismy sobie lesna droga i nagle zobaczylismy Majkiego. Nie moglismy wyjsc z samochodu, bo Majki znowu by uciekl. Uchylilismy drzwi do samochodu i zaczelismy wolac. Majki podszedl do samochodu, odszedl, znowu podszedl i cos w nim peklo. Wskoczyl do samochodu i tak sie cieszyl, ze az piszczal. Skakal po nas, wlazil na glowe, lizal Krokieta. A ja plakalam z radosci. Wiadomo bylo, ze Majki nie moze zostac u Panstwa, nie mozna narazac ani jego, ani ich. Majki wrocil z nami do Krakowa. Cala droge spal, a po powrocie odrazu do misek i spac. Byl bardzo zmeczony. I smierdzial przepotwornie! Do dzis smierdzi mimo kapieli. Na szczescie nie zauwazylam zmian w jego zachowaniu. Majki jest juz znowu pogodny i spokojny. Przytula sie przy kazdej okazji do nas i do Krokieta. Chyba jednak zostanie na dluzej, bo absolutnie nie jest w tej chwili gotowy do adopcji. Namowilam niedoszlych wlascicieli Majkiego, zeby sie nie zniechecali i nie rezygnowali z adopcji. Chyba zdecyduja sie na pieska, jestem z nimi w kontakcie w sprawie potencjalnego kandydata. W maju zaprosze do siebie znowu psichologow, Majkusiowi trzeba pomoc, zeby nie bal sie swiata poza naszym domem i podworkiem. Bardzo prosze, nie zapominajcie o nas! Quote
karusiap Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 kurcze ale historia...na sczescie skonczylo sie dobrze...kurcze Majki chyba juz Was tak kocha,ze nie wyobraza sobie zycia gdzie indziej,,,,bidus...brawo za determinacje i zlapanie malego:loveu: Quote
wtatara Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 smutne że Majki nie ma nadal swojego prawdziwego domku ale bardzo się cieszę że znalazł się :lol: Quote
Aga-ta Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 ciesze sie, ze wszystko dobrze sie skonczylo:) Jestesmy z Wami:) Quote
Jagienka Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 O rany, ale sie porobiło... Ciekawe tylko, czy to się da w Majkim zmienić... czy dluży pobyt u Was mu pomoże... no ale co robić?? Quote
black sheep Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 A czy Ci ludzie nie mogli by do was przykeżdzać i spotykać się z Majkim? Skąd oni są? Denis był na początku jeszcze gorszy... ale z czasem każdy pies się zaadaptuje... Quote
sahara Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 QQ nie zawsze tu zaglądam, ale zawsze Trzymajcie się! Quote
black sheep Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 Na allegro jeden obserwator, ale czy zmieni się z obserwatora w adoratora? Quote
weszka Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 Ależ historia. Dobrze że ze szczęśliwym zakończeniem. Oj tak, Majki potrzebuje jeszcze czasu. A z drugiej strony z każdym dniem przyzwyczaja się do was... Quote
qroqiet Posted April 22, 2007 Author Posted April 22, 2007 Majki poczynil znaczne postepy w nauce:lol:, potrafi juz siadac:lol:. Quote
Jagienka Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 qroqiet napisał(a):Majki poczynil znaczne postepy w nauce:lol:, potrafi juz siadac:lol:. wow to faktycznie :crazyeye: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Brawo Majki!!:cool3: Quote
black sheep Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 Majki ma dwóch obserwatorów:) na allegro Quote
Foksia i Dżekuś Posted April 23, 2007 Posted April 23, 2007 Długo nie zaglądalam do Majkiego ale dlatego ,ze wogóle na dogo nie zaglądałam z braku czasu bo byłam zajeta wydzwanianiem do ludzi o pieski i dzięki temu 4 bidy wydalam w sobote i niedzielę więc chyba jestem usprawiedliwona .A wiem od Ewy ,ze u Majkiego wszystko w porządku więc nie musialm zaglądac na wątek żeby się o niego dowiedzieć. Majki całuje twoją mordke. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.